-
Posts
4019 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MagdaNS
-
Ja też chciałabym wierzyć, że to wszystko miało jakiś sens, że Kolusia była u mnie może po to, żeby nauczyć się życia z człowiekiem, że gdzieś tam czeka na nią domek lepszy niż mój....
-
Ciekawe jak tam Kolusia po pierwszej nocy w hoteliku... Mam nadzieję, że w miarę dobrze, że nie będzie już miała takich problemów z jedzeniem, siusianiem i koo jak miała na początku u mnie.... że się polubi z Lenonem .... Kasiadaffik na pewno coś potem napisze. Jeszcze raz dziękuję Ci kochana, że się tak zaopiekowałaś moim psim dzieckiem. Martusia od rana dopytuje, kiedy wróci Kolusia. Tłumaczyła TZowi, że pani sąsiadka nie musi mieć nowych kur i wtedy Kolusia będzie mogła wrócić do nas do domku... Biedne dziecko przeżywa to gorzej, niż bym się spodziewała.... Chociaż z drugiej strony do dzisiaj pyta o Emi.... Red chodzi osowiały, niby merda ogonkiem, ale jakoś tak inaczej.... Cieszę się, że przynajmniej moja praca z Kolusią nie poszła na marne, że Kolusia poza swoim domkiem też się już tak bardzo nie boi, że polubiła Kasiędaffik... To tylko potwierdza, że Kolusia powinna zamieszkać ze spokojną ciepła kobietą, a nie z facetem. Nie powiem, w stosunku do TZa też zrobiła postępy, bo przez wiele miesięcy uciekała na jego widok pod świerki, a teraz nawet potrafiła przybiec na jego widok, ale trzymała się z bardzo daleka. Jak już trochę ochłonę i zacznę myśleć, to napiszę wszystko o Kolusi, może uda mi się nawet tekst do ogłoszenia zrobić, a jak nie, to poproszę może eloise albo Radunię o pomoc... Moja głowa odmawia współpracy na samą myśl, że powinnam napisać coś do ogłoszeń adopcyjnych mojego psa... Moja kochana psineczko, nie mogę zrozumieć nadal, co się stało z tymi cholernymi kurami, czemu akurat teraz tak cię wkurzyły... przecież wcześniej nawet nie zwracałaś na nie uwagi.... Jak teraz patrzę na wpis majuski z 20 czerwca to ryczeć mi się chce... nie wiem ile dokładnie Kolusia załatwiła tych kur, okazało się, że kilka jednak przeżyło, schowały się w krzakach....
-
Nawet nie wiecie, jakie to jest dla mnie ważne Wasze wsparcie... Dziękuję....Mówię sobie, że nie będę beczeć, ale łzy i tak same lecą mi ciurkiem... Idę spać z Martusią, może jak się w nią wtulę to razem jakoś zaśniemy..
-
To dobrze, że Karmelek miewa się już lepiej., Te szwy mogą go ciągnąć, jak będzie miał już zdjęte, na pewno wszystko wróci do normy. Nikt by nie chciał chodzić z abażurem na głowie, nie ma się co chłopakowi dziwić, że jest niezadowolony. Trzymamy kciuki, będzie lepiej!
