-
Posts
1224 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Basia Z.
-
Nikt tu już nic nie pisze ale widzę, że odwiedzin przybywa więc dodam jeszcze, że czwartego dnia po operacji Jagódka prawdopodobnie dostała porażenia cewki moczowej i nie mogła się wysiusiać. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że takie zaburzenie może wystąpić. Chodziła na trawkę i przykucała więc myślałam, że sika ale ona prawdopodobnie tylko bezskutecznie usiłowała to zrobić a w nocy już leżała osłabiona i robiła pupą taki ruch jakby chciała coś wydalić i nie mogła. Dzwoniłam wtedy dwa razy do lecznicy i mówiłam ale wet Marek Trenkner wyjaśnił mi, że to kupa jej utkwiła w odbycie i że ona dlatego tak robi - o sikaniu nawet nie wspomniał i kazał ja przywieźc do lecznicy dopiero następnego dnia rano. Ona już w nocy potrzebowała mieć założony cewnik a oni jej go nie założyli do samego końca. Następnego dnia faszerowali ją kroplówkami i cewnika nie założyli pomimo, że miała pełny pęcherz i nie siusiała. Od śmierci Jagódki minęło już ponad dwa miesiące a ja wciąż rozpaczam, nie śpię po nocach i przeżywam jej ból. To co jej zrobili ci weterynarze nie jest żadnym błędem lekarskim ale po prostu okrutnym morderstwem. Jeśli ten wątek czyta ktoś, kto w tej lecznicy został ze swoim zwierzątkiem skrzywdzony tak jak to miało miejsce w moim przypadku, to bardzo proszę o kontakt, tel: 501 021 785
-
Nikt tu już nic nie pisze ale widzę, że odwiedzin przybywa więc dodam jeszcze, że czwartego dnia po operacji Jagódka prawdopodobnie dostała porażenia cewki moczowej i nie mogła się wysiusiać. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że takie zaburzenie może wystąpić. Wcześniej chodziła na trawkę i przykucała więc myślałam, że sika ale ona prawdopodobnie tylko bezskutecznie usiłowała to zrobić a w nocy już leżała osłabiona i robiła pupą taki ruch jakby chciała coś wydalić i nie mogła. Dzwoniłam wtedy dwa razy do lecznicy i mówiłam ale wet Marek Trenkner wyjaśnił mi, że to kupa jej utkwiła w odbycie i że ona dlatego tak robi - o sikaniu nawet nie wspomniał i kazał ją przywieźć do lecznicy dopiero następnego dnia rano. Ona już w nocy potrzebowała mieć założony cewnik a oni jej go nie założyli do samego końca. Następnego dnia faszerowali ją kroplówkami i cewnika nie założyli pomimo, że miała pełny pęcherz i nie siusiała. To co jej zrobili ci weterynarze nie jest żadnym błędem lekarskim ale po prostu okrutnym morderstwem. Jeśli ten wątek czyta ktoś, kto w tej lecznicy został ze swoim zwierzątkiem skrzywdzony tak jak to miało miejsce w moim przypadku, to bardzo proszę o kontakt, tel: 501 021 785
-
Nikt tu już nic nie pisze ale widzę, że odwiedzin przybywa więc dodam jeszcze, że czwartego dnia po operacji Jagódka prawdopodobnie dostała porażenia cewki moczowej i nie mogła się wysiusiać. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że takie zaburzenie może wystąpić. Wcześniej chodziła na trawkę i przykucała więc myślałam, że sika ale ona prawdopodobnie tylko bezskutecznie usiłowała to zrobić a w nocy już leżała osłabiona i robiła pupą taki ruch jakby chciała coś wydalić i nie mogła. Dzwoniłam wtedy dwa razy do lecznicy i mówiłam ale wet mi powiedział, że to kupa jej utkwiła w odbycie i że ona dlatego tak robi - o sikaniu nawet nie wspomniał i kazał ja przywieźc do lecznicy dopiero następnego dnia rano. Ona już w nocy potrzebowała mieć założony cewnik a oni jej go nie założyli do samego końca. Następnego dnia faszerowali ją kroplówkami i cewnika nie założyli pomimo, że miała pełny pęcherz i nie siusiała. Od śmierci Jagódki minęło już ponad dwa miesiące a ja wciąż rozpaczam, nie śpię po nocach i przeżywam jej ból. To co jej zrobili ci weterynarze nie jest żadnym błędem lekarskim ale po prostu okrutnym morderstwem. Jeśli ten wątek czyta ktoś, kto w tej lecznicy został ze swoim zwierzątkiem skrzywdzony tak jak to miało miejsce w moim przypadku, to bardzo proszę o kontakt, tel: 501 021 785
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/picture.php?albumid=977&pictureid=2193[/IMG]
