mimbr
Members-
Posts
435 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mimbr
-
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Dokarmiamy go na niezamieszkanej posesji tuż przy rondzie i teraz głównie tam przebywa. Posesja nieogrodzona, więc wychodzi pewnie wychodzi też na ulicę. Ale już nie snuje się po niej tak często. Próbowałam mu znaleźć lokum, myślałam, że na krótko to się uda. Niestety. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Skoro tak uważacie, to super. Dzwoniłam do Murki. Jej zależy, żeby piesek dotarł w dzień powszedni jak najwcześniej, żeby zabrać go do weta zanim wpuści go do hotelu. W związku z tym, że Jej nie bardzo pasują terminy, kiedy ja mogę go dowieźć, ustaliłyśmy, że Jej mąż, wracając z Lublina, zboczy z trasy i zabierze pieska w poniedziałek ok. 11, a ja z koleżanką urwiemy się z pracy, żeby go zapakować do samochodu. Ja zwrócę koszty podróży. On ma chyba jeszcze coś z łapkami. Dzisiaj pielgrzymowałam po domach blisko miejsca jego bytowania, myślałam, że na krótko ktoś go przyjmie i on chodził ze mną dlatego mogłam to zaobserwować. On bardzo chce do ludzi. Ja już psychicznie nie wyrabiam, kiedy stamtąd odjeżdżam,a on patrzy -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Anula, z transportem nie ma problemu. Ja inaczej zrozumiałam propozycję Madie, ale jestem tak rozklekotana, że może ciężko rozumuję. Chciałabym się tylko upewnić w tej kwestii, ale Medie nie odpowiedziała jeszcze na mój pv. Wysłałam też wiadomośc do Ciebie. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Madie, napisałaś, że zebrałaś fundusze dla innego psiaka, które ew. możesz przeznaczyć na hotelik dla tej bidy, że opłacisz sama pierwszy miesiąc. Prosiłaś o pomoc w dalszych opłatach. Zainteresowanie tematem jest niewiekie. Do wczoraj dwie osoby (oczywiście plus ja) zadeklarowały wpłatę. Jak w tej sytuacji mogłam umawiać z Murką termin dowiezienia psa? To tak, jakbym wpychała go Wam na siłę. Chciałam to z Tobą uzgodnić telefonicznie, nie wyszło. Te uszka mogą wygenerować duże koszty, aczkolwiek nie muszą. Niezbyt dobrze znam zwyczaje Dogomanii. Do tej pory zawsze stałam po tej drugiej stronie frontu pomocowego, po raz pierwszy ja proszę o pomoc. Być może zrobiłam to nieumiejętnie albo niewiele rozumiem. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Madie, dziękuję za odzew. W tej chwili umawianie się z Murką w sprawie dowozu chyba nie wchodzi w grę, jak sama widzisz. Poza tym tamten piesek z Suwalszczyzny jest intensywnie poszukiwany, może sie uda, więc..... -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Madie, a ile kosztowałby Hotel u Murki? Ale w poniedziałek rano to dla mnie niewykonalne. W godzinach rannych to tylko weekend. Malagos, to jest chłopak. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
nie wiem czy dogomaniacki. Hotel dla psów U Rexa. Szukałam jak najbliżej, zeby miec kontakt. Warunki domowe, kameralnie. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Dziękuję agat, ale...ja mam zero doświadczenia w tym temacie, nigdy nie zbierałam żadnych pieniędzy. Nie znam płci pieska, nie mogłam wypatrzeć siusiaka. Jak będę wracała z pracy, spróbuję sprawdzić ręką. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Nie mam pojęcia dlaczego ktoś mu obciął uszka. Ja go karmię, jadąc do pracy rano i po południu, jak wracam. Nie mam możliwości wziąć go siebie, choćby awaryjnie, w ciągu 16 lat skutecznie je wyczerpałam, działając wyłącznie na własną rękę. Tutaj jest jakaś dziura ozonowa, nikt nie chce pomóc. Zrobiłam mu prowizoryczna budę na niezamieszkałej posesji tuż przy rondzie, ale raczej z niej nie korzysta. Ogłosiłam go na fb, na olx i założyłam mu temat tutaj. Odzew jest marny. Wczoraj coś drgnęło. Dziś rano zweryfikowałam kolejne ogłoszenie o zaginionym piesku. Rano udało mi się też założyć mu obróżkę. Dzwoniłam wczoraj do hotelu- koszt 350 z żarełkiem, ale tutaj jeszcze te uszy mogą wygenerować konkretne koszty. Boję się, że mnie to przerośnie, bo mam jeszcze inne bidy na głowie. -
W związku z powyższym, może temu daloby się pomóc?
