-
Posts
4019 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MagdaNS
-
Tak, po długiej diagnostyce okazało się, że Red ma chorobę Cushinga, pięć kul śrutu ołowianego w brzuchu z czasów życia "na wolności" - nie do wyjęcia ze względu na lokalizację, chorą i malutką wątrobę - zniszczoną toksycznie przez ołów i chorobę Cushinga, tracił białko z organizmu i miał wyniki z biochemii kilkukrotnie odbiegające od normy, do tego drapaniem i lizaniem robił sobie rany na ciele, które nie chciały się goić - ze względu na braki białka ... Teraz już temat udało się w miarę opanować, ale cały czas jest na puszkach Royal Canin Hepatic, do tego leki na wątrobę, dziewczyny pomagają mi załatwić lek na Cushinga Vetoryl - w Polsce jest niedostępny, a koszt miesięcznej kuracji lekami "z podziemia weterynaryjnego" jest poza moim zasięgiem finansowym...
-
Ulka, ogromnie Ci dziękuję :calus::calus:
-
Żeby nie było za pięknie, to są też złe wieści: jedyny lek, jak Red może brać, to VETORYL. Niestety, nie jest już dostępny legalnie na polskim rynku - jedynie w "podziemiu". Nasz wet szukał po znajomych, ale nie znalazł. Poza tym jego cena jest porażająca - około 350 zł za miesięczną kurację. Dziewczyny, jeżeli macie możliwość załatwić ten lek z Niemiec (bo tam podobno bez problemu można go kupić w aptece) to pomóżcie. Na Allegro patrzyłam - była jedna oferta, ale nie wiadomo kto to sprzedaje i czy to autentyczny Vetoryl czy podróbka. Jasna cholera....
-
Są wreszcie dobre wieści : wyniki biochemii są takie same co 5 tyg temu czyli udało się zatrzymać proces utraty białek. Mam nadzieję że następne badania beda w poprawie. Zamówiłam kolejną zgrzewke puszek Hepatic w naszej klinice. Cieszę sie że nasza kruszynka się Wam podoba :)
-
Oto Redzik - sam i z naszą Kruszyną... [IMG]http://i42.tinypic.com/2vae5ia.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/2s6q2xk.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/r7ry36.jpg[/IMG] Łapkę ma ogoloną po pobraniach krwi... Zastanawiam się, co oni dodają do tej karmy Hepatic w puszkach, bo mała jak szalona zlizuje resztki z miski Reda, jakie zostają :). Redzik zaczął z powrotem jeść suchą karmę - zgodnie z zaleceniami weta je karmę dla szczeniaków bo ma najwięcej białka. Jutro po południu mają być wyniki....
-
Ulka 18 - dokładnie tak jak piszesz... W miocie było 5 szczeniaków, dwa od razu zostały utopione, mała była tak przestraszona, że istniało realne ryzyko, że nikt jej nie weźmie i skończy jak rodzeństwo.... troszkę dziwnie mi chodzi, bo tak dupkę ma bardziej z boku niż z tyłu, ale może to przejściowe u szczeniaczka, który się uczy chodzić. Tutaj niestety nawet policji nie chce się ścigać zwyrodnialstwa. Doktor senior z lecznicy gdzie byłam, opowiadał mi ostatnio, jakie miewał akcje, jakie przekazywał materiały, ale nikt nawet palcem nie kiwnął w sprawach....
-
Byliśmy wczoraj na pobraniu krwi - wyniki w poniedziałek po południu. Wczoraj było dobre popołudnie - Redzik miał jakby więcej siły, bawił się i poszedł na spacer. Od dwóch dni Redzik ma malutką koleżankę - praktycznie uratowaną przed "wiejską regulacją urodzeń" - nie planowałam żadnego następnego zwierzaka, ale jak o niej usłyszałam, to nie miałam serca jej nie zabrać. Może Redzik przy takiej małej panience odzyska jeszcze wigor i chęć do życia? Ona wciąż się do niego przytula i wylizuje go po pyszczku :). Będzie malutka, bo jej rodzice są malutcy - trochę większa od pinczerka: [IMG]http://i44.tinypic.com/313llia.jpg[/IMG] Spróbuję im dzisiaj zrobić wspólne zdjęcie, co nie jest łatwe, bo mała skacze z prędkością światła i zdjęcia się rozmazują :) Dopiero na kolanach się udało :)
-
Reno, Energy - dzięki za dobre słowo. Te jego ciepłe kochające spokojne oczy są jedyne i niepowtarzalne na świecie... niestety, coraz częściej półprzymknięte w letargu...
