Jump to content
Dogomania

ivette3

Members
  • Posts

    2430
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ivette3

  1. Wybaczcie ,że nie uprzedziłam tej wizyty p.Marty na forum ale uważałam ,że to co usłyszałam od niej , sama powinna Wam napisać- a Wy sami oceńcie.....Przykro mi ,ze musicie czekać.....do jutra .....
  2. Osoby ,które znajdują kolejne wątki -z analogicznymi przypadkami , przy wklejaniu linków , bardzo proszę / w miarę możliwości /o podawanie przy wiadomości o linku, numerów stron najlepiej obrazujących zbieżność sytuacji ... /usprawni to czytanie -zapoznanie się osób zainteresowanych sprawą /
  3. Pracowała ale jakiś czas temu była afera - jest w necie o tym i na ich stronie ich wersja również.
  4. Dziękuję DOOGO_60 . Nie wiem co jeszcze mogę teraz dodać....Strony pełne są już informacji ...tylko nie tych na ,które czekamy....
  5. Napisałam o Nefretette w odpowiedzi na post Dosia,wil cyt--> "Ivette, zajrzyj sobie jeszcze na wątek Nefretete - ten sam modus operandi, co tutaj. Wymądrzanie się pod niebiosa, oskarżanie tych, którzy naprawdę chcą i umieją pomóc, dramatyczne apele o pieniądze i wszelką pomoc, a potem piesek trafia do raju ... i słuch po nim ginie. Tylko opowieści florydy" Pomyślałam ,że to może być sama Marta pod tym nikiem i warto zerknąć na nią. Co do sposobu załatwiania sprawy to już klamaka zapadła.Droga urzędowa i to poza Częstochową. Może to nad ostrożne ale tak mi się wydaje,będzie pewniaj.A o skuteczność mi najbardziej teraz chodzi.
  6. [quote name='nefretette']ivette, zadzwoń do Marty...ona czeka na Twój telefon...będziesz mogła odebrać zaświadczenie od lekarza.[/QUOTE] Ta osoba pojawiła się na wątku pierwszy i ostatni raz 30.X - piątek..... i faktycznie po tym wreszcie dodzwoniłam się do Marty............ może warto zerknąć kto to taki ?
  7. Od wspomnianej przez dosia.wil p.Renaty,zaczęła się historia Partyzanta. Ta pani ,nie znając mnie osobiście /tylko z jednej rozmowy tel.na inny temat/ przekazała mój tel obcemu panu ,który znalazł psiaka na jezdni.Nie znała również tego pana i nie pokwapiła sie poznać Partyzanta.Mężczyzna po wizycie u weta.wskazanego przez p.Renatę zadzwonił do mnie i oznajmił ,ze za chwilę przywiezie mi psa po wypadku...Zaskoczona zaprotestowałam.Po chwili zadzwoniła p.Renata i błagalnie wyprosiła abym przyjęła psa bo trzeba go natychmiast ratować przed schroniskiem.Uległam ale z ważnych dla mnie powodów zastrzegłam,że psiak może u mnie być 2-3 dni aby ona mogła zorganizować coś innego.Pies trafił do mnie uśpiony zastrzykiem w stanie makabrycznego zapchlenia i zabrudzenia odchodami...Zajęłam się psiakiem....Pani Renata w tym czasie zniknęła.Nigdzie psa nie ogłosiła ,nie interesowało ją co dzieje sie u mnie z psem...Po trzech dniach zaczęłam dzwonić do niej..bezskutecznie.Po tygodniu-zdesperowana i bezradna szukając już od kilku dni sama miejsca dla psiaka,dotarłam do proanimals....i na forum regionalne.gazety...Nagle zadzwoniła wtedy p.Renata i w niewybredny sposób oskarżyła mnie,że psuję jej opinię...ona nie ma co z psem zrobić....a pogryzienie to moja sprawa bo psa przyjęłam dobrowolnie.....po czym rzuciła słuchawką.Na forum lokalnym gazety pojaił się za to ,na moim wątku post ,ze mam zadzwonić do Floridy.Zadzwoniłam....miała pretensje ,że robię burzę itp ,ale łaskawie obiecała że następnego dnia wieczorem odbierze psiaka... Odebrała,ale zachowując sie u mnie w domu ,jak ktoś kto właśnie czyni mi wymuszoną łaskę...Przełknęłam impertynencje w nadziei ,że od tego momentu los psa będzie jednak bespieczny ..Powiadomiłam ją o fakcie pogryzienia i radzie weta.o konieczności kontaktu..Florida założyła wątek ....,ja dopisałam sie i byłam obecna....resztę już znacie.. Nie wspominałam o incydencie z p.Renatą w nadziei ,że Florida zatrze złe wrażenia swoim postępowanie po tamtym zdarzeniu...
