Jump to content
Dogomania

O1us_89

Members
  • Posts

    245
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by O1us_89

  1. Aha, ale jakby byli jacys chetni to piszcie tutaj albo do mnie na maila [email]o1enkaa89@gmail.com[/email]...
  2. Hej, szkoda, ze nie moglam przyjechac w poprzedni weekend, ale niestety mialam problem z kompem i dopiero teraz odczytalam maile... No i tele przed wczoraj zgubilam, ech... a czy w ten weekend tez spotykacie sie na spacerek? Bo teraz to juz nie ma bata, musze z z Bandyta wybrac, bo mi calkiem na tej wsi zdziczeje:D he
  3. Ale jesli chodzi o zwykle czepialstwo to macie racje:D
  4. Wiecie ja do pewnego czasu tez sie wkurzalam slyszac nie koniecznie mile komentarze w kierunku mojego Bandyty... Ale szczerze mowiac, sprobujcie tez postawic sie na miejscu tych ludzi... Ja do tej pory tez sie dziwilam co ludzie chca od mojego psa (DC), ale ja tez poczulabym sie nie komfortowo widzac Doga Kanaryjskiego biegajacego luzem... Ja wiem, ze on jest lagodny i nic nikomu nie zrobi, ale Ci wszyscy ludzie tego nie wiedza... Niektorzy moga sie wrecz bac... W jakims stopniu sprobujmy zrozumiec tych ludzi...
  5. Jeszcze duzo wody w wisle uplynie zanim ludzie beda wiedzieli na czym dokladnie polega kastracja/sterylizacja i zanim przyjma do wiadomosci, ze to jedyny sposob na bezdomnosc... Ok. trzech miesiecy temu przeprowadzilam sie z Warszawy na wies... Pewnego dnia oswiadczylam rodzicom, ze bede kastrowala Bandziora na co mama powiedziala, ze jestem nie normalna i, ze "zepsuje" tym psa... Tata wzial to jakos do siebie bardzo i tez stwierdzil, ze to juz nie bedzie ten sam pies i, ze mi nie pozwoli tak go skrzywdzic... Wytlumaczylam, podalam kilka koronnych argumentow i jako tako udalo sie im przetlumaczyc, ze Bandzior sie zasadniczo nie zmieni... Ech...
  6. [quote name='Zofia.Sasza']Nie wszystkie schrony są takie same i nie wszystkie schronowe psy mają odchylenia psychiczne.[/QUOTE] Moj Bandyta zadnych odchylen psychicznych nie ma... A jesli chodzi o to, ze rr to taka sama loteria jak schron to sie nie zgadzam, bo jednak mniej wiecej mozemy przewidziec charakter psa... Oczywiscie, ze od kazdej reguly sa wyjatki i nie ma co uogolniac... Wcale tez nie chce szykanowac i dyskryminowac psow schroniskowych!!! Przeciez sama mam schroniskowca! I to jakiego!:) Mialam na mysli raczej fakt, ze po psie danej rasy mniej wiecej wiemy czego mozna sie spodziewc... Nie twierdze, ze psy ze schroniska sa gorsze! Bo ja swojego Bandziora na zadnego rasowca bym nigdy nie zamienila i nie wyobrazam sobie bez niego zycia... No i wsrod schroniskowych "burkow" rowniez mozna znalezc super przyjaciela... Jestem tego zywym przykladem...
  7. [quote name='Nika85']Ja to wiem, Ty to wiesz, a on nadal upiera sie przy swoim. Boje sie tylko ze jesli faktycznie wezmie psa , kupi czy cokolwiek to jesli nie podola temu wszystkiemu to go odda. Chcialabym dlatego aby go nie bral, bo decyzja o psie musi byc przemyslana w kazdym calu, a nie ot tak wziecie sobie psa bo 30letni facet sie chwilowo nudzi, a z psem moze mialby co robic. ja tez przechodzilam wszelkie kupy i sikania.. masakra;) chociaz teraz milo to wspominam:P mialo to gdzies tam swoj urok, ale nie bylam w domu sama a to jest roznica. Jesli mnie nie bylo to zawsze ktos byl z mlodym, wiec maly byl pod opieka.No nic, zobacze co znajomy postanowi[/QUOTE] Powiem Ci, ze zrobilas chyba wszystko co mozna, w koncu przeciez nie dasz 30-letniemu facetowi w dupe... Ech tylko najgorzej, ze na takim nie odpowiedzialnym podejsciu ucierpi pies... A moze trzeba byc dobrej mysli? Moze za bardzo demonizujemy...??? Mam nadzieje, ze wszystko dobrze sie skonczy i albo facet zrezygnuje, albo tak zakocha sie w malym szczylku, ze wszytsko bedzie dobrze... teraz pozostaje tylko czekac... A moze jesli facet tak bardzo sie uparl, to naprawde doradzic mu pomoc jakiejs bidzie, albo pomoc wybrac odpowiednia rase i jak juz to z hodowli z papierami, zeby nie napedzac kasy zadnym pseudo...
  8. Piekny psiak!!! Az serce boli... Strasznie molosowaty... Oj tak patrze sie teraz na mojego Bandyte jak lezy kolo mnie na lozku wtulony w ciepla kolderke i tak sobie wyobraze jakby mial teraz z tego lozka trafic do zimnego, wilgotnego kojca... to, az mi lzy do oczu naplywaja... Szkoda, ze nie moge pomoc... Moze gdyby byla to sunka to chociaz dt... ale nie chce kusic losu:( Biedactwo...
  9. [quote name='Nika85']caly czas mu tluke do glowy ze szczeniak to jest jak dziecko.On mowi ze wie i ze bedzie go wozil do pracy z soba, ale jakos nie chce mi sie wierzyc. z Takim malym szczylkiem to trzeba miec oczy dookola glowy, nie raz wycierac siuski itp wiec naprawde nie jest tak latwo cudnie i przyjemnie.[/QUOTE] Ty o siuskach i koopach to nic mi nie mow, bo ja przez 6 mies. mialam dom zasr**y i obsik*ny dzien w dzien,do tego kilka par butow, moich i TZ-ta zjedzonych i tak moglabym dlugo, a jezeli chodzi o zabieranie szczyla do pracy to raczej nie wiem jakiego spokojnego szczeniora Twoj znajomy by mial to taki glutek spokojnie 8 godz. nie wysiedzi. I z takim szczylem to on za bardzo nie popracuje. Daje max 2 dni zanim przelozeninie zaczna sie buntowac. No i na bank beda koopy i wogole co tym bardziej przelozonym sie nie spodoba... Ech...
  10. Zgadzam sie w 100% z przedmowczynia. Pies ze schroniska to loteria. Nigdy nie mozemy przwidziec jak sie zachowa. Ja sama mam DC ze schroniska i przez pierwsze 6 mies naprawde nie bylo latwo. Gdyby nie moja determinacja, upor i wiedza, to jestem prawie pewna, ze najzwyczajniej w swiecie nie dalabym rady. Na szczescie wszytsko sie dobrze skonczylo i mam teraz w miare poukladanego psa. Szczerze to przecietny Kowalski takiego psa jakim byl w szczeniectwie Bandzior oddalby spowrotem do schronu. Dla mnie bylo to wyzwanie i nie zaluje ani jednego dnia. Ponadto postaraj sie wytlumaczyc swojemu koledze, ze jezeli juz to dorosly pies z DT, a nie szczeniak bedzie wjego przypadku lepszy. No chyba, ze moze pozwolic sobie na wziecie urlopu i wtedy bedzie mial czas i checi na wychowanie szczyla. Inaczej bedzie ciezko...
  11. jeszcze jedno, czy zdarzalo sie, ze dziecko zostawalo sam na sam z psem (tylko szczerze), jaki stosunek ma Twoj syn ze zwierzetami? Czy ma wpojone podstawowe zasady postepowania z psem??? Na marginesie, czesto przyczyna takiego zachowania sa nie mile doswiadczenia zwiazane z niektorymi ludzmi badz czlonkami rodziny.... Przyklad z zycia... Moj bandzior jak byl malusi, byl notorycznie straszony przez mojego brata, (nic o tym nie wiedzialam), efekt byl taki, ze pies sie go bal, a ja zastanawialam sie dlaczego... brat mowil, ze on po prostu ma cos takiego w sobie, ze zwierzeta czuja przed nim respekt... Dowiadzialam sie o tym jakis miesiac temu... efekt jest taki, ze jak bandzior widzi teraz brata (trosze sie mu uroslo, hehe), to po prostu probuje sie na niego rzucic... pracuje nad tym poprzez pozytywne kojarzenie osoby brata, itp. itd... Sa efekty!
  12. Melduje sie:D ja moze tez nie jestem najlepszym behewiorysta, ale wiem doskonale, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny od tak sobie... Musimy sie przyjrzec Twojemu problemowi szerzej... Na poczatek trzba znalezc przyczyne zachowania Goliata....Hmmm... Wg. mnie maly ma strasznie silny charakterek i probuje was zdominowac, ale mimo wsyztsko takie zachowanie nie jest normalne... Mam pytanie, czy Goliat przed kastracja sygnalizowal swoje potrzeby? Czy problem z zalatwianiem w domu pojawil sie po kastracji... A tak na marginesie, kastraja nie jest lekiem na agresje... Wiekszosc ludzi traktuje ten zabieg jako lek na cale zlo, ale niestety tak nie jest (albo stety). Z psem trzeba pracowac, czasem jest to bardzo dluga i ciezka droga. Kastracja nie rozwiaze Twojego problemu... Ale mimo wszytsko wspolczuje...:(
  13. Czytam, czytam i... udało mi się dobrnać tylko do 5 strony... szczerze nie mam siły dalej czytać tego bełkotu... Nie mam pojęcia co to za ludzie udzielaja sie na tym "forum", ale wiem, że nie są oni do końca zrównoważeni... Nic dodać, nic ująć...
  14. Sama nie wiem co robić... Jeżeli chodzi o te dwa owczarki to wszytsko stało się dzisiaj... psy znam z "widzenia", uważam, że raczej nie szkodliwe były... W dodatku właściciel to policjant... Więc nie mam pojęcia czy wogóle się za to brać... najgorsza jest ta bezsilność i świadomosc, że nie możne sie pomóc, a wszytsko to działo się naprzeciwko mojego podwórka... Straszne to i okrutne, w dodatku człowiek, który powiniem ratować zwierzęta, przyczynia się do tego, że na wsiach dalej psy traktowane są jak zło konieczne... Jak zwykły przedmiot... I wielu nie zdaję sobie sprawy, że ten przedmiot tez ma uczucia, że potarfi kochać ufać i... cierpieć... Ale przecież to tylko pies... Ech... Boję się tez ruszać sprawę z tym mysliwym, bo raz jak byłam z Bandziorem na spacerze (biegał luzem), to spotakalismy go i groźil mi, że jak jeszcze raz zobaczy mojego psa biegającego luzem to go, jak on to powiedział, odpali...:( a wtedy bym go musiała chyba zabic i jeszcze poszłam bym siedzieć za *****... W dodatku ten mysliwy to satry ORMO-wiec... No normalnie, aż wyć się chcę...
  15. Witam po sporej przerwie:D Otóż piszę w niecodziennej) jak dla mnie sprawie.... Dziasiaj do wsi w której mieszkam przyjechał weterynarz i od mamy dowiedziałam się, że zabił ze strzelby:crazyeye: dwa owczarki niemieckie, które mieszkały na przeciw mojego domu, fakt usłyszałam dwa strzały, ale nic takiego w życiu nie przyszło by mi do głowy...:crazyeye: Jaki był powód, nie mam pojęcia... Pomijam fakt, że jest to dla mnie wstrząsające, ale zastanawiam się czy weterynarz ma do tego prawo??!! może powinnam powiadomić odpowiednie służby7?? Inna sprawa to to, że takie "praktyki" są dosyć często stosowane w miejscowości, w której mieszkam... Nie tak dawno sąsiad zabil (czyt. zlecił odstrzał myśliwemu), swojego b. dużego psa z obawy, że mógłby skrzywidzic wnuczkę, która razem z matka u niego zamieszkała... Oczywiście pies nie wykazywał agresji w stosunku do dziecka, ot tak na wszelki wypadek odstrzeli psa... Bo był duzy (innego wytłumaczenia nie widzę)... Mam wspomniała mi coś o tym, że myśliwy nie chciał odstrzelić tego psa w obawie przed konsekwencjami, i właściciel musiał napisać oświadczenie, w którym wyraźił zgodę na odstrzał psa...??? Czy w wypadku kiedy właściciel psa wystosuje do myśliwego takie pismo to mysliwy może wtedy zgodnie z prawem zabic psa???:mad::crazyeye: Może to ja jestem jakaś dziwna, ale po prostu nie mieści mi się to w głowie!! Jak mozna skazać na śmierć swojego przyjaciela... Ale z drugiej strony widząc z jakim okrucieństwem traktują ludzie swoje psy i widząc zło jakie panuje na świecie to chyba nic mnie już nie zdziwi... Co o tym myślicie??
  16. [quote name='Agniecha93']Ale to tylko na noc i jak wyjeżdżamy na wakacje (wtedy opiekuje się nim dziadek i odwiedzają kuzynki). W nocy miałby towarzystwo psów sąsiadów zza siatki... dawałabym mu jakąś kość, zabawkę. On już kiedyś nocował na dworze, tylko po operacji się "rozpieścił". Nie chodzi mi o to, żeby psa z domu wyrzucić żeby był psem stróżującym. Na dworze ma spać, bo 1) w domu jest mu za gorąco, 2) jak będzie spał na dworze, to polepszy mu się odporność. Przede wszystkim chce mu zmniejszyć stres jaki wiąże się z zostawaniem samemu, jego nie można nawet na godzinę samego zostawić, bo jak się wróci to on piszczy, skomli, tuli się i nie wie co ze sobą zrobić. Ja mam szkołę, musi umieć zostawać sam na parę godzin.[/QUOTE] Wiec tak pies jako istota stadna nie moze przebywac w izolacji od ludzkich czlonkow stada, towarzystwo czlowieka jest niezvedne do prawidlowego rozwoju, oraz do budowania z psem wiezi.. Pies, ktoremu nie poswiecimy czasu na m.in. zabawe, szkolenie, spacery (pamietaj, ze ON to pies nastawiony na prace z czlowiekem i po prostu MUSI miec jakies zajecie), ewentualnie (bardzo wskazane przy psie z takimi wymaganiami), psie sporty... Nie badz zdziwiona, ze pies demoluje ogrod, w ten sposob rozladowuje napiecie spoeodowane bezczynnoscia... Po prostu sie nudzi... Do rozladowania napiecia oraz energii, potrzebne sa przede wszytskim spacery (w rozne miejsca, aby dostarczyc psu co raz nowych bodzcow), praca umyslowa (On MUSI byc szkolony, bo.... zostal stworzony do wspolpracy z czlowiekem, bo wzmacnia to wiez, a przyokazji pozwala panowac nad psem, bo to rowniez jestforma zabawy i w ten sposob rozwija sie), no i zabawa (na poczatek moze to