elinka
Members-
Posts
3582 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by elinka
-
:splat:Ale jestem gapa!
-
z Inowrocławia. Steniu, skoro dużo osób pyta Ciebie o pieski to dlaczego nie zaproponujesz im tych swoich maluchów?
-
BURKA- czeka na dom 2 lata- nareszcie znalazła dom! :)
elinka replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Tylko teraz się nie śmiejcie.:lol: Vitka, a jak się robi taki kolaż, bo komputer mam od niedawna? -
BURKA- czeka na dom 2 lata- nareszcie znalazła dom! :)
elinka replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Oj, dziewczyny. Co do ogłoszeń o szczeniakach to przemyślę sprawę. Muszę się zastanowić jak to zrobić. Dzięki za wskazówki. Tylko, że taki szczeniak dwa tygodnie temu był malutki, teraz urósł, a za parę tygodni będzie już "dorosłym" psem pomiędzy innymi w schronisku. Czy zdąży załapać się jeszcze na szczeniakowe ogłoszenia? U mnie miałby jednak szansę. Co do Burki to niestety, chyba będę jednak dmuchać na zimne. Dziewczyny, wybaczcie, że narobiłam Wam niepotrzebnych nadziei, ale ja po prostu nie mogę. Po sobie widzę teraz, że gdy tak realnie piszecie mi o Burce, i nawet gdybym chciała, nie mogę przeskoczyć tej bariery, tego lęku przed powtórką z historii, jak to było w przypadku PIXI. Może sprawa miałyby się zupełnie inaczej, gdyby Burka była tutaj na miejscu albo gdybym mogła pojechać z córką do Elbląga. Ale tak nie jest. PS. Kordonia, czy możesz mi wysłać przykładowo ogłoszenie o kotach, które zrobiłaś u siebie? Myślę, że to dobry pomysł z tymi ogłoszeniami na lokalnych stronach. -
[quote name='Czerwonaona']Mam adoptowanych 3 panów prosiaków wolno żyjących i Blek łazi za nimi ostatnio krok w krok aa i wode z poidełka im pije,je marchewke.Usiłował wczoraj wejść do ich domku niestety sama głowa wlazła bo reszta się jakoś nie zmieściła.[/quote] :crazyeye:. Czy to znaczy, że masz trzy dziki?
-
[quote name='Doda_']EDIT: Czy kotów też się odrobacza? :oops: Jeśli tak, to chyba nie można w jednym dniu odrobaczyć i zaszczepić? Bo myślalam tak, ze jesli trzeba by go odrobaczyć, to podjedziemy do weta na badanie-czy zdrowy, zostanie odrobaczony, oczko zbada pan doktor, potem po 1-2 tyg (nie wiem co powie doktor) szczepienia, i dopiero na końcu kastracja a przed podaniem znieczulenia oczywiście badania? Powiedzcie dziewczyny co o tym myślicie.[/quote] Tak, koty się odrobacza. A w przypadku Miauczera będzie pewnie trzeba to powtórzyć. Doda, co do pytania uważam, że właśnie taka powinna być kolej. Oczywiście, najważniejsze jest, aby jak najszybciej pojechał do DT.
-
BURKA- czeka na dom 2 lata- nareszcie znalazła dom! :)
elinka replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Vitka, zrobiłaś Burce prawdziwą fotogalerię.:loveu: Dziewczyny, gdybym mieszkała w Elblągu już dawno byłabym z Burką na zapoznawczym spacerze. Mało, wzięłabym ją do domu na okres próbny i gdyby wszystko było OK. zostałaby u mnie. Niestety, ostatnimi czasy mój portfel świeci pustkami, obecnie szukam pracy, dlatego wyjazd do Elbląga całkowicie odpada. A branie pieska na ryzyko nie wchodzi u mnie już absolutnie w grę. Po doświadczeniach z PIXI jest to dla mnie bariera nie do przeskoczenia. No, ale jest jedna, najważniejsza chyba sprawa. Dwa tygodnie temu byłam w naszym schronisku w sprawie pieska dla tych moich znajomych, o których wspominałam już wcześniej. Weterynarz pokazał mi wtedy min. cztery szczeniaczki, które były gotowe do adopcji. No, ale przecież nie szukałam pieska dla siebie. Po powrocie do domu ciągle jednak nie mogłam zapomnieć błagań tych szczeniaków o pogłaskanie. Zdaję sobie sprawę, że taki obraz ujmuje za serce. Ale minęły już dwa tygodnie, a ja nadal nie mogę zapomnieć o tych szczeniakach. Pojechałam więc wczoraj jeszcze raz do schroniska. Szok :crazyeye:. Było ich już dziewięć. A do tego suka, która przed chwilą się oszczeniła. :sad: No i teraz w grę wchodzi tu tylko czysta licytacja. Nasze schronisko nie jest zbyt otwarte na wolontariat, nie wiem nawet czy można porobić zdjęcia biedakom do Dogo. Co prawda, zmienił się prowadzący inowrocławskie schronisko weterynarz, może to jest jakaś nadzieja? Burka przynajmniej ma już wątek. Vitka zabiera ją na spacery. A to już znacznie lepsze położenie niż w przypadku szczeniaków tutaj. Szczeniaki te najprawdopodobniej mogą utonąć w schronisku do końca swojego życia nigdy nie zauważone przez nikogo. I chociaż Burka ma dużo plusów przemawiających „za” to zastanawiam się czy nie lepiej wyciągnąć jakiegoś szczeniaka do siebie na DT i nie szukać mu domu? No same powiedzcie, co lepiej zrobić? __________________ -
[quote name='Doda_']Ja rozmawialam z wetem i mowil ze lepiej najpierw zaszczepic a potem wykastrowac po 2 tyg. To jak myślicie jak lepiej bedzie?[/quote] Trudno mi powiedzieć co by było lepsze najpierw. Naszą Kicię co roku w kwietniu szczepimy na wszystko + wścieklizna (ok.100zł) bo od maja do października jest na wakacjach na wsi i poluje sobie na myszy. Sterylizowana była w listopadzie bądź grudniu (już nie pamiętam dokładnie), więc to w niczym nie kolidowało. Ale jeśli chodzi o Miauczera to chyba Twój wet ma rację. :fadein:
-
Kolejna szczęśliwie zakończona historia. :loveu: Ech, gdyby wszystkie na Dogo tak się kończyły...
-
[quote name='Charly']róznie to bywa. każdy zrobi jak uważa. Moja siostra Emilko najpierw chciała rodzić normalnie. Potem jedna znajoma (z kilkunastu bez problemów) miała problem przy porodzie. Dziecko trzeba było ciągnąc, zerwano nerwy w ramieniu. Dziewczyna z dzieciakiem do USA jezdzi na operację i rehabilitację, ale rączka już zostanie inna. Dlatego moja siostra zdeycowała się jednak na cesarkę.[/quote] [B]charly[/B], nie straszmy niepotrzebnie przyszłych mam. emilia2280 mówi o cesarce ze względu na strach przed porodem, a nie o komplikacjach mogących wystąpić przy porodzie. W takich przypadkach o wszystkim decydują lekarze. A po drugie nawet nie wiem, czy w Polsce dokonuje się już cesarek na życzenie? Może inaczej wygląda to w prywatnych klinikach.
-
[quote name='lunarmermaid']Trzy bóle parte i dzieciątko już u mnie na brzuchu!!! To jest dopiero cudowne uczucie!!! Nic temu nie dorówna.[/quote] Oj, tak! Ja to do końca życia nie zapomnę tego momentu, kiedy lekarz położył mi córeczkę na brzuchu i tych jej błędnych oczek wpatrujących się we mnie. A później pewna chwila odpoczynku i pełzanie do góry po mleczko (oczywiście mama musiała tu pomóc :lol:). W naszym szpitalu jest praktykowana "skóra do skóry". To piękna sprawa. :loveu:
-
[B]steniu[/B], przepraszam jeśli Cię uraziłam. Twoje wypowiedzi z wcześniejszych postów sugerowały, że nie za bardzo rozumiesz sedno sprawy. No, ale wszystko się wyjaśniło. Dlatego PRZEPRASZAM. Powiem Ci, że dwa tygodnie temu byłam w naszym schronisku w sprawie pieska dla moich znajomych. Weterynarz pokazał mi cztery szczeniaczki gotowe do adopcji. Kiedy wróciłam do domu ciągle nie mogłam zapomnieć ich błagań o pogłaskanie. Nasze schronisko nie jest zbyt otwarte na wolontariat, Twoje szczeniaki mają przynajmniej już wątek. Te z naszego schroniska mogą utonąć w nim do końca życia. Miałam niedawno nieudaną adopcję, ale pomimo to zastanawiam się czy nie wyciągać ich po kolei do siebie na DT i szukać im domów? Wczoraj pojechałam jeszcze raz do schroniska. Szok :crazyeye:. Było ich już dziewięć. A do tego suka, która przed chwilą się oszczeniła. :sad:
-
