Jump to content
Dogomania

Teutonka

Members
  • Posts

    298
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Teutonka

  1. [B]Papryczko[/B] zdjęcia o 6 rano!!!??? Sumienia nie masz :) Zastanawiam się nad zakupem skarpetek dla niemowlaka. Bo jak pytam o buty dla psa to panie w sklepie mają taką minę jakby chciały pogotowie psychiatryczne wezwać :) :)
  2. Białe szaleństwo opętało dziś Luśkę!!! Nurkowała w śniegu, niuchała i skakała jak zając. Najbardziej podobał jej się pan, który odgarniał śnieg. Bryłki śniegu, które się staczały należało "spacyfikować" brzuchem, tyłkiem lub pyszczorem - losowo. A Albin... no cóż.... zmarźluchy z zimy się nie cieszą..... Zmarźluchy warczą na śnieg, mróz i wszystko dookoła :) :) Chyba muszę się rozejrzeć za butkami dla zmarźlucha. I podgrzewanym kombinezonem. Albo przenośnym termoforem:)
  3. Poprosiłam TZ!!! samej mi się wierzyć nie chce. Chociaż... na rattance od jakiegoś czasu śpią razem. A o to miejsce zawsze była wojna między Albinem i Luśką :)
  4. Najnowsze doniesienie: TZ zeznaje, że Albin z Lusią śpią kolektywnie w jednym koszyku! Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę tego na własne oczy :) :)
  5. :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Albiś żyje nadal - na szczęście były to moje kapcie - nie małoletniego!!!
  6. [IMG]http://img260.imageshack.us/g/karwiaa3s.jpg/[/IMG][IMG]http://img260.imageshack.us/g/karwiaa3s.jpg/[/IMG][IMG]http://img260.imageshack.us/g/karwiaa3s.jpg/[/IMG][IMG]http://img260.imageshack.us/g/karwiaa3s.jpg/[/IMG][IMG]http://img260.imageshack.us/g/karwiaa3s.jpg/[/IMG][IMG]http://img260.imageshack.us/g/karwiaa3s.jpg/[/IMG][IMG]http://img260.imageshack.us/img260/6250/karwiaa3s.jpg%20http://img509.imageshack.us/img509/9038/karwiaa4s.jpg[/IMG][IMG]http://img260.imageshack.us/img260/6250/karwiaa3s.jpg[/IMG] [IMG]http://img509.imageshack.us/img509/9038/karwiaa4s.jpg[/IMG] Trochę historii: półroczna Lusia w formie "krótkowłosego mopa"
  7. [IMG]http://img13.imageshack.us/img13/5486/img2166su.jpg[/IMG] popołudniową porą....
  8. Shiz to są[B] A-B-S-O-L-U-T-N-I-E G-E-N-I-A-L-N-E[/B] psy!!!
  9. Ciągnąc wątek spacerowy: normalne psy jak rzucasz propozycję wyjścia to się cieszą. Smycz noszą, skaczą, piszczą itp. Moje natomiast zachowują się tak: ubrane w kombinezony i szele..... [B]zamierają[/B]..... Mogę się w tym czasie ubrać, zastanowić które buty założyć, któremu chłopakowi czapkę skubnąć. A one stoją nadal.... dopóki nie otworzę drzwi. bo wtedy psiaki wyrywają niczym rącze konie. Fajnie mieć grzeczne psy :) :)
  10. To nie jest chwilowy niedosłuch, tylko słuch selektywny! To zupełnie tak jak z selektywnym wzrokiem. Ja na ten przykład: czerwonego światła na skrzyżowaniu nie widzę, a podejrzany, blond kudłaczek na piersi TZ a i owszem! (potem się okazuje przy bliższym śledztwie, że to blond kłaczek..... Lusiny....) hi hi hi Albo taki Albin na ten przykład: pańcia wymyśliła spacer nad wisłą. Nienormalna jakaś. Torby psu nie zabrała. Chodzić kazała. No i biedak jak dojrzał czarne auto na horyzoncie to biegusiem na ciepłe siedzonko. Problem w tym, że to nie było nasze auto. Nasze stało 2 km dalej. Powiem lepiej. Nawet nie było osobowe. Dobrze, że nie było otwarte :)! Tyle, że swoje wydębił: "jechał" na małoletnim z powrotem. Jak zwykle zresztą :) :) Nikodema i Atajkę już widziałam. Spoglądam sobie czasem na stronki fundacji. Piękne są. Obadwa.
