elinka
Members-
Posts
3582 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by elinka
-
Hej, co tam u Ciebie? Czy udało Ci się już czegoś nauczyć Blekiego, czy nadal jest takim zwariowanym szałaputem :painting: ? U nas pusto i smutno. Masz wiadomość na PW.
-
Czerwonaona, rzeczywiście jest bardzo trudno tak żyć. Chyba podobnie się czułam i współczuję nadal Tobie. Co do mnie to rzeczywiście przesadziłam z tym namawianiem Cię do oddania komuś Blekiego. Ale, jak już wiesz, przechodzę przez trudne chwile, pewnie stąd ta moja reakcja na Twoje kłopoty. Najważniejsze, że podjęłaś decyzję, że jest jakaś nutka nadziei w tym wszystkim. Jak to będzie z Blekim, czas pokaże.
-
[B]Czerwonaona[/B], cieszę się bardzo z Twojej decyzji [B]:happy1:.[/B]
-
[quote name='ewtos']Może dlatego? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1156/czy-za-tydzien-pixi-wroci-do-schroniska-143586/[/URL]. Jeden post zniknął , cytowałam tylko w swoim poście jedno zdanie z niego. Po nim już nie wytrzymałam i zabrałam głos . Opisy psa agresora mrożiły krew w żyłachTytuł wątku świadczy jakie miałaś elinko zamiary i to Jagoda 053 prosi Cię byś nie oddawała psa do schroniska , że Ona go weżmie.[/quote] Oj, ewtos, ewtos. To po co bym w ogóle zakładała ten wątek o PIXI? Widzę, że nadal nie potrafisz tego zrozumieć. Jeśli masz do mnie jakieś uwagi to zapraszam na mój wątek. Tutaj jest wątek Czerwonaona, nieprawdaż?
-
Jaki śliczny! Ależ to wcale nie duży piesek. Od razu skojarzył mi się u boku jakiejś starszej, samotnej osoby. Dziewczyny, może jako bez obrazy "stare" Dogomaniaczki pomóżcie Czerwonoonej w napisaniu fajnego ogłoszenia i umieszczeniu go na swoich i innych wątkach? Słyszałam też coś o jakimś benerku, ale sama jestem zbyt krótko na Dogomanii, nie wiem dokładnie o co tu chodzi? Czy to nie te malutkie okienka pojawiające się u niektórych w podpisach? Te z obrazkiem, na których po kliknięciu pojawia się cała historia jakiegoś psa? Bo o nie mi chodzi. Może ktoś umie to zrobić i chciałby pomóc Czerwonoonej? W końcu można spróbować i tędy. Nic nie zaszkodzi, a może pomoże? Co myślicie o tym?
-
[quote name='Czerwonaona']elinka bardzo chętnie tylko gdzie ja znajde taki dom? Nie ukrywam jaki to jest pies i kto się zdecyduje? Pytam o rady bo szanse na kogoś kto zaopiekuje się i będzi enim pracował są zerowe.A byle gdzie nie oddam bo mimo wszystko kocham tego wariata.[/quote] A tak na marginesie jeśli się kocha psa to lepiej od razu szukać mu nowy dom, niż czekać aż pies pogryzie dziecko, a potem skazywać psa na uśpienie. Na początku wątku wspomniałaś, że już gdzieś umieściłaś takowe ogłoszenie, ale z marnym skutkiem. Może wklej zdjęcia pieska tutaj, w końcu ruszyło się tutaj co nieco. W międzyczasie możesz popracować nad pieskiem, behawiorysta dokładniej określi sytuację. Oczywiście zrobisz, jak uważasz. To są tylko moje propozycje jak rozwiązać ten problem. Na pewno inni Dogomaniacze też będą mieli jakieś pomysły i podpowiedzi, niejeden pomysł już otrzymałaś. Trzymam kciuki za dobre decyzje :thumbs: . Powodzenia
-
[quote name='[B']Pies lata po domu jak mała śpi a duża siedzi zamknięta w pokoju,ewentualnie jak nas nie ma.Jak starsza jest w dużym pokoju psa zamykam w małym i szkoda mi go strasznie ale boje się ,że dojdzie do tragedii.[/b]/quote] Na temat izolacji psa od życia rodzinnego są różne wypowiedzi, ale Czerwonaona co zrobisz, gdy kiedyś któraś z Twoich dziewczynek przez przypadek otworzy te drzwi? A Ty będziesz w łazience lub zajęta gotowaniem w kuchni? Jeśli pies po szkoleniu będzie do córek jak baranek to nie ma sprawy. Ale co w przypadku, jeśli nie będziesz tego pewna na 100%? A jeśli kiedyś pies będzie musiał pozostać sam z dziewczynkami w domu, bo przecież i taka sytuacja może się kiedyś zdarzyć? Czy masz gwarancję jak wtedy pies się zachowa? Na co sobie pozwoli bez Twojej obecności?
-
Oczywiście, że tak. Rozmowa z fachowcem jest jak najbardziej wskazana przed jakimkolwiek krokiem. Jednak czy warto przekonywać właściciela do trzymania psa na siłę, skoro Czerwonaona sama najchętniej oddałaby psa. Z tego co zrozumiałam, nie mając co z psem zrobić cała rodzina i pies nadal muszą żyć ze sobą. A sytuacja nie jest tam najlepsza. Dlatego może lepiej nie przedłużać tego i nie przekonywać do pracy nad psem? A właśnie takie posty się posypały. Oczywiście, każdy przypadek jest inny. Nie wykluczam, że mogę się mylić. Współczuję jednak Czerwonoonej w jakim położeniu się teraz znalazła. Agresywny pies atakujący dziecko, a teraz jeszcze szukanie rozwiązania. Sama przez to przeszłam i jeszcze długo będę przechodzić. Nie tak łatwo zagoić rany, zagłuszyć uczucia. Jedynie przekonanie o słuszności decyzji trochę mnie pociesza. Cieszę się też, że tak szczęśliwie się to skończyło dla mojego psa. Może i pies Czerwonoonej miałby szansę? Dlatego wskazałam na tą drogę, na poszukanie Blekiemu nowego domu.
-
[quote name='Czerwonaona']Moja wina zapewne,że tak jest ale robiłam co potrafiłam i co mogłam zrobić. Odkąd jest u nas wychodząc na spacer miałam w kieszeni przysmaki.Jak szedł ładnie przy nodze(prawie nigdy)dostawał przysmak.Po przysmaku zaraz wyrywał do przodu a moja ręka razem z nim.Dwa razy miałam naciągnięte ścięgna w ręce i kończyło się lekarzem bo tak strasznie szarpie.Silny jest i potrafi kolczatke rozerwać.Miał ją może 2 dni i więcej nie próbowałam. Nie wiedziałam,że wiązanie psa pod sklepem jest złe.Wiele piesków siedzi grzecznie i czeka i nie przyszło mi to do głowy. Jak w mieszkaniu są domownicy ja i Tż a dzieciaki są u babci pies zachowuje się idealnie.Nie warczy nic mu nie przeszkadza.MOge mu zabrac miske z jedzeniem jak są w niej smakołyki i nie ma nic przeciwko. Zrobie z nim co chce i wywale na plecy i potarmosze nic mu nie przeszkadza.Tż dokładnie tam samo. Jak zamieszkał z nami było w domu wtedy 3 letnie dziecko(teraz ma osiem).Nigdy nic jej nie zrobił.Przytulała go,głaskała,on kładł się koło niej i nigdy żadnego warknięcia. Do zwierzaków mniejszych i własnych(na cudzych nie sprawdzałam)rewelacja-szczurki spały na nim i nigdy nic żadnemu nie zrobił. Uczyłam i nadal ucze go podstawowych komend.Nauka przysmakami. Powtarzam a on skacze,warjuje i wkońcy po 50 razach siądzie i dostanie przysmak.Jutro już nic nie pamięta i zaczynamy od nowa. Nauka zostawania w domu wprowadona była od początku.Zostawiałam mu kości i inne zabawki których wcześniej nie widział by się nimi zają.Wychodziłam najpierw na 5 minut czekając za drzwiami i nagradzałam jak był grzeczny ale on chyba czuł ,że jestem za drzwiami bo jak już wyszłam świeci wyrzucić i nie było mnie 10 minut to wszystkie gazety poszarpane były w drobny mak(to akurat miał na wierzchu). Do dzisiaj mimo moich starań nie udało mi się nic przeforsować. Rozumie tylko "do pokoju" i to nie zawsze. Nie chodzi mi o to wszystko bo ja sobie jakoś z tym radze.Jest jaki jest i tyle i walcze dalej mimo