Jump to content
Dogomania

Basia Z.

Members
  • Posts

    1224
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Basia Z.

  1. Dzięki "mashume" i Tobie. Miło wiedzieć, że zagladasz. Pani wet dzwoniła bo ma juz wynik morfologii. Nie brzmiała optymistycznie. Mała ma tylko 2 tys. czerwonych krwinek a norma jest podobno od 6 tys. Jutro idziemy znów i będzie miała podawane żelazo. Martwię się znów, taka jest fajniutka bidulka.
  2. Witaj "jusstyna85", wygląda na to, że tylko Ty tu zaglądasz i interesuje Cię los suni. Przykro trochę, że "cioteczki" tak się nagle ulotniły. Ale z Sarunią jest już lepiej. Wczoraj przed snen wprawdzie znów żłopała wodę jak smok wawelski i bałam się, że może jej znów ten mocznik podskoczył. Nie dała mi przez to spać do 01.30, bo co chwila żeby się napić schodziła mi z łóżka a po chwili kazała się znów wsadzać bo nie ma siły jeszcze sama wskoczyć ale dzisiaj jak ja poiłam tym sokiem burakowym ze strzykawki to sie tak buntowała i kłóciła ze mna, że pół porozlewałyśmy. Później zaczęła sie ze mną droczyć, wygłupiać, machała ogonem, podskakiwała i udawała, że mnie gryzie po rękach. Szczeka już na obce psy, postawiła sie na moja pudlice, która próbowała ją zapędzic do kąta wzbudzila dzis ogólna radość w domu i podziw, widać że wraca do zdrowia. Jadła już dzisiaj dwa razy z apetytem aż miło popatrzeć. W porannej koopie znalazłam niestety kolejne nieszczęście - maleńką glistę pomimo, że podobno była odrobaczana, no ale widocznie tylko raz bez poprawki i wylęgło sie młode pokolenie. Pani doktor dała nam już tabletki na jutro. Krew została pobrana i czekamy na wyniki morfologii.
  3. Dzisiaj była wyraźna poprawa. Sarunia zjadła trochę "renala" tylko musiałam go delikatnie uszlachetnić prawdziwym pasztecikiem a pod wieczór zrobiłam jej grzankę z bułki w tosterze, posmarowałam grubo prawdziwym masłem i cieniusieńko tylko na zapach pasztecikiem, pokroiłam jej to w cieniutkie paseczki i podsunęłam na tacce pod nos to tak wsuneła, że aż miło było patrzeć. Zrobiłam zaraz drugą i też zjadła. Załatwiała siusianie na ogródeczku i leżała sobie zadowolona na kanapie w pokoju ze wszystkimi jak tam siedzieliśmy przy TV. Teraz wzięłam ją na kroplówke i odwróciłam brzuchem do góry, żeby obejrzeć jak się goi no i moja radość niestety oklapła bo blizna na brzuszku jest zaczerwieniona, nabrzmiała i wysączył się z niej mętny, zmieszany z krwią płyn a w piątek jak wet oglądała to wszystko było suchutkie i wyglądało na to, że goi się dobrze. Osuszyłam jej to delikatnie chusteczką hig. polałam wodą utlenioną i nałożyłam maść Tribiotic. Jutro idziemy na pobieranie krwi to pokażę. Mam wielką nadzieję, że to coś powierzchniowe jest - może jakieś otarcie np. po USG... , bo jak ze środka brzuszka by coś szło... . Ten guz, który miała usuniety podobno był jakiś otwarty, sączący się, tylko ja nie wiem czy on był na wysokości brzucha czy klatki piersiowej, bo sunia miała usuwane coś i tu i tu. Jeśli Pani Justyna tu zaglada jeszcze i czyta to proszę o informację.
