-
Posts
856 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Merenwen
-
Wiesz, ja proponuję jednak behawiorystę, bo myślę, że najgorsze, co może się stać, to żeby któryś z domowników zaczął się go bać. Tak myślę, ale nie wiem. Życzymy postępów w pracy...
-
On LATA! :D
-
No cóż, ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że jeśli ktoś będzie organizował jakiś bazarek, to chętnie pomogę (niestety nie ja rozporządzam w tym domu pieniędzmi, a mamę nie przekona oddawanie kasy, której, wiadomo, trudno mieć za dużo). Jeśli ktoś chciałby mi pomóc w zorganizowaniu bazarku, to niewykluczone, że też będę mogła pomóc, ale póki co nie ogarniam całego systemu tego ustrojstwa ;).
-
Ale maleństwo. Fakt, szkoda takich potwornie w schroniskowych kojcach...
-
[quote name='Klaudia.']To, że się nie zgadzamy, nie oznacza, że należy zakończyć dyskusję. Przecież forum służy do wymiany poglądów, a nie do ślepego zgadzania się z każdym. Merenwen, skoro byłaś 2 razy na zawodach, to za dużego porównania nie masz, skoro nie śledziłaś danego psa z przewodnikiem - skąd wiesz, że, jak gdzieś wcześniej pisałaś, uspokajał się kilkanaście minut? Wydaje mi się, że jakbyś miała szybkiego psa, to byś patrzyła na to z innej perspektywy, ale może się mylę?[/QUOTE] Nie byłam dwa razy na zawodach. Dwa razy zobaczyłam psy, które uspokajały się kilkanaście minut. I tak, jak napisałam, plac zawodów jest na tyle mały, że mimochodem widzi się te same psy. Gdybym miała szybkiego psa, tak samo gdybym miała psa wolnego, uczyłabym przede wszystkim panowania nad emocjami, bo to mój priorytet. Agility być może później.
-
[quote name='FRODKA']No chyba nie dojdziemy do porozumienia ,raz twierdzisz że spotkałaś za bardzo nakręcone psy nie mogace się uspokoić na zawodach dwa razy i na treningach kilka razy,a potem że zdarzył się jeden pan z psem tego typu ( nie przeczę zawsze można trafić na wyjątek ) więc też kończę dyskusję.[/QUOTE] To, że nie przytoczyłam wszystkich przypadków, to nie znaczy, że trafiłam tylko na tego jednego...
-
Widzisz, ja jeżdżę stosunkowo niedługo. Zdarzył mi się taki pan, który mnie utwierdził w przekonaniu (konkretniej jego pies), że idea zrównoważonego psa, który panuje w każdej sytuacji nad swoimi emocjami, to nie tylko durny wymysł behawiorystów-fanatyków, ale coś, co sprawdza się w praktyce. Nie dojdziemy do porozumienia, tak coś czuję. Może to i lepiej? ;) Myślę, że to dobry moment, żeby zakończyć dyskusję.
-
Na zawodach... ze dwa razy. Na treningach w różnych miejscach też z kilka. :) I nie, nie śledziłam :). Plac zawodów jest generalnie dość ograniczony, to nie jest bardzo trudne natknąć się na jednego psa kilka razy w ciągu kilkunastu minut. Klaudia - panowanie nad emocjami nie wyklucza szybkości. I nikt nie mówi o tym, żeby agility zmienić w spacer po torze.
-
Czyli w sumie optymistycznie, nie jest źle.
-
Fajny kłaczek z niego. Mój kundel o rok starszy, ale też ciągle daje radę :).
-
Hehe, pies z właściwościami lotnymi Wam się trafił :). Macie jakieś filmy?
-
To trzymam kciuki, żeby było wszystko dobrze. Daj znać, jak wrócicie od weta.
-
He. Poszłam właśnie na trening na naszych PCVkach, tylko coś mi się popierniczyło w liczeniu i nie wzięłam tych poprzecznych tyczek. Mówię - trudno, nie będzie dzisiaj skakać, poćwiczymy sobie pewną ciekawą zmianę strony, którą gdzieś podpatrzyłam. I co, i myślicie, że mój szanowny pies przystał na mój plan? He. Nie. Skakała przez wyimaginowane tyczki - czyt. przez powietrze :). Znaczy tylko dopóki nie zorientowała się, że nie musi się wysilać. Ale wyglądało to bardzo fajnie ;D. Poza tym ładnie pracuje na szarpaczek ze starego ręcznika.
