Jump to content
Dogomania

wiking042

Members
  • Posts

    1274
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wiking042

  1. Witam! Słuchajcie, wszystko po 2-godzinnej akcji skończyło się NIEPRAWDOPODOBNIE POMYŚLNIE! Opiszę dokładnie później, ale najważniejsze jest to, że psy MAJĄ JUŻ DOM! Lula jest już na miejscu, Saba dołączy do niej po sterylizacji za 2-3 tygodnie. To na razie tyle, bo nie mam już więcej czasu. WIELKIE DZIĘKI WSZYSTKIM!:lol::lol::lol:
  2. Witam! Dziś pojechałem do Wsoli wieczorem. Zostawiłem samochód z moją sunią jakieś 200-300 metrów od legowiska Saby, bo ostatnio między Psotą i Sabą nastąpiło małe spięcie. Saba bardzo odzyskała siły i czuje się już tam jak na swoim terytorium. I pogoniła wroga. Z kolei moja Psota jest bardzo zazdrosna o Sarę, więc postanowiłem oszczędzić jej stresu. Był już zmierzch i Sara początkowo mnie nie poznała. I wierzcie mi, gdybym nie wiedział, że to ona, spadałbym stamtąd w podskokach! Przywitała mnie, jak dobry gospodarski pies: głośnym ostrzegawczym szczekaniem. Nie bała się i gotowa była w razie czego walczyć. To już nie ten wystraszony, zabiedzony pies z zeszłego tygodnia. Ale jak się tylko odezwałem rzuciła się na mnie z najprawdziwszą, spontaniczną psią miłością. Chwilę z nią się pobawiłem, zostawiłem jedzenie, którym w mojej obecności specjalnie nie była zainteresowana, wytłumaczyłem jej, że jeszcze tylko jedna noc i wszystko się zmieni. Zauważyłem, że ktoś był już przede mną, zostawił suchej karmy, a nawet zrobił budę z kartonu z posłaniem w środku. Ale psy już się przyzwyczaiły do spania na dworze i na razie z budy nie potrafią skorzystać. I w końcu przyszedł moment, że musiałem powiedzieć: zostań! Pies natychmiast usiadł, a ja odszedłem nie odwracając się. Gdy wsiadałem do samochodu widziałem, że wciąż siedziała i patrzyła... Jutro o 14. umówiony jestem z Wlodim. Potem Wam wszystko opiszę.
  3. Monday, myślę, że to dobry pomysł. Chciałbym, aby red się też wypowiedziała na ten temat. Co postanowicie to zrobimy. Ja na początek mogę jednorazowo zadeklarować 50zł i już zbieram rzeczy na bazarek. Będą to pewnie na razie jakieś książki, potem się zobaczy. Jeszcze tylko muszę trochę poczytać regulamin i dowiedzieć się, co to znaczy hopanie wątków (zabraniają hopania wątków). Takie coś znalazłem w regulaminie i tego nie rozumiem. Napisałem do Administratora, ale jeszcze nie mam odpowiedzi. Jak się dokształcę i jutro wszystko pójdzie dobrze, to założę bazarek. W pracy też rozpuściłem wieści o psach. Może uda się szybko psy oddać w dobre ręce? Wtedy, gdyby zostało coś pieniędzy to byśmy je przeznaczyli na Wasze potrzeby. Myślę też o stałej deklaracji, niekoniecznie na Sabę, czy Lulę, jeśli znajdą domy.
  4. Dzięki Monday! Poczytam, jak działają bazarki i rozejrzę się u siebie za czymś do licytacji. Może też coś wylicytuję? Decyzję o wyborze hoteliku pozostawiam Wam, bo przecież znacie realia. Bardzo chciałbym, żeby już było jutro.
  5. Wierzę i cieszę się. Do hotelu mógłbym zadzwonić, ale kompletnie nie mam pojęcia, jak z nimi rozmawiać. Ktoś musiałby mi podpowiedzieć... ten pierwszy raz...
  6. Witam! Właśnie wróciłem ze Wsoli. Pieski mają się bardzo dobrze. Saba, jak tylko usłyszała, że silnik samochodu przestał pracować, wyszła z kryjówki (dół, z którego ktoś wybierał kiedyś piach) i merdając ogonem przybiegła na spotkanie. Za nią przyturlała się Lula. Ona też już poznaje człowieka, bo jej zachowania nie można interpretować inaczej, jak wielka radość. Dałem im 1,5kg batona, początkowo były zainteresowane, wylizały wszystkie kawałki dokładnie, ale potem Lula wyciągnęła się w słońcu i zasnęła, a Saba miała wielką ochotę na zabawę i pieszczoty. Gdy głaskałem ją po brzuszku leżącą na grzbiecie zauważyłem, że ma zabliźnioną ranę po jednym sutku. Poza tym wygląda zdrowo i zachowuje się zdrowo. Tylko te kleszcze. Zauważyłem krwawiące miejsca, gdzie sobie je wydrapała, kilka upasionych na szyi i łbie. Wszystko do usunięcia, ale pod jakąś kontrolą, bo teraz pies chyba by jeszcze nie pozwolił tak przy sobie grzebać. Spotkałem też ludzi, którzy tuż przed moim przyjazdem nakarmili psy. Mają tam działkę - kawałek lasu. Jutro też tam będą. Powiedziałem im o prowadzonej przez nas akcji i wyraziłem zadowolenie, że przynajmniej w czasie ich obecności psy będą bezpieczne. Już się nie mogę doczekać soboty. Czytałem trochę o Marsie i Aresie. Piękna akcja! Cieszę się, że Saba trafi też do tego hotelu. Red, prawda? Martwią mnie tylko finanse. Chcę wierzyć, że szybko znajdzie dom i jakoś wytrzymamy okres oczekiwania. Pozdrowienia i wielkie dzięki za wszystkie uratowane przez Was psy!!!!
