Jump to content
Dogomania

wiking042

Members
  • Posts

    1274
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wiking042

  1. [quote name='AnnaA']Słowa uznania wiking! Wspaniale załatwiłeś sprawę piesków z lasu. Zawsze możesz liczyc na moja pomoc. Jesteś człowiek z głową i dobrze się z Tobą współpracuje.[/QUOTE] [quote name='Monday']No cóż. Wszystko wskazuje na to, że już jutro wiking zmienisz tytuł wątku :)[/QUOTE] Dzięki, ale naprawdę odetchnę dopiero jutro, jak już Saba zostanie ze swoją nową rodziną. [quote name='red']Już jutro!Wreszcie nie wróci ze spaceru do schroniska! Moe będą jakieś zdjęcia z miejsca gdzie zamieszka Saba.[/QUOTE] Spróbujemy, red, wezmę aparat.
  2. Jutro po 16. przekazujemy Sabę pani ze Wsoli! :lol::lol::lol: Powiedziałem pani, że Lula już przypadkowo znalazła dom, a Saba jest wreszcie gotowa, aby wyjść ze schroniska. Pani życzyła Luli wszystkiego najlepszego w nowym domku i ucieszyła się, że już może odebrać Sabę. Byłem tam, widziałem dom, dużą, piękną działkę wokół domu, wspaniałą budę z dwoma wejściami - bajka! Posesja jest bardzo dobrze ogrodzona, a szczelina pod bramą niewielka. Lula już teraz by się nie przecisnęła. Saba, póki co, będzie tam stróżowała, a jeśli zajdzie potrzeba, w przyszłości zostanie zrobiony dla niej kojec. Nie będzie na uwięzi. Pani jest przygotowana, że podpiszemy jutro stosowne dokumenty adopcyjne. Nie miała zastrzeżeń. I to tyle. Teraz czekamy niecierpliwie do jutra! :lol::lol::lol:
  3. Ja też myślę o Malcie i Grecie... Czy są gdzieś jakieś ich banerki do pobrania?
  4. [quote name='red']Ale to przykre dla niej.....biedna, jutro już będzie chyba wiadomo, czy może opuścić schronisko.[/QUOTE] Tak, tak, zadzwonię jutro do Ciebie, to porozmawiamy. Musimy to dobrze rozegrać...
  5. [quote name='red']Wiking, Saba wróciła do schroniska?[/QUOTE] Tak, bez żadnego problemu. Tylko rozstać się potem ze mną nie chciała, jak zwykle... :-(:-(:-(
  6. Lula została sprawdzona w Pankracym - parwo nie stwierdzono. O 12. wyjechała do Rybnika. Przed chwilą dzwonił szwagier, że dojechali bez żadnych problemów. Pies zniósł podróż doskonale z małą przerwą w połowie drogi na siusiu. Lula zjadła spóźniony obiad, została po obiedzie wyprowadzona na spacer, a teraz już we własnym kojczyku, który dostała ode mnie, poszła spać. Od szwagra zależało, czy Lula pojedzie do Rybnika, więc o jego stosunku do Luli niech świadczy fakt, że relacja z podróży przez telefon trwała prawie pół godziny! To sprytny pies... i już go ma! :lol::lol::lol: Byłem dziś z Sabą na długim spacerze we Wsoli. Zrobiłem parę zdjęć, niestety tylko telefonem komórkowym. Saba jest całkowicie posłuszna, pozwala się przypiąć do smyczy, reaguje na imię Saba i bardzo ładnie wraca przywołana. Oto ona na popołudniowym spacerze. [IMG]http://i44.tinypic.com/hstc0w.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/30rv814.jpg[/IMG] Wreszcie czysta, świeża trawa, oj, jak dobrze! [IMG]http://i39.tinypic.com/260e7iu.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/162a9n5.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/zo6iia.jpg[/IMG]
