-
Posts
165 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Joan od Wolanda
-
[quote name='Gabryjella']Dlaczego to ja, jako właściciel suki mam kastrować swojego psa skoro mój jest dopilnowany i wychodzi na smyczy ? Niech każdy pilnuje swojego psa i będzie po problemie.[/QUOTE] Też jestem tego zdania, jako właścicielka i psów i suk. Poza tym, jak zwykle, najwięcej krzyczy ten, kto nie potrafi poradzić sobie z własnym psem (albo cierpi na nadczynność kory nadnerczy;) ) Nielogicznych postów nie będę komentować, bo nie ma sensu...
-
[quote name='a.piurek'][FONT=Verdana] Jest mi przykro to pisac ale trudno w ten paragraf włozyć przełożenie reklamówki z jednej reki do drugiej. Nie wycinajmy z komentarza tego co nam pasuje. Płoszenie [/FONT][FONT=Verdana]to tyle, co spowodowanie straszeniem ucieczki zwierzęcia, wzbudzenie popłochu wśród zwierząt. Sprawca może płoszyć czy drażnić głośnym zachowaniem, gestami, krzykami, rzucając w zwierze przedmiotami, kłując je patykami, tworząc nadmierny hałas, podpalając gazety krzewy itp. W sytuacji, o której mówimy, jedyne co można Pani (teoretycznie oczywiście) przypisać (jesli w ogóle) to płoszenie. Przepraszam, według mojej wiedzy, to się nie uda.[/FONT][/QUOTE] Trudno się z Tobą nie zgodzić.... jednak ja zawsze ujmuję się za tym, kto wykazał dobrą wolę...Każdemu może się przydarzyć sytuacja , że ktoś "przełoży reklamówkę z jednej ręki do drugiej"...i wszyscy wiemy , że można to zrobić w różny sposób... Mnie się taka sytuacja jeszcze nie przydarzyła....ale gdyby....i gdyby to było nawet zamierzone działanie, zdaję sobie sprawę, że w Sądzie byłabym przegrana...Ponieważ w prawie bardzo dużo zależy od sformułowania....unikam jak ognia sytuacji trudnych do zinterpretowania... Szczególnie, kiedy jestem z psem.
-
a.piurek - dziękujemy za tę wykładnię. Więc jednak Sąd powinien brać pod uwagę również zachowanie poszkodowanej w sprawie dorobelli... cyt:"Wykroczenie a art.78 można jednak popełnić nie tylko umyślnie, ale także nieumyślnie, jeżeli sprawca nie przewiduje, ze w wyniku jego zachowania zwierzę stanie się niebezpieczne, aczkolwiek powinien i może to przewidzieć”.
-
Mało tego. Sędziowie i asesorzy Sądów Grodzkich orzekający w sprawach wykroczeń drogowych, często nie mają pojęcia o przepisach ruchu drogowego, Wnoszę stąd, że równie mgliste pojęcie mogą mieć o przepisach dotyczących zwierząt domowych. Dokladnie tak jest ,że idą na łatwiznę i trzymają się tego, co stwierdzi policja. Dlatego bardzo ważne jest "pilnowanie swojego interesu" w tej początkowej fazie, kiedy najczęściej człowiek "traci głowę"...
-
[quote name='dorobella']Nie wiem czy powinnam to pisać, ale napiszę. Znam przypadek, gdy osoba wniosła pozwy o zapłatę do sądu cywilnego- bo ugryzł ją pies. I przegrała. Facet około 22 przechodziła skróty przez posesję i użarł go "w cztery litery " pies właściciela posesji. Sąd zapytał , a w podobnym tonie " A co pan robił późno wieczorem na cudzej posesji ?". [/QUOTE] Niestety, nie zawsze można liczyć na taki werdykt Sądu... Bywa, że jak złodziej wejdzie na posesję i zwichnie nogę, to jeszcze właściciel odpowiada za nieodśnieżenie schodów...;). Też jestem ciekawa interpretacji art.78 KW...
-
[quote name='taks'] Upowszechnienie kastracji? - pewnie, że kastracja to nie idealne i pozbawione całkowicie negatywów działanie ale jednak w naszych obecnych realiach ( ogromne zagęszczenie w schroniskach, popyt na psy "w typie" nakręcający pseudohodowle, wreszcie tabuny psów wymykające się spod kontroli właścicieli itd.) doraźnie konieczna, przynajmniej w tych środowiskach gdzie inne zapobieganie niekontrolowanemu rozmnażaniu jest niepewne [/QUOTE] I może właśnie wystarczy skupić się na ograniczaniu rozrodu psów bezpańskich, schroniskowych i wiejskich, zamiast "dokształcać" o "dobroczynności" kastracji właścicieli, którzy potrafią zająć się swoim psem; albo wytaczać działa przeciwko nim w postaci wygórowanych podatków...
