Jump to content
Dogomania

corrida

Members
  • Posts

    341
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by corrida

  1. ok, a powiedz mi skąd się Twoim zdaniem biorą psy w typie ras w schronach? Nie miały wcześniej właściciela? Nikt ich nigdy nie kupił? Nikt nigdy nie zapłacił kilku stów za te wszystkie haszczaki, onki, asty, boksery, labradory, spaniele, jamniki, pudle, rottki etc? Z nieba spadły prosto do schroniska, czy jak? O tych psiakach żadnej rasy nie przypominających już nawet nie wspomnę... To wynik m.in. myślenia, jakie Ty również reprezentujesz - dopuścić z raz, czy ze dwa razy i wszystkie problemy z głowy.
  2. [quote name='Lwie_serce'] Osobiście nie uważam że pies z pseudo miałby być gorszy od tego ze schronu. Co Wy z tymi schronami?[/QUOTE] Nie, pies z pseudo nie jest gorszy... Jest dokładnie tak samo 'rasowy', jak reszta schroniskowych psiaków - zwłaszcza, że ogromna większość z nich jest owocem bezmyślnej, acz radosnej twórczości pseudohodowców. Ale Ty pewnie nie zauważasz związku między ową twórczością, a przepełnieniem schronisk? Pytanie retoryczne - nie musisz odpowiadać...
  3. Jeżeli nie przeszkadza Ci pies śpiący w łóżku, to po prostu pozwól mu tam spać. To jeszcze malutki brzdąc i łaknie kontaktu z człowiekiem. Możesz go nauczyć schodzenia na komendę. A po co zamykasz go w łazience?
  4. [quote name='baster i lusi']przez mad-len » 04 lut 2011, 18:39 20 zł stałej, ale dopiero pod koniec lutego (czyli w sumie liczone od marca pewnie by było)[/QUOTE] coś mnie wywala z niebieskiego... Wpłacić na Balbinucha mogę jednak wcześniej, już w poniedziałek
  5. [B]Ewtos[/B], to nie jest głupie pytanie. Psu nie powinno się niczego zabierać. Gdyby istniał dekalog posiadacza psa, to to, co napisała karjo2: [QUOTE][COLOR=blue]nie zabiera sie psu, tylko nagradza lepszym kaskiem oddanie czegos[/COLOR][/QUOTE]powinno się znaleźć w nim na stałe. Pożądana sytuacja to taka, w której pies odda właścicielowi, na jego rozkaz wszystko, co ma w pysku, nawet zarąbistą kość, czy cudownie śmierdzące zgniłe mięcho, które mógł znaleźć na dworze. Kiedy jednak relacje między psem a właścicielem są zaburzone, a pies nie jest nauczony oddawania i widzi w swoim właścicielu rywala, kogoś kto przyczynia się do utraty jego zdobyczy - może się zrobić bardzo nieciekawie. Są psy, które broniąc swojej rzeczy mogą zaatakować nie tylko przy próbie odebrania tej rzeczy, ale również wtedy gdy człowiek jest kilka metrów dalej. Ta przykładowa kość może stać się więc ogniskiem zapalnym nawet jeżeli człowiek po nią nie sięgnie. I owszem, dobrze jest takie ogniska wyeliminować - kości nie dawać, buty (o których wspomniał Tobii) schować by były poza zasięgiem psa, na spacerach kaganiec na pysk, by pies nie zbierał żadnych syfów (przynajmniej dopóki nie nauczy się oddawać). Po co prowokować los? Co jeśli jednak pies dorwie w swoje zęby jakąś inną rzecz, z różnych przyczyn nie nadającą się do memlania? Dlatego właśnie unikanie sytacji konfliktowych to jedno, a praca nad oddawaniem czegoś na komendę i przede wszystkim nad budowaniem zaufania psa to drugie, niezwykle ważne zadanie, jakie stoi przed Tobiim. Jeśli już ktoś się uprze, że pies kości jeść musi to ok, ale niech to będą kości trzymane w dłoni (bez prób zabierania - jeśli już, to wymiany na drugą kość, ale nie na zasadzie 'ja ci wydrę kość z pyska, a za chwilę dostaniesz coś innego') albo podane w takim miejscu, gdzie pies będzie mógł sobie ją spokojnie zjeść, gdzie nie będzie czuł się zagrożony, ani sam nie będzie stwarzał zagrożenia. edit: może to kwestia słownictwa, ale istnieje ogromna różnica między 'zabrać psu', a 'pies oddał'.
