mimbr
Members-
Posts
435 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mimbr
-
Witam, może tutaj ten psina znajdzie pomoc? http://olx.pl/oferta/okazja-goldenretriever-gratis-dowioze-250-km-od-lublina-smycz-miska-CID103-ID9rhoP.html#86beb517c7 Jak widzę takie oferty, to zawsze mam wrażenie, że do pseudo jeden krok.
-
Dziewczyny, ona pojechała do tego domku do Wrocławia? Pogubiłam się totalnie, bo miałam tydzień wycięty z życiorysu. Ja też w piątek przywiozłam bidulkę, chyba trochę w typie jamnika i nie pozjadała kotów, choć z każdym ma inną relację. Próbowała za to zjeść MH, który waży 124 kg, a ona 4i pół. Ale już jest ok. trzymam kciuki za Lunkę.
-
Śmierć jej chyba nie groziła, ale poniewierka być może tak. Przyszło mi do głowy, że ona w czasie cieczki mogła zwiać pierwszemu właścicielowi. Nie wiem czy była ogłaszana. Jest psem, który wie, co to pieszczoty, spanie w łóżku do góry kołami, pod kołdeką. Bardzo lubi dzieci. Słodziak z niej niesamowity.Mogła też być wyrzucona dlatego, że zaciążyła. (Muszę to jak najszybciej sprawdzić. Teraz mam dylemat czy jej nie ogłosić, no bo jeśli się zgubiła, to wiadomo... Ale żal byłoby mi się z nią rozstawać. Taka iskiereczka radości.
-
Sunia w niedzielę 15 lutego miała zamieszkać u mnie. Niestety, jej tymczasowy opiekun nie stawił się na spotkanie, telefonów ode mnie nie odbierał. Wysłałam wiadomość z OLX z prośbą o wyjaśnienie. Dostałam odpowiedź od ogłoszeniodawcy(nie mylić z opiekunem), że sunia znalazła dom w Świdniku. Dzisiaj przed południem telefon, że sunia jest w Poniatowej i jednak szuka domu. Nie drążyłam tematu, wracając z Lublina po prostu zabrałam psa. Cieniutki jak niteczka,roztrzęsiony jak galareta, zapchlony i żygający podobno od wpół do czwartej nad ranem. (Ten problem został opanowany, mam nadzieję, że nie jest to chwilowa poprawa.)W każdym razie okruszyna od czternastej jest u mnie.Przestała dygotać, jest ciekawa świata- chce poznawać, ale jednak się boi. Chodzi za mną jak cień, gdy ja się przemieszczam, a śpi jak mops, kiedy ja usiądę na kanapie. Wygląda na zmęczoną.Jednego kota olała, drugiego o dziwo zburczała, trzeciego jeszcze nie widziała. Z wielkopsem też jeszcze nie miała kontaktu. Mam nadzieję, że szybko odzyska poczucie bezpieczeństwa, które ma bardzo mocno zaburzone. Obawiałam się, że będzie znacznie gorzej, gdy ją zobaczyłam.
-
Kejciu, z tymi wygodnickimi to może nie do końca tak. Na wielką niewiadomą możesz sobie pozwolić dopóki masz pustą chatę, albo warunki pozwalające oddzielić stwory. No bo małe jazgoty to pikuś, ale np. zapanować nad rozwścieczonymi mastiffami, to już jest wyzwanie. A większość ludzi zainteresowanych adopcją to chyba psoluby, których domy nigdy pustkami nie świecą, czasem tylko bywa trochę luźniej. I chyba raczej stąd takie trochę asekuranctwo. Mnie bardzo się podoba podejście do tego tematu Fundacji Pasterze- w telegraficznym skrócie- chronić psa i adoptującego. Pies będzie szczęśliwy, jeśli trafi do domu, który sprosta jego oczekiwaniom i na odwrót. Papryka,dziękuję za info. Koniecznie trzeba Ci podrzucić jakiegoś mruczka.
-
A mógłby ktoś zebrać w jednym poście info o Niuni? -jak reaguje na inne psy(małe, duże i wielkie), na koty, czy jest zazdrosna o względy człowieka i takie tam. Jakiego domu potrzebuje? Na podstawie starych ogłoszeń nawet jej wielkość trudno sobie wyobrazić, no bo różnicz między borderem a landserem jest, no....spora. Mając takie podstawowe informacje można by też szukać jej domku tak na gębę.