  11. Zdecydowanie Albinowi obecna aura pogodowa nie odpowiada. Wczoraj miałam zaplanowane "prace ogrodowe" - trzeba pozawijać to i owo. No i zakopać krokusy, bo coś im się terminy pokiełbasiły. Ubrałam Luśkę i Albina i pogoniłam towarzystwo do ogrodu. Luśka szczęśliwa namierzyła zaraz jakiś patyk i ganiała jak opętaniec. A Albin..... siadł z miną skazańca.... Najpierw na chodniku. Myślę sobie - rozkręci się. Ignorowany przeniósł się na trawnik. Jak to nie pomogło, usiadł mi centralnie na worku z torfem. I dygocze jak galareta. O minie już nie wspomnę. Po dziesięciu minutach wymiękłam: Albiś, chcesz do domu? Psisko się wyprostowało i w te pędy do drzwi. No i kto powiedział, że psy nie rozumieją ludzkiego języka???
  12. Moja ulubiona sąsiadka mówi na Lusię, że to cztery kilo czystej miłości :) (o ile właśnie nie "pracowała" ze mną w ogródku). Mała kocha cały świat. Jest po prostu białym, ładnym psiakiem o uroczym charakterku. Ot, przypadek i tyle. [B]Papryczko[/B] dla wielu psy to biznes. Ma być dochodowy i już. Wcale się [B]Osie[/B] nie dziwię, że nie została hodowcą. Też bym nie chciała.
  13. a tam! zaraz psychiatra! Lepiej wydzierżaw sasiednie ogródki to się i gluty zmieszczą :)
  14. Jest kilka problemów: Przyzwolenie społeczne na "kopnięcie" psa czy kota. Bo przecież to "tylko" zwierzak. Usłyszałam historię o kompletnie zdemolowanym aucie przez dwóch sześcioletnich "dżentelmenów". Finałem było obrzucone kamieniami i błotem auto jednego z tatusiów, ale początkiem była gonitwa z kijami i kamieniami za kociakiem. Trzeba trafu - zwierzak się schował pod samochodem a dzieci nie odpuściły. Tyle tylko, że ten sam tatuś nie widział nic złego w tym, że jego dziecko dręczy zwierzę i nie zainterweniował kiedy trzeba. Kulawe prawo: możesz zagłodzić, zakatować a i tak nie zostaniesz ukarany. Brak odpowiednich służb, funduszy, licencji na hodowlę zwierząt, darmowych szkoleń dla potencjalnych właścicieli. Właściwie brak wszystkiego. Na koniec sami hodowcy. Zapytaj się, czy sprzedałby ci szczeniaka na raty. Większość tylko fuknie. A ilu z nich tak naprawdę sprawdza, gdzie trafiają te psiaki. Efekt potem mamy - w schroniskach i fundacjach. Aż się kulę jak pomyślę o bozym Narodzeniu. I o setkach szczeniąt, które trafią do schronisk dwa tygodnie później.