  4. Jeśli chodzi o moją malutką to ma na imię Sarunia (chyba). W piątek o 13.30 była dosyc dokładnie badana. W pochwie jest guzek, w nerce widoczna na USG jakaś cysta - wodna albo ropna. Temperaturę ma w normie i waży 3.8 kg. Pani doktor stwierdziła, że sunia jest bardzo blada i nie podobał jej się też kolor krwi, bo nie była czerwona tylko jakas "brudna". Po kilku godzinach od pobrania krwi zadzwoniła do mnie i powiedziała, że sunia ma bardzo podwyższony poziom mocznika i trzeba jej jak najszybciej zacząć podawać kroplówk , bo od tego żle się czuje, mdli ją i dlatego nie może jeść. Ponieważ miałam problem z wyjściem z domu sama do mnie przyjechała, założyla małej wenflon, podłaczyła kroplówkę i powiedziała co dalej mam robić, bo całą sobotę jej nie było. Jest naprawdę świetna od niedawna w Sieradzu i myślę, że nareszcie doczekałam się tu prawdziwego lekarza dla zwierząt ( rozpaczam, że tak późno i moja Jagusia tego nie doczekała i musiała umrzeć w męczarniach wykańczana przez konowałów debili ). W sobotę podałam Saruni trzy kroplówki z furosemidem ale cały czas byla bardzo słabiutka i wogóle odmówiła jedzenia nawet biszkoptów chociaż widać było, że jest bardzo głodna. Kupiłam jej warzywnego "Gerberka", zaparzyłam zmielone nasiona lnu, dodałam parę kropelek oleju i karmiłam ja tym po trochu ze strzykawki, tzn. wciskam jej pod policzek i skłaniam do połknięcia - trochę na siłe ale chyba ona to docenia bo liże strzykawkę i mnie po rękach. Podobnie od wczoraj podaję jej świeżo wycisnięty sok z czerwonego buraka, bo podobno świetnie zwalcza anemię.Jest zbyt zimno, żeby ją wciąż wynosić na dwór więc w sypialni zwinęłam dywan i na podłodze położyłam dużą ceratę a na niej ręczniki i mała sika kiedy chce w domu. Na szczęscie pije i sika dużo. Dzisiaj o 11.00 też byłyśmy u pani wet. Mała dostała antybiotyk i kolejną porcję kroplówek do domu. Jutro tez idziemy, bo trzeba powtórzyć pobranie krwi na morfologię - z piątkowej nie wyszło bo zrobił się skrzep. Dzisiaj jest juz wyraźna poprawa. Sarunia zrobiła dużą koopkę, spory kawałek drogi przeszła na własnych łapkach, po powrocie od wet. zjadła trochę kluseczek i ogólnie jest bardziej przytomna i towarzyska :).
  5. Ma bardzo podwyższony mocznik. Już od wczoraj dostaje kroplówki i staram się ja karmić Renalem i z animondy takie małe puszeczki sa dla chorych na nerki ale nie chce jesć, tylko trochę biszkopty, martwię się , martwię
  6. Sunia jest chora, obawiam się, że to niestety nerki. Nie bardzo chce jeść - wczoraj ugotowałam jej kurczaka i wątróbkę, staram się ją karmic często jak szczeniaka żeby przytyła ale kiepsko nam to idzie. Wczoraj ze wszystkich frykasów jakie jej podsuwałam w końcu najadła się z apetytem kaszanki, później zjadła kilka biszkoptów a wieczorem rozsmakowała sie w parówce więc jej dałam pojeść ale drugą noc kiepsko spimy bo ona co chwila wstaje idzie do wody i pije a sika stosunkowo rzadko. Ja jak ona tak wstaje do picia to tez wstaję i wynoszę ją zaraz do ogródka ale ona nie za każdym razem sika. W końcu zwinęłam dywan, połozyłam na podłodze ceratę i na to ręczniki i pozwalam jej siusiać na to, żeby wciąż nie biegać na dwór no i widzę, że te jej siuśki są zupełnie białe pozbawione koloru. Zauważyłam też kilka razy, że chwieje się na łapkach. Dzisiaj o 14.00 idziemy do pani doktor zbadać krew i jak uda mi się złapać to mocz. Martwię się o nią.