[B]emilia2280[/B], jeżeli masz możliwość, bardzo polecam szkołę rodzenia. Nie chodzi mi o wyćwiczenie oddechów, bo na porodówce i tak o tym zapomniałam. Właśnie ze strachu przed porodem w młodości nigdy nie chciałam mieć dziecka. Na szczęście moja świadomość z wiekiem się zmieniła, będąc już w ciąży chodziłam na szkołę rodzenia razem z moim TZ. Dowiedzieliśmy się tam wiele istotnych zagadnień na temat przebiegu ciąży, pielęgnacji noworodka, karmienia piersią, zdrowia dziecka i matki, ale co najważniejsze PORODU :smhair2::nerwy:. Przestałam się tam bać tego "potwora". Dowiedziałam się kim on jest i jak sobie dać z nim radę. Po prostu po szkole rodzenia poszłam na porodówkę bojowo. Skurcze bolały, ale już się ich nie bałam. Mój TZ mi pomagał. Teraz jestem dumna, że od początku świadomie uczestniczyłam w przyjściu maleństwa, że rodziłam siłami natury. Że się nie poddałam. Dlatego Emilio, jeśli mogę coś poradzić, nie pielęgnuj w sobie tego strachu, walcz z nim już teraz. :lol:
-
[quote name='moana']Testuję, ale nadal tylko migdały (TZ zrobił wczoraj zapas 1 kg! i sam już 1/4 zjadł :cool1:)[/quote] Przecież to oczywiste! Twój TZ ma zgagę urojoną. :megagrin:
-
Futrzaki z Tomaszowa Maz. - NOWE ZDJĘCIA! Przepełnienie w schronie!
elinka replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
[URL="http://tesco.pl/konkursy/schroniska/index.php"][IMG]http://th.interia.pl/40,g914abc212191298/i958481.jpg[/IMG][/URL] [COLOR=SeaGreen][B] [COLOR=Blue]KLIK![/COLOR][/B][/COLOR] Umieściłam w NK i poleciłam wszystkim moim i męża znajomym. -
Wiesz, kot jest drapieżnikiem i dziwne by było, gdyby nie polował. Jednak kot szczęśliwy, najedzony robi to nagminnie. Głodny, aby zdobyć pożywienie. Głodnego kota trudniej jest przyuważyć. Wydaje mi się jednak, że Miauczer robi te wypady do lasu dla przyjemności. Miskę z jedzeniem dostaje od Ciebie. A o tułaczkę pytam się celowo, aby nie zaszkodzić kotu wywożąc go w inny koniec Polski. Musisz być pewna, że nie ma on jakiegoś "tajnego" domu. I nie chodzi tu o mety w piwnicy, bo to też jest normalne u kotów. Moja Kicia jest w piwnicach zakochana, ale ma tam zakaz wstępu. Tu chodzi o te dni kiedy Miauczer znika na dłużej. Ale Dodo, zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo trudne do ustalenia. Dlatego widząc sytuację na miejscu musisz sama to ocenić. Jeśli chodzi o rozmijanie się z właścicielami w trakcie poszukiwań kota, to doskonałym przykładem jest również historia Amosa. :lol: A po drugie może być tak, że właściciele kota wcale nie szukają, bo i tak co kilka dni do nich wraca.
-
[quote name='Doda_']Miauczer przychodzi od ok. 7 sierpnia. Byl dosc nieufny, na moj widok uciekał i nie chciał wracać. Po miesiącu już mogłam go głaskać, ale jak ruszałam szybko np ręką to się przestraszył, uciekał. A teraz w ogóle sie nie boi.. nie wiem jaki jest do innych. Jak jestem przy nim, to daje sie poglaskac mojej siostrze, mamie. A beze mnie nikomu nie pozwoli dotknąć.[/quote] To, że kot z początku był nieufny, a teraz daje się głaskać to nic wyjątkowego. Dokonałaś najzwyklejszego procesu oswajania kota. Ja już niejednego kota czy to dzikiego, czy to od sąsiadów oswajałam i dokładnie tak samo cały ten proces przebiegał. Wiesz, jest taka zasada, aby nie dokarmiać dzikich zwierząt, bo najgorzej gdy się uzależnią od człowieka. I abyśmy się dobrze zrozumiały, nie chodzi mi o to, aby nie karmić dzikich kotów czy Miauczera. Jest to tylko potwierdzenie, że kot przyzwyczaił się do Ciebie, bo dajesz mu regularnie pyszne jedzonko. Dlatego daje się głaskać. Coś za coś. Chociaż przyznam, koty uwielbiają mizianie. [B]Doda[/B], może jednak przyjrzyj się dokładniej gdzie on tak wędruje? [quote name='Doda_']elinka-on często jest bardzo głodny, nad ranem i wieczorami łapie jakies gryzonie, chodzi do pobliskiego lasu.[/quote] Widziałam koty głodne ( zapadnięte boki) i z moich obserwacji mogę powiedzieć, że to właśnie najedzone koty polują. Najedzony kot traktuje polowanie jako zabawę, głodne koty nie mają ochoty na zabawę. Stąd narzekanie wspomnianego wcześniej przeze mnie gospodarza, że jego wiejskie koty nie chcą łapać myszy. Raz to nawet chciał pożyczyć od nas naszą miejską Kicię. No bo Kicia to co chwilę przynosi nam na obiad do mieszkania myszy i upolowane ptaki. A więc polowanie nie dowodzi, że kot jest głodny. Tym bardziej, że Miauczer to istna pantera, jak podkreśliła to fiorsteinbock.
