Jump to content
Dogomania

Merenwen

Members
  • Posts

    856
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Merenwen

  1. [quote name='Klaudia.']To może ją do tego stopniowo przyzwyczajaj, a nie księżniczkę z psa robisz?:shake:[/QUOTE] A po co ma wsadzać nos do zimnego śniegu? Jest mała, to logiczne, że marznie. A kazać jej sadzać dupsko na mrozie byłoby dość nierozsądne ;).
  2. Witojcie! :D Podbijam troszkę temat, coby całkiem kurzem nie zarósł. Zdjęć nie mam, ale za to byłyśmy niedawno na treningu w HPAT i mamy filma :). Nie jest mój, ale myślę, że nikt się nie obrazi, jak go tu wstawię. [URL="http://www.youtube.com/watch?v=iuTpbroTJ-E&context=C36e2aa1ADOEgsToPDskJvfDYrBFuJFNHph5e2sN_y"]FILM[/URL] Było dramatycznie zimno, zamarzła mi woda dla psa i musiałam jej mieszać z gorącą herbatą, żeby mogła się chociaż trochę napić, zamarzł rękaw, więc mój pies odmówił współpracy, a oddech zamarzał mi na szaliku, więc nawet nie próbowałyśmy wznieść się na agilitowe wyżyny ;D. Jak widać, ogarnęłyśmy trochę huśtawkę, więc przypuszczam, że w kwietniu przeskoczymy już do A1. A w piątek jedziemy na zawody do jakiejś mieściny za Warszawą. Mam 90% pewności, że Chapsia znowu spali tunele (średnio dwa przebiegi wychodzą jej na czysto, na trzecim już tunele są be). Nie mamy jak nauczyć się go do porządku, bo mamy tylko materiałowy, po którym biega bez oporów, a to tych "gumiastych" przeznaczonych na zawody wybitnie nie lubi. I tyle. Odezwiemy się jeszcze za jakiś czas. Na razie! : )
  3. My na razie mamy CSy te mniejsze, ale zastanawiałam się na kupnem Softflite. Chociaż już mi powoli przechodzi, bo mimo drobnej kontuzji znowu łapie CSy mniej więcej tak jak wcześniej łapała. W każdym razie na obóz musimy wziąć swoje, bo te z Dog Chow by mi psu głowę odrąbały xd.
  4. Turnusy obozu agilitowego są krótsze, właśnie po to, by można było intensywnie pracować i nie zajechać psa. Filmiki są tendencyjne, Twoja opinia jest subiektywna, a opinia trenerki odnosi się do pracy na torze, jak mniemam. Poza tym napisałam to po to, byś wiedziała, co miałam na myśli. Mówię - nie chcesz, nie przyjmuj do wiadomości. Wszystko mi jedno, to Twój pies. Kto jest moim "guru", pozwól, że sama ocenię i zauważ, że też staram się używać realnych, racjonalnych argumentów. Jeśli coś piszesz bezpośrednio o Twoim psie, to uważam, że mam prawo się nie zgodzić, bo byłam i widziałam - i nie chodzi o rzucanie w kogokolwiek błotem. I nie chodzi o bronienie pana Marka czy kogokolwiek, tylko zwracam uwagę na pominięte przez Ciebie dość istotne detale - bo jeśli już oceniamy, to oceniajmy kompletnie. Okazuje się, że zupełnie inaczej widzisz to Ty, a zupełnie inaczej ja. No i dobra, ale pisanie, że mieszam z błotem każdego, kto się ze mną nie zgadza? Dziękuję bardzo. Dla mnie to, co robisz, stało się jakiś czas temu żałosne i nie zamierzam się tu więcej wypowiadać. Ja wiem, jak było - i to mi póki co starczy.
