-
Posts
4019 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MagdaNS
-
NIEŚMIAŁY KUDŁACZEK JAREK - w najwspanialszym domku na świecie :-)
MagdaNS replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Oj, nie podpowiem, na pewno bardziej doświadczone ciotki powiedzą, jak mierzyć ;) -
[quote name='Tola']Tak czytam i wydaje mi sie, ze sunia potrzebuje podobnego domu, jakiego szukamy dla naszej zamojskiej Kawy, ktora jest u Murki - z kobietami, spokojnego i cierpliwego, który da zcas suniom po przejsciach.[/QUOTE] [B]Tola[/B], absolutnie się z Tobą zgadzam! A w ogóle to jestem coraz bardziej za domami z samymi kobietami :diabloti: [QUOTE] Uważam, że przyszły domek musi wiedzieć, że to nie jest typ psiej przytulanki, bezproblemowego psa.[/QUOTE][B] Radunia[/B] ja myślę, ba - jestem pewna, że do etapu psiej przytulanki zabrakło jej najwyżej kilku miesięcy. [B]Eloise kochana[/B] Ty pięknie napisałaś o tym, że Kolusia miała i straciła dom, z Twojego ogłoszenia nikt się nie wystraszy. Bardziej "brutalnie" temat potraktowała Radunia, bo taka jest właśnie prawda, zwłaszcza z Szarkiem i dlatego do ogłoszeń, gdzie zaglądają ci mniej wrażliwi myślę że lepiej dać tekst Raduni, który od razu sprowadza "na ziemię", bo jak ktoś kocha psiaki to wystarczy to, co przeczyta u Ciebie i się zakocha, bo wie, ze piesek po przejściach potrzebuje czasu i może sprawiać problemy. Ja cały czas się zastanawiam, dlaczego tak się stało. Gdyby pies zaatakował kury na dzień dobry - byłoby jasne. Ale 10 miesięcy ona te kury miała w psiej d.... Nie wiem, może czymś ją ten sąsiad podkurzył, może upał jej zaszkodził i była poirytowana, naprawdę to w ogóle do niej niepodobne. Ona owszem, bardzo dojadała, jak za płotem ktoś koło nas przechodził czy przejeżdżał, ale po prostu broniła swojego domu. Czyżby po 10 miesiącach uznała kury za zagrożenie? Naprawdę nie wiem... A [B]Redzik[/B] jakoś się miewa bez swojej przyjaciółki, powiem szczerze, że odnoszę wrażenie, że rola jedynaka bardzo mu się podoba, zwłaszcza gdy chodzi o głaski panci i zabawę - brak konkurencji bardzo mu służy :). Poza tym zrobił się spokojniejszy, mniej szczeka na ludzi i inne ruszające się rzeczy. wyrywałam wczoraj chwasty w ogródku, to nie odstępował mnie na krok, co chwilę musiałam mu rzucać patyka albo gumową kość, głaskać i tarmosić. Wydajność pracy spadła mi na łeb na szyję ;) Martwi mnie tylko, że coś kiepsko je i dużo czasu spędza w psim domku zamiast na dworze.
-
[B]Ra_dunia[/B] wielkie dzięki :Rose: Ja chyba zaraz zrobię mix z tych dwóch :) chociaż nie wiem, czy wtedy nie wyjdzie za długi, ale zaraz się zastanowię, coś wymyślę i wrzucę. W każdym z nich jest sama prawda, u eloise bardzo optymistyczna wersja, w Ra_duni bardzo pesymistyczna i smutna, ale wszystko to prawda... Bo Kolusia to wiele radości i wiele obowiązków, cierpliwości i miłości :) [B]edit:[/B] jednak nie będę nic zmieniać, bo każdy tekst jest spójną całością. Myślę że do Allegro lepiej dać tekst Ra_duni, tam trafiają różni ludzie, także nie-dogomaniacy, więc lepiej niech się wystraszą niż zwrócą psa ... A na portale gdzie zaglądają głównie psiarze dałabym tekst eloise. Co o tym sądzicie? [B]Ra_dunia[/B] nawet nie wiesz jak trafiłaś z tym Szarikiem :diabloti:
-
Martusia ma 3,5 roku... Dziś pierwszy dzień, gdzie udało się ją tak zagadać i zabawić, że nie pytała o Kolusię. Ale nie ma się co łudzić, będzie jeszcze pytać i płakać... Ja staram się być twarda, przynajmniej na zewnątrz :). Dziękuję Wam za wsparcie, naprawdę bardzo dziękuję, nawet nie wiecie, jak ja się bałam, co będzie dalej.... Teraz boję się trochę mniej i mam nadzieję, że Kolusia szybko znajdzie dobry domek.