-
Wiesz co Doda? Patrząc na błyszczące futerko Miauczerka pomyślałam, że kot ten ma gdzieś swój dom. Tak, jakby gdzieś sobie pomieszkiwał :kociak:. Uliczne koty wyglądają zdecydowanie inaczej, a biorąc pod uwagę, że już dosyć długo przychodzi do Ciebie na podkarmianie też powinien gorzej wyglądać. No chyba, że dajesz mu same rarytasy?!! :evil_lol: Albo jest to przekłam na zdjęciach. U nas na wsi przez cały sezon letni od maja do października przychodzą na podkarmianie koty od gospodarza z sąsiedztwa i wyglądają o wiele gorzej niż Miauczer, chociaż ciągle otrzymują świeże rybki czy inne rarytaski. Tak czy inaczej ciekawe, gdzie on tak ciągle znika? Żeby przypadkiem chcąc pomóc tu nie zaszkodzić. Amos też miał być bezdomnym kotem, a okazało się, że jego dom był o dwie kamienice dalej. Tylko jak tu wyśledzić kota?:hmmmm: PS. czy mam dalej robić ogłoszenia?
-
Futrzaki z Tomaszowa Maz. - NOWE ZDJĘCIA! Przepełnienie w schronie!
elinka replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
[quote name='ocelot']No już wiem:) 59 miejsce. Bez szans.[/quote] Głosowanie trwa do 07.10.2009. To dużo czasu. Nie trać wiary w Dogo.:rolleyes: Umieściłam Wasz banerek w sygnaturze. -
Futrzaki z Tomaszowa Maz. - NOWE ZDJĘCIA! Przepełnienie w schronie!
elinka replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
[quote name='ocelot']A ja nie wiem jak głosować.[/quote] ...to znaczy? Moja rodzina cała zagłosowała. Macie więcej o trzy głosy ;). -
I ja :thumbs:.
-
[quote name='Jota']Stenia niestety, sądząc po jej postach posiada powłokę nie pozwalającą na przenikanie argumentów :razz: z zewnątrz. Właśnie w celach uświadamiających był filmik wrzucony przez Dagę, no cóż jak mówi pewne przysłowie : "można zaprowadzić konia do źródła, ale nie można go zmusić żeby się napił". Stenia jak widać napić się nie chce.[/quote] [B]Jota[/B], czasami nie jesteśmy w stanie wszystkiego od razu pojąć, przyjąć do siebie czy zrozumieć. Czasami potrzeba na to czasu. Tym bardziej, jeśli tkwią w nas głęboko zakorzenione standardy myślowe. A to jest naprawdę gruby mur do zburzenia. Gdy dochodzi do tego odpieranie ataków ściana staje się jeszcze wyższa. A "źródła" to już pewnie wcale nie widać. :razz: Ale pisane tu posty mogą wiele pomóc. Z mojej strony będę śledzić wątek, jest bardzo uświadamiający.
-
Dziewczyny, ale jesteście ostre. Wystraszycie dziewczynę. Jestem na Dogomanii od 03.08.2009 i z przykrością muszę przyznać, że pomimo wynikającej z mojej natury synchronizacji z florą i fauną , a także niepodlotkowego już wieku, moja świadomość w kwestii sterylizacji globalnej była przed Dogo, niestety, Z E R O W A. :oops::oops::oops: Owszem, swoją kicię wysterylizowałam, ale dopiero po tym jak przyniosła mi małe kotki. Niestety, podejrzewam, że taki jest stan świadomości większości naszego społeczeństwa. :sad: Dlatego bardzo dobrze, że reagujecie poglądowo na niedoświadczenie Steni. Jednak lepiej jest wyjaśnić w czym problem, dlaczego nasze zwierzęta powinny być sterylizowane, dlaczego schroniska pękają w szwach. Atak nic tu nie da. A jeszcze może zaszkodzić. Dobrze, że dziewczyna tu trafiła. Dogomania pomaga wiele zrozumieć, dostrzec nieznane wcześniej horyzonty sprawy.