Jump to content
Dogomania

dota&koka

Members
  • Posts

    1016
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dota&koka

  1. dopóki będę się toczyć,będzie ok.problem będzie kiedy będę musiała zatankować :/ samochod jest duży (terenówka)my w piatkę+2 psy mieścimy się spokojnie muszę skontaktowac się z Anią lub Soemą w sprawie 2 psiaka.dziewczyny muszą dowieźć go do wawy będzie dobrze.musi być.
  2. jest mały problem..nawet niejeden :/ na ten weekend oiecałam siostrze że do niej przyjadę-wyjeżdża ze swoją rodziną za granicę na stałe i chciałybyśmy pobyć troszkę razem.sobota więc odpada. żeby Dosia nie musiała już dłużej czekać,załatwimy to w tygodniu (środa lub czwartek,ale musze jeszcze ustalić z Anią czy dziewczynom pasuje) tylko że...muszę zabrać ze sobą dzieci.nie mam komu ich "wcisnąć"(moooże jeszcze coś wymyślę,ale ciężko będzie) na dodatek muszę zabrać ze sobą silnego faceta-bryka odmawia posłuszeństwa i trzeba ją pchnąć żeby zapaliła/na naprawę w tym tyg kasy brak mój marcin będzie w pracy.musi być.no i nie mam kogo zabrać Dosia,jeszcze tylko parę dni!:)
  3. wróciliśmy przed chwilą do domku.karma dotarła do P.Alinki.spędziliśmy baardzo miłe popołudnie w cudownym towarzystwie mega ciepłej kobiety :) i dostaliśmy przepyszne konfitury :) próbowałam zrobić fajne fotki Kajtkowi,ale że piesio ma ADHD,zdjęcia wyszły "jakieś" :evil_lol: wrzucę co się da,ale dopiero po północy-dzienny net mam strasznie zamulony pod koniec miesiąca
  4. [quote name='anawa']No tak, teraz, jak odzyskał apetyt, to żaden wykładnik........ To co mam robić, przesyłać resztę karmy czy czekamy, aż mu ten wilczy apetyt przejdzie i wtedy sprawdzimy?[/QUOTE] poczekajmy.pauńciu na razie mu wystarczy,jest jeszcze na dnie poprzedniej karmy,poza tym na obiad daję mu gotowane.w międzyczasie może zorganizujemy jakiś "przerzut",żebyś Aniu nie wydawała dodatkowych pieniędzy. [quote name='anawa']A "doła" masz tylko z powodu wakacji, czy są jeszcze inne przyczyny? :cool3:[/QUOTE] przede wszystkim z powodu wakacji.a dokładnie niechęci właścicieli kwater do dwóch zwierzaków.jednego małego jakoś każdy przełyka,a kiedy słyszą że będą dwa psy,albo dziękują,albo życzą sobie takie ceny i wymagania (pies ma być uwiązany) że odechciewa się czegokolwiek szukać :/ krew mnie zalewa,bo to ostatni dzwonek na zorganizowanie nam czegokolwiek 09:30:30 [quote name='Akrum']a ja bym tak chciała tylko zauważyć, że chyba czas najwyższy zmienić tytuł wątku, prawda? tylko ym... ciekawe na jaki?? czy że Welsh zadowolony w dt czeka na DS, czy może Welsh szczęśliwy już w swoim DS :lol::lol::lol: :evil_lol:[/QUOTE] tylko mnie nie linczujcie,błagam... ja sama nie wiem.po tylu dniach zastanawiania się i tak nie wiem co robić... to jest poważna decyzja,na jego całe życie,która i nam w pewnym sensie przewraca porządek do góry nogami. dodatkowo rozprasza mnie organizowanie wakacji,a w lipcu czeka nas jeszcze wesele szwagra.samo kupowanie ubrań dla nas wszystkich to nie lada wyzwanie,do tego muszę zorganizować nianię do piesów bo nie będzie nas dwa dni,poszukać noclegu dla nas tam na miejscu,jescze w lipcu musze wygospodarować trochę czasu żeby odwiedzić siostrę która wyjeżdża ze swoją rodziną za granicę na stałe i nie wiadomo kiedy się zobaczymy(nie mogę zabrać Welsha,ponieważ jest tam owczarek środkowo azjatycki samczyk który zjada inne piesy na śniadanie-znowu będzie potrzebna niania) i jeszcze tysiące innych spraw.za chwilę zwariuję:angryy:
  5. Ellig,to ja dziękuję za ogromną pomoc w zdobyciu tej karmy :) niedługo jedziemy :)
  6. [quote name='anawa']A co z tą karmą, którą Ci wysłałam? Wchodzi pieskowi, czy też w ząbki kole?[/QUOTE] Welshowi apetyt wreszcie dopisuje.zjada wszystko,nie gardzi niczym.chyba spojrzał w lustro i się siebie przestraszył ;)
  7. na działce będziemy dopiero w niedzielę :( jutro jadę z bagażnikiem pełnym karmy za Warkę,dla piesków z przytuliska a tak poza tym mam doooooła strasznego.szukam jakiegoś miejsca na wakacje,ale zanim takowe znajdę osiwieję a wakacje się skończą :/
  8. dziewczyny chyba jeszcze nie zdecydowały co do transportu gdyby zdecydowaly sie na moją podwózkę,koszta byłyby mniejsze,ponieważ wiozłabym dwa psiaki :)
  9. już tak niewiele brakuje sarence... Dosieńko,żebyś wiedziała ile serduszek jest z Tobą :)
  10. dzwoniłam do P.Ali.umówiłysmy się jednak na sobotę.marcin wziął wolne,więc nie będzie problemu. wieści od Bajeczki:niunia jest pieskiem jednej pańci,na resztę doowników szczeka :) zaaklimatyzowała się już w 100%
  11. jeśli pogoda dopisze,pojedziemy na działkę. u nas nic nowego. no,może oprócz tego,że Welshowi wrócił apetyt i je wszystko co mu pod nochal podsuniemy,włącznie z suchą karmą. wczoraj ściągnął ze stołu w kuchni porcje kurczaka które miałam zamiar mu ugotować.sunął surowe.na deser zwinął Patrykowi kanapkę.
