-
Posts
2430 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ivette3
-
Agatko :lol: wiersz jest autorstwa Barbary Borzymowskiej. Sama niedawno ( na innym wątku )zauważyłam wiersze poświęcone psiakom i dowiedziałam się o tej fajnej poetce :lol:- polecam jej twórczość . Co do imienia Agata oraz samokrytycyzmu ,to musisz natychmiast uzbroić się w silną wolę aby nie popaść w samouwielbienie :evil_lol:.Zamierzam bowiem napisać prawdę najprawdziwszą ,która może Cię bardzo zmanierować : Otóż uważam,że osoba,którą Kamyczek zaszczycił swoją miłością i pozwolił jej ( czyli Tobie) być jego opiekunką,nie może być przeciętna i byle jaka.Musi być najwspanialszym ludziem pod psim słońcem :loveu: Pozdrawiam Ciebie oraz Twojego pupila Kamyczka psotniczka :loveu:
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Świat wita nowy miesiąc - luty :) Pozdrawiamy wszystkich i prezentujemy fotki z krótkiego spaceru w lekko mroźnej aurze . [IMG]http://img694.imageshack.us/img694/7139/24434309.jpg[/IMG] [IMG]http://img713.imageshack.us/img713/9016/87502573.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/6907/61747254.jpg[/IMG] [IMG]http://img823.imageshack.us/img823/4218/76638962.jpg[/IMG] [IMG]http://img52.imageshack.us/img52/5205/67701780.jpg[/IMG] -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:roll: czy możliwe jest pokrewieństwo??? hmmm - pewnie jest możliwe,ale moim zdaniem bardzo mało prawdopodobne.Gamosia jest z Częstochowy a Światuś z Wrocławia.To duża odległość.Poza tym na fotografiach może nie widać różnic,ale Światuś jest większy i ma zupełnie inny pysio :lol:,inne uszy. Jedno co mają na pewno wspólne to łagodne charakterki.Dwoje staruszków ale wesołych i bez cienia agresji :lol:.Takie czarne kudłate maskotki do całowania :loveu: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Był Światuś z wnuczkiem Guciem.Teraz pora na Światusia dziadziusia z Babcią Gamosią :). Ten duet nie jest tak zgrany jak koalicja panów.Gamosia jest ostrą babką i facetów traktuje z góry,chociaż jest najmniejsza :evil_lol: Oczywiście nie ma między nią a panami żadnych agresywnych spięć.Jednak gdy któryś z panów zbyt mocno chce zainteresować się sunią,wtedy ona warczy i mowy nie ma aby zbyt się z nią spoufalał. Jeśli ktoś jednak myśli,że Światuś z racji wieku i ślepoty nie jest czuły na wdzięki babci,to jest w błędzie :oops: Ten nasz nieporadny i czasem niedołężny emeryt bywa wyjątkowo zainteresowany płcią przeciwną.Jest jednak elegancki i gdy Gamosia naskoczy na niego z jazgotem,żeby go odgonić( od swojego posłanka ), to on taktownie odchodzi.Czasem Gamosia ma lepszy humor lub po prostu zazdrości Światusiowi skupianej na nim uwagi domowników i sama kładzie się obok dziadzie lub wręcz podkłada swój łebek zasłaniając konkurenta do pieszczot. A to sesja kanapowa emerytów : -
[quote name='auron'];)Barbara Borzymowska.[/QUOTE] Dziękuję za info :) .