  7. Witam wszystkie zainteresowane Cioteczki. Dopiero teraz położyłam się do łóżka i włączyłam laptopa, żeby napisać, że sunia jest już u mnie w domu. Po dniu pełnym wrażeń i długiej podróży podjadła sobie pysznie i do syta serduszek z kaszą a później jeszcze całe, gotowane skrzydło kurze obrane z kości i teraz śpi mocno "kamiennym snem"obok mojego łóżka w czystym mięciutkim legowisku przykryta polarowym kocykiem - nawet głowy nie podniosła jak ja przykrywałam. Moja rodzina ku mojemu zaskoczeniu i wzruszeniu przyjęła ja bardzo serdecznie, nawet Kajusia - ta druga suczka, która mam ze schroniska machała tylko ogonem i nie próbowała jej wcale przepędzać ani nie przeżywała tak jak się obawiałam. Jest więc OK. Nie mamy imienia dla suni. Może jakieś propozycje...? :lol:
  8. zapisuję wątek i wierzę w dobrą przyszłość suni
  9. Witam :) ja jestem zalogowana tylko nie piszę ostatnio. Pojadę po sunieczke do Katowic, już się nie mogę doczekać. Żeby tylko w poniedziałek wszystko ułożyło sie pomyślnie. To jakby trochę miniaturka mojej nieżyjacej Jagódki - uszka ma cudne, takie same, tylko Jagusia miała całą główke żółtą. Przyłaczam się też do pomocy tej suni z Poznania.
  10. Ja też pamiętam, tylko przykro mi że tak mało ludzi chce adoptować stare psy i nie wiem jak ich zachęcić. Chyba nie da się zachęcić, do tego po prostu trzeba dorosnąć, dojrzeć i stać sie wystarczająco dobrym człowiekiem... wielu tego poziomu nigdy nie osiągnie :-(:roll:
  11. Ooooo! jakie to proste :lol: Dziekuję [URL="http://www.dogomania.pl/threads/178436-Stare-psiaki-z-Marmurowej-pragnAE-domku-RA-A-ne-wielkoA-ci-Pokochaj-je"][IMG]http://i50.tinypic.com/b4z4w4.jpg[/IMG][/URL]
  12. A staruszki są najfajniejsze, one tak dużo rozumieją. Ja chętnie wstawię banerek tylko poproszę o instrukcję jak to zrobić. Borówka może Ty mi znów podpowiesz ? bo dobry z Ciebie nauczyciel :cool3::smile:
  13. To super, też się cieszę!:lol: Jeśli tak dobrze rozumie nagrodę to i kary też będzie szybko kojarzyła i znaczy, że można ją z łatwością uświadamiać co jej pancia lubi a co nie. Tylko ważne, żeby mama/teściowa wiedziała, że to trzeba jej zawsze sygnalizować w konkretnym momencie, tzn "na gorącym uczynku" bo jakbym przyszła np. z pracy i byłoby nasikane, to już pozostaje tylko posprzątac a psa się wtedy nie karze, bo on by myślał, że to za to, że się chciał przywitać i będzie mu bardzo przykro a nie będzie wiedział skąd taka wroga reakcja pana. A jeśli chodzi o kary to wystarczy ostrzejszy głos, puknięcie gazetą ( i to nie koniecznie od razu w psa)
  14. :cool3: nooo "paapryyykaaaa"...i Ty szukasz pomocy u psiego psychologa...? toż dla Ciebie behavioryzm to przecież jest mały pikuś :lol:
  15. Będzie dobrze bo jak sie chce to można. Naprawdę serdecznie zachęcam Cię "papryka" do czytania literatury z zakresu psiej psychologii, bo jeśli lubisz adoptowac psy to jeszcze z niejednym problemem możesz się spotkać a zapewniam Cię, że pies jest bardzo prosty i łatwy "w obsłudze" - mam na myśli łatwy do zrozumienia, dużo łatwiejszy niż człowiek
  16. Przepraszam bardzo. Naprawdę nie chciałam Cię urazic tylko wpłynąć na wyobraźnię i uświadomić, że z psem trzeba się komunikowac na jego poziomie. Fela nie jest w stanie rozumowac tak jak my, ona nie wie, że kanapa i dywan są kupione w sklepie za ciężko zarobione pieniądze i że w domu należy zachować czystość a sikać na trawie i choćby się jej dało nie wiem ile miłosci i czasu to ona tego nie odgadnie i nie zrozumie. Vectra napisała bardzo dobrze i mądrze o naturze psa. Pomysł z klateczką może wydawać się drastyczny nieco i myślę, że nie należy przesadzać z jego stosowaniem ale zapewniam Cię, że może być bardzo dobry na te chwile kiedy nie można Feli miec na oku. Polecam do przeczytania książek "zapomniany język psów" Jan Fennel są dwie części.
  17. Bardzo dobrze tłumaczysz Borówka, zrobiłam tak jak napisałaś i udało się. Dzięki serdeczne. Wkleiłam dwa zdjęcia w swoim wątku "rozpacz i bezsilnośc" w zakładce 'weterynarze' tylko że te zdjęcia wkleiły mi się takie jakieś wielkie. Jak pisałam tam posty to przeniosłam jakoś zdjęcia z mojego albumu ale wkrótce poznikały no i byłam wobec tego bezsilna.
  18. Dziękuję za instrukcję, jutro przećwiczę :lol:
  19. Ja się przyłączam do tej prośby bo niestety też nie umiem robić banerków ani nawet wstawiać zdjęć. Gdybym chociaż była z Łodzi to odwiedzałabym schronisko często, żeby tam na miejscu opiekować się psinami i trochę je ogrzać i dopieścić.
  20. "papryka" ale to jak wg Ciebie ona ma zrozumieć co jest dobre a co nie ? masz zamiar pisać do niej podania na piśmie? To nie szkodzi, że z niej się leje - niech się leje ale Ty musisz ją w momencie gdy robi źle skarcić. Jest suczką wrażliwą więc wystarczy karać ją delikatnie, tylko na tyle, żeby zrozumiała co Ci się nie podoba. NIE UTOŻSAMIAJ KARY Z KRZYWDĄ. Kary i nagrody są jej potrzebne bo to jest dla niej właśnie światełko w tunelu z którego musi wyjść. Tylko w ten sposób ją poprowadzisz a im więcej się ona nauczy im będzie więcej rozumiała z tego świata tym będzie się pewniej czuła i będzie szczęsliwsza bo umiejętność porozumiewania sie z opiekunem da jej poczucie bezpieczeństwa. Nie możecie jej za wszystko traktować jednakowo bo to ją ogłupia i nie daje jej możliwości przystosowania się do Waszych wymagań a straszy ją i wywołuje lęki bo ona i tak wyczuwa Wasze prawdziwe emocjonalne rozterki. Wierz mi pies prowadzony nawet surową ręką ale sprawiedliwą i konsekwentną tak żeby było dla niego jasne i przewidywalne co pan od niego chce jest zdrowy psychicznie i szczęsliwszy od takiego zdezorientowanego biedaka który nie ma jak zrozumieć czym może sobie zasłużyć na akceptację i szacunek w stadzie i gdzie jest jego miejsce.
  21. Ja nie zapomniałam, zaglądam tu codziennie i staruszki ze schroniska leżą mi mocno na sercu, szczególnie Babunia, Ninka i Lady. Gdybym mieszkała sama a nie z rodzicami to pewnie bym po nie pojechała chociaż zastanawiam się czy to nie jest początek jakiejś choroby, bo mam w domu trzy staruszki - dwa 16-sto letnie pudle i dziesięcioletnią Kajusię, którą niedawno adoptowałam z łódzkiego AZYL-u
  22. ona znow sika!!!! i to nie tylko w nocy, potrafi rowniez nasikac na meble:/ wczoraj byla masakra nasikala nie dosc ze w pokoju to jeszcze obsikala wszystko co mozliwe - 2 fotele i kanape:/ odkad psiak jest u mamy mama ani razu nie nakrzyczala na nia, obchodzi sie z nia jak z jajkiem, daje jej tyle serca, wszystko co najlepsze, myslelismy ze z czasem to sikanie sie wyeliminuje ale niestety poki co sika nadal, i w sumie nie ma poprawy:/ krzyczec na nia nie mozemy (bo psiak stersuje sie jeszcze bardziej), nie chcemy jej oddawac bo ten psiak tak wiele przeszedl normalnie na meble potrafi sie zsikac... oczy pelne lez z bezsilnosci:/ psiak bez watpienia przeszedl traume w swoim zyciu ale skoro ma tyle milosci to jakies postepy powinny byc chocby male:/ Od samej miłości postępów nie będzie tym bardziej, że nie czarujmy się ta miłośc nie jest chyba do końca prawdziwa. Jeżeli pies leje po dywanie i kanapach to chyba oczywiste jest, że wzbudza niechęć, złość i pozycja jego w tym domu staje sie coraz mocniej zagrożona. Fela to doskonale wyczuwa, nawet jeśli naprawdę przemawiacie do niej pięknymi słówkami, bo psa nie da się oszukać - on zawsze bardziej rozumie co się do niego naprawdę czuje niż co się mówi. Fela nie wie, że sikac trzeba na dworze a w domu nie wolno ani nie wie jak poprosić o wyprowadzenie na dwór bo nikt jej tego nigdy nie nauczył. Fela czuje się bardzo zagubiona w świecie w jakim przyszło jej żyć bo nie wie co robić żeby było dobrze. Boi się bo czuje, że cos jest nie tak ale nie wie co i jak temu zaradzić a jedynym sposobem radzenia sobie z trudną sytuacją jest sikanie. Fele trzeba wychowac od początku tak jak szczeniaka, potrzebne jej są wasze jednoznaczne i czytelne reakcje na jej zachowania. Nie piszesz "papryka" jak zareagowaliście gdy suczka przykucnęła na dywanie, żeby sikać. Należało wtedy krzyknąć nawet ją szturchnąć i natychmiast przerwać jej to co robiła. Złapać na ręce, wynieść na dwór i spacerować z nią tak długo aż załatwi się na dworze a wtedy autentycznie serdecznie pochwalić, wygłaskać utulić i z zadowoleniem wrócić do domu. Trzeba jej pilnowac i ilekroć przykucnie w domu natychmiast gwałtownie jej przerwać i szybko na dwór. Pamiętaj, że PIES MYŚLI TYLKO TU I TERAZ I KARA POWINNA I MOŻE BYĆ WYMIERZANA TYLKO W MOMENCIE PRZYŁAPANIA PSA NA 'GORĄCYM UCZYNKU'. Jakiekolwiek tłumaczenie psu i karanie po fakcie jest dla psa jedynie przykre i kłopotliwe i powoduje jedynie stres bo on biedny i tak nie będzie rozumiał o co chodzi. Fela musi być wyprowadzana często i zawsze serdecznie chwalona po siusianiu na dworze. Pochwała musi być autentyczna i spokojna - zrozumiała i miła dla psa. Żeby Fela nauczyła się pokazywać, że potrzebuje na dwór to przed spacerkiem gdy się samemu jeszcze zakłada buty i ubiera mówić jej "idziemy na spacerek" i kazać jej w tym czasie siedzieć pod drzwiami. W ten sposób powinna załapać, że jak się chce wyjść to trzeba usiąść pod drzwiami.
  23. Cieszę się, że suczki są w pomieszczeniu a nie na dworze, łódzkie schronisko jest pod tym względem naprawdę lepsze od wielu innych. Co do zdjęć to niestety wyszłam wogóle z dogo, weszłam od nowa a zdjęć nadal nie ma...
  24. Chodziło mi o Lady nr 295 - jest w zakładce "staruszki" taka pinczerowata, prawie łysa. Ciekawa jestem gdzie ona jest trzymana, mam nadzieję, że nie na dworze w te mrozy. Założyłaś świetny wątek, szkoda że właśnie wolontariusze i pracownicy schroniska się nie przyłączyli a na dodatek na dzień dzisiejszy u mnie zniknęły wszystkie zdjęcia i zostały po nich tylko czerwone krzyżyki, czy u innych też tak jest ? Nie wiesz czemu tak się robi, że zdjęcia znikają /
×
×
  • Create New...