-
Posts
165 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Joan od Wolanda
-
To hodowla "Wilcze Serce" :) [url]http://wilcze_serce.ovh.org/[/url]
-
Obejrzałam. Urocza dziewuszka.:)
-
Ależ to cuda! Po prostu szczyt finezji! :)
-
[quote name='Agn']nie tylko jest to kwestia wychowania psa, odpowiedzialności ludzi ale również kwestia prawa - jeśli nie będzie prawnej regulacji kwestii pseudohodowli mixów takich ras - do usr... smierci możemy się z tym wozić. To że TTB mają 'czym' odgryźć łapę nie znaczy od razu, że inne psy w nieodpowiedzialnych rękach nie są groźne. Wszystko zależy od tego 'na co się rzucą'. [Nieopanowany york może dotkliwie poranić dziecko; o szczuciu na koty już nie wspominam.][/QUOTE] Przede wszystkim, w moim pojęciu, należałoby właściciela potraktować tak, jakby dokonał napadu z bronią w ręku (na którą nie ma zezwolenia, bo nie potrafi się z nią obchodzić) i spowodowanie uszczerbku na zdrowiu i życiu. Jestem z zasady przeciwna wszelkim odgórnym regulacjom, bo raz, że nie da się ich wprowadzić nie stosując krzywdzących uogólnień, dwa, że zazwyczaj pozostają martwą literą dla tych, dla których w szczególności zostają ustanowione.( A ja lubię żyć w wolnym kraju.) Wiadomo, że izolacja psa (długotrwałe przetrzymywanie w kojcu, lub na uwięzi) potęguje agresję. Wiadomo też ,że pies ma zęby i w niektórych sytuacjach ma prawo ich użyć. Nigdy jednak nie może to być napaść. Tego powinien być świadomy każdy, kto ma psa i za jego zachowanie powinien odpowiadać, jak za swoje. Eliminować należy , nie rasy, nie konkretne osobniki, tylko właścicieli bez poczucia odpowiedzialności, nakładając na nich kary adekwatne do wagi zaniedbań, lub pozbawiając w ogóle możliwości posiadania zwierzęcia. To właściciel powinien wiedzieć, jaki stopień agresji ma jego pies i umieć korzystać ze stosownych środków zapobiegawczych. Wiadomo też, że agresja rodzi agresję i często w psie rasy uznawanej za nieagresywną, ujawniają się "złe" instynkty na skutek doświadczeń, których doznał na jakimś etapie życia. Czasem, łagodny z natury pies reaguje nieopanowaną agresją na zwierzę podobne do tego, które go kiedyś poturbowało. Zazwyczaj jednak, ten łańcuch zdarzeń ma początek w konkretnym zachowaniu, lub zaniedbaniu jakiegoś człowieka ( niekoniecznie właściciela). Nic nie da więc nagonka na żadne rasy, dopóki psy będą posiadali tacy ludzie, jak człowiek, o którym mowa w tym wątku. Nic nie da też publikowanie zdjęć bullowatych w towarzystwie niemowląt, bo nie o to chodzi, by psy pozbawiać zębów, tylko by tak roztaczać nad nimi opiekę, aby nigdy nie dochodziło do podobnych zdarzeń. Jeśli już jednak do tego dojdzie, to, jak zauważył ktoś wcześniej, "resocjalizacja" takiego psa, jest zadaniem dla mistrza.
