-
Posts
23810 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Norel
-
Bardzo się cieszę:) czekam jeszcze na 2 wpłaty i bedę się rozliczać... a tutaj po trochu wstawiać multum zdjęć z dzisiejszego spaceru pół na pół z wstawianiem na molosy bo nie bede tu wpychac 40ujęć:) I wrażenia oprócz tego co wiem-czyli że nie potrafi chodzić na smyczy. Byliśmy pierwszy raz dalej,a wiec z kotaktem wzrokowo słuchowym ze stadem psów u jednej wariatki. Mel szaleje,wyje,ciągnie,szczeka-nakręcaja go strasznie bo przeciez no musi bronic mnie,suk i wogóle!!! Niemniej byłam w stanie utrzymać go na tej delikatnej obrozy (od cioci Maryny:)) psy były kawałek od nas za ogrodzeniem i strasznie hałasowały-dało się przejść ale to co wszedzie widac-Mel chetnie uzywa swojego głosu i oznajmia wszem i wobec swoje niezadowolenie.ie ważne czy dlatego że ktoś zajechał pod bramę,czy dlatego że zaczynam zbyt ciumkajaco suke głaskać albo mnie ktoś chce z nagła przytulić. Mel wpada jak burza,szczekajac,wciska łeb,paca łapą-bo tak wogóle to on jest najważniejszy,najpiekniejszy i jedyny godny takich czułosci:) Juz nas wzywa szlak,słyszę słodki szlaku zew...... [URL="http://img14.imageshack.us/i/dscf7864.jpg/"][IMG]http://img14.imageshack.us/img14/209/dscf7864.jpg[/IMG][/URL]
-
Tak-zdecydowanie przybiera-wet stwierdził różnicę a wagowo-musze "odpalić" wagę rolniczą że tak powiem-bo na łazienkowej-jak go Tz weżmie a ręce to już nie mam skali-czyli przytył. Wczoraj potraktowałam go Fipr-ex em bo sie zaczął drapać, dziś spokój. Jutro jadę po mięcho dla niego na giełde-już się boję bo dzieją się tam dantejskie sceny,tłumy dzikie i nie ma gdzie zaparkować a przy okazji są zatkane wszystkie wyjazdy ze skrzyżowania..... Jak przestanie tak strasznie wiać to mu zrobie na dworze nowe fotki Słucha z grubsza:) bo czasami trzeba pare razy zawołać -jak cos go bardzo zapachowo zainteresuje to nie może się oderwać....ale jak się oderwie to przybiega.Czyli nie tyle on pilnuje człowieka co trzeba zwracać uwagę na niego. Ja bym w ogł. na stronie napisała że jednak z kotami nie.....widząc akcje kucykowe kota bym w domu nie zaryzykowała-u nas co prawda koty chodzą dość masowo po podwórku,stajni-ale odkąd wyczuły nowego psa przemykają tak że praktycznie nie ma szans na spotkanie z Melem.
-
No trudno...daleko domki ale dobrze że sie jakieś interesują:)
-
Dzis pierwsza burza-Mel nie reaguje-śpi, to dobrze bo babka mi histerii dostaje i po ścianach łazi.... Nie specjalnie mu smakują te witaminy-ale wziełam jakie mieli byle troche wiecej było tego żelaza (bo w wynikach była troche za niska hemoglobina)- wygladają slicznie-duże tabletki,pachną ślicznie-omal mi mąż nie zjadł...czekoladowo, ale Mel zjada tylko zmieszane z mięsem. Z innymi szczepieniami(poza wściekl) wet mówił zeby sie wstrzymać jeszcze. Piesior bawi się jak żadna z moich suczy-wyskoki w poziomie z półobrotem:) nosi go zwiedzanie ale słucha się z grubsza...
-
Spanielowy jegomość - METRO - pojechał do DS w RADOMIU!!!
Norel replied to kasumi's topic in Już w nowym domu
Ładny psiulek:) podrzucic mogę jeno na zaproszenie,bo mam doga zagłodzonego na dt..... -
Mel jest po prawej oczywiście-to małe i ze sterczącymi łopatkami! Aniu- na razie zaczęłam mu kupowac tą karmę pasteryzowana którą karmiłam cały czas wcześniej moje suki-mieso mielone,z dodatkiem witamin i z atestem.Żeby nie było że je tylko wieprzowinke:) Niemniej w tej chwili potrzebuje on karmy wartosciowej-do odpasienia się a nie dietetycznej, a taka jest ta purina...diety to on miał dosyć ostatnio-więc nic dziwnego że rzuca się na żarcie.... Na tym pasteryzowanym ładnie odpasłam 2 psy i u Mela tez widze juz drobne efekty. Koszt nikogo nie zabije bo kilogram to bodajże 1.80zł zjada 2kg dziennie i kubek Puriny.(ps. Argun-Łukasz przeznaczył swoja wpłate 45zł na karme dla niego).W następna sobotę poprosze gościa o fakture bo ostatnio takie były tłumy że stalismy na zakazie i biegiem tylko po miecho. Natomiast co do nowego domu to musi on brać pod uwage że psa trzeba jeszcze pare miesięcy bardzo dobrze i wysokokalorycznie odżywiać-mozna nie gotować-są karmy pasteryzowane mięsne,sa puszki-na dietetyczne chrupki o zawartości 28%mięsa przyjdzie czas gdy Melman będzie miał troche mięśni i tłuszczu:) Dostaje je żeby się nauczył to jeść,ale jako urozmaicenie a nie podstawe diety.Naprawde nie mam przekonania tak do zupek w proszku jak i karmienia psa produktami zbożowymi i wytłokami buraczanymi ... Moim zdaniem Melman z tej komórki w schronisku próbował się za wszelka cene wydostac-poscierane pazury,połamane ząbki,pokieraszowany nos-ciężki oddech był chyba z jego obtłuczenia,bo wet nic nie wysłuchał u niego a teraz jak opuchlizna praktycznie zeszła to juz nie sapie! Widać tez powolne zarastanie ogona-wyraznie nowe futro,natomiast podarte brzegi uszu na razie bez wiekszych zmian,strupkowate.Piesa wesoła,cieszy się niezwykle z kazdego kontaktu z ludziem a jak od koni wracam to wywija tańce z obrotem. Z psami pełna zgoda,napiecia i afekty jakby ucichły,nikt po nikim nie skacze.Mozna odetchnąć. Niedługo zrobimy powtórke odrobaczania i fiprex-niemy.Na szczęscie u nas kleszczy prawie nie ma ... Z psami Melman zostaje w domu bez problemu-nie niszcząc niczego-jak byłoby samotnie nie wiem-i po komórkowych wspomnieniach sądząc chyba nie najlepiej....On nie chce byc sam zdecydowanie-owszem-widząc mnie tylko czasem podchodzi na głaskanie a tak grzecznie śpi ale jak zostanie za płotem i suki gdzieś pod domem są a nie z nim,a tu ja się oddalam to bardzo piszczy,szczeka,skacze po siatce. Jak dziewczyny sa z nim to tylko popiskuje ale bierze z nich przykład-a one lezą i czekaja...
-
[URL=http://img851.imageshack.us/i/dscf7745.jpg/][IMG]http://img851.imageshack.us/img851/7211/dscf7745.jpg[/IMG][/URL] upychamy się na ponton grupowo:)
-
no i jeszcze jedna rzecz którą koniecznie trzeba potencjalnym adoptujacym uświadamiać-mozliwość zniszczeń!..nie wiem czy ktokolwiek ma drzwi konkretnie w celu "do zniszczenia" pytanie czy jest się w stanie zaakceptować taką ewentualność....a przeciez chyba zawsze mówimy ze dogi pluja,brudzą,są duze więc mogą coś stracić a także w samotnosci zniszczyć.... szkoda-miejmy nadzieje ze jakiś sensowny domek bez kota się znajdzie i dobrze ze chłopak w miarę spokojnie znosi takie hopki..