  6. Oooo, to już coś. Popłyń na tej fali i przez jakiś czas praktykuj obgryzanie kości wyłącznie z Twojej ręki. Kiedy kość będzie już w miarę obgryziona, zaoferuj mu kolejną, którą do tej pory miałeś schowaną w drugiej ręce, wydając jednocześnie polecenie puszczenia pierwszego gnata. Trochę chaotycznie to napisałam, ale mam nadzieję, że da się zrozumieć. Może w ten sposób pies zajarzy wreszcie po jakimś czasie, że nie stanowisz zagrożenia dla jego kości. Skoro reaguje spokojnie, to nie zaszkodzi wykorzystać tego.
  7. No ok, to jedziemy dalej :lol: Kość jedzona z ręki :evil_lol:... Niech zgadnę.. Na to też się odważyłeś, ale szatańskie nasienie wyrywa Ci ją, ucieka i zaczyna warczeć? Ja tymi sposobami szybko oduczyłam mojego szczyla bronienia rzeczy, bo też się gnojek zaczął rzucać, kiedy dostał swojego pierwszego gnata. Ale moje jest jeszcze młodziutkie, więc bardziej plastyczne niż Twój podrostek... I ząbki ma mniejsze ;)
  8. [quote name='Tobii'] Nie mowiac o tym ze keidys chcialem sie wymienic na kawalek pizzy, ktora uwielbia - to poprostu zamienil sie w demona predkosci - wyrwal mi pizze z reki, polknal i dalej pozeral kosc... cala akcja trwala moze 2 sekundy?? Bylem w szoku....[/QUOTE] Szybki jest skubaniec :cool3: A może by tak spróbować z innej strony - zmiana diety i karmienie wyłącznie z ręki? Próbowaliście tego? No i przed każdym posiłkiem zestaw komend do wykonania, żeby sobie zapracował na żarcie.
  9. Tobii, a może kość ma dla niego 'wartość najwyższą', dużo większą niż kiełbasa czy ser? ;) spróbuj podmianki z większą, lepszą kością - tzn. lichą kość spróbuj wymienić na jakąś wypasioną. Może tak się skusi... Tak w ogóle, to naukę oddawania powinieneś zacząć od rzeczy, które są dla niego mało atrakcyjne. Wymieniaj je na te fajniejsze i stopniowo, w miarę postępów zwiększaj poziom trudności.
  10. jaka ona jest piękna :loveu: Cudo normalnie. Kawał dobrej roboty dziewczyny. Aż nie chce się wierzyć, że niecały miesiąc temu to był wrak psa...
  11. Oczywiście masz rację, wszystko zależy od konkretnego psa :). Jeżeli jednak mamy do czynienia z dość silnym popędem łupu, to myślę, że warto jest go rozwijać i odpowiednio kierunkować.
  12. Z mojego laickiego punktu widzenia, nagroda w postaci zabawki, oprócz frajdy dla psa, jest również kolejnym etapem nauki i współpracy z przewodnikiem. W przypadku smaczka – pies go zje i na tym właściwie kończy się interakcja. Przy zabawce jest inaczej – tu mamy do czynienia z całym procesem: począwszy od wyczekiwania na pozwolenie rozpoczęcia polowania na zabawkę, poprzez jej schwytanie , przyniesienie do przewodnika i trzymanie w pysku oczekiwaniu na oddanie jej przewodnikowi (ewentualnie wspólne ‘rozszarpywanie’ zdobyczy i inne wariacje na ten temat). Proces ten na pewno zajmuje więcej czasu niż podanie smaczka, ale daje dodatkowe profity w postaci możliwości lepszego kontrolowania /manipulowania zachowaniami psa i jego stanem emocjonalnym. Poprawcie mnie jeśli plotę bzdury ;) :oops:.
  13. Szczerze, to podczas czytania Twoich postów Dogue nasuwa mi się myśl, że leki uspokajające to powinniście przyjmować Wy, a nie ten biedny pies. To nie w nim tkwi problem, lecz tylko i wyłącznie w Was, Waszym podejściu i braku podstawowej wiedzy. Chodzenie po domu nie jest niczym dziwnym, wyjątkowym ani wymagającym leczenia (?!). Pies nie jest robotem i nie można oczekiwać od niego, że po powrocie ze spaceru (notabene 15minutowego) zastygnie w bezruchu, aż do kolejnego wyjścia.
  14. Co za przemiana. Vera wygląda prześlicznie na tych fotkach - ktoś tu chyba podmienił suczki:mad:, bo po prostu nie ma nawet co porównywać do tego, co było. Cudne ma te zmarszczuchy na czole...i te latające uszyska :loveu:. Oby tylko znalazła szybko swój własny kąt.
  15. [quote name='karjo2']Neurolodzy nam klarowali, ze nie chodzi tyle o stan emocjonalny, pobudzenie, co gwaltowne dotlenienie organizmu w czasie dluzszego wysilku fizycznego.[/QUOTE] O, dobrze wiedzieć. Nam weci mówili tylko ogólnikowo, żeby nie narażać jej na ekscytację (cokolwiek miałoby to znaczyć) i ograniczyć aktywność... Łatwo powiedzieć przy 8-miesięcznym psie. Z tym stanem emocjonalnym natomiast, na przykładzie mojego brata, który choruje na epilepsję od ponad 20 lat , zaobserwowałam, że silne zdenerwowanie/ stres przeważnie idzie u niego w parze z atakiem. Różnie bywa, z napadami mogą być skorelowane takie -wydawałoby się - pierdoły, o których człowiek nawet nie pomyśli, że mogłyby mieć związek z padaczką. [quote name='karjo2']Jak rozladowanie, to raczej w kierunku zmeczenia psychicznego, np. ostatnio p. Mrzewinska podrzucila fajny pomysl z pudelkami po jajkach, w jedno zapakowany smak i szukamy, przy czym zauczanie psa w wskazywaniu wlasciwego pudelka, a nie wyzeranie z niego, jesli komus sie chce, nauka zawarowania i wytrzymania stopniowo wydluzanego czasu itp. ;-). A spacery tez z poleceniami, nawet drobiazgami typu zatrzymanie i siad przed kazda ulica. [/QUOTE] Fajny ten pomysł z pudełkami po jajkach, muszę wypróbować na moim obecnym szczeniorze. Taką wyrywkową mini musztrę na spacerach stosowałyśmy i również bardzo to polecam, zresztą nie tylko dla padaczkowców ;). Do tego sławne trzymanie przedmiotu w pysku - Corridzie zakupiłam taką malutką torebeczkę. Moja sucz miała słabość do torebek i z dumą dzierżyła je w pysku. Miałyśmy również swój rytuał spożywania posiłku na świeżym powietrzu - zanim zdążyła obgryźć gnata to i otoczenie zaczynało się wydawać mniej podniecające/przerażające. Kiedy miałyśmy lepsze chwile bawiłyśmy się w szukanie ukrytych przeze mnie na dworze smakowitych śmierdzieli. Kombinowałam jak tylko mogłam, ale w końcu zupełnie straciłam z nią kontakt. I przepraszam, bo zauważyłam u siebie taką głupią tendencję do patrzenia na wszystkich psich padaczkowców przez pryzmat Corridy i tych naszych najgorszych, ostatnich dni. A przecież z padaczką w wielu przypadkach da się normalnie żyć i funkcjonować, czego doskonałym przykładem są Wasze psy.
  16. W sumie chyba masz rację. Z dwojga złego lepszy kontrolowany wysiłek i rozładowanie napięcia, niż dzika ekscytacja na spacerach. Teraz tylko pytanie, w jaki sposób przyzwyczaić psa do bieżni? Idąc na żywioł, jak Cesar, czy stopniowo? Tu jest artykuł nt bieżni, co prawda używanej w nieco innym celu, ale generalnie ma to sens: [URL="http://www.pitbull.superhost.pl/treningbieznia.html"]http://www.pitbull.superhost.pl/treningbieznia.html [/URL] Autor porusza też zagadnienie konieczności wypróżnienia się psa przed pracą na bieżni. Idąc tym torem, w przypadku psa Marty miałoby to wyglądać tak: szybki wyskok na siusiu/kupe, powrót do domu, bieżnia, dłuższy spacer?
  17. Odnośnie bieżni - intensywny wysiłek fizyczny może wywołać napad. Nie w każdym przypadku tak się zdarzy, ale istnieje takie ryzyko. U Corri nie zauważyłam wprawdzie bezpośredniego związku między wysiłkiem, a atakami. Ona jednak odkąd zachorowała strasznie szybko się męczyła, czego objawem było długotrwałe intensywne dyszenie, ślinienie etc. (myślę, że to miało większy związek z sercem, niż z epilepsją). Starałam się więc by jej spacery były bardziej 'stonowane' niż kiedyś. W przypadku bieżni dochodzi jeszcze kwestia przyzwyczajenia psa do niej, nie narażając go jednocześnie na zbyt dużą dawkę stresu i emocji. Z cieczką faktycznie można by coś zrobić (tak, jak Ci już pisałam - u nas pierwszy atak wystąpil tuż przed pierwszą cieczką, więc też zaobserwowałam jakiś związek napadów z szalejącymi hormonami). Może warto rozważyć sterylizację? Choć jest to zabieg inwazyjny i jak wiadomo niesie za sobą pewne ryzyko powikłań - nie ma szczególnych przeciwwskazań do wykonania tego zabiegu pod narkozą u psów z padaczką. Tak samo jak epilepsja u ludzi nie wyklucza zastosowania u nich narkozy. Nie jestem pewna, czy już to kiedyś wklejałam: [URL]http://www.padaczka.net.pl/artykul.php?ks=130[/URL] narkoza u ludzi [URL]http://www.weterynarz-lancut.pl/page.php?page=kacik_porad_szczepienie_psow[/URL] narkoza u psów Nie wiem natomiast czy nie ma przeciwwskazań do narkozy w przypadku pozostałych schorzeń Twojej suni. Rozmawiałaś na ten temat ze swoim wetem?