  15. Czytając Wasze posty przypomniałam sobie, że Luśka jest już u mnie równo rok. Mała jest psem "składkowym". Moje biurowe baby postanowiły znaleźć mi psa. I znalazły Luśkę na gratce. Pozbierałyśmy jakoś te kilkaset złotych i wygoniły mnie do Bydgoszczy. Pojechałam i widok jaki zastałam na miejscu zamurował mnie. Takiego smrodu dawno nie czułam. Kilkanaście szczeniąt różnej maści uczepiło mi się spódnicy.Pięć suk siedziało rzędem na kanapie. Zagłodzone nie były, ale zadbane też nie. Rozsądek mi podpowiadał - wynocha! Ale: Luśka podeszła, powąchała, polizała i polazła w kąt do swojego osiołka. Była wtedy wielkości mojej dłoni. No to zabrałam, zawinęłam w ręcznik do koszyka i do chałupy. W samochodzie się rozwyła. Przełożyłam na przednie siedzenie. Wyła nadal. I gapiła mi się w oczy. No dobra, myślę sobie i zabrałam na kolana zawiniętą w moją chustę. Nastała cisza. I tak przez 150km:). Na dzień dobry małą przekarmiłam. Po telefonie okazało się, że była karmiona resztkami dziecięcej kaszki Bebiko. Wet. zastrzyki. Potem złapała zapalenie oskrzeli. Znowu wet. zastrzyki. Do wiosny "wychodziła" zawinięta w moją chustę. W międzyczasie zaczęła się dusić. Znowu wet. prześwietlenia i usg. Wada serca, wada krtani, przepuchlina, wada zgryzu. No i minął dziś rok: wada krtani ustąpiła, serduszko się ustablilzowało, przepuchlinka zoperowana a urokliwy zgryz wampirka pozostał. Mała urosła i jest najcudowniejszą sekutnicą świata. Na początku szukałam informacji jak zajmować się tą rasą u hodowców. Pierwsze pytanie brzmialo zazwyczaj z jakiej hodowli i gdzie zarejestrowana. Zaraz potem była sugestia, żeby uśpić. I zazwyczaj reprymenda z powodu zakupienia psa " w typie rasy". Po kilku próbach przerzuciłam się na literaturę, internet. Tam są głównie informacje dla hodowców. Nawet nie wiecie, jak są dla mnie ważne takie wypowiedzi jak dzisiejsze. Dużo się z nich uczę.
  16. [quote name='PapryczkaChili']o rany... to straszne :( ja zawsze po spacerze oglądam... ale już wyciągałam kilka zaschniętych kleszczy... ja niestety ogródka nie mam :([/QUOTE] na pocieszenie: nie masz też zielonych psów. Ja mam: Luśka uważa, że ganianie po świeżo skoszonej trawie jest ok. I jest zielona jak ufoludek. Na marginesie: jest też specjalistką od wąchania lilii. Jak TZ wróci to wklei zdjęcie "polilyjne"
  17. Prowadzę od kilku dni pewien rodzaj gry z Albinem. Wygląda to tak: Wyciągam rano przed 6 zaspanego Albina z kosza i miziam. Nożyczki w pogotowiu i obcinamy kudły z łapy. Zakapior orientuje się po kilku minutach co jest grane i zwiewa do kuchni. Wyciągnąć go z kryjówki nie mogę, bo robi się ołowiany. Możliwości są dwie: budzi się TZ, coby go wywlókł albo wywabia zakapiora kiełbachą. Pani z mięsnego w sumie jest zadowolona, bo spożycie mięsiwa w mojej rodzince znacząco wzrosło. Na dzień dzisiejszy osiągnęłam: wycięcie łapek na kotka, podcięcie ogona, podcięcie brody. W sumie zajęło mi to tydzień. Zostały oka. No ale weekend przede mną ;) :)
  18. problem z syczeniem polega na tym, że jak Luśka była mała to upatrzyła sobie jedną roślinkę na pożarcie. Odzwyczajałam ją od jedzenia zielska.... powietrzem w sprayu.... Częste czesanie małej wynika z wymiany włosa. Jesteśmy na finiszu. We wrześniu czesałam ją 5-6 razy dziennie i przetestowałam na tę intencję chyba z osiem szczotek. No taka odważna to nie jestem - nie włożę Albinowi palca do pyska. Lubię swoje palce. I są mi potrzebne :) Luśce myję zębole niemowlęcą szczoteczką. Tzn ona ją głównie ogryza i mamy świetną zabawę w wyrywanie i zwiewanie.