-
Dzisiaj jest jeden z najkoszmarniejszych dni w moim życiu. Musiałam oddać Kolusię... Nie wiem dlaczego Kolusia wczoraj przelazła pod siatką do sąsiada i wydusiła mu kury. Podobno ta krwawa jatka trwała kilka minut, jak przyjechałam, wezwana przez sąsiada, było po wszystkim. Nie wiem naprawdę, co się stało, przeciez te kury przez 10 miesięcy chodziły codziennie za płotem i nawet jak do nich uciekała pod płotem, to w ogóle się nimi nie interesowała. Awantura była na pól wsi, najpierw awanturę zrobił mi sąsiad, potem TZ. Ile się "kurw i chujów" od nich nasłuchałam, to nie zliczę. TZ postawił sprawę na ostrzy noża, dał mi 24 godziny na znalezienie Kolusi nowego domu, bo jak nie to on z nią zrobi porządek, on się nie będzie przed sąsiadami wstydził i tłumaczył przez "Głupiego kundla". Płakałam, prosiłam, błagałam, mówiłam że możemy jej zrobić kojec, ale na nic.... Bojąc się tego, że TZ albo sąsiad naprawdę gotowi są zrobić jej krzywdę uruchomiłam dogomaniackie cioteczki, żeby jakoś stąd wyekspediować Kolusię. Niestety, nie mam tu żadnej rodziny ani przyjaciół, jestem tu zupełnie sama, wszyscy w Szczecinie. Moje dwie sąsiadki same mają psy, a poza tym przecież ona od nich by codziennie wracała do domu.... Nie mam nikogo, kto mógłby się Kolusią zaopiekować.... Dzięki Kasidaffik i Murce udało się załatwić dla Kolusi miejsce w hoteliku w Brzyściu. Dzisiaj Kasiadaffik przyjechała po Kolusię i pewnie teraz już dojeżdżają do Brzyścia. Ja nie wierzę, że to wszystko się dzieje naprawdę, cały czas mam nadzieję, że to jakiś koszmar i ja się zaraz obudzę... Dlaczego teraz, dlaczego właśnie teraz, gdy po tylu miesiącach udało się zaskarbić jej zaufanie, gdy się cieszyła na mój widok, gdy biegała w kółko i machała ogonem, gdy tak niewiele brakowało żeby sama zaczęła przychodzić do głaskania... To jest naprawdę straszne, ja mu tego nigdy nie daruję i nigdy nie wybaczę, kiedyś się naprawdę zemszczę, a sąsiad już słowa ode mnie nie usłyszy, nawet głupiego dzień dobry. Z powodu kilkunastu głupich kur mój pies stracił dom, a ja kawał serca. Martusia chodzi i rozpacza, gdzie jest jej Kolusia, biega do garażu sprawdzać, czy są dwie budy i krzyczy do niego, gdzie jest buda jej Kolusi, normalnie koszmar... Mi się łzy same cisną do oczu, ale nawet płakać nie mogę, bo TZ chodzi i mi zagląda w oczy, a jak tylko widzi, że popłakuję, to się zaraz się na mnie drze, że "nie ma co płakać za głupim kundlem". Po śmierci Emi myslałam, że już nic gorszego mnie spotkać nie może... Tak bardzo sie myliłam..... Emi odeszła nagle za TM, nie cierpiała, a Kolusia... Przecież dopiero co nauczyła się mi ufać.... Cokolwiek będzie chcieli mi nawtykać - macie rację. Ale ze względu na bezpieczeństwo Kolusi, jej zdrowie i życie, to było najlepsze wyjście... Najlepsze z najgorszych.... Kolusia nie jest już takim strachulcem jak wtedy, gdy przyjechała do mnie ze schorniska. Liczę na Waszą pomoc w znalezieniu jej nowego domu na zawsze, lepszego niż u mnie. Na pewno nie na wsi z kurami za płotem. Myślę, że ona powinna mieć swojego człowieka płci żeńskiej i mieszkać z nim w mieszkaniu.... Gdy się poznaliśmy z TZem on mojej Emi był gotów dać ptasie mleczko... Teraz, gdy stał się taki wypadek, wolał się okazać "dobrym sąsiadem" niż dobrym TZem i wrażliwym człowiekiem.... Żeby nie było wątpliwości to pokryłam Kaskadaffik koszty transportu i będę pokrywać wszystkie koszty pobytu Kolusi dopóki nie znajdzie się dla niej nowy dom. Dzisiaj dałam Kasidaffik zaliczkę na hotelik, bo dopiero po niedzieli Asia mi powie, ile to będzie kosztowało miesięcznie. Dziękuję Murce, Kasidaffik i Ulce za pomoc w tych strasznych chwilach... Mówią, że co człowieka nie zbije to go wzmocni, ale ja się czuję zabita na amen... Normalnie chyba się dzisiaj upiję, choć nie piję wcale, bo inaczej nie zasnę... Po śmierci Emi miałam tabletki nasenne i antydepresyjne, teraz nie mam nic prócz rozpaczy na granicy szaleństwa i dziecka, które muszę pocieszać, bo cierpi tak jak ja... I Kolusi, której więcej nie zobaczę, nie pogłaskam jej miękkiego futerka, nie wtulę twarzy w jej główkę... Kolusi, która pewnie jest teraz przestraszona, zdezorientowana, smutna... Podobno ma zamieszkać z Lenonem, mam nadzieję, że się polubią... Jak na ironię Red urósł nagle w oczach mojego TZ do ideału psa " Red to jest porządny pies, gdzie ja idę, to on za mną, sam chodzi, żeby go głaskać, łasi się - to jest pies, a nie taki głupek co ucieka na mój widok".... Cokolwiek chcecie mi wygarnąć, to piszcie... Gorzej już i tak być nie może....