-
Nie mogłam nic wczoraj napisać na dogo, bo mnie cały czas wyrzucało. Badania na Cushinga potwierdziły chorobę, wyniki podobno są złe. Na biochemię czyli białka, próby wątrobowe i inne w laboratorium zgubili wyniki :angryy::angryy::angryy: Byłam przy tym jak doktor dzwonił i pytał, gdzie jest reszta wyników - myślałam, że ich rozszarpie, jak usłyszał co usłyszał. dziś jeszcze raz musimy pobrać krew, w poniedziałek będą wyniki, doktor powiedział, że zrobią gdzieś indziej. Redzik bez zmian, raz lepiej, raz gorzej, je niewiele, Royal Canin Hepatic z puszki albo ... pasztecik :) Jestem kłębkiem nerwów, czekam co z tą biochemią, czy udało się zatrzymać proces tracenia białka z organizmu Reda, czy nie... Niewiele sypaim, więcej czasu w nocy spędzam z Redem niż w łóżku, bo i tak nie mogę spać.
-
Pojechałam wczoraj po pracy do lecznicy, ale nasz doktor musiał w trybie pilnym wyjechać do trudnego przypadku i niestety nadal nie wiem, jak wyniki Reda. W czwartek mają być wyniki Cushinga, więc w czwartek po południu będę wreszcie coś wiedzieć.
-
Redzika odebrałam wczoraj po południu, dzisiaj po pracy mam jechać po wyniki, leki i ustalić dalsze postępowanie. Jak tylko będę wiedziała, to będę pisać. Wczoraj wieczorem, jak siedzieliśmy razem na tarasie i się mizialiśmy, to tak niesamowicie mruczał z zadowolenia, że mam nadzieję, że to znak że będzie dobrze :).
-
Redzik już w klinice... Będę go mogła zabrać z powrotem o 17. Royal Canin Hepatic zjada chętnie, oczywiście dziś musiał być na czczo...
-
Red przestał jeść. Wczoraj nie tknął nawet rosołu na wiejskiej kurze, oczywiście z kurą we własnej ugotowanej osobie... Podobno białko drobiowe lepiej jest przyswajalne, no więc mu ten rosół ugotowaliśmy... nawet nie powąchał, a zawsze lubił, jak się z nim dzieliliśmy obiadem... Śmiałam się przez łzy, że może dlatego, że bez makaronu... Kupiłam dziś Royal Canin Hepatic w puszkach, więc to na szczęście zjadł chętnie. W poniedziałek cały dzień będzie w klinice. Rano będzie miał pobraną pierwszy raz krew na badania w kierunku Cushinga i na te parametry, które ostatnio były poniżej normy, dostanie jakiś preparat i 8 godzin po jego podaniu będzie miał drugie pobranie krwi w kierunku Cushinga. Nie śpię od trzech nocy... Serce mi pęka na milion kawałków... oczy chyba już zupełnie wypłakałam... On taki słabiutki, ale nadal kochany... już nie podbiega tylko podchodzi.... Doktor mnie dzisiaj pocieszał, że jeśli to Cushing to dostanie leki i szybko go postawimy na nogi... Kur.... czemu nikt wcześniej na to nie wpadł, jak teraz czytam o tym Cushingu to on objawy miał już od wiosny, to częste sikanie, różne fazy z łaknieniem... Trzech wetów go oglądało i jego wyniki na wiosnę... Chyba zwariuję do poniedziałku....
-
Stan Reda pogarsza się. Lekarz podejrzewa, że oprócz problemów ze śrutem i wątrobą Red ma zepsół Cushinga. Kazał mi odstawić Encorton na 2 tyg., dawać Redowi tylko Esselive Forte i za 2 tyg. zrobimy test hamowania deksametazonem w celu potwierdzenia albo wykluczenia Cushinga oraz badania kontrolne wszystkich parametrów, które ostatnio były nieprawidłowe no i ten ołów we krwi.... Cholera jasna, szlag mnie na to wszystko trafia.... Taki kochany pies i tyle cierpienia... On sam jest bardziej spokojny niż zawsze, kochany i uśmiechnięty jak zawsze, no po prostu serce pęka.....
-
Dzięki za dobre słowa, nie poddamy się bez ostrej walki :)
-
Byłam wczoraj na badaniach kontrolnych z Redzikiem, dziś odebrałam wyniki... nie sądziłam, że w ogóle będę musiała o tym pisać, ale niestety stan Reda nie jest dobry. Robiliśmy wczoraj USG, RTG i pełny komplet badań z krwi. Okazuje się, że Red był wielokrotnie postrzelony ze śrutu, ma pięć kawałków śrutu w ciele. Raczej są to stare sprawy. Śrut jest tak głęboko i w takich miejscach, że nie ma szans go wyciągnąć. Najprawdopodobniej ze śrutu od dawna uwalniał się ołów, powoli niszcząc wątrobę Reda. W tech chwili jego wątroba jest pomniejszona i zmieniona - wygląda to na marskość wątroby o podłożu toksykologicznym. Ma bardzo obniżone białko całkowite, albuminy, mocznik, za to wysoką fosfatazę. Jego organizm traci białko i trzeba ten proces powstrzymać, bo może dojść do wodobrzusza. Dostał Encorton oraz Esselive Forte. Za 2 tyg. mamy powtórzyć badania, wet pobierze też wtedy krew do badań toksykologicznych na ołów, żeby określić czy ołów faktycznie się uwalnia do organizmu i w jakich ilościach. Stanu zapalnego nie ma, ale jest obniżona odporność. Rokowania są średnie... Red - jak to Red cały czas jest wesoły, wczoraj był nad podziw grzeczny, ale pan doktor nie ma klimy w gabinecie, więc nie czekaliśmy na wyniki, tylko pojechaliśmy do domu. Dwa dni temu miałam ubaw po pachy, bo siedziałam wieczorem i głaskałam Reda - i nagle okazało się, że Puszek jest o niego zazdrosny!!! Jak zawsze się bał Reda i obchodził szerokim łukiem, tak teraz podszedł do mojej drugiej ręki, żeby go też głaskać, w końcu zaczął mruczeć i ocierać się o moje nogi, a potem - z rozpędu - również o pyszczek Reda :). To był niesamowity widok, jak się przytulał i ocierał o Redzika, mruczał zadowolony, a Red się mu podstawiał do ocierania :). Żałuję, że nie miałam jak nagrać filmiku :). Trzymajcie za nas kciuki, jak te leki nie pomogą to za 2 tyg. zmiana na mocniejsze...