-
[quote name='agata51']............ma dwie rzadkie zalety - poczucie humoru i szczególną inteligencję. Matko, wypisz wymaluj - ja!!! Następnym razem napiszę pean na jego cześć.[/QUOTE] Dla inteligentnego Kamyczka wiersz z psią prasą ;) I dla ciotki Agatki ten sam wiersz,jako natchnienie do obiecanego peanu :cool3: [B]Nos[/B] [FONT=Fixedsys]Pies ma taki kawałek siebie [/FONT][FONT=Fixedsys]który zawsze frapuje mnie wielce.[/FONT] [FONT=Fixedsys]Ten kawałek psa jest na przedzie[/FONT] [FONT=Fixedsys]To nos. A za nim jest serce. Do ludzkiego serca przez żołądek[/FONT] [FONT=Fixedsys]przez nos się tylko wejdzie do psiego.[/FONT] [FONT=Fixedsys]Pies obejrzy Cię nosem, oceni,[/FONT] [FONT=Fixedsys]zdecyduje, czy mu będziesz kolegą.[/FONT] [FONT=Fixedsys]Czarny, mokry, czasem zimny strasznie,[/FONT] [FONT=Fixedsys]zwłaszcza, gdy Cię pod kołdrą trąca -[/FONT] [FONT=Fixedsys]najpierw nos, potem łapa. Hej, wstawaj![/FONT] [FONT=Fixedsys]Trzeba na dwór, do wiatru, do słońca![/FONT] [FONT=Fixedsys]Psi nos przecież się musi nawąchać,[/FONT] [FONT=Fixedsys]musi sprawdzić, kto szedł drogą z rana.[/FONT] [FONT=Fixedsys]Ty gazetę swą w kiosku kupujesz,[/FONT] [FONT=Fixedsys]na latarniach jest psia wypisana.[/FONT]
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Buziaki od nocnych cioteczek przekazane :loveu: A swoją drogą,to zastanawiałam się dlaczego Światuś tak słodko śpi i nawet można go na rękach nosić,a on się nie budzi w nocy.Jak zaśnie około 22-23 , tak do rana odpływa na łono Morfeusza .Teraz myślę,że to Wy mu te sny zapełniacie :lol: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie taki Gucio straszny jak go pokazują :mdrmed: To raczej jego krzyk rozpaczy,po przegranej bitwie z emerytem :eviltong: Światuś doskonale sobie radzi z wnuczkiem .Czasem ,jak nie chce się dać wciągnąć do zabawy,po prostu kładzie się,wtula nos w futerko i olewa smarkacza :D -
[quote name='auron']To tylko pies, tak mówisz tylko pies... a ja ci powiem że pies to często jest więcej niż człowiek on nie ma duszy, mówisz... popatrz jeszcze raz psia dusza większa jest od psa i kiedy się uśmiechasz do niej ona się huśta na ogonie a kiedy się pożegnać trzeba i psu czas iść do psiego nieba to niedaleko pies wyrusza przecież przy tobie jest psie niebo z tobą zostanie jego dusza[/QUOTE] Przepiękny ten wiersz.Łza się kręci w oku ale i trochę otuchy dodaje. Ten wiersz warto dedykować każdej psince,która odchodzi i każdemu człowiekowi,który za nią tęskni. Czyjego jest autorstwa ?
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Elu-nie smuć się.Każdy z nas musi być świadomy kolei losu i życia. Trudno pogodzić się z odejściem każdej bliskiej osoby.Ze zwierzaczkami jest trochę jak z dziećmi.Opiekujemy się nimi,myślimy za nie,zapobiegamy groźnym psotom,domyślamy się ich potrzeb i dolegliwości.Nagle przychodzi moment,że one(zwierzątka) odchodzą a my chcielibyśmy aby dorosły i nas przeżyły.Wtedy trzeba sobie uświadomić fakt,że ich życie jest zapisane w krótszym niż nasz czasie.Ważne jest więc nie to ile żyją,a to jakie to życie jest dla nich przy nas. Twój Gucio przy Tobie przeżywa dobre życie i to musi być Twoją pociechą. Ja od początku pobytu u mnie Światusia zastanawiałam się, na ile zdążę się do niego przyzwyczaić i jak bardzo będę w stanie spowodować,aby jego świadomość życia była czymś dobrym .Wciąż mam niedosyt,ale jak patrzę na jego zachowania robi mi się lżej. Jego zabawy z moim Guciem są wciąż powodem do śmiechu.Starowinka wciągany do niby bitwy przez Gucia,zawsze wykazuje się walecznością.Komiczne jest gdy duży i umięśniony Gucio przegrywa walkę z małą, kudłatą i nieco nieporadną kulką czyli Światusiem w akcji . Te zabawy zwykle prowokuje Gucio.Kładzie się przed Światusiem i zaczepia go łapiąc to tu,to tam za sierść i podszczypując lub pociągając delikatnie.