Jump to content
Dogomania

MagdaNS

Members
  • Posts

    4019
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MagdaNS

  1. [quote name='Reno2001']A w Łodzi dzis OKROPNIEEEEE!!!!!!!!!!!!!!![/quote] Reno, to wysyłamy do Ciebie podwójną dawkę słońca, ciepła i uścisków!!!
  2. [quote name='Ulka18']U nas tez dzisiaj lepiej, wyszlo slonce niesmialo. Dobrze, zeby juz tak zostalo. Kolusia moze polubila nowe legowisko i dlatego budke olewa. Przyjdzie czas, ze bedzie spala w roznych miejscach. Jarus u Murki sie rozkrecil po tylu latach, to i Kolusia sie otworzy.[/quote] Oj to cieszy, że u Was dzisiaj też lepiej, bo naprawdę mieliście okropnie w Mielcu :). Ja też nie tracę nadziei, że Kolusia się otworzy. Każdy w swoim czasie, Jaruś szybciutko, może Kolusia potrzebuje czasu. Wczoraj się małpa częściowo rozebrała z szelek i je trochę rozgryzła, więc nie wiem, ile jeszcze na niej wytrzymają, a przede wszystko JAK ONA TO ROBI :evil_lol:. Mój TZ mówi, żebym w ogóle jej to ściągnęła, bo jej w tym niewygodnie i czy ja chciałabym chodzić w takiej uprzęży. Już sama nie wiem, głupia jestem.... Obrożę oczywiście ma, na razie chodzenie na smyczy nie wchodzi w grę, jakby zwiała to i tak nie daje do siebie podejść... Może faktycznie jej zdjąć te szelki zanim je na sobie zje?
  3. Ra_dunia, słoneczko dotarło, bardzo dziękujemy za przesyłkę :multi: Kolusia została wczoraj wygłaskana, poszła grzecznie spać, ale - jak zwykle - na legowisko :). Urocza miękka ciepła budka stoi nietknięta :).
  4. O rany, ale super :multi: Ja się tego chyba doczekam ze strony Kolusi w przyszłej epoce lodowcowej :lol: Ale to nic, uzbrajam się w cierpliwość i pozwalam jej na socjalizację po swojemu czyli po jej myśli :lol: Bo mam inne wyjście? Uganiać się za nią po całym ogrodzie, żeby przypiąć ją na smycz? Chyba nie będę :lol: Świetnie że Jaruś taki fajny chłopak jest :multi:
  5. Ancia, bardzo serdecznie dziękujemy za pozdrowienia :p. U nas dzisiaj trochę lepiej, bo jednak kotlina robi swoje, ale wyżej, w otoczeniu Nowego Sącza, nadal maskara na drogach śnieg, że szok. Mój TZ był dzisiaj w Nowym Targu i mówił, że tam śnieg na pół metra leży, a hałdy śniegu to nawet i po półtora metra. No cóż, co potrafi nagła zmiana pogody to ja już przeżyłam niejednokrotnie w czasie 16 miesięcy mieszkania w Zakopanem... Źle u nas, w moim ukochanym Szczecinie też dobrze nie jest, bo cofka zalewa środkową część miasta... Lato, wróóóóóóóć!!!
