-
Posts
1224 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Basia Z.
-
Zgreduś nie wiem czy wygląda teraz lepiej czy gorzej ale miał miał na sobie całą masę martwego własa ubitego przy samej skórze w warstwę filcu i został z tego wszystkiego dokładnie wyczesany (wyszło chyba z pół kubła) a następnie wykapany, bo dopiero teraz można było dokładnie wymyć i wypłukać skórę tak, żeby przestał śmierdzieć. Ma obcięte pazurki i oczyszczone najbardziej zakamienione dwa zęby. Ugryzł mnie raz na początku ale później już wcale nie próbował i był bardzo grzeczny, pozwolił się nawet bez problemu wysuszyć suszarką. Bardzo go polubiłam bo to naprawdę dobra psinka i zasługuje na najlepszy domek. Jak go puściłam na podłogę ze stołu to był obrażony, usiadł pod krzesłem i nie chciał wyjść ale w końcu dał się udobruchać i pojadł z apetytem chudego gotowanego mięska, które mu przyniosłam na zgodę. Został ubrany w szeleczki z przypięta smyczą i zaniesiony do samochodu na rękach opatulony w polarowy koc - mieli go puścić na siusiu dopiero pod swoim blokiem jak będą na miejscu. Niedawno dostałam sms-a, że już są w domu. Sunia przyjęła go dobrze. Zgreduś podobno jeszcze z apetytem podjadł i się napił, co moim zdaniem świadczy , że czuje się bezpiecznie i jest mu dobrze.
-
Zdjęcie Essi juz było w gazecie i poproszę, żeby to nie było jednorazowo tylko żeby powtarzali, Ale zdjęcia Skowronka to mówi ta moja koleżanka, że nie dostała jeszcze...
-
[quote name='magiraf']Spojrzcie na kolejna ofiare okrucienstwa, moze ma ktos pomysl jak Jej pomoc? Sytuacja pilna! Sunia ratlerek wyrzucona jak śmieć z auta, pilnie potrzebny dom...jej siostra nie żyje... - [URL]http://www.facebook.com/#!/event.php?eid=194509567244152[/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1191/6f443c6d98e7e7fc.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Magiraf napisz coś więcej o sunieczce - co to za historia i wstaw ją wg szablonu, ja na facebooka nie wchodzę. Jej siostra tzn. też pinczerka? i wpadła pod auto?
-
Jak linieje to bardzo gęsty grzebień - taki nawet do łapania pcheł albo trymer hakowy ale to jest drogie. Ona chyba nie ma takiego zupełnie krótkiego włosa to możesz też spróbować taką zwykłą szczotką szpilkową jak dla ludzi, tylko najlepiej na dworze i trzeba ją tą szczotką porządnie wymasować z włosem i pod włos i okrężnymi ruchami i potem niech się wytrzepie a jeśli włos jest naprawdę krótki to są takie specjalne gumowe szczotki i tym ją masować z włosem i okrężnymi ruchami - to samo można zrobić nakładając na rękę gumową rękawicę. Martwię się co dalej będzie z sunią. Ja niewiele mogę pomóc, całymi dniami teraz pracuję i nawet na Dogo niewiele zaglądam tyle co przed snem. Nie mam nikogo, kto by ją wziął. Balbna może Tobie się ktoś przypomni. Sunia na zdjęciach, na pierwszy rzut oka z tym przodozgryzem nie jest zbyt atrakcyjna ale przecież przy bliższym poznaniu wyłania się z niej rozkoszna psina... :( jak ona się ładnie kładzie i bawi, no i to jej przywiązanie...boję się, żeby nie stała jej się krzywda :(
-
Piechciu to jest problem o czym piszesz i ja też o tym przywiązaniu Iki do Ciebie myślę i smutne to jest no ale co zrobisz ? gdybyś jej nie wzięła to może by już nie żyła. Mi się wogóle instytucja takiego DT nie podoba, bo to zawsze krzywdzi psa. Idealnie by było, gdyby schroniska były u nas o nieco wyższym standardzie i nie tak przepełnione i takiego złapanego psa nie brałoby się do siebie tylko oddawało do schroniska gdzie miałby lepiej niż na ulicy i bezpiecznie , i trafiałby stamtąd od razu do DS i zakochiwałby się w tej właściwej osobie... ale póki co jest jak jest. Trzeba mieć nadzieję, że znajdzie się tak dobry człowiek że Ika mu zaufa. Daj mi znać jak moja wpłata dojdzie, bo jak pisałam zaczynam dopiero robić przelewy i może niechcący wysłałam gdzieś w kosmos :) chociaż nie powinnam , bo nie wpisywałam ręcznie tylko wszystko przekopiowane
-
tylko uważaj, żebyś się nie zaraziła jedyna osobo potrafiąca się zajmować leczeniem chorego psa
-
[quote name='Atomowka']INFORUMJE WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH kasia zatrzymuje psa u siebie do czasu znalezienia mu odpowiedniego domu! Nie odda go do azylu, nie odda do Tattoi ( bo kasy brak) pójdzie z nim do weta zrobi badania za które sama zapłaci[/QUOTE] Jasne, bo ten dom który był to był [U]nieodpowiedni[/U] i za dobrze by się szczeniakowi powiodło gdyby tak od razu mógł się przywiązać do swojej prawdziwej pani, niech się lepiej przywiąże najpierw do Kasi, zwłaszcza taką miłością jaka to robią pinczerki to dopiero wtedy Kasia go odda komuś niech sobie gówniarz cierpi i wszyscy będa mieli satysfakcję
-
Jeśli chodzi o tekst to pierwsza częśc brzmi trochę jak zmyślone opowiadanie - mnie by to nie wzięło - "biedna mała istota", "zadana na samą siebie", "mrożnego grudniowego dnia". Ja bym napisała, że suczka została zauważona jak błąkała się przy trasie, często wbiegała na ruchliwą jezdnię, przechodziła przez nią i cudem nie zginęła pod kołami samochodów. Robotnicy z budowy... według ich relacji obserwowali ją już od miesiąca i trochę dokarmiali można się więc domyślać, że jakiś "opiekun" porzucił ją wyrzucając z samochodu w tak niebezpiecznym miejscu a suczka uporczywie tam koczowała krążąc po jezdni i z przysłowiowa psią wiernością wypatrywała jego powrotu...