  5. [quote name='Klaudia.'] Moja Fanta nie potrafi opanować emocji?:-o Pierwszy raz słyszę, ale każdy ma prawo do własnego zdania, spoko. Nigdy nie widziałam, jakby tratowała małe psy, z dwoma mieszkała w domku i nic nie było, chociażby na ozp2 była cziłka, nie raz spałyśmy u nich i problemu nie było. Jeśli chodzi Ci konkretnie o zachowanie na spacerach, to na pierwszym trzech turnusach nikt mi uwagi nie zwrócił, na ozp4 też sobie nie przypominam, a na pewno z ust Pana Marka to nie padło. [/QUOTE] Nie chcę ciągnąć wątku. Sama ocenisz, jak jest z jej emocjami. Tylko przypomnę sytuację chociażby znad jeziora, jak z dzikim jazgotem rzucała się do wody za piłką, zupełnie nie zważając na to, czy Cię przy tym podepcze, podrapie, a gdy piłka zniknęła za plecami, miała spory problem, żeby się wyciszyć... i uciszyć. Może nie mam racji, może uważasz, że to fajne, że jest aż tak nakręcona na piłkę, nie wnikam, nie mój pies, nie mój problem, ale uwierz, że to może być uciążliwe (mój ze trzy razy mniejszy pies nie lubi być zalewany falami, chociażby). Nie chodzi o to, jak traktuje małe psy. Nie mówię, że specjalnie rzuca się na nimi z zębami albo traktuje jak nakręcane zabawki. Po prostu czasem rzucałaś jej kamień na tym placyku, na którym zawsze się zatrzymywaliśmy, a ona jako dość spory pies rzucała się w pole, nie dbając o to, że mniejsze psy obrywały łapami po głowach. Nie wiem, jak reszta uczestników, ale ja się czułam wtedy nie za bardzo komfortowo, bo cały czas musiałam nerwowo zerkać na Chapsę, czy się nie wplącze gdzieś Fancie między łapy... Nie oczekuję odpowiedzi, bo taka sytuacja z udziałem mojego psa się już nie powtórzy, więc mam ją, mówiąc szczerze, gdzieś, ale apelowałabym o odrobinę empatii ;).
  6. [quote name='Collie']Osobiście złośliwości nie widzę, tylko opisanie faktów i zachowań Pana Marka ;) [quote name='Klaudia.']Złośliwości? Nie wydaje mi się. [quote name='patusiove'] Merenwen - Nie widzę w wypowiedzi Fantowej (Klaudia.) żadnej złości, po prostu ona wyraża swoje zdanie na temat tego człowieka :) Spokojnie ;) Ach no tak, bo to: [quote name='Klaudia.'] Czytałam cały wątek - Ola164, równie dobrze mogę wkleić zdjęcie Fanty sprzed półtora roku, jak siedziała przestraszona w kojcu i zdjęcie z chwili obecnej. Poradziłam sobie z tym sama, i co, jestem szkoleniowcem? Fajnie, idę prowadzić zajęcia, brać się za resocjalizację trudnych psów, wepchnę na cały tor psy, które nie mają kontaktu z właścicielem, nic nie wspomnę o motywacji, psy, które boją się obcych ludzi wepchnę do tunelu:loveu: Ah, jakim będę cudownym szkoleniowcem:loveu: to w ogóle nie jest złośliwość, tylko konstruktywna krytyka oparta na racjonalnych argumentach.
  7. Klaudia, a po co te złośliwości? (Widzisz, za to ja sobie przypominam Fantę nie potrafiącą opanować własnych emocji i tratującą mniejsze psy, które akurat się nawinęły.)
  8. Hehe. Co by szkodziła wiadomość prywatna o treści mniej-więcej "wkurzyło mnie, że odgapiłaś mój filmik, jeśli możesz, to usuń."? Wyszło na to, że sporo osób bezczelnie zżynało. Może tak, może nie, nie wnikam, ale psucie komuś opinii na forum o taką pierdołę...? Zresztą, róbta, co chceta. Amen.
  9. A ja myślę, że są psy po prostu głupie. Mogę też powiedzieć dyplomatycznie, że nie są przystosowanie do długotrwałego wysiłku umysłowego i wolno kojarzą fakty :diabloti:. Chociażby rasy ozdobne. Nie miały myśleć, miały leżeć, pasować do koloru kanapy i w miarę możliwości nie odgryzać ludziom palców za głaskanie. I robi na mnie większe wrażenie, jak się dowiaduję, że shih-tzu potrafi 30 sztuczek, niż gdyby ktoś mi powiedział, że nauczył bordera dwustu. Wybaczcie, to, co napisałam, nie ma najmniejszego związku z dyskusją :cool1:.