Świat podchwytuje pomysł "bijatyki" i zaczynają panowie zapasy :) . Gucio nie wstaje raczej z pozycji "na plecach",za to Świat tańczy wokół Gucia niczym groźny agresor i szeroko otwiera pysio,aby niby ugryźć swojego napastnika.Kotłowanina trwa kilka minut .Czasem Świat wyraźnie pokazuje,że trochę się zmęczył.Wtedy Gucio leży bez ruchu.Świat nabiera sił i staje się napastnikiem.Rzuca się na oślep na leżącego Gucia i łapie go "groźną" :) - bezzębną paszczą gdzie popadnie. Poniżej kilka fot z takiej akcji . Ostrzegam jednak,że w tę zabawę włączyły się siły kosmiczne :) co widać w oczach Gucia pokonanego przez staruszka Świata :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na dobry początek tygodnia foty Świata w wersji fotelowej :). Zgodnie z sugestią ciotki Agatki,aby nie rozpieścić zbytnio nikogo ,tym razem tylko dwa zdjęcia. Światuś rzadko sypia na wysokościach.Raczej układa się na kilku upatrzonych pozycjach bezpiecznych na podłodze.Pilnowany jednak lubi polegiwać na fotelach.Potrafi z nich nawet sam zeskoczyć.Troszkę to nieporadne i w moim przekonaniu niebezpieczne,więc raczej mu na to nie pozwalam,ale zdarza się :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Światuś dziękuje cioci Madzi:Rose: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='agata51']ivette, ty nas nie rozpieszczaj tymi sesjami zdjęciowymi, bo tak nas rozpaskudzisz, że nie wyrobisz, kobieto. Dziękuję za podusię w kwiatki - podusi nigdy dosyć pod obolały krzyż!............ Agatko- niestety ostrzegłaś mnie za późno.Właśnie muszę zrealizować zamówienie Lilki dla Ciebie na sesję kocykową :).To w ramach prezentów urodzinowych dla Ciebie od Nas wszystkich i Światusia :) -
Minął ponad rok - fundacja zmieniła nazwę...W sprawie Partyzanta jednak nie zmieniło się nic :(.Dlatego ku przestrodze i dla pamięci o tym biednym zwierzaczku przypominam podsumowanie bezskutecznej walki : [quote name='ivette3'][SIZE=3][URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=95327&p=5275273#p5275273"]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f...75273#p5275273[/URL] w odpowiedzi na zawarte treści w linku. [IMG]http://img263.imageshack.us/img263/7103/partyzant4picssygnaturk.jpg[/IMG] [/SIZE] [FONT="][SIZE=3]Dramat Partyzanta......STRESZCZENIE – dla nieznających wątku Nie jest łatwo opisać w skrócie dynamicznie toczących się miesięcznych wydarzeń, dlatego postaram się to ująć w punktach.[/SIZE][/FONT][SIZE=3](okres od 30 wrześ. do około 1 listop.) [/SIZE] [FONT="][SIZE=3] 1. Partyzant trafił do mnie po błagalnym telefonie p. Renaty - prezes FFA w Częstochowie. Nie znałyśmy się /numer mojego tel. miała po innej, nie związanej z tą sprawą rozmowie (ja nie należę do żadnej fundacji, ani też nie byłam nigdy DT dla zwierząt)W moim domu(ciasnym-na II piętrze) znajdowały się moje dwa psiaki z czego jeden-niedawno przygarnięty szczeniak ( tuż po szczepieniu).Wzruszona groźbą, że psiak po wypadku trafi do schroniska, zgodziłam się przyjąć jednak Partyzanta ale tylko na 2-3 dni, aby dać p. Renacie czas na ogłoszenie psa [COLOR=black][URL="http://np.na/"][COLOR=black]np. na[/COLOR][/URL] [/COLOR]dogo i znalezienie DT. Psa przywiózł mi obcy