-
Posts
1016 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dota&koka
-
dyzio jest w stosunku do koki bardzo uległy.to ta moja wariatka na niego powarkuje.zapewne ustala hierarchię.nie wtrącam się za mocno,muszą się dogadać.oczywiście strofuję małpę i nie dam zrobić małemu krzywdy (na to się nie zanosi bo koka tylko go ostrzega,nie kłapie zębami) on jest boskiii,taki grzeczniutki,słodki.prawdziwe ciacho ;-)
-
no i sprawę dzieciaczka mamy załatwioną w tempie ekspresowym :-) mala_czarna,pw poleciał :-) takie małe cudo nie znalazło się samo na ulicy,to jest pewne.chcrześcijanie zasr.... porządki na święta robią mala_czarna,nie mogę wysłać wiad do Ciebie. na 17 muszę skoczyć na chwilę do pracy,więc odbiorę dziewczynkę wcześniej.proszę o adres lecznicy.no i czy ktoś tą lecznicę uprzedzi że ja sunię odbiorę?może podać swoje dane z dowodu?nie mam jeszcze doświadczenia,nie mam pojęcia jak to ma wyglądać :( od razu dziewczynę obfocimy i zdamy relację :-)
-
[quote name='Reno2001']mała czarna, wsadzenie małej na Paluch może byc dla niej ostatnia drogą. Nie wiadomo, czy ona ma jakiekolwiek szczepienia. Ja bym ją od biedy mogła przyjąc, ale ja do Wawki mam 120km i niestety dziś się nie wybieram. No, chyba, że znajdziecie transport na cito ;)[/QUOTE] możemy zrobić tak,że ja ją wezmę teraz na awaryjny,a po świętach będziemy kombinować transport (może sama ją zawiozę jak naprawię samochód)
-
cioteczki,słuchajcie mogę wziąć awaryjnie małą na święta.ale naprawdę awaryjnie,na góra tydzień,półtora.mam swoją dziewczynę,od wczoraj szczeniaka na dt i miejsce zaklepane dla wychudzonej biedy z mojego podpisu.więcej piesów na dłużej się u mnie nie zmieści
-
wstyd...ogromny wstyd czuję.za tych "ludzi",za ten świat. wieś to bardzo specyficzne miejsce.miałam kiedyś onka,pięknego,mądrego.miał raka kości.na koniec jego życia wyjechałam z nim do mojego ojca na wieś,żeby nacieszył się swobodą.któregoś poranka zaczął odchodzić za tm.był sparalizowany,chciałam mu ulżyć,odwiedziłam kilku wetów.każdy odpowiadał to samo:zajmuję sie tylko bydłem.pies?sam zdechnie!jeden proponował mi użycie wideł...szkoda słów.zanim dotarłam do warszawy do naszego weta,pies zszedł w niewyobrażalnym cierpieniu.minęło wiele lat,a mi ciągle towarzyszy wyraz jego pięknych oczu błagających o pomoc... mój ojciec poprosił sasiada aby pomógł mi wykopać grobek (sam był już staruszkiem) i wiecie co usłyszał?na pole z padliną,gleba się użyźni,dzikie zwierzęta użyją.masakra! biedna sunia,swoją dzielnością zawstydziłaby niejedną "ludzką" matkę. nie mogę w tej chwili pomóc.mam swoją sucz,szczeniaka na dt,niedługo przyjedzie kolejna bieda.mogę pomóc w ogłoszeniach lub dorzucić jakiś grosik
-
pokazujemy się z rana :-) pobudka [IMG]http://i39.tinypic.com/10parye.jpg[/IMG] oglądamy bajeczki [IMG]http://i39.tinypic.com/1582ryq.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/folr1f.jpg[/IMG] chłopak w nocy nawalił koopę.bardzo dużą,bardzo rzadką i bardzo śmierdzącą.tak śmierdziało że aż się obudziłam :evil_lol: dziś dyzio jest trochę śmielszy,ale jeszcze boi się przejść z pokoju do pokoju. był z rana na spacerku z moim marcinem,ale nic nie zrobił.teraz je śniadanko(wreszcie),pewnie zaraz będzie chciał do toalety :lol: to bardzo kochany,na razie spokojny szczeniaczek.bardzo pilnuje się dzieciaków.złapali "wspólny język" ;-) moja koka go nie toleruje.nie jest agresywna,ale jeśli za bardzo się do niej przypadkiem zbliży,warczy.widać że jest strasznie zazdrosna.pako tolerowała bez problemu,czasem spali razem w jej koszyku.może ona tak się zachowuje dla tego że dyzio to dzieciak?