  12. o,matuś ja właśnie jutro planuję podjechać :( i muszę koniecznie spotkać się z P.Alą-musi mi pokwitować odbiór jutro marcin ma wolne,a musi za mna jechac bo zepsuł sie rozrusznik w samochodzie i ktoś musi pchnąć go zeby zapalił.nowy to wydatek ok 500zł na co chwilowo nas nie stać,więc trzeba pchac :/ w sobotę marcin pracuje
  13. Tula,nie udało mi się :( dziecię strasznie się rozchorowało w piątek.sobota i niedziela z głowy :/ mam karmę w samochodzie,w tym tyg zbiorę się do kupy wreszcie.ale nie będzie to weekend,bo do niedzieli bedę sama w domu.czwartek-piątek muszę dotrzeć na 100%
  14. nie jest łatwo :( wiele przemawia za tym,żeby skarb został z nami na zawsze.ale jest też sporo przeciw.mieszkanie-na dobrą sprawę jakie dostanę mieszkanie to jest loteria.bo nigdy nie wiadomo co się dostanie jeśli chodzi o rozkwaterowanie dwóch rodzin (moja matka/ja).co będzie,jesli dostanę minimum?jeszcze mniejsze niż te 30m w którym teraz mieszkamy?druga sprawa-Welsh nie może zostawać w domu sam,co jest nieco uciążliwe.na razie zabieram go wszędzie gdzie się da.ale jest wiele miejsc do których nie mogę się z nim udać.trzecia sprawa-codziennie do godz. 16 jestem sama z trójką dzieci w domu.zdana tylko na siebie. zastanawiam się bo muszę mierzyć moje siły na zamiary.kocham go potwornie mocno,ale czy jestem w stanie poświęcić mu tyle uwagi i czasu na ile zasługuje?na razie wystarczy mu nasza obecność,ale kiedyś Welsh odzyska równowagę i zapragnie czegoś więcej.ostatnia rzecz jakiej chcę,to jego unieszczęśliwianie. on jeszcze nam do końca nie zaufał.jest jeszcze w stanie pokochać kogoś innego.my zasialiśmy w nim wiare w to,że są ludzie którzy nie krzywdzą.i to też Welsh pokazał w niedzielę.nie rozpłaszczał się,nie kulił,nie uciekał od dotyku obcych dla niego rąk.to znaczy,że ma szansę na normalne życie niekoniecznie u mojego boku. czuję się jak zdrajca.ale czy będę czuła się lepiej odbierając mu szansę na bycie czyimś oczkiem w głowie?(Państwo nie mają dzieci) nie wiem,naprawdę niewiem co robić :( wydaje mi się,że gdybym czuła że to jest TEN dom,nie miałabym wątpliwości. a ja tego nie czuję..