-
A był przestawiany stopniowo czy tak z dnia na dzień? Może po prostu karma mu nie służy. Przypuszczam, że starszym psom gorzej przychodzą wszelkie tego typu zmiany.
-
[quote name='martynkao'] Kto odczula bordery przy owcach ...?? [/QUOTE] Odczula to może złe słowo. Raczej uczy się je wyciszania się także w obecności owiec. Nie wiem, jak to dokładnie wygląda, bo nie miałam specjalnie styczności z tego typu pracą, natomiast zdarzało mi się oglądać dzikie młode bordery, dla których owce były tak potwornie pobudzające, że mimo świetnego wyszkolenia nie dało się ich opanować i dopiero starszy pies, który potrafił pracować z pełną motywacją, ale jednocześnie ze spokojem, musiał zbierać stado po całej łące. [quote name='martynkao'] Gdyby dany typ psa o ktorym tu moga , czyli teoretycznie niepotrzebnie nadpobudliwym , byl zafiksowany/najarany/niepotrzebnie przekrecony na piłke/tor , to mielibysmy na zawodach niezły dym , bo każdy z tych psów pilnowal by kazdej pilki i toru agi... [/QUOTE] Niekoniecznie. Nie chodzi o to, że potrzebuje tą piłkę albo ten tor posiadać, tylko o to, że ta praca wywołuje u niego zbyt duże emocje, z którymi sam ma problem. Jako przykład mogę podać pewnego psa, który uwielbiał bawić się piłką, za każdym rzutem piłki chętnie po nią biegł i chętnie przynosił, szczekając/jazgocząc niemiłosiernie, natomiast dopiero próba przerwania albo spowolnienia zabawy pokazała, że ten pies nie potrafi w ogóle przestawić się na tryb normalnej pracy (mimo tego, że oprócz piłki uwielbiał też ćwiczyć posłuszeństwo) i bardzo dużo czasu zajęło mu uspokojenie i uciszenie się - i to jest już niebezpieczna sytuacja. Teraz uwaga, chcę, żeby była jasność, bo lubię być dobrze rozumiana. Nie twierdzę, że pies nie powinien się w ogóle ekscytować, ani że każdy pies kochający swoją piłkę czy bieganie po torze ma problemy emocjonalne. Twierdzę, że przesadne nakręcenie łamane przez uzależnianie (żeby pies był szybszy, skupiony tylko na torze, etc.) może być szkodliwe, jeśli się nie zauważy momentu, w którym pies traci kontrolę nad tym, co robi. Twierdzę też, że oprócz sprawienia, żeby pies pokochał dane zajęcie, równie ważne jest sprawienie, by potrafił się w dowolnym momencie treningu wyciszyć, uspokoić, opanować (tak jak napisała ulvhedinn). Nie powiedziałam, że większość psów biegających w zawodach jest przesadnie nakręcona. Powiedziałam, że to się zdarza i że nie jest to dla mnie zdrowa sytuacja. I to chyba całe moje zdanie na sytuację. Nie widzę mody na bezstres. Tak jak napisałam wyżej, grunt to nauczyć psa panować nad emocjami. ;)
-
Znałam psy, które dożyły kilkunastu porządnych lat, choć nieraz były terroryzowane, nie miały własnego kąta (w sensie legowiska, miejsca do relaksu) i trudno było je nazwać w pełni szczęśliwymi psami, a mimo to prawie do końca były dość zdrowe fizycznie. Wszelkie lęki, fobie, fiksacje, pieron-wie-co-jeszcze też zalicza się chyba do tzw. problemów psychicznych/emocjonalnych, a jednak nie wpływają one jakoś znacząco na długość życia, no nie? (Oczywiście nie mówię o przypadkach ekstremalnych). Tak samo z np. frustracją wynikającą z tego, że pies bardzo kocha swoją piłkę, ale nie może jej dostać. Długotrwała frustracja może być szkodliwa, ale nawet jeśli to nie wpłynie realnie na jego zdrowie fizyczne, to po co ma się frustrować? Po co ma się czuć źle i niekomfortowo? Nie lepiej nauczyć go, że przy piłeczce też można spokojnie poleżeć, że jej pojawienie się nie wymaga od niego przestawienia się na tryb wysokiej aktywności? Tak jak bordery odczula się na owce i uczy się przy nich odpoczynku. Dla mnie bardzo ważne jest, żeby mój pies się nadmiernie nie pobudzał na jakikolwiek bodziec (póki co nigdy się to nie stało ze względu na jej charakter) i żeby potrafił panować nad własnymi emocjami, bo jeśli nie potrafi, to jest to po prostu niebezpieczne. Obojętne mi, czy to dziki jazgot na torze, czy obsesyjne szczekanie na wiewiórkę. Nikt raczej nie próbował tak pobudzonego psa na torze dotykać, ale pobudzenie w innych sytuacjach i próba uspokajania takiego psa dotykiem lubi kończyć się odruchowym dziabnięciem, bo pies wtedy po prostu nie myśli i bywa zdziwiony, że ręka ukochanej pańci znalazła się w jego pysku.