  7. [quote name='AnnaA']Lula poprostu opanowała już jazdę samochodem. Gdybyś ją widzial jak przyjechała do mnie pierwszy raz z Radomia do Kozienic /było wszystko, zwroty od góry i dołem/, a teraz jazda ode mnie do Radomia wypadła już lepiej /był tylko śliniotok/. Pisałam przecież, ze uczy się błyskawicznie. Ponadto wydaje mi się, ze ma coraz większe poczucie bezpieczeństwa.Nawet nie wiesz Wiking jak bardzo się cieszę, że trafiła do Twojej rodziny. To nieszczesne parwo na copś się jednak przydało - gdyby szczylki nie zachorowały nie byłoby konieczności zabrania Luli i nie spotkałaby swojej rodziny. Bardzo ważne, by tarfiła do weta i test na parwo, a potem szczepienia, kapiel i Lula może robic za gwiazdę. A czy niedoszła pani Luli już wie co straciła?[/QUOTE] Dzięki, Aniu! Kąpiel już była, wieczorem, w przeddzień wyjazdu do Wierzbicy. To zdjęcie pod kocykiem to już jest po kąpieli. Test na parwo zrobimy dziś w Pankracym, przed wyjazdem do Rybnika (mam nadzieję, że to możliwe, Ty swoim pieskom tak szybko zrobiłaś). Jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa, to gdybyś widziała, co ona wyrabia i jak zdominowała moją Psotę - nie miałabyś co do tego najmniejszych wątpliwości! A najciekawsze jest to, że ona nie robi nic na siłę, tylko jest bardzo konsekwentna w osiąganiu określonej pozycji w stadzie (miska, miejsce w kojcu, miejsce na kanapie, w łóżku). A uczy się niewiarygodnie szybko! Po pierwszym spacerze w parku do domu sama już biegiem wracała własnym tropem! Chyba, bo inaczej nie umiem sobie tego wyobrazić. Siostra ma zaprzyjaźnionego od wielu lat weterynarza w Rybniku, pies będzie miał szczepienia i opiekę medyczną. A co do niedoszłej pani, mam nadzieję, że godnie zniesie stratę, i że nie będzie to miało żadnego wpływu na stosunek do Saby.
  8. [quote name='AnnaA']Szczeniaczki mają już domy i to naprawdę udane domy.[/QUOTE] No to bardzo się cieszę. O Margo też super wiadomość. A czemu Kaja już nie jest pod naszą opieką? Czy to dobrze? Nie rozumiem...
  9. [quote name='anhata'](...) Lula będzie wysoką psią dziewczyną....chyba....ma długie łapki..ładnie się prezentuje na swoim posłanku :)...szkoda jej do budy, co ?[/QUOTE] Pewnie! To już jest pies kanapowy. Dlatego ... ... ...jutro jedzie do Rybnika! :lol: :lol: :lol: I, mówię Wam, lepiej nie mogła trafić. No chyba, że do domu z ogrodem. Niestety, będzie mieszkać w bloku, ale na skraju miasta, w sąsiedztwie obszernych terenów zielonych. No i będzie kochana. :loveu: A na wakacje będzie wyjeżdżać na Mazury. Czy mogła mieć więcej szczęścia? AnnaA, ona chyba wcale nie ma choroby lokomocyjnej. Wczoraj jeździłem z nią samochodem, dzisiaj byliśmy w Wierzbicy i z powrotem, a wcześniej na spacerze na łące w Kowali. I nic! Zachowywała się, jakby od zawsze stworzona była do jazdy samochodem! Mało tego, w drodze powrotnej ze spaceru w Kowali była już tak zmęczona zabawą z moją Psotą, że na sam koniec pobiegła pierwsza swoim tropem do samochodu, usiadła pod drzwiami oczekując na otwarcie. Gdy ją wsadziłem na tylne siedzenie zwinęła się w kłębuszek i spała niczym nie zrażona do samego Radomia. Drzemkę kontynuowała w domu i potem w Wierzbicy, A W GOŚCIACH PRZEZ 6 GODZIN NIE ZROBIŁA NIC ZŁEGO. Na spacerze w drodze powrotnej załatwiła wszystkie potrzeby, teraz zjadła kolację i już śpi. Ale jeszcze wyjdziemy przed 10. Od poniedziałku powalczymy o Sabę...