człowiek, również tylko po tel. rozmowie z p. Renatą-ona psa, ani nas nie widziała nigdy na oczy. Stan w jakim był pies określę w skrócie: uśpiony narkozą, ubrudzony fekaliami ruszającymi się od niezliczonej ilości pcheł, zakrwawiony.... widok powalający, zwiastujący poważne zagrożenie dla domowników i zwierząt. Pani Renata natomiast, zniknęła. Nigdzie nie pojawiły się ogłoszenia , nie kontaktowała się ze mną, nie odbierała moich tel. nie interesował ją los psa, i nie odebrała go w terminie. Pan przyjeżdżał co dzień wozić psa na zlecone przez nią na koszt FFA zastrzyki. W czasie pobytu u mnie, obolały psiak niestety capnął mnie ząbkami. O ugryzieniu rozmawiałam z wetem, u którego pies brał zastrzyki. Wet doradził mi, że skoro ugryzienie nie jest silne, a pies raczej nie zdradza oznak choroby, to nie muszę zgłaszać nigdzie sprawy, tylko mieć kontakt i pełną wiedzę o jego stanie zdrowia przez około 3 tyg. Tak można było uniknąć dla słabego, wychudłego Partyzanta, zamknięcia go na obserwacji w schronie. Kontaktu z p. Renatą nadal nie mogłam nawiązać. Zaczęłam sama szukać dla psa domu i ogłaszać go [COLOR=black][URL="http://np.na/"][COLOR=black]np. na[/COLOR][/URL][/COLOR] forum [COLOR=black][URL="http://gazety.pl/"][COLOR=black]gazety.pl[/COLOR][/URL][/COLOR], gdzie po kilu dniach napisałam, że zaczynam mieć wątpliwości i obawy, co do zachowania wolontariuszki, która zniknęła, a moje psiaki trzymane u znajomych, dla bezpieczeństwa swojego oraz dla dobra chorego Partyzanta muszą wrócić do domu (o takim jedynym możliwym rozwiązaniu p. Renata wiedziała i zobowiązała się wywiązać z terminu)/… . Tu nagle /po tygodniu/ telefonicznie pojawiła się i w arogancki sposób nakrzyczała na mnie, że psuję jej opinię,... Po psa na drugi dzień późnym wieczorem przyszła p. Kamila. Obie poinformowane zostały przeze mnie o incydencie ugryzienia mnie przez psiaka /p. Renata na to odparła, że ją to nie obchodzi i rzuciła słuchawką tel., a p. Kamila przemilczała-zamaszyście łapiąc obolałe zwierzę pod pachę..../. Następnego dnia znalazłam na dogo wątek założony przez floridę_blue, na którym się zalogowałam, aby śledzić dalsze losy psiaka/ze względu na ugryzienie/ i o ile to możliwe, być pomocną w znalezieniu mu domu. Wkleiłam tam kilka zdjęć z pobytu Partyzanta u mnie i ułożyłam tekst na ogłoszenia "Dramat Partyzanta w Trzech Aktach" str 4 wątku. Opisane tu fakty na temat p. Renaty pominęłam, gdyż nie chciałam robić złej atmosfery, ufając, że to tylko incydentalne zachowanie wolontariuszki… . 2. Poza wątkiem i moim amatorskim Allegro w sprawie Partyzanta nie podjęte zostały przez floridę żadne próby ogłaszania psiaka, mimo iż kilka osób na Dogo wykazywało zainteresowanie i chęć pomocy… . Po pierwszej nocy spędzonej w łazience u floridy Partyzant trafił do p. Marty do DT, a ona znów przekazała podobno psiaka swoim rodzicom pod opiekę ( w Ważnych Młynach k/Czę-wy).Jakiekolwiek prośby o pokazanie zdjęć psiaka były zbywane i obiecywane w dalszych terminach.... Po kilku dniach, ja znalazłam DS psiakowi u mojej znajomej. Florida, mimo, że rzadko bywała na wątku, pojawiła się natychmiast oświadczając, że pies zostaje na wsi na stałe i temat zamknięty. Zdziwił mnie ten nagły, cudowny obrót sprawy, więc napisałam na PW (aby nie robić szumu na wątku)żeby florida dała zdjęcia psa i przypomniałam jej o konieczności monitorowania przeze mnie jego zdrowia z powodu ugryzienia. Odpowiedziała po 2 dniach, że zdjęcia będą, ale kiedy? nie wie... [/SIZE][/FONT] [FONT="][SIZE=3]3. Kolejne