  8. Od jutra zacznę działać... . Wybaczcie że nie na wszystkie Wasze posty -rady odpisuję. Nie chcę zapychać wątku.Wszystkie pomysły i rady dokładnie czytam, korzystam z nich i szykuję plan działania... . Nie chcę popełnić błędu czyli przekazać sprawy komuś, kto nie będzie wystarczająco uprawniony, aby w miarę szybko i skutecznie sprawę do końca wyjaśnić. Ten wątek do tej chwili (postu214) mam już zrzucony (print screen)
  9. kopiuję posty do worda ale nie nadążam już ;) zwłaszcza, że nie wiadomo ile jeszcze takich wątków może być przydatnych i kiedy je znajdziemy.
  10. Napisałam do administratorów: 1)Margo 2)Admin 3)misiaczek 4)jefta prośbę o zabezpieczenie (nie pozwolenia na usunięcie wątków założonych przez floridę) Jeśli uważacie, że jeszcze powinnam powiadomić innych administratorów - podajcie ich nicki - skopiuję i prześlę do nich treść prośby.
  11. Zapewniać mogą osoby,które znają psiaka i potrafią go rozpoznać....Jeśli Florida jest uczciwa tylko leniwa to namów ją /w ramach szczerej jak widać przyjazni Twojej do niej / niech pokarze psiaka dla swojego dobra ,bo ślepy by już zauważył ,że metody ukrywania psów jej szkodzą. Nie pocieszaj więc nas tutaj tylko pomóż swojej przyjaciółce zapracowanej i wyręcz w pokazaniu psiaków - przed tobą tajemnic widać nie ma to Ci zaufa i powierzy .
  12. :crazyeye: Nie dowierzam ,co wychodzi przy okazji historii Partyzanta :angryy: Za wszystkie rady jestem ogromnie wdzięczna i za wpisy poparcia również.Dziękuję WAM za poparcie i to co już działacie.Nie jestem biegła na necie i dogo ,bez Was nie dałabym rady. Muszę ochłonąć i pozbierać myśli,więc wybaczcie , jeśli milknę na tym forum......ale jestem i czytam . Skoro Partyzant nie jest pierwszym psiakiem z taką historią,to powinien być ostatnim :( .Zrobię wszystko co tylko będzie w mojej mocy.....do skutku... Los tych psiaków musi się wyjaśnić. PRZY POMOCY TAK WIELU WSPANIAŁYCH LUDZI WIERZĘ , ŻE SKUTEK BĘDZIE JEDEN - PRAWDA WYJDZIE NA JAW......
  13. [quote name='UBOCZE']Tylko tyle znalazłem: [B]CENTRALA Katowice:[/B] Joanna (’pini’)- e-mail: [EMAIL="pini1@foranimals.org.pl"]pini1@foranimals.org.pl[/EMAIL] A nazwa oczywiście: Fundacja For Animals...[/QUOTE] To adres centrali regionalnej.Może jest też ogólnopolska ogarniająca wszystkie,ale nie mogę doszukać się w internecie....?
  14. czy może ktoś wie i zna adres jakiegoś centralnego - głównego zarządu animalsu a nie regionalnego?