-
Śledzę ten temat od pewnego czasu, ale nie piszę nic , bo mam , niestety , świadomość, że prawo często ma niewiele wspólnego z logiką. To, co nam się wydaje logiczne i sprawiedliwe, bywa czymś innym, niż to, co w tej sprawie orzeka litera prawa. Mimo, że jestem kategoryczna w sprawach odpowiedzialności za własnego psa, trzymam kciuki za Dorobellę, bo jak słusznie zauważyła zuzlikowa, my, właściciele psów, często musimy naprawiać cudze błędy. Tak jak na drodze... "mistrzom kierownicy" nie przychodzi do głowy, że życie zawdzięczają przytomności umysłu innych kierowców... tak niektórzy nie dopuszczają do świadomości tego, że są współodpowiedzialni (przynajmniej), za niektóre, sprowokowane zachowania psów. Ale prawo, niestety, nie jest doskonałe... Dorobella, życzę wszystkiego najlepszego.
-
Jeśli chce się dla kogoś "dobrze", trzeba zrezygnować z udowadniania swoich racji, a skupić się na uzyskaniu efektu. Jest to w zasadzie prawidłowość, że fanatycy kastracji, są tak zacietrzewieni, że używają "na oślep" nieprawdziwych argumentów, byle tylko wykrzyczeć, że "kastrować i koniec". Przywodzi mi to na myśl, podstawowy błąd w wychowaniu psów, który polega na biciu zwierzaka, podbiegającego do nas po dłuższym, bezskutecznym wołaniu. I czasem ręcę opadają, kiedy przychodzi tłumaczyć takiemu właścicielowi, że nie tędy droga: że po pierwsze, krzywdzi psa, po drugie, wywołuje efekt dokładnie odwrotny. Ale wyżycie się na psie podpierają fałszywym argumentem: "on ma wiedzieć, że źle zrobił"....i koniec. W taki sam sposób rozmawia się z admirabilis... Nie uwierzy ,że psa się da wychować i zadbać o niego... i że przepełnione schroniska zależą od świadomości właścicieli, a nie od psich gruczołów...
-
Cortina, słusznie...I sama wiesz, że dobrze ułożone psy, to nie bajka. :)
-
[quote name='filodendron']Qrczę, ja to mam małe doświadczenie, bo tylko trzy i pół roku spaceruję z psem ale w życiu takiej akcji, ani nawet połowy, ba - jednej szesnastej czegoś takiego nie widziałam (a chyba powinnam, skoro 365 dni w roku spotykam inne psy i suki?). Niekastrowany pies mojej mamy przeżył w celibacie lat siedemnaście i też - o ile mi wiadomo - żadnych takich Jackie Chanów nie odstawiał. Może na ten problem skuteczniejszy byłby hycel niż kastracja? Może jakby jeden z drugim stracił (lub odzyskał za spore pieniądze) psa w takich okolicznościach, to i smycz by się znalazła?[/QUOTE] Otóż to....Ale podobno "jaki właściciel, taki pies"....
-
[quote name='admirabilis6'] Nikt tu nie mowi, ze ciach, ciach dziala tez na rozum wlasciela.:evil_lol: Chociaz, jak wydal okreslona kase na zabieg pies staje sie dla niego bardziej wartosciowy, szkoda stracic te powiedzmy 200-400zl, prawda? [/QUOTE] Żenada..... A swoja drogą źle się dzieje skoro patologia zaczyna być normą, a norma nadprzyrodzonym zjawiskiem......
-
Ale się rozpisałam i post mi zniknął.....To w skrócie: Ja mam trzy psy w tym jedną sukę trzynastoletnią. Żaden z moich psów nie jest kastrowany. Całe życie miałam psy, niekastrowane , które nigdy nie zasiliły liczebnie schroniska. Nigdy też nie miałam problemu z panowaniem nad nimi. Moi znajomi i rodzina mają najczęściej po dwa psy - niekastrowane. Nigdy nie słyszałam, żeby przydarzyła się im jakaś wpadka. To, o czym tutaj mówimy, to jest patologia. Jeśli ludzka matka zostawi dzieci bez opieki i stanie im się krzywda... jest na to paragraf...I nikt nie kastruje innych matek (to taka hiperbola). Pies to "pół dziecka"...I podobnie należałoby potraktować zaniedbania wobec niego, tymbardziej, że (w przeciwieństwie do dziecka), może stanowić nawet zagrożenie. W tym kierunku powinno się jednoczyć siły, o tym mogliby debatować posłowie i na egzekwowanie takiego prawa należałoby przeznaczyć zbierane społecznie środki... Dalej....nie bedę powtarzać tego, co już napisała Martens... :) Na zakończenie powiem, że gdybym nie dopilnowała moich psów, uważam , że należałaby mi się surowa kara....