kilkanaście dni i posty na wątku, to już narastające napięcie, bezskuteczne oczekiwanie na zdjęcia, wreszcie otwarte zarzuty ze strony coraz większej liczby osób, że florida postępuje niewłaściwie i coś ukrywa....Ona coraz rzadziej raczyła odpisywać twierdząc, że pies ma się świetnie, właściciele psa nie życzą sobie żadnych zdjęć, a w ogóle to należy pytać o psa Martę - tej znów nie było nigdy na dogo a telefonów nie odbierała. Zaniepokojeni forumowicze zainteresowali się innymi wątkami zakładanymi przez nią i okazało się, że na dogo i [COLOR=black][URL="http://miau.pl/"][COLOR=black]miau.pl[/COLOR][/URL][/COLOR] jest więcej przypadków, gdzie w tajemniczy i cudowny sposób zwierzaki trafiały do DS tuż po leczeniu na koszt FFA (ale nie wyleczeniu) i ślad po nich ginął, a osoby pytające o fotki zbywane były nawet miesiącami bez efektu...argumenty te same...wreszcie te wątki zamierały, a o zwierzakach pamięć zachowywali tylko chyba ci, u których zwierzak spędzał najcięższe chwile i wracał do życia z nadzieją (ale jeszcze słaby) i zabrany przez floridę ... [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT="]4. Zaczęłam domagać się zaświadczenia o stanie zdrowia Partyzanta na co po dłuższej nieobecności już floridy na wątku pojawiła p. Renata - nefretette, że mam zadzwonić do Marty i umówić się po odbiór zaświadczenia o stanie zdrowia psiaka.... Zadzwoniłam i po kilku dniach Marta odebrała tel. i oznajmiła ,że pies ma się świetnie u jej rodziców i za 3-4 dni mogę iść do weta odebrać zaświadczenie. Postawiłam warunek, że chcę zobaczyć badanego psa na własne oczy..... Zakończyła rozmowę bez odpowiedzi.... Dzień przed umówionym pójściem po zaświadczenie do weta, nagle zadzwoniła i pilnie poprosiła o możliwość przyjścia do mnie do domu na rozmowę, zapewniając, że mi wszystko wyjaśni, a pies jest żywy, zdrowy i szczęśliwy na wsi... W czasie rozmowy opowiedziała mi nieprawdopodobną historię, że pies wieziony był z Ważnych Młynów( miejscowość na wschód od Czę-wy) z DS do miejscowości Biała ( zachód od Czę-wy) do jej koleżanki p. Ani na to niby badanie przy mnie. (??????????) tydzień wcześniej niż lekarz go miał badać i wystawić zaświadczenie (u weta miałyśmy się spotkać nazajutrz dopiero,(??????) a o zaświadczeniu mowa była raptem trzeci dzień). No i stwierdziła, że psiak uciekł........ i ona go niby szukała i szuka--->ani śladu ogłoszeń, rozpytywałam na tej wsi(na wszelki wypadek) ludzi i nikt nic nie wiedział o ogłoszeniach ani psie.... Pies na obserwacji w związku z ugryzieniem, po wypadku z problemami w tylnich łapkach, źle widzący, uciekł tak prędko, że go nikt nie zauważył, choć okolica, to dwie proste uliczki i pola....(jesienne, więc bez wysokich roślin)(?????)..... Nie dałam temu wiary i nie potrafiłam opisać tego na dogo, gdzie czekali na jakąś sensowną informację zrozpaczeni i oburzeni sytuacją dogomaniacy - a było ich coraz więcej podzielających moje obawy.... Na moją prośbę napisała to Marta skracając swoją opowieść do lakonicznej informacji o ucieczce. Potem już żadna z pań nie pojawiła się ( raz chyba florida zajrzała z propozycją jakiegoś bazarku dla innego zwierzaka, ale odeszła po pytaniach o los Partyzanta, nie odpowiadając na nie… Na moje pisemne prośby skierowane na adres FFA również odpowiedzi nie ma... Sprawa nadal wymaga wyjaśnienia. Została powierzona odpowiednim organom.