  10. Dzięki, Aniu! Dzień dobry z rana! [IMG]http://i44.tinypic.com/2cniey1.jpg[/IMG]
  11. [quote name='AnnaA']Sierśc Luli dopiero zaczęła się zmieniac. Ona jest ciągle jeszcze nie wykąpana a jedynie przetarta mokrą szmatką. Było za zimno na kąpiel. Najbardziej moim zdaniem zmieniła sie postura Luli. Z czołgającego się psiaka wyrosła panna na długich szczupłych nogach. Bardzo dobrze jej zrobiło te kilka dni na lepszym jedzonku. A jeszcze dwa, trzy tygodnie i to będzie piękny psiak i do tego naprawdę posłuszny i mądry. Ona się bardzo szybko uczy! A rodzinie z Rybnika dac tylko wtedy jak będą na 110% przekonani, że ją chcą. Psa trzeba pokochac i wtedy można liczyc na to, że będzie miał dobrze. Pilnuj wiking, żeby nie wzięli psa z litości bo Lulę trzeba kochac![/QUOTE] Możesz być pewna, Aniu, że oni kochają zwierzęta co najmniej tak samo jak ja, a w Luli zakochaliśmy się wszyscy od razu, jak przyniosłem ją do domu. Tu raczej chodzi o sprawy związane z pewnym skomplikowaniem sobie życia, na co trzeba byłoby przystać i powiem szczerze, naprawdę nie wiem, na ile jest to możliwe. Muszą sami ocenić. Miłość i opiekę Lula miałaby na najwyższym poziomie, to moja rodzina i wiem, co mówię. :lol:
  12. [quote name='anhata']w tym roku od nas była steryzlizowane w schronisku bezdomna sunia....dostałyśmy zgodę,a jeśli chodzi o koszta to troche inaczej zostały rozliczone... TUTAJ NA WĄTKU. skoro nie było wzceśniej zbiórki pieniędzy na sterylkę, to się samo nasuwa,że schronisko płaci...więc co ja takiego źle napisałam wiking i Anno ? wiking czy ja Ci cos zarzuciłam, że się tłumaczysz, że nie było Cię stac?to chyba nie w tę stronę...Anno a Ty napisałas, żeby nie robić dalszych przeszkód....to też do mnie było ???:/ chodzi o Wasze wcześniejsze posty.....nie umiem ich skopiować...:P[/QUOTE] Anhata, sorry, nie przejmuj się, może ja coś źle zrozumiałem, jeszcze nie łapię się w tych finansowych zawiłościach. Dla mnie jeszcze w tej chwili niezrozumiałe jest to, że trzeba robić jakieś zbiórki na leczenie, na sterylkę itp. Jeszcze do niedawna cała moja wiedza sprowadzała się do tego, że w razie znalezienia psa w potrzebie powiadamia się schronisko i ono realizuje wszelkie czynności, mające na celu zapewnienie psu jak najlepszej opieki. Boksy w schronisku wyobrażałem sobie prawie jak pokoje w pensjonacie, a obsługę co najmniej na miarę obsługi hotelowej hotelu Mariot. A jakieś pieniądze, szufladki na to, na tamto, a na to nie... to przerastało moją wyobraźnię. Widzisz, jaki byłem naiwny? Teraz już trochę inaczej patrzę na te rzeczy, ale wciąż raczej staram się ufać i wierzyć w dobre intencje. Stąd może wzięła się rozbieżność w ocenie sytuacji między Tobą a mną. Jak będzie? Zobaczymy. Najważniejsze chyba jest jednak to, że tak Tobie, jak i mnie, a także wszystkim, którzy interesują się tym wątkiem i tu pomagają zależy, żeby uratować te psy i zapewnić im wspaniałą przyszłość. Prawda? Reszta jest nieważna! ;) [IMG]http://i40.tinypic.com/35iu6b9.jpg[/IMG]
  13. Nowe wcielenie Luli: [IMG]http://i40.tinypic.com/2hek4ty.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/2vlnzmr.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/fm44f5.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/jt75ds.jpg[/IMG] Jednak, podziękowałem Beacie M... zostawiłem ją u siebie. Próbuję urabiać rodzinę z Rybnika... są zachwyceni psem! Nie wiem, co z tego wyniknie, ale piesek miałby naprawdę dobrze. Jutro wszystko się rozstrzygnie.