  10. [SIZE=1][I]A może by takie sprawy załatwić kulturalnie, przez gg, czy coś, zamiast robić syf na wątku związanym z obozem...? :roll:[/I] [/SIZE]
  11. U mnie jest taka dziwna sytuacja, że suczka ma na imię Chapsia i jak ją wołam, to zawsze babcia odkrzykuje "Co chcesz?!" :roll:. Także imię ludzkie czy psie... mi to wsio rybka.
  12. No to teraz my. Jeśli chodzi o agility, to planujemy w kwietniu przejść do kategorii A1, teraz startujemy w zerówkach i jako-tako nam to wychodzi. Co prawda ja mam problem z ogarnięciem swoich kończyn, a mój pies ma problem ze mną, ale jakoś dajemy radę :roll:. Obedience... hm. A co to jest? :lol: Wyznajemy zasadę, że uczymy się rzeczy przydatnych, więc umiemy podstawowe komendy, ale na przykład chodzenie przy nodze wygląda na zasadzie - albo idę przyklejona do nogi, ale jakbym szła na ścięcie, albo idę "radośnie i chętnie" jak regulamin nakazuje, ale trzy metry od nogi :evil_lol:. Frisbee. Tu jesteśmy absolutnie nieprofesjonalne ([SIZE=1]jak we wszystkim, co robimy[/SIZE] :cool1:) i bardzo nam się latanie podoba, aaaaale... za smaczki. [B]Kirinna [/B]- jakiej wielkości jest Twój pies?
  13. Ja tam nie miałam żadnych problemów z niećwiczeniem na zajęciach, jeśli zaszła taka potrzeba.
  14. Zgadzam się. Jak ktoś w życiu nie ćwiczył na torze i ma bardzo słaby kontakt z psem, to naprawdę nie warto jeździć nigdzie, tylko najpierw samemu opanować podstawy, bo nowe miejsce w tłumie psów i ludzi to nie jest najlepsza do tego sytuacja. A jak ktoś ma psa, z którym potrafi się dogadać, to można jechać i miło spędzić czas, a przy okazji nauczyć się (siebie, nie psa...) kilku ważnych rzeczy, o ile potrafi się słuchać ;). Ja osobiście myślę, że może i jeśli chodzi o agility, to nie zaczęłyśmy tak, jak by wypadało, ale efekt okazał się dość porównywalny, do dzisiaj chętnie wbiega do tunelu, nawet pomimo tego, że za pierwszym razem była pod lekką presją, ale za to wyniosłam z tych trzech obozów, na których byłam, mnóstwo wiedzy i nowych doświadczeń. Paula, było kilka osób dwunastoletnich, które potrafiły opanować swojego psa, nawet gdy sprawiał problemy, więc nie oceniaj po wieku, z łaski swojej ;).
  15. Pies - psem, a kontakt z psem to już coś, co widuje się na co dzień, chociażby na plaży ;). A ja proponuję nie robić już bydła - bo powoli kończy się wyrażanie opinii, a zaczynają uszczypliwości.
  16. Myślę, że pisząc "podstawy", Ola nie miała na myśli podstaw agility, tylko sam absolutnie fundamentalny kontakt z psem... Mój pies też na początku był, jak to określiłaś, "wpychany" do tunelu (dla mnie to było bardziej blokowanie wyjścia niż wpychanie na chama), co może nie spotkało się z wielką radością kundla, ale za to wybiegła bardzo z siebie dumna, więc coś to jednak dało :evil_lol:.
  17. Ja myślę, że jeśli pies wykazuje chęci do pracy z człowiekiem i chcecie się tylko pobawić w agility, bez żadnych przymiarek do zawodów i bez zbędnego angażowania się w to jako sport, to wandrus jest okej. Była kiedyś suczka husky i bardzo ładnie sobie radziła. A co do instruktorów, to ja myślę, że od pana Marka można się sporo nauczyć ;).