  15. zastanawiam się...myślę...kombinuję...dyskutuję jest ciężko.tak ciężko jeszcze mi nie było :(
  16. [quote name='Zdrapka'] [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/3421/dsc0004bj.jpg[/IMG][/QUOTE] cudo na czterech łapinkach maluńka trzymaj się stałej już nie udźwignę,ale jednorazowo postaram się wpłacać jakiś grosz dla malutkiej
  17. ciotki sunia ma na imię Dosia :)
  18. byliśmy z Welshem u Państwa.spędziliśmy tam prawie 3 godziny.ogólnie sprawiają super wrażenie.ale zacznę od początku zawsze kiedy biorę smycz Welsha w rękę,on biegnie uradowany do mnie,bo wie że czeka go spacerek.dziś nie przybiegł..poszłam do niego,a on biedny siedział wciśnięty w kącik i trząsł się jak osika.jeszcze nie widziałam go w takim stanie :( ale cóż było robić,zapięłam smycz i w drogę. kiedy dojechaliśmy na miejsce,czekając na P.Izę wyszliśmy sobie na trawnik.Welsh nie chciał chodzić po trawce,chciał spowrotem do samochodu.więc do momentu wejścia do mieszkania Państwa,miałam dwa kryzysy a serce krzyczalo "nie,nie,nie" Welsh na pewno nigdy nie jeździł windą-miał problem żeby do niej wejść,a podczas jazdy bardzo się denerwował pierwsze wrażenie nt domku było ok.Welsh po króciutkiej chwili zwiedzania (wyszedł na balkon,a ja zdrętwiałam ze strachu że wyskoczy)położył się w miejscu,którego już do końca nie opuścił.mimo,że w domku jest 5 kotków,wcale nie było ich widać.jeden był z nami cały czas w pokoju,ale na Welshu nie zrobiło to większego wrażenia. widać,że zwierzaki są Państwu bardzo bliskie-zdjęcia pupili są oprawione w ramki i wiszą/stoją w widocznych miejscach pokoju.poznałam też historie prawie wszystkich podopiecznych :) Welsh był cały czas spięty,ale już nie tak bardzo wystraszony jak bywał kiedyś. domek jest w porządku,ale mam małe zastrzeżenia.nie mogę powiedzieć o co chodzi,dopóki Pasja nie przeprowadzi wizyty.nie jest to coś poważnego,choć zasiało we mnie wątpliwości. welsh baaardzo ucieszył się kiedy wysiedliśmy z samochodu pod naszym domem :) bardzo się śpieszył i ciągnął potwornie na smyczy,oby tylko być już w domu.kiedy przestąpiliśmy próg,widać było ulgę i radość z powrotu. jeśli domek wypali,nie wiem jak i czy wogóle oboje to przeżyjemy.Welsh na pewno będzie w szoku,a ja nie będę spała po nocach. bo czy ktoś jest w stanie zrozumieć zachowania Welsha i znajdzie w sobie tyle cierpliwości ile mam ja?? Welsh nie wie co to piłeczka,nie biega za patyczkami,nie umie się bawić.jego trzeba tego nauczyć,ale tylko wtedy kiedy on będzie na to gotowy.na razie nie jest.na razie uczy się,że nie każdy człowiek jest zły,że ludzka ręka potrafi też sprawić przyjemność,i nie w każdych rękach smycz to sprawca bólu. moje serce mówi że nie,że nikt go nie zrozumie tak dobrze jak ja...rozum zaś podpowiada,że nie jestem niezastąpiona... to jest straszne,być tak rozdartym.czuję sie trochę tak,jakbym pozbywała się swojego najlepszego przyjaciela,jakbym porzucała Welsha,jak zdrajca :( a on jest mi naprawdę bliski,kocham go tak samo jak własne dzieci.
  19. Temid,dziękuję za zaproszenie więcej deklaracji stałych nie dam rady szarpnąć,ale jednorazowo postaram się coś dorzucić ( w lipcu :( ) piękna suczynka...trzymaj się Loniu :)
  20. o matko...nie rozumiem,nawet nie próbuję zrozumieć bydła które nabiło sobie kiesę doprowadzając niunię do takiego stanu :mad: moja sucz z avatarka była w podobnym stanie kiedy wyciągnęłam ją z pseudo do dziś po 11 miesiącach nie udało nam się zneutralizowac skutków takiego zaniedbania szlag czlowieka trafia... dorzucę jednorazowo jakiś grosz kiedy będzie już można.stalych mam już zbyt wiele,przepraszam
  21. prawdopodobny domek znalazł Welsha z ogłoszonka :)
  22. czyli w niedzielę jedziemy z Welshem poznac Państwa :) P.Iza chciała już dziś,zaraz,od razu.cały czas pisze,dzwoni,pyta jak się Welsh czuje,co u niego słychać.domek brzmi nieźle :)
  23. :multi::multi: Welsh gardzi kotami próbuje obwąchać i znika jednym słowem koty ma w nosie :) na pewno do kotów jest w porządku ufffff :)
  24. Niebieska,błagam ...przeciez dziewczyny nie dadzą rady upilnowac w schronie żeby nikt Dosi nie nakarmił przed podróżą a zapewniam Cię,my tu wszyscy wiemy że nie karmi sie psa przed podróżą i że istnieja tabletki dla psów na chorobę lokomocyjną
  25. ojeee,ja tak nie chcę...jak mi taki wielkopies o gabarytach kaukaza nawali w samochodzie,to nie na zawał zejdę,tylko się uduszę :diabloti:
×
×
  • Create New...