-
Wiedziałam, że dobrze wybrałam.:multi:
-
[quote name='Azawakh']Masz bardzo fajne podejście do tematu i bardzo mi się to podoba ale niestety nie podoba się to ludziom nie tylko z ZkwP ale i PKPR oraz PFK, którzy nie są zainteresowani w żaden sposób psami bez rodowodu o czym się osobiście przekonałem w PKPP gdzie eksperymentalnie dzięki mnie wprowadzono Księgę Wstępną dla psów bez udowodnionego pochodzenia. Moje dobre intencje zmierzające do zajęcia się szarą strefą psów bez rodowodów spotkały się z fatalnym niestety przyjęciem co doskonale wykorzystali członkowie ZkwP w walce z PKPR co zmusiło stowarzyszenie do zmian regulaminu KKW i stosowania jej tylko w przypadku ras polskich podobnie jak w ZKwP (PKPR jeszcze wpisuje PONY do KKW a ZkwP już zaprzestał wpisywania tej rasy do KW). Tym samym powinna powstać kolejna organizacja zajmująca się również psami nierodowodowymi (a wiem, że jest takie zapotrzebowanie), która nie prowadziła by hodowli psów rasowych a rejestrowała takie psy i organizowała dla nich pokazy i wystawy podobnie jak to jest w przypadku wystaw psów rasowych (czytałem kiedyś, że w Niemczech bądź Austrii dopuszczona do wystaw psy nierodowodowe ale to informacja jest sprzed kilku lat i nie wiem na ile jest ona prawdziwa) i tym samym byłaby organizacją o nieco innym charakterze i jej misją byłaby walka z szarą strefą albo inaczej mówiąc jej okiełznanie. Tylko w przypadku takiej organizacji specjalnie powołanej do tego celu można by dawać szansę nierodowodowcom co wpłynęło by tylko pozytywnie na ludzi będących posiadaczami psów nierodowodowych bowiem widząc co daje rodowód psom w przyszłości tacy ludzie mogliby się stać posiadaczami psów rodowodowych. Jednak znając mentalność hodowców bez względu na zrzeszenie zawsze ich reakcja będzie negatywna gdyż psy bez rodowodów są dla nich zagrożeniem choćby ze względu na niższa zdecydowanie cenę (nie zawsze bo np mój beauceron kosztował... 900 złotych czyli taniej niż... nierodowodowy york kosztujący często 1200 złotych gdzieś na targowisku a doberman... jeszcze mniej bo... dałem za niego 1 złotych słownie jeden złotych...) - w przypadku biedniejącego i nieświadomego polskiego społeczeństwa ich obawy są niestety uzasadnione ponieważ biedny Kowalski czy inny Nowak nie kupi u nich drogiego psa z rodowodem za jakieś 2000 - 3000 złote tylko kupi psa nierodowodowego mniej czy bardziej przypominającego rasowca za jakieś... 200 - 300 złotych a więc dużo niższą cenę. A to uderza również po kieszeni zrzeszonego hodowcy, dla którego hodowla psów rasowych jest dodatkowym i często nie opodatkowanym dochodem do domowego budżetu o czym się wprost nie mówi i zawsze będzie się zaprzeczać, że hodują nie dla pieniędzy a dla hobby czy też podniesienia jakości rasy (jakby było inaczej to amatorzy i miłośnicy psów rasowych rozdawali by swoje szczenięta za darmochę albo za przysłowiową złotówkę jak było w przypadku mojego dobermana a przecież tak niestety nie jest... Więc jaki jest wniosek z tego co napisałem powyżej? Dać sobie spokój z organizacjami już istniejącymi i powołać całkiem nową organizację na nowych i innych zasadach i organizować dla wszystkich psów wystawy i wszelkiego rodzaju inne imprezy o charakterze kynologicznym. Jeżeli temat Cię interesuje to może skrzyknijmy grupę podobnie myślących do nas ludzi i powołajmy do życia nasze stowarzyszenie kynologiczne, które zadba nie tylko o swoje interesy jak robią to pozostałe organizacje ale kynologię potraktuje w sposób nieco szerszy i da szansę ludziom mniej zamożnym i ich psom w braniu udziału w wystawach i pokazach kynologicznych. Taka organizacja przyczyniłaby się do szerzenia tak brakującej Polakom oświaty kynologicznej. Ja jestem za nową organizacją![/QUOTE] Jestem za takim właśnie podejściem do tematu :)
-
Ja, niestety, nie jestem podatna na reklamy, ani na hipnozę. Znam też niejedną firmę która otwierała podwoje z orkiestrą...i wcale jej to nie pomogło. W tym wszystkim najważniejsze jest to, żeby bez względu na otoczkę, "robić swoje". "Dobre" będzie zawsze "dobre" bez względu na reklamę...A na reklamę nabiorą się ci, którzy na reklamowany temat nie mają własnego zdania.