byc nawet wspolna zabawa w ogrodzie). Towarzytwo innych psow (za siatka?) nie wystarczy, tak samo smakolyk... To Ty jako wlascicielka psa musisz poswiecac mu czas... Pies w ogrodzie sam sie nie wybiega, postaw sie na jego miejscu, biegalabys 24/h po ogrodku bez zadnego celu, ani sensu? No wlasnie, pies tez nie bedzie, bo i po co? Takie zaniedbania prowadza do frustracji, co posiaga za soba wiele negatywnych zachowan ktorych czesto gesto nie da sie pozniej naprawic... Do tej pory ze swoim Bandyta (Dogo Canario) mieszkalam w Warszawie (najpierw bylo to 3-pokojowe mieszkanie, pozniej kawalerka), ok 3 tyg. wstecz przeprowadzilismy sie na wies do rodzicow... Dla bandziora oczywiscie nic sie nie zmienilo, dalej spi na lozkach (choc rodzice czasem protestuja, hihi:p), fotele rowniez sa jego, u mnie w pokoju to juz wogole spi na podusiach.. Dodam, ze nie jest typem kanapowca i bardzo duzo czasu musze mu kazdego dnia poswiecic, zeby go wybiegac.... Zmienilo sie tylko to, ze ma do dyspozycji ogrodek, dosc spory ogrodzony teren... Myslalam na poczatku, ze bedzie to dla niego istny raj (choc i tak zakladalam codzienne spacery, treningi, itp.), ale mialam nadzieje, ze bedzie korzystal, z tego dobrodziejstwa i co? I doooopa... Ogrod jest ewentualnie do zalatwiania potrzeb i tyle... Bandzior jako pies nauczony wspolpracy nie widzi sensu w bezcelowym bieganiu w samotnosci, bo i jaki to ma sens??? Ja go siwtnie rozumiem pod tym wzgledem... Nie odbierz mojego psstu jako ataku, nie wrecz przeciwnie... Mam nadzieje, ze to pomoze Ci dostrzec co robisz nie tak (ja tez tego wszytskiego od razu nie wiedzialam i rowniez popelnialam bledy, tak jak kazdy dogomaniak). Posiec swojemu psu wiecej czasu i uwagi, a jestem przkonana, ze klopoty z demolowaniem ogrodu sie skoncza, ponadto bedzie to swietna zabawa (i odmiana), dla Ciebie i psa oraz pomoze to wzmocnic wiez z pupilem... Zycze sukcesow i pozdrawiam ja i moj Bandzior vel. Bandyta;) [SIZE="2"][/SIZE] heh normalnie poemat mi prawie wyszedl:cool3:
  17. Nie za bardzo wiem czy w dobrym dziale umiescilam ten watek, za co ewentualnie z gory przepraszam i jakby cos to prosze modow o przeniesienie... Otoz, przypadkowo przegladajac allegro natknelam sie na takie ogloszenie... Sprzedam pieska rasy owczarek kauski, urodzonego 20 września 2009. Szczenię bardzo silnej budowy, wyjątkowo żywy i agresywny, to co go wyróżnia na tle innych szczeniąt tej rasy to odwaga i spryt, bardzo szybko rośnie, dostaje najlepsze z dostępnych na rynku witamin, został odrobaczony. Karma: obecnie surowe mięso wołowe, przełyki, makaron, kasza, karma Royalcan, mleko, jaja. Na zdjęciach ma 9 tygodni(26 listopada). Ojciec 85cm wysokości w kłębie, waga ponad 80kg, wiek 5 lat. Matka 68cm wysokości w kłębie, waga 70kg, wiek 5 lat. Z tą rasą mamy od czynienia już od ponad 20 lat. Więcej informacji pod numerem [COLOR=SeaGreen][...][/COLOR] lub [...]. Możliwość przesłania większej liczby zdjęć przez email. Odbiór osobisty. Normalnie maskara, az nie mam slow, zeby to skomentowac, ale jednak pokusze sie o swoje przemyslenia na ten temat... Jak mozna miec 20 lat doswiadczenia z dana rasa i pisac, ze szczenie majace troszke ponad 3 mies. jest wyjatkowo agresywne??? Az boje sie pomyslec co Oni z tymi psami robia, ze tak sie zachowuje 12 tyg. szczeniak!!!:crazyeye: No i ta cena wzieta chyba z kosmosu, 1000 zl, kolokwialnie rzecz ujmujac, za kundla???!!!:shake: Hmmmm... zostal odrobaczony, wow, ale o szczepieniu juz nie wspomnieli...:angryy: Super, jesli karmia takiego sczczeniucha kasza... No i ta karma Royalcan??? mnie juz zupelnie rozwalila:mad:
  18. Dzieki bardzo za odpowiedzi... To teraz zaczelam sie trochce stresowac... Ech... a jak bylam w ciazy i poronilam...? No ja juz nie wiem co myslec, jutro szybciutko jade na te badania krwi... Zoaczymy co bedzie... W sumie tak jak pisalam wczesniej to pewnosci nie ma, ze w tej ciazy jestem badz bylam (Brrr...);(
  19. No to Wam powiem, ze mnie podnioslyscie na duchu... Jejku, ja sie boje:(
  20. [quote name='elinka'] O1us, nieoczekiwana ciąża to niesamowita wiadomość dla młodej (i pewnie każdej innej) dziewczyny. Nic dziwnego, że teraz plączesz się w swoich myślach i emocjach. Ale zobaczysz, z czasem wszystko się unormuje, Twoja radość z dziecka będzie rosła razem z Twoim brzuszkiem.[/QUOTE] Masz racje to wszytsko spadlo na mnie jak grom z jasnego nieba... W dodatku wyprowadzilam sie z Warszawy i wrocilam na wies do rodzicow... Nie wiem jak to bedzie... Dopiero co zaczelismy szykowac sobie dom z chlopakiem a tu taka wiadomosc... (W sumie to jeszcze nic pewnego, i wlasnie ta niepewnosc jest najgorsza...)
  21. [quote name='Asior']O1uś, betę chyba nie refunduje fundusz, znaczy musisz sobie pójść prywatnie, ale to koszt ok 20-30 zł[/QUOTE] Aaaaa... No mowilam, ze ja zupelnie nie zorientowana... Oj, a gdzie moge to badanie zrobic? A moze poczekac do 27 na USG i wtedy edzie jasne wszystko... Jestem skolowana...
  22. Elinka-Dzieki... Naprawde nie wiem co mam teraz o tym wszytskim myslec z jednej strony mysle, ze nie jestem jeszcze przygotowana na bycie mama, ale zycie lui platac figle no i dzieci nie biora sie z powietrza wiec teraz pozostaje mi sie tylko cieszyc (jezeli jestem w ciazy), jednak mam jeszcze cicha nadzieje, ze to falszywy alarm... Echh... Dobrze, ze chociaz na swojego faceta moge liczyc (bo On juz chcialby miec dziecko i podejrzewam, ze trzyma kciuki, zebym byla jednak w ciazy)... To jak mowicie normalnie do rodzinnego isc po to skierowanie na badanie krwi??? Matko jak ja sie boje zastrzykow!!! Brrr...
  23. Aha, dziekuje za odpowiedz a mam takie pytanie, czy moge isc do lekarza rodzinnego i powiedziec, ze chce skierowanie na badanie krwi pod katem sprawdzenia wlasnie czy jestem w ciazy i czy taki lekarz da mi skierowanie (moze to glupie, ale zupelnie nie orientuje sie w tych sprawach z lekarzami) Pewnie ciezko sie czyta, ale nie mam polskich znakow:D
  24. [quote name='WhiteWidow']Mieszkam na wsi i tutaj ktos, kto trzyma psy w domu i chodzi z nimi codziennie na spacer jest uwazany za osobe co najmniej nienormalna. Nie lubie chodzic z psami po obszarze zabudowanym bo obszczekuja nas biegajace luzem kundelki. Najczesciej chodzimy polnymi drogami no ale to jest kawalek a potem zaczyna się las i boje się tam puszczac psy bo wiadomo mysliwi, zreszta nawet na tej polnej drodze nie powinnam ich puszczac. No wiec gdzie? Może to smieszne ale uwielbiam jezdzic z psami do miasta na spacer, jest miejsce w którym mogą się swobodnie wybiegac i ludzie zazwyczaj zachwycaja się psmi ze takie ladne, pytaja jaka to rasa, czy mogą poglaskac itp. Co innego na wiosce... Dzwine spojrzenia i za plecami slysze jak mowia jak ja mogę z takim psem wychodzic (jest wiekszy odemnie;). Idac polna droga jakas babcia na rowerze bala się obok nas przejechac, mimo ze pies szedl spokojnie przy nodze, na smyczy. W koncu przeszla piechota zaslaniajac się rowerem a za nia dziadek, jak już nas mineli to od razu z morda. Zawsze zapinam psa jak kogos widze, bo rozumiem ze ktos może się bac, no ale żeby takie cos? Raz zdarzylo się ze ktos zajechal rowerem od tylu i zauwazylam dopiero jak nas wymineli, a pies biegal luzem to dopiero afera była, sadem mnie straszyli. Jak ide chodnikiem z psem to często zdarza się ze przechodza na druga strone ulicy. Az się odechciewa wyjsc na spacer...[/QUOTE] Swietnie Cie rozumiem... Mi sie troche zycie pokomplikowalo i wyszlo tak, ze musialm z moim Bandyta wrocic na wies...:shake: Pierwsza mysl: SUPER!!! W koncu beda jakies fajne tereny do spacerkow, lasy, laki, zdala od zgielku miasta i innych psow..., ale teraz jestem przerazona... Na lace psa strach spuscic, wiadomo mysliwi+dzike psy, ktorych zachowanie ardzo ciezko jest przewidziec... Druge sprawa ludzie... nic dodac nic ujac... Znacie podejscie i mentalnosc "tych" osobnikow... Kolejna sprawa to zywienie, Bandziora karmilam BARF-em a tu ciezko o swieze mieso... Brakuje mi teraz tych zapsionych parkow, psiarzy z ktorymi moglaym porozmawiac... Psow z ktorymi mogl bawic sie Bandzior... Tu jest zupelnie inaczej...
  25. Witam mam pewne pytanie do Was... Hmmm... Pisze tutaj, bo nie bardzo wiem kogo moglabym poprosic o rade... A wiec tak: Okres mialam prawie zawsze ok. 1 (czasem pare dni wczesniej lub pozniej), ok 10 litopada zaczelam sie juz porzadnie martwic i zastanawiac dlaczego nie mam jeszcze miesiaczki... 12 zdecydowalam sie kupic test ciazowy, test wyszedl pozytywnie z tym ze ta druga linia byla mniej wyrazna, i o wiele bledsza (na tescie bylo napisane, ze nawet jak ta druga linia jest jasniejsza to test jest pozytywny)... tego samego dnia umowilam sie na wizyte u ginekologa... Najpierw badala mnie Pani ginekolog i stwierdzila, ze prawdopodobnie jestem w ciazy, ale nie jest pewna na 100%... Jezeli juz to bylby to 3-4 tydz. i pewnosci jeszcze nie ma, zalecila badanie USG, ktore od razu mi wykonano... Lekarz potwierdzil slowa Pani ginekolog, ze jezlei juz to jest to bardzo wczesna ciaza i pewnosci nie ma, ale raczej tak... Mowil, ze widac juz pecherzyk ciazowy... Na wyniku USG jest takie sformuowanie: w dnie macicy slabo wizualizujacy sie pecherzyk ciazowy. Endometrium ma grubosc 14,6 mm. Podejrzenie wczesnej ciazy I ok. 3-4 tyg. Wskazane kontrolne USG za 10-14 dni. Nastepnego dnia po badaniu dostalam okresu (chyba), bylam w szoku... Nie wiem jak to tlumaczyc, zrobilam drugi test i on rowniez wyszedl pozytywnie (tak samo jak w pierwszym druga linia byla duzo jasniejsza), kolezanka mowila, ze w ciazy zdarzaja sie tzw. krwawienia.., ale mi sie wydaje, ze to byl normalny okres (moze o 1 dzien krotszy niz normalnie 5 dni.)... Czy bedac w ciazy mozna miec okres? Bo z tego co mi wiadomo to raczej wykluczone... Nastepne USG mam na 27 list. ale caly czas o tym mysle... Nie daje mi to spokoju... Co myslicie o tym dziewczyny??? Prosze o porade...
×
×
  • Create New...