  18. Wiecie co? Bardzo lubię być na obozie z ludźmi, którzy robią dobre zdjęcia :cool3:.
  19. Będzie lato, jeszcze Wam się odechce suszenia włosów ;).
  20. Paula, jak już raz rozpracował system otwierania szafek, to teraz chyba tylko pozostaje przenieść całe żarcie wyżej...:evil_lol:
  21. [quote name='Reniak']Witam serdecznie:lol:Proszę o pomoc w wytłumaczeniu psiego języka:lol:Otóż parę miesięcy temu adoptowaliśmy 2 letnią sunię ze schroniska. Psica jest cudowna i kochana. Od początku z nią pracujemy i mamy już na koncie trochę sukcesów. Ale do rzeczy. Sunia jest łagodna i uległa, chętnie się uczy. Mam wrażenie, że to mnie wybrała sobie na przewodnika, choć męża i pełnoletniej już córki też się słucha. Ja ją karmię, czeszę, wpuszczam krople do uszu, to ja chodzę na najdłuższy w ciągu dnia spacer i wtedy jest on bardzo aktywny i wypełniony zabawą i ćwiczeniami z psem.Ze mną jeździ na zajęcia do psiej szkoły,które zresztą uwielbia:lol: To za mną, gdy wychodzę z domu a jeszcze ktoś w nim zostaje, cichutko chwilkę popłakuje.To z mojego powrotu cieszy się najbardziej. W domu to mnie najczęściej chce mieć na widoku, przemieszcza się za mną, ale nie jest to nachalne, ma też często chwile tylko psie, takie dla siebie. Bardzo czuję jej przywiązanie i oddanie, i bardzo mnie to cieszy:loveu:Ale.... To mężowi albo córce najczęściej kładzie głowę na kolanach, to im wskakuje łapkami na kolana.... Wobec mnie nie ma prawie w ogóle takich zachowań, jeśli przychodzi to patrzy mi w oczy, albo siada koło mnie. Jak mam rozumieć ten psi język? Bo z jednej strony najbardziej jest za mną, a z drugiej swoje czułości rozdziela w sposób, którego nie rozumiem:shake:. Bardzo proszę o pomoc doświadczonych psiarzy:lol:[/QUOTE] Mój pies też rozdziela czułości. Ze mną się bawi, jak ma ochotę, to przychodzi się przytulić, ale bardzo rzadko po mnie skacze i domaga się pieszczot, natomiast do mojej mamy idzie i naprasza się na głaskanie, czasem na nią wchodzi i liże po twarzy z dziką radością i z zupełnie innym entuzjazmem się wita. Z kolei od mojego taty w ogóle nie oczekuje żadnych czułości, a jak tata chce ją pomiziać, to kładzie się na plecach, a do głaskania wystawia brzuch i klatkę piersiową ;). To bardzo zależy od mowy ciała. Może nie opiera na Tobie łap, bo kiedyś spróbowała i nie przyniosło jej to niczego fajnego, a może ma do Ciebie taki szacunek, że uważa to za "nietaktowne"? Trudno powiedzieć. Może nie przychodzi na Tobie leżeć, bo jak chce odpocząć, to za bardzo ją tarmosisz i ją to drażni? A może po prostu poświęcasz jej tak dużo uwagi, że wie, że Twoje głaskanie będzie zawsze, a u reszty domowników musi sama dać znać, że chce być przytulona? Tylko tak zwrócę uwagę, że zastanowiłabym się, czy ciągłe podążanie za Tobą i pilnowanie Cię nie powoduje u niej dyskomfortu. Być może nie umie się zrelaksować, jeśli nie ma Cię w pobliżu, przez co jest w ciągłym stanie czuwania. Nie jestem ekspertem i nie wiem nawet, jak Wasze relacje wyglądają, ale poobserwowałabym ;).