  14. Dzwoniła Beata M, umówiony jestem ok. 20. na przekazanie Luli. Dzięki, Beata M! :lol::lol::lol:
  15. [quote name='AnnaA']Jestem spokojna o Lulę o tyle, że wiking to odpowiedzielny facet i napewno zadba, żeby przebadac Lulę. Jeszcze raz powtarzam, że to naprawdę człowiek super, który jak sie zwróciłam o pomoc nie zastanawiał się ani chwili, chociaż skomplikowało to mu poważnie plany i zamiary. Pomógł mi bardzo chociażby tym, ze bez dyskusji zabrał psiaka. (...)[/QUOTE] Dzięki AnnaA, wzoruję się na Tobie ;)! Piesek wydaje się zdrowy, je, robi kupkę na dworze, świetnie się bawi i nawet rozrabia. Kolejna osoba potwierdza, że jest bardzo mądry. Byłem rano u Saby, to wspaniały, choć jeszcze trochę dziki pies. Ale ręczę, że po dwóch dniach w normalnym domu, to będzie normalny, posłuszny pies. DZIŚ JUŻ PUŚCIŁEM JĄ LUZEM NA CAŁY SPACER! Nie miałem żadnego problemu, żeby ją potem przywołać, przypiąć do smyczy i zaprowadzić do schroniska. Tylko to pożegnanie... :-(:-(:-( Pomóżcie z tą niedzielą... tylko 24 godz. dla Luli, naprawdę mam kłopot...
  16. [quote name='AnnaA'] (...) Najwyzszy czas chyba pozwolic podziałac pani.[/QUOTE] Aniu, gdyby nie było tak późno, to zadzwoniłbym teraz do Ciebie. Ja już wczoraj na spacerze z Sabą o tym myślałem, a dzisiaj Saba jeszcze bardziej mnie przekonywała, że psy powinny trafić już pod stały adres. Saba też bardzo lgnie do człowieka i boję się, że zbyt mocno przyzwyczaja się do mnie. Ona swoją radość ze spotkania manifestuje tym, że rzuca się na mnie nieświadoma swojej masy i ostrych pazurów. Ja szybciutko sprowadzam ją do parteru, choć na krótko. Ona taka jest szczęśliwa, że co chwila ociera się o nogi, to z lewej, to z prawej, to z przodu zupełnie uniemożliwiając chodzenie. A za chwilę wyskakuje w górę próbując oprzeć się na człowieku lub polizać twarz. I tak przez 20 min. Po tym czasie ciągłej perswazji i próby uporządkowania jej chaotycznych reakcji zaczyna nawet ładnie chodzić, albo przewraca się na grzbiet oczekując głaskania, drapania i w ogóle zajmowania się nią. Tragedia zaczyna się z chwilą powrotu do schroniska. Nie opiera się, ale po zamknięciu drzwi skomli, wyje, drapie, a dziś dwa razy sama sobie otworzyła i wybiegła za mną. Musiałem zastawić drzwi workami z cementem. Gdyby nie ta rana, która wygląda ładnie, ale jeszcze nie jest sucha, sam bym odwiózł ją natychmiast do tej pani. Co do Luli byłem przekonany, że lepiej będzie jak trafią do pani razem. Gdyby Saba jej nie poznała, to na obcym terytorium może łatwiej zaakceptowałaby jej obecność. Dlatego nie myślałem nawet o wydaniu jej już. Ale może masz rację, w końcu to Lula jest mała, a Saba jak wyzdrowieje, przyjdzie na terytorium Luli, więc będzie musiała zaakceptować gospodarza. Tylko jest problem: ja od jutra mam już urlop i najwcześniej w poniedziałek będę mógł się zająć psami. Wlodi też podobno wyjeżdża. Jutro mam bardzo dużo do zrobienia, ale spróbuję zadzwonić do pani i dowiedzieć się, czy byłaby gotowa już przyjąć psiaka. Potem zadzwonię do Ciebie i spróbujemy coś wymyślić. Może red nam jakoś pomoże, też do Niej zadzwonię. Bardzo bym chciał, żeby Lula jutro trafiła do pani. Saba musi pozostać w schronie do zdjęcia szwów. Jutro nie będę miał czasu jej odwiedzić, ale może to nawet dla niej lepiej. I jeszcze sprawa szczepienia i kleszczy. Luli podałem jakieś krople, połowę z dawki 2 ml. Tak zalecił lekarz. Środek zwalcza pchły i powstrzymuje inwazję kleszczy, z tego co pamiętam. Mała plastikowa buteleczka w żółtym pudełku. Nie Frontline. Moja Psota też na początku to dostała i na drugi dzień nie miała ani jednej pchły. Myślę, że nie można na razie podawać nic innego bez konsultacji z lekarzem, a tego pani z pewnością dopilnuje już sama. Nie wiem także, czy Lula nie jest jeszcze za młoda na szczepienia? Może nie, ale nie sądzę, żeby to było jakimś problemem dla pani. Przecież to będzie pierwszy test na odpowiedzialność. Powiemy tylko o tym, a przy okazji przekazania Saby delikatnie sprawdzimy. Do juta!
