Boni-Bobo
Members-
Posts
942 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Boni-Bobo
-
Przykro mi Pajo, ale nie wybrali Ciebie. Będą adpotować mikrosunie, u której byli w schronisku. Zapoznali się z wątkiem, ale boją się kosztów związanych z leczeniem - niewyjaśniona sprawa wątroby i nowotworu. Musieliby zacząć od kosztownej diagnostyki, a po niedawnej stracie Misia nie są psychicznie przygotowani do podjęcia wyzwania. Tak jak myślałam sytuacja filnansowa jest tu barierą. Dobrze, że jeden z psiaków będzie miał dom, tylko bardzo mi żal, że to nie Ty Pajo :-( Paczkę wyslałam wczoraj.
-
[quote name='keakea']Nic nie mówię... tylko bardzo mocno myślę :cool3: Boni, pokaż im Pajowy wiersz ;)[/QUOTE] Przyjdą jutro do mnie - nie znają Dogo. Pokażę wątek, wiersz - niech tylko podejmą decyzję. Na razie kciuki na pokład:lol:
-
[quote name='yunona']Znowu przemyłam sobie oczka:shake:. Boni-Bobo czyżby jakiś wesoły promyk słońca wpadł do Pajusia:loveu:?[/QUOTE] Jeszcze to nie jest pewne. Namawiam. Ludzie o ogromnym serduchu, ale z kasą gorzej. Znałam ich ostatniego Misia, umarł na białaczkę. Pomagałam im w leczeniu, teraz też mogą na mnie liczyć. Byli już w naszym schronisku, jeszcze nie wiem jak zadecydują.Namawiam.
-
[quote name='keakea']Oby ten wiersz przyniósł w końcu Pajusiowi Domek...[/QUOTE] Sprawdzam czy faktycznie spełniają się życzenia Nocy Świętojańskiej. Jeżeli tak to Pajo wkrótce zamieszka w DOMKU - tego sobie ktoś życzył :lol:
-
Wobec tego organizujmy zasypywanie Pajo materiałami:lol:Może chociaż tak pomożemy...Mogą być używane, a w adresie piszemy dla Pajo. W poniedziałek wyślę paczkę.
-
Kacperka bardzo łatwo pokochać - jest wyjątkowy. Wzrusza swoim wiekiem, siwizną na pycholku, czasami nieporadnością, gdy próbuje pokonać schody i rozpaczą gdy znikam mu z pola widzenia To pies jednego człowieka - inni domownicy nie mają takich względów:oops: Porzucenie było dla niego wielką traumą i potrzebuje czasu, aby uwierzyć, że to się już nie zdarzy. Gdy pierwszy raz został sam przez godz. pogryzł sobie ogonek:shake: Zaczęliśmy uczyć się pozostawania przy pomocy podglądu kamery.Wytrzymywał sam 15min. potem słyszał mój głos, zapominał o lęku. Dzisiaj został sam przez 2 godz. i dał radę:lol: Jeszcze na początku trochę popiskuje, potem układa kocyki i zasypia.Mam go ciągle na podglądzie Śpi bardzo czujnie, podnosi główkę na każdy dźwięk.Popracujemy nad tym - to dzielny jamniczek, ale trochę jeszcze nieufny- potrzebny mu mądry dom.
-
[quote name='Ania_0411']Z ogłoszenia w piątkowej gazecie był tylko jeden telefon, wcześniej był jakiś niekonkretny (ponad miesiac temu) z ogłoszenia w necie i jeszcze jeden, ale Pani wyjechała i raczej pewnie też nie zdecyduje się na Paja. to w sumie 3 telefony przez całą kilkumiesięczną akcję :( 3 telefony bez echa :([/QUOTE] Ale kropla drąży skałę i ktoś kiedyś odpowie na ogłoszenie. Trzeba w to wierzyć, aby mieć siły na pomoc psiakom. Byłam dzisiaj w schronisku i wiem, że zbliżają się wakacje:mad::mad:
-
[quote name='Ania_0411']W piątek w regionalnej gazecie (nakład blisko 81,5 tys na całe województwo) poszło ogłoszenie Paja ze zdjęciem. Na razie był tylko jeden telefon, ale zupełnie nic konkretnego :([/QUOTE] Spokojnie, tak naprawdę potrzebny jest tylko ten jeden telefon, a on podejmuje przemyślane decyzje. Teraz kciuki trzymać mocno, słać Pajowi dobrą energię, a zdarzy się DOM:lol:
-
Na razie sytuacja Kacperka jest ustabilizowana, przede wszystkim jest zdiagnozowany, nie dzieje się nic złego. Kolejka jamnikowych potrzeb u'' Isadory od tragicznych przypadków''jest spora, sądzę więc, że nie trzeba tworzyć nowego wydarzenia. Może oczywiście jeszcze zapukać zły los, tylko po co? Kacperkowi nie dam zrobić krzywdy, przed ostatecznością nie ma ucieczki, trzymajmy kciuki, wznośmy toasty za zdrowie malucha, a jakby coś wierzę, że pomogą jamnikowe cioteczki:lol:
-
Jestem Pajo, ale domku nadal nie widziałam:shake:
-
Kacperek miał dzisiaj baaardzo śpiący dzień. Czuje się chyba troszeczkę zmęczony po wczorajszych zawirowaniach. W ogrodzie spacerował dziarsko, nawrzeszczał na koty, apetyt też całkiem całkiem... On naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że to nie te latka... nie ten wzrok jak mówią ... Trzeba go mieć na oku. Kto zgadnie czego szukał Kacperek w trawie?
-
Kacperek miał kłopoty,chyba najpoważniejsze od czasu przyjazdu. Rano nie mógł podnieść się z legowiska - sprawnie poruszał tylko głową, był niespokojny, piszczał, załatwił się pod siebie, drżał. Prawdę mówiąc spanikowałam początkowo, ale potem rozmasowałam delikatnie mięśnie kręgosłupa, ogrzałam ciepłym ręcznikiem, a gdy uspokoił się podałam leki. Po ok. godz. maluch podniósł się, podreptał do wody, napił się. Później zjadł śniadanie i chyba nie pamięta, że napędził mi tyle strachu. Chodzi, wędruje po pokoju i domaga się wyjścia do ogrodu. Nie będzie miał tak łatwo, potrzymam go trochę w domowym areszcie, będę go miała na oku!