  22. SAIKO, wybacz kolokwializm, ale jak dla mnie - gadasz pierdoły, aż litość mię bierze dla psa, który padnie ofiarą tych metod. Czekałam na moment, w którym rzekniesz, żeby jeść z psiej miski, coby pies miał sto procent pewności, że nie będzie jadł pierwszy. [quote name='SAIKO'] 1) Pies jednego właściciela, jest to nieodpowiedzialne i niebezpieczne, a nie powód do dumy. W pewnym momencie może mieć inny pomysł wobec córki i nieszczęście gotowe, a co dopiero jak córa przyprowadzi sobie do domu koleżanki... Pies ma być na samym dole dla bezpieczeństwa naszego/komfortu wspólnego życia oraz poczucia szczęścia i braku obowiązków dla psa. Przyjemność życia z takim psem jest nieporównywalnie lepsza od ciągłej schizy właścicieli po możliwym wypadku/ więź jest zdecydowanie pogłębiona oraz zaufanie. Jeżeli nikt nigdy nie miał takiego psa i nazywa psa rozpieszczonego lub częściowo zdominowanego takim psem to niestety nie wie o czym mówi.[/QUOTE] Zacznie mieć inny pomysł, mówisz? Znaczy rzuci się i zagryzie, a co! A koleżanek córki nie wypuści z pokoju. Pewnie, w ogóle nie miałam wątpliwości co do tego ;). W takim razie tylko dziwię się, że reszta moich domowników jeszcze żyje, bo mój pies prezentuje zachowania bardzo zbliżone - to ja ją uczę, ja egzekwuję w większości zachowania, ja karmię, czeszę, kąpię i biorę na wycieczki. To mnie słucha najlepiej, a mimo to do mamy idzie się tulić, skacze jej po kolanach, opiera się o nią łapami i po niej łazi. Jest z nami już prawie osiem lat i jeszcze wszyscy są zdrowi. Zasada "bycia psa na dole" dała dosłownie odwrotne efekty, niż piszesz - pies chodził "przybity", nie bawiła się, nie miała ochoty na wspólną pracę, a utwierdzanie jej w przekonaniu, że jest nic nie warta i nic jej nie wolno, powodowało pewnie niemałą frustrację. Nie polecam. [quote name='SAIKO'] 2) Nie jesteś dla psa przewodnikiem 24/7... sytuacja o której mówisz-> w taki sposób zachowuje się pies, który martwi się rozdzieleniem stada, nawołuje członków do powrotu, ciesz się, że jeszcze nie zdemolował mieszkania. [/QUOTE] Weź pod uwagę, że to pies ze schroniska, który nie tyle potrzebuje w tej sytuacji przewodnika, ile raczej utwierdzenia go w przekonaniu, że nikt go nie zostawi. Długo nie miał swojego "stada" na własność i ma prawo czuć dyskomfort. Proponuję wprowadzenie jednego hasła używanego zawsze przed wyjściem i standardowe uczenie psa zostawania samemu w domu - tzn. wypowiadamy hasło, wychodzimy i wracamy zanim zacznie piszczeć. Na początku to może być dosłownie kilka sekund, potem czas się stopniowo wydłuża. Przewodnictwo w tym momencie nie sądzę, żeby dużo zmieniło. [quote name='SAIKO'] 3) Wchodząc do domu u mnie panuje zasada "zero patrzenia, zero dotykania, zero mówienia do psa"-> nie daję się wciągnąć do bajki psa i jego zasad i tak postępuje z obcymi psami jak i znajomymi. Pies będzie spokojny, to go przywołam i przywitam się na własnych warunkach, bo to ja jestem stroną dominującą i to ja jestem przewodnikiem-> wciągam go do swojej bajki. Jeżeli taki pies (nie mówię już o swoim) jest nachalny to dostaje korektę-> pokazuję mu że ma mnie szanować i egzekwować moją przestrzeń, bez zaproszenia nie życzę sobie aby mnie napastował. Będąc w domu całkowicie ignoruję psa, bo nie widzę kompletnego sensu gapienia się mu w oczy/na niego co robi co 5 minut. Mam powód to nawiązuję z nim kontakt wzrokowy, mam powód to go wołam, mam powód to każę wykonać komendę/polecenie-> żadnej bezsensownej ideologii/filozofowania i uczłowieczania psa. Gdy przychodzą "goście" lub inni domownicy, powinno to wyglądać w taki sposób jaki opisałem, Ty za to będąc w domu z psem podczas takich sytuacji bierzesz psa i karzesz mu siedzieć spokojnie i czekać, aż osoba która skończy się rozbierać/rozgości się będzie miała ochotę przywitać się z psem. [/QUOTE] Zero jakiekolwiek kontaktu z psem po powrocie jest dla niego bolesne. Psa się ignoruje jak zrobić coś