-
Posts
2430 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ivette3
-
SERDECZNA PROŚBA !!!! Wiemy Floridko , że już dawno to obiecałaś i słowa dotrzymasz,ale nadmiar obowiązków Ci to utrudnia...Problem jednak w tym ,że czas ma tu spore znaczenie ,o czym my obie wiemy od dawna ,a forumowiczom opiszę poniżej ,aby niepotrzebnie nie tworzyć dziwnego klimatu ,tylko wyjaśnić powagę sytuacji. Otóż Partyzant po wypadku był bardzo słaby i nie można go było szczepić.Obolały niestety ugryzł mnie w rękę przecinając skórę.Przy najbliższej wizycie u weterynarza zapytałam co z tym powinnam zrobić .Weterynarz doradził dwa wyjścia :1/ zgłosić fakt i Partyzant trafi do klatki w schronisku na obserwacji - w jego wtedy stanie byłby to wyrok na powolną śmierć .... wyjście 2/ obserwować psiaka samej lub być w kontakcie z osobą,u której będzie przebywał i jeśli po 3 tyg. będzie zdrowy to ja mogę nie bać się o żadne zakażenie np.wścieklizną.Dla dobra Partyzanta zaryzykowałam i wybrałam drugą opcję.Przy przekazywaniu Ci Floridko Partyzanta mówiłam o tym zajściu i liczyłam na twój profesjonalizm i odpowiedzialność ,jak również zwyczajne ludzkie zrozumienie dla moich obaw .Nadal ufam ,że rozumiesz ,jak ważne dla mnie jest otrzymanie minimum pewności,czyli kilka aktualnych fotek Partyzanta,abym mogła zapomnieć o obawach. Jeśli w najbliższym czasie nie otrzymam tych kilku skromnych zdjęć muszę podjąć leczenie profilaktyczne---> i tu zaczną sie niepotrzebne problemy dla mnie i dla Partyzanta ,którego jak mnie poinformowano ,będzie trzeba dostarczyć do badań... Florida - proszę Cię bardzo serdecznie - oszczędz mnie i temu psu takich niepotrzebnych sensacji i przyspiesz pokazanie jego aktualnych zdjęć - o nic więcej nie proszę...nie chcę nawet aktualnych badań ...tylko kilka zdjęć...
-
Tą wspaniałą nowinę o stałym domku dla Partyzanta obwieściłaś już kilkunasście dni temu i bardzo się cieszyliśmy , bo to niezwykle szczęśliwy i zaskakująco szybki obrót sprawy. CO JEDNAK Z FOTKAMI, które obiecałaś już kilka dni temu? Pisałam Ci na PW i przypominałam czemu mnie osobiście tak na tym zależy , ale jakoś nie odpisałaś...rozumiem - brak czasu -ale może jednak zakończmy optymistycznie kilkoma aktualnymi zdjęciami ten wątek i każdy będzie mógł zająć sie swoimi sprawami,...
-
Ależ Floridko :) ! nie musisz tego załatwiać sama .Partyzant z tego co pisałaś jest u rodziców twojej koleżanki /też wolontariuszki/ więc może ona to załatwi.Ale jeśli i to jest problemem to podaj namiary na miejsce pobytu psiaka i zapewniam Cię , że znajdzie się osoba , która to załatwi ?Sama chętnie pojadę :evil_lol: / .Nie obawiaj się :) - kulturalnie żeby nie zrobić nikomu kłopotu :) i przy okazji zawiozę Partyzantowi smaczny prezent i fajne posłanko- to mogę obiecać w imieniu "akcji partyzanckiej". Termin zdobycia tych zdjęć jest ważny i nie może czekać w nieskończoność z wielu powodów....Mam nadzieję ,że to rozumiesz :) i wspólnie problem załatwimy szybko - ku radości uczestników tego forum również :) .
-
Podziękowanie dla Sleepingbyday za ochrzczenie akcji :) "akcja Partyzancka " -->świetne :) .... Monday;Oj ivette, co Ty kombinujesz??? No coś tam działamy ale trzeba trochę czasu , ciężko zgrać się na daną godzinę ,bo każdy ma inny rozkład dnia.Ale akcja będzie - spokojnie :) - trzeba pomóc zwierzakom lub przynajmniej próbować...pozdrawiam i czekam na te fotki naszej gwiazdy czyli Partyzanta.......... .
