-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
o której jutro p. Andrzej będzie w Kato? i przypomnij mi proszę, gdzie mieszka Nobi? A Westa, gdzie zamieszka ?;) zadzwoniłabym, ale brak funduszy na koncie...jak zwykle, poza tym za h idę spać..a co mi tam :) pytam o tą orientacyjną godzinę przyjazdu, bo nie wiem czy zdążyłabym po pracy podskoczyć do mamy zanieść jej parę rzeczy (spacer do mamy i z powrotem to jakieś 1,5 - 2 h ), bo jakbym miała nie zdążyć, to pójdę do niej we wtorek :) Zaczynam powoli z tym blogiem, dziś jedynie ogarnęłam jak zacząć, jak publikować wpisy itp, a w najbliższych dniach zgłębię temat bardziej, jak opublikuje coś sensownego niż dwa zdania wstępu, wtedy blog pojawi się jawnie na stronie :)
-
myślę, że psiakowi w domku i tak będzie lepiej niż na tym zimnie ;) nawet jak jest tam teraz...sajgon ;) z blogiem myślę, że warto spróbować, nawet jakby to było tylko parę wpisów rocznie...no paręnaście. Może to pomoże psiakom jakoś...bo mogłabym coś o dzikuskach napisać np...tak wiesz, jak lubię...długo i ze zbędnymi opisami, smutno...tak co by komuś do serca trafić ;) co do informatycznego bełkotu....chodzi o to, że strona robiona w manifo jest dosyć łatwa i w zasadzie robi się ją w edytorze i nie trzeba bawić się w skrypty i zapisy w html. Ale można..wtedy można troszkę więcej zrobić, np dodać meta tagi - czyli słowa kluczowe, które czasem pomagają w wyszukiwarce (jak ktoś np wpisze pies do adopcji to wtedy pojawia się też nasza strona, która w meta tagu ma wpis "adopcja" ) Z tym, że dziś manifo odmówiło mi posłuszeństwa, czasem tak ma i nie chciało mi przyjąć mojego zapisu :) ale ja się nie poddam...i spróbuje jutro. Na razie dodałam słowa kluczowe w SEO, ale dobrze by właśnie gdyby udało się je jeszcze wprowadzić poprzez zapis w html. Ogólnie miałam kiedyś iść na informatykę...wtedy wiedziałabym więcej i lepiej by mi wszystko szło...ale jakoś mi z informatyką nie wyszło...i już dość dawno nie bawiłam się w to wszystko na ..poważnie. Ale się staram ;) a jeszcze co do pozycjonowania strony (promowania) tak by była lepiej widoczna w wyszukiwarce (pojawiała się na pierwszej, bądź drugiej stronie, a nie np 10) to potrzeba niestety czasu i właśnie takich rzeczy jak blog, częste wpisy, edycje itp...czym częściej strona jest odwiedzana, z różnych IP, tym wyżej wznosi się w "hierarchii"...więc co dzień powinno być lepiej ..przez 30 dni będzie jeszcze działał stary adres, który był już dość "wysoko" więc to też pomoże :) To tak w skrócie, co by za bardzo się nie plątać, ale mniej więcej na tym to polega ;) tymczasem zmykam spać! :)
-
a tak sobie myślę, co by zarobić naprawdę na tą swoją wypłatę ;) jakbym tak zrobiła bloga - połączonego ze stroną (co też pomoże stronie wybić się w górę w teorii)- i raz na tydzień powiedzmy bym pisała właśnie takie relacje z dnia powszedniego? najwyżej trochę bym dopisała ...tak wiesz, więcej opisów, jak to lubię ;) Musiałabym tylko mieć troszkę więcej takich relacji ! Bo inaczej będę wymyślać ;) więcej znaczy -chociaż kilka zdarzeń miesięcznie ;) Nie muszą być oczywiście tak drastyczne jak zaginięcie psiaka, ale i zwykły - nie zwykły dzień można fajnie opisać ;) Napisz mi proszę, co o tym myślisz. Bo to wymaga trochę pracy i od Ciebie ;) Zawsze można robić choć jeden wpis na miesiąc w razie braku czasu.