-
tak-tak,obrózka doszła tylko mnie gdzieś umkneło napisanie:) Mel jeszcze w niej nie chodził bo mnie ogródek zajął..za to rozżarł się chłopak!~spóżniłam się z posiłkiem przez ten ogródek i jak miski napełniałam aż piszczał i w końcu rzucił sie z zębami na Rakiję czekającą obok na jedzenie.Na szczęście ona nie zareagowała za mocno a ja ryknęłam i spokój wrócił.Kawał samca z niego bedzie...Jak misek od razu nie sprzątnę to lata po wszystkich i wylizuje dogłębnie:) te 2kg miesa wchłania jak odkurzacz i na zadnym posiłku nie widać zeby miał dość,zwalniał tempo.... A jaki jest o mnie zazdrosny! jak tylko bawię sie lub przytulam którąś sukę on wpycha się,warczy,szczeka-jak położe na nim ręke jest ok. Usiłował mi tez wyjsć dziś pod bramą kilkakrotnie bo mąż wyszedł do sąsiada i mu sie stado rozlazło... wziełam go tez ze sobą na chwilkę do stajni-trzymał sie blisko i na razie przestrzeń go nie ciągneła.Na spacer już nie miałam siły.....
-
ale gdybyśmy się nie decydowali na danie im DT co by im pozostało? traktujmy to jak dzieci które kiedyś też wylatują z domu a przecież staramy się by trafiały tam gdzie ktos je pokocha...
-
zdjec nowych nie mam bo mnie wiosenne prac przytłoczyły-w wekend naciągne męza na spacer na 3 to moze coś popstrykam. weta dzis nie złapałam zeby przeanalizował wyniki krwi-zaganiany w terenie-moze jutro mi sie uda.Na oko to nic nie widac niepokojacego,je,śpi,przytula sie,zaczął sie błyszczeć...
-
Mel całkiem ładnie prosi juz o wypuszczenie na siusiu-chodząc do drzwi i człowieka a w nocy kładąc łapę na człowieku-wogole często tą łapkę kładzie ale ma taką mięciutką że mnie to osobiscie nie przeszkadza zwł ze zaczepia tak tylko w domu a na dworze nie skacze na człowieka, przed chwilą tez pierwszy raz bawił się ze mną wydając z siebie typowo dozie jęki i buczenia:)
-
wiem-dlatego cenię tego własnie weta-bo naprawdę kocha zwierzeta i potrafi zrobic coś takiego-własnie zrezygnowac z kasy za dojazd,czy policzyc po kosztach-jakbym pojechała do Lublina do kliniki to pewnie juz tych 2 stów byśmy nie miały....Jakby sie jego wspólnik dowiedział to by się chyba zapienił:) Ze schroniska jadąc grzecznie lezał w samochodzie-oczywiscie uwiazany do zaczepu-tylko czasem wstawał no i walił z nerwów masakryczne bąki:(
-
na razie nic nie brakuje-krew to tylko 37zł, a od naszego za reszte jutro fakture odbiore bo mi dzis samochód zdechł. dokupiłam miecha bo mu to suche tak marnie idzie-ledwo 1 posiłek wciska. Dzis dobrana krew-zwarczał weta ile wlazło ale potem stał grzecznie przy pobieraniu. Wet mówi ze juz widzi poprawe w jego wygladzie a łysiny i szramy na uszach zostawic w spokoju. cycki mówi ze moga byc albo naderwane albo wadą wrodzoną-bo 1 sutek jest podwójny...... Nic dzisiaj ode mnie nie chciał za dojazd i pobranie krwi wiec zapłaciłam flachą nalewki pigwowo-mandarynkowo-miodowej:)
-
Ja mu mierzyłam.......dopiero jutro dobierzemy krwi na wątrobowe bo było za mało-na fakturce wpisały za oba badania razem,ale to dopiero dowioze -może morfologia juz bedzie..