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3] [/SIZE][FONT="][SIZE=3] [/SIZE][/FONT][/QUOTE] [quote name='ivette3'][SIZE=3][FONT="]5. PODSUMOWANIE WĄTKU : [/FONT][/SIZE] [FONT="][SIZE=3]Streszczenie miesięcznych dociekań i próśb o informacje o losie Partyzanta, nie odda nigdy uczuć –emocji -nerwów i obaw, jakie temu towarzyszyły przez dni, godziny, minuty bezskutecznych oczekiwań na poznanie ukrywanej prawdy. ALE TYM, KTÓRZY CHCĄ POZNAĆ HISTORIĘ PARTYZNTA ZGODNIE Z FAKTAMI winna byłam podjęcie chociaż próby dokładnego opisania wydarzeń, zwłaszcza, że na forum Miau.pl pojawiły się błędne interpretacje nie zgodne z faktami... (mam nadzieję, że nie ze złej woli, a tylko niezrozumienia zbyt wielu i często rozrzuconych po wątku istotnych szczegółów.[/SIZE][/FONT][/QUOTE] [quote name='ivette3'][SIZE=3][B][U][FONT="]DO WSZYSTKICH, KTÓRZY ZNAJĄ FAKTY…[/FONT][/U][/B] [/SIZE] [FONT="][SIZE=3]Minął kolejny (drugi) miesiąc i jeszcze nie ma żadnej jasnej odpowiedzi...Wciąż trzeba czekać i mieć nadzieję, że poznamy prawdę o losie Partyzanta i innych zaginionych zwierzaków, a winni krzywdy, która im się stała zostaną ukarani. To może jednak potrwać jeszcze kolejny miesiąc lub dłużej..., a zbliża się zima...czas cierpienia bezdomnych istot i zakończenie roku ....czas podsumowań, rozliczeń i postanowień na nowy rok... DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, którzy przyszli na ten wątek, za poświęcanie czasu, zapoznawanie się z tą zaskakującą - szokującą sprawą oraz udzielenie mi w oparciu o swoje własne, bieżące wtedy obserwacje rad i wsparcia w trosce o los nieporadnego psiaka. Nie byłam jedną z Was (dogomaniaczką na forum). Pomagałam zwierzakom, jako szary człowiek, napotykający na ulicy zwierzaka, któremu jak trzeba było, to dawałam dożywotnią-kilkunastoletnią najczęściej opiekę. Dla Was - obca osoba, która ośmieliła się podważyć wiarygodność tych, co od kilku lat były wśród Was reprezentując pro zwierzęcą organizację....Wolontariuszki i jednocześnie zarząd FFA w Częstochowie ( nefretette, florida, góreckam). Przyszłam tu na forum za Partyzantem -Na moich rękach płakał z bólu. Do mnie przyczołgał się obolały choć ciągle nieufny- przerażony. Na mój widok pierwszy raz wstał na cztery łapki i zamerdał ogonkiem mimo, że był obolały. Pisząc dwa miesiące temu(na str. 4) jego historię pt. Partyzant-psi dramat w trzech aktach" miałam nadziej, którą zawarłam w cytowanym poniżej fragmencie... „AKTIII Od poniedziałkowego wieczoru na kilka dni otoczyła go troską p. Kamila - florida_blue. Co dalej????Czy będzie musiał trafić do schroniska, gdzie zaprzepaści się daną mu szansę i nadzieję. W obecnym jego stanie (wychudzony do skóry i kości, z ubytkami sierści , z obolałym ciałkiem) schronisko to będzie, jak skazanie go na powolną śmierć. Czy po to był ratowany ze stanu prawie agonii i doprowadzony do stanu świadomości ,aby teraz czuł powolne umieranie? Czy po to tak zdeterminowany pokazuje pracowicie, że chce żyć i być kochany, aby spuścić obolały łebek w samotnej, zimnej celi schroniska? CZY MOŻE JEDNAK ZNAJDZIE SIĘ KTOŚ O CZŁOWIECZYM SERCU, KTO DOPISZE DO TEGO DRAMATU KOLEJNY AKT ZE SZCZĘŚLIWYM ZAKOŃCZENIEM??? Ten czujący, wrażliwy i dzielny psiak jest bardzo zniszczony życiem, którego pewnie niewiele już mu zostało z racji przejść oraz wieku(ma podobno już około 10 lat ) .Ktoś kto go przygarnie, pokocha będzie dla niego ,w ostatnich latach życia zadośćuczynieniem za zło jakiego doznał od świata ludzi . Życzę Partyzantowi ,aby choć na te ostatnie lata już nic złego go nie spotkało. A GDY WYBIERZE SIĘ ZA TĘCZOWY MOST ,TO BEZ ŻALU DO NAS LUDZI!!! Akt czwarty dopisany został przez FFA O/Czę-wa –pro zwierzęca fundacja...