-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
u nas jak zwykle cisza... A w domu zmowa milczenia. O Rupercie się nie mówi...Rupert po prostu jest....bo nikt nie chce głośno powiedzieć jednego słowa...co by potem nie było na kogo winy zwalić ;) Z Sol już na prawdę się dobrze dogadują. Co prawda nadal czasem nasza kocica sprowadza młodego do parteru, ale to zrozumiałe a młody ma ładne oczy - zielono -żółte czasem tak sobie leży, czasem wpatruje się w okno i..szczeka na przelatujące ptaki, albo owady ;) że ja niby szczekam? ODszczekaj to!
-
bardzo Cię przepraszam. Faktycznie byłam w pracy prawie do 14...wróciłam do domu, wzięłam się za sprzątanie i mi wyleciało z głowy, ze miałam oddzwonić :(a potem to mi się w ogóle przysnęło... tekst dla staruszków - zrobi się, postaram się jutro napisać, a jak mi się nie uda (też pracuje..) to do wtorku na pewno powstanie :) biedny Simba, oby to nie było nic poważnego! A jak ręka Asi? Tommy jest śliiiiczny! teraz to już powinien dom znaleźć ;)
-
rozum mówi...DZIEWCZYNO CZYŚ TY ZWARIOWAŁA?? rodzina mówi to samo...poza Patrykiem...a kto by słucham rozumu i rodziny...skoro Patryk i tak jest "poza" ...i tak wiem, że pewnie powinnam posłuchać rozumu, POWINNAM...i wiem, że nie raz nie dwa, a tysiąc razy będę przeklinać samą siebie....ale..ALE no jak mamy go oddać? jak on już nawet psie legowisko zajął! A rano, jak wychodzimy z pokoju, to po całym mieszkaniu walają się jego "zabawki"..a zabawką może być wszystko - papierek, kawałek folii, patyczek do uszu wyciągnięty z pudełka, rolka po papierze, kawałek papieru toaletowego, chusteczka higieniczna...PSI chrupek, kawałek listwy podłogowej, psie zabawki, MOJA koszulka wyciągnięta z niedomkniętej szafki...I jak tu taką łajzę oddać? I ten chór na dwa kocie głosy, jeden w tonacji MIAAAAUUUUUUUU, a drugi jak ptasi trel...takie ni to miaukanie, ni mruczenie, jakby słuchać gołąbka...i takie mrau i miau aż człowiek na nich nie spojrzy, nie pogłaska...nie da jeść! I ta Qupa na środku kuchni, bo ktoś zapomniał kuwety posprzątać....takie delikatne przypomnienie. I ta radość w oczach kota, gdy zamiata/myje się podłogę, a ta miotła/mop tak fru i fru po podłodze, a kot za nią...przy Rupercie nawet zamiatanie jest trudne! I widok Sol...już nie prychającej, choć patrzącej nadal z wyższością, ale jakieś takiej..spokojniejszej. Odpukać, ostatnie siku poza kuwetą było ponad 2 tyg temu! No i jak go oddać? Już Holi tak na niego nie burczy (choć nadal jest jak koci gestapo, więc nie raz jeszcze go pogoni). A Rupert nic się jej nie boi! O ile Holi z Maszą potrafią jeść bez burków z jednej miski, to jak już do tej jednej miski wciska się jeszcze na siłę mały kot...oj tego już za wiele dla Holi! Ale Rupieć nic z jej warków sobie nie robi i dalej wpycha w miskę swój pyszczek...A człowiek nie wie, czy ma ratować kota, czy pozwolić Holi spuścić mu lanie, by nauczyć młodego szacunku... Masza się Ruperta nie boi! Nawet zachęca go czasem do zabawy! No i wracając do Sol - i ona czasem z Rupem się po domu pogoni! Sama paca go łapą, a potem ucieka - tak jak wcześniej robiła to z psami. A no zapomniałabym jeszcze wspomnieć, jak to wspaniale jest, gdy człowiek nauczy się najpierw myśleć co potrzebuje, potem wyobraża sobie, gdzie to leży w szafce/lodówce...po to by szafkę/lodówkę otworzyć na 15 sekund, szybko wyjąć co potrzeba i zamykać! Co by Rup nie zdążył wejść...I jak fajnie zawiązuje się buty przez 5 minut. Najpierw jeden but, potem drugi, a następnie znów pierwszy....bo Rup zdążył go rozwiązać... No i jak oddać taki skarb, co dom postawił na głowie? a dziś Masia chciała się położyć z nim na legowisku..ale nie bardzo wiedziała jak to zrobić to się nazywają ..podchody! które zakończyły się fiaskiem
-
Hehe to się nazywa zwierzakowy zakupoholizm ;) Moje psice grzeczne...nie niszczą :D nie testują wwytrzymałości, tylko zgubić im się zdarza...do teraz nie wiem jakim cudem Masza zgubiła Swój kubraczek na spacerze w zeszłym roku ;) Do zoologów staram się już nie wchodzić... Ale i na necie tyle pięknych obroży :P
-
one są za darmo - aż wstyd przyznać, ze wszytko to moje...moje psy mają tyle obroży, że się mogą podzielić ;) a i tak im zostawię jeszcze po trzy obroże ^^ Niestety tak mam, że do zoologa nie mogę wchodzić, bo zawsze wychodzę to z szelkami to z obrożą :D w niedziele kupiłam im tak pomarańczowy zestaw (dla każdej) że w lesie czy w górach będzie nas widać z daaaaaaaaaaaaaleka ! Ale to właśnie z myślą o tym by było nas widać :) bo wiosna przyjdzie, czas dłuuugich wycieczek i po zmroku trza się przemieszczać bezpiecznie^^
-
zdrowia dla Asi! mam dla Ciebie na chwilę obecną 9 obroży, 3 smycze i jedne szelki...wszystkie używane, w różnym stanie..znaczy fizycznie nic im nie dolega (większość jest dość mocnych) ale są trochę starte/wyblakłe itp, ale na spacery się nadają :) minusem niestety jest to, że wszystko na małe/średnie psy :( ale popytam jeszcze moich nielicznych znajomych czy przypadkiem nie wymieniają garderoby swoim psiakom :)
-
Rupertowi nic nie da się powiedzieć, ale jestem wciąż dobrej myśli ;) a i tak zawsze musimy wszystkich pilnować, co by i przypadkiem sobie krzywdy nie zrobili. Szczególnie, że chłopaki choć bystrzy, to nie mają instynktu samozachowawczego...i SAMI podchodzą do kotów i psów... ah te latarki ;) gdzie się schował szczur?
-
a żeby nie było, ze tylko koty i psy, a czasem kruki ...nasi ogoniaści ! Stichu a tu Jarvis kontra Rupieć..Rupieć traktuje ogoniastych jak zabawki :( na szczęście nie atakuje ani pazurami, ani zębami..czego nie można powiedzieć o chłopakach! chwilę po tej scenie Stich ruszył na odsiecz bratu i Rupert spadł na fotel, który stoi obok regału ^^ a tu mi chłopaki mówią, że mam coś zrobić z tym niewychowanym kotem, bo jak nie... bo jak nie...no weź prooooooszę, wbij mu do głowy, że my to nie zabawki!