-
No i dzisiaj troche nowych rewelacji... Wieczorem Mel naskoczył na Sojkę-chciała się połozyc na dywaniku koło jego potonu. Za to ona naskoczyła na niego jak jej do miski podszedł. Oba bez skutków ubocznych.:evil_lol: Wczoraj wpadłam w południe tylko i potem do wieczora mnie nie było-obiad zjadł,nie narobił niczego-grzeczny piesek... Dzisiaj pierwszy raz miał na dłużej kucyki w ogrodzie-było wszystko ok-do czasu zganiania koni-Gabi ominął łukiem-widocznie mu wczesniej dowaliła..za to jak brałam mniejszą i czarną Candelę-zaatakował ją i zaczał szarpac za gardło-bez warkotu ale i tak jakos mało zabawowo....dostał strzała w łeb-ale spłynęło to po nim jak po kaczce minął moją rękę i znów ja złapał za obfite na szczescie kudły- złapałam go garścią za te kilometry luznej skóry na karku puszczając kucke,podniosłam go w powietrze(znaczy jego przednia częśc),ale i tak pociągął mnie pare kroków zanim mu zablokowałam zad. Potem twardo usiłował mi przejsc do stajni-przecisnął się przez dziurę pomiędzy deskami w bramie ze 3 razy az w końcu ją blachą zastawiłam. Znaczy chłopak wystarczająco się wzmocnił zebyśmy zaczeli na smyczy chodzić i uczyć FE-bo akurat w tym przypadku jest kompletnie bezstresowy-bity to na pewno nie był..;) Sucha karma dalej jest bueee. z trudem jeden posiłek zżuwa sypiąc dalej na boki. cos troche udało nam się pobawić choć nie do końca wie z czym to się je,ale troche poskakał radośnie... Łyse poczekamy czy same będą zarastać-w końcu po zlezieniu strupa zawsze jest goła skóra:) nie chcę mu na razie zbytnio nic grzebac jeśli nie bedzie konieczności.Na ogonie chyba troche porasta wiec może i tu. jutro bedzie nieszczęśliwy,ale kąpanie wszystkich-TZ robił futryne i wszystko w pyle-one też jako że się namiętnie kładą na podłodze jak jest za ciepło ich zdaniem. O dżisus-ale mam w chałupie syf:shake: ach! z obróżka super!!! o bo jak jest to szkoda bazarkową kasę wydawać na nową.... nie podoba mi się że ciągle ma ciepławy i suchy nos-ale składam to na karb tego ze był jakiś pokaleczony i opuchnięty..Ma świetny humor,nic mu nie cieknie z nosa,nie kaszle,zobaczymy jak te badania wyjdą.. Apetyt ma. Allu-nie mam pojecia co mógłby potrzebować:) jest taki...bezpotrzebowy jak na razie:) i oby tak dalej-tylko żarełko go interesuje,odrobaczanie odpchlanie jest,wścieklizna jest,z innymi trzeba nieco poczekac niech sie wzmocni. Bedzie ktoś miał świetnego piesa choć wcale nie jestem przekonana czy do małych dzieci i kotów....dziś zachował sie jak moja Herbunia-a to jest utajony morderca:) niczego specjalnie nie rusza-póki się to coś nie potknie...ze tak powiem-a wtedy to juz tylko dobić-ma mord w oczach i działa tylko wiadro wody...co nie przeszkadza że jest kochaną i bardzo karną suką!
-
dzis już zasypiam-jutro wieczorem mam nadzieje ze bedę jeszcze w miare przytomna-bo dzień szykuje sie rozrywkowy a piesy zostana pierwszy raz same na cały dzień tylko z moim wpadnięciem w południe na siusianie:) [URL=http://img101.imageshack.us/i/dscf7416b.jpg/][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/6272/dscf7416b.jpg[/IMG][/URL] Tak Mel zasypia jak mi się na nogi zwali i nawet się nie mogę przebrać ze stajennych portek... widac blizne na nosie z której właśnie zlazł mu strup napisze jutro wiecej bo zaraz zasne-wykończyły mnie dzis konie:) Jak pytacie....:) to może ktos ma zbędna obrożę? bo o ile jakaś zapasowa smycz mi została o tyle obroze niedawno oddałam na jakieś dogowe psy bo nie przypuszczałam ze sie przyda,...zreszta chyba byłaby za mała na dłuższą metę... najlepiej taka miękka-parta czy jak ta na zdj-bo on nie umie chodzic na smyczy i nie chce go tu zrażać ostrymi narzedziami po tej jego chudziuteńkiej szyjce... o swicie jade na giełde kupie mu miesa na paragon(bo moje świnie są od chłopów i nie mam jak sie z nich rozliczyć...) bo musze mu w czymś przemycać den dietetyczny chow-dog-dziś nim pluł po całej kuchni a 3 suki latały która pierwsza złapie kulkę.... zreszta sadze ze musi miec i miecho bo na samych zbozowo-buraczanych kulkach za długo by się odpasał. musze zrobic zdjecie jego pazurów-nigdy nie widziałąm tak startych.... spaaać-miałam isć spać!!!!