-
[quote name='vega17']Domek Dity baaardzo skromny, mam mieszane uczucia, ale młodzi ludzie w porządku, zobaczymy, nie wykluczone że poproszę kogoś o pomoc w sprawdzeniu domku. a herbatka się nie przejmuj, naprade nam się spieszyło, zerszta i tak się pogubiliśmy eh, ta warszawka nie dla ludzi ze wsi :)[/QUOTE] u mnie też wielkich looksoosów nie ma,ale są wielkie serducha :-) ale masz rację cioteczko,dla spokojnego sumienia,będzie trzeba monitorować sytuację. czy nowi państwo dity mają internet?mają możliwość zdawania relacji ? nie przejmuj się.ja,od pokoleń warsiawianka jestem i do dziś potrafię się zgubić hihi myślę że kilka dni możemy się wstrzymać z ogłoszeniami.na moje oko Dyzio będzie robił postępy z prędkością światła ;-)
-
[quote name='vega17']eh mam nadzieję ze nie bedziesz sie złoscic ze to akurat Dyzia wzięliśmy ale jak weszliśmy do nich to on sie schował i padło na niego : trzeba go uspołecznić[/QUOTE] nawet mi do głowy nie przyszło się złościć.pisałam,że jest mi wszystko jedno które dziecię przywieziecie :-) z tego przejęcia zachowałam się jak wiśnia i nawet herbaty wam nie zaproponowałam:oops:jest mi strasznie głupio.przepraszam!! ojj z chłopakiem będzie mnóstwo pracy.on się własnego cienia boi.chociaż... przed chwilą zajrzałam do pokoju dzieciaków a dyzio wygląda tak: [IMG]http://i42.tinypic.com/do1mar.jpg[/IMG] będzie coraz lepiej,obiecuję :-) serce mi pęka na myśl o tych,które zostały w schronie:placz:
-
jeju,pewnie zmęczeni strasznie jesteście,cały dzień w samochodzie:( a ditunia jak w nowym domku?też się pewnie bała biedula. vega,wielkie dziękuję za dostawę piesa do domu :-)
-
kilka słów o spacerze: dyzio nie chodzi po schodach-nie umie,co jest zrozumiałe(musiałam go znieść) dyzio nie wie po co się wychodzi na dwór-czemu nie mogę sobie posiedzieć?ten chodnik jest całkiem wygodny!(normalka u takiego malucha) dyzio boi się przejść przez bramę (mieszkamy w kamienicy) dyzio boi się dźwięku wpisywania cyfr na domofonie,przejeżdżających samochodów,a na autobus zareagował ucieczką (był na smyczy) pomimo mojej dużej uwagi,nadepnęłam mu na łapkę-tak się kręci pod nogami-raz jest przy jednej,za sekundę przy drugiej za żadne skarby nie chciał wejść spowrotem po schodach,ale metodą zagłaskiwania co schodek,wszedł na pierwsze piętro w niecałe 10 minut! w domu bał się podejść do misek(boi się przechodzić przez progi),kolacji nie ruszył,napił się trochę wody (pierwszy raz odkąd przyjechał).zjadł kilka chrupek z ręki mojej weroniki. jakoś się zaplątał i został sam w ciemnej kuchni,ja byłam już w pokoju.stanął w progu i zaczął histeryzować.wzięłam dzieciątko na ręce i zaniosłam do pokoju dzieci.wtulił się w mojego synka i poszedł spać. na razie jest cisza,po całym dniu wrażeń maluszek śpi jak zabity :-)
-
po czterech już tak: [IMG]http://i39.tinypic.com/2quk61d.jpg[/IMG] a tak jest teraz: [IMG]http://i41.tinypic.com/2n1c8ip.jpg[/IMG]
-
uda mu się jeszcze bardziej jak mu znajdziemy superowy domek stały :-) przed chwilą byliśmy na spacerku.Dyzio pomimo poźnej pory zrobił furrorę,nie było przechodnia który by się nad nim nie nachylił. mój sąsiad (chłop dobrze po 20) był nim zachwycony i wydaje mi się że połknął "dyziowego" bakcyla-głośno się zastanawiał jak przyjąłby nowego domownika kot jego mamy-notabene też Dyzio :-) za chwilkę nastepne foty-ładują się w żółwim tempie niestety
-
po jakichś 2 godzinkach było tak: [IMG]http://i41.tinypic.com/ycacg.jpg[/IMG]
-
jeszcze się trochę boję,ale te rączki tak przyjemnie głaszczą [IMG]http://i42.tinypic.com/148kcy0.jpg[/IMG]
-
jedno się załadowało po 15 minutach,wrrr tak się bałem : [IMG]http://i40.tinypic.com/23mlw5s.jpg[/IMG]
-
taka szybciutka relacja z pierwszych chwil Dyziula : wzięliśmy malucha na łóżko.połozył się biedny plackiem i ani myślał drgnąć.mówiłam do niego,głaskałam,drapałam za uszkiem a on nic,tylko machał ogonkiem.zestresowany był strasznie biedulek.po godzinie trochę się ruszył,dosłownie 20 cm. musiałam wyjść do pracy,zostawiłam chłopaka w "dobrych rękach" reszty rodzinki.kiedy wróciłam,nie poznałam szczyla!przykleił się do dzieciaków,wszędzie za nimi drepcze.w tej chwili śpi z moim synkiem w łóżku :-) przypadli sobie do gustu :-) martwię się o resztę jego rodzeństwa,te dzieciaki właśnie teraz najbardziej potrzebują człowieka. miały być foty,niestety będą dopiero po północy (wtedy będę miała szybszy internet),teraz nie chcą się załadować.