-
Czy bezdomny pies po wypadku ma szansę znaleźć dom?
ivette3 replied to akcja_proanimal's topic in Już w nowym domu
mam nadzieję , że z Partyzantem jest wszystko dobrze... -
:) śliczny psiak :lol: i jego historię też możemy wykorzystać- tylko raczej on nie może być dublerem w czwartej części opowieści o Partyzancie hihi :evil_lol: , a to jest właśnie taki trzon pomysłu / ja i osoby ,które mi będą pomagały najlepiej znamy i czujemy temat Partyzanta, a żeby przekonywać innych trzeba mieć w sobie to "coś",takie wewnętrzne wyczucie tematu... doświadczeń i rutyny jeszcze nie mamy, za to chęci żeby coś zrobić dla psiaków są i pomysł już raczej też...:lol:.Materiały już zbieram z waszych forów i opowiadań .Potrzebne tylko te foty - tu bardzo liczę na Twoją pomoc lub tej Twojej koleżanki u której on jest.<mogą być z telefonu 2-3 sztuki > Dasz radę ???:roll:
-
wiem , że wszystkie są naj... bo wszystkim należy się godne życie- trzeba jednak oprzeć się na jakichś kilku przykładach... dzięki za podpowiedz :oops: .Proszę jeszcze o te kilka fotek szczęściarza Partyzanta - będzie gwiazdą imprezy - jako ten co budzi nadzieję i dodaje odwagi żeby walczyć o każdego - nawet pozornie beznadziejnego - dlatego takie fotki z ciepełka domowego są strasznie potrzebne - POSTARAJ SIĘ PROSZĘ :oops: Bardzo bardzo :) Przepraszam , że tak naciskam ale ludzie nawet ci , którzy są dobrzy z natury , boją się pokochać słabe , stare zwierzątko - boją się być wyśmiewani - trzeba pokazywać , że jest dużo tych co nie patrzą na psiaka , jak na zabawkę, maskotkę..... wiesz o co mi chodzi :P
-
:) no to chyba można zacząć się cieszyć? A co do Snoopiego , Miśka i może jeszcze jakiejś bidulki to mam pewien pomysł < właściwie nie całkiem ja :lol: tylko kilkoro studenciaków - psiarzy/kociarzy > Puki co nie będę zdradzać - zapeszać ... Przydałoby się tylko kilka takich historii z fotkami psiaków w pilnej na dziś potrzebie - i tu prośba do Was - profesjonalistek - dajcie mi linki lub inne wskazówki gdzie szukać lub wytypujcie te przypadki co uważacie :) .A do Ciebie Florida mam taką bardzo bardzo bardzo serdeczną prośbę - również związaną na potrzeby powyższego pomysłu - Do Aktu IV historii Partyzanta będą potrzebne jakieś fotki z jego obecnej fajnej sytuacji losowej- nie dużo -ze dwie ,trzy - Bardzo Proszę :oops::loveu:. Da się to załatwić ????????
-
Na waszym forum znalazłam się przypadkowo za sprawą Partyzanta, ale zwierzętom pomagałam od zawsze. Bardzo chciałabym pomóc Monday w sprawie o której pisze. Nie łatwo jest znaleźć jednak i przekonać kogoś kto zaadoptuje pieska... . Pani, którą przekonywałam żeby wzięła Partyzanta obecnie jest w nim prawie zakochana :loveu: i ciągle o niego dopytuje. Nie chce jednak słyszeć o żadnym innym piesku :shake:. Starsi ludzie tak mają... ;-). Pomyślałam więc, że jeśli ludzie u których jest Partyzant zgodziliby się dać Go tej Pani, a na to miejsce przyjąć inne biedactwo to było by to już jakieś rozwiązanie. Wiem, że to skomplikowane i dość osobliwe rozwiązanie, ale jeśli nie ma innego to może warto takie rozważyć. Zawsze jedna psia krzywda mniej... . Przykro mi że nie mogę inaczej pomóc:placz: .... .
