Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. Oj nie lubi Lala przytulasów....w domu to się pcha do pieszczot, uwielbia drapanie za uszami, ale na rękach nie lubi być...ale do zdjęcia musiała się poświęcić :P a to Newton, pies kuzynki...kiedyś się tu już pojawiał. Newton pod koniec zeszłego roku zachorował na cukrzycę...pod koniec marca zaczął źle widzieć, a w 2 tyg niemal całkiem stracił wzrok :( . ale radzi sobie doskonale ! No czasem się o coś rozbije...ale radzi sobie. On już będzie mieć z 12 lat, a może i więcej, bo w sumie nigdy nie wiadomo, jak to z tym wiekiem ocenianym w schronisku. Maszka kocha słoneczko i siwiejąca Holusia ;)
  2. czuje się jak wieloryb bez wody :D Jest mi ciężko, non stop bym spała - ale się nie da, bo wtedy czy kręgosłup czy biodra bolą :P. Powiedziałam Patrykowi jedno - więcej dzieci niech się nie spodziewa, bo jeszcze raz takich atrakcji to ja nie chce :P. No ale to już właściwie końcówka...za tydzień (18) idę na USG, a potem to już tylko umawiać się w szpitalu na CC...o ile młody nie będzie chciał wyjść wcześniej sam, to najprawdopodobniej w okolicach majówki rodzina nam się powiększy ;) więc no...nie ma co narzekać, tylko te ok 3 tyg. trza przeżyć. Mamy już wszystko naszykowane...łóżeczko stoi od Świąt Wielkanocnych owinięte w strech żeby się pościel i materacyk nie sierścił póki może :P A zwierzaki się przynajmniej przyzwyczajają do mebla i że na ten mebel mają nawet nie patrzeć. Ja to się najbardziej boje, co te moje potworki zrobią przez te kilka dni beze mnie :( W szpitalu to minimum 4 dni mnie czekają (jeśli z dzieciątkiem będzie wszystko w porządku), a może się okazać, że i więcej dni - no nigdy nic nie wiadomo. Nie wiem, jak one to przetrwają....teraz może nie mamy wielkiej aktywności, ale spacer, czy czas spędzony na dworze jest codziennie, a w domu zawsze są obok mnie - szczególnie, jak zalegam na łóżku z książką. A tu nagle im zniknę....to mnie chyba w tej chwili bardziej stresuje niż cesarskie cięcie :P. Aczkolwiek wiem, że jak już będę w szpitalu, to no cóż...zapomne o tych moich potworkach na jakiś czas, bo wtedy to już będzie CC na wyciągnięcie ręki, a w głowie myśl, że już zaraz pojawi się syn ;). No mimo wszystko już mi żal moich psów...i Patryka - bo wiem, że jakkolwiek będzie się starać, to sobie z nimi w pełni nie da rady :P. No ale...trzeba być dobrej myśli, może nikt nas do TOZu nie poda za to, że psy szczekają po 12 h na dobę, bo są nie wybiegane i smutne :P. Jak to dobrze, że nie mam upierdliwych sąsiadów za żadną ścianą! Bo ojcu szczekanie nie przeszkadza (a nawet jeśli, to przecież zrozumie sytuację), a cioci i kuzynce piętro wyżej też mało wadzi - szczególnie, że jak są drzwi zamknięte i okna to aż tak u nich nie słychać tego jazgotu, jakie one potrafią zrobić, jak im z oczu nagle znikam... A wiosna u nas w pełni. Czas pomyśleć nad skróceniem holusiowej sierści u Lalki to nie wiem, czy większe są uszy, czy język :D Już dwa razy zaliczyliśmy z Lalką kąpiel! Bo się wytarzała w qupie. Na szczęście nie mocno! O ile włożenie ją pod prysznic, to walka, jak ze smokiem, tak jak już się z nią zamknę w kabinie, to jest grzeczna :) Ulubione zajęcie Pestki zaraz po jedzeniu i zabawie - tarzanko! ale o co chodzi?