-
[B]Kaskadaffik, bardzo dziękuje za informacje :) [/B] Kolusia też uwielbia biegać i ganiać się tak jak Red na ostatnim filmiku, tylko nigdy nie udało mi się tego sfilmować. Kolusia często zaczepiała Reda, żeby się z nią bawił w ganianego, ale on jest krótkodystansowiec :) No i Kolusia uwielbia się kąpać, jak stan naszej rzeczy bywa nieco wyższy, to troszkę pływa ;)
-
Ozi wyrwany z psiego piekła - krówek jedyny w swoim rodzaju MA DOM!
MagdaNS replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
A ja właśnie wysłałam dla Oziego deklarację za okres od maja do sierpnia... szkoda że tytuł nadal nie zmieniony, część mogła już iść na innego psiaka, ale skoro Ozzi chyba i tak ma długi, to niech zostanie na ostateczne rozliczenie u niego. Szkoda że ten domek taki tajemniczy i nic o nim nie wiemy, na innych wątkach wszystko można się dowiedzieć o nowym domku psiaka... -
Kochany Grubcio już za TM........[*]
MagdaNS replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Grubciu wysłałam Ci deklaracje za VII i VIII. I jak gdzieś spotkasz na spacerku moją Kolusię to bądź dla niej miły ... -
Eloise pięknie... Oczywiście jest wysterylizowana... Łzy lecą mi ciurkiem jak to czytam... Może dobrze by było dodać, że powinna mieszkać ze swoim człowiekiem w mieszkaniu?
-
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
MagdaNS replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Super że Foksik nie złapał tego paskudztwa! A co do małych panienek, to moja jeszcze kapelusz założy, choć zdarzają się już i z tym problemy, ale spinki na włoski za nic w świecie :) -
No ładne rzeczy, cioteczki mi się z pracy wykruszają ;). Myślę że tak naprawdę przydałyby się dwa teksty, długi i krótki. Może [B]eloise [/B]napiszesz taki krótszy? Powiem Wam, że ja zawsze miałam dar do pisania, ale odnośnie własnego psiaka nie potrafię jednego zdania sklecić, żeby było sensownie i zaraz beczę....
-
[B]Ra_dunia [/B]TZ by mnie zabił, jakby się dowiedział, że ja będę płacić za hotel. On myśli. że ona pojechała z powrotem do schroniska. Jak większość TZów nie ma bladego pojęcia o dogomanii i o tym, co się tu dzieje :). I był bardzo zdziwiony, że taka ładna i młoda dziewczyna jak nasza Kaskadaffik pracuje z bezdomnymi psami :) A nasza Kaskadaffik jest naprawdę fantastyczna i wspaniała i to nie tylko z powodu urody, ale przede wszystkim kochanego wrażliwego i wielkiego serduszka :). Miałam uskładane trochę pieniędzy na czarną godzinę, niewiele, ale zawsze coś. No i czarna godzina nadeszła... Dziękuję Kochana, że zrobisz tekst dla Kolusi, jak będą dwa to faktycznie będzie łatwiej, będzie można je w razie czego podmieniać. Pani Asia obiecała dalej pracować z Kolusią, zresztą do "normalności" niewiele jej brakuje, teraz może być gorzej, bo zabraknie stabilizacji. Karmę już zamówiłam, taką jak panienka do tej pory jadła czyli Arion Premium Senior, myślę że na środę będzie już w hoteliku.
-
Rozmawiałam z Panią Asią i z naszą Kaskadaffik. Kolusia podobno się zadomowiła, Lenon już jej nie dokucza, a nawet się cieszy z towarzystwa. Pani Asia będzie mi liczyła za Kolusię po stawkach dogomaniackich czyli 300 zł miesięcznie i karma. Moje biedne psie dziecko...
