Jump to content
Dogomania

danal1983

Members
  • Posts

    2022
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by danal1983

  1. [quote name='danal1983']czy ktos z bielska mógłby pomóc??[/QUOTE] do góry!!!!!
  2. odleglosc to problem jedynie finansowy... najlepiej byloby od razu znalezc mu dom staly... moze ruszmy szybko z ogloszeniami????
  3. ojej faktycznie, jutro bedzie przelew
  4. xmartix, przedzwonisz do glogaczowa popytac czy decydujesz sie na elblag? deklaracje jakos sie nazbiera, a myslicie, że to juz bedzie jego ostatnie miejsce czy znajdzie jeszcze ds i kilka lat pozyje w dobrym zdrowiu i szczesciu? a ja mam od dwoch godzin kotka malenkiego tymczasowo...moja uczennica zabrala go z ruchliwej ulicy....
  5. [quote name='Cantadorra']Tak strasznie mi przykro, nie umiem tego pojąć. Czy można zdjęcie w okolicy skserowac i porozwieszac? Niech oprawca wie, ze zabil wlasnego psa.[/QUOTE] nie wiemy, skąd go przywiózł, może gdzies z okolic? postaramy sie zeby lokalne media o tym napisaly
  6. 300 m-c o ile sie nie myle i z tego co mi wiadomo, domowy
  7. ale w pamięci pozostanie mi najwyrazniej obraz Herkluesa chodzącego jak cien z ogonkiem jak antenka za moim Bubim :)
  8. a ja widzę jego smiejącą sie mordke...za Tm jest juz spokojnie... czuje jego zapach i jego obecność. mozecie mnie uznac za nawiedzoną...;)
  9. [quote name='gonia66']O CHryste...............no to mnie teraz zabilas tą informacją:(:(:(nie wytrzymam za chwile:(:(Jezuuuuuuuuu...no nie mogę...:(:( co bylo w tym liscie??To on ją zostawil tam zywą...???a Ona biedna..jezuuu....no przeciez nie wytrzymam za chwilke..wyglada na "wypasiona"..dobrze odzywiona....i chyba sierść tez nie jest w zlym stanie..:(:(nie wierze...:([/QUOTE] tak, zostawił ją, bo juz nie mogl sie nia dłużej opiekować...przypieta była do nowiutkiego łancuszka, z nowa obrożka i w kagańcu... jak przejmiemy schronisko, zainstalujemy kamery albo będziemy miec stróżą bo tak byc nie może dłuzej... [URL]http://www.otozoswiecim.schronisko.net/aktualnosci-2870.html[/URL]
  10. [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/96/dsc04390m.jpg[/IMG] SUNIA - została znaleziona martwa rano pod schroniskiem. dołączony był list. prawdopodobnie udusiła się w za ciasnym kagańcu lub doznała ataku serca. "kochający" wlasciciel nie mógł sie juz nia opiekowac [*] [*]
  11. a to miejsce u kasi?[URL="http://www.dogomania.pl/../172308-Domowy-tymczas"]http://www.dogomania.pl/threads/172308-Domowy-tymczas[/URL] ma inne psy ale może dałaby rade?
  12. [quote name='kaLOlina']o boze... [*] Herkules... psiaku... tak czasem bywa-moja suczka zachorowala i zmarla w przeciagu paru ledwo dni...stan byl b.ciezki...walczylismy...ale po kolejnej nocy,kiedy lezala bezwladna,obsiusiana-nie trzymala moczu ani kupki, kiedy ledwo kontaktowala..a ja z nia cale noce siedzialam,trzymalam jej lepek na kolanach...wtedy rodzina sie pozarla..Tzet twierdzil,ze trzeba te cierpienia ukrocic..ja krzyczalam-kto dal nam prawo zadecydowac?? w tym wszystkim moja sunka-moja Nusia-bezwladna-na moich kolanach...po tej ciezkiej nocy,ze lzami w oczach znow bylismy rano u weta... chcialam walczyc bo nie bylam gotowa by dac jej odejsc...ona owinieta w kocyku... i nagle-chwycila moj kciuk-ugryzla nawet bolesnie-ostatni jakikolwiek objaw z jej strony...i zaczela umierac...sekunda po sekundzie..patrzyla mi w oczy a ja widzialam jak zgaslo to swiatelko...siedzialam jak otepiala...tylko lzy mi poplynely...moj TZet spojrzal na mnie-i na Nusie i zaczal sie drzec- panie doktorze panie doktorze... straszny to byl krzyk...od razu pelno ludzi, podjeli reanimacje...i ja zdecydowanie stanowczo kazalam im przestac...Tzet-ten ktory chcial ja uspic-latal jak oszalaly,ryczal doslownie, a ja nie pozwolilam juz mojej suni nikomu dotknac...owinieta szczelnie w kocyk, i worek-straszny czarny worek-zabralam na dzialke...tam ja pochawalismy...byla b.ciezka...pamietam to do dzis...ale nie ratowalismy jej nasile-ona tam w klinice, w kolejce-patrzac mi w oczy-sama podjela za mnie ta trudne decyzje...dziekuje ci Nusio za to... teraz 6.12minelo 6lat od kiedy odeszla...od tego czasu u nas nie obchodzi sie Mikolajek...miala wtedy 16lat,zmarla z powodu nerek...:( Nusiu opiekuj sie Herkulesem prosze cie bardzo...[/QUOTE] ja dzisiaj odkad usiadlam do komputeram to tylko oczy wycieram... i nie tylko nad Herkulesem płaczę...tyle ich, naszych kochanych i tych opuszczonych, w schroniskach odchodzi... ale piekną historie przeczytałam i pozwole sobie skopiować: [CENTER][CENTER][B]TĘCZOWY MOST I URATOWANE ZWIERZĘTA [/B][/CENTER][/CENTER] [B],,Tego dnia, inaczej niż zazwyczaj przy Tęczowym Moście, ranek budził się chłodny i pochmurny, wilgotny jak moczar i ponury jak smutek. Nikt z niedawno przybyłych nie wiedział, co o tym sądzić, bo nigdy przedtem nie widzieli tutaj takiego dnia. Ale zwierzęta, które czekały tu na swojego człowieka wystarczająco długo, dobrze wiedziały, co się dzieje i zaczęły zbierać się na ścieżce prowadzącej do Tęczowego Mostu, żeby dobrze widzieć. Za chwilę oczom ich ukazał się pies-staruszek ze spuszczoną nisko głową i zwisającym bezwładnie ogonem. Zwierzęta, które przebywały tutaj już jakiś czas, od razu wiedziały, jaki los spotkał biedaczka, gdyż nazbyt często dane im było widywać podobnych nieszczęśników. Staruszek podszedł wolno, a w jego oczach malował się ból, chociaż na jego ciele nie widać było żadnych ran ani choroby. Inaczej niż pozostałym zwierzętom czekającym przy Tęczowym Moście, jemu nie została przywrócona młodość ani zdrowie. Kiedy tak szedł w stronę Mostu, patrzył na przyglądające mu się inne zwierzęta. Wiedział, że nie pasuje do nich i że im prędzej przejdzie na drugą stronę, tym szybciej będzie szczęśliwy. Ale niestety, kiedy dotarł do Mostu, drogę zastąpił mu Anioł, który przepraszając oznajmił mu, że nie będzie mógł przejść. Przez Tęczowy Most mogą przejść tylko te zwierzęta, które przyjdą tam ze swoim własnym człowiekiem. Nie mając się gdzie podziać, staruszek zawrócił i powlókł się w kierunku pól nieopodal Mostu. Ujrzał tam grupkę zwierząt takich jak on sam – starych i zniedołężniałych. Nie bawiły się ze sobą, lecz leżały tylko w milczeniu na trawie, ze smutkiem wpatrując się w ścieżkę wiodącą do Mostu. Dołączył więc do nich, patrząc na ścieżkę i czekając. Jedno z niedawno przybyłych tu zwierząt, nie rozumiejąc, co się stało, poprosiło inne, które przebywało tutaj już jakiś czas, o wyjaśnienie zagadkowej sytuacji. „Widzisz, ten biedaczek to uratowany zwierzak. Zabrali go do przytuliska w takim stanie, jak go widzisz teraz i tam umarł posiwiały, z zamglonym wzrokiem. Nigdy nie opuścił przytuliska i odszedł z tamtego świata kochany tylko przez swojego wybawcę. Ponieważ nie miał żadnej rodziny, którą mógł obdarzyć miłością, nie ma nikogo, kto przeprowadziłby go przez Most.” Niedawny przybysz pomyślał chwilę, a potem zapytał: „To co z nim teraz będzie?”. I kiedy już miał usłyszeć odpowiedź, chmury nagle rozproszyły się, a mrok ustąpił. Do Tęczowego Mostu zbliżał się samotny człowiek, a wśród starszych zwierząt zapanowało poruszenie. Nagle całą ich grupkę otoczył złoty blask i znów były młode i zdrowe, jak za swoich najlepszych lat. „Patrz teraz”, powiedziało drugie zwierzę. Niektóre z przyglądających się dotąd zwierząt podeszły do ścieżki, kłaniając się nisko zbliżającemu się człowiekowi. A człowiek zatrzymywał się przy każdym pochylonym przed nim zwierzęciu, głaszcząc go po głowie i drapiąc za uszami. Zwierzęta, które dopiero co odzyskały młody wygląd, ustawiły się rzędem i podążały za nim w stronę Mostu. A potem wszyscy razem przeszli przez Tęczowy Most. „Co się stało?”, zapytał nowoprzybyły. “To był wybawca. Zwierzęta, które z szacunkiem chyliły przed nim głowy, to te, które dzięki niemu znalazły nowe domy. One przejdą przed Most, gdy dołączą do nich ich rodziny. Te, które widziałeś, jak odzyskują młodość, to zwierzęta, które nigdy nie znalazły domów. Kiedy przybywa wybawca, wolno mu ostatni raz dokonać aktu wybawienia i przeprowadzić przez Tęczowy Most zwierzęta, dla których nie udało mu się znaleźć domu na ziemi”. „Podobają mi się ci wybawcy”, powiedziało pierwsze zwierzę. „Bogu też się podobają”, usłyszał w odpowiedzi. '' NIEKTÓRZY MAJĄ SWOJE ŻYCIE, INNI MAJĄ SWOJE ZWIERZĘTA. [/B][B](autor nieznany) (tłumaczenie z jęz. angielskiego: Dorota Wiland)[/B]
  13. Herkules. odszedł 9.12.2009 http://www.dogomania.pl/threads/173273-Herkules-Fado-po-dwA-ch-dniach-spAE-dzonych-w-wodzie-i-2-tyg-w-dt-miaA-dom-juA-za-TM?p=13472209#post13472209
  14. [quote name='czerda']życie takich istot jak Herkules , ich pojawianie sie w naszym życiu po to abyśmy mogli im pomóc to napewno nie bez znaczenia i dla nich i dla nas nic nie dzieje się bez przyczyny ---to współczucie czyni nas ludżmi i nadaje życiu sens wielkie dzięki danal nieraz w życiu jeszcze na pewno tego doświadczysz i aby my też[/QUOTE] ja równiez wierze, ze wszystko, co nas w życiu spotyka ma sens. ten psiak i opieka nad Nim uczyła mnie cierpliwosci... wierze, że ten wyszarpany od losu i Boga ostatni miesiąc Jego życia był dla Niego szczęsliwy, że może w zakamarkach umysłu wiedział i czuł, że jest przez Nas kochany wierzę, również , że mój Dziadzio "maczał w tym palce" i teraz Herkluesa łebek spoczywa na ręce mojego Dziadzia a obok inne moje zwierzaki...wierze... pobyt jego wlascicielki w szpitalu sklonil nas do zabrania Go do kliniki, nie chce nawet myslec , co by było, gdyby nagle zalamanie jego stanu zdrowia nastąpiło u nich. byliby bezradni. wierze, że tak wlasnie mialo byc. kocham Cie pieseczku
  15. czekamy wiec kie3dy pojawi sie zalozyciel wątku, moze zadzwoniłby do p. Marty. transport z wrocka na górny sląśk odbyłby sie pociągiem, musielibysmy tylko uzbierac na bilecik pkp dla dziadziunia. ze sląska to ja juz go do glogaczowa zawioze , bo to chyba gdzies niedaleko krk jest???? ale juz cicho siedze i czekam na xmartx uryczlam sie nad wątkiem pieskow za Tm, bo chce tam Herkulesia wpisac i nic , tylko oczy wycieram...
  16. chcialam kupic to wydanie krakowskiej z Gilipem ale to chyba bylo w lokalnym dodatku...
  17. [quote name='ivette3']...ja też czekam na odpowiedź na PW lub na wątku od ani@ .Dzwoniłam, ale chyba jest zajęta bo na razie nie odbiera...[/QUOTE] jak juz pisalam, moj michal pojedzie do elbląga, musimy mu tylko zatankowac samochod. jednakze koszty paliwa zabiora jego pol m-ca w dt, troche szkoda, te pieniazki mozna inaczej wydac. niestetykryzys fin w naszej firmie nie pozwala nam na pokrycie k-tow takiej trasy bo inaczej wiecie... zrobilibysmy sobie pozne wakacje w elblągu... trzeba szybko zdecydowac o wyborze dt.
  18. do tychów mam rzut beretem, wiec moglabym go odebrac. ale upieram sie, bysmy szukali dt blizej wrocka:)
  19. myslalam ze kuzyn pojedzie z wrocka do domu , do nas ale niestety wraca przed samymi swiętami. koszt paliwa to ok 200 zl, sluchajcie, to prawie miesiąć jego pobytu w dt... nie ma szans na znalezenie mu czegos blizej??????
  20. [quote name='ivette3']Na pierwszej str. jest ogłoszone,że transport Wrocław- Kraków.... a on ma chyba do Elbląga jechać....chybaże się pogubiłam :oops: I jeszcze jedno: jeśli w Częstochowie potrzebny by był przystanek, to u mnie można ...[/QUOTE] ivette:) bo moze moj Michał go zawiezie do elbląga(juz kiedys sie deklarowal , że jak mu damy na paliwo, to pojedzie). dobrze by bylo, zebysmy nie musieli jechac po niego do wrocka bo to dodatkowe 300 km. gdyby ktos jechal w nasze strony, to podrzuciłby nam psiaka i wtedy pojedzie do elbląga przez cz-we :)
  21. od nas do Elbląga jest 600 km. najkrótksza trasa przez cz-we i lodz. zanocowalibysmy w Lodzi u rodziny jesli zaszlaby taka potrzeba
×
×
  • Create New...