  3. To się rozpiszę :P powiem Ci Tysia, że ja już dostałam jakiegoś takiego myślenia- pies musi być czasem psem :D i mam spory dystans do tego, co te moje potwory robią - o ile nikomu nie dzieje się krzywda. Ani im nic nie zagraża poważnego. Wytarza się w czymś? No trudno, wykąpie się. Zje jakieś truchełko? No nic jej nie będzie...trza będzie tylko zbadaj kupę na robaki...Poleci za czymś? Życie, raz nie zawsze na szczęście. No dobra...gryzoniom może dzieje się czasem krzywda...ale to trochę natura - Lalka i Masza, jak już upolują mysz/nornice/kreta...no cóż...zjadają. Nie dzieje się to często, ale kilka w roku im się trafi - taki dla nich rarytas. Na ogródku też łapią myszy - a krety kiedyś mieliśmy...teraz się wyniosły do sąsiada za płot :P Mądre stworzonka :D Od kiedy też nie mamy kotów wychodzących to zaczęły się panoszyć szczury w piwnicy - znaczy panoszyły się jakiś rok - teraz też odpuściły, albo się dobrze chowają, albo poszły gdzieś, gdzie ich wściekłe 7 kg teriera i 12 kg pseudo husky nie goni :P . Faktem jest, że u nas jest bardzo mało kotów wolnożyjących czy wychodzących (to akurat na plus, bo ulica obok ruchliwa) - ostatnio pojawiły się 2 młodziki (coś podejrzewam, że rodzeństwo mojego Jacka, bo w bardzo podobnym wieku) i sąsiedzi z domu obok ich dokarmiają i śpią im w piwnicy no i chodzą i polują...ale bez większego zapału - bo są najedzone i tak. A bez kotów myszy i szczury się panoszyły...i to na naszych oczach - nic się nas nie bały, do domu nie wchodziły...ale po klatce schodowej, piwnicy i strychu no to już hulaj dusza, piekła nie ma....więc teraz zamiast kotów, to mi psy domu bronią przed gryzoniami :P. U nas na szczęście kłusowników nie ma, polowania są rzadko kiedy i zazwyczaj w dalszych częściach lasu, gdzie - szczególnie teraz- chodzimy niezwykle rzadko. Za to sarny i dziki to ja widuje bardzo często, a do lasu nie dochodzę...łażą po mieście i nieużytkach, moje psy już do nich przywykły na tyle, że ich nie gonią, popatrzą tylko z zaciekawieniem, nawet Lala reaguje pogonią tylko za małymi zwierzątkami...np. jak jej kaczki przelecą zaraz nad głową :P. W tym wszystkim najlepsze jest to, że choć mają naprawdę dużo swobody, to i tak się mnie trzymają. Zawsze chcą mnie mieć w zasięgu wzroku. Lalka po tym, jak nam w zeszłym roku uciekła i potem nie potrafiła wrócić sama do domu, teraz pilnuje się mimo wszystko bardzo dobrze. Nie zawsze przychodzi, jak ją wołam...albo nie zawsze daje się złapać (bo się nie wybiegała! bo ona jeszcze chce pokopać! bo ona nie chce do domu!...jak rozkapryszone dziecko :P), ale jak widzi, że odchodzę - przybiega w kilka chwil ;). Za to na smyczy, to idą 90% czasu jak w wojsku :P Każda ma i zna swoje miejsce w szeregu i widać, że starają się być grzeczne. Jedynie jak zobaczą kota/psa no to Licho i Lalka chcą koniecznie się zaznajomić, ale nie na tyle, żeby nie zwracać na moje korekty uwagi. Kocham te moje paskudy, ostatnio mają krótsze spacery, a niekiedy tylko szaloną zabawę na ogródku, jak mam gorsze dni, to może dlatego też mają więcej swobody, jak tylko mogą mieć..co by miały coś z życia jednak :P. Mimo tego "poluzowania" spacerowych zasad widzę, że są zawsze blisko i nie w głowie im wielkie psoty. Wcześniejsze nauki robią swoje, a Lalka stara się naśladować, czy to Licho, czy Maszę (tu zazwyczaj psoci :P ). Jednak, co stado to stado !
  4. Saida dodana na stronę, szczeniaczki zdjęte :) Psiaki pozdrawiają wiosennie :) Lalka nie ma ochoty na przytulanie :D ale w domu to się sama pcha pod ręce do głaskania ;) Uszatek kochany :)
  5. hehe mówiąc o szaraczkach...Nasza Lichotka, 1.5 roku temu w wakacje w Wielkopolsce (była wtedy młoda, szalona i wiecznie na nogach), pogoniła też jednego.... Dumna z tego nie jestem...ale pies miał taką radochę, a tak wielki zaciesz na pysku, jak do nas wróciła po pogoni, że nie dało się na nią gniewać ^^. Wcześniej i później zdarzało się jej jeszcze pogonić - to kaczki, to bażanty, ale przeszło jej gonienie (w jej przypadku raczej chęć zaganiania) zwierzyny. Trochę naszą pracą, a troche myślę, że wyrosła z tego. a tak wyglądała pogoń - Licho wydaje się być daleko od Szaraka, ale zważywszy na to jaka odległość ich dzieliła na początku pogoni, to się Lichotka nieźle rozpędziła i dystans szybko się zmniejszał, Szaraka "uratowało" zboże - jak w nie wpadł i Licho straciła go z oczu to od razu usłyszała nasze wołanie i wróciła. Teraz mi Lalka goni za czym może...ale ona to chyba by zabiła, jakby złapała...kura która uciekła za ogrodzenie kurnika i się po łące pałętała o mało nie zginęła w jej paszczy...ale ze spaceru na spacer coraz lepiej się mnie słucha i teraz myszy i krety są jej ulubioną "przekąską"....razem z Maszą to dołki uwielbiają kopać na łąkach.
  6. Kori zaktualizowany - normalnie nie ten pies na zdjęciach :) nowy kołtunek wpisany jako Kłębek na stronie.
  7. Edytko można już chyba pisać - napisz coś o tym pięknym szorstkowłosym psiaku to dam go na stronę ;)
  8. wiem, że nadmiar szkodzi, ale kilka orzechów wysypanych raz w tygodniu na 5 psów, nikogo jeszcze nie zabiło ;) one mają frajdę, a ja wiem, że jak wyjdę z domu to zajmą się orzechami, a nie moimi rzeczami :P
  9. moje też uwielbiają fistaszki...ale jeszcze lepsze są orzechy laskowe, albo włoskie w łupinach - uwielbiają te twarde skorupy rozgryzać :)
  10. ja myślę, że Psie Sucharki najlepiej ilustrują, co psy kochają robić z pluszakami :D https://www.facebook.com/psiesucharki/photos/a.808522252533944.1073741828.808519212534248/1749234691796024/?type=3&theater Wszystkie moje sunie mogą się podpisać pod tym łapkami... A najlepsze są wstające guziki/nosy/oczy/uszy...tak fajnie się je wyrywa i rozszarpuje ! Na szczęście nie są te moje małpki na tyle głupie, żeby zjadać pozostałości po misiach ;) Co mi przypomina, że powinnam się wybrać do szmateksu i kupić im jakieś pluszaki z piekła rodem (zawsze wybieram te najbrzydsze.,..żeby mi żal nie było, jak po 15 minutach zostają z nich..flaczki :D ). Ale to już po Świętach...teraz pogoda nie ta i sił brak żeby z domu się ruszać poza spacerem z psami. Co tam u Lisko-Sarenki Mimisi słychać?
  11. Istar19

    BOSCH

    takiemu maluchowi dobrze jest podzielić posiłek nawet na 4 razy - z czego jedną z porcji możesz jak najbardziej skarmiać z ręki w ramach nagród :) . Posiłki powinny być w miarę o tych samych porach, ważne by miska nie stała z jedzeniem. dajesz Młodej np o 8 rano jeść, jak nie zje wszystkiego przez 10-15 minut to zabierasz michę i dajesz na następny posiłek dopiero :) Jak podrośnie, to wtedy przejdziesz najpierw na 3 potem na 2 posiłki (albo na jeden, to już w Twojej kwestii, co wybierzesz, ale np moje psy wolą jeść 2 razy na dzień - rano, przynajmniej 1 h przed większym wysiłkiem i wieczorem (ok 17-18). Karma Bosh Pupy nie jest najgorsza, ale zawiera dosyć mało mięsa (25% świeżego mięsa to dosyć mało, po wysuszeniu daje niewielki procent mięsa). Niewiele droższa, ale trochę lepsza składnikowy karma to np Brit Care Puppy. Aczkolwiek jeśli kupka małej się unormowała (nie ma biegunki, ani gazów) plus nie jest duża i śmierdząca, to znaczy, że karmę przyswaja i można na niej zostać :). A jeśli chodzi o dawkowanie - to kwestia bardzo osobnicza. Zalezy też ile młoda ma ruchu, zabaw itp. Jak jest zimno to też będzie chciała więcej jeść i analogicznie z ociepleniem. Jeśli mała z chęcią zjada 150 gram (choć to faktycznie trochę mało, jeśli jej waga docelowa to powyżej 25 kg) - to niech tyle dostaje (w tych kilku posiłkach), trzeba tylko kontrolować sunię, czy nie chudnie, nie ma zapadniętych boczków, czy ma siły do zabawy, nie jest apatyczna itp. Bo jeśli mała będzie zamiast przybierać na wadze i rosnąć, stać w miejscu z wagą, albo spadać, wtedy trzeba karmić więcej, albo zmienić karmę :). Oczywiście działa to też w drugą stronę - jeśli mała będzie za gruba - to będzie to bardzo złe dla jej stawów, które za bardzo obciążone wagą szczeniaka mogą źle się rozwijać i dojdzie do dysplazji, co jest bardzo groźne w przypadku szczeniąt i psów większych. Po prostu musisz ją obserwować :). Widzisz ją na co dzień, więc wszelkie zmiany w zachowaniu, czy nadmierne chudnięcie/tycie szybko zauważysz. po 4 - 5 miesiącu życia Małej możecie powoli przechodzić na karmę z linii Junior dla psów średnich :)
  12. Edytko Coco już była w 2013 r. http://przygarnijpsa.pl/coco mamusia może być Koko :) po obiedzie dodam nowe psiaki na stronę
  13. Możesz możesz...ja raczej będę prawie cały dzień w domu. Może poza spacerem z psami około godziny 11-13. :)
  14. domyślam się :D słodko wygląda z takim króliczym ogonkiem.
  15. czy konto do wpłat dla Iryska jest takie samo, jak było dla Malwinki ?:)
  16. Moja stała dla Malwinki poszła do Mufki z Radys ale dla Iryska wyskrobie miesięcznie skromne 5 zł - przepraszam, że tylko tyle, ale dziecko w drodze, więc muszę się mocno liczyć teraz z finansami ;) No ale jak tu takiemu Iryskowi choć piątaka nie dać? Tylko jakbym zapomniała wpłacać (około 10 każdego miesiąca), to mi przypomnijcie proszę!
  17. słodka kruszynka! Trzymam kciuki by wszystko dalej szło gładko :) przy takim osesku jest dużo zajęcia i trzeba bardzo uważać, ale widać, że dobrze Ci idzie. Pisz czasem, jak się mała rozwija :)
  18. chodzi o termofor - jak nie masz termoforu to wystarczy plastikowa butelka z ciepłą wodą owinięta w ręcznik/kocyk - chodzi o to by maluch miał się do czego przytulić...taki substytut ciepłej matki i rodzeństwa :)