  7. Umówiłem się z Wlodim na piątek na tel. Prawdopodobnie w sobotę przed południem podejmiemy akcję. Po pracy o 16. jadę sprawdzić, co z psami.
  8. Dzięki red. Jutro zadzwonię, żeby się umówić. Dzięki AnnaA, już zastanawiałem się, jak tu małą przechować u siebie, ale miałbym naprawdę spory problem. Jutro wracam do pracy po urlopie, odwiedzę więc pieski dopiero wieczorem. Ale dziś oprócz batona dostały 2kg kostek do obrabiania, które za 2zł! kupiłem na targu. Mała zdziera z nich resztki mięsa, a matka kończy resztę. Mała nie będzie jadła kości, bo ma zbyt małe zęby. Już to wczoraj obserwowałem. Więc nic jej nie będzie. Jak widzicie na zdjęciach chleb sprzed dwóch dni też wolno ubywa. Już im więcej nie daję. Nie są tak głodne, jak wtedy, gdy zjadły przez noc całą reklamówkę chleba. Później pozbieram resztki i wrzucę do wody. Ptactwo wodne i ryby wszystko posprzątają. Boję się trochę, żeby przed sobotą ktoś nas nie uprzedził, bo psy naprawdę zaczynają się fajnie prezentować. Lula jest fajna i pewnie szybko znajdzie dom, mam nadzieję, ale Saba jest naprawdę fantastyczna. Strasznie żałuję, że nie mam warunków, aby ją wziąć do siebie. Dzięki wszystkim!
  9. Nie wiem, ale chyba coś jest nie tak, najpierw nie mogłem znaleźć tego wątku, teraz mój wpis najpierw zginął, a teraz pojawił się 2x???
  10. Witam! Byłem dzisiaj we Wsoli, pieski mają się dobrze. Zrobiłem parę zdjęć, przesłałem je red, pewnie coś tam wybierze i tu wrzuci. Pieskom bardzo dokuczają kleszcze, ale samemu i w takich polowych warunkach nie bardzo mogłem próbować je usuwać. Ale później mogę się tego podjąć, mam w tym wprawę, bo moja poprzednia sunia, Timba, zawsze ze spaceru we Wsoli coś tam przynosiła do domu. Saba (matka, tak red ją nazwała) jest bardzo dobrym psem. Ostrożna i płochliwa - na każdy gwałtowny ruch podkula ogon i się oddala na kilka metrów - przywołana wraca prawie się czołgając przy samej ziemi. Ale jak się ją pogłaszcze i poklepie po karku tuli się i kładzie na nogach z łbem zadartym do góry i oczami wpatrzonymi w człowieka. Aż przykro jest jej powiedzieć, żeby odeszła i została. Ale odchodzi natychmiast, siada i do końca patrzy za odjeżdżającym samochodem. Mała też jest pocieszna, walczy z matką o każdy kęs jedzenia. Na rękach zastyga. Wypuszczona nie ucieka. Zawsze wychodzi na spotkanie i z daleka merda ogonkiem. Mówię Wam, to bardzo dobre psy! O Dąbrówce Warszawskiej też słyszałem wiele dobrego. Jeśli coś postanowicie dorzucę się do kosztów.
  11. Witam! Byłem dzisiaj we Wsoli, pieski mają się dobrze. Zrobiłem parę zdjęć, przesłałem je red, pewnie coś tam wybierze i tu wrzuci. Pieskom bardzo dokuczają kleszcze, ale samemu i w takich polowych warunkach nie bardzo mogłem próbować je usuwać. Ale później mogę się tego podjąć, mam w tym wprawę, bo moja poprzednia sunia, Timba, zawsze ze spaceru we Wsoli coś tam przynosiła do domu. Saba (matka, tak red ją nazwała) jest bardzo dobrym psem. Ostrożna i płochliwa - na każdy gwałtowny ruch podkula ogon i się oddala na kilka metrów - przywołana wraca prawie się czołgając przy samej ziemi. Ale jak się ją pogłaszcze i poklepie po karku tuli się i kładzie na nogach z łbem zadartym do góry i oczami wpatrzonymi w człowieka. Aż przykro jest jej powiedzieć, żeby odeszła i została. Ale odchodzi natychmiast, siada i do końca patrzy za odjeżdżającym samochodem. Mała też jest pocieszna, walczy z matką o każdy kęs jedzenia. Na rękach zastyga. Wypuszczona nie ucieka. Zawsze wychodzi na spotkanie i z daleka merda ogonkiem. Mówię Wam, to bardzo dobre psy! O Dąbrówce Warszawskiej też słyszałem wiele dobrego. Jeśli coś postanowicie dorzucę się do kosztów.
  12. Luka1, Tobie przede wszystkim dziękuję, bo to Ty skontaktowałaś mnie z red. gdyby nie Twój odzew nie byłoby tej całej akcji. Wielkie, wielkie dzięki!!!
  13. Witam wszystkich bardzo gorąco! Po otrzymaniu linka od red do swojego wątku, który wczoraj mi już gdzieś zginął, przeżyłem SZOK, gdy zobaczyłem tyle wpisów! Dziękuję wszystkim za odzew, za chęć niesienia pomocy, dziękuję Ci Anhata, że się odezwałaś, bo o Ciebie mi właśnie chodziło i bardzo, bardzo cieszę się, że się wtedy spotkaliśmy. Red pierwsza przyszła mi z pomocą i Jej wskazówki i instrukcje staram się dokładnie wypełniać. Nie muszę chyba dodawać, że jest FANTASTYCZNA! Wierzę, że te psy przy takim wsparciu i zaangażowaniu tylu wrażliwych ludzi znajdą swoje szczęśliwe miejsce na Ziemi. Co do piesków, w tej chwili na pewno nie są już głodne. Tam oprócz mnie jeszcze co najmniej dwie osoby je dokarmiają. Najgorzej było w sobotę, gdy je znalazłem. Sunia duża to była skóra i kości. To nie do wiary, że w ciągu tych kilku dni tak potrafiła się zregenerować. A co do suchego chleba, to został on, bo psy wymiotły już wszystko, co było między nim (1,5 kg batona, kostki z obiadu i inne rzeczy, które już ktoś wcześniej przyniósł). W sobotę, gdy je znalazłem, kupiłem im w sklepie we Wsoli 1kg batona. Sunia dosłownie połknęła go w jednej chwili. Nie wiedziałem, jak długo nie jadła, bałem się, żeby jej się coś nie stało, dlatego nie kupowałem jej nic więcej. Postanowiłem przyjechać dopiero na drugi dzień rano. Ale w domu przyszło mi do głowy, że mam dużo suchego chleba dla ptaków na zimę. Pies suchego chleba tak nie połknie, jak mięsa, ale jeśli rzeczywiście będzie głodny, to posili się i chlebem. Zawiozłem więc taką siatkę, jak widać, jeszcze wieczorem. Rano wszystko było wymiecione do ostatniego okruszka! Więc w niedzielę i poniedziałek powtórzyłem ten manewr. Psy oprócz batonów dostawały też siatkę chleba na noc. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że ktoś inny je już też dokarmia. Jedną z tych osób jest żona leśniczego ze Wsoli. Spotkałem ją dziś właśnie tam. I dziś rano już tyle chleba zostało po nocy. Więc psy nie są już głodne. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy to zobaczyłem. I to na razie tyle. Teraz wykonuję polecenia red. Myślę, że do niedzieli psy spokojnie pożyją sobie jeszcze na łonie natury, chyba, że ktoś zabierze drugiego szczeniaka? Ale na to nic nie mogę poradzić. Zobaczymy. A w niedzielę przystąpimy z red do dalszych działań. Wierzę, że wszystko skończy się pomyślnie. Jeszcze raz wszystkim dziękuję i serdecznie pozdrawiam, wiking042
  14. [B][/B]Szukam po omacku dziewczyny z Radomia, którą spotkałem na spacerze z psem mniej więcej w połowie zeszłego roku (ok. maja, czerwca 2009) na ul. Akademickiej. Była w przeddzień wyjazdu do Belgii, czy Holandii. Podała mi tylko swój login, ale go zapomniałem. Jednym z tematów, jakim się ta dziewczyna zajmowała był Roki ze schroniska w Radomiu, dla którego szukała domu. I znalazła, ale ten temat jest już zdjęty z portalu. Pomóżcie mi, jeśli wiecie, o kogo chodzi. Chciałem ją prosić, aby mi pomogła uratować suczkę ze szczeniakami, którą znalazłem okaleczoną w lesie w okolicach Radomia. Dokarmiam ją, jest bardzo przyjazna i bardzo, bardzo chce żyć. Boję się zgłosić ją do schroniska. Gdybym mógł, wziąłbym ją bez zastanowienia do siebie. Ale jest to zupełnie niemożliwe. A może odezwie się ktoś z Radomia, kto ma większe doświadczenie w przypadku takich spraw, może poda mi kontakt na kogoś doświadczonego, komu można zaufać? Pozdrawiam, wiking042 (wiking042@wp.pl).
×
×
  • Create New...