[/SIZE][/FONT][SIZE=3] [/SIZE] [FONT="][SIZE=3]Skrzywdzony został bezbronny psiak Partyzant (również zadziwiająco wiele innych psiaków i kotków, których losów nikt nie zna…) Skrzywdzeni zostali ludzie. Ja na zawsze będę mieć w pamięci smutne-pytające oczy zabieranego ode mnie Partyzanta… Na pytania : - co się z nim stało/dzieje?, -jeśli uwierzyć że uciekł, to kiedy i gdzie? (bo może żyje i woła pomocy…), wciąż szukam odpowiedzi.[/SIZE][/FONT][SIZE=3] [/SIZE] [FONT="][SIZE=3]Motywowana zaskakującymi oskarżeniami na miau.pl postanowiłam podjąć próbę szukania psiaka w miejscu, które jako jedyne w tej sytuacji wydaje się być sensowne, czyli tu na DOGO oraz na forum miau.pl .[/SIZE][/FONT][SIZE=3] [/SIZE] [FONT="][SIZE=3]Jednocześnie mam nadzieję, że historia ta stanie się ostrzeżeniem dla wielu ludzi o dobrym sercu, że nawet wśród przedstawicieli środowisk pro zwierzęcych (Zarząd FFA W Czę-wie) mogą zdarzyć się czarne owce… Napiętnując je i alienując ze środowiska pozbawić dostępu do żywych, bezbronnych stworzeń, co jest również formą ratowania im życia… Bezkarność, jak widać z doniesień na miau.pl, prowadzi do przekłamań i manipulacji faktami oraz zachęca do powtarzania procederu…(…gdzie jest Czarna???...mała kicia…). [/SIZE][/FONT][/QUOTE]
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Świat dziękuje cioteczce malicji :loveu: Światuś nie kładzie wprawdzie łapki,ale kilka razy polizał kogoś z domowników po ręce.Ten odruch też nastąpił po kilku miesiącach.Był wydarzeniem w domu :lol: Od tamtej pory czasem to się powtarza i to są chwile,które ściskają za gardło.Świat nie słyszy i nie widzi,więc nie macha ogonkiem z radości na wołanie go-chyba nawet nie wie,że ma imię.Nie macha też ogonkiem na widok kogoś czy czegoś co mogłoby go ucieszyć. Za dotyk jednak potrafi już pokazać radość :).Podnosi łebek w kierunku ręki głaszczącej.Drapany za uchem pomrukuje i przekrzywia łebek .Fajne to jest :lol: Postaram się o fotki z takiego momentu :lol: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Świat bardzo dziękuje wszystkim serdecznym gościom,cioteczkom ,które tu zaglądają z miłym słowem :lol: Nie wiemy ile czasu dziadziowi zostało.Każdy dzień jest dla niego na wagę złota,bo musi zrównoważać jakiś przeszły okres bezdomności. Z całą pewnością Światuś zmienił się na przestrzeni minionego roku.Jest bardziej kontaktowy,nauczył się czerpać przyjemność z głaskania i nawet czasem pokazuje brzusio :loveu:.Ten odruch jest u niego od niedawna i rzadki-jednak pojawił się,co mnie ogromnie ucieszyło.Trochę sprawia mu to kłopot,bo starość nie radość, a kosteczki dziadzia mają sporo za sobą,więc akrobacje szczenięce nie wchodzą w rachubę.Ważne jednak,że Świat wyraźnie pokazuje,że jest pieskiem z domem i swoimi ludźmi. Kiedy ktoś z nas wraca do domu,on mimo iż nie widzi i nie słyszy ,bardzo się uaktywnia.Próbuje szczeknąć i podchodzi do nóg osoby,która weszła (do domownika-do obcych nie podchodzi i nie wita :loveu: ). Kochany jest ten staruszek.Miniony rok dał wiele radości i zmian.Niestety też zauważalnego starzenia się .Troszkę posiwiał,spowolnił bieganie i mimo.