-
Fajnie że Ika jest taka malutka - to chyba atut, taki mikrus szybciej znajdzie domek. Poza tym ona ma w sobie "coś" i bardzo ładne spojrzenie i jak się rozkosznie kładzie, jakie pozy przybiera :). Tylko się martwię czy znajdzie się dla niej ktoś, u kogo będzie miała tak dobrze jak u Piechci. Strasznie mi jest żal psów, które trafiają na tymczas do ludzi którzy mają dobry kontakt z psem, potrafią się nim opiekować i pies jest szczęśliwy a później musi iść do kogoś u kogo może wcale nie znajdzie zrozumienia :(
-
[quote name='agata51']Matko, pies to pies, ale te pierogi!!! Żartowałam. Powiedzmy.[/QUOTE] :-o jejku, czyżbym zapomniała wysłać ten adres na maila ? przepraszam, już wysyłam (na pw wysłałam napewno)
-
Ja też się dołożę jak trzeba za to płacić ale chciałam o coś zapytać, mianowicie o to, czy za kastrację i sterylizację bezdomnych psów nie powinno płacić miasto ? tzn schronisko, które dostaje przecież kasę od miasta. Myślę tak - suczka była złapana w Łodzi, więc powinno ją przyjąć schronisko na Marmurowej ale nie tak, żeby ją tam oddać, tylko żeby Piechcia natychmiast wystąpiła w charakterze domu tymczasowego i ją miała u siebie do czasu znalezienia DS, ale w schronisku, żeby suczka miała sterylkę bezpłatnie. Jeśli coś głupio gadam to przepraszam, ale tak kombinuję, bo jedna z moich mądrych klientek opowiadała mi , że kiedyś jadąc z mężem autem zabrali z pobocza potrąconego psa i pojechali z nim do weterynarza i chciali go tam zostawić, żeby się nim zaopiekował. A ten weterynarz powiedział im, że on się bezdomnym psem nie będzie opiekował bo niby kto mu za to zapłaci. Wtedy ta moja znajoma pojechała do gminy, opowiedziała co zaszło i podobno gmina zgodziła się zapłacić za leczenie tego psa na podstawie rachunków wystawionych przez weterynarza. Co prawda tego pieska i tak uśpiono, bo podobno nie nadawał sie już do wyleczenia ale chodzi mi w tej chwili o fakt, że gmina dała na taki cel pieniądze.
-
[quote name='CoolCaty']Wiem tylko, że Minka to jednak samiec. Czy jest jeszcze mogę sprawdzić dopiero w środę.[/QUOTE] no to niezły numer nie dziwiłabym się tak bardzo pomyłce w przypadku jakiegoś długowłosego psa a tu taka golizna przecież, wszystko na wierzchu. Pieska nie wezmę, biedaczek. Dziękuję jeszcze raz CoolCaty.