  19. Na to nie wpadłam!!! Królicze poidła! Używam kosmetyków Espree dla włochatych. Ta odżywka z góry, którą pokazujesz jest świetna ale ma jedną wadę - syczy. I moje potwory zwiewają gdzie pieprz rośnie (tzn. do kuchni pod ławę ). Spoty aplikuję co dwa - trzy tygodnie. Albin zdecydowanie wymaga mniej zabiegów pielęgnacyjnych: chodzi czysty. Czeszę go raz dziennie. No i pyszczor myję też raz dziennie. Czasem łapy przepłuczę. Zębów sobie nie da przeczyścić, więc dostaje kostkę. Luśka natomiast jest niemal biała. I jest faflun. Myję jej pyszczor dwa, trzy razy dziennie. Czeszę zazwyczaj dwa razy; rano i wieczorem. Oczywiście Lusia jest ładnie uczesana dokładnie przez minutę. Potem "poprawia urodę" na kanapie wcierając się w poduchy :) Podobno do białych psów powinno się używać specjalnych kosmetyków - gdzieś czytałam ostatnio taką publikację. Wtedy nie żółkną.
  20. hmm... obejrzałam sobie ponownie Twoje Baby [B]Oso[/B]. Przetrzymam psy bez kąpieli przez miesiąc. Mogę mieć problem z Luśką - to psiak kopiąco- ryjący przy każdej możliwej okazji. I zazwyczaj czysty po takiej akcji jest tylko koniec ogona :)
  21. Raz w miesiącu??? Wystarczy? Gromerka mi zaleciła co najmniej raz na tydzień...i olejek norkowy. No to kąpałam. Chociaż fakt, przy Albinie mam spore wątpliwości co do zasadności zalecenia.
  22. przeszukałam swoje pliki i nie widzę zdjęcia bezpośrednio po strzyżeniu. Muszę przebiec się po kompie TZ - coś powinnam znaleźć. Jeżeli nie - to w sobotę uczeszę Luśkę "na wyjściowo" i zrobię zdjęcia. To podstrzyżenie pyszczka na krótko jest problematyczne. Praktycznie, trzeba by je powtarzać niemal co tydzień. Jak tylko trochę odrosną robi się taka dziwna rozeta zasłaniająca psu oczy. Dlatego w tej chwili zapuszczam Luście od nowa wąsy. No i szukam profesjonalnego poidła dla shiz. Mała często pije i wiecznie biega z mokrym pyskiem. Z brudzeniem moich teraz jest nieźle. Chodzą w kamizelkach i tylko łapy - pysk do mycia i wycierania. Zresztą kąpię je co tydzień. Zawsze Albin wygląda na czystego a leje się z niego błoto, zaś Luśka wygląda jak szmatka a w polowie nie jest tak brudna jak zakapior. Latem jest znacznie gorzej. Luśka "łapie" kurz i żeby nie przesuszyć jej włosa szczotkuję ją swoją własną, włosianą szczotką do włosów. Taką po babci. Oczywiście najpierw ją wyczesuję psim grzebieniem.
  23. hi hi :) jak się Luśka pojawiła to wynalazłam tę ostatnią sunię w nieco innej wersji. Mam to zdjęcie od roku i podobnie podstrzygam Luśkę. Przynajmniej jeżeli chodzi o korpus i łapy. Ostarnio plotę jej warkoczyk na czubku. Drugie zdjęcie to chyba dobry pomysł na Albina. To ulubieniec TZ . Pokażę - powinno mu się spodobać. Mnie by było szkoda Twoich dlugowłosych piekności [B]Papryczko[/B] :) Fakt średnia fryzurka jest wygodniejsza, ale długie, to długie.
  24. Moje chłopaki sugerują coby Albina trzymać w krótkiej fryzurze. Podobno kitol jest niemęski :) :) Na razie podcięłam mu tylne łapki "na kotka" i 1/3 przedniej. potem mnie użarł. Ogon też nieco podcięłam. Łatwo nie było. Zakapior daje się czesać, kąpać itp. ale jak widzi nożyczki w garści to od razu zwiewa albo 'klapie"
  25. hi hi hi!!! właśnie sobie przypomniałam minę a.piurka po wejści do pracy. A mówiłam!!! Małe, puchate i nieszkodliwe!!! Co najwyżej w zdechłym się wytapla i delikwenta wkłada się do umywalki traktując lawendowym szamponem.
×
×
  • Create New...