-
Posts
8993 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
99
Everything posted by Mortes
-
Moja koleżanka spod Krakowa która ma hotelik i ktoś zrobił jej klatkę na zamówienie za 400 zł straciła ją, najprawdopodobniej ktoś wziął ją na złom za trzy dychy :(
-
Tylko że tu nie ma " okolicznych" siedlisk :( Mogę zapytać kogoś w Mnichowie bo to najbliżej ale to i tak ze 2 km do najbliższych domów, tylko co to da :( Sytuacja psa sie przez to nie zmieni :(
-
Niestety Anico u nas nie ma aż tyle śniegu żeby były widoczne ślady . Ledwo ziemia jest gdzieniegdzie przypruszona :( Z sedalinem w taki mróz bym się bardzo bała :( Jędruś nie je przy mnie. Tak na prawdę to nie wiem kiedy on je ale jedzenie znika . Zje sedalin pójdzie nie wiadomo gdzie uśnie i zamarznie :( Z sedalinem jest różnie . Sa psy które szybko dochodzą do siebie a niektóre śpią dwa dni :(A są też i takie , szczególnie te dzikie lub przerażone że adrenalina blokuje działanie tego środka i nic na psa nie działa :( Niestety tak na prawde mam bardzo mało czasu dla Jędrzeja :( Nie moge zbyt długo poświęcić czasu dla niego . Pracuję 35 km od Białogonkowa a w Białogonkowie czeka na mnie ponad 20 psiaków. Już i tak mocno je zaniedbałam :(
-
Spróbuje tak zrobić ale w tym miejscu niestety nie będę mogła zostawić klatki i odjechać bo jest to miejsce na widoku :( Wolne mam dopiero w piątek więc wtedy przestawię klatkę
-
Pisałam do Cioci Jolly i dostałam odpowiedź że Ciocia testowała swoją sunię na psa sąsiada i podobno sunia ma za słaby zapach i nie zadziałała na pieska
-
Dziś byłam u Jędrusia dopiero po 17 . Niestety jedzenie czyli kiełbaski , pasztety i mięsko przymarzły na kamień :( więc nic nie było ruszone . Zjedzona była sucha karma sprzed klatki . Dziś tylko przez chwilke mignęły mi oczka Jędrusia ale wytropiłam ciekawe miