-
Posts
245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by O1us_89
-
Sytacja sprzed 5-ciu minut...Wyszlam z mala szczeniucha i Bandyta na spacer (szczeniucha szuka domku, zaopiekowalam sie nia, bo ktos ja porzucil, czasowo jest u mnie, moze ktos sie skusi???:D) Bandzior na smyczy, szczeniucha luzem... Wracamy juz do klatki, a moj "zyczliwy" sasiad komentuje nasza trojke slowami: "O masz, kolejny bydlak urosnie!!! Niech Pani sobie jeszcze schronisko zalozy" Nie odpowiedzialam nic, dodam, ze Pan ma sam dwa psy (wprawdzie takie kurdupelki, ale ma!), a szczeniucha, ktora jest u mnie siega moze do kostki, i nie bedzie wcale zadnym "bydlakiem", zreszta moj Bandzior tez nie jest... Ech...
-
To jest kwestia bardzo dyskusyjna... Tak samo jak i w miescie, na wsi zdarzaja sie przypadki dlugowiecznych psow, ale wiekoszosc z nich (wydaje mi sie ze 1/3) ginie z powodu chorob, pod kolami z powodu zagryzienia... Tylko tego nikt nie pamieta... Ok zgoda, wrodzona odpornosc, przezywaja najsliniejsze, tylko realia wiejskie wygladaja w ten sposob, ze jezeli suka sie oszczeni to caly miot (w najlepszym przypadku jedno szczenie zstaje), sie "unicestfia", bardzo rzadko jest tak, ze rolnik zostawia sobie caly przychowek... Jesli chodzi o psy zdziczale to zgodze sie, ale wiejskie burki nie maja latwego zycia...
-
A jezeli chodzi o temat "fenomenu" wiejskich kundelkow, to nie zgadzam sie, by czesto dozywaly one sedziwego wieku... Tak jak ktos juz wcesniej wspomnial "wlasciciele" czesto nie znaja daty narodzin piecha... Uwielbiaja kloryzowac.. Mam rodzicow na wsi i wiem jak to wszytsko wyglada... Krotkie lancuchy, a jesli pies ma szczescie i biega luzem po podworku to oczywiscie absolutny zakaz (pod kara smierci), do domu, brak pozadnej budy i ochlapy do jedzenia...(sruta woda, ewentualnie mleko, chleb, i kasza, ziemniaki...) Obok moich rodzicow jest sasiad, u ktorego w przeciagu 2 lat przewinelo sie ok 10 psow... A dlaczego??? Ano dlatego, ze sasiad lubi sobie wypic i jak jest w takim ciagu, ktory przecietnie trwa dwa mies. to zapomina zamknac furtki, a ze 20 m. dalej jest bardzo ruchliwa ulica to psiaki gina pod kolami.. Pan sie tym nie przejmuje i dalej sa nowe pieski...
-
[quote name='*kleo*']A najpierw trzeba to sprawdzić. Jak się okaże, że nie potrafi to co? Ja jednak wolę nie ryzykować, moje psy, ani obecne ani kolejne raczej nie zbiednieją, jak im nie dam kości :evil_lol:[/QUOTE] *kleo* mozna to sprawdzic w latwy i bezpieczny sposob-wystarczy takie zarelko trzymac w reku, tak zeby pies nie mogl chapnac tego od razu tylko bedzie zmuszony do podgryzania kawalek po kawaleczku... Od jakiegos czasu BARF-uje z moim Bandyta i wlasnie w ten sposob uczylam Go gryzc kosci... Rozumiem Twoje obawy przed podawaniem swoim psiakom takiego zarelka, bo masz malutkie pieski, ktore niekoniecznie moglyby sobie poradzic, ale takie kosteczki, np. z korpusu sa bardzo mieciutkie... Ja dawalam takie jedzonko szczeniuchowi i nic mu nie bylo:D Ba, radzil sobie doskonale:cool3: W naturze nikt nie gotowal wilkom, granulatu tez nie jadly, a jakos nie wyginely??? I nie bardzo przejmowaly sie, gdy zlapaly jakies ptaszysko czy moga go zjesc czy, czy nie???:razz:
-
Nic poza apetytem mu nie dolega. Jest jak zawsze wesoly i pogodny, z tym, ze jemu po prostu odwidzialo sie miesko, wydaje mi sie ze jest glodny, ale miesko jest beee... Ale nie dam mu sie tak latwo, nie bedzie mi bestia wybrzydzac:D
-
A ja musze sie nie zgodzic, pies moze dostawac wszytskie kosci, nawet te dlugie, drobiowe. Wazne jest aby taka kosc byla surowa. Dopiero kosci poddane obrobce termicznej (gotowane czy pieczone), sa niebezpieczne i "rozczapierzaja" sie na takie male igelki. Ale surowe sa jak najbardziej ok:) Nawet te malutkie i cienkie kosteczki z orpusu, one tak tylko wygladaja, ale sa bardzo mieciutkie... Oczywiscie takie kosci mozna podawac, gdy pies potrafi je dokladnie pogryzc;)
-
Sorry za offa, ale chcialam zeby ktos dostrzegl psine...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
O1us_89 replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Hmmm.. Ja mialam podobna sytucje jak Gosia 9712P... Wracam wczoraj z Bandziorem do domu, jestesmy na klatce, a na drugim koncu stoi jakis facet i mowi do jakiejs babki: O matko!!! Co za potwor!!! Obzucialam go jadowitym spojerzeniem i zapytalam sie, czy z moim psem jest cos nie tak??? Nic nie odpowiedzial tylko sie usmiechnal... Ech -
Hej mam pytanie. Jak wiekszosc z Was z tego watky my z Bandziorem tez BARF-ujemy... Na poczatku bylam w szoku jak wszytso chetnie zjadal...:D Dodam, ze to typ niejadka i ma baaardzo delikatne podniebienie... :evil_lol: Ale od penego czasu surowe traktuje jak zlo konieczne, zero entuzjazmu z jedzenia... Wczesniej uwielbial szyje indycze a teraz beee, korpusy tak samo beee, tylko skrzydelka by wsuwal na okraglo, ale samymi skrzydelkami nie moge go karmic... Teraz to dalby sie zabic, za zwykla puszke... a miesko juz bee... Wiecie co jest???
-
Oczywiscie jedzonko zapewnie ja, o to nie musicie sie martwic, dzis dostala peedigre junior, wiem, ze to chlam i swinstwo straszne, ale to bylo tak na szybko, jutro pomysle o czyms lepszym... Bandziora karmie BARF-em, ale nie mam pewnosci czy takiej malej psiuni to nie zaszkodzi... wiec postawie na granulat, choc jestem przeciwniczka...
-
Nie no jestescie niesamowici!!!:) Dziekuje za pomoc!!! Bandzior sie jakby uspokoil, malutka spi sobie na lozeczku, nakarmiona, napojona, troszke sie pobawilismy i zasnela bidulka. Dla mojego Bandziora to nowa sytuacja, nie dziwie mu sie, ze tak sie zachowuje, ale juz jest lepiej... Mala nazwalam Nala:D Jezeli chodzi o tymczas to moze zostac u mnie, do chwili kiedy nie znajdziemy domku... Glupio mi prosic Was o pomoc w zorganizowaniu weta itp. ale jestem przed wyplata i niestety aktualnie jestem splukana... Mozemy umowic sie tak, ze wszytskie koszty zwroce, bo w koncu ja zdecydowalam sie pomoc suni wiec nie moge zwalac odpowiedzialnosci na innych, ale teraz naprawde nie mam wyjscia, bo chodzi o dobro suni... Karolina g_k, dzieki za pomoc, juz pisze do Ciebie na prw. Podam adres i bedziemy mogly sie umowic na konkretny dzien...
-
Ja aktualnie tez mam dwa psy w bloku, choc tego nie planowalam... znalazlam wczoraj na wsi suczysko malutkie i nie bylo innego wyjscia jak tylko wziasc... Mala jest u mnie dopiero od wczoraj, ale juz daje sie we znaki... Bandzior oszalal normalnie (roczny DC), jest strasznie zaborczy... Nawet nie zdawalam sobie z tego sprawy, a tak wogole mam pytanie, czy starszy pies moze zrobic krzywde celowo takiej 7-tygodniowej kruszynce??? Oj, musze poszukac dla malej domu, bo TZ nie dlugo Nas wszystkich wymelduje...
-
Dodam jeszcze, ze nie mam doswiadczenia w adpocjach... Nie wiem jak i gdzie mozna zrobic malej ogloszenia... Czy ktos moglby pomoc??? I kolejne zdjecia: Z synkiem Karoliny!!!:loveu: [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/28/main/53f207fbd9.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/29/main/08a6f030a1.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/30/main/0550c9dde9.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/31/main/cbb86c883c.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/32/main/7f94d3c2e2.jpeg[/img]
-
Witam! Słuchajcie byłam wczoraj u rodziców na wsi i poszlam rano odprowadzic mojego mlodszego brata do szkoly... Jak wracalam to na parkingu szkolnym do mojej nogwaki przylepil sie malusi szczenior... Poglaskalam lobuza, i zobaczylam, ze jest strasznie chudziutki... Siersc cala pozlepiana... Pytam sie woźnej czy wie czyj to piesek, a ona na to, że błąka się tu od jakiegos tygodnia... Poradzila mi zebym dala malej kopa i poszla...:crazyeye: Wspomne tylko ze jakies 100 m. dalej jest bardzo ruchliwa ulica:angryy: Nie zastanawiajac sie dlugo wzielam szczeniuche na rece i poszlam z nia do domku... Wieczorem wrocilysmy razem do Warszawy... Po prostu nie moglam jej tam zostawic, bo napewno skonczyla by pod kolami, toz to jeszcze dziecko!!!:mad: Szczeniucha jest malutka ma ok. 7 tyg. jak na moje oko... Wazy pewnie ok 2 kg. bedzie malutkim i kudlatym psem... Jest czarna z malymi podpaleniami na lapkach i pod pyszczkiem... Ma taki slodki lisi pyszczek:D:loveu: I w tym momencie zaczynaja sie schody, mam juz w domu jednego psa i to duzego DC... Mieszkam w kawalerce... Nie moge jej zatrzymac, teraz mam w domu sajgon, Bandzior wariuje, psina sie go boi, musze jedno i drugie zamykac na zmiane w lazience:placz: choc bardzo tego nie chce, ale nie mam wyjscia, bo mi dom zdemoluja... Bandzior chce sie bawic, przy tym jest bardzo nie delikatny, psinka sie go strasznie boi ucieka, on za nia biega, a że mam panele w domu to obydwoje LATAJĄ po mieszkaniu... TZ jest juz na skraju wykonczenia nerwowego, ja mam prace i nie moge pozwolic sobie na malego szczeniura, bo przy Bandziorze mam i tak mase pracy... Spacery oczywiscie oddzielnie, bo nie sposob wyprowadzic ich razem... Aktualnie mam ciezka sytuacje materialna i nie stac mnie nawet na to zeby szczeniuche odrobaczyc, zaszczepic i odpchlic... Nie chce oddac jej do schroniska, bo to bedzie dla niej wyrok, jestem naprawde w trudnej sytuacji... Moze macie jakis pomysl??? Sunia jest straszna przylepka:loveu: Pieskow sie boi, jak i wogole miasta... ale wszytsko jest na dobrej drodze, trzeba suczydlo socjalizowac...:lol: POMÓŻCIE!!!!!!
-
Witam! Słuchajcie byłam wczoraj u rodziców na wsi i poszlam rano odprowadzic mojego mlodszego brata do szkoly... Jak wracalam to na parkingu szkolnym do mojej nogwaki przylepil sie malusi szczenior... Poglaskalam lobuza, i zobaczylam, ze jest strasznie chudziutki... Siersc cala pozlepiana... Pytam sie woźnej czy wie czyj to piesek, a ona na to, że błąka się tu od jakiegos tygodnia... Poradzila mi zebym dala malej kopa i poszla...:crazyeye: Wspomne tylko ze jakies 100 m. dalej jest bardzo ruchliwa ulica:angryy: Nie zastanawiajac sie dlugo wzielam szczeniuche na rece i poszlam z nia do domku... Wieczorem wrocilysmy razem do Warszawy... Po prostu nie moglam jej tam zostawic, bo napewno skonczyla by pod kolami, toz to jeszcze dziecko!!!:mad: Szczeniucha jest malutka ma ok. 3 mies. jak na moje oko... Wazy pewnie ok 5 kg. bedzie malutkim i kudlatym psem... Jest czarna z malymi podpaleniami na lapkach i pod pyszczkiem... Ma taki slodki lisi pyszczek:D:loveu: I w tym momencie zaczynaja sie schody, mam juz w domu jednego psa i to duzego DC... Mieszkam w kawalerce... Nie moge jej zatrzymac, teraz mam w domu sajgon, Bandzior wariuje, psina sie go boi, musze jedno i drugie zamykac na zmiane w lazience:placz: choc bardzo tego nie chce, ale nie mam wyjscia, bo mi dom zdemoluja... Bandzior chce sie bawic, przy tym jest bardzo nie delikatny, psinka sie go strasznie boi ucieka, on za nia biega, a że mam panele w domu to obydwoje LATAJĄ po mieszkaniu... TZ jest juz na skraju wykonczenia nerwowego, ja mam prace i nie moge pozwolic sobie na malego szczeniura, bo przy Bandziorze mam i tak mase pracy... Spacery oczywiscie oddzielnie, bo nie sposob wyprowadzic ich razem... Aktualnie mam ciezka sytuacje materialna i nie stac mnie nawet na to zeby szczeniuche odrobaczyc, zaszczepic i odpchlic... Nie chce oddac jej do schroniska, bo to bedzie dla niej wyrok, jestem naprawde w trudnej sytuacji... Moze macie jakis pomysl??? Sunia jest straszna przylepka:loveu: Pieskow sie boi, jak i wogole miasta... ale wszytsko jest na dobrej drodze, trzeba suczydlo socjalizowac...:lol: Relacje po trzech dniach pobytu u mnie: Bandzior sie juz przyzwyczail do nowego domownika, sunia ma charrrakterek:loveu: Sama go zaczepia i prowokuje do zabawy... Malutka dopiero poznaje swiat, jest jeszcze troszke zagubiona, ale wszystko jest na dobrej drodze... Po szczepieniach zaczynamy solidna socjalizacje i nauke podstawowych komend, co na pewno ulatwi jej relacje z nowym wlascicielem... Sunia jest wybitnie psem kolankowym:p: Wniesie duzo radosci i milosci do nowego domu... Jest bardzo grzeczna jak na szczeniaka, nie rozrabia, nie niszczy, zalatwia sie w wyznaczonym miejscu, choc "wypadki" sie zdarzaja:cool3: Zagladajcie do malej!!!!!!!! Jutro wrzuce jakies zdjecia, i na biezaco bede zdawala relacje z jej pobytu:loveu: Pozdrawiamy!!!! POMÓŻCIE!!!!!! [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/25/main/4c6dc68e2f.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/26/main/796f2c2cb4.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/19450337/27/main/5c64b280de.jpeg[/img]
-
prosze o ocene mojego postępowania ze szczeniakiem.
O1us_89 replied to uzytkownik's topic in Wychowanie
[quote name='uzytkownik']wybacz ale jak twoj pies całe zycie w kawalerce i na spacerach gdzie ciagle sie bawicie to sie dziwisz ze nie jara go samotnosc w ogrodzie?? dlatego ja nie chce psa ktory bedzie mi spał w poscieli. siedział na kanapach. co wolicie zebym fidze serwował: 1) 7 godzin w domu na korytarzu kiedy nikogo nie ma 2) 7 godzin w ogrodzie gdzie może biegać. siedziec. spac. załatwiac swoje potrzeby. wiadomo do 1 i do 2 można psa przyzwyczaic. tylko jaki sens zamykac go w domu kiedy mam ogród??[/QUOTE] Żadnego psa nie jara samotność w ogrodzie, jak juz ktos wczesniej napisal pies to zwierze stadne... Dzieki temu, ze poswiecam mu DUZO uwagi, ze na spacerach nie jest pozostawiony sam sobie, tylko bawimy, sie cwiczymy, aportujemy, biegamy mam psa ulozonego który jest nastawiony na MNIE i wiem, ze dla niego nie ma nic bardziej atrakcyjnego... Gdybym zostawila go samego sobie ok on by sie przyzwyczail, pewnie, tylko jaki bylby tego efekt? Pies by sie nie sluchal, bo i po co jak sa rzeczy ciekawsze od Pani...A to nie o to chodzi... Dom traktuje jako miejsce do odpoczynku... Ma zapewnione długie spacery z róznymi atrakcjami, wiec przewaznie po takim maratonie pelnym warzen po prostu spi... ale kanapowcem nie jest. Jezeli mial by wybrac siedzenie w domu i kanape a spacer to na pewno bylby to spacer... jest w nim tyle energii, ze naprawde trudno byloby mi z nim zyc gdybym nie byla dla niego najwazniejsza... Z takiego podejscia biora sie pozniej problemy bo pies sam sobie szuka zajecia... Pies=OBOWIĄZEK!!! Przyjemność z posiadania psa jest na drugim miejscu... -
prosze o ocene mojego postępowania ze szczeniakiem.
O1us_89 replied to uzytkownik's topic in Wychowanie
Do pilnowania to raczej terierry sie nie nadają... Biegac bez sensu też nie bedzie, bo po co??? Tobie by sie chciało biegać samemu po ogrodzie??? W takim wypadku bedziesz musial liczyc sie z tym ze ogrod bedziesz mial za pewne caly przekopany... Jezeli nie dysponujesz dostateczna iloscia czasu mogles kupic sobie chomika, a nie psa mysliwskiego... -
prosze o ocene mojego postępowania ze szczeniakiem.
O1us_89 replied to uzytkownik's topic in Wychowanie
A poza tym, nie wiem jak bys sie staral/starala to z terierra nie zrobisz kanapowca... -
prosze o ocene mojego postępowania ze szczeniakiem.
O1us_89 replied to uzytkownik's topic in Wychowanie
Hmmm... bardzo dziwne masz podejscie do sprawy posiadania psa... Fakt, ja nie mam psa mysliwskiego, mam Dogo Canario, i jest to chodzące ADHD... Żeby go wymęczyć potrzeba naprawdę wiele wysiłku... Nie jednokrotnie jest tak, że po naszych spacerach to JA wracam wykończona, a pies nie... Wobraź sobie, że mieszkam w kawalerce i ten pies "morderca" jest rozpiesczony do granic mozliwości, śpi ze mną w łóżku i wogóle ma bardzo wiele przywilejów, ale... mimo tego jeszcze mnie nie zjadł, ba nawet w życiu na mnie nie warknął... Nie jest kanapowcem, O NIE, daleko mu do tego... Jest zapatrzony we mnie jak w obrazek, jest posłuszny i ułożony, mimo, że wchodzi mi dosłownie na głowę... Nie wyobrażam sobie Bandziora w kojcu:( Nie rozumiem co w tym złego, że pies śpi w domu... A ogród nie jest dobrym miejscem dla psa, otóż ostatnio byłam u rodziców na wsi, gdzie jest duży ogrodzony teren, ale to Bandziora wogóle nie kręciło... On po prostu musi mieć jakieś zajęcie, na ogród wychodził a za pięc minut był przy mnie i patrzył się jak by chciał powiedzieć, to co robimy??? Przecież nie będę tak b iegał bezsensu!!! A jeżeli chodzi o stróżowanie i kojec to wg. teriery wogóle się do tego nie nadają... Sa inne rasy stricte stróżujące, ale tak masz racje to Twój pies i to Ty zadecydujesz... Tylko smutne jest to wszytsko... -
[quote name='marta23t']straszne bo na wsi ksiądz to guru:shake: zastanawiam się tylko gdzie tu mowa o miłości do braci mniejszych i poszanowaniu życia??? gdzie jest to poszanowanie? czy człowiek może jednak zabijać?? to jest przecież przeciw przykazaniom kościelnym:diabloti::angryy:[/QUOTE] Ja osobiście jestem ateistka, nie wierze w boga, kosciół, a przede wszytskim nie wierzę w księży... Żal mi tych wszytkich staruszek, które na kościół oddają pół renty, albo 3/4... Żałosne... Wychowałam się w rodzinie wierzącej, ale to co dzieje się w kwestii koscioła, utwierdza mnie w moich przekonanich. Przede wszystkim jest to jedna wielka polityka... ale do sedna... To co przeczytałam w tym poście po prostu nie mieści mi sie w głowie....!!!:crazyeye: Jak mozna??? Ja bym takiego zlinczowała chyba....!!!! Ksiądz-z założenia ktoś kto powienien być przykładem, wzorem wszelkich cnót,a jak jest w praktyce?? Można zobaczyc na przykładzie tego topicu... Ale najgorsze jest to, że w oczach takich zaściankowych i często nie douczonych ludzi jest on kims w rodzaju guru... I wszyscy slepo się zgadzają!!!:angryy: He, a dlaczego nie budować schronisk? Pomyslcie dlaczego wsponial o tym akurat wtedy jak ktoś zbieral datki na ten cel??? Bo mu pieniądze uciekały sprzed nosa!!! A konkurencje trzeba likwidować!!!:angryy::mad: Nie mam słów po prostu... Chore to i żałosne...
-
Jak brałam Bandziorka do siebie to z założeniem, że pies nie będzie miał wstepu na łóżko, fotele, kanapy. W praktyce wyszło inaczej:) Ma swoje posłanie z którego korzysta niezwykle rzadko...:D Bandzior to na maksa mizak!!! Fotele są jego, na łózko wchodzi kiedy chce, TZ protestował, ale jakoś dał juz sobie spokój:) Śpimy oczywiście we trójkę, Bandzior standardowo koło mnie, łeb na poduszcze, albo na mnie... Przeważnie na klatce piersiowej, ale przyznam, że ta jego główka sporo waży i nie daję rady tak z nim spać:) hehe Bardzo lubi się przytulać... Czasem jak już mu za gorąco to wlezie w nogi, ale ogólnie to wciska się jak najbliżej do mnie:D a ja uwielbiam się budzić przy nim!!! Nie ma nic piekniejszego na świecie:loveu:
-
[quote name='filodendron']A mnie się wydaje, że po prostu w Polsce potrzeba, kultura i zakres szkolenia psa jest jeszcze w powijakach. Baaardzo rzadko na takim zwykłym osiedlu spotkać kogoś, kto szkoli psa. Dużo jest osób starszej daty, wychowanych w okresie, kiedy o szkoleniu psów mało kto słyszał. Generalnie jakoś te psy nie chodzą z właścicielem, ale obok - i żyją swoim własnym życiem. A jak im się przytrafi zabawa z innym, to już właściciel wraca do domu pełen wewnętrznej satysfakcji, że tak pięknie psu czas zorganizował. I czasem odnoszę wrażenie, że niektóre spacery to takie "polowanie" na inne psy z braku innych pomysłów na to, co z psem można zrobić.[/QUOTE] I tu niestety muszę sie z Toba zgodzić... Wiekszość właścicieli starej daty uważa, że pies sam z siebie powienien byc posłuszny...:shake: I wielkie zdziwienie potem, dlaczego on się mnie nie słucha, głupi pies, itp.... Ja ostatnio wymyśliłam nową zabawę z Bandziorem:D Ja zostawiałm go na siad/zostań, a sama chowałam się za drzewami itp. a on mnie szukał, haha świetnie się bawaliśmy!!! Za chwilę jedziemy na wieś, więc szykuje się jutro extra maraton!!!:D Więc papa, życzcie nam udanej zabawy!;)
-
[quote name='Gabryjella']Mnie rozbraja stwierdzenie, jak widzę, że leci jakiś sweetaśny labek albo goldek najczęściej i wiem, że jedyne co mogę zrobić to ewakuacja, więc psa na krótko i w tył zwrot, a za sobą słyszę "proszę się nie bać on/ona nic nie zrobi". Dziwne, że w tym przypadku wygląd "zakazanego" psa nie działa.[/QUOTE] Hahaha:D skad ja to znam... Z tym, że mój Bandzior, choc wyglada na" zakazanego" to bardzo chetnie, by sie pobawił:razz: I On nic przeciwko podbiegaczom nie ma....;) w przeciwieństwie do mnie... Ja nigdy nie pozwalam mu na podbieganie, bo nie zawsze jestem pewna, że wlaściciel psa sobie tego zyczy...
-
Czasem też zdarzaja się takie bezczelne typy, które moje prośby kwituja w ten sposób: "No niech się pobawią, Pani jest okrutna dla tego psa, nie można zabraniać psu zabawy, O proszę zobaczyc jak sie wyrywa..." A mnie krew wtedy zalewa...