Jump to content
Dogomania

tu_ania_tu

Members
  • Posts

    37334
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by tu_ania_tu

  1. ale waży sporo, zaskoczyło mnie to 50 kg. Znaczy że chłopak ma potencjał i my mu pomożemy stać się najpiękniejszym panem dogiem
  2. Niuniek zmienił robocze imię na ALFRED. A teraz historia cała. Po tych wieściach porannych to już obawiałam się całkiem na poważnie, że pies zostanie wydany nie wiadomo komu. Pojechałysmy o 14 do schronu i ulga jaką poczułam widząc biedaka była przeogromna. Poczatowałyśmy trochę obserwujac kto na teren schronu wchodzi i z czym wychodzi. O 15 był czas audiencji. Nie moge zrozumieć dlaczego pies został okreslony mianem śmierdziel taki śmierdziel. Powtórzono to dwa razy a na moją również dwa razy wyartykułowaną prośbę o rozwiniecie tej myśli nie zareagowano. Nie wiem co z ta historia o właścicielu, czy prawdziwa czy nie. Nie wiem i mam nadzieje, ze juz nie pojawi sie problem do poniedziałku (wtedy dopiero oficjalnie go zaadoptować będziemy mogli) Chłopak przyszedł, smutny ze spuszczona głową, taki kochany do bólu. Wszystko było mu jedno. Ale bardzo ładnie wskoczył do bagażnika i w drodze był super grzeczny. U weta... ach tu muszę wam powiedzieć, że poryczałam się jeszcze przed wejściem, poryczałam sie z bezsilnosci na ludzka obojetność i znieczulicę. U mojego weta sa zawsze kolejki, nie raz po 3 godziny tam kwitłam, umówiłam się z wetem, ze zadzwonie pod koniec dnia i wtedy on mi powie o której mamy przyjechać tak abysmy byli ostatni i bez sterczenia mogli wejść do gabinetu. Poszłysmy jednak z Małgosią na zywioł. Pojechałyśmy natychmiast po odebraniu psa. Wyszłam z auta, podeszłam do pani nr 1 i wyjaśniam sytuację i czy by nas nie wpuściła przed sobą. A ta krowa mówi, ze jej kot leżący w transporterze tez jest wykończony i że mamy spadać. Nie no, wszystko mi puściło (a ja w zasadzie twarda jestem). Alfred wyszedł z auta, wszyscy wytrzeszczyli oczy i wszyscy przed nami nas przepuścili a ta cholerna miłośniczka zwierząt nie odpusciła mimo komentarzy wszystkich wkoło. Ech. U weta Alfred bez najmniejszego problemu dał sie zbadać - został oceniony na 5-6 lat (nie wiem czy dobrze bo nie wiem jakie doświadczenie ma mój wet z dogami starszymi, bo wszystkie znane które go odwiedzają sa jeszcze młode). Waży 50 kilo (to całkiem nieźle). Zapalenie gardła i krtani, gorączka, odwodnienie, no i nierówne bicie serduszka (ale szmerów na szczęście nie słyszał). Dostał zastrzyk wzmacniający, antybiotyk na to gardełko i jeszcze jakiś. Pobrana została krew do badania, żebyśmy wiedzieli dokładniej na czym stoimy. Na koniec wizyty dostał od weta w nagrodę kilka kulek jakiejś dietetycznej karmy - I ZJADŁ OCHOCZO!!! . Bedziemy oczywiście kontynuować leczenie. zapłaciłam dzisiaj 40 zł za badanie i zastrzyki i 80 zł za badanie krwi (jutro będą wyniki). Zrobił na dworze siq (jak dziewczynka) i qpę (najpierw zatwardzenie ale potem poszło juz gładko), po schodach które spędzały mi sen z powiek dosłownie wleciał, zamieszania w domu narobił (ten totalnie nie nawiązujący za kratami kontaktu pies!), zjadł ryżyku troszkę z kurczaczkiem i potem wylegiwał sie na posłaniu przy kominku. Wierzę, że będzie dobrze, bo po pierwsze je a po drugie trafił do ludzi, którzy otworzyli przed nim swe serca - Małgosia całowała go po tej śmierdzącej jeszcze głowie, doskonale wiedziała jak sie zachować gdy pies się załatwił (ochy i echy leciały). To był suma summarum bardzo dobry dzień. Przepraszam za tą długą opowieść, ale przeżywam to bardzo. Jak mnie olśni jeszcze to coś dopiszę.
  3. nie odbiera bo go nie wzięła a zeszło nam z Niuńkiem długo u weta. Zaraz wszystko napiszę. Oto Alfred:loveu: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s60.radikal.ru/i169/1102/cb/8e1c9eb7e5ca.jpg[/IMG][/URL] wiecie co, ja nie mam siły do Małgosi i Wojtka. Oto miejsce dla psa śmierdzącego ze schroniska :evil_lol: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://i056.radikal.ru/1102/88/bcccf77fc02e.jpg[/IMG][/URL] Już teraz wiem co ludzie mają na myśli piszac, ze zdjecia nie oddają rzeczywistości :crazyeye: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s007.radikal.ru/i302/1102/fe/b31e9580331e.jpg[/IMG][/URL]
  4. Jestem załamana i nic nie rozumiem - podobno zameldował się właściciel Niuńka i dzisiaj rano miał po niego przyjechać. Jeszcze go nie było. Jak do 15 sie nie zjawi to zabieramy psa, ale jakoś kurde nie wierzę w tego właściciela, który po 1,5 tygodnia zauwaza nieobecność psa. Boje się że go nie bedzie o 15 ;-( a nie moge niestety iść koczować do schtoniska
  5. mam już wszystko ze sobą: smycz, obrożę, karmę, i psie ubranie na przebranie bo może być że i Niuńka nieść będzie trzeba. Oczywiście o tylu rzeczach myslałam, ze ostatecznie zapomniałam telefonu :-( Dobrze że stacjonarny w pracy jest a wszystkie namiary mam na privach
  6. byłam na spotkaniu z DT dla Niuńka. Fantastyczni ludzie. Oby tylko Niuniek dał sobie pomóc i zaczął jeść - to jest najwieksza troska Małgosi, że nie złapie z nim kontaktu i pies nie będzie chciał współpracować przy jedzeniu. Zabrałam ze soba Vitka bez uprzedzenia, ależ radość obustronna była. Mój pies (MÓJ!!!) piszczał gdy Wojtek na chwilę wyszedł po drewno do kominka Jedyna rzecz która mnie martwi to schody - dom jest na skarpie i aby do niego wejść trzeba pokonać kilkadziesiąt stromych schodków. Vitkowi bez problemu to przyszło ale jesli Niuniek nie zna schodów to kurcze problem duzy bedzie (na szczęście jest kawałek ogródka od drugiej strony juz na wysokości domu). Mam nadzieję, ze juz jutro po południu Niunius bedzie na wolności i sprawy nabiorą pozytywnego obrotu. W trakcie rozmowy Małgosia wyznała, ze nie może mi zagwarantować, ze go komuś odda. Ach :-)
  7. Sorry dla mnie schronisko to totalnie obcy temat. Czy ona jest kierowniczką? A ma ktoś numer komórki do niej?
  8. dziś juz nic sie nie da zrobic bo nie ma kierowniczki w schronisku, a to z nią takie rzeczy trzeba załatwiać.
  9. Cholera jasna, mówiłam w schronisku że mam dla niego tymczas, to mi kobieta powiedziała że tylko wolontariusze mogą podczas kwarantanny na tymczas psy brać. Czy im nie zalezy na psach? Nie mogę. Juz dzisiaj nic nie zrobimy ale jutro... trzymajcie kciuki. A i jeszcze jedno, któ mówił o tymczasie w Szczecinku? Marta to ty masz jakiś? Bo mamy w Słupsku sukę która juz do uśpienia szła i musimy ja zabrać.
  10. Dzwoniła do mnie właśnie Ageralion - Niuniek nic nie je!!!:-( Boże jak można trzymać psa, który tak strasznie cierpi przez te cholerne dwa tygodnie i nie pozwolic go zabrać:angryy: Jest osoba, która może może pomóc, nie moge doczekac sie od niej telefonu. Boże, chyba zaraz się porycze z bezsilności.
  11. [quote name='tatankas']Aniu,to może od razu na adres fundacji,bo zrzeczenie Aga tez od razu na adres fundacji wysyła,żeby wszystko miała Germaine jak najszybciej.No i prosiłabym listem poleconym,tak na wszelki wypadek,żeby nie zginęło nic :)[/QUOTE] Ok, dołącze wskazówke czego faktura dotyczy.
  12. Miło cie widzieć Apaczu! Dziewczyny, ja nie wchodzilam do Państwa do mieszkania, bo nie chciałam zamieszania z psem w domu robić. Myślę, ze nie ma sie czego bać, gościu zrobił na mnie w sumie dobre wrażenie. Ewentualnie można poprosić Pana by zszedł na dół (i tak domofon nie działa więc trzeba do niego zadzwonić będąc pod klatką), o 15 jest jasno wiec można i na dworzu sprawę załatwic. Pieniążki dotarły, jutro wysyłam fakturę
  13. Na Dunikowskiego w wieżowcu Ja myslę, ze to nie żadna umowa a zwykłe jedno zdanie: Zrzekam sie z dniem 30.01.2011 roku na rzecz Fundacja SOS Bokserom z siedziba w Warszawie prawa własności do psa rasy bokser (on nie ma tatuazu?), o imieniu APACZ, umaszczenie___ (nie znam sie na boksiowych kolorkach), wiek ok. 5 lat. I czytelny podpis oddajacego Nie wiem co jeszcze można dopisać, żeby lepiej psa opisać. Moze numer z lizetki, którą dostał po szczepieniu w schronisku.
  14. wiecie co, to chyba faktycznie musiał być pies tego faceta. Wieczorem mnie wczoraj olśniło, ze powiedział mi że pies demoluje chate jak słyszy fajerwerki albo burzę. Tylko ciekawe gdzie on ta burzę od grudnia mógł słyszeć??? Ech ci ludzie...
  15. qrcze a w podróży nic nie wskazywało na to, że czuje się zaniepokojony nieobecnością swoich ludzi :-(
  16. no, kto szuka nie błądzi. Znalazłam wątek Bigosa :-) a raczej chyba Apacza, bo tak na niego ten gościu wołał i w sumie piesio reaguje jakoś właśnie na to imię. Jest kilka ras, które maja miejsce w moim sercu i boksery sa własnie wśród nich, więc bardzo się cieszę że mogłam pomóc. Ada umawiamy się na 120 zł za paliwo. Resztę przejmuje na siebie Stowarzyszenie Dogi-Adopcje, bo tam obie z koleżanką działamy. Jutro zatankuję i wezmę fakturę na waszą fundację. Apacz/Bigos jest świetnym radosnym psiurem i wiecie co nie widać aby tesknił za poprzednim domem. Wskoczył radośnie do auta, obwąchał co mógł a potem rozkoszował sie podróżą. Potem postój (qpa, siq), mijała nas suczka owczarkowa, na którą Apacz patrzył ale tylko tyle, i przesiadka do drugiego doziego auta gdzie pewnie też wąchanko intensywne sie odbyło. Koleżanka i jej mąż są weterynarzami więc sobie chłopaka obejrzeli i też na 5 lat oszacowali. Pojechali najpierw do siebie bo mieszkają akurat na trasie Piła-Bydgoszcz. Nie wiem o której Apacz do Bydgoszczy dotrze, ale dostali telefon do Oli, więc będzie ok. Edit: Boksiu już w drodze do Bydgoszczy, obstawiam że za jakieś pół godziny będzie na miejscu
  17. No więc rozmawiałam juz z chetnymi na tymczas dla Niuńka i bez dwóch zdań i na 100% mogę ogłosić, ze Niuniek ma tymczas!!! Umówiłam się z Małgosia na spotkanie we wtorek, ale w sumie tylko po to żeby poznać fajnych ludzi osobiście, bo wątpliwości nie mam żadnych. Pies będzie musiał zostawać sam w ciągu dnia pracy... obiecałam, ze jeśli tylko okaże się że niszczy, czy nie wie że siq robi sie na dworze, zabierzemy go do hotelu. Aga, nie wiem w jaki sposób zgadałaś się z Małgosią na temat Niuńka, ale jestem ci niesamowicie wdzięczna za pomoc.
  18. [quote name='Equus']Coronaaj (dziewczyna która chciała psa wyciągnąc na dt) dostała taką info od [B]Enigma79 [/B][/QUOTE] jejku, jesli w całej akcji zabierania Niuńka nie wyleci mi z głowy to zapytam
  19. [quote name='agnieszka32']Nie wiem, na razie Państwo zdecydowali się na danie DT temu konkretnemu psu, oni nie są regularnym DT ;) Ujął ich Niuniek za serce, kobieta całą noc przepłakała patrząc na jego zdjęcia... Są to tacy ludzie, którym nie zawahałabym się powierzyć własnego życia ;) Ale oczywiście, nie jest wykluczone, że i innym dogom będą chcieli pomóc :)[/QUOTE] Agnieszka, wiedziałam że uczynione dobro wraca ale że aż tak szybko! Jestem wniebowzięta. Podaj mi na priva namiary telefoniczne na siebie.
  20. [quote name='Equus']dziewczyny - czy Wy bywacie w szczecińskim schronie? Czy tam sa jacyś wolontariusze? Chodzi nam o wyciągnięcie tego psiaka: [URL]http://szczecin.schronisko.net/adopcja-id-63333.html[/URL] Czeka na niego dom tymczasowy tylko nie znamy nikogo ze szczecina, kto mógłby pomóc w formalnościach.[/QUOTE] Tymczas rozumiem że w szczecinie. A o jakie formalności chodzi? To chyba nic skomplikowanego. W niedzielę zabieram Niuńka i nie spodziewam się niczego szczególnego. Trzeba zapłacić za psa, podać swój adres (pies będzie zaczipowany na tą osobę) i tyle. Czy się mylę?
  21. Chyba mamy tymczas dla chłopaka. Ale jeszcze nie sprawdzony, więc cieszę się ostrożnie
  22. chłopak otrzymał robocze imię Niuniek Byłam dzisiaj przez chwile u chłopaka. Widziałam go jak stoi - chudzina. Podrapałam po kufie przez kraty, ech... Niestety wewnatrz pomieszczenia jest ciemno i nie ma szansy na foty, a Niuniek chyba nie umie wyjść na zewnątrz przez dziurę zasłoniętą ruchomą gumą - musiałby się przeczołgac właściwie i myslę że tylko głos właściciela byłby motywacja do tego czynu. Pani ze schroniska powiedziała że mam nie biadolić, bo chłopak ma ciepło (oni tam jakiś kominkowy system grzewczy mają) a na zewnatrz wychodzić nie musi. No nie chciałam dyskutować, bo i tak nie ma innej opcji, ale chłopak ma tam cholernie ciasno - może stojąc obrócić się i tyle. Odchodów nie widziałam ale w tej ciasnocie to on bez watpienia pod siebie robi. Posłanie ma dla małego psa (taki wyprofilowany materacyk w plastikowym koszyczku) i nie mieści się cały (jakiś koc spróbuje zorganizować ale z drugiej strony nie ma zbytnio gdzie go tam położyć tak by miejsce na qpę i siq było). O tatuażu nic nie wiadomo, ale chłopak jest jak dla mnie po papierowych rodzicach. Nie ma opcji wcześniejszego zabrania, dwa tygodnie to dwa tygodnie
  23. a założyłaś nowe konto? jeśli tak to czasem tak długo trwa proces nie wiem czego... powiedzmy uwierzytelniania. Mówiłam ci że Ala to nasz najwspanialszy tymczas i praedziwy poskramiacz tych nieposkromionych :-)
  24. Dodam, ze Stowarzyszenie pokryje koszty utrzymania psa w domu tymczasowym, jesli taki sie znajdzie
×
×
  • Create New...