Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. ale komputer do spania lepszy..tylko twardy! wracając do Ruperta, czasem nawet zacznie się myć ;) a taaaak się wyciąga :D
  2. maciaszku w sumie to pomarańczowo czarne ;) widać nas na kilometr ^^ dziś nudny dzień, szaro zimno...wróciłam z pracy i nic nam się nie chce. Koty śpią...Rup z nami już od 17 dni? Na prawdę tylko tyle, albo AŻ tyle dni jesteśmy razem ? Czas to dziwny twór..z jednej strony ucieka, umyka wciąż, a z drugiej tak jakby w ogóle nie ruszał na przód... Rupert śpi, to na parapecie to na regale ;) nad ziemią najlepiej Sol przypomniała sobie za to o budce ;)
  3. po spacerze z psami dodam nowe psiaki na stronę :) tymczasem zapraszam na bazarek ! kolejny...ja to jestem uparta z tymi bazarkami ;) tym razem wyprzedażowy! plus kilka nowych fantów :) bazarek do marca, następny będzie dopiero w maju ! w kwietniu nie wyrobie :( http://www.dogomania.com/forum/topic/145625-wielka-wyprzeda%C5%BC-nowe-fanty-na-potrzeby-s%C5%82odkopsiak%C3%B3w-do-12-marca-br-godz-21-zapraszamy/
  4. Zapraszam na bazarek wyprzedażowy :) mamy również fanty, które są po raz pierwszy na bazarku! http://www.dogomania.com/forum/topic/145625-wielka-wyprzeda%C5%BC-nowe-fanty-na-potrzeby-s%C5%82odkopsiak%C3%B3w-do-12-marca-br-godz-21-zapraszamy/ Dużo, tanio i na szczytny cel ! Na potrzeby Słodkopsiaków! rzeczy głównie za 1, 2 i 3 zł ;) nowości też w nie wygórowanych cenach ;)
  5. Masza jest piękna na swój sposób :D Często jest roztrzepana, sierść włazi jej do oczu (przycinamy, ale nie mija dwa - trzy dni i znów jakieś kosmyki w oczach ma) często niemiło pachnie i jest jakaś...no....maszowata :D ale faktem ma coś w sobie - idąc z dwoma psami 90% mijanych ludzi zachwyca się Maszą, Holi nawet nie zauważając! A jak już czasem założymy Maszy kaganiec (ostatnio bardzo rzadko, ale kiedyś często chodziła w kagańcu, bo rzucała się na duze psy) to każdy mówi - oj jaka mała słodzinka, po co jej ten kaganiec? A Masza wykorzystywała takie sytuacje, podchodziła nawet do kompletnie obcych osób i nastawiała łepek w oczekiwaniu na ściągnięcie narzędzia tortur ^^ Za to ja powinnam iść się leczyć...moje dwie sunie mają tyle smyczy/obroży/szelek, ze bym mogła obdarować schronisko...ale ja tak lubię im kupować nowe rzeczy... w niedziele byłam w Decathlonie, w dziale myśliwskim zobaczyłam CUDO...tak akurat do lasu, czy w góry, by moje psy były dość widoczne, a ja wraz z nimi obroża dla Maszy, ma 2 cm szerokości obroża dla Holi ma 3 cm, w sierści nawet coś ją widać ;) a do obróżek...piękne smycze :D regulowane na długość 1 m do 2m Czekam teraz tylko na odpowiednią aure by zobaczyć jak obroże i smycze będą wyglądać na leśnych szlakach :)
  6. banerki dla TinTina, a jak coś zrobię nowe :)
  7. bo się zaczerwienię ;) dziękuje za uznanie, wierszy parę w moim krótkim życiu napisałam, opowiadań tez, nie tylko ..."psich" ale pisanie to hobby, tak jak robienie zdjęć. I w sumie nie wiem, czy to dobrze, jak moja "poezja" doprowadza do łez ! jutro będę w domu około 14 do wieczora. Chyba, że p. Andrzej miałby być wcześniej, to zmienię plany i na zakupy pojadę...kiedyś indziej :)
  8. słoneczka kochane :) jak tylko się obudzę, to dodam zdjęcia na stronę. chwilowo nawet ciężko mi napisać cokolwiek...pamiętam, ze przyszłam do domu po 8,5 h pracy (8 dnia pracy...jeszcze tylko jutro, a potem trzy dni wolnego!) zjadłam obiad...była jakoś 16, a teraz jest 17.30 oO gdzieś mi umknęło 1.5 h ! chyba muszę się wyspać ;)
  9. tak..wiosennie w sumie :) i koniec zdjęć z tego roku ;) Na razie !