wszystko chodzi mi o ta agresje do dzieciaków. Nie wiem jak mam go oduczyć. Pierwszy raz gdy warkną na młodą jak przechodziła nie wiedziałam co się stało.Myślałam,że może go nadepneła czy coś. Drugi raz też obserwacja ale za trzecim już widziałam sytuacje kiedy młodsza leżała w leżaczku a on na dywanie(kawałej od niej) i ona kopneła nogą,leżaczek się zabujał a on skoczył do niej.Wtedy zaczełam go zamykać choć jak mam więcej czasu staram się by był z nami tak bym mogła zareagować. Niestety nic nie działa "nie wolno"nie rozumie.Przysmak jak mała przejdzie i nie warknie nie działa bo mam wrażenie ,że on nie wie za co go dostał i ,że to nagroda. Małej dawałam smakołyki,żeby mu dała bo myślałam,że spowoduje to nawiązanie między nimi jakiejś więzi jak to mówią "nie gryzie się ręki która jeść daje".Skąd mogłam wiedzieć,że to złe? Jak starszej mówie,żeby staneła przed nim i wydała jakąś komende to jeszcze nie dojdziejak już jest warkot i rezygnuje bo wiem ,że się rzuci. Jestem z Krakowa i z chęcią skorzystam z waszej pomocy i prosze mnie nie oceniać bo na ile potrafiłam to z nim pracowałam on był bardzo zniszczonym psiakiem i wiele udało mi się u niego wynegocjować. Ps: z uporem maniaka targa pampersy Oliwci i wyciągnie je z każdego zakamarka,z kosza,z szafki,jak gdzieś przypadkowo zostawie.Dziwne bo tylko na to ma hopla i aż się boje pomyśleć co by było gdyby tak małą potraktował jak te pieluchy.Ewidentnie ma jakieś zapędy na jej rzeczy. Zaznaczam,że psu jak się urodziło dziecko poświęcałam jeszcze więcej uwagi niż wcześniej ,żeby uniknąć zazdrości.Dokłądnie jak u dzieci.Przychodzi młodsze to starszemu trzeba więcej uwagi więc głaskałam i wieczorkiem jak mała spała jeszcze dłuższe spacerki były i mama się relaxowała i ile spacer z nim można nazwać relaxem ehhh. Na prawde się starałam.[/quote] Czytając tą historię mam wrażenie, jakbyś mój przypadek opisywała. Dokładnie podobnie wszystko się działo, podobnie nad suczką pracowałam. No, może moja jest grzeczniejsza. Słucha i pamięta co ją nauczyłam. Na spacerze zawsze wraca na komendę "Do mnie". Jednak jeśli Twój piesek doskakuje do dzieci to masz naprawdę poważny problem. Jedna osoba mi poradziła, aby w takiej sytuacji rzucić kluczami lub grzechotką o ziemię. Pamiętaj, jest wiele osób naprawdę szczerze, dobrze i życzliwie radzących, ale to Ty musisz prawidłowo ocenić sytuację, bo to Ty się w niej znajdujesz. Jeśli zdecydujesz, napisz w Dogomanii ogłoszenie o chęci oddania psa. Opisz wszystko dokładnie. Dołącz zdjęcia psa. Może się uda i ktoś odpowiedni i gotowy na pracę z psem się znajdzie? Zawsze warto spróbować. W końcu to Twój ukochany pies, warto mu poszukać dobrego domu. Ja w pewnym momencie rozpatrywałam nawet oddanie psa do schroniska. Nie potrafiłam jednak tego zrobić, zbyt mocno pokochałam moją sunię. Miałam wielkie szczęście ( i mój pies także), że znalazła się chętna osoba, aby ją zaadoptować. Ale dziecko jest ważniejsze. Jeśli byłabym zmuszona, to nawet oddałabym psa z powrotem do schroniska.
-
Nawet jeśli popełniłaś kilkuletnie błędy to nie zmienia to faktu, że pies jest teraz agresywny. Nigdy nie będziesz miała pewności, czy Twój pies nie ugryzie kiedyś dziecka. Naprawdę warto walczyć o psa jeśli jest jakaś szansa na poprawę. Warto sprawdzić to u behawiorysty. Jednak trudny pies potrzebuje dużo pracy i czasu, a przy małych dzieciach nie zawsze będziesz go miała. Może lepiej poszukać dla niego nowego domku, gdzie ktoś będzie mógł się zająć psem i jego wychowaniem. A przede wszystkim gdzie pies nie będzie zagrażał domownikom? Wiele osób podawało mi przykłady pomyślnie zakończonej pracy nad agresywnością psa. Nieraz naprawdę dokonano cudu. Jednak zawsze pozostawało jakieś "ale". Zawsze gdzieś ta agresja pozostawała. W jednym przypadku ujawniła się nawet po roku od szkolenia psa! Zastanów się, czy warto? Jak będziesz się czuła, gdy pies pogryzie Twoje dziecko?
-
Zanim pojawiłam się w Dogomanii dałam wiele ogłoszeń na portalach adopcyjnych o chęci oddania mojego psa. A moja suczka jest gorsza jeszcze bardziej od Twojej. Potrafi zaatakować dzieci i dorosłych, obcych i domowników. Poza mną, mężem i córką nie da się nikomu obcemu dotknąć, a jeśli tak to po czasie ugryzie. Ujada, gdy zostaje sama w domu, ujada pod sklepem. Kiedy siedzimy na ławce gotowa jest zjeść z kopytami przechodzących. Chociaż ostatnio trochę się uspokoiła. No, jedynie jest ładnym mieszańcem. Kilka osób było nawet nią zainteresowanych, jednak gdy informowałam o agresji wszyscy rezygnowali. Pomyślałam, że na Dogomanii pieskom jakoś tak łatwiej udaje się znaleźć nowy dom, może by tam spróbować? No i udało się! Osoba, która chce ją zaadoptować jest zupełnie świadoma wad mojej suni, otrzymała pełne informacje o jej zachowaniu i nadal chce ją adoptować. Spróbuj założyć wątek Twojemu pieskowi, a nóż się uda? Uprzedzam, że będzie Cię to kosztowało wiele nerwów i stresów, bo ludzie potrafią być uszczypliwi, łatwo i szybko wyciągający wnioski. Ale są też i dobrzy Dogomaniacy. Moja sunia w tą niedzielę pojedzie już do nowego domku. Dlatego jeśli masz czas na zakładanie i prowadzenie korespondencji na takim wątku, jesteś gotowa się poświęcić dla dobra psa, a przede wszystkim dla dobra swoich dzieci to rozważ moją podpowiedź. Może się uda?
-
Mam bardzo podobny problem ze swoim psem, chociaż nie był u nas od szczeniaka, a dopiero od dwóch miesięcy. Wzięłam ją ze schroniska, ale to już zupełnie inna historia.Też z miłości do psa próbowałam o sunię walczyć, jednak ostatecznie przekazuję ją do domu bez dzieci. Nie będzie tam stanowić zagrożenia, a proszę mi wierzyć, nasze dzieci są ważniejsze. Proszę się skontaktować z LALUNA, jest to osoba kompetentna. Na pewno Pani pomoże.