-
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
Zależy, czy się zwierzę traktuje przedmiotowo, czy podmiotowo. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
Zdaję sobie sprawę, że tak też bywa... Akurat ja mam mało do czynienia z patologią i wszystkie psy wzięte ze schroniska przez moich znajomych mają się świetnie... A z patologią trzeba walczyć... tylko nie jestem pewna, czy globalna kastracja wystarczy... Ciągle jakimś zwierzakom dzieje się krzywda... Kastrowanym też... -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
Przepraszam...trzy razy ten sam post. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
Przepraszam...tak wolno chodzi że wyszedl potrojny post -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
A ja powiem tak: najgorzej jak trafi fanatyk na fanatyka, bo wtedy "wióry lecą" nie przynosząc nikomu pożytku. Ja mam psa ze schroniska, który nie został i nie zostanie wykastrowany. Nie uważam też, że warunkiem wydania psa ze schroniska musi być kastracja. Jeśli ktoś na wstępie ma mnie za idiotę....to mogę przygarnąć psa z ulicy (zdarzają się jeszcze takie)....i niczego, nikomu nie muszę obiecywać. Po drugie, jeśli już przygarniam psa, albo biorę go ze schroniska (w moim przypadku byłby to czwarty), nie muszę na wstępie decydować się na ewentualne "konsekwencje pokastracyjne". Wystarczy, jeśli zadbam o niego i wyleczę z aktualnych chorób. Znam osoby, które wzięły psa ze schroniska, wykastrowały go pod presją i twierdzą, że już nigdy w życiu by tego nie zrobiły... Znam też osobę która ma dwie suki, w tym jedną wykastrowaną ze schroniska, i równie dobrze zajmuje się obiema. Więc wpadanie w dziki popłoch, że ktoś chce wziąć ze schroniska niekastrowanego psa, uważam za niepotrzebną histerię. Jeśli już pies znajduje właściciela, nie uważam że należy go (właściciela) traktować jak debila i rozmnażacza. Być może ta pani, która napisała maila, nigdy w życiu nie rozmnożyłaby swojej suki, a sposób postrzegania sprawy wynikał z jej troski. Jeśli ktoś potrafi martwić się o jednego psa, nie sądzę, żeby chciał robić krzywdę innym. Jestem przekonana, że tej pani wystarczyło uświadomić , że znaleźć dom dla szczeniaka jest bardzo ciężko, a dobry dom to wręcz marzenie "ściętej głowy". Wtedy mogłoby się okazać, że pani weźmie ze schronu niekastrowanego pieska, ale będzie go pilnowała jak "oka w głowie", i lepiej niż niejeden z Was. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
Niestety, tendencje do upraszczania bardzo przekłamują istotę rzeczy, a zwolennicy jakiejś "slusznej sprawy",zazwyczaj widzą wszystko czarno-biało. Słusznie zauważyłeś , że tak nie jest. Ja zawsze "postawię wyżej" tzw, pseudohodowcę, który dba o swoje psy, niż hodowcę, który produkuje papierowe psy w warunkach prawie schroniskowych. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
Osa, myślę ,że dałaś się ponieść niepotrzebnemu wzburzeniu. I argumenty, których używasz powinny być prawdziwe, bo usunięcie jajników to , niestety, nie to samo, co usunięcie wyrostka robaczkowego. I nie wkurzaj się tak...chciałaś dobrze, ale poniosły Cię nerwy. :) -
[quote name='ulvhedinn']Owszem, moja Koralia byla kastrowana, w wieku 12 (!) lat....[/QUOTE] Ale ja mówiłam o moich obserwacjach... Siłą rzeczy nie są to badania statystyczne na wielkiej populacji. Ale być może i to , że aż 12 lat miała jajniki pozwoliło jej przeżyć następnych 11...(to tak pół żartem, pół serio)... :)
-
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Joan od Wolanda replied to Osa's topic in Organizacje
I "argument" i "kontrargument", są , niestety , na wyrównanym poziomie: Cyt.1:..."Są ludzie, którzy chcieliby, aby ich pieski miały potomstwo." ... Cyt.2:..."Zabieg sterylizacji/kastracji jest na poziomie usunięcia wyrostka robaczkowego i zabezpiecza psa przed nowotworowymi chorobami układu rozrodczego."... .... pod względem wiedzy i świadomości.... -
Jakie spotykają Was trudności w życiu z psem?