  6. [quote name='Ulka18'] Kolusia moze ma dosc budy, w schronisku sie wysiedziala z boksiem w budzie. Teraz sobie odbija czasy zamkniecia.[/quote] Miałam się już wcześniej pytać - a jak się miewa boksiu? Nadal w schronisku? Nie było mu smutno po wyjeździe Kolusi? Na tych zdjęciach wyglądali razem -mimo wszystko - uroczo. Bodygurad i Kolusia :)
  7. Kochane dziewczyny, pewnie macie racje - młoda odbija sobie czasy zamknięcia :). Przy okazji - dowiedziałam się wczoraj, że dziwnym zbiegiem okoliczności akurat w poniedziałek, gdy Kolusia po roz drugi zwiała, we wsi znów byli "panowie od energetyki". Nie ma wątpliwości, że uciekła pod siatką do sąsiada, a nie przez otwartą bramę, ale się wczoraj zastanawiałyśmy, czy "panowie od energetyki" jej w tym np. nie pomogli rzucając jakieś petardy albo ganiając... No cóż, może się zapędziłyśmy, ale to bardzo dziwny zbieg okoliczności, zwłaszcza wobec faktu, że była w poniedziałek wyjątkowo wystraszona, nawet w czasie głaskania wieczorem nie odprężyła się i nie zasnęła tak jak zawsze. Byłoby wszystko po polsku .... "odpowiedź" na skargę :mad: Eloise - na kartki zajrzymy wieczorem:) Biore sie do roboty
  8. Szerman - podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam Twoje zaangażowanie i poświęcenie w poszukiwaniach Lorka. Kurczę, żeby tak wreszcie do Loriego dotarło, że nigdzie mu nie będzie lepiej niż u Was. Może on też sobie odbija lata w schronisku i w zamkniętym kojcu - napawa się wolnością... Trzymamy nieustająco kciuki, nic więcej napisać się nie da, Wasza pomysłowość w łapaniu psiaka jest naprawdę godna podziwu. Lorek, wracaj :mad:
  9. Noc u nas spokojnie, to znaczy śnieg pada cały czas, ale bez wiatru i przynajmniej na chodnikach się topi. Miałam w zeszłym tyg. robić porządki w ogrodzie, ale tak mi było szkoda wszystko zryć, bo kwiatki tak ładnie kwitły. No, to "śnieżek" załatwił wszystko - wszystkie przygięte i połamane, więc będę miała co robić po niedzieli, o ile pogoda się poprawi. Kolusia przespała grzecznie całą noc u siebie, ale na legowisku, nie w budce. Rano włożyłam do budki kość - na tyle daleko, że będzie musiała choć dobrze łeb wsadzić do środka, żeby ją wziąć. Może to ją przekona :). Gorące uściski, zwłaszcza dla cioteczek z okolic Mielca, bo u Was podobno nadal jest katastrofalnie. Ja mieszkam też przy najgorzej w tej chwili zasypanej drodze - z N. Sącza do Limanowej, ale na szczęście skręcam z niej dosłownie 500 m przed serpentynkami - za nimi to już katastrofa. Mój TZ nie dojechał wczoraj do Limanowej, gdzie go wysłali, bo nie dało się, śniegu pchał przed sobą powyżej tablicy rej. i w końcu stwierdził, że to bez sensu.
  10. Kolusia jednak mądra psinka jest :). Dzień niewątpliwie spędziła u siebie, opędzlowała kość na strzępy, a nawet po moim powrocie "dogadała się" za samochodem i śpią razem. Czekam tylko, żeby wreszcie dogadała się ze swoją nową budką, wprawdzie w garażu jest o wiele cieplej niż na zewnątrz, ale byłoby jej jeszcze cieplej w doopinkę :). U nas dopiero co wrócił prąd, bo przez parę godzin nie było, także było ciemno i zimno, nawet zjeść nie bardzo było co, bo kuchenka tez na prąd. I dmuchawa z pompą obiegową od pieca też :).
  11. O rany, to u Was faktycznie zima że hej :shake: U nas od doby sypie, ale jest dodatnia temperatura i w miarę na bieżąco wszystko się topi. Lorku, zmiłuj się i wracaj tam, gdzie Ci będzie ciepło w doopke. Też się zastanawiam, gdzie zastanę Kolusię po południu - w ciepłym legowisku czy pod świerkami. Kurczę, to nam się zima zrobiła ledwie lato się skończyło...
  12. [quote name='eloise']jak widzę Magda dogo już totalnie Cię wciągnęło :razz: a egzamin musi pójść dobrze :)[/quote] Oczywiście :) Dogo uzależnia gorzej niż amfa :) Matko, czy u Was też jest taka straszna pogoda? Mam nadzieję, że Kolusia będzie dziś grzecznie siedzieć u siebie, a nie szwendać się, bo u nas zima ze strasznie zimnym wiatrem. Dostała kość do ogryzania, więc mam nadzieję, że nie będą jej z nudów przychodziły jakieś głupoty do głowy. Napiszę tak u siebie, bo tutaj chyba pewne potwory nie zaglądają - o co tak naprawdę chodzi takim gagatom czy innym wolnym psom na wątku mieleckim - wyżywają tylko frustracje czy chcą Wam i kiero naprawdę zrobić jakąś krzywdę? Zamknąć schronisko, wsadzić do pudła, no nie wiem. Bo osobiście nie wierzę, żeby ktokolwiek przy zdrowych zmysłach wysyłał psy za granicę na niesprawdzony grunt. Osobiście uważam, że chyba bardziej ryzykowne są adopcje polskie niż niemieckie. O co ta wojna? Uściski dla wszystkich ciotek - czarownic :p
  13. Ja się bardzo cieszę, że mogę się "znajomić" z takimi super czarownicami :evil_lol: Zlot czarownic to byłaby super sprawa :evil_lol:
  14. Ja bym też chętnie wzięła pakiet, mam nadzieję, że za kilka lat to będzie możliwe. Teraz liczę zadanka, a potem pójdę do Kolusi na wieczorne głaskanko. Choć nie ukrywam, że wolałabym ją mieć w nogach mojego łóżka, to dzisiaj nawet nie dała się zabrać do domu na popołudnie :shake:
  15. Też myślę, że miły kolega rozkręciłby Kolusię. Niestety, szansa na to, że mogłabym wziąć drugiego psa wynosi zero :-(
  16. Halciu, bardzo dziękuję za dobre słowo. Wierz mi, że każdego dnia, gdy patrzę na te psie, wciąż wystraszone, oczyska, to ciągle mam wrażenie, że robię za mało...
  17. Uważam, że to bardzo dobra decyzja, żeby poczekac, aż Jaruś się lepiej zaklimatyzuje w kontaktach z ludźmi. Moja Kolusia jest ze strasznych strachulców i wierzcie mi, trzeba wiele miłości, ceirpliwości i samozaparcia, żeby się nie załamać i nie poddać w opiece nad takim psiakiem. Nie mam doświadczenia w pracy z psem lękliwym, robię wszystko, co podpowiadają mi kochane cioteczki z dogo i intuicja, wiem, że najwazniejszy jest czas, ale wierzcie mi - czasem jestem bliska obłędu ze zmartwienia, czy na pewno wszystko dobrze robię, co jeszcze mogłabym zrobić dla Kolusi, analizuję po kilka razy każde najdrobniejsze posunięcie, czy jej nie wystraszy albo czy coś jej już nie wystraszyło. Więc jeśli Jaruś ma możliwośc posocjalizowac się z inymi psiakami fajnymi i ludźmi, to niech sobie posiedzi. Jak patrzę na Kolusię, to widzę, że gdyby był inny zaprzyjaźniony psiak, który by się łagodnie z nią pobawił i pokazywał co i jak, że człowieki to nie takie straszne stworzenia, to byłoby chyba z nią łatwiej. No ale niestety, nie mam tu takiego zaprzyjaźnionego psiaka, a praca z Kolusią to wciąż krok do przodu, krok do tyłu. Będę trzymać kciuki za Jarusia, żeby szybciutko się przełamywał i trafił do odpowiedniego domku. Mnie się czasem wydaje, że przy Kolusi miłość i dobre chęci to wciąż za mało....
  18. Wiadomość z ostatniej chwili: na 330 osób dopuszczonych do testów zdało 160, [B]w tym ja!!!!!![/B] :multi: Cioteczki, jesteście po prostu super czarownice i proszę nadal tak skutecznie trzymać kciuki - następna część (o wiele gorsza) w pon. 19.10. o godz. 11.00
  19. Ech Halcia, wychodzi na to, że Kolusia i strachliwa, i uparta, i "dowcipna". Pół godziny temu zadzownili sąsiedzi, że zrobiła podkop pod ogrodzeniem do sąsiada i zwiała na wieś, korzystając z tego, że u nich brama była otwarta. A ja nawet z biura ruszyć się nie mogę, bo własnie wchodzą umówieni kilka dni temu ludzie.... Siedzę jak na szpilkach, żeby już tylko sobie poszli, ale po pół godzinie znowu telefon - moja nieoceniona opiekunka Martusi poszła zaraz po ucieczce Kolusi z dziewczynami, żeby otworzyć naszą bramę i po pół godzinie sąsiad zza płotu poszedł jej zameldować, że pies wrócił i że idzie w takim razie zamknąć naszą bramę. O matko, jak dobrze że mam takich dobrych sąsiadów :). Co jej znowu do głowy strzeliło to nie wiem, 2000 m.kw. to chyba wystarczająco dużo miejsca na spacerki, złwaszcza gdy pogoda pod psem :). Może chciała iść zwiedzac świat, nie wiem. Chętnie bym ją zabierałą na spacery, tylko jak, skoro przypięta na samycz przywiera do ziemi :). No i nie w taką szarugę jak dzisiaj :).