-
Kochana, nic to nie da, że będziesz się zadręczać i roztrząsać... Przecież nie chciałaś zrobić krzywdy swojemu psu... Wiem, co czujesz, bo niespełniana rok temu zginęła w wypadku samochodowym moja sunia. Ból i żal pozostają na długo. Skoro Miodek chorował, to może lepiej, że odszedł tak szybko, prawie bezboleśnie, że ominęły go gorsze cierpnia. On już jest na pewno za Tęczowym Mostem, macha do Ciebie ogonem i chce Ci powiedzieć, że spędził z Tobą 10 wspaniałych lat. Będzie dobrze Kochana, nigdy go nie zapomnisz, a pewnie niedługo pomożesz kolejnemu psiakowi.
-
[B]Basiu[/B] dobre słowo w dzisiejszych czasach jest nie do przecenienia. U nas godzinę temu rozpętała się burza, piorun tak uderzył blisko nas, że huk omal nie ogłuszył. To cud, że Marta się nie obudziła. Siedziałam dobre pół godziny u Reda, on się biedny tak boi burzy, że szok. Telepał się ze strachu, biedaczysko. Teraz już tylko leje, więc już go zostawiłam schowanego w jego domku i biorę się za ubieranie do pracy.Jestem totalnie nie do życia, a dzisiaj taki ciężki dzień... Ciekawe jak tam Kolusia po nocy z Lenonem, Kasia na pewno coś potem napisze. No i muszę dziś ustalić warunki pobytu w Brzyściu.
-
Nieśmiała, kochana suczka BORSUNIA mix terier JUZ W DOMKU!
MagdaNS replied to Sabina02's topic in Już w nowym domu
Zaglądamy, zaglądamy, kochana sunieczka! -
[quote name='agusiazet']Ale się porobiło:( Kolusia jest śliczna i na pewno uda jej się znaleźć wspaniały dom!!![/QUOTE] Agusiazet, nawet nie wiedziałam że do nas zaglądasz :)
-
Kochane dziewczyny, jakieś fatum chyba wisi nade mną i Kolusią, czy co, tyle zdjęć miałam i wszystkie diabli mi w kompie wzięli. Przejrzałam cały wątek, więc zdjęcia są w postach numer 7,8,9,67,880 i 1011. Moja Kolusia. Wiem, że Kasia ocenią ją z pozycji innych strachulców, a ja ją oceniam z pozycji kogoś, kto miał nielękliwego psa. Wolę żeby nowy domek sie mile rozczarował, tak jak Kaskadaffik niż żeby było w drugą stronę. Kolusia powinna z całą pewnością trafić do domku, gdzie będzie mieszkała w mieszkaniu, najlepiej z ciepłą, serdeczną i spokojną kobietą, bo facetów się boi. Jest łagodna i płochliwa. Do mnie nabrała zaufania, więc sama przybiegała na mój widok, potrafiła się kręcić przy mnie samej, ale zawsze tak, żebym nie mogła jej złapać. [B]Ważne dla Kasi: Kolusia jak biega luzem, nie wraca na zawołanie. [/B]To jest zawsze loteria, czy wróci, czy nie wróci. Ona wiele rzeczy chciałaby robić, ale boi się, tak jest też z przychodzeniem. Były takie dni, że jak ją wołałam np. do psiego domu na jedzenie to szła bez problemu, ale były też takie, kiedy musiałam stawać 3-4 metry od wejścia, żeby widziała, że jestem tak daleko i dopiero wchodziła. Generalnie przychodzi na zawołanie, ale wystarczy, żeby ją coś przestraszyło, np. głośno przejeżdżający samochód i koniec - Kolusia zmyka się gdzieś schować. Trudno się z nią pracuje w tym sensie, że jej strach jest silniejszy niż głód czy łakomstwo, jeśli sie czegoś przestraszy, nic nie jest w stanie ją nakłonić do wyjścia z bezpiecznej kryjówki czy zrobienia innej rzeczy, której się boi. Myślę, że powinna zamieszkać jako jedyny pies w rodzinie. Dzięki Redowi stała się odważniejsza w "stadzie" oraz w pojedynkę, ale jednocześnie bała się go, bała się tej jego ruchliwości, kiedy do mnie podbiegała pierwsza, a Red za nią się pojawiał, to nawet nie czekała, kiedy ją odgoni, tylko sama odchodziła, ustępując mu miejsca. Starałam się pracować z nią, gdy nie było Reda, po prostu go zamykałam. Wtedy