-
Szafranek zabrany cmentarza w BDT, jego miejsce zajął w DT Bajo.
mimbr replied to szafranekm's topic in Już w nowym domu
Ulka12 i Mysza2, bardzo dziękuję za informacje. Zginął mi wątek, dopiero dzisiaj go odkopałam. A do nas wczoraj wieczorem przyszła sunia w typie owczarka collie. Na razie szukamy właściciela, może się zgubiła. Nie wiecie na ile taki pies może oddalić się od domu? -
Szafranek zabrany cmentarza w BDT, jego miejsce zajął w DT Bajo.
mimbr replied to szafranekm's topic in Już w nowym domu
Dziękuję za informację. Przebrnęłam przez dużą część wątku i wydaje mi się, że raczej nie jest to pies domowy, który mógłby zamieszkać z wielkopsami i z kotami. Zależałoby mi na poznaniu szafranekm, ale nie można do niej wysyłać pw. Mieszkam na rzut kamieniem od Niej i gdyby kiedyś była taka potrzeba, to może można by coś zdziałać wspólnymi siłami. Pozdrawiam. P.S. Ja na Dogomanii kiepsko się poruszam,cięzko mi coś odszukać, bliższe jest mi Pupileo. -
Szafranek zabrany cmentarza w BDT, jego miejsce zajął w DT Bajo.
mimbr replied to szafranekm's topic in Już w nowym domu
A gdzie teraz przebywa Szafranek? Strasznie długi wątek i nie bardzo mam czas szukać. -
Norel, nazywaj sobie takie postawy jak chcesz, jeśli jest Ci to do czegoś potrzebne. To i tak nie zmieni świata i faktu, że tak jest. Podam Ci prosty przykład. - osiem lat temu ogłoszono do adopcji 6 letniego BRUSA z Grabowej Alei. Na szczenię bullmastiffa, niekoniecznie z jakiegoś elitarnego skojarzenia, trzeba było czekać dość długo. Zainteresował się nim tłumek ludzi. Wszyscy oczywiście proponowali dom ze złotymi klamkami. Sprawa ciągnęła się dość długo. Jakież było moje zdziwienie, kiedy pewnego wieczoru zadzwoniła do mnie hodowczyni, która pomagała go wyadoptować i łamiącym się głosem prosiła, by go przyjąć, bo inaczej za dwa dni odprowadzą go na Paluch. Pies był w bardzo kiepskiej kondycji psychicznej i fizycznej, więc kolejni zainteresowani rezygnowali. Wylądował w niewielkim mieszkaniu w bloku, któremu daleko było do tamtych oferowanych wcześniej luksusów, na szczęście na parterze. Dożył słusznego wieku, mimo że był schorowany, umarł mając 10 i pół roku. Ale ja, przyjmując go , zostałam poinformowana o wszystkich jego dolegliwościach i innych mankamentach, nawet tych, które do końca pozostały w sferze podejrzeń, nigdy się nie potwierdziły. Jedyną niespondzianką, która nam się przyplątała, była cukrzyca. Brulo był cudownym psem. Tak więc ja wcale nie jestem zdziwiona, że ludzik przeglądający ogłoszenia najpierw zainteresuje się Stefkiem. Dunaj,w takich sytuacjach, o jakich piszesz, człowiek zachowuje się irracjonalnie, bo nie ma wyjścia. Ja w majowy weekend na oczach szanownej pani właścicielki odczepiłam psa z łańcucha, na którym dyndał od wielu lat i z czegoś takiego w co go upętała, bo pies się zrywał i uciekał, broniąc się przed lawina szczurów i przyprowadziłam go do domu. Nie wiedziałam czy nasze wielkopsy go zaakceptują. Okazał się totalnym dzikusem. Ciężko było. A gdy już wydawało się, że nabrał ogłady, to zaczął startować z zębami do hiszpana. Trzeba było szukać mu domu, gdzie będzie sam. Dwie maleńkie suczki zgarnięte ze środka ulicy musiały zamieszkać na stancji u sąsiada, bo moje samczysko tak się nakrśęcało, że szkoda gadać. A też dość długo czekały na domki. Ale dla mnie to są zupełnie inne sytuacje niż lektura ogłoszenia i stąd inne nasze reakcje. Bady, dobrze, że Impuls został trochę ogarnięty. Jakoś nie chce mi się do końca wierzyć w to, że nie rozumiecie o co mi chodzi, ale ponieważ nie należę do ludzi, którzy zawsze mają takie samo zdanie, jak ich ostatni rozmówca, to zmykam stąd. Trzymam kciuki za Impulsa, Tolka, Jaśka. Oby miały tyle szczęscia co Stefan.