-
2 h kombinowałam jak w html zapisać meta tagi dla strony (by choć trochę była "lepiej widoczna" w wyszukiwarkach..a jak już mam gotowy zapis to mi strona go nie chce przyjąć ...to tak na złość ;) ale czegoś się znów nauczyłam, a do meta tagów wrócę jutro! oczywiście coś w międzyczasie się zbuntowało i nawet scrypt z cookies mi zniknął, ale po kilku próbach jest znowu, inny, ale jest :) promowanie na nowo strony troszkę zajmie...muszę więcej pisać w wydarzeniach, albo jakieś opowiadanie na temat psiaków czy coś - czym więcej na stronie będzie się działo, tym szybciej wybije się wyżej w wyszukiwarkach :) pomyślę w ciągu najbliższych dni, jak to ugryźć. No i opisy dla psiaków bym zrobiła, które jeszcze ich nie mają, czyli Jula, Zana i Pipi oraz Flesz, Tommy, Kajo, Mundi, Maczo, Karat oraz Hardy. Co dziś słychać u Słodkopsiaków ?;)
-
Nie ma za co dziękować ;) super, że Westa będzie mieć dom! jak coś to ja w niedziele będę w domu dopiero ok 14.30, muszę iść do pracy, niby mam do 12 tylko, ale pewnie przed 14 nie wyjdę. Dziś cud się stał i poszłam wcześniej do domu..ale ruchu w sklepie nie było baner w Katowicach...myślę, że nie byłby to zły pomysł, tylko w sumie nie wiem, gdzie miałby zawisnąć ;)
-
Może być tak? napisała to już jakiś czas temu, ale chyba zapomniałam zapisać bo nie było widoczne na stronie :( czasem mnie trzeba kopnąć jak o czymś zapomnę... jak mam coś zmienić, bądź dodać to zrobię to albo jutro o 4 rano, albo ok 15 po pracy :) POSZUKUJEMY WOLONTARIUSZY !! Jeśli jesteś osobą odpowiedzialną, a przede wszystkim kochasz zwierzęta - zapraszamy do naszego przytuliska! Zawsze chciałeś mieć psa, ale rodzice, bądź warunki Ci nie pozwalają na taki przywilej? Zostań naszym wolontariuszem! Do zadań wolontariusza należeć będą przede wszystkim spacery oraz praca z psami, a także ich pielęgnacja (czesanie, kąpiele w okresie letnim). Często trafiają do nas psiaki po przejściach, albo takie, które nigdy nie miały domu. Czekają one na ludzi, często nieufne, ale wierzące w lepsze jutro. Potrzebują "swojego" człowieka - wolontariusza, który spokojem i systematyczną pracą, pokazywałby im, że świat ludzi nie jest zły, nauczyłby też życia pośród ludzi, chodzenia na smyczy i podstawowych komend. Wolontariuszem może zostać każdy! Jeśli tylko ma serce pełne miłości i cierpliwości. Chętnych zapraszamy by odwiedzili nasze przytulisko, po więcej informacji można również zadzwonić do p. Edyty, właścicielki przytuliska. nr kontaktowy: 792-201-250
-
hehe i ta minka mówiąca - no co, ja się tylko bawiłam !
-
Dziś Rupert ma dzień odsypiania...całą noc i poranek aż do południa buszował, bawił się, wszędzie wciskał swój kościsty łepek. Teraz śpi. Obudził się tylko na chwilę, przegryzł suchego, pobuszował w łazience i poszedł dalej spać na parapecie. Sol przeniosła się do swojej budki na szafce z drugiej strony pokoju. Panuje spokój...to chyba nie cisza przed burzą. Masza też śpi, na legowisku również odsypia - gdy Rup buszuje po domu, to ta czujnie patrzy cały czas, byle tylko ten mały czarny diabeł nie próbował do niej podejść! A gdy on śpi, to i Masia korzysta ze spokoju. Chłopaki śpią, oni w nocy w klatce harcują i wieczorami, gdy są wypuszczani..a tak to śpią...dobrze tak czasem byłoby cały dzień pospać...i tylko Holi, ta moja wierna dusza, dotrzymuje mi towarzystwa...męcząc i burcząc by rzucać jej piłeczkę :) piłeczkę, zwykłą kortówkę, którą znalazłam w śnieżnej zaspie, a którą Holmisia pokochała tak mocno, że jeszcze jej nie przegryzła, nie oskubała ani nie uszkodziła w żaden sposób! I tak pisząc sobie sama dla siebie, zostawiam internet i idę rozkoszować się gorącą wodą. Ot taki leniwy dzień mam dzisiaj, w którym nic się nie chce...to pewnie dlatego, że przede mną wizja 8 dni pracy i 8 dni wstawania o 4 rano...czyli można pomarzyć o spaniu dłuższym niż 6 h...nie mówiąc o całodniowym wylegiwaniu się na ciepłym kaloryferze...albo pod kocem z książką w ręce. I powiem tylko..byle do do 14 lutego, do kolejnego wolnego dnia, w którym to, jeśli pogoda dopisze mam zamiar pójść na ten mój wymarzony 10 km spacer po Śnieżnym Lesie...o ile śnieg nie odejdzie już w zapomnienie.