-
Bardzo chciałabym pomóc Monday w sprawie o której pisze. Nie łatwo jest znaleźć jednak i przekonać kogoś kto zaadoptuje pieska... . Pani, którą przekonywałam żeby wzięła Partyzanta obecnie jest w nim prawie zakochana :loveu: i ciągle o niego dopytuje. Nie chce jednak słyszeć o żadnym innym piesku :shake:. Starsi ludzie tak mają... ;). Pomyślałam więc, że jeśli ludzie u których jest Partyzant zgodziliby się dać Go tej Pani, a na to miejsce przyjąć inne biedactwo to było by to już jakieś rozwiązanie. Wiem, że to skomplikowane i dość osobliwe rozwiązanie, ale jeśli nie ma innego to może warto takie rozważyć. Zawsze jedna psia krzywda mniej... . Przykro mi że nie mogę inaczej pomóc:placz: .... . Florida - co sądzisz o moim pomyśle ? Szkoda stracić okazję , że ktoś chce zabrać Partyzanta na stałe ,jeśli obecny jego domek jest tymczasowy- chyba , że już jego sprawa jest zamknięta???Jeśli możesz to dopytaj tych ludzi , bo zbytnia zwłoka to krzywda dla psiaka i niebezpieczeństwo , że ta starsza pani się też zniechęci- i jak wtedy oni będą chcieli go oddać to będzie dramat :( .Przemyśl to i podagaj z nimi .
-
też trzymam kciuki za Partyzanta.Masz rację Florida ,że jemu najbardziej potrzebny jest spokój i stabilizacja.Czy obecni jego opiekunowie coś już obiecują < :P chociaż tyci tyci > ,że go zostawią u siebie? Oby !!! Co do Snoopiego to popytam :( . Zresztą ciągle namawiam znajomych żeby przyjmowali zwierzaczki , ale wiecie jak to jest :(:(:( ...
-
Pani zainteresowana pieskiem jest z Częstochowy. Samotna emerytką, niezbyt zamożną, ale w pełni sił fizycznych. Z rozmowy wynika, że stać ją na zaopiekowanie się psiakiem, zwłaszcza w starszym wieku (jak stwierdziła - nie chce zobowiązywać się wobec zwierzaka który może ją przeżyć i znów zostać samotny). Jednak obawia się czy piesek po takich przejściach już w krótkim czasie nie będzie potrzebował kosztownej pomocy weterynarza. A na tego rodzaju koszty ją nie będzie stać. Stąd pytanie czy będzie możliwość korzystania z bezpłatnych wizyt u weterynarza w razie konieczności? Drobne sprawy typu robaki, szczepienia bierze na siebie.
-
Pilne!!! mam kogoś zainteresowanego pomocą dla Partyzanta. Potrzebne informacje: 1. czy jest możliwość określenia przez wet. aktualnego stanu zdrowia pieska? 2. czy jest możliwość stałej bezpłatnej opieki weterynaryjne gdyby adoptująca go osoba zobowiązała się zapewnić mu dom stały z wyżywieniem i opieką domową na swój koszt? :-(
-
na kilka zadawanych pytań potrafię odpowiedzieć z moich obserwacji ,jak psiaczek był u mnie. Cztery dni po wypadku kiedy nie dostał już zastrzyku i wyspał się ,doskonale widział - więc ze wzrokiem jest ok,węch też ma świetny.Co do słuchu ma kłopoty ale według weterynarza może to być przejściowe po wypadku < tu nie wiadomo - trzeba czasu > Do innych piesków jest obojętny - przyjazny , ale nie chce zabaw <np. ze szczeniakiem > bo jest obity i obolały
-
Mam kilka zdjęć Partyzanta z pierwszych dni pobytu u mnie - proszę zdecydować : czy i które ewentualnie się przydadzą - te fotki które wystawiłam na allegro i teraz są jako dwa pierwsze w wątku były robione jako ostatnie i pokazują już lepszy stan psiaka - pozdrawiam floridę blue - i oby mu się udało... [IMG]http://img376.imageshack.us/img376/9361/zdjecia0026.jpg[/IMG] [IMG]http://img376.imageshack.us/img376/7933/zdjecia0027.jpg[/IMG] [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/8875/zdjecia0029.jpg[/IMG] [IMG]http://img12.imageshack.us/img12/1003/zdjecia0030.jpg[/IMG] [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/9957/zdjecia0031.jpg[/IMG] [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/3652/zdjecia0032.jpg[/IMG]