że sporo zjada mam wrażenie,że jakby się kurczy( nie chudnie,tylko maleje-nie potrafię tego określić inaczej ).Miałam do czynienia już ze zwierzątkami,które odchodziły ze starości i wiem,że taki proces musi się kiedyś zacząć.Mam nadzieję,że w przypadku Światusia ,ten moment jeszcze nie tak szybko nadejdzie.Dbamy o zdrówko i ono dziadziowi dopisuje :). Cioteczki i wujków zapraszamy do kolejnych odwiedzin.Postaramy się co trochę opisać co było i co jest w Świecie Światusia :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:oops: Dziękuje Świat i jego ochroniarz Gucio ,za słowa uznania :oops: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I jeszcze kilka :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Miło widzieć tyle cudownych cioteczek Światusia, przybywających w odwiedziny. Jak tu nadążyć z sesjami foto :) ? Liluś - nie gniewaj się,że obiecaną Ci sesję nocną przełożymy. Powód jest nie byle jaki.Jak widzisz,ciotka Ela przywołała na wątek "Gucie Świata" :) .Z mojego doświadczenia wiem,że wszelkie Gucie to wyjątkowe psy,więc muszą mieć pierwszeństwo przed kocykiem . Tak więc dziś specjalnie dla "Gucia ciotki Eli-waldi481" sesja zdjęciowa od " Gucia Świata" Gucio od początku pobytu Świata u mnie opiekuje się dziadziem.Zaskakuje Nas często swoją inteligencją i instynktem macierzyńskim do Światusia.Bawi się z nim.Liże go np. po oczkach.Na spacerach bacznie go obserwuje i kiedy widzi,że dziadzio zmierza w niebezpieczną stronę,natychmiast biegnie do niego i zastawia mu drogę sobą.Na mnie wtedy patrzy z wyrzutem,bo uważa chyba, iż nie powinnam tak dziadziowi pozwalać na swawolne oddalanie się :). Niedawno Gucio bardzo Nas zaskoczył .Zawsze myślałam,że jego odruchy w stronę Świata są przypadkowe .To młody kundelek,nigdy nie szkolony. Gucio bawił się swoją piłką na dywanie koło wersalki,gdzie leżał Świat.Świat często wstawał i zakręcał kółka ,bo nie mógł sobie znaleźć miejsca.Zbliżył się do brzegu wersalki tyłem,a że nie widzi to nie ma rozeznania w niebezpieczeństwie.Tu uspokajam,że czuwam zawsze nad tym.W tym przypadku jednak Gucio znacznie mnie uprzedził,bo przerwał zabawę i skubnął Świata w nóżkę ( delikatnie) tak,że Świat odruchowo przemieścił się w głąb wersalki. Myślałam,że to przypadek.Gucio wrócił do zabawy piłką.Świat jednak zakręcił koło i znów przybliżył się do brzegu,a Gucio kolejny raz przerwał zabawę i skubnął Świata w nóżkę,przepędzając w bezpieczną odległość od krawędzi. Tak więc Świat ma swojego osobistego ochroniarza.Przy okazji opiszę Wam jeszcze inne śmieszne historie Świata z Guciem i Gamosią ( babcią trochę młodszą od dziadzia,bo 12-13 letnią). Poniżej sesja zdjęciowa,jak Gucio nadzoruje spanie Świata na wysokości :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Świat dziękuje.Jak dojdą,natychmiast xmartix napisze na wątku i na pierwszej stronie :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Liluś :) Zamówienie przyjęte.Będzie tylko problem maleńki ,bo dziadzio wkopuje się czasem tak,że tylko nosek mu widać:lol: Zachowuje się przy tym tak,jakby kopał w snopku siana i chciał tymi resztkami ząbków roznieść po okolicy.Potem kładzie się na podłodze ,bo w samodzielnie zrobione legowisko nie trafia .Wtedy kładę go na nowo pościelonym posłaniu i otulam a on chowa się cały,nos wsadza pod brzusio i zasypia na dobre do rana :) Zrobię mu jednak w najbliższym czasie nocną sesję :oops: . -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='agata51']W dniu swoich urodzin życzę sobie, Światkowi i wszystkim obecnym na wątku wielu miłych chwil i radosnych wzruszeń na dogo. Świateczku, ja też w takie dni lubię na poduchach stare kości złożyć. Z okazji urodzin kochanej cioteczki AGATKI od Światusia - poducha pełna kwiatów :loveu: oraz życzenia zdrowia i radości na zawsze :).