bez problemu podchodziła, trącała mnie pyszczkiem. Gdy pracowałam na ogrodzie, a Reda nie było w pobliżu, towarzyszyła mi, chodząc za mną wszędzie tam, gdzie ja, chodziła wokół mnie, „przytulała się” do mnie od tyłu. Zwróćcie uwagę, że nawet na filmiki Kasi w pierwszej chwili cofa się przed głasnięciem, ale jak już zostanie dotknięta delikatnie, to jest OK., poddaje się temu. Kolusia jest bardzo czystą sunią, NIGDY nie nabrudziła w pomieszczeniu. Gdy były takie straszne morzy, to nawet przez dzień trzymałam ich zamkniętych i wypuszczałam po powrocie z pracy, Redowi się zdarzały wpadki, a Kolusi nigdy. Jeśli Kolusia ma wybór, to woli sie załatwić nawet poza granicami swojego terytorium - jak w naszym przypadku 2100 m.kw. Uwielbia chodzić na spacery, bardzo ładnie chodzi na smyczy, choć i tutaj głośne hałasy ją mogą przestraszyć i wtedy staje jak sparaliżowana. Kolusia nie zdążyła się nauczyć zabawy zabawkami. Patrzyła jak Red bawi się pluszkami, dostawała swoje, ale nic ją nie interesowały. Podobnie gumowe zabawki, gumowe kości itp. Jak już wiemy, Kolusia nie powinna mieszkać w miejscu, gdzie mogłaby na cokolwiek polować, czy to krety czy kury. Trzeba z nią dużo rozmawiać ciepłym spokojnym głosem, o czymkolwiek, mówić do niej spokojnie. I dużo ją głaskać, tak delikatnie po całym ciele, ja tak ją głaskałam powoli i delikatnie od szyi aż po ogonek, tak po grzbiecie, to ją bardzo odpręża, czasem nawet tak zasypia i śpi głaskana. [B]Kasiu: myślę, że za kilka dni można jej pozwolić biegać samej, ale z jakąkolwiek linką, żeby w razie czego można ją było łatwiej złapać. No i koniecznie adresówka.[/B] Bardzo też proszę żeby na dniach zapodać jej coś na kleszcze, w bo w sobotę rano wyciągałam jej jednego spod uszka, może ostatnio podany preparat przestał już działać, a jak wiesz ten co zakupiłam w sobotę dla Kolusi u wetki gdzieś w tym zamęcie zgubiłam i Ci nie dałam. Ze spraw bardziej przyziemnych to według wetów Kolusia ma 8 alt, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć... Wygląda i zachowuje się jak dużo młodsza psinka. Lubi jeść gotowane jedzonko, sucha karma jest na drugiej pozycji. Nie lubi marchewki, nie wiem czemu, zawsze wyciągała z miski, jak był ryż z mięsem i warzywami :) Jeśli coś ważnego ominęłam, to pytajcie. Nie wiem, jaka jest do kotów, bo nie było okazji sprawdzić. Nie wiem jak z małymi dziećmi: na pewno nie jest do nich agresywna, ale Martusię wolała omijać szerokim łukiem. Lepiej by było, żeby to nie był dom z małym dzieckiem, oan naprawdę wymaga dużo czasu i troski, poświęcenia tylko dla niej, ja sama wiem, jakie to ciężkie przy małym dziecku, ile wymaga samozaparcia. Dopiero w ostatnich tygodniach udawało mi się zgrać spacer Kolusi i Martusi razem. Wszystko było na tak dobrej drodze... Ja się miewam fatalnie, nie mogę jeść, nie mogę się na niczym skupić, jest strasznie... Wychodzę z domu, odruchowo spoglądam w stronę świerku, pod którym zawsze leżała i wychodziła, jak mnie słyszała, odruchowo patrzę i czekam, kiedy wyjdzie... a potem łzy, bo już nigdy nie wyjdzie... Ja im obu tego nigdy nie daruję, dwa - za przeproszeniem - wiejskie dupki z prymitywnym myśleniem. Sąsiad mi sie darł "Jak ona raz coś takiego zrobiła i zasmakowała krwi, to jej się to spodobało i zawsze będzie tak robić!". Jasne. Stała się wampirem. Nie mam siły po prostu, gdzie ja zamieszkałam... Idę spać, jutro 5.15 pobudka, mój nowy szef wraca po tygodniowym urlopie, będzie urwanie głowy, a ja nie mam siły myśleć nawet...