-
Ulka, nie ma co generalizować - kotka jak została przygarnięta to już chyba była w ciąży. Jest bardzo młodziutka. Oczywiście ja tez jestem przeciwko bezmyślnemu rozmnażaniu zwierząt, chociaż wszystkich wysterylizować się nie da, bo jakoś muszą się rozmnażać. Puszek ma iść na zabieg jak będzie miał około 5 miesięcy. Co ja Ci mam pisać, jak u nas nawet weterynarze uważają, że kotka czy suka powinna mieć raz w życiu młode i takie głupoty opowiadają właścicielom zwierząt! Mała ma iść 'pod nóż" jak się tylko skończą upały. U nas nie ma żadnych programów wspierających sterylizację zwierząt, nie ma schroniska, więc za zabieg trzeba zapłacić z własnej kieszeni - powiedzieli nam 120 zł. Dodam, że sąsiadka ma czworo dzieci w wieku szkolnym, więc naprawdę nie zawsze się da wyskoczyć ze 120 zł, jak tylko mąż pracuje.
-
Ulka, kotka zostanie wysterylizowana, to był jej pierwszy poród i na pewno miała tylko jednego kotka, także prawie do ostatniej chwili nie było widać że jest w ciąży. Ja tam jestem u niej nawet 2-3 razy w tygodniu. Mają już dwa koty (przygarnięte bezdomniaki) i sunię - też przygarniętą z tych, co ludzie nam wyrzucają na wakacje. Ich poprzednia sunia odeszła w nocy we śnie ze starości, miała 14 lat. To jest dobry dla zwierzaków dom i dlatego kiciuś trafił do nas - bo chciała go oddać w dobre ręce, im trzy koty to by już zbywało, a u nas kotek się przyda dla Reda do towarzystwa :) Powoli się "zaprzyjaźniają" tzn. Puszek skacze i "tańczy" wokół Reda, a Red leży i patrzy znudzony, co ten młody od niego chce ;).
-
Przerażające jest to, co się z psami dzieje - zwłaszcza w wakacje. Mieszkam na wsi pod Nowym Sączem - od początku "sezonu" mamy już trzech we wsi wyrzuconych z samochodów, jednego dokarmiamy wspólnie z sąsiadką, bo się u niej "zadomowił". To jest przerażające i brak słów - a my jesteśmy jedną z dziesiątek wsi wokół Nowego Sącza. Schroniska dla psów nie ma. Wójt naszej gminy chce wybudować nowoczesne, z prawdziwego zdarzenia, ale ościenne gminy z Sączem na czele, nie są zainteresowane współpracą. Fafiku, życzymy Ci żebyś jak najszybciej znalazł dobry dom, tak jak nasz Redzik :)
-
Koteczek urodził się 8 maja u sąsiadki - był jedynym koteczkiem w miocie, więc był pupilkiem swojej kociej mamy :) to jest mój prezent imieninowy - zamieszkał z nami, jak już umiał sam jeść i jego kocia mama zechciała go oddać :) Red w ogóle nie zwraca na niego uwagi, za to on na Reda i owszem - żałuję, że nigdy nie zdążyłam wyciągnąć aparatu by nagrać, jak skacze wokół Reda jak piłka :). A Red patrzy na to małe kocię z najeżonym ogonem ze stoickim spokojem i nawet głowy nie podnosi, jak się młody "produkuje" :).
-
Redzik od dwóch tygodni ma nowego kolegę - jak na razie obchodzą się szerokim łukiem :) [IMG]http://i41.tinypic.com/smc9ko.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/zti5ir.jpg[/IMG] Redzik jak na razie zdrowy. Mieliśmy miesiąc temu kłopoty, bo złapał jakąś brzydka grzybicę na ogonie, ale już jest OK, futerko odrasta.
-
Kurczę, normy były, ale to było robione w "ludzkim" laboratorium więc wedlug mej wiedzy tam były "ludzkie" normy.