-
DRAMAT PARTYZANTA < W TRZECH AKTACH > AKT I Partyzanta zauważono na jezdni 30 września.Czołgał się na przednich łapkach wlokąc resztę ciała po jezdni. Z obłędem i bólem w oczkach, po potrąceniu przez samochód, usiłował wydostać się z pułapki szalejących wokół aut. Zabrano go do weterynarza, udzielono pomocy, zaplanowano dalsze leczenie. AKT II Nieprawdopodobnie brudny < z bólu załatwił sie pod siebie i rozmazał po ciele >, zakrwawiony od rany na czole, bardzo zapchlony ,śpiący po zastrzyku trafił do mnie do domu tymczasowego. Jeszcze we śnie, został wykąpany i bardzo dokładnie odpchlony.Po przebudzeniu ,nie całkiem przytomny, wydał z siebie niesamowity płacz - <nie wycie!!! nie skiełk !!! - to był rozdzierający serce ,spazmatyczny szloch:(:( :( . Po kilku minutach udało się pieska nieco uspokoić ,ale nawroty płaczu powtarzały się cały dzień i w nocy.Przyznaję,że w tych momentach miałam duże wątpliwości,czy należy siłą ratować to bolesne i tragiczne życie,czy może słuszniejsze by było oszczędzenie temu stworzeniu cierpień. Rano oczom domowników ukazał się jednak nieco optymistyczniejszy ,choć i tak smutny obraz. Piesek obudził się , jakby przytomniejszy. Zamglonymi oczkami, z rozszerzonymi zrenicami , przyglądał się obcemu, acz spokojnemu otoczeniu. Nie pozwolił się dotknąć,o pogłaskaniu nie było mowy.Bał się panicznie wyciągania do niego ręki. Drżał z zimna i nerwów.Kolejny dzień minął na dogrzewaniu go termoforem, ostrożnym podawaniu mu picia i jedzenia oraz zabraniu go na zastrzyk. W trzecim dniu piesek znów miło zaskoczył domowników. Rano po przebudzeniu, na mój widok psiak podciągnął się na przednich łapkach i na bardzo chwiejnych nóżkach, na kilka chwil stanął i zamerdał ogonkiem. Było to raczej symboliczne merdnięcie z wielkim wysiłkiem, zakończone niestety upadkiem na boczek ,ale pierwszy objaw desperackiej, silnej woli życia psiaka był faktem.Od tej chwili postępy w dochodzeniu do siebie były wyraźniejsze z każdą godziną. Zobaczyliśmy psiaka,który na chwiejnych nogach < ale czterech :) !!! > wychodzi z posłania i z wielkim zaciekawieniem maszeruje zwiedzając każdy kąt. Na ten widok ktoś z domowników zapytał : "a ty gdzie tak wędrujesz PARTYZANT :) ? ". Niepewnie, ale dumnie na czterech łapach poszedł do miski z wodą,napił się, po czym rozpoczął dalsze spacery po domu przyglądając się nam coraz ufniej.Podjęliśmy próbę zabrania go na dwór na smyczy. Podobało mu się :).Po schodach trzeba było go nosić i tu sprowokowany dotykiem obolałych miejsc szczerzył ząbki ,ale nie był to objaw agresji tylko bólu .Z każdą kolejną próbą widać było rosnącą cierpliwość i wysiłki Partyzanta , aby zaufać opiekunom.Bardzo czytelnie pokazywał ,że nie tylko korzysta z pomocy ludzi, ale samodzielnie stara się stanąć na nogi-dosłownie i w przenośni.W moim domu od dawna są inne dwa pieski, z którymi chciał się zaprzyjaznić.Suczka-staruszka odwzajemniła mu sympatię. Problemem były koleżeńskie również ale zbyt żywiołowe kontakty drugiego pieska-dużego wzrostem szczeniaka, który bawiąc się zadawał ból