-
Ponton nowy jak na razie testują wszystkie sucze a Mel lezy albo koło mnie w kuchni albo przy tapczanie na podłodze,:shake: za to jak moja stara babka polazła na jakies legowisko na podłodze leżące to po prostu ewenement!!! Tak cos miałam nosa pierwszego dnia-Meluś moze jeszcze pokazać całkiem samczy charakter jak tylko odżyje.... Suki ewidentnie odpycha jak do domu wchodzimy. Ale dziś żeberka dla małża oczyszczałam z tłuszczu:roll:i chrzastek i wszelkich blee. Moje nic z reki nie dostają, ale jak zobaczyły Melmana skuczącego przy stole to tez przyleciały, a ten do nich z zębami-i nawet nie odwarknęły-rozgoniłam towarzystwo, więc Mel siedział i cierpiał aż do posiłku. Dostaje miske pierwszy bo reszta karnie czeka a on jest juz zajęty, ja spokojnie rozstawię w kąty wszystkim.Potem stoje i blokuje jego-zeby się uczył ze dopóki którykolwiek pies je-nie wolno podchodzić,ma czekać. Zbieram michy i jest gut,żadnych starć nie było. Na pewno nie wolno mu nic dawac poza miska,niech się oduczy wiszenia nad stołem skoro bedzie to bezcelowe. Co ciekawe nie kradnie,nie próbuje mi kanapki z ręki wyrwać nawet jak jem na tapczanie(co swego czasu usiłowała robić Rakija);) Złazi mu strup z nosa-pewnie dlatego ze wciska mi łeb w kolana i trze nim,przytula. to tyle chwilowo nowości
-
krew już na Stefczyka oddana, tyle że na wątrobowe trzeba bedzie jeszcze raz w poniedziałek pobrac, po prostu było za mało tego-ledwo mu się udało coś troszkę pobrac-mam nadzieję że krew teraz bedzie mu zywiej krążyć po paru diach....zaczepia mnie juz bardzo dogowato łapeczką o chudych paluszkach:) Nie wychodzimy jeszcze z Melem na spacery-ma ok.pół hektara ogrodzonego ogrodu-jeszcze go całego nie poznał..chce żeby poczuł odrobine stabilizacji,pewności siebie, zwł ze na smyczy chodzić nie umie,wiec dopiero po niedzieli zacznę indywidualna naukę bez suk-mam tylko 2 ręce:evil_lol: wieczorkiem wstawie moze jakies nowe fotki"domowe"
-
zdjęcie na dowód.. [URL=http://img705.imageshack.us/i/dscf7413.jpg/][IMG]http://img705.imageshack.us/img705/8769/dscf7413.jpg[/IMG][/URL]
-
uzupełnie że był dzisiaj wet.tez uwaza Melmana za młodego psiaka.Pobrał mu krew i osłuchał ale nic tam w serduchu nie było niepokojącego. Mel ma ładne białe zeby, siekacze sa zniszczone-jakby pies usiłował się skadś wydostac-dlatego ciezko okreslic jego wiek-ale poniżej 4 lat to na pewno, a jednemu to wogóle na nastolatka wyglądał.Troche za tym przemawiałoby tez to że dośc często siusia jak suka!!!! a jak noge podnosi to tez nie za wysoko. Pazury w przednich łapach tez ma zdarte do mięsa, z na łapach blizny po ranach cietych z jak wet okreslił tkanką bliznowata pod spodem.Ogólnie chwilowo nie ma co panikowac-ma sie odpasać.:) Na jutro bedzie odrobaczacz. W stadzie juz pełna zgoda,Mel sie przytula a jak widzi ze jestem zajęta kładzie się i spi. Pilnuję wychodzenia więc nie nabrudził na razie- jest bezproblemowy,pogodny, tylko miche by zjadł razem z porcelaną:) Dostaje chwilowo jak moje suki-normalne mięso gotowane z marchewką.Bez sensacji zołądkowych. Cioteczka Maryna wysłała mu pontonik:) więc lada chwila bedzie miał coś wygodniejszego niz koce.Na wolny ponton mojej suki nie próbuje sie nawet kłasc-połozyłam kocyk i to jest jego miejsce sam tam idzie. Potrafi całkiem ładnie i basowo szczekać. Oczka na razie jak u skrzywdzonego dziecka-ale ogon pracuje,łeb sie wciska na obglucanie kolan i z sukami przepycha sie do drzwi zaburzając stary porządek świata w którym nikt nie miał prawa wejść przed Herbą a teraz oboje obijają sobie boki bo kazde chce byc pierwsze:) w pasie ma 10cm szer........ (moje suki 28...)