-
A, rozumiem. Wyglądało przerażająco :lol:
-
Czy te poprzeczne tyczki są... wbijane na gwoździe??
-
Ja się zgadzam, że mnóstwo psów jest przesadne nakręconych tylko po to, żeby były szybkie w agility i frisbee. Zgadzam się, że nie jest to zbyt zdrowe, może być dla psa bardzo frustrujące (bo on chce koniecznie, teraz, zaraz, biegać, skakać, tunel, szybciej, piłka, rzuć piłkę, ja muszę, muszę, muszę!, a później tego nie dostaje, bo przecież trening nie może trwać wiecznie), może być także niebezpieczne (można przypadkiem zajechać psa, który nie wygląda na chorego/zmęczonego, a później okazuje się, że tak był zaaferowany zabawą, że nawet nie zauważył, że coś mu się stało). Wystarczy spojrzeć na niektóre psy, które na zawodach po biegu trwającym kilkadziesiąt sekund dochodzą do siebie przez następnych kilkanaście minut. Nie zgadzam się, że trenowanie sportów w ogóle jest niezdrowe, bo może być świetną zabawą, ale nierozsądne jest dla mnie uzależnianie psa od toru/piłki. Zdarzało mi się widzieć biegi, gdzie pies biegł niesamowicie szybko, ale przy okazji z takim jazgotem i z taką furią w oczach, że gdybym była na miejscu przewodnika, to kazałabym psu zawarować, usiadła koło niego i siedziałabym tak długo, aż się uspokoi ;). Rzecz dla mnie poniekąd dziwna - czemu w przypadku właścicieli nietrenujących psów przesadnie nakręconych na dowolne coś, dajmy na to, że na piłkę, takie nakręcenie leczy się u behawiorysty jako fiksacja, obsesja, etc., a w przypadku psów-sportowców traktuje się to jako bardzo fajną cechę? Bardzo podoba mi się idea "Agility stress free" ;). [quote name='FRODKA']Własnie ta Pani to napisała [/QUOTE] Ale gdzie konkretnie? Bo ja nie widzę. [B]Martyna[/B] - myślę, że wspomniane przez Ciebie bordery mogą sobie żyć lat x w dobrym zdrowiu, ale inną sprawą jest ich komfort psychiczny i to, jak one się czują same ze sobą ;). PS.: Mam deja vu :D. Podobny dyskusję znalazłam parę godzin na temu na forum agilitowym i wyprodukowałam podobną wypowiedź.
-
Gdzie Wy kupujecie te rurki, że Wam takie drogie wychodzą :-o? Ja robiłam jakiś czas temu, ale całość kosztowała kilkanaście złotych, w tym najdroższe były trójniki. No i trochę zmodyfikowałam projekt, nie podobała mi się ta dolna rurka w poprzek, hopka z czymś takim zajmowałaby mi za dużo miejsca w mieszkaniu, więc mam hopkę dwuczęściową. My w "klubie" (:roll:) mamy jeden tunel-samoróbkę. Po roku użytkowania trzyma się całkiem nieźle. Z tego, co się orientuję, najpierw była szyta płachta z doszywanymi co kilkadziesiąt centymetrów "tunelikami", w które potem były wprowadzone druty, zgięte w koło i zespawane już jakby wewnątrz tunelu.
-
Trzymamy kciuki, żeby się udało :). Ja niestety mam za daleko, żeby regularnie trenować, ale jeśli nie będziecie mieli nic przeciwko, to chętnie wpadnę poskakać w ramach ćwiczeń w różnych miejscach ;).
-
Tak, Chapsia skacze w emkach, ale łapie się ledwo co. Ma jakieś 37-38 cm...