-
[quote name='Juliusz(ka)']Chyba coś mi się na oczy rzuciło:crazyeye:. Bardzo jestem ciekawa, jak autor powyższego postu będzie śpiewać, kiedy jego pies w trakcie kastaracji/sterylizacji 'dla zasady' zejdzie na stole operacyjnym:angryy:! Sterylizacja/kastracja zwierząt schroniskowych - jak nabardziej. Ciachanie wszystkiego, co się rusza - a [SIZE="4"][B]wara od mojej własności, jaką w rozumieniu prawa:diabloti: jest pies.[/B][/SIZE][/QUOTE] To chciałam powiedzieć... :)
-
[quote name='Greven']Co ma ukaranie Cię mandatem za złe parkowanie samochodu do sterylizacji? Co ma karanie "nieodpowiedzialnych" (cokolwiek to znaczy) właścicieli psów do sterylizacji? Ja jestem za przymusową kastracją psów/kotów niehodowlanych.[/QUOTE] Po pierwsze, przekręcasz moją wypowiedź, po drugie nie czytasz ze zrozumieniem.... Przede wszystkim, samochód nie był zaparkowny źle, a ten przykład miał zobrazować to, że służby miejskie potrafią co minuta sprawdzić, czy czas parkowania nie minął, ale głuche są i ślepe na prawdziwe wykroczenia. Ze sterylizacją ma to tyle wspólnego, że przekroczenie czasu parkowania o pięć minut, nie zagraża niczyjemu bezpieczeństwu a mandat jest niewspółmierny do "występku", natomiast łatwo egzekwowalny. Analogicznie ma to pewien związek z kastracją propagowaną wśród normalnych właścicieli, których psy nie rozmnażają się w sposób niekontrolowany. I tu , i tu łapie się tego, kogo łatwo złapać, a nie tego, kto naprawdę zagraża porządkowi publicznemu.... Co do drugiego pytania, to już odpowiadam. To, że pies jest wykastrowany nie znaczy, że zwalnia to właściciela od odpowiedzialności za niego i można pozwalać mu przechodzić przez płot i chociażby "straszyć" ludzi, mimo, że nie będzie w stanie zapłodnić żadnej suczki. Bo sterylizacja nie jest lekiem na wszystko. Jeśli ktoś jest bezmyślny i nieodpowiedzialny, to należy zmusić go do przyjęcia odpowiedniej postawy. Należy to wyegzekwować od tej właśnie osoby, a nie innej, co ma miejsce w sterylkowej propagandzie. Możesz sobie być za przymusową kastracją....Znaczy, że lubisz być traktowny/a jak bezwolny, bezradny i bezmyślny....
-
[quote name='admirabilis6']Twoich bredni nie da sie poprostu czytac. Teorie spiskowe to chyba nie to forum. Nic narazie konstruktywnego nie napisales. Napisz cos "co ma ręce i nogi". I powiedz konkretnie jakie dobre pomysly to są??[/QUOTE] I vice versa. Nie ma chyba sensu dyskusja z osobą tak impregnowaną, która nota bene nie zadała sobie trudu, żeby zgłębić temat.Na różnych wątkach, tu, na Dogomanii zostało napisane bardzo wiele. Podziwiam Martens jak ze stoickim spokojem tłumaczy ab ovo po raz setny, że nie tędy droga i nie w ten sposób, oraz przytacza konkretne rozwiązania, tylko po to, żeby po raz sto pierwszy "zobaczyć" to samo, bezmyślnie zadawane pytanie... Co do teorii spiskowych, to może w takim razie admirabilis6 wyjaśni tu wszystkim logikę wydawania przez gminę 1000 złotych za jednego odłowionego psa, "schronisku", które potem przerabia te psy na smalec... Gdzie są służby które skrupulatnie rozliczają każdego podatnika co do grosza, a nie rozliczą weta-rzeźnika, który za pieniądze podatników folguje swoim morderczym instynktom i wygrywa następne przetargi? Jak to możliwe, ze w Sejmie padają propozycje przymusowej kastracji wszystkich niehodowlanych zwierząt, a nikt nie wpada na pomysł karania nieodpowiedzialnych właścicieli których psy w różny sposób stanowią zagrożenie, oraz ewidencjonowania zwierząt i egzekwowania przyzwoitych warunków w jakich mogą być hodowane?Jak to możliwe, że kiedy spóźnię się 5 minut po zaparkowany samochód, już mam za wycieraczką "kwitek" , a rozmnażalnie są niezauważalne dla służb porządkowych? ....Może ktoś ma inną hipotezę, niż ta, że komuś ten bałagan odpowiada....