-
jestem i ja. nie wiadomo w co pierwsze ręce włożyć.za wiele tych nieszczęść,za wiele :-(
-
no i jest!doczekałam się.Dyzio jest już u nas :-) na razie bardzo wystraszony,ale myślę że za kilka dni będzie już rozbrykany. wieczorem będą foty :-) vega,dzięki wielkie jeszcze raz!:-)
-
śliczny!!dziękujemy:-)
-
Uratuj g, zanim skończy pod kołami samochodów. PSIAK MA JUZ DOM
dota&koka replied to vega17's topic in Już w nowym domu
marzenawtf wydaje mi się że masz pierszeństwo w wyborze imienia dla piesa :-) mi pasuje do niego imię Denis (rozrabiaka) ;-) -
Uratuj g, zanim skończy pod kołami samochodów. PSIAK MA JUZ DOM
dota&koka replied to vega17's topic in Już w nowym domu
ja też tego nie rozumiem :( ja od momentu zgłoszenia chęci przyjęcia jakiejś biedy na tymczas,byłam dostępna,podałam na siebie namiary. przykro mi że narobiłam nadziei na ten dt.wydawało mi się że domek będzie jak najbardziej w porządku.pozwolę sobie zacytować wiad. z pw : Odp: domek tymczasowy Ja i mój chłopak mamy po 23 lata, ja pracuję u mamy w gastronomi, więc nie ma problemu z jedzeniem, gdyż codziennie przynoszę świeże mięsko. Mój chłopak pracuje na budowie, jesteśmy razem około 5 lat, moje mieszkanie ma jakieś 50 m kw, mam dwa pokoje, łazieńke i kuchnie. Uwielbiam spacerować z moją suczką, jak już pisałam na forum mam nie daleko piękny las, pole, po prostu marzenie. Do okoła biegają sarny, jest rzeka itd... Kocham duże psy, choć małe też mogą być, wiek, ani stan zdrowia nie ma znaczenia, jeśli będzie taka potrzeba pokryje koszta szczepień. Moje mieszkanie znajduje się na Psim Polu przed Zakrzowem. Proszę o dalsze pytania, albo po prostu zapraszam do mnie któregoś dnia. Pozdrawiam wydawało mi się wszystko ok :-( -
wyślę zaraz na pocztę.na pw nie dało rady. czekam niecierpliwie na moje nowe dziecko :-) dobrej nocki i spokojnej podróży jutro!:-)
-
a tak wogóle to będę Ci wdzięczna do samej śmierci jeśli nie będę musiała jutro przebijać się przez wawę :-)
-
zaraz wyślę Ci namiary na pw. koka jest łysa bo dziewczynie która ją strzygła wydawało się ze prosiłam ją na krótko potraktować maszynką.a ja owszem,prosiłam "krócej" bo jeździmy często na działkę a w koce terier się wreszcie obudził i kopie jamy,przy czym strasznie się brudzi.ale nie kazałam jej strzyc na 3mm :-( nie dziwie sie dziewczynie,koka była dziś 7 psem przez nią strzyżonym,pomyliło jej się ze zmęczenia. i w ten sposób mam łysego westa.
-
doczytałam.sama pisałam "biedny dyziulek" i nie pamietam co pisałam.wstyd. już wiem,jedziecie jutro z ditą do wołomina.a dyzia dalej ogłaszamy.zatrybiłam wreszcie.