-
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Pieniążki na razie nie są potrzebne, priorytetową sprawą jest ulokowanie go gdzieś. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
mimbr replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
To nie ten, renatko. Sprawdzałam to wczoraj, ale dziekuję, że zajrzałaś. -
Wczoraj wieczorem na pograniczu województw- mazowieckiego i lubelskiego spotkałam niewielką psinkę plączącą się po rondzie. Psinka nie wyglądała na zaniedbaną, więc myślałam, że komuś się wymknęła spod kontroli. Dzisiaj rano, jadąc do pracy, zastałam ją (go?) śpiącą na betonie w zatoczce przystankowej. Dowiedziałam się, że ponad tydzień temu piesek został wysadzony na moście. Zabezpieczając go jako tako i karmiąc, zauważyłam, że ma ledwo podgojone rany po brutalnie obciętych uszkach przy samej głowie. Piesek jest bardzo zrezygnowany, lekko się dystansuje, jest ostrożny, ale nie ucieka. Próbujemy uzyskać pomoc ze strony jakiejś organizacji, ale nie jest to łatwe na tym terenie. Proszę, pomóżcie znaleźć dla niego jakieś schronienie, choćby tymczasowe. Ja w tej chwili mam 4 psy, w tym jednego zgarniętego w listopadzie z ulicy po wypadku i nie maam mozliwości wprowadzenia do tego stada kolejnego psiaka, nawet awaryjnie. Bardzo proszę o pomoc dla tej bidulki. ( płeć na razie nieznana) Fotki na razie z telefonu, postaram się zrobić lepsze. Dn. 28 lipca 2016r. nastąpiła zmiana skarbnika. Funkcję tę pełni obecnie Anula. Od tego czasu rozliczenia zamieszczane będą na str. 1 w poście 8
-
Nie ma sprawy, język pisany ma to do siebie, że łatwo o nadinterpretację.
-
Trzcinka, znam dobrze realia polskiej wiochy na wschodzie i mentalność mieszkańców, więc nie muszę podróżować w celu uzupełnienie braków. Ponadto mam taką zasadę, że jeśli zgłaszam problem, to partycypuję w jego rozwiązaniu, choćby odrobinę.
-
Chyba trochę przesadziłaś, bou. Ani nie miałam intencji obrażania Trzcinki, (sama naście razy byłam w podobnej sytuacji, jak Ona i wiem jak działają organizacje na wschodzie Polski), ani nie użyłam obrażliwego słownictwa, a cała moja wypowiedź ma charakter przypuszczenia....więc? Znam cały wątek, więc wiem, jakie dziewczyna ma trudności. Ale.... czy nawet zdjęcia telefonem nie ma kto zrobić, choćby przez szybę autobusu, żeby osoba wybierająca się na poszukiwania nie szukała psa -widma? A mnie wysyłasz w tym celu 500 km i to nie jest obraźliwe, prawda? Powtarzam, że wielokrotnie byłam w takiej sytuacji i raz jedyny otrzymałam pomoc, więc taką, jaką oferują ludziska tutaj, ja przyjęłabym z pocałowaniem ręki. Tymczasem na 4 stronach wątku nikt nie wymyślił niczego, co byłoby do przyjęcia dla autorki wątku. I to mnie niepokoi. Ale przecież nie muszę bić piany tutaj i jeszcze niechcący kogoś obrażać, jest tyle bidulek w realu, sama mam 3 w domu, w tym jeden po wypadku, mam co robić.