złego i zasługuje na karę. Jeśli wykazuje chęć przywitania się w normalny, cywilizowany sposób, to czemu mu tego odmawiać? Jak jest nachalny i nie umie się opanować, piszczy, skacze i tak dalej, to każemy usiąść, czekamy aż się uspokoi i dopiero wtedy głaszczemy. To, że Ty nie pozwalasz sobie na skakanie, to nie znaczy, że to jedyne słuszne zachowanie. Mój pies jest nauczony, że jak wchodzę do domu, to ona przybiega się przywitać, merda ogonem i kręci się wokół mnie, a ja do niej mówię, ale kontakt fizyczny jest dopiero jak się rozbiorę, natomiast moją mamę obskakuje zanim ona cokolwiek zdąży zrobić. A że mojej mamie to nie przeszkadza - to w porządku. W razie czego zna komendę "nie skacz" i tyle. Jak przychodzą goście, to albo może ich bez przeszkód obwąchać i się wokół nich pokręcić, albo siedzi i czeka przy mnie, zależnie od gości. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu. Jeden pies przejdzie nad brakiem powitania do porządku dziennego i jest w stanie to przeżyć, a drugi wpadnie w depresję. Tak to już jest. [quote name='SAIKO'] 4) Przez takie zachowania Twój mąż może mieć problem w przyszłości z podejściem do córki mającej psa na kolanach (rozumiem, że chodzi o sytuację kiedy pies bez pozwolenia kładzie się na mężu/córce- brak zaproszenia, a nie o zaproszenie psa na kanapę i pozwolenie, aby ten się obok, na nas położył)- może warczeć-> choć to nie jest regułą przy samej próbie podejścia-> warczenie może wystąpić jak mąż/córka będzie chciała tego psa "zepchnąć"- przesunąć/odsunąć itd, to także nie jest regułą, wszystko zależy jaki ma charakter dany pies, czy jest kompletnym followerem (uległy), czy przejawia zachowania dominacyjno-terytorialne- zaborcze itd,[/QUOTE] Na wszystko jest sposób. Zamiast pozwalać psu leżeć, na kim mu się podoba i jak długo mu się podoba, nauczmy go od samego początku, że czasem będzie poproszony o opuszczenie kolan - bez zbędnego spychania go, tylko normalnie, kulturalnie, paluszkiem albo ręką ze smaczkiem pokazujemy podłogę i mówimy "zejdź". Mało skomplikowane i mniej rygorystyczne niż zabranianie mu jakiegokolwiek kontaktu : ). Poza tym opisana suczka nie wygląda na to, żeby stała się nagle psem-terrorystą (chociaż jeśli tata podejdzie do córki i bezceremonialnie zepchnie psa, to może jej się to nie spodobać i może a) unikać kontaktu z tatą lub b) zacząć odstraszać tatę w samoobronie warczeniem). No i pies to nie kawał mięsa, tylko coś, czemu można pokazać, żeby się sam przesunął. [quote name='SAIKO'] 5)Przewodnik z krwi i kości wyznacza granice, zasady, dyscyplinuje jak trzeba i daje uczucie w odpowiednim momencie. Przewodnik jest spokojny i asertywny. Ćwiczenia->dyscyplina-> okazywanie uczuć. W takiej kolejności, a nie innej.[/QUOTE] Dla mnie przede wszystkim przewodnik szanuje uczucia reszty stada, czyli psa, i jest na tyle charyzmatyczny, by pies sam chciał słuchać. Ale mimo wszystko Autorce wątku proponuję nie przewodnictwo, a partnerstwo :). Ustalamy takie zasady, żeby wszystkim było dobrze; szanujemy się na wzajem, obserwujemy potrzeby psa i jego samopoczucie. Nie każdy pies potrzebuje dominacji - nawet mam teorię, że mało którego ta cała dominacja obchodzi, a zachowanie jest skutkiem niewychowania.
  23. Mi tam nie przeszkadza nadawanie psu imion ludzkich, aczkolwiek moi znajomi nie-psiarze twierdzą, że choć nie mają nic do psów, to dziwnie brzmi "Ewa, do mnie!". Mam w okolicy swoją imienniczkę, niewidomą suczkę imieniem Sandra, za którą trzeba cały czas wołać "Sandra, Sandra, Sandra...", żeby się nie zgubiła - początkowo tylko zdziwiłam się, czego ten facet ode mnie chce :roll:...
  24. Nanana, my bardzo wstępnie zaklepujemy - na zasadzie być może pojedziemy, jeśli spasuje mi termin, cena i tak dalej. Ostrzegam, że moje suczydło jest wstrętne i drze japę z zamiłowaniem :cool1:.
  25. O, widzę, że ktoś mnie już na listę wepchnął :evil_lol:... Będziemy i my.
×
×
  • Create New...