-
No ja tez dzwoniłam.... ale skoro byłby chetny strone we władanie komus oddać to może warto jeśli któraś z Was może-zawsze to dla psów lepiej by było jakby zaczęła żyć.. Wet juz był.Krew pobrana-zawioze jutro raniutko do Lublina bo dzis nie dam rady. Co do serca nie miał zastrzeżeń,ale na pewno kastracja jak sie troche wzmocni i podpasie-teraz nie radził. Placki na łapach to pozostałosci ran ciętych, ogon juz powoli widac ze zaczyna zarastac-mówił ze nie widzi raczej potrzeby brania zeskrobin chyba ze chcemy w koszty isc-bo to efekt raczej zagłodzenia a nie grzyba. Pies musiał chciec sie skądś wydostac-ma zdarte do mięsa przednie pazury,te zarośnięte cięcia na przednich łapach ze zgrubiałą tkanką bliznowata pod spodem i ze tak powiem mechanicznie ścięte przednie zęby jakby chciał metal ugryść. Potwierdził-gdyby oprócz okrajków były nie zniszczone cegi pewnie okazałoby sie ze pies ma 1-2lata, a tak sie nie da okreslic-po okrajkach to na pewno nie wiecej niż 4lata,ale daje mu sporo mniej. Wiec ja krakowskim targiem pozostaję przy 2latach:) Noc mineła spokojnie-przynajmniej psom-mnie srednio wiec wyszły 2 razy w nocy i nie było zadnych prezentów zostawionych. Melmanek przytula sie słodko,a kiedy widzi ze jestem zajęta lezy na kocyku i spi albo tylko patrzy. Cioteczka Maryna obiecała wysłac mu pontonik więc lada chwila kocyk trafi na bardziej komfortowe łóżeczko:loveu: To bardzo mądry dozi chłopak-bedę to powtarzać co 5 minut;) Nieustająco zapraszam na bazarek z kubeczkami-będzie nie tylko dla Alfreda ale i dla Melmana:)
-
[B]wątek Melmana!!![/B] [URL]http://www.dogomania.pl/threads/204656-Melman-dog-o-włos-uniknął-śmierci-głodowej.w-DT?p=16548511#post16548511[/URL] tamten psiak może jakiś nowy???wyglądał dość ładnie choc nie bardzo miałam czas sie przyjżec dokładnie-ale nie rozpoznaje go na zadnych zdj...
-
[URL="http://img846.imageshack.us/i/dscf7395przerobione.jpg/"][IMG]http://img846.imageshack.us/img846/6565/dscf7395przerobione.jpg[/IMG][/URL] Przy okazji widac jak babka go sobie zachachmęca:) stoi przy nim,ociera sie-Rakija moze sobie powachać ewentualnie....a tak to gruba siadała przy mnie z wyrazem pyska-popatrz no co tej Herbie sie na stare lata zrobiło-zigolaka dorwała i wariuje:) Co też nie przeszkadza ze do tapczanu babka go nie dopuszcza warcząc na całego-a co sobie mysli gnojek... Nie podoba mi sie tez jego oddech-chwilami jest zbyt głosny i swiszczący. __________________