Jump to content
Dogomania

Joan od Wolanda

Members
  • Posts

    165
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Joan od Wolanda

  1. Kiedyś, to znaczy za czasów mojej babki, od "przed wojny", do lat 60-tych. Znałam te psy.. Moja suka, którą miałam w dzieciństwie, była u nas lat 18, a trafiła do nas mając podobno 4 lata, więc miała co najmniej 20 lat. Jej córka, żyła u mojej ciotki 22lata...To nie byly jednostkowe przypadki. Badania naukowe, opierają się często na kilku egzemplarzach. Ja te psy (i nie tylko ja) znałam, widziałam i pamiętam. Sama miałam całe życie psy i niestety, tendencje, do coraz krótszego życia, da się zauważyć "gołym okiem"...
  2. Długa, ale bardzo sensowna dyskusja...Niemniej, ta piramida na wstępie, jest trochę zafałszowana. Psy się nie mnożą jak myszy, ani tym bardziej karaluchy...Jasne, że chodzi o to, żeby zapobiec barbarzynstwu ludzi i cierpieniu niewinnych stworzeń...Ale kastracja nie może być jedyną metodą, zapobiegania dziejącemu się złu. Jak słusznie ktoś zauważył, cyt. "Ci odpowiedzialni, nie dopuszczą do niekontrolowanego rozmnożenia, więc w ich przypadku kastracja nic nie zmieni. A ci nieodpowiedzialni, i tak nie wykastrują." I , to chyba nie jest metoda, jedno zło, zwalczać drugim... RudejPaskudzie chciałam powiedzieć, że niestety, bardzo się myli w kwestii psiej długowieczności. Kiedyś psy dożywały średnio 24 lat, a czasem i 28 lat, i to głównie te nie kastrowane...Teraz, niestety w wieku 10 lat uważane są za stare...Mają więc mniejszą szansę na ujawnienie się u nich chorób związanych z kastracją. Zresztą RudaPaskuda nie zauważy żadnej korelacji w tych zjawiskach u swojego pacjenta, bo nie będzie to w zgodzie z tym, czego się tak starannie nauczyła ...Ja w każdym razie życzę RudejPaskudzie zbicia fortuny, na tych niekastrowanych. ;) ..cyt. "z drugiej strony niekastrowanie może być dla lekarza bardziej opłacalne laktomania 2x w roku przez około 7-10 dni, czasami hormony, operacyjne usówanie gózów(może nawet parę razy),a jak się przypałęta ropomacisze to dodatkowo badania krwi, usg, kroplówki i intensywne leczenie i zabieg dużo droższy...W sumie moze nie kastrujmy zwierzat to wiecej zarobie w przyszłości :P Bo na takiej niedoczynności to nie za bardzo...Recepta raz na jakiś czas, kontrola poziomów hormonów..ehhh...Wiadomo, ze nikogo siłą nie można zmusic..."....(koniec cytatu) Mnie w tym wszystkim poraża jedno: młody człowiek kupuje sobie pierwszego psa i już jest pewien, że go wykastruje... Widzę tu to samo lenistwo, co u wiejskiego gospodarza, który nie wykastruje swojej suki biegającej luzem; to samo przedmiotowe traktowanie zwierzęcia, i ten sam brak wyobraźni. Przyczyny są te same, tylko forma dokładnie odwrotna...I to jest ten paradoks, dzięki któremu mamy ciągle zapełnione schroniska, weci mają pracę, a psy żyją coraz krócej....
  3. Mam nadzieję, że to nie "na zawsze", bo będziemy musieli "zamieszkać" u Migotki...i nie wiadomo, jak kluski zniosą taki tłok...;)
  4. Marzenko, ja "chcę do domu".:placz: A kluski Migotki cudeńka!!!!
  5. Kompetencja, to w moim pojęciu niekoniecznie wykształcenie. To też pewna moralność, rozległe horyzonty, otwarty umysł.... Psu, niestety pomóc nie mogę.....
  6. Czytam z wielkim zainteresowaniem to, co tu piszecie. Nie jestem kynologiem i nie mam zbyt wiele do powiedzenia, ale intuicyjnie czułam od lat, że się w tej dziedzinie źle dzieje. Chcę, żebyście wiedzieli, że są tacy jak ja, którzy uważnie Was czytają, a dobro zwierząt leży im szczególnie na sercu. Sama mam pięć zwierzaków, rasowych i nie rasowych. Przeglądałam rożne fora, ale dopiero tutaj znalazłam to, o czym, uważam, warto pisać. Też jestem zdania, że hodowlą zajmują się najczęściej niekompetentni ludzie. To, co się dzieje z psami rasowymi to dramat, i oczywiście jest jasne, że ma to związek z funkcjonowaniem Klubow i Stowarzyszeń z ZKwP na czele.
  7. Jaka ona jest zgrabniutka!!! Dobrze to widać po postrzyżynach.:loveu:
  8. Mamba jest szczęśliwa, to widać...A Ty Ewa, masz uroczy "komplet". Z tymi szaleństwami, byłabym trochę ostrożna, chociaż trudno się Mambie dziwić...a upilnować, pewnie, jeszcze trudniej.
  9. Winter, masz niestety trochę racji... Ja mam wrodzoną awersję do haseł, bo zawsze kryje się pod nimi jakieś drugie dno. Poza tym, mam wiele zastrzeżeń do sposobu hodowania psów. (Nie do konkretnych hodowli, tylko do sposobu hodowania psów w ogóle). To się nie bierze znikąd, że żyją coraz krócej, i coraz częściej potrzebują weterynarza, odpowiedniej karmy, odpowiednich szamponów etc. Poza tym, w schroniskach są również psy rasowe, bo rasowość niestety, nie gwarantuje im lepszego życia. Często ci, którzy mogą wydać dużo na psa, równie łatwo zamieniają go na "nowszy model"...Szczególnie wtedy, jak zaczyna chorować. Poza tym, hasło: rasowy= rodowodowy, miałoby sens, gdyby było poparte badaniami genetycznymi....Czasem ludzki ojciec nie jest pewien własnego ojcostwa....Na dodatek, każdy pies rasowy wywodzi się w końcu od kundli. Nie uważam też, że każda działalność człowieka jest taka zbawienna, za jaką chcielibyśmy ją uważać. Na koniec mała dygresja. Ktoś , kiedyś miał ambicje odtwarzać muzykę za pomocą wyczyszczonych dźwięków (takie się w naturze nie zdarzają), w nadziei uzyskania doskonałego brzmienia...Okazało się podobno, że nie dało się tego słuchać..........
×
×
  • Create New...