  15. Dziękuję wszystkim w imieniu swoim i Partyzanta. Dołączyłam dzisiaj avatar z jego ślicznymi oczkami. florida - spójrz w te oczy... co czujesz????? na stronie 4 tego wątku napisałam historię Partyzanta... miał pomóc w szukaniu mu domku... nigdy nigdzie nie był wykorzystany... a akt IV dopisujesz teraz TY... ale nie taki miał być...
  16. :( nie wiem co dopisać. Chyba tylko tyle,że jeśli ta sprawa nie ruszy w dobrą stronę ,a gwiazdy częstochowskiego zarządu Animals dalej będą psuły opinię tej organizacji, to może trzeba umożliwić im występ w TV? radiu? kilku gazetach? A Partyzant będzie miał główną rolę, więc musi stawić się osobiście.Przy takich cyrkach i kręceniu niestety wiarygodność zaocznych zaświadczeń i fotek spadła do zera. Florida !!!! Co jest takiego tajemniczego w tej sprawie??????Na waszej stronie Animalsu sama w temacie "regulamin adopcji" piszesz o obowiązku umożliwienia zwizytowania adoptowanego psa...........
  17. Nie wiem co mogę Wam tu napisać :( .Chciałabym coś dobrego o szczęśliwym zakończeniu, ale niestety to chyba jeszcze trochę potrwa....Jest mi strasznie przykro... Partyzant trafił do mojego domu nieprzytomny ,obolały...Na moich rękach dochodził do siebie.Zaufał człowiekowi, mimo swojego złego losu...zaczął nawet merdać ogonkiem...Wróciła mu chęć i siła do życia...oddałam go wolontariuszkom... Co go spotkało z ich strony??? Nie wiem....nie wyobrażam sobie jednak ,że wyratowany od śmierci i przywrócony do odczuwania bólu i uczuć doznał jakiejś krzywdy.....Moje zdrowie jest tu ważne ,ale wierzcie mi :(, lęk o tego biednego psiaka - pytanie co się z nim dzieje lub stało jest gorsze dla mnie..... Pomóżcie go odnależć !!! :( BARDZO PROSZĘ !!!!
  18. Wszystkim którzy mnie rozumieją serdecznie dziękuję za wsparcie (bardzo mi potrzebne). Obiecuję, że zrobię wszystko aby sprawę wyjaśnić do końca.
  19. Udało mi się nawiązać kontakt z p.Martą . W przyszłym tygodniu chce ,żebym odebrała zaświadczenie lekarskie odnośnie psa. Zapytałam ,czy będę mogla zobaczyć jakiekolwiek zdjęcie aktualne na dowód ,że ten pies z zaświadczenia to Partyzant/bo o zobaczeniu go na własne oczy nawet nie marzę..../ ? Odpowiedz Marty brzmi : KATEGORYCZNIE NIEE!!!!!!!! Pies podobno jest adoptowany przez jej bliską rodzinę i ONA NIE MA ZAMIARU,BO NIE MUSI!!!!/,jak twierdzi/ nikomu psa pokazywać. Na kolejne pytanie ,czy jeśli po zaświadczenie pójdzie ze mną osoba ,która prawnie będzie mogła egzekwować pokazanie psa ?? odpowiedz zirytowanej ,młodej kobiety brzmiała : NIE MUSZĘ NIKOMU GO POKAZYWAĆ !!!!! Sanepidowi ????????????? w/g Marty- też nie musi. Weterynarzowi wojewódzkiemu ??????? w/g Marty - nie musi ....................... Ostatnie pytanie: kiedy możemy się spotkać - odpowiedź p. Marty "zadzwonię do Pani we wtorek to się umówimy, na razie wyjeżdżam w poniedziałek i nie wiem kiedy będę miała czas..." Brak mi słów.Ale teraz ,to wiem już na pewno,że Panie :RENATA,KAMILA I MARTA mają coś do ukrycia. Panicznie boją sie próśb o zdjęcie psiaka....Dlaczego??? Skoro Częstochowski Animals w osobie Pani prezes Renaty ,zastępcy Kamili/floridy-blue i Marty, na stronie Animalsu zamieszczają hymny pochwalne o swoich dokonaniach,popartych dziesiątkami zdjęć, to czemu ten psiak jest tak ukrywany???????????????Czemu skoro mu uratowały życie teraz go boją się pokazać???????????? A ja drogie panie zapytam wprost- CZY TEN BIEDNY PSIAK JESZCZE ŻYJE??? OBY !!! Tak będzie dla Was lepiej. P.S. Jeśli cokolwiek Was panie uraziło to możecie mnie podać do sądu- Będę wdzięczna ,bo zasili to krąg osób dociekających prawdy...