-
Odnoszę jakieś dziwne wrażenie, że dla Trzcinki kłopotliwe jest nasze zainteresowanie psem. Przeciez każdy dzień pod gołym niebem i o suchym pysku, to dla takiego psiny koszmar i wielki krok ku śmierci.
-
Bardzo dobry pomysł, tylko Trzcinka powinna podać jakieś kontakty, bo kto oprócz niej ma jakąkolwiek wiedzę na ten temat?
-
Madie, pewnie że musiałoby to być żmudne codzienne oswajanie, a nie sporadyczne próby, stąd mój nacisk na kogoś miejscowego. No bo jeśli nie, to w grę wchodzi profesjonalista, który powinien wiedzieć przynajmniej jak pies wygląda i gdzie go szukać. Sunia jako wabik jest świetnym pomysłem pod warunkiem, że będziesz miała szczęście i namierzysz psa. Trzymam kciuki.
-
Ja też się dorzucę, jak coś się wyklaruje, ale od następnej niedzieli dzieli nas 9 koszmarnie długich dni.... A może Trzcinka mogłaby wynająć kogoś miejscowego?
-
właśnie dlatego piszę o potrzebie zaangażowania kogo,ś miejscowego, wiem, że Trzcinka nie da rady. Tylko czy jest taka możliwość? wydaje mi się, że za kasę powinien się ktoś znaleźć.
-
A gdyby kupić dobrą karmę w puszkach, mięcho i zaangażować kogoś miejscowego do oswojenia psa i złapania??? Nawet odpłatnie, moglibyśmy zrobić zrzutkę na ten cel. Kasa oczywiście po złapaniu psa. Parę lat temu łapałam takiego mixa OK z ON. Był 30 stopniowy mróz, a on nie akceptował żadnego przygotowanego schronienia, człowieka omijał wielkim łukiem. Wystawione jedzenie porywał razem z michą wtedy, gdy nikt nie widział. Był nie do upilnowania. W końcu przestałam wystawiać żarcie. Z pachnąca michą i parującą goloną wychodziłam w takie bezludne miejsce i kusiłam go. Podchodził coraz bliżej. W końcu postanowiłam, że nie dostanie mięcha, jeśli nie weźmie z ręki. Strasznie się miotał, straszył mnie, burczał, trochę się bałam, że może zaatakować, ale udało się.
-
Ja też przeczytałam ten wątek, jak jakąś koszmarną baśń, której bohaterami są ludzie o mocno nadszarpniętej psychice. Nazywać przyjacielem kogoś, kto zachowuje się jak sadysta i kłamie, że wszystko jest ok? Dziewczyno, jeśli masz masochistyczne zacięcie i musisz, to pchaj się w to bagno sama. a jakim prawem uszczęsliwiasz psa i pewnie w przyszłości równie niewinne dziecko???
-
Może Majeczka? http://olx.pl/oferta/majeczka-urocza-nieduza-7-miesieczna-sunia-do-adopcji-CID103-IDb1st5.html Kocha wszystkich i wszystko. Bardzo rezolutna i radosna mimo strasznych warunków życia. Trochę ją trzeba podkarmić. Ma już 9 miesięcy, a nie 7 jak w ogłoszeniu, (urodziła się tuż przed Bożym Narodzeniem).Jest już wysterylizowana. Na czas rekonwalescencji przebywała w dt. Teraz razem z dwoma braciszkami jest w swoim nibydomu tzn. mieszka na melinie. Jej los jest bardzo niepewny. Jest troszkę większa (dłuższa)od sznaucera miniatury, po odkarmieniu, docelowo może wazyć maksymalnie 10 kg, teraz waży 7,5.