-
Pan doktor chyba nie zauważył postu Ra_duni i chyba cały czas mu się wydaje, że ma do czynienia z niewykształconym motłochem, chociaż ja szanuję wszystkich, nawet sprzątaczki. [U]Więc Panie doktorze: wśród nas są prawnicy, lekarze, ekonomiści, dyrektorzy i inna kadra zarządzająca, prywatni przedsiębiorcy, więc proszę nas traktować poważnie i odnosić się jak do dorosłych ludzi, a nie gówniarzy.[/U] Tak jak napisały Teresa i Wiosna - Pana warunki są super, ale na szpital pozabiegowy, a nie na stały hotel. Może coś się Panu wymknęło spod kontroli, ale zamiast napisać uczciwie "zawaliłem, przeholowałem" to Pan dalej brnie w kłamstwach i myśli, że obrażając nas coś wskóra. Nie tędy droga. I jeśli nie chce Pan stracić swoich "komercyjnych" klientów to proszę być do nas grzeczniejszym, bo wśród naszych znajomych też mogą być Pana byli lub potencjalni przyszli klienci "komercyjni".
-
Cioteczki, Isadora dostała ode mnie numer konta i potwierdziła, że wyśle pieniążki. Bardzo Was proszę jeszcze o tydzień - dwa cierpliwości, zwłaszcza robiące przelewy, że nie od razu je wpisuję. Podejmując się prowadzenia finansów Skarpety nawet nie przypuszczałam, że przyjdzie taki moment, gdzie będę miała etat + dwie wielkie roboty + etat "domowy". Ledwie to wszystko ogarniam, prawie nie sypiam, ale jestem na ukończeniu i za tydzień - dwa wszystko wróci do normy. Postaram się dziś wieczorem wreszcie wejść na konto i wpisac wszystkie zmiany z ostatnich dni. Po prostu cały czas nie mogę zapamietac tego cyfrowego loginu, może jak się wreszcie wyśpię, to zapamiętam i będw stanie w każdej chwili tam wejść. A tak jak sobie przypominam wieczorem, to dziecko już śpi i nie mam jak iść do pokoju, żeby z szuflady wyciagac umowę, w pracy nie mam jak, bo umowa w domu :) Ale się poprawię, obiecuję :) Tymczasem nasz pierwszy bazarek dobiega końca, więc kto jeszcze nie był niech zajrzy!!!!
-
Dziewczyny, to minie za kilka dni. Ancia, dopiero co sama miałaś operację, wiesz jak jest - nie jest przyjemnie, ale jest konieczne. Jeśli my nie będziemy dawać przykładu w sprawie ograniczania bezdomności psów, to kot to ma robić? Karmelek za kilka dni będzie się miewał zupełnie dobrze. Poza tym chyba w umowach adopcyjnych jest obowiązek sterylizacyjny, więc tym bardziej należy to robić. Będzie dobrze dziewczyny, ja tez miała stres, ale da się przeżyć :)
-
Nieśmiała, kochana suczka BORSUNIA mix terier JUZ W DOMKU!
MagdaNS replied to Sabina02's topic in Już w nowym domu
Cześć maleńka! A czy ty się przypadkiem nie wybierasz do najlepszego hotelu pod słońcem czyli do Murki? -
ABBI - mała biała chodząca łagodność POJECHAŁA DO DOMKU!!!
MagdaNS replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Murka, śliczne to zdjęcie panienek!!! Obie cudne :) -
[quote name='vetoborniki.pl']Mam nadzieje że osoba Która zamieściła te zdjęcia bez zgody właściciela czyli bez autoryzacji jest świadoma "przestępstwa" gdyż jest to mój prywatny dom. Miała zgode na foto Rudusia,Łapsa a na pozostałe fotografowanie nie wyrażałem zgody. Co prawda nie widzę w tym nic złego- fotki nawet fajnie wyszły , a teraz zobaczymy co na naruszenie praw i dóbr osobistych powie Prokuratura ? Jeżeli Ktoś chce coś zamieszczać bez mojej autoryzacji czyli opisu to niech ma świadomość co robi. Jestem skory na "ustępstwa"-np.zadośćuczynienie finansowe na rzecz zwierząt na konto wskazanego Stowarzyszenia. Z pozdrowieniami: Stefan Gut vetoborniki.pl[/QUOTE] Szkoda Panie doktorze, że sam Pan nie zamieścił fotek w jakich warunkach psiaki mieszkają, ale wtedy pewnie żaden z dogomanii by tam nie trafił. I zanim będzie nas Pan straszył Prokuraturą i usiłował wyłudzić "odszkodowanie" to niech Pan się najpierw zapozna z przepisami o ochronie tych "dóbr" na jakie Pan się powołuje. Proszę zgłaszać do Prokuratury, zobaczymy, czy trzymanie psów przez zdecydowaną część doby w klatkach, w których ledwie mogą wstać, nie mówiąc o poruszaniu się, Prokuratura nie uzna za znęcanie się nad zwierzętami.
-
Red biedaczek chodził prawie miesiąc w kołnierzu, w jednym miejscu nie chciało mu się zrosnąć i pani doktor mu tam zostawiła szew, to od razu chciał tam grzebać, musiałyśmy założyć kołnierz z powrotem. Ancia, będzie dobrze. Dał Ci lekarz tabletki przeciwbólowe do podania na 3 kolejne dni? Bo my mieliśmy. I pierwszą kontrolę na czwarty dzień.
-
Ancia, trzymamy kciuki. Wiem, że się boisz. Od sterylki Reda minęło pół roku i nadal pamiętam, jak się bałam. Bądź dobrej myśli i przygotowana na intensywną opiekę przez pierwszą dobę - będzie słabiutki, śpiący, może być mu zimno i trzeba będzie go przykryć kocykiem (ja tak miałam z Redem, trząsł się z zimna i nawet u pani doktor leżał pod kocykiem), może wymiotować, nie będzie mógł jeść. Ale potem będzie lepiej :)
-
Z tego, co pamietam, nad Rudusiem i innymi wisiała "humanitarna" eutanazja i stąd był pospiech w zabieraniu psiaków. Nie mam czasu przeglądać całego wątku od początku, ale dobrze by było, żeby się tu odezwała osoba, która znalazła i zarekomendowała ten hotelik. Jak pamiętam na początku było pisanie do bieganiu po ogrodzie, itp. Teraz psy są w małych ciasnych klatkach, po których nie da się nawet przejść. Panie doktorze - jeśli Pan to czyta - nikt z nas nie oczekuje, że człowiek z psem będzie siedział 24 godziny na dobę, że psy 24 godziny na dobę będą na wybiegu. Ale w okresie, gdy są zamknięte, to muszą mieć możliwość wstania, pochodzenia, rozprostowania kości. A u Pana są to wnęki - klatki. Wielka szkoda, że to się tak kończy... Nauczka dla nas na przyszłość: wysyłać psy do takich hotelików, gdzie ktoś z nas będzie miał możliwość je co jakiś czas odwiedzać. A nie jak teraz, że wsadziliśmy psy do hotelu, co miesiąc przelewamy kasę i uważamy, że jest OK, mimo braku jakichś relacji, zdjęć, nikt nie jedzie ich co jakiś czas odwiedzić. Niestety, "ratując świat" musimy co jakiś czas zaliczać jakieś "potknięcia", nie ma idealnych hoteli, nie ma idealnych płatnych DT, ale wziąwszy pod uwagę, że dla psa od zawartości miski jest ważniejsze, żeby go ktoś pogłaskał za uszkiem coraz bardziej jestem za tym, żeby psiaki wysyłać na płatne domowe DT, poza rekomendowanymi hotelami takimi jak u Murki czy u ZuziM, gdzie poza miską i frontline psy dostają jeszcze porcję czułości i zainteresowania, gdzie każdy pies jest znany, gdzie każdy pies ma zapewnione warunki odpowiednie do swoich potrzeb, gdzie się pracuje z lękliwymi i trudnymi psami, gdzie daj im się miłość, a nie tylko żarcie. Zdaje się, że szukając ratunku dla Ruduia i kolegów sami daliśmy panu doktorowi pomysł, jak szybko zarobić niezłą kasę... Bez nas chyba by na to nie wpadł....