  20. [quote name='florida_blue']nie nie moge, przykro mi - 1) bo taka mamy zasade ze nowi opiekunowie mogą sobie nie zyczyć, maja pełne prawo, ochrona danych jest - i tego sie trzymamy 2) bo i tak nie znam adresu :roll: 3) j.w. 660 477 570 i ide z psami na spacer....[/QUOTE] Czy to znaczy ,że nie będzie nawet zdjęć zdrowego Partyzanta /co dopiero dowodu badań-o które do tej pory nie prosiłam ,ale....sprawa robi się jeszcze dziwniejsza niż dotychczas ???????? Czy sanepidowi również tych danych nie udzielisz? Florida !!! Ty podobno jesteś w zarządzie Animalsu w Częstochowie.Marta ,której numer tel. podajesz jest trzecia na liście tego zarządu.........................I WY NIE WIECIE ,ŻE SPRAWY POGRYZIEŃ W TAJEMNICY NIE WOLNO TRZYMAĆ???????????????????????????????? Nie pisz tu takich rzeczy ,bo co sobie forumowicze o tobie pomyślą. Poza tym to, co teraz piszesz mogłaś napisać już dwa tygodnie temu- Po co kazałaś mi czekać ? Przypominam ,że chodziło cały czas o to ,żeby nie męczyć Partyzanta obserwacjami w izolatkach i na badaniach ,a mnie dać pewność ,że ugryzienie nie jest grożne.... Napraw to i będzie po sprawie !!!! Jeszcze raz SERDECZNIE CIĘ PROSZĘ !
  21. Czy możesz podać adres i tel do miejsca pobytu Partyzanta ?- chciałabym tam pojechać - oczywiście po uprzednim powiadomieniu Państwa ,którzy się nim opiekują i uzgodnieniu niekrępującego dla nich terminu i godziny .U Marty o ile wiem ,go nie ma /tylko u jej rodziców na wsi - sama pisałaś na forum/ - ona zresztą nie odbiera telefonów......przynajmniej ode mnie ...
  22. [quote name='florida_blue']jaaaaa, ale afera się zrobiła... ivette - czy dałaś znać Marcie , czego od niej potrzebujesz ? tzn zdjec /zaswiadczenia ? :shake:[/QUOTE] Floridko !:multi: jak miło cię widzieć.... Nie wiem kim jest Marta - kilka dni temu prosiłam o adres i pisałam,że chętnie sama pojadę... bo ty ponoć nie miałaś czasu - posty z dn.23 bm str 11 tego wątku -->jeśli nie pamiętasz. Prosiłam o namiary i.... nic .Milczeniem to zbyłaś.Na PW / żeby nie robić szumu na forum/ przypominałam o powodach, dla których czas jest ważny- ty, jako profesjonalista powinnaś zdawać sobie sprawę...Wiedziałaś o ugryzieniu od początku,biorąc ode mnie psiaka -nie odpowiedziałaś ani na PW ani na forum . Ale Florida ! wszystko nie będzie miało znaczenia -wystarczy,że pokażesz wreszcie,że ten psiak żywy i zdrowy cieszy się ciepłym domkiem.Skończ ten koszmar,bo tworzy się atmosfera podejrzeń o najgorsze, a po co?