-
Jeszcze raz jestem zmuszona prosić o prawdziwe informascje na temat pinczerki Minki399 (numer miał być poprawiony na 933 bo podobno jest błąd).hotel prawa szczeniakarnia. Ja nie mogłam w ostatnią niedzielę pojechać ale pojechała po nią moja koleżanka - chciała ją zabrać na DT i przywieźć do mnie . Gdybyśmy się z suczką polubiły miała od razu zostać u mnie a jesli byłby jakiś problem to koleżanka miała ją zabrać do siebie i szukac jej innego dobrego domu. W schronisku jednak powiedziano, że Minka już została adoptowana. Zaprowadzono moją koleżankę nawet do kojca i pokazano - był tam czarny pinczer w żółtej obroży ale pani ze schroniska zapewniała, że ten piesek jest przeziębiony i że to jest pies a nie suka a Minki już nie ma i powiedziała, że na dowód może psa podnieść i pokazać, że ma ... . Poinformowana o tym zadzwoniłam do jakiejś wolontariuszki, która potwierdziła, że tak, Minka została zaadoptowana już w sobotę. Za jakiś czas otwieram stronę, patrzę a Minka wciąż tam figuruje. Dzwonię więc do schroniska, pytam znowu jak z tą Minką w końcu jest a pani oznajmia mi, że karta Minki jest na miejscu i w bazie jest więc, że nie została adoptowana i nadal siedzi w schronie. Powiedziałam jej co się działo wcześniej, więc pani kazała mi jeszcze raz zadzwonić za 15 min. że ona pójdzie tam specjalnie i sprawdzi osobiście. Zadzwoniłam i pani powiedziała mi z całą pewnością, że Minka siedzi na swoim miejscu w schronie i nawet jest przeziębiona. Proszę więc niech mi ktoś w końcu powie ostateczną prawdziwą wersję - czy Minka w schronisku jest, czy została adoptowana a na jej miejscu siedzi jakiś inny pies ubrany w jej obrożę. Gdyby mi jeszcze ktoś wstawił tu jej zdjęcie (jeśli jest) zrobione z boku tak żeby dobrze było widac sylwetkę i jej wielkość np. na tle nóg człowieka to byłabym bardzo wdzięczna.
-
[quote name='Olena84']A to juz jest chamstwo! Czyli nie wspolczulas, bo jakby tak bylo zostawilabys ten temat, a nie wywlekasz go i mowisz cos takiego, to Ty stan przed lustrem i sie zastanow co Ty mowisz. Nie lacz tego watku z innym.[/QUOTE] Wiesz co ? ona się powinna po tym co zrobiła chociaż nauczyć trochę pokory, ale ja tego nie widzę wcale. Jak ja adoptowałam lękliwą suczkę to początkowo wyprowadzałam ją na dwóch smyczach, w szelkach i obroży jednocześnie, bo wyobrażałam sobie, że może coś ją przestraszyc i gdy uwolni się jakoś, to biegłaby na oślep nie reagując na wołanie. Do dziś ona jedyna spośród moich psów zawsze chodzi poza naszym ogrodem na smyczy, bo tego wymaga jej bezpieczeństwo i zawsze dokładnie sprawdzam wszystkie zapięcia czy nie zawiodą i smycz czy gdzieś się nie przeciera chociaż jest nowa. Jeszcze raz powtórzę! Więcej szacunku do ludzi kochających i chcących adoptować psy wolontariusze! bo niestety nie zawsze Wy stanowicie dla nich najlepszą opiekę i gwarancję bezpieczeństwa. Niejednego już doświadczyłam i niejedno widziałam.
-
"inga.mm" niedawno Ci współczułam i pocieszałam w czasie poszukiwań Tuli wierząc, że to naprawdę był nieszcześliwy wypadek. Usiłowałam Cię usprawiedliwiać ale ostatecznie muszę Ci powiedzieć, że bardzo się na Tobie zawiodłam. Stań przed lustrem dziewczyno, popatrz na siebie i zrób sobie rachunek sumienia. Niedawno załatwiłaś jednego psa ze skutkiem śmiertelnym a teraz drugi mógłby już grzać dupkę we własnym domku, przy kochającej pani a przez Ciebie grozi mu zimne schronisko, pełne smrodu, przerażającego hałasu i gdzie do jedzenia być może dostanie jakąś ohydną breję i ostatecznie nie wiadomo będzie kto go zaadoptyje. Ta kobieta, która się zgłosiła mówi mądrze, jest otwarta na kontakt, ma już jednego zwierzaka i świadomie decyduje się na drugiego, poświęciła się, sama po niego przyjechała, nie stawia żadnych warunków ani roszczeń psu którego ma zamiar adoptować, prezentyje życzliwą, wyrozumiałą wobec zwierzaka postawę... jak można tak perfidnie wymyślać przeciwko niej argumenty, że niby co to ona za krzywdy wyrządzi psu ? na jakiej podstawie ? - może masz chory mózg ? - idź do neurologa niech Cię zbada. Apel do wszystkich wolontariuszy, dogomaniaków itp. żebyście nie nadymali się tak bardzo wiarą we własną mądrość, dobroć i kompetencje odnośnie psów i trochę szacunku do ludzi, którzy zgłaszają się do was chcąc adoptowac psy, bo niejednokrotnie mogą to być osoby lepsze dla zwierząt od was, mądrzejsze i potrafiące się zaopiekować lepiej niż wy nawet psami trudnymi. Byłoby dobrze gdybyście raczyli brać to pod uwagę.
-
Luka jakiej wielkości są te Twoje suczki ? tak orientacyjnie w kilogramach bym chciała wiedzieć, bo Myszy to kiedyś mi sie wydawały malutkie tak na 4-5 kg je oceniałam a teraz wydaja mi się większe