  10. są, SĄ razem na zdjęciu i to w miarę sensownym :D Masza strzała :) i jej piękny uśmiech ;) nie wiem, co ona ma w sobie, że choć paskudna, to jednak piękna ;) sadzawka
  11. tymczasem w lesie wyglądało tak: Masza nie rozumie, po co mi te zdjęcia mały szakal i Miśka, która coś zauważyła
  12. parę dni później po śniegu nie było śladu. A nasi chłopcy dostali nową klatkę. Przyszła błyskawicznie...dwa dni po zamówieniu jej! Jarvis :) i Stich a tu Sol polująca na...Holi :D a tu spała ze swoją myszą
  13. ot sielenka i jakiś czarny kolega, Holi czasem potrafi się ładnie przywitać, a nie chować się za moimi nogami :) aaa potem śnieg stopniał :(
  14. Mordka jej siwieje, ale tylko troszkę, od roku w sumie nie zsiwiała więcej ząbki :D i znów zabawa i Maszy śnieg nie jest taki straszny ;)
  15. i choć śnieg jej do uszu wpadł, to się orientowała, czy aby nie idziemy sobie Holi za to śnieg PADŁ na mózg :D W końcu zechciała zapozować ale tylko dlatego, że Patryk kusił ją kolejną śnieżką
  16. moje ulubione :D Holi pogoń za śnieżką, Masza w pogoni za ogonem :D ostatnio ich na wspólną zabawę wzięło...tylko przy tym nieraz wydają takie dźwięki, jakby gryzły się naprawdę ^^ i znowu pogoń za ...różnymi celami ;) ten zaciesz podnosi na duchu Maszy znudził się ogon Holi i poszła szukać skarbów
  17. Masza w słonku :) a tutaj przymierzała się na Holusiowy ogon Ona uwielbia łapać Holi za ogon ^^ a Holi sobie nic z tego nie robi..woli szczekać na Patryka by rzucił wreszcie tą śnieżkę :D
  18. a takiego pana spotkaliśmy nad jeziorem :) "nasza" łąka...podobno na jej części ma powstać nowe osiedle :( mam nadzieje, że są to tylko plotki Ładny portret Maszki miał być..ale Holi trolluje :D a tu mój śnieżny potwór
  19. Masza z GPS'em ^^ biegała ze starym telefonem, który rejestrował jej trasę oraz ile zrobiła km..okazało się, że na tym samym spacerze, zrobiła o 2 km więcej od nas :D Miało być rodzinnie, ale zawsze któreś patrzyło w inna stronę ;) Zamarznięte jezioro i moja kochana Maszka :)
  20. To był fajny spacer, trochę śniegu, trochę mrozu ta radość Holi ze śniegu zawsze taka sama
  21. Śnieg nie przetrwał :( znaczy jeszcze trwa jego agonia, ale już marne szanse na uzdrowienie zimy...chyba, że nagle znów przyjdą opady...na razie jest około +3-5 stopni w dzień i wszystko pływa, w noc przymrozki, więc porankiem...a raczej przed rankiem, gdy idę do pracy muszę mocno uważać by nie ujechać. Plan na 14 lutego, by iść na 10 km spacer raczej nie wyjdzie, idę do pracy, a po drugie...no właśnie błoto chyba by nas w lesie wciągnęło. Choć z drugiej strony, jak będzie tak słonecznie i ciepło, jak zapowiadają, to żal by było nie skorzystać z pogody...a błoto niech się schowa! Najwyżej po spacerze moje psiaki będą mieć pierwszą kąpiel w tym roku ;) tymczasem, żeby nie było, że tylko czytanie i czytanie, to wstawię kilka zaległych zdjęć ;) Tak Holusia spędziła sylwestra....to dziwne, że jak jest w lesie/w górach/na łące, nie boi się burz, huków i wystrzałów...jednak jak jest w domu, bądź w bardzo bliskiej okolicy (czyli no skwerek, gdzie robią siusiu) to wystarczy jedna petarda, a Holi już ciągnie do domu..a w domu szuka dziury, w której może się schować...najlepiej pod łóżkiem, ale jak tam nie może, to pod biurkiem też nie jest źle. a tak witał nas nowy rok :) pierwszy śnieg, który utrzymał się tylko kilka dni
  22. Rupert rośnie. Za nami 10 dni wspólnego życia...tylko 10 ?! wydawałoby się jakby Rup był z nami już co najmniej rok! Prychanie ucichło, fuczenie to już tylko we wspomnieniach. Czasem słuchać, jak Holi, nasz mały koci gestapo galopuje przez dom - łup łup łup, by odgonić Ruperta od szafek, w które się wciska, albo żeby go przegonić od szafek, które drapie...Gdy słyszy, że nasz Rupieć poluje na cienie na łóżku to leci ile sił w łapach, nie wyrabiając na zakrętach, bo łóżko jest jej ! I żaden...ŻADEN kot nie będzie skakał po jej własności. Już i tak toleruje na łóżku nas i Maszę! Sol schowała swoją dumę. Nie wiem, gdzie jestem jednak pewna, że kiedyś po nią znów sięgnie - a wtedy pewnie oberwie się jakimś moim rzeczą, albą psiej poduszce...Chwilowo jednak kocia duma i uprzedzenie poszły w jakiś ciemny kąt. Nie daje Rupowi wchodzić sobie na głowę, tak, że młody nie raz dostał już po swej kościstej główce z prawego sierpowego, ale nie uzbrojonego w pazury. Nie ma co się dziwić naszemu Słoneczku...nikt nie lubi, jak kradnie się mu smakołyk prosto z pyska, albo zajmuje ulubione miejsce do leżenia. Ale wojny nie ma, jest rozejm i ciche przyzwolenie. Czasem nocą, kiedy kociska myślą, że śpimy (jakby można było spać przy ich harcach) ganiają się po domu! Sol podbiega do Ruperta, paca go łapą i ucieka, a Rup w odpowiedzi biegnie za nią i łapie ją za ogon. Poza jedną łóżkowo -siusiuową wpadką, Sol nic więcej nie posikała! Nawet kuwetą się dzielą. Mają dwie, ale robią w nich na zmianę, więc spróbuje jedną schować. Może nie skończy się to kałużą w dziwnym miejscu. Masza przywykłą już do tego, że w domu jest kolejne straszne zwierze. Już nie ucieka przed Rupertem, ale nadal woli młodego unikać. Może się boi, że mogłaby mu zrobić krzywdę? Chłopaki przy Rupercie łatwego życia nie mają i jak tak dalej pójdzie, to będzie on musiał być zamykany w łazience, gdy ogoniaści będą napawać się wolnością. Czy mógłby im zrobić krzywdę? Nie wiem, ale wolę nie ryzykować nadto. Jarvis Ruperta użarł w łapę, na co ten teraz patrzy podejrzliwie na te...zabawki...przejawia nie zdrowe nimi zainteresowanie. Stich też się nie boi kotów, ani psów, co mogło by się kiedyś skończyć tragicznie, ale są zawsze "pod kontrolą". Rupert przez te 10 dni zmienił się. Niczym tajfun nabierający mocy sieje coraz większe spustoszenie. Nic się przed nim nie ukryje, nic nie uchowa! Czasem zdaje się jakby był w kilku miejscach na raz. Śpi trochę w dzień, a resztę czasu albo je, albo buszuje! Szczególnie nocą. Każdy papierek, każdy skrawek materiału, sznurówki, wystający pasek z szafki - to wszystko świetne zabawki! Ba! Holusiowa kortówka to też świetna zabawka...można ją turlać, drapać, polować na nią! A już najlepsza była stara, zapomniana kajzerka, twarda jak głaz. https://plus.google.com/photos/100218362028995808549/albums/6113194583311171937?authkey=CLPg_bSa0_GekwE Zdaje się jakby tego kota nikt nie wychował. Całe szczęście potrzeby załatwia w kuwecie! Ale czy musi od razu się w niej kłaść? Bawić się grudkami posiusianego piasku?Tudzież własną....no wiecie. Nie dość, że dla Maszy kuweta to stół szwedzki to jeszcze dla Rupa jest placem zabaw...a człowiek nie zawsze zdąży posprzątać! Młody je za trzech. Zjada w ciągu tyle