Joan od Wolanda replied to lilia1983's topic in Wszystko o psach
[quote name='labfan']To nie nas spotykają trudności w życiu z psem. To psa spotyka (zasadniczo) jedna trudność: brak wiedzy właściciela. I to jest jedyne źródło wszelkich problemów na linii pies-człowiek.[/QUOTE] Święta prawda.... Jak się jeszcze poczyta przypowieści z życia sąsiadów Taks.... to rzeczywiście robi się gorąco na samą myśl, że ktoś inny miałby się dotykać do naszego psa... Mimo to, ja swoich nie będę kastrować na wszelki wypadek i po to ,żebym to ja stała nad ich grobem, nie one nad moim.... -
Uważam tak, jak [B]filodendron[/B], że ani ja nie muszę być "obskakiwana" przez cudzego psa, ani mój pies nie ma prawa zakłócać spokoju innym. Ale śledząc ten wątek, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że żądamy od psa, żeby był owcą. :)
-
To nie jest żadna tajemnica, ani odkrycie na wielką miarę. Ot, zwykla obserwacja przez lata, psów w rodzinie bliższej i dalszej oraz u znajomych, którzy mają ich zazwyczaj po kilka. Ale kiedyś już "wsadziłam kij w mrowisko" i ozwały się głosy że jest wręcz przeciwnie i że psy żyją coraz dłużej . Ja już jestem starszą panią i śmiem twierdzić , że tę, z kolei, nie potwierdzoną niczym teorię, wbija się do głowy młodym wetom (jakby mogli pamiętać, że 20 lat temu pies żył tyle, co chomik ;)). W moim otoczeniu długowiecznością charakteryzowały się psy niekoniecznie z wiadomym pochodzeniem. Pies, którego nigdy nie zapomnę, pomógł przetrwać wojnę moim dziadkom, a potem, przez ponad 20 lat był niezastąpionym gospodarzem i stróżem na stu hektarach. Wyglądał jak mieszanka ogara z wilczurem. Ale były też i ogary i wilczury ... (Dziś powinnam powiedzieć "kundle w typie"). Tu powiem, że wielką krzywdę wyrządza człowiek psom przy, że tak się wyrażę, "czyszczeniu rasy". Wynaturzenia typu: krótki nos, spadzisty zad, czy obowiązkowa pręga na grzbiecie, mają swój udział w sukcesywnym skracaniu psiego życia, (nie wspominając o ograniczaniu puli genowej, chociaż twierdzi się, że w przypadku psów jest ona nieskończenie wielka). Dotyczy to w pewnym sensie również wiejskich kundli, bo nawet tam trudno spotkać "rasowego kundla z dziada pradziada". Rasy pierwotne i nawet wilk w niewoli, spokojnie dożyją 20 lat. Następna sprawa, to żywienie. Nie znam psa, który przeżyłby więcej niż 13 lat na suchej karmie. Zabawny argument zwolenników suchej karmy,to to, że "żył zdrowo aż 13 lat". Turecki kangal w swojej ojczyźnie, żyje na kaszy i bułce dużo, dużo dłużej. Psychoza spowodowana dysplazją, nie jest bezpodstawna. Sama jej ulegam mając owczarka. Ale prawda jest taka, że jeśli pies nie ma dysplazji, chondroprotetyki najwyżej mogą zaszkodzić. Poszukajcie wypowiedzi