-
wczorajsze spotkanie na parapecie nie czuli się w takiej bliskości komfortowo..ale nie było syków a tu Rup zwiedza biurko Patryka a na tym zdjęciu widać, że on nie taki duży :) Za to przed chwilą, po tym jak najpierw Sol położyła się na swoim ulubionym miejscu, a potem wskoczył Rupert...stał się cud! po chwili syków położyli się i teraz drzemią!
-
piękne te Twoje - nietwoje kociaste :) bury i rudy..moje dwie ulubione barwy kotów! Zdrowia dla Filipka! oby to tylko było zauroczenie, a nie kłopoty ze zdrowiem. Fin jest słodka. wiesz drugi pies, to przede wszystkim zapychacz samotności dla tego pierwszego psa ;) o ile psiaki się lubią, a wzajemna obecność nie stanowi dla nich źródła irytacji :D Śniegu faktycznie u was nie ma...dziwna taka sytuacja - u nas jest, u was nic...zazwyczaj było na odwrót ;)
-
Czy planujemy się rozstać..nie wiem, rozsądek podpowiada, że żyjąc na tych 42 , czy 44 m kwadratowych nie ma miejsca na dwa psy, dwa koty i dwa szczury,,,idę z pokoju przez kuchnię do łazienki i potykam się, jak nie o Ruperta, to o Sol..albo Holi, która pilnuje mnie jak własnego ogona, a nawet jak cudem uda mi się ich uniknąć, to nagle znikąd zjawia się Masia. Nadepnij przypadkiem taką Masię, a popatrzy na Ciebie wzrokiem - czemuż mi to robisz...i wyrzuty sumienia murowane do końca dnia! Ruperta wszędzie pełno. Już zapomniałam jak to jest mieć kociaka w domu, Sol miała ponad rok jak ją zabraliśmy, a bawić zaczęła się dopiero w zeszłym roku...i to też nie tak jak teraz Rup. Nic nie jest bezpiecznie..półki z książkami, suszarka z praniem....papier toaletowy! Wystarczy otworzyć jakąś szafkę, a Rupert już do niej wskakuje i próbuje szukać skarbów. Do lodówki (jako, że mamy taką typu zamrażalnik na górze, chłodziarka od ziemi) też wchodzi jak tylko człowiek zostawi otwarte drzwi i obróci się choćby na 10 sekund...BA! wskoczył mi nawet do zamrażalki...i pod prysznic się pcha, o ile woda nie leci, jak leci to tylko patrzy z zaciekawieniem. Wczoraj skoczył na stos naczyń w zlewie i tylko cudem wszystko nie runęło ! A kuweta to nie tylko ,miejsce do załatwiania potrzeb, ale i świetny plac zabaw...związku z czym okryta kuweta jest pusta, a żwirek wszędzie wokół, a kuweta z budką zamiast pod oknem często ląduje na środku łazienki... Sol w tym wszystkim patrzy na Rupiecia z politowaniem...albo z wyższością. No i polała wczoraj na łóżko...dobrze, że na matę ochronną, co ją tylko przetarłam, spryskałam płynem antybakteryjnym i anty zapachowym i jak na razie obyło się bez prania. Wiem, że Sol zrobiła to dlatego, że chwilę wcześniej Rup bawił się na łóżku łapiąc własny cień... Ale dziś już siedzieli razem na jednej pralce! jakieś 30 sekund, pewnie w szoku