ile Sol przez dwa - trzy dni. Pozwalamy mu na to. Ciągle dopełniamy miskę suchą karmą. Mokre dostaje raz dziennie. Może jak tak ciągle będzie miał to jedzenie w misce, to w końcu zrozumie, że nie musi jeść na zapas...no chyba, ze on niczym Garfield po prostu kocha jeść...Myślę jednak, że to z powodu wygłodzenia, jest teraz takim żarłokiem. Diabeł wcielony. Człowiek z trudem zwleka się o 4 rano z łóżka, a tu zamiast na spokojnie zająć się toaletą i śniadaniem, to trza najpierw pozbierać to, co Rup zrzucił z półek...a my na półkach mamy wieeele rzeczy. A potem jest szukanie...to gumki do włosów, to długopisu, który nie uważnie zostawiło się wieczorem na biurku. Sol też nam porywa rzeczy, jak ją najdzie ochota na zabawę, ale nigdy nie do tego stopnia! No ale nasza kicia, to dostojna dama, a nie młody, niewychowany kot. Rup jest również jak bumerang. Jem śniadanie przy biurku...a ten ciśnie mi się do talerze...to ja na niego jak nie fuknę i nie wygonie z biurka ( w akompaniamencie Holi, która jojczy na niego, co tez sobie mały gó**** nie wyobraża) a ten mrucząc zawraca i znowu i znowu i znoooowu....póki nie dam mu kawałka szynki (a raczej rzucę, gdzieś daleko na podłogę). Jak już dostanie ten kawałek szynki, to się uspokaja. Znaczy siada na półce obok kaloryfera, albo na parapecie i mnie obserwuje, czy przypadkiem nie chce mu jeszcze czegoś dać... A Sol ostatnio popisała się iście kocim skradaniem. Jak już kiedyś mówiłam, Sol z nami nie śpi. Ja mam alergię, Holi ma ...coś jakby alergię, poza tym łóżko jest w końcu JEJ. Aż tu pewnej nocy, trzeciej czy czwartek, od kiedy Rup trafił do nas, nie zauważona przez HOli, ani Maszę Sol zakradła się od tyłu. Wskoczyła przyczajona na łóżko, zakradła się między Patrykiem, a ścianą i wlazła pod jego kołdrę! Jakby nigdy nic, zaczęła radośnie mruczeć i tak sobie chwilę spali razem. Holi NIC nie zauważyła...ot taki z niej koci gestapo...Czasem każdy ma "gorsze" dni ;) Dobra kończę mój wywód, bo i tak nikt przez niego nie przebrnie :D żeby nie było, że tylko czytać i czytać...dzisiejszy Rup, przyszedł się połasić :) zdjęcia marne bo z telefonu i znikam z psami czas wyjść na dwór :)
  23. poleciała moja stała dla Rafta i Czareta :)
  24. coś się jej śniło i pazurkami przebierała takie ostre szpony i takie wielka łapa :D
  25. Rośnie :) i łobuzuje...oj jak łobuzuje! Ale grunt, że z Sol już w miarę ok jest, znaczy Sol dalej czasem na Ruperta fuknie, ale to zrozumiałe...mały głupek nie będzie jej na głowę wchodzić ! Mogłabym o tych wariatach pisać i pisać, ale to może jutro ;) Oddałabym trochę, jakby się dało! Niestety dziś byłą mała odwilż i mamy teraz chlapę :( a jeszcze wczoraj padał śnieg! Dużo go jeszcze zostało, ale jak tak dalej pójdzie, to do końca tygodnia zniknie :( a taki miałam widok z okna pamiętnego niedzielnego przed poranka - 15 minut wcześniej po ulicy przejeżdżał pług ...bez rezultatu jak widać :) Sol była zafascynowana płatkami śniegu a to moja droga do pracy - ciągle wtedy sypało....a 8 h później, jak wracałam do domu, to wyszło słońce, po tym jak ok 11 przestało sypać, ale śpieszno mi było do ciepła i zdjęć nie robiłam..a teraz żałuje ^^ A to już Rupert z dziś :) lubi spać na parapecie a Sol na półce przy kaloryferze - nie ważne, że Rup śpi nad nią prawie
×
×
  • Create New...