farmaceutów na temat glukozaminy, którą przepisują również ludziom. Obciąża wyłącznie przewód pokarmowy, nie mając żadnego działania leczniczego. Zwraca się wielką uwagę na to, aby pies był chudy jednocześnie faszerując go suplementami diety "na zapas" i "bez pamięci". Oczywiście nie na wszystko człowiek ma wpływ. Jest jeszcze cała masa drobnych czynników, których nie da się wyeliminować, a które również u człowieka powodują tzw. choroby cywilizacyjne. No i oczywiście tryb życia. W liniach pracujących owczarków, może rzadziej występują choroby genetyczne, ale ciężka praca też nie wydłuża im życia. Ja nie twierdzę, że wszystkie psy, żyły kiedyś zdrowo i szczęśliwie. Wręcz przeciwnie. Kultura w traktowaniu zwierząt jednak się podniosła od czasów średniowiecza....Niemniej uważam, że człowiek sam przyczynia się do zjawisk, którym potem bezskutecznie usiłuje zapobiegać. I jeszcze drobiazg z moich obserwacji. Żaden z psów które żyły sporo ponad 20 lat, nie był kastrowany.
-
Długość życia zwierząt, niestety sukcesywnie się skraca. Szczególnie w Stanach 20 lat, to może być powód wpisu do Księgi Guinnesa. Ja jednak (stara psiara) bardzo się zdziwiłam, bo wzięłam owczarka w przekonaniu, że 20 lat mam na pewno "z głowy", a zaraz potem okazało się , że w wieku 10 lat będzie już staruszkiem.:crazyeye: Zdziwiłam się, bo psy mojej babki dożywały 24 lat (przeciętnie), a ja sama miałam sukę która żyła conajmniej 22 lata... Więc nie jest to żaden wyczyn. Interesujące jest tylko to, że podczas, kiedy średnia długość życia człowieka ulega zwiększeniu, psie życie stanowczo się skraca. Mam własną hipotezę na temat tego zjawiska, ale nie chcę tu wywoływać burzliwej dyskusjii...
-
Jakie spotykają Was trudności w życiu z psem?
Joan od Wolanda replied to lilia1983's topic in Wszystko o psach
Mam dwa psy i jedną sukę pod jednym dachem. Żadne nie jest kastrowane. Całe życie mam psy, najczęściej płci żeńskiej, zawsze zdolne do rozrodu. Nie wiem, kto pierwszy wymyślił tę bzdurę, że "się nie da upilnować", i na czyje zamówienie.... Wszystko się może "nie dać"... Może się "nie dać" chodzić do szkoły, do pracy; może się "nie dać" być przyzwoitym człowiekiem...Tylko, że na to jest krótsze określenie. Moje psy nigdy nie będą kastrowane. Nie chciałabym nigdy stać nad czyimś grobem i mieć sobie coś do wyrzucenia...nawet nad psim... -
:-(:-(:-(Bardzo przykro...:-(:-(:-(
-
[B]Jilly[/B]...bardzo mi przykro. Nawet nie masz pojęcia jak...:-(:-(:-(
-
[quote name='furciaczek']Ja bym nie mogla hodowac krolikow, koz a pozniej ich zabijac i przerabiac na jedzenie dla swoich psow...brrr ja to za miekka chyba jestem[/QUOTE] Dobrze to rozumiem...Najprędzej umarłabym z głodu mając gospodarstwo rolne....