-
Naprawdę nie trzeba mnie przekonywać, że z posiadaniem molosa (na temat ras pierwotnych nie wypowiadam się, bo ich nie znam)wiążą się specyficzne obowiązki i duża odpowiedzialność. Niemniej jednak osoba adoptująca psa za pośrednictwem osób mających doświadczenie w tej kwestii, powinna wiedzieć na co się decyduje, jednym słowem pies powinien być dokładnie zdiagnozowany, by ktoś mógł podjąć się swoich obowiązków w pełni świadomie. Nie ukrywam, że trochę dziwi mnie Wasze podejście do sprawy, bo ja po przerobieniu różnych problemów zdrowotnych u swoich psów stałam się raczej przewrażliwiona i bardziej skłonna do dmuchania na zimne niż do bagatelizowania różnych objawów.
-
Tak, zachorować może każdy i w każdej chwili trzeba być na to przygotowanym, ale jednak czym innym jest ewentualność, a czym innym stan faktyczny.
-
A mnie się to wydaje naturalne. Ludzie mają różne warunki i różne oczekiwania wobec psa. Podobnie psy, mają różne potrzeby.Mając możliwość wyboru, sięgamy po to, co dla nas lepsze. Dopiero kiedy jeden z tych psów staje się NASZYM PSEM, żaden z czynników branych pod uwagę wcześniej, nie ma znaczenia.Czasem zdarza się tak, że jakaś bidulka zapadnie nam w serce i wtedy żadne racjonalne kryteria nie mają racji bytu. Ja ponad osiem lat wędrowałam od weta do weta, z kliniki do kliniki i w tej chwili jakoś podświadomie bronię się przed taką powtórką z rozrywki.Nikt świadomie problemów nie szuka, wystarczą te, które pojawiają się nieproszone. Impuls ma to coś, co chwyta za serce, nawet na podstawie fotek. Ale... to nie jest pies dla każdego. Ktoś, kto go przygarnie powinien mieć mieszkanie bez schodów (czas szybko leci),zasobny portfel (miesięczny koszt utrzymania tego psa nie zamknie się w 700 zł), dużo czasu i odpowiednie warunki "personalne"-tzn. co najmniej dwie silne dyspozycyjne osoby na ew. czas jego niedyspozycji. Kiedy zobaczyłam tę psinę na jednej z pierwszych jego fotek, na której widoczne były tyły, to jakbym mojego Brula widziała. Do tego te niezdiagnozowane guzy i nie wiadomo co jeszcze, bo przecież życie dotychczas go nie rozpieszczało. O jego zachowaniu w różnych sytuacjach też chyba za wiele nie wiadomo. Moim zdaniem domek dla niego powinien być wybrany ze szczególną starannością. Norel, a nawiązując do Twojego pytania, to pomyślałam, że może kiedyś będziesz ze swoją dogową rodzinką w Lublinie, to chętnie bym podjechała, by spędzić parę chwil w dogowych klimatach. Pozdrawiam.
-
To super. Trzymam kciuki, by mordasek jak najszybciej wylądował na własnej kanapie.
-
A może dajcie na fb najpierw Impulsa, a potem Stefcia, bo ten mały może trochę "przyćmić" Impupulsa, a z domkiem dla niego chyba nie powinno być problemów. Chociaż.... Stefciu jest piękny, ale za to Impuls mocno chwyta za serce. Norel, może zechciałabyś kiedyś pokazać mi swoje dogi?
-
Maryna, a jakie macie oczekiwania wobec potencjalnego DT?