Partyzantowi i powodował w ten sposób konflikt.:( . W stosunku do kotów spacerujących po podwórku nie wykazał najmniejszego zainteresowania, kotkę sąsiadki próbował obwąchać ale na jej sygnał dezaprobaty(- fuknięcie) zamerdał ogonkiem i odszedł.Pozwala się głaskać byle ostrożnie ,aby nie zadawać mu bólu...lubi to jak każdy psiak.Trudno stwierdzić czy ma kłopoty ze słuchem ,bo czasem reaguje na dzwięki a czasem je ignoruje.Udało mi się kilka razy łącząc : gest ręki i polecenie "wyjdz leżeć' osiągnąć efekt zaskakujący bo Partyzant dokładnie zrozumiał i poszedł położyć się na swoim kocyku.Jego dieta jest prosta - je chętnie i wszystko co dostanie,załatwia się chętnie na dworze a jeśli zdarzyło mu się jednak nabrudzić w domu, bo w porę nie dotarł na dwór, to widać było po jego zachowaniu ,że rozumie to zajście jako coś nagannego (pogrożenie mu palcem skutkowało schyleniem łebka i odejścia na koc).Widać po wielu jego odruchach i reakcjach ,że kiedyś miał bliski kontakt z człowiekiem.Długa bezdomność pozbawiła go kilku ząbków,odarła w wielu miejscach z sierści ,ale nie pozbawiła nawyków czystego stworzenia,ufności do ludzi,chęci do życia ....Partyzant jest pieskiem bardzo dumnym i dzielnym.Nie potrafię tego jaśniej wytłumaczyć,ale obserwując w tym krótkim niespełna tygodniowym czasie pobytu u mnie,jego desperackie zmaganie ,aby nie leżeć na kocu, a za wszelką cenę,przy każdej okazji stawać na tylnich łapach i utrzymać równowagę, mimo bólu-trenować mięśnie ,nie mogłam oprzeć się wrażeniu ,że Partyzant dokładnie wie co robi i ,że jest to jego siła charakteru i duma aby być sprawnym samodzielnym fizycznie stworzeniem.Choć bardzo nad tym ubolewam,to niestety nie miałam już dłużej możliwości zatrzymać go u siebie. Gdyby to było możliwe zostałby na stałe.Te kilka dni wystarczyły, abym go pokochała za jego rozbrajającą , szorstką urodę i wyjątkowy ,cudny , silny charakter.Chce i potrafi zaufać człowiekowi otoczony miłością i troską .Z niezwykłą determinacją pokazuje wolę życia. Na dojście do siebie potrzebuje jednak jeszcze czasu i opieki w ciepłym i suchym miejscu wśród opiekuńczych ludzi. Warunki schroniska jeszcze nie są dla niego do przetrwania. AKTIII Od poniedziałkowego wieczoru na kilka dni otoczyła go troską p.Kamila - florida_blue. Co dalej????Czy będzie musiał trafić do schroniska,gdzie zaprzepaści się daną mu szansę i nadzieję. W obecnym jego stanie (wychudzony do skóry i kości, z ubytkami sierści , z obolałym ciałkiem) schronisko to będzie, jak skazanie go na powolną śmierć.Czy po to był ratowany ze stanu prawie agonii i doprowadzony do stanu świadomości ,aby teraz czuł powolne umieranie?Czy po to tak zdeterminowany pokazuje pracowicie,że che żyć i być kochany,aby spuścić obolały łebek w samotnej ,zimnej celi schroniska? Czy może jednak znajdzie się ktoś o człowieczym sumieniu i sercu, kto dopisze do tego dramatu kolejny akt ze szczęśliwym zakończeniem ??? Ten czujący,wrażliwy i dzielny psiak jest bardzo zniszczony życiem,którego pewnie niewiele już mu zostało z racji przejść oraz wieku(ma podobno już około 10 lat ) .Ktoś kto go przygarnie,pokocha będzie dla niego ,w ostatnich latach życia zadośćuczynieniem za zło jakiego doznał od świata ludzi . Życzę Partyzantowi ,aby choć na te ostatnie lata już nic złego go nie spotkało.A gdy wybierze się za tęczowy most to bez żalu do NAS LUDZI!!!