  18. Marta, a jak tam mała? Miała ostatnio jakieś ataki? Chodzicie na spacery?
  19. Też bym nie traktowała kastracji jako panaceum na wszelkie objawy agresji... Moją uwagę przykuły te fragmenty: [quote name='Tobii'] a on od małego był agresywny -gdy ktos chcial mu zabrac np. zabraną przez niego szmatę, koszulkę, nie mowiac o jakiejs kości - gryzł (do krwi), teraz gdy ktoś na niego krzyknie ze czegoś nie wolno - rzuca się i chce zagryzc, ostatnio też się rzucił na mnie i mam szwy na łapie![/QUOTE] [quote name='Tobii']a jak sie wkurzy to w dupie ma jakąkolwiek więź, bo chce dostać to co mu zabrałem - zabieram zazwyczaj jakieś kawałki żarcia, które debilni ludzie wywalają przez okna! [/QUOTE] Tobi, czyli on się rzuca broniąc 'swojej własności' lub wtedy, gdy utrudniasz mu do niej dostęp? Z tego, co piszesz pies miał tendencję do takich zachowań już od szczenięctwa, w jaki sposób sobie wtedy z tym radziliście? Czy są jeszcze jakieś sytuacje oprócz powyższych wywołują w nim agresję? I zdradź co to za rasa ;). Nie bardzo rozumiem z czego miałaby wynikać ta zawiść forumowiczów w odniesieniu do rasy psa? Mam nadzieję, że odezwiesz się jeszcze tu na wątku...
  20. uff, na szczęście w sieci można znaleźć filmik Z Panem Jackiem Gałuszką w roli głównej odnośnie tajemniczej metody C&V [URL]http://wesolalapka.pl/metoda-c-v/metoda-c-v-720.html[/URL] oraz kilka słów o rezystancji [URL]http://wesolalapka.pl/kurs-podstawowy-ptp/co-to-jest-rezystancja-i-czemu-sluzy-818.html[/URL]
  21. Już kolejny raz czytam o takiej poradzie behawiorysty - jeżeli pies się nadmiernie ekscytuje i pobudza w trakcie spacerów to należy mu te spacery ograniczyć/wyeliminować na jakiś czas. I tak się zastanawiam właśnie, czy ograniczenie ruchu ma sens w przypadku młodego,zdrowego, żywiołowego psa? Czy to jest sposób na wyciszenie i poprawienie kontaktu z przewodnikiem? Czy nadmiar zgromadzonej, nierozładowanej energii nie utrudni pracy nad psem? Co na ten temat sądzicie?
  22. Podczep jej oponkę i niech ciągnie dziewczyna do woli skoro lubi ;) Corri też była z gatunku parowozów. Raz, w ramach eksperymentu spróbowałam dopiąć jej smycz do kantarka (nosiła to okazjonalnie jako imitację kagańca). Większego wrażenia to na niej nie zrobiło, więc dałam sobie z tym spokój, bo mój pies prędzej by sobie kark skręcił, niż dał się ujarzmić kantarem. Problem rozwiązałyśmy w ten sposób, że nauczyłam ją ciągnięcia na komendę. No i ćwiczenie chodzenia na luźnej smyczy przynosi najlepsze efekty, kiedy pies już jest wymęczony spacerem.
  23. trafiłam na kolejny wątek Veroczki [URL="http://www.dogomania.pl/threads/201272-Verka-Pitbullka-obraz-p%C5%82aczu-teraz-popatrzcie-sami-jak-pi%C4%99knieje-Szukamy-jej-domu?highlight=verka"]http://www.dogomania.pl/threads/201272-Verka-Pitbullka-obraz-p%C5%82aczu-teraz-popatrzcie-sami-jak-pi%C4%99knieje-Szukamy-jej-domu?highlight=verka[/URL]
  24. Dogue, a dlaczego pies wychodzi na takie krótkie spacery? Możesz to zmienić?
  25. Pies powinien mieć dostęp do wody 24/h. Spokojnie, psina jest jeszcze młoda... Przy nauce czystości potrzeba duuużo konsekwencji i cierpliwości. Innego sposobu nie ma. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/199902-Nauka-czysto%C5%9Bci[/URL] Pod tym linkiem znajdziesz praktycznie wszystko. A swoją drogą, jeżeli pies posikuje bardzo często może ma zapalenie pęcherza?
×
×
  • Create New...