  19. na Twoim miejscu zastanowiłabym się poważnie nad tą hodowlą - wszystko ładnie wygląda...ale ile tam jest psów? Mają szczeniaki w sumie z 5 ras z tego co widzę - shih-tzu, maltańczyki, buldożki, mopsy i yorki....nie za dużo jak na jedno "gospodarstwo"? Sporo tych szczeniąt mają..albo mają dużo suczek, albo kryją je zbyt często ...(sunia nie powinna rodzić częściej niż raz na rok...a najlepiej nie częściej niż raz na 1.5 roku!). Sama mam 5 psów i 3 koty- mieszańce ze schroniska, ale wiem ile jest przy nich roboty w 1, czy nawet w 2 osoby...człowiek życie im poświęca, a to nie są szczeniaki, które wymagają podwójnej uwagi...A w tej hodowli musi być PRZYNAJMNIEJ 5 dorosłych suk + może mają samce + szczeniaki...nawet jak ktoś nie pracuje i żyje ze sprzedanych szczeniąt to zajęcie się taką gromadą, możesz mi wierzyć...bywa awykonalne, by każdemu psu zapewnić to czego naprawdę potrzebuje - kontaktu z człowiekiem, socjalizacji w różnych sytuacjach, spacerów, dobrej pielęgnacji itp... Dobra karma i szczepienia to nie wszystko...szczeniaki trzeba uczyć życia od najmłodszych tygodni...Przy takiej gromadzie bałabym się braków w socjalizacji chociażby. Plus mówisz, że w domu masz dwójkę małych dzieci (nie wiem, co rozumiesz przez małych - 2 lata? 7? 10?) Pamiętaj, że psem opiekować będziecie się WY - rodzice...nie dzieci...to WY będziecie za psa odpowiedzialni...nawet jeśli w domu jest nastolatek...to nadal za psa odpowiedzialni są rodzice....bo wierzcie mi lub nie, ale nawet najbardziej nakręcone na psa dziecko (no bo przecież ja chce psa, bo Kasia/Ola/Asia ze szkoły ma psa!) może się psem znudzić i nie będzie się nim zajmować...Obowiązki zawsze spadają na rodziców, nie tylko finansowe zobowiązania. Wspomniałeś o finansach - bardzo ważna kwestia zważywszy, że wybraliście sobie dosyć chorowitą rasę, obarczoną wieloma wadami genetycznymi...oczywiście można liczyć na szczęście, że szczeniak będzie zdrowy i że dożyje w zdrowiu później starości...ale w przypadku mopsów chyba na takie szczęście bym nie liczyła...I nie ma tu wielkiego znaczenia czy hodowla ze stowarzyszenia (choć tu ryzyko choroby genetycznej jest większe), czy z ZKWP...bo ta rasa jest już tak zniszczona genetycznie, że nawet po pozornie zdrowych rodzicach może pojawić się paskudne schorzenie (po dziadkach, babciach itp). Jeśli jednak uparliście się na mopsa, to ok, ale na waszym miejscu poszukałabym jeszcze innych hodowli, może w trochę dalszej okolicy - warto czasem pojechać dalej, ale kupić szczeniaka w naprawdę dobrej hodowli. W Polsce poza ZKWP, które należy do FCi i ma wielkie mniemanie o sobie, dobrymi związkami (które działają nie tylko w Polsce, ale w Polsce mają swoje oddziały), które dbają o stan psów w hodowlach, a także prowadzą dokładne rodowody swoich psów (udokumentowane pochodzenie do 3 - 4 pokoleń wstecz, związki te nie powstały w 2012 roku tylko dużo, dużo wcześniej) są jeszcze Polskie Porozumienie Kynologiczne (PPK) oraz World Kennel Union (WKU) i inne, ponizej ich strony- może z tych związków poszukajcie szczeniaka. Zawsze lepsze od nich hodowle (choć i tam zdarzają się niestety pseudo) niż ze stowarzyszeń powstałych po 2012 r. WKU: http://worldkennel.org/main.html PPK: http://ppk.org.pl/ Polska Federacja Kynologiczna https://pfk.org.pl/ Polski Klub Psa Rasowego http://pkpr.republika.pl/ Związek Hodowców Psów Rasowych http://www.zhpr.pl/
  20. To niech psiak będzie Mikuś :) Fan będzie fajnym imieniem dla jakiegoś bardziej przymilnego jegomościa :D A Digi już był ;)
  21. może dla małej Yuki? brnąc dalej w zimę - znaczy to po japońsku Śnieżka :) z innej beczki to może : Othala (Otala) - to z run celtyckich Jera - w runicznym znaczeniu, to zapobiegliwość a dla pięknego pana może Argus? po ang strażnik/obserwator albo z run celtyckich: Gebo - albo Geb, oznacza miłość Wyrd - los Berkano - w skrócie byłby Berk - znaczy czułość :)
  22. Śliczne psiska :) jutro rano dodam zdjęcia na stronę i zmienię imię ;) Dobrze że nowe psiaki już nie marzną ! U was też takie mrozy? U nas w noc -15 w dzień -10...aż mi się źle robi jak myślę o tych wszystkich psiakach porzuconych, w dziurawych budach itp :( Głuptasy z tych psiaków co psują wejścia...nie wiedzą że sobie szkodzą. Ale nawet bez zasłonki i tak mają ciepłej w budach niż poza nimi :)
×
×
  • Create New...