  17. Przejrzałem tylko pobieżnie wątek, nie mam czasu teraz czytać szczegółowo. Napiszcie mi, proszę, które pieski jeszcze zostały z tych: Alfa, Beta, Nutka, Akord i Kaja? ;)
  18. [quote name='red']Nie bardzo mogą, bo tam posadzone są drzewka i juz ktoś interweniował. Ale Dorka wbrew czyjegoś "widzi mi się" zabrała Gretę i Maltę poza schron i nawet je pusciła bez smyczy, biegały jak szalone, ale pilnowały się jej[/QUOTE] Ja wczoraj Sabę też wyprowadziłem poza schronisko, choć nie odważyłem się jej puścić luzem. I nie wyobrażam sobie spaceru tylko wewnątrz schroniska. Teren na zewnątrz kiedyś będzie ładny. Póki co przypomina śmierdzące, zaorane wysypisko śmieci, na którym posadzono drzewka. Ale są połacie, gdzie wyrosło trochę więcej trawy i tam można ze zwierzęciem pochodzić. Nie wiem, kto i dlaczego mógł interweniować. Może chodziło o to, że pieski podsikują drzewka, a to faktycznie nie jest wskazane? Trzeba uważać, a najlepiej, gdyby właściciel (pewnie miasto?) zafundował drzewkom kołnierzyki (siatki) ochronne przynajmniej wzdłuż jednej alei między dwoma rzędami drzew, mając na uwadze dobro drzew, ale i psów, którym przecież też chyba coś więcej się należy, prócz przepełnionej klatki na terenie schroniska. Wolontariuszom też przecież przyjemniej jest wyjść z psem na SPACER, a nie oprowadzać psa między klatkami w hałasie i jazgocie ujadających w boksach psów. Kto po takich wrażeniach miałby ochotę pojawić się tam ponownie, albo bywać regularnie? Musi być przyzwolenie na wyprowadzanie psów na zewnątrz i trzeba dochodzić do porozumienia z ewentualnymi oponentami...
  19. [quote name='AnnaA']Spoko anatha, okazało sie, że schronisko wygenerowało koszty żle wykonaną sterylizacją i koniecznością dalszego leczenia w klinice. Nie o koszty tu chodzi, chociaż też są to sprawy istotne. Liczy się to, że psiaki maja szansę na dobry i kochający domek i nie stawiajmy dalszych przeszkód tylko starajmy sie pomagac. Koszty odrobaczenia poniósł z tego co pamiętam wiking i chyba pierwsze szczepienie też jest jego zasługą. Koszty utrzymania u mnie są żadne bo Lula żyje na koszt szczeniaków które już znalazły domki /została karma/. Dajmy spokojnie szansę pani na zgranie się z psiakami i starajmy się pomóc bo jest szansa, że Sabie i Luli dalej będzie tylko lepiej.[/QUOTE] Piesek przeze mnie był tylko odrobaczony i odpchlony. Nic nie wiem o szczepieniu. Może red coś wie? To ważne, bo trzeba będzie poinformować panią podczas przekazywania psów.
  20. [quote name='Monday'] (...) I proszę, nie mówcie odnośnie tego przypadku, że absolutnie psa nie dostaną, bo pies nie jest rzeczą itp. bo nie każdego można pod jedną kreskę postawić. Liczy się to, że ktoś może dać psu dom i jeżeli chce się uczyć, to będzie się uczyć razem z psem jego zachowań.[/QUOTE] Brawo, Monday!!! :lol:
  21. [quote name='anhata']Tylko to schronisko placi za sterylke suni, a koszty szczeniaka i opieke ponosi Anna. Troche tez zdiwny zbieg okolicznosci, że psiaki tam były dłuższy okres czasu a gdy nagle, wiking i włodi pojawili sie to babka sie obudzila i tego samego dnia chciala zabrac. Moze by w ogole czekala sobie tak jeszcze ?[/QUOTE] Aniu, powiem Ci szczerze, że w pieniądze nie opływam, ale zanim jeszcze nawiązałem z Wami kontakt, po jednym z powrotów ze Wsoli po spotkaniu z Sabą zastanawiałem się, czy nie wysterylizować Saby na własny koszt i nie podrzucić jej mojej cioci. Ale to 75-letnia kobieta, która ma 4 własne psy, skromną emeryturę i czasami sama potrzebuje pomocy. Biłem się z myślami. Oprócz tego były wtedy jeszcze 2 szczeniaki! I wpadłem na pomysł, żeby odnaleźć Ciebie. Potem umówiłem się z wlodim i dzięki niemu schronisko wzięło na siebie koszty sterylizacji. Również teraz gotowy byłem ponieść koszty ratowania psa po odwiezieniu do przychodni. Dzwoniłem tam dwa razy i gwarantowałem to, gdyby schronisko nie chciało uregulować rachunków. Prosiłem, żeby na niczym nie oszczędzali i podawali psu wszystko, co niezbędne. Nikomu z Was nie muszę chyba tłumaczyć, czym podyktowane było moje zachowanie. Każde z Was czuje to samo na widok nieszczęśliwego, cierpiącego zwierzęcia. AnnaA ponosi ogromne, niewymierne koszty, oferując swoje serce i oddanie tym zwierzakom. Tego Jej nigdy, niczym nie wynagrodzimy. Natomiast, jeśli chodzi o koszty utrzymania - Aniu, powiedz ile, na pewno jesteś w stanie to policzyć - i się zwróci! Były deklaracje, sam zadeklarowałem jakąś kwotę na innym wątku, jeśli Saba i Lula znajdą dom, póki co trzeba uregulować rachunki na tym wątku, przygotowuję jakiś bazarek, może też coś wpadnie, i już sprawa kosztów utrzymania Luli zniknie. Jeśli trzeba mogę założyć wymaganą kwotę, a odbiorę sobie z tego, co uzbieramy :lol: . Teraz sprawa zbiegu okoliczności: my z wlodim nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Mało tego, uważamy, że był to BARDZO SZCZĘŚLIWY ZBIEG OKOLICZNOŚCI! W sumie mnie też ktoś mógłby zarzucić, dlaczego od razu jakoś nie zacząłem działać, chociażby zawiadamiając schronisko, tylko wybrałem inną drogę i przez to psy czekały jeszcze cały tydzień! Człowiek czasami potrzebuje trochę czasu na przeanalizowanie różnych za i przeciw. I gdybym wtedy bardzo się pośpieszył, być może psy na zawsze zostałyby w schronisku, albo co gorsze, już by ich nie było... Nie wiemy, jak dojrzewała ta kobieta do podjęcia swojej decyzji i dlaczego kulminacja nastąpiła w sobotę. Jedno jest pewne: nie mogła przewidzieć ani tego, kiedy przyjedziemy z wlodim, ani że zabieranie psów zajmie nam 2 godziny, by pojawić się akurat chwilę przed naszym odjazdem. Naprawdę, to był szczęśliwy zbieg okoliczności...
  22. [quote name='anhata']yy to ta kobieta nie wie nic o adopcji ??[/QUOTE] Wiecie co? Ja sam już się zaczynam obawiać o to, CO TAM JEST w tych ZASADACH ADOPCJI, że wzbudza TAKIE Wasze obawy i może zniechęcać ludzi w stopniu graniczącym nieomalże z pewnością? Bo jeśli nie ma tam nic nienormalnego, jeśli nie ma próby nachalnej ingerencji w czyjąś prywatność, jeśli nie podważa się z założenia kompetencji osób do odpowiedzialnego i humanitarnego traktowania adoptowanego zwierzęcia, to każdy normalny, pozbawiony spiskowych fobii człowiek zgodzi się na jakąś wizytę ludzi, którym dobro zwierzęcia leży na sercu chociażby po to, żeby się pochwalić, zademonstrować to, jak zwierzęciu jest dobrze i jak zwierzę za to go kocha. Macie tego zapewne przykłady z własnych kontaktów z takimi wrażliwymi i NORMALNYMI ludźmi! Więc nie obawiajmy się na zaś, róbmy swoje, a czas pokaże, z kim mamy do czynienia. Po raz kolejny powtarzam Wam, że osoby, z którymi tu miałem do czynienia na tę chwilę wydają się jak najbardziej godne zaufania. Jeśli z jakichś powodów okaże się na koniec inaczej - będziemy mieli jeszcze dwa psy do wyadoptowania... Trudno! Ale w tej chwili, jak same widzicie (budy nie trzeba robić), wszystko własnym trybem układa się pomyślnie. Chcę wierzyć, że będzie tak do końca. :lol::lol::lol: Byłem dzisiaj u Saby, już w schronisku. Powiem szczerze, że byłem bardzo przyjemnie zaskoczony, tym co zobaczyłem. Saba przebywa w APARTAMENCIE. Pomieszczenie w budynku, przestronne z oknem, z posłaniem, pełną michą i wodą. Saba powitała mnie bardzo wylewnie, z właściwą sobie spontanicznością, która w ciągu ostatnich dni gdzieś się zapodziała. Widać, że jest jej już dużo lepiej. Z rany też już prawie, prawie się nie sączyło. Nie znam się, ale szew wyglądał na mój gust dobrze. Poszliśmy na godzinny spacer. Saba początkowo nieufna i wystraszona bardzo szybko zaakceptowała poruszanie się na smyczy u boku człowieka. Nie chciała wracać do schroniska, ale też nie walczyła i bardzo ładnie pozwoliła się przyprowadzić z powrotem. Po zamknięciu drzwi najpierw drapała i próbowała się wydostać, potem nieszczęśliwie wyła. To bardzo przyjazny i dobry pies. I bardzo żywy. Będzie dobrze! :lol::lol::lol:
  23. [quote name='red'](...) Lula na pewno w ciągu tego weekendu nie będzie zabrana, bo jej mama nadal chora. Zdobędę numer do tej kobiety, która ma przygarnąc mamę i dziecko i sama z nią pogadam.[/QUOTE] Dzwoniłem do tej kobiety. To bardzo sympatyczna osoba i całkowicie zdecydowana, aby zabrać psy do siebie. Dziś czekają na dostawę zamówionej budy. Psy na razie będą chodziły wolno po terenie posesji. Teren jest ogrodzony, trwają prace wykończeniowe, układanie kostki. I właśnie szczeliną pod bramą wyszła Lula. Jak zostanie ułożona kostka do końca, szczeliny nie będzie. Myślę, że wszystko wskazuje na to, że psy trafią w dobre ręce. Są tam oczekiwane, nawet od zaraz. I z nieukrywanym entuzjazmem. :lol: Powiedziałem oczywiście, że to jeszcze parę dni potrwa z uwagi na stan Saby. Mamy się zdzwonić pod koniec długiego weekendu. Opowiedziałem o przymiotach Luli i o traumie Saby, którą trzeba rozumieć i pozwolić zwierzęciu z niej wyjść. O umowie adopcyjnej, niestety, nic jeszcze nie mówiłem, ale to zostawię jednak komuś bardziej doświadczonemu: red, wlodi... Dziś po pracy pojadę do schroniska i spróbuję trochę pochodzić z Sabą, po tych dwóch dniach w klatce. Mam nadzieję, że schroniskowa wet znów jej nie zaszkodzi :shake: i zwierzę wytrzyma te jeszcze kilka dni... :nerwy:
  24. Po pracy szukałem dzisiaj Saby w schronisku..., ale jej nie znalazłem. :???: Okazało się, że wciąż jest w lecznicy. Zadzwoniłem tam i dowiedziałem się, że Saba czuje się bardzo dobrze, wciąż jeszcze bierze antybiotyk, ale je i nie trzeba jej podawać kroplówki. Za 2-3 dni powinna być już gotowa do adopcji. No i chyba już czas, żeby zadzwonić do pani... Wlodi, wolałbym żebyś to Ty rozmawiał... Na spotkanie możemy pojechać razem :chaos:
  25. [quote name='red']Wiking, ja też uważam, że nie powinien być jeden pracownik po południu i w nocy. Nawet jeśli psy się gryzą...kto je uratuje...[/QUOTE] A no właśnie! Nawet o tym nie pomyślałem. Mnie chodziło raczej o względy bezpieczeństwa dla człowieka, przecież różnie bywa, może zasłabnąć, czy może zostać napadnięty. Poza tym na takim odludziu to aż strach samemu zrobić tam jakiś obchód w nocy. Ale faktycznie, psy też miewają swoje humory, tym bardziej tak stłoczone i z nierozładowaną energią i z czasem pewnie u niektórych skumulowaną agresją... Jeden człowiek, nawet jeśli jakimś cudem zauważy, że psy się w kojcu gryzą, chyba niewiele może. Zwłaszcza, gdy psy są duże. Tragedia, czego się nie dotknąć, to bida...
×
×
  • Create New...