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/picture.php?albumid=977&pictureid=2193[/IMG]
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/picture.php?albumid=977&pictureid=2193[/IMG]
-
tak towarzyszyła mi prawie zawsze[IMG]http://i46.tinypic.com/vqsm5y.jpg[/IMG][URL="http://www.dogomania.pl/forum/album.php?albumid=977&pictureid=2196"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/picture.php?pictureid=2196&albumid=977&dl=1254209075&thumb=1[/IMG][/URL]
-
Dziękuję. Ja oskarżam weterynarzy, że zamordowali mi pieska niewłaściwą opieką po operacji ale Jagódka miała ogromne ropomacicze i nerki i watrobe w nienajlepszym stanie - też robiłam jej badanie krwi. Nie dali jej kroplówek po operacji, nawet nie kazali przyjechać zaraz jak dzwonilam w nocy, że jej stan się pogorszył a później faszerowali ja lekami i kroplówkami jak już chyba było za późno, ona wcale nie siusiała, zrobiła sie bulgocząca i ciężka od płynu i wtedy nawet nie podłączyki jej cewnika a jak zaczęła wymiotować krwia to jeszcze dali środki przeciwwymiotne
-
Witam. Śledzę ten wątek, bo Weronka ma w sobie coś podobnego do mojej nieżyjącej Jagusi. Chciałabym się dowiedziec, czy Weronka miała ropomacicze czy tylko po prostu została wysterylizowana i jak po operacji postępuje z nią lekarz tzn. kiedy po operacji wyznaczył pierwszą wizytę kontrolną, czy dostała kroplówkę tylko w dniu operacji czy później również i w jakich odstępach czasu ? Bardzo proszę o odpowiedź, to dla mnie ważne. Pozdrawiam i proszę ugłaskac ode mnie Weronkę, mam nadzieję, że czuje się dobrze.
-
Podpisałam i wysłałam do wielu osób, które mam nadzieję też podpiszą.
-
Gdy już była mocno zatruta i przestała siusiać to dopiero wtedy podawali jej kroplówki ale nie założyli cewnika, pomimo że mocz nie był wydalany. Gdy już była tak zatruta, że zaczęła wymiotować, wtedy podali jej jeszcze środki przeciwwymiotne, chyba po to żeby i w ten sposób nie mogła sobie ulżyć. Tak "zaopiekowali" się "lekarze" moim ukochanym biednym pieskiem. Nie rozumiem dlaczego społeczeństwo i Izba Lekarska daje im pozwolenie na prowadzenie lecznicy. Czuję się bardzo oszukana, winna bolesnej śmierci mojej ukochanej suczki, jej płaczu którego do końca życia nie zapomnę. Nigdy sobie nie wybaczę, że ją tam zawiozłam i żaden piesek mi jej nie zastąpi.
-
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/92537-albums1000.html"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/members/92537-albums1000-picture2230t.jpg[/IMG][/URL]
-
Wszystkie pieski i inne zwierzątka które odeszły w 2009r
Basia Z. replied to wtatara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jagódka umarła 15.08.2009 przegrała z podłymi, głupimi weterynarzami. Po zabraniu ze schroniska zdażyłam dać jej tylko dwa miesiace miłości. Wybacz Jagusiu, nie tak miało być. Przegrałyśmy obie...ale może jest gdzieś sprawiedliwość -
Moja największa Miłość Milka[']
Basia Z. replied to piekielnyaniolek18's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przeczytałam dokładnie wszystko co napisałaś. Rozumiem doskonale Twój ból, bo sama właśnie przeżywam to samo i pod wieloma Twoimi słowami mogłabym się podpisać. Moja Jagódka też była kundelkiem, też miała uśmiechnięty pyszczek i to "coś", co sprawiało, że była mi tak bardzo bliska i kochana. Bardzo za nia tęsknię i robię sobie wyrzuty... Wyobraź sobie, że ja też zapalam dla niej świeczkę. Nie przyznawałam się do tego nikomu, bo myślałam, że to głupie i że tylko ja tak robię. Jagódka umarła 15 sierpnia tego roku a ja nie mogę się z tym pogodzić, czuję się tak jakby jakaś część mnie umarła razem z nią. -
kilka zdjęc z komórki to jedyna pamiatka jaka mi pozostała[IMG]http://i45.tinypic.com/334t40h.jpg[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/members/92537-albums977-picture2193.jpg[/IMG]
-