-
[B]Kasiu[/B] ślicznie dziękuję za filmiki z Kolusią :). Widać, że Cię polubiła, bo idzie jak ją wołasz. Jest trochę wypłoszona, bo Lenon jest większy od Reda a bardziej ją "napastuje" :). Mam nadzieję, że to mu minie za kilka dni. Z Redem był też taki problem, że on Kolusię odganiał od miski, on warknął, ona warknęła, ale jednak się bała i odchodziła od miski, dlatego karmiłam ich osobno, żeby Kolusia nie bała się jeść. To jest po prostu jakiś "kosmos" oglądać własnego psa na filmikach z You Toube... Kosmos, którego wolałabym nigdy w życiu nie doświadczyć... Jak położę Martusię spać, to wieczorem spokojnie napiszę wszystko co trzeba o Kolusi. Tutaj na wątku są jej zdjęcia, ale ja poszukam takie najładniejsze z tych, co mam w albumie Kolusi i wrzucę tutaj na bieżąco. [B]Bardzo Wam dziękuję dziewczyny, naprawdę bardzo. [/B]Wprawdzie na własnego chłopa liczyć nie mogę, ale to jest wielkie szczęście, jak się ma świadomość, że jednak gdzieś w tym świecie są ludzie, na których pomoc można liczyć... nawet jak się zawiodło psa, ludzi i siebie na całej linii....
-
[B]Kasiu[/B], bardzo Ci dziękuję za tak dobre wieści. Myślę, że mimo wszystko przez pierwsze dni nie ma co jej do końca puszczać luzem, mając w pamięci, jak zwiała u mnie. Postaram się wieczorem napisać informację o Kolusi do ogłoszeń. [B] Eloise [/B]czy podejmiesz się napisać jej tekst do ogłoszenia? [B]Ulka 18[/B] czy zrobisz jej u siebie Allegro? Ja będę pokrywać koszty, ale chodzi o to, że masz od dawna u siebie psiaki na ogłoszeniach i wydaje mi się, że dla zainteresowanych to są bardziej wiarygodne ogłoszenia niż by były na moim koncie... Wyślę zdjęcia Kolusi, trochę ich mam... Zastanawiam się jeszcze nad jednym aspektem "technicznym"... Chyba ten wątek powinien się stać z powrotem wątkiem Kolusi, powinnam zmienić tytuł i poprosić o przeniesienie do innego działu, a co do Reda to trzeba by wrócić do jego wątku, bo nie jest zamknięty... No chyba żeby Kolusi od teraz założyć nowy wątek, ale tutaj jest cała jej historia, zmagania z oswajaniem, wszystkie radości i smutki.... Nie wiem sama.... PS. W życiu bym się nie spodziewała, że Kolusia się zabierze za "kradzenie" jedzenia, w domu zawsze był problem z jedzeniem, zawsze się martwiłam że za mało je... No ale może była głodna, oni u mnie dostają jeść dwa razy - po pół porcji rano i wieczorem, a Kolusi dałam wczoraj trochę mniej, żeby w razie czego nie wymiotowała w podroży....
-
Kochane, uzupełniłam wszystkie wpłaty, numer loginu wpisałam do komórki, bedzie już szło za porządkiem... Na razie przelewu od Isadory nie ma, ale z bankami rożnie jest, jeśli poszedł, to pewnie jutro przy poniedziałku wejdzie. [B]Pajda67 [/B]kochana, już wysyłam dane do przelewu, coś się ostatnio dzieje z dogo albo moimi oczami, dzisiaj przeczytałam watek z ostatniego tygodnia i widzę wpisy, których wcześniej nie czytałam, starość chyba :)
-
Karmelciu biedaku... z prostej kastracji robi się jakiś koszmar..... Redzik też miał długo opuchniętą mosznę, chociaż biegał cały czas w kołnierzu.... Chyba czas zmienić weta, naprawdę... Ancia, trzymajcie się, co za okropny czas nastał.... I pisz jak się miewa wasz biedy rekonwalescent... Red nie lizał, miał OK warunki, a i tak przy jednym szwie miał jakiś stan zapalny. Poza tym niby młody psiak, ale wcale mu się tak szybko nie zrastało jak innym psom, wetka dwa razy przesuwała termin zdjęcia szwów, bo się bała, że to za wcześnie. Będzie dobrze, musi być!