  20. Ha ha ha, jakbym nie miała Martusi to też bym pewnie leżała z Kolusią pod świerkiem :evil_lol: Ula, masz pewnie rację, w kojcu była ograniczona ruchowo a teraz może chodzić, gdzie chce. Kolusia na razie boi się wszystkich - najmniej mnie, bo spędzam z nią najwięcej czasu, ale wystarczy jeden dzień przerwy w głaskaniu i już się bardziej boi. Czasem też moja sąsiadka z nią "gada", bo tak się już nauczyła gadać z Emi [*], to wtedy Kolusia wystawia łepek spod tego świerku i patrzy na sąsiadkę :). My mamy w sumie na tyłach ogrodu 5 świerków koło siebie, dość dużych i gęstych (mają ponad 30 lat), więc Kolusia ma taką "trasę spacerową" od jednego do drugiego, ale leży tylko pod dwoma :). Niby wiem, że przede wszystkim trzeba dużo czasu i cierpliwości, ale czasem opadają mnie wątpliwości, czy wszystko dobrze robię. Wtedy takie słowa wsparcia i rady są bezcenne i za to ślicznie DZIĘKUJĘ.
  21. Wielkie dzięki dziewczyny. Pewnie zdam, o ile wcześniej nie zwariuję przez tę moja psinę z rozpaczy. Leje dzisiaj od rana, jakby kto u góry kran odkręcił. Rano, jak mój TZ był u Kolusi, żeby dac jej jeść, to podobno spacerowała w kółko po garażu (ja, póki co, cały czas parkuję przed). No ale jak jechałam na 10 do kościoła, to Kolusia juz leżała... pod świerkiem :shake:. Mokra jak nie wiem co, za nic nie chciała się dać namówić do powrotu do siebie. Przy takim deszczu to przecież nawet pod świerkiem leje, czemu ona tam siedzi, nie rozumiem. Cały czas się zastanawiam, czy ja wszystko dobrze robię, a może coś źle, bo przecież normalny pies nie siedzi w czasie deszczu pod świerkiem, jeśli ma ciepłe legowisko... NO chyba że to jest Kolusia albo Lori :shake: Zaniosłam jej teraz kawałek królika w sosie z obiadu, widziała, że niosę żarcie, to może wreszcie wróci do siebie... TZ i Martusia poszli na poobiednią drzemkę, a ja biorę się za liczenie :)
  22. Korzystając z faktu, że mojego TZ nagle i niespodziewanie wysłali w kurs do Warszawy i nie mogąc znieść myśli, że deszcz tak strasznie leje, a moja Kolusia siedzi siebie sama, zabrałam ją na całe popołudnie i wieczór do domku. Oczywiście musiałam ją przynieść na rękach, bo iść sama nie chciała. Biedna psinka, cały ten czas przeleżała grzecznie w jednym miejscu, nawet jej do głowy nie przyszło, żeby chodzić po domu i coś wąchać, co by pewnie zrobił każdy inny pies. Na początku leżała przyklejona do ściany ze strachu, potem było lepiej, nawet się zdrzemnęła chwilkę. Przy okazji wyszło, że Martusia boi się Kolusi, więc jest ich już dwie, bo Kolusia też boi się Martusi. No i jak ja je mam socjalizować :shake:... Ehhh, wiem, trzeba czasu... Zorganizowałam to popołudnie tak, żeby Martusia jak najmniej pojawiała się przy Kolusi. Kurczę, jeszcze trzech lat nie ma, a spostrzegawcza jest nieprzeciętnie. Kilka razy mi mówiła, że Kolusia się boi i chce iść do swojego domku. To fakt, póki Mała nie poszła spać, Koluśka tak wyglądała, że jakby mogła, to by natychmiast nawiała. No i klops.... :shake: Martwi mnie też to, że trzepiąc jej dzisiaj kocyk znalazłam zdechłego kleszcza, takiego co się opił krwi i sam odpadł. Nie minęły nawet 3 tyg. jak dostała preparat na kleszcze i pchły, za słaby był czy jak... Siedziałam z nią teraz wieczorem i po prostu beczałam, cóż takiego ten psiak przeszedł w życiu, że tak strasznie wszystkiego się boi... Ugłaskałam ją do snu no i zaraz sama się też wybieram spać... Czas najwyższy bo od jutra wypadałoby zacząć się wreszcie uczyć na część praktyczną egzaminu. Jak zdam, to wszystkie dogomaniakowe ciotki, które skuteczne trzymały kciuki, będą - w razie potrzeby - mieć dożywotnią zniżkę na certyfikaty energetyczne na 99% :loveu:
  23. Tak, my też bardzo prosimy Loriego, żeby się zlitował i wrócił do domu :cool3:. Nawet jeśli droga tam prowadzi przez klatkę :cool3:. Trzymamy kciuki, noce coraz zimniejsze są.