byli, że są tak blisko siebie...ale to chyba dobrze wróży, obyło się bez fuczenia i prychania. Wczoraj chwilę byli na jednym parapecie, ale Sol po chwili stwierdziła, że obok śmierdziela siedzieć nie będzie. Bo Rupieć po kuwetowych zabawach i wycieraniu wszędzie kurzy (w tym i za ubikacją) nie pachnie najlepiej..choć kuweta dość czysta...teraz jest coś cicho..za cicho..powinnam iść sprawdzić, gdziesz to Rup tym razem wlazł i co kombinuje Sol..ale chyba dam im trochę spokoju...a potem posprzątam... Co do zimy. Dziś mamy -5 stopni i zapowiadają opady śniegu, ale jak na razie nie pada. Wczoraj, albo przed wczoraj, nie pamiętam dokładnie, było trochę cieplej i część śniegu zaczęła topnieć, ale w lesie postało go całkiem sporo, choć jak dla mnie mogłoby go być więcej. Zimowy Las (z dużej litery, bo to całkiem odmienna kraina, od Letniego Lasu) to często magiczne miejsce. Łatwo się w nim zatracić. Śnieg sprawia, że brak w nim punktów zaczepiania, miejsc które szepczą, tu jesteś, znasz tą kłodę, ten strumyk, to drzewo. Zimą wszystko wygląda...tak samo, każdy trakt, ścieżka wydeptana przez zwierzęta bądź ludzi...Jest pięknie, ale jednostajnie. Można też w łatwy sposób ominąć wszystkie często uczęszczane szlaki i wejść wprost w magiczną krainę, dziewiczego Śnieżnego Lasu. I iść ślepo przed siebie. Nie ma krzaków, nie ma czepiających się kolczastych gałązek, nie ma pająków i pajęczyn! Iść ślepo przed siebie, będąc tak zapatrzonym w urok otaczającego nas świata, że nie rejestruje się drogi. Aż nagle człowiek przystaje, psy patrzą bez zrozumienia, mówią - no chodź dalej. Tylko...gdzie jest to dalej? A gdzie droga do domu? Wrócić po swoich śladach nie w sposób, na to duma nie pozwala! Trzeba więc iść w to DALEJ, licząc, że za kolejnym rowem, za następnym strumykiem, albo tam na lewo za niewielkim wzniesieniem, będzie droga, szlak do domu...albo znajomy przypalony przez piorun pniak, który wystaje ponad zaspy, albo te dwa drzewa, które z biegiem lat, splotły swe losy do końca swego życia...Zazwyczaj Śnieżny Las, znudzony naszą obecnością sam naprowadza nas na odpowiedni tor, tu postawi przewrócone drzewo, tam zbyt szeroki rów i tak prowadzi wprost do domu. A wiatr szepcze wraz ze śniegiem słowa zachęty i zaprasza ponownie. Bo czymże byłby las, gdyby nikt go nie podziwiał? Masza w tym sweterku czuje się chyba najlepiej. Mam takie wrażenie, że jest dla niej najwygodniejszy, ze wszystkich jej ubranek. Przy tym na śniegu nie przemaka zbyt szybko i taki spacer 2-3 h spokojnie wytrzyma będąc suchym. Się troszkę rozpisałam ;) Później będą zdjęcia Ruperta z wczoraj, o ile jakieś wyszło... tymczasem idę zobaczyć, co knuje całe towarzystwo, że siedzi tak cicho.
-
no mówię, że moje posty znikają z oczu :) pamiętasz to pudełko z paroma rzeczami, co dałam Ci jakoś na jesień? w sumie po drodze Twój Andrzej mógłby mi je podrzucić, tam parę rzeczy było na bazarek :) a ja bym od razu dała te buty do wody...jak tylko je w domu zlokalizuje ...bo gdzieś je schowałam i muszę poszukać :) jak masz coś zbędnego na bazarki to też podrzuć, postaram się raz w miesiącu, albo raz na dwa miesiące jakiś bazarek zrobić :) bazarek w lutym zrobię i tak, w sumie poza tworzeniem (ok 3-5 h) to potem tylko zaproszenia (ok 1h) a potem bazarek idzie sobie sam niemalże ;) i już tylko wysyłki, ale na pocztę mam blisko, więc to nic męczącego. a zawsze jakiś grosz się nazbiera. Kot, Rupert jest słodki, ale zaburzył troszkę życie w naszym stadzie..ale dogadają się chyba wszyscy, tylko muszę im dać czas - minęły dopiero 3 dni, jak niespodziewanie do nas trafił Psiaki ten znaleziony i ten zaginiony już na stronie :)
-
Przywykłam do tego, że moich postów się nie zauważa ;) >żart< za nieco ponad tydzień (albo za dwa tyg) ruszę z kolejnym bazarkiem - tym razem wyprzedażowym, to co mi się w zeszłym roku nie sprzedało wystawię za kwoty - 2-4 zł....a, gdy skończą mi się ciuchy i inne przedmioty, zacznę chodzić po znajomych i pytać czy nie mają czegoś coś nie potrzebują, a chcą mi pomóc..znaczy słodkopsiakom ;) tymczasem od piątku do następnej soboty (tj 14.02) mogę być mało dostępna i ...kumata, bo mam 8 dni pod rząd do pracy na poranną zmianę, co oznacza synchroniczne nie wyspanie w moim przypadku ;) PS początkiem czerwca zostanę ciocią, a będę mieć piękną siostrzenicę ! :D
-
DZIAŁA!! znaczy nie do końca jeszcze...bo domena nie zmieniona, ale udało nam się zrobić przekierowanie (dopiero dzięki trzeciemu programowi do łączenia FTP, udało się dostać na serwer by zrobić przekierowanie...czarna magia dla mnie się stała, na prawdę nie wiem, dlaczego przez poprzednie dwa się nie dało...firewell wyłączyłam, nawet program antywirusowy, jakby on coś blokował i nic... ale prosty, stary total comander dał radę! ;) ) www.przygarnijpsa.pl co do samej domeny to jestem w kontakcie z pomocą manifo oraz multipixel, ale Ci drudzy jeszcze mi nie odpisali, dam im czas do jutra na odpowiedź, a potem będę ich dalej męczyć :P PS. swoją drogą człowiek uczy się całe życie...i ciągle mnie coś zaskakuje ;) Edi mogę dodać psiaka od andzi na stronę w adopcjach zewnętrznych? a ja mam w domu ...drugiego kota. http://www.dogomania.com/forum/topic/107352-owczarek-nizinny-holi-terier-%C5%9Bl%C4%85ski-masza-i-kotus-niepospolitus-zwany-potworzyc%C4%85-sol/page-124#entry16054533 i teraz dwa światy, bo futrzaki nie potrafią coś się dotrzeć...ale w końcu się dogadają, mam nadzieje ^^
-
jeszcze dzień dwa i już powinno być ok - z przekierowaniem problem bo nie mogę zalogować się do bazy FTP żeby zrobić przekierowanie, błąd leży po stronie serwera, próbowałam już przez dwa programy. Ale bądźmy dobrej myśli, wieczorem spórbuje po raz setny zalogować się na FTP, żeby wpisać link do aktualnego adresu, a sprawa z DNS'ami jest w toku i niby mają do 48 h na zmianę domeny :) tymczasem ogłaszam, że z bazarku http://www.dogomania.com/forum/topic/144944-koniec-rozliczam-wszystko-tu-jest-ubrania-akcesoria-dla-zwierzak%C3%B3w-maskotki-dla-dzieci-na-s%C5%82odkopsiaki-do-3101-godz-2100/ UZBIERAŁO SIĘ 436, 70 zł! NA KONTO SŁODKOPSIAKÓW LECI 437 zł! Napisz proszę na bazarku, że pieniążki dotarły :) ja zmykam i będę wieczorem jak coś
-
Śnieg znów pada. To dobrze. W końcu od tego jest zima by był śnieg. Dzieciaki na feriach się pewnie cieszą. Kolejny dzień z Rupertem czas zacząć. Rupert jest i nas 2 dni, a zdawałoby się jakby był już od zawsze, Właśnie płacze pod drzwiami wraz z Holi, bo Patryk wyszedł po chleb. Z Sol potrafią już obok siebie przejść, ale miłości nie ma i nie wiem czy będzie. Sol obrażona. Ale przyszła dziś na poranne pieszczoty. Rup, gdy weszłam do dużego pokoju, nagle pojawił się obok mnie mrucząc. To już nie kot podłogowy - teraz skacze i włazi wszędzie, gdzie tylko wzrok sięga... Nie wiem, czy będziemy potrafili się z nim rozstać...