Kroplówki dwie dostała tylko w dniu operacji. Drugiego dnia nie dostała wcale bo "szanowny pan doktor" nie uznał za stosowne, nawet nie kazał przyjechać na kontrolę ani być w kontakcie a to przecież była starsza psinka. Kazał przyjechać dopiero trzeciego dnia i wtedy pomimo, że powiedziałam, że pies się rano chwiał na łapkach i zataczał zdecydował, że kroplówka niepotrzebna i zaczął jej ściągać wenflon z łapki - brutalnie, szarpał bo plaster skleił sie i zaplątał, jakby specjalnie po to, żeby głupek miał czas sie zastanowić co najlepszego robi, ale ten nie zmienił zdania, odciął w końcu nożyczkami i do widzenia. To samo drugi "pan doktorek". Jak dzwoniłam w nocy, że stan się pogorszył i pies źle wygląda to przecież znając przypadek i na podstawie tego co mówiłam musiał rozumieć powagę sytuacji i wiedzieć, że jeśli zaraz nie zostanie udzielona fachowa pomoc to dużymi krokami nadchodzi śmierć, to on mnie uspokoił, kazał zawinąć psa w kocyk żeby miał ciepło i czekać kilka godzin do rana...Uważam, że takiego błędu nie powinien popełnić nawet technik weterynaryjny a cóż dopiero lekarz z wieloletnim doświadczeniem, dlatego oskarżam ich o beztroskie, bezczelne morderstwo. [B]Apeluję do wszystkich!!! Jeśli macie do czynienia z podobnymi przypadkami to nie milczcie!! skarżcie takich weterynarzy i pokazujcie publicznie palcami!!! [/B]gdyby tą "lecznicę" wcześniej ktoś zamknął to moja suczka trafiłaby gdzie indziej, pod prawdziwa opiekę lekarską i dzisiaj by żyła a ja byłabym zdrowa i szczęśliwa razem z nią.
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/members/92537-albums977-picture2193.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/members/92537-albums977-picture2193.jpg[/IMG]
-
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/92537-albums977-picture2196.html"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/members/92537-albums977-picture2196t.jpg[/IMG][/URL]
-
[SIZE=3][FONT=Times New Roman][B]Zduńska Wola, ul. Kościelna 19.[/B] Mam ogromny żal do weterynarzy z tej lecznicy. Mają czelność występować jako lekarze a są po prostu mordercami. Doprowadzili moją suczkę do śmierci w męczarniach, nie podając jej po operacji usunięcia ropomacicza kroplówek. Wiedzieli, że jest w podeszłym wieku i ma niezbyt zdrowe nerki i wątrobę. Nie odesłali mnie też do innej lecznicy, gdzie udzielono by jej właściwej opieki i uratowano życie. Opuścili ją beztrosko w momencie kiedy bardzo cierpiała i potrzebowała pomocy, bo po prostu skończyły się godziny ich dyżuru. Ktoś kto przyszedł na dyżur i podawał się też za lekarza, kazał mi opuścić lecznicę z trzymanym na rękach, krzyczącym z bólu w konwulsjach psem, odmawiając nawet uśpienia cierpiącego zwierzaka a także podania środków przeciwbólowych i założenia cewnika, bo jak powiedział jest z kimś innym umówiony na wizytę.[/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Tak nie postępuje lekarz. Ktoś taki może co najwyżej pracować w ubojni i badać mięso a nie leczyć ludziom ukochane zwierzęta. Mieli przecież obowiazek odnieść się do niej z troską i szacunkiem należnym pacjentowi a potraktowali jak śmiecia do utylizacji nie licząc się z jej cierpieniem i z moimi uczuciami. Zabito nie tylko psa ale i mnie. Jej ból był i zawsze będzie moim bólem a śmierć ogromną stratą. Ta suczka była dla mnie lekarstwem. Przywracała mi równowagę i zdrowie po wcześniejszych bolesnych przeżyciach. Bawiła mnie, wzruszała i byłam szczęśliwa jej szczęściem. Biedny mały kundelek wzięty ze schroniska a tak jedyna i wyjątkowa, nigdy wcześniej nie spotkałam i nie będę już miała równie kochanego i mądrego i potrzebnego mi pieska. Przywieziono mi już inną suczkę ale to nie to. Dziś chciałabym coś czuć oprócz rozpaczy i bólu ale czuję sie tak jakby moje szczęscie i serce umarło razem z Jagódką i leżało w grobie razem z nią. W nieukojonym żalu[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Basia Z.[/SIZE][/FONT]
-
Ja obejrzałam wątek "już w nowym domu", pocieszyłam się trochę bo znalazłam tam zdjęcia piesków, które wcześniej niedawno widziałam na stronach schronisk. Dla mnie przeżywanie szczęścia mojej suczki Jagódki, którą zabrałam ze schroniska to były jedne z najpiękniejszych chwil w życiu, życzę takiego doświadczenia wszystkim dobrym ludziom