  24. Kolusia mieszka poza domkiem, to znaczy w domku, ale nie w mieszkaniu. Mój TZ nie zgadza się na psa w domu. Wprawdzie miałam w tym temacie zrobić wojnę, bo myślałam, że Kolusia szybciej by się z nami socjalizowała, ale niestety, sama do domu wejść nie chciała, a przyniesiona przeze mnie - zwiała w te pędy. Nikogo w tym czasie nie było w domu, wiec na pewno nikogo się nie wystraszyła. Ona bardzo źle znosi zamknięcie, myślę, że na otwartej przestrzeni lepiej się czuje, bo zawsze ma dokąd zwiać i myślę, że chyba szybciej zdobędę jej zaufanie na jej warunkach, kiedy ona przychodzi do mnie kiedy ona chce, a nie postawiona pod ścianą, że nie ma wyjścia. Całe dnie chodzi po ogrodzie albo leży na punkcie obsewracyjnym pod świerkami. Sąsiadów, przynajmniej tych najbliższych, mam w porządku. Wszyscy uwielbiali Emi [*], wiedzą, w jakich okolicznościach pojawiłą sie u nas Kolusia i raczej nie posądzałabym ich o niecne zamiary. No a poza tym Koluśka nie bardzo "idzie" na jedzenie, nawet do mnie nie podchodzi, jak nie ma ochoty. No własnie dzisiaj byłysmy zamówić ocieplaną budkę dla niej u sąsiada - stolarza. Zastanawiam się tylko, jak już będzie miała zrobioną budkę, to postawić jej obok legowiska, żeby sobie wybierała, kiedy i gdzie chce spac, czy też zabrac legowisko, a zostawić budkę? Dla niewtajemniczonych - Kolusia mieszka w murowanym garażu, stanowiącym część domu, w tylnych drzwiach ma wycięty otwór do wchodzenia i wychodzenia kiedy chce, a że robi się chłodno, to wisi tam ręcznik, żeby za dużo zimnego powietrza w nocy nie leciało. I żeby nikogo "nie przestraszało" słowo "garaż" wyjaśniam, że nie jest to ciemna nora, śmierdząca olejami, tylko murowana częśc domu, z której nawet olej do kosiarki zabraliśmy i został odmalowany w środku przed przyjazdem Kolusi, ma okna, od zewnętrznej ściany ocieplony. Też bym wolała, żeby była z nami w domku, no ale jest jak jest. Za ok. 2 tygodnie planuję jej kąpiel, wtedy na całą noc będzie musiała zostac w domu, zobaczymy, co będzie wtedy robić i jak będzie się zachowywać.
  25. Chciałam tylko oficjalnie poinformować, że oficjalnych wyników egzaminu ciągle brak :cool1: Poza tym Kolusia pokonała dziś kolejny krok na drodze integracji - pobiegła i liznęła mnie po ręce :multi:. Wprawdzie nie było to wielkie lizanie, raptem jedno krótkie liźnięcie, ale poczytuję to sobie za kolejny sukces Kolusi :multi:. Postaram się wieczorem wpaść do niej choć na krótkie głaskanko.
×
×
  • Create New...