-
Niby nie jest skomplikowany, niemniej Red zniósł go tak sobie, długo wymiotował po narkozie i mimo wielkiego pilnowania go, regularnych wizyt co dwa dni, nie dość że szew się długo goił to co nieco się paprał... Ale to może już taki nasz pech :). Na pewno przygotuj się na to, że w dzień zabiegu będzie bardzo bidniutki... Ale trzeba to przeżyć.
-
NIEŚMIAŁY KUDŁACZEK JAREK - w najwspanialszym domku na świecie :-)
MagdaNS replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Oj Jaruś, trochę Cię ostatnio zaniedbałam, w ogóle rzadko byłam na necie i na dogo, nawet nie wiem, czym Ciotki się tak zachwycają z Twojego super bloga, ale obiecuję nadrobić zaległości na dniach :). No i ślę serdeczne pozdrowienia dla Twojego najlepszego na świecie Panciostwa :) -
Amelka PSIE DZIECKO BEZ ŁAPKI juz w DS w częstochowie
MagdaNS replied to martaipieski's topic in Już w nowym domu
Amelka jest po prostu przesłodka, aż trudno uwierzyć, że nie ma jednej łapki gdy sie patrzy, jak szaleje. U mnie powoli nastanie wreszcie jakaś stabilizacja finansowa, postaram się coś przesłać dla Amelci czyli jakiś grosz, tylko konto poproszę :) -
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
MagdaNS replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
[B]Halcia,[/B] nie bądź w nastroju jak Kłapouchy :) Lepiej zrobić wolniej, ale solidnie, żeby nam Lorciu więcej nie zwiał :). Oj, będzie się cieszył chłopak, będzie! Szkoda jakby daszku nie udało się uratować, no ale jak się nie da, to trudno. Murko, to będzie na pewno niesamowity widok - Lorek na swoim wybiegu :) -
6 kwietnia post 621 Isadora7 napisała, że po zakupie wieńca Talcott zostało 893 zł. Pieniążków na koncie nie ma, odpowiedzi od Amiśki też nie. Wysłałam więc e-mail do Isadory i poczekamy na odpowiedź. Uzupełniam pierwszą stronę o wpłaty, które dotarły i dziękuję za wyrozumiałość, teraz już będzie szło na bieżąco. Monika dzięki za sprawdzenie wątku!
-
Wiem Halciu, wiem, że nie chce Ci się pisać, że serce Ci pęka za Bunią... Ściskam Cię mocno, nadzieja na jej odnalezienie jest niewielka, ale jest... Po burzy zawsze przychodzi słońce, po smutku - spokój, a potem radość. Jesteś cudowną cioteczką i jeszcze dużo psiaków czeka na Twoją, naszą pomoc.
-
Halciu, już wiem..... Jest mi strasznie przykro, widziałam się z nim tylko raz, ale było czuć, że to dobry człowiek... To takie niesprawiedliwe.... Kluki na mole działają... Krety i psy ryją w innych miejscach :) Jakbyś się kiedyś dowiedziała, co to było na krety to daj proszę znać... No i dobrze że wróciłaś na dogo bo się bardzo martwiłyśmy o Ciebie, że tak zniknęłaś bez słowa....
-
Dziewczyny, poproszę jeszcze 24 godziny cierpliwości. Wiem, strasznie długo to trwa, ja też myślałam, że się szybciej uwinę i rozpakuję, ale niestety... Obiecuję nauczyć się numeru ID na pamięć na przyszłość, bo hasło pamiętam. Amiśka która zbierała na wieniec, nie odpisała na mój e-mail, jutro czyli w zasadzie dziś jak się zaloguję, to napiszę, czy pieniądze dotarły. A jak nie dotarły no to nie wiem, co robić. Monika, czy mogłabyś przekopać wątek Talcott tam chyba dziewczyny się wymieniały telefonami przed pogrzebem, może będzie gdzieś telefon do Amiśki, pls :) Ja dosprzątuję właśnie dom po całym zamieszaniu z przeprowadzką, jutro muszę w końcu pobyć trochę z dzieckiem, tym bardziej, że TZ jedzie w delegację i znów cały dzień go nie będzie.