-
[quote name='Martens']Nie doszukiwałabym się w tym jakiejś spiskowej teorii dziejów - szał sterylkowy to po prostu bezmyślne kopiowanie pomysłów zachodu, bez gruntownego przemyślenia, czy sprawdzi się to w polskich warunkach i przy polskiej mentalności. Owszem, na zachodzie kastrują,ale też edukują i usypiają nadmiar zwierząt, dzieki czemu mogą zapewnić dobre warunki reszcie; lepiej też są egzekwowane przepisy dotyczące ochorny zwierząt, choćby z powodu chipów. W Polsce wszystkie te działania są na marginesie, za to miłośnicy psów z dziką pasją propagują kastrację - jakby po ucięciu psu jajek, jego właścicielowi nagle miała się rozwinąć odpowiedzialność i rozsądne myślenie. Jeszcze trochę, a psy w potrzebie najpierw będzie się kastrować, a dopiero potem karmić, poić, leczyć (to żart, jakby ktoś nie zauważył). Moim zdaniem w Polsce powinno się załatwić to nieco inaczej niż się próbuje - jest za mało edukacji, za mało eutanazji, za mało kontroli (chipowanie - obowiązkowe na zachodzie właściwie wszędzie), za to pęd do kastracji dąży w tą niekoniecznie dobrą stronę - w stronę odpowiedzialnych właścicieli psów; takie zwalanie na nich winy za to, co dzieje się po wsiach, schroniskach, w pseudohodowlach. Łatwiej wmówić zatroskanemu dobremu opiekunowi psa, że powinien go wykastrować jeśli go kocha i mieć satysfakcję, że poprawia się sytuację psów w Polsce :evil_lol: niż jeździć na interwencje po pseudohodowlach, użerać się z gminami czy edukować tych najbardziej opornych na wiedzę, których na pewno się na dogomanii nie spotka, a którzy są główną przyczyną problemu. I moje pytanie - liczba sterylizacji i kastracji z roku na rok w Polsce rośnie. Coraz więcej się namawia, strony i ulotki powstają jak grzyby po deszczu, rozszerza się skala akcji tańszych i darmowych sterylek. Kilka lat temu w moim mieście pies po sterylce/kastracji był ewenementem; teraz coraz częściej słyszę, że ten czy tamten psa wykastrował, że tamta suka to po sterylce. [B]To czemu nie spada liczba bezdomnych zwierząt???[/B] Czy to nie najlepszy dowód na to, że te działania nie dają efektu i trzeba skierować siły w inną stronę?[/QUOTE] Bardzo mądrze ujęte. I bardzo zasadne pytanie.
-
A ja mam nieodparte wrażenie, że w tej propagandzie sterylek nie chodzi w gruncie rzeczy o zmniejszenie nadpopulacji psów....Te pieniądze które idą z gmin za każdego odłowionego psa...Ta syzyfowa praca wolontariuszy....i maniackie namawianie do sterylek nieświadomych ludzi.... Tu jest jakieś drugie dno....Bo jeśli dobrych pomysłów się nie wykorzystuje...Jeśli to, co się robi nie przynosi skutków...Ja nie podejrzewam, że wszyscy są głupsi ode mnie....tylko może tu chodzi o coś innego....
-
[B]isabelle30[/B] - To jest to: "prawo jazdy" na psa...:)...Ale ja i u nas pamiętam czasy , że chodziłam z moją dożycą do restauracji. Były takie, które nie miały nic przeciwko psom (dobrze wychowanym), i można było zamówić co najmniej miskę czystej wody... Dawno nie byłam z psem w restauracji...I jakoś nie mam poczucia, że żyję w wolnym kraju...Wszystkim , wszystko przeszkadza...Każdy ma odgórne pomysły na ubezwłasnowolnienie innych obywateli "jedynie słuszną racją"...A przecież wystarczy trochę kultury, świadomości i poszanowania dla innych... Czy to jest takie nieosiągalne?......
