-
Posts
2022 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by danal1983
-
FRANUŚ odszedł od nas za TM...Badź i tam szczęśliwy!!!
danal1983 replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oby diagnoza z uchem byla trafna. w kazdym razie bedzie dobrze... domowy tymczas byłby optymalny, ale gdzie go znalezc? -
WYŻEŁ SUNIA w schronisku MA DOM /dziękuje wszystkim
danal1983 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
jesli bedzie sie upieral ze to jego pies, to niech cwaniak pokaze ksiazeczke zdowia psa z aktualnymi szczepieniami, glowe dam ze jej nie zaszczepil. i juz nalezy sie mandat za to -
WYŻEŁ SUNIA w schronisku MA DOM /dziękuje wszystkim
danal1983 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
a hotelik w mielcu? [URL]http://hotelterier.pl/[/URL] z rudy do mielca jest tylko 200 km z mała nawiązką -
WYŻEŁ SUNIA w schronisku MA DOM /dziękuje wszystkim
danal1983 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
jesli chodzi o transport ze zwrotem kosztow to mysle ze mozemy sie zadeklarowac, jeszcze jutro to uzgodnie z moim M. domek znajdzie sie szybko, wszak to mlody rasowy piesek wiec w dt nie bedzie musiał dlugo przebywac. jesli to pijak to i za flache wódy sprzeda psa -
FRANUŚ odszedł od nas za TM...Badź i tam szczęśliwy!!!
danal1983 replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzialacie tak szybko, ze juz nie nadążam i gubie sie. wspaniale że tak szybko udało sie znalezc rozwiązanie. klinika jest strasznie droga. dla porownania w dobrej klinice w bielsku doba koszt 30 zł plus dodatkowo za badania oczywiscie -
Sponiewierany przez życie Filip ZA TM
danal1983 replied to Ank@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jak juz beda ogloszenia, to dajcie na poierwsza strone linki -
malutki staruszek Niedźwiadek Grizli - za TM ['] :(
danal1983 replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
mam 20 zł z bazarku dla Niedzwiadka , jutro przeleje -
dzisiaj rano kajtek podniósł głowę, tylko na tyle wysiłku sie zdobył. wzięłąm śmierdziuszka na rączki, zapakowałam do autka w kubraczku od Herkulesa (o 3 rozmiary za duzy):) i pojechalismy do lecznicy. ożywił sie juz w samochodzie. lecznica mieści sie na osiedlu , gdzie kajtek spędził całe swoje życie wiec jak tylko zajechalismy, zaczał sie wyrywać. zwiedził lecznice, ugryzł mnie,kiedy chciałam go wziąc na ręce....wyszłam na panikare przed panem wetem;) nie wiem , na ile mi uwierzył, w to ,że pies od dwóch dni prawie wcale nie wstawał....nie jadł, wymiotował. dostał zastzryk p/wymiotny ale wet zdecydowal ze na razie nie podejmujemy zadnego leczenia bo na tesknote nie ma lekarstwa. kajtek figurował w rejestrze jako 15 -latek, ostatnie szcepienia w 2007 r, kilka razy Pan K. był z wizyta kiedy kajek coś nie domagał. jednym słowem, na ile mógł, na tyle dbał:) prosto z lecznicy pojechalam na chwile do rodzicow, by zadzwonic do sasiadki ktora chciala go adoptowac. ucieszyla sie ze jestesmy juz na osiedlu, czekala na nas. kajtek zaprowadził nas do tamtej klatki, w naszym ogrodeczku nareszcie sie wysiusiał (ostatni raz oddawal mocz wczoraj ok 13), zalatwil tez inne potrzeby. i radosnie z podniesionym ogonem szedł do swojego dawnego,nowego domu. nie moglam uwierzyc w tę przemiane, cos niesamowitego. na klatce spotkala nas jakasa miła sąsaidka, ewidentnie z kajtkiem zaprzyjazniona, rozmawialismy na pietrze , gdzie kajtek mieszkał, niuchał pod drzwiami swego pana ale jednoczesnie byl zadowolony zewidzi znajomą twarz. na to wszystko zeszła z góry kolejna sasiadka - nowa wlascicielka kajtysia i wywolala kolejna fale radosci u psa. pobiegl na gore za jej malą coreczka i za chwile znów był pod drzwiami swego pana.. porozmawialismy, pozegnalismy sie i kajtek szedl za nowa pania na gore , by za chwile zejsc na dół i pożegnac sie ze mna... to było niesamowite i niezapomniane. on przyszedł sie ze mna pozegnac:)
-
jutro o 8 jedziemy na kroplowke i badania a potem do nowego domku, ktore mam nadzieje bedzie najlepszym lekarstwem. kajtus jest tak slabiutki, ze nawet na chwile nie wstaje. lezy calutki czas i tylko zmienia pozycje:(oczy ma przekrwione, spuchło mu chyba dziąsełko, jedno wielkie nieszczeście. ale na szcescie nie wymiotuje juz
-
będziemy szukac domu opieki, do którego trafił Pan K. ,żeby mu powiedziec,że piesek jest bezpieczny i choc bardzo za Nim teskni, nie stanie mu sie krzywda. jesli ten facet miał prolemy z pamięcią i dopadla go demencja starcza , to teraz , kiedy zabraklo jego czworonoznego przyjaciela, z ktorym byl bardzo zwiazany, choroba bardzo szybko bedzie postepowala. moze i zył momentami w swoim swiecie ale na pewno mial gdzies bardzo głęboko swiadomosc obecnosci przyjaciela.
-
mam złą i dobra wiadomosć. najpierw zła Kajtek od wczoraj bardzo choruje. nie je i cały czas wymiotuje, najpierw wymiotował żółcią (nawet nie zwymiotował tego co zjadł ), żółcią ze śluzem, teraz juz ślina ze śluzem i pianą. dzisiaj wieczorem zabiore go na pogotowie jęsli nic sie nie zmieni, jedna lecznica powinna miec dyżur. nie mam wątpliwości, że On umiera z tęskonty. trzęsię się co jakiś czas, początkowo myślałam, że to objaw padaczki ale teraz mi sie wydaje, że On bardzo, bardzo tęskni i stąd te drgawki:( dzisiaj ,kiedy wróciłam ze schronu po dwóch godzinach, On lezał nieruchomo, kiedy go próbowałam pogłasakac po mordce, nawet nie otworzył oczu, był nieruchomy,sztywny, przestraszyłam się, że... na szczescie zaraz potem otwotzył powoli oczka i patrzył tak smutno... to okropne patrzec na cierpienie i nie móc w zaden sposób pomoc. najgorsze jest to, że prawdopodobnie jego pan równiez nie wie co sie stało z jego psem. rodzina pozbyła sie ich na świeta. niech mi ktos wytłumaczy dlaczego, bo ja tego nie ogarniam juz. jak mozna? jak oni spokojnie moga teraz swietowac?? nie chce zeby tacy ludzie w ogole chodzili po tej ziemi, dlaczego Pan Bóg nie stworzył ich jako szaranczy zjadanej przez innye zwierzeta??????? przeprasam za ten pesymizm w swieta ale musialam gdzies wylac żółć, która mnie zalewa... a teraz dobra, wspaniala wiadomosc. zadzwonila sasiadka pana Kajtka i chce go adoptowac:) bedzuie mieszkal nad swoim mieszkaiem. pani razem z coreczka od kilku lat dokarmiały Kajtka i kiedy sie dowiedziala od sasiadow ze Kajtek trafil do schroniska, postanowila go adoptowac by ostatnie lata spedzil w domowym ciepelku a nie w zimnym ponurym schronie:) chociaz ja juz sie oswoiłam z mysla ze zostanie u mnie dlugo, jesli nie na zawsze ale kiedy wroci na "stare śmieci" na pewno lepiej sie poczuje. znajome kąty,zapcahy,ludzie.odżyje, mam nadzieje i wróci do zdrowia. bardzo sie o niego martwie
-
raz dziennie sie zalatwia wiec moze nie jest zawalaony koopa:) wiem jedno, nie ma juz gdzie wracac:( w mieszkaniu jego pana i w mieszkaniu synalka sa wyłączona domofony, sąsiadka rozmawiala z synem i dowiedziala sie ze szukali mu domu opieki. prawopodonie juz tam wylądował inajgorsze jest to, że moze nawet nie wiem, co sie stało z jego psem i sie martwi:(
-
widziec, widzi ale po tych spojoweczkach mozna poznac ze jest starutki... zsiurkał sie w domu, juz biedak nie mógł wytzrymac. slyszalam jak stukał pazurkami chodzac po mieszkaniu ale oka nie moglam otworzyc... i spał ze mną w łóżku, jest czyściutki. wczoraj kiedy przyszlam sie polozyc, on juz tam lezal rozlozony na kołderce:)
-
teraz moze zadziala... [url]http://www.dogomania.pl/threads/176092-Jego-dom-to-KARTON-Mieszka-na-DWORCU-ZOSTAA-POGRYZIONY-PILNIE-SZUKAMY-DT/page40[/url] wazne ze cos sie dzieje ws stasia. duzo sie dzieje. mamy troche pieniazkow dodatkowych z deklaracji jednorazowych, bedzie potrzeba wiecej na leczenie, zbierzemy i to.
-
pozwolę sobie [URL="http://www.dogomania.pl/../176157-Kajtek-wA-aA-ciciel-zachorowaA-rodzina-pozbyA-a-sie-psa-pomA-A-cie-ogA-aszaAE-Dziadziusia?p=13744549#post13744549"]http://www.dogomania.pl/threads/176157-Kajtek-wA-aA-ciciel-zachorowaA-rodzina-pozbyA-a-sie-psa-pomA-A-cie-ogA-aszaAE-Dziadziusia?p=13744549#post13744549[/URL]