  23. [quote name='mimiś']i cisza . a pare słów wyjaśnienia załatwiłoby sprawę...[/QUOTE] Z takim traktowaniem niestety mam do czynienia od kilkunastu dni....na PW,czy telefony też...... Florida!!! Podaj konkretny termin pokazania Partyzanta.Jeśli nie odpiszesz lub podasz zbyt daleki termin ,będę musiała zgłosić sprawę ....Po co kłopoty mnie ,czy tobie a zwłaszcza temu biednemu psiakowi - bo też będzie dręczony badaniami ????
  24. BARDZO PROSZĘ O POMOC w sprawie Partyzanta,którego prawdziwy los ,bardzo mnie niepokoi................ !!!!! Sprawa jest pilna, a ja czuję się bezradna z powodów wyjaśnionych na wątku założonym przez Florida-blue..... Link do tego wątku i strony 12 ,gdzie wyjaśniam sedno problemu: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=148195&page=12[/url]
  25. [quote name='fiorsteinbock']Sprawa powazna i pilna. Ivette czy obawy dotycza wscieklizny, czy wet mowil cos o innych chorobach, ktorymi moglabys sie zarazic od Partyzanta? A jak sie Ty czujesz, w porzadku?[/QUOTE] W dniu ugryzienia Partyzant był u mnie w domu i pod opieką wetrynarza zaledwie trzy dni od wypadku.Wcześniejszych jego losów nikt nie zna /poza widocznymi śladami długotrwałej bezdomności.../ Weterynarz na dany dzień określił stan psa na dobry i jak powiedział :raczej - /podkreślam RACZEJ/ nie zdradza oznak chorobowych w sensie np.wścieklizny.Te objawy ,które mogły niepokoić przypuszczalnie związane były z wypadkiem/znów podkreślam-przypuszczalnie a nie na pewno/.Ostrzegł mnie ,że nie ma gwarancji ! Moment zarażenia się psa mógł nastąpić tuż przed wypadkiem i rozwinie się wtedy u psa dopiero w okresie po około 3 tygodniach.Zgłoszenie oficjalnie pogryzienia równało się umieszczeniu Partyzanta w schronisku ,w klatce na obserwacji-powolna śmierć ledwo co odratowanego psa,który po to był faszerowany zastrzykami i przywracany do odczuwania ,żeby wyrażniej i dłużej czuł śmierć w klatce?????Weterynarz powiedział mi ,że skoro chcę tego Partyzantowi oszczędzić ,to mogę zaryzykować i odczekać te 3 tygodnie i jeśli w tym czasie pies nie zachoruje to mogę zapomnieć o sprawie jeśli jednak coś będzie nie tak ,to szybko powinnam zgłosić sie do lekarza a Partyzant na badania szczegółowe...Trzy tygodnie minęły..... Wiem ,że to ważne!!! Florida również o tym wie ......i od niej zależy teraz wszystko------------dlatego jej zdawkowe słowa,że "jak będę mieć fotki ,to wkleje..."bardzo mnie dziwią.....Stąd moja do niej,we wcześniejszym poście PROŚBA ..... Co do mnie i mojego samopoczucia to ,jest mi przykro............Natomiast w kwestii grożby zakażenia, to im wcześniej tym lepiej w razie czego podjąć leczenie . Rozwój np.wścieklizny u człowieka przebiega znacznie wolniej - nawet około 2 lat może nie dawać widocznych oznak...Leczenie lub profilaktyka to przykre i kosztowne zabiegi dla mnie a dla psa obserwacja w izolatce,których Florida może oszczędzić mnie i partyzantowi pokazując zaledwie kilka zdjęć........ Teraz Was wszystkich proszę,jeśli ktoś ma z nią bliższy kontakt to BARDZO PROSZĘ o pomoc- wsparcie i wyproszenie od FLORIDY chociaż tych kilku aktualnych fotek zdrowego Partyzanta.
×
×
  • Create New...