-
[B]admirabilis6[/B]....Mówisz, co wiesz, a wiesz, niestety, nie wszystko.....Jak się trochę dokształcisz i poczytasz co trzeba....przyjdzie może czas, że będziesz wiedział/a co mówisz.....
-
Od 13 lat mam taką małą, hałaśliwą cwaniarę w domu. Od 13 lat pełni rolę samicy alfa bez względu na skład i liczebność sfory. W wieku trzech miesięcy zdałaby PT( pod warunkiem, że sama by chciała :), ale popisywać się lubi). Jest bardzo inteligentna. Jest fenomenalnym stróżem (gotowa zginąć, a nie odda rzeczy powierzonej opiece), psem obrończym, i rezolutnym, aczkolwiek upierdliwym towarzyszem życia.Ma jedną wielką wadę: potrafi podnieść raban na niemalże całe osiedle. Za to, nic nie umknie jej uwadze. Potrafi stawić czoła największej bestii, co bywa bardzo kłopotliwe. Jednych lubi, a innych nie (chyba ma rację :) ). Tych, których lubi, zamęcza serdecznościami. Inni, lepiej, żeby nie próbowali głaskać. Przy tym jest prześmieszna...Jest szybka, energiczna i żywotna...Takie są właśnie sznaucery :) :) :) Myśle więc, że jednak mają więcej zalet niż wad. Moja Sharon nigdy nie obszczekiwała nikogo na ulicy...ale wolałabym to, niż podejmowanie każdej "rzuconej rękawicy" i awantury z wielkimi psami. Nie umiem doradzić jak wychować miniaturowego sznaucera, bo moja Sharon jest nietypowa, i o ile byłam w stanie nauczyć ją wszystkiego...nie umiałam jej odzwyczaić od hałasowania...A może nie miałam aż tyle cierpliwości, bo trzeba przyznać, że jest wytrwałym i upartym pieskiem. Życzę jednak cierpliwości i wyrozumiałości. Warto. :) Jeszcze coś....Jak przychodzi ktoś , kogo nie zna, zbiera wszystkie swoje zabawki i inne rzeczy "osobiste" (np. smyczkę), w ostentacyjny sposób (jakby nie chciała, żeby ktoś jej ubrudzil ;) ), a potem włącza tzw. "zagłuszanie"... :lol::lol::lol::lol::lol:
-
Już 6 zakatowanych psów w piwnicy w Śiwnoujściu
Joan od Wolanda replied to Betbet's topic in Okrucieństwo
Co to za kara, do dwóch lat więzienia, za takie bestialstwo... Ja nie rozumiem jednego...To znaczy rozumiem... To jest postawione na głowie... Zamiast nakładać wysokie kary dla takich złoczyńców i egzekwować je... Zamiast karać za konkretne przewinienia nieodpowiedzialnych właścicieli, zamiast skazywać bezmyślnych rozmnażaczy choćby na czyszczenie kojców w schroniskach, to wymyśla się durne ustawy, do prac społecznych zatrudnia wolontariat, a na sterylki w schronach zbiera się datki. Dla mnie, to jest organizacyjnie postawione na głowie. Jakby komuś zależało, żeby ten bałagan trwał w nieskończoność... -
Świetne są! A ten jasny wilczasty-CUDO!:)
-
Weta najlepiej przekonać wynikami badań krwi. Mnie też chcieli ( co prawda delikatnie) przestawić na suchą karmę. Kiedy miałam wyniki w ręku łącznie z równowagą fosforowo-wapniową, próbami wątrobowymi i już nie pamiętam czym jeszcze (kompleksowe badanie krwi), to ,oczywiście, padło retoryczne pytanie: "czym pani karmi psa?" Odpowiedziałam BARFem. "Gotowanym?" (Nie byłam pewna, czy zostałam dobrze zrozumiana)- Nie, wyłącznie surowym mięsem z dodatkiem kości, surowymi warzywami i owocami bez żadnych innych wypełniaczy. Nastąpiła krótka chwila ciszy..."To tak karmić. Nic nie zmieniać, jest optymalnie.":shiny:
-
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
Joan od Wolanda replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
[url]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Genetycznie-uwarunkowana-agresja-mit-czy-ostrzezenie,wid,11518993,wiadomosc.html[/url] Świetnie napisane...Nic dodać, nic ująć... :) -
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
Joan od Wolanda replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
Woland nie TTB, nie amstaff, nie pittbull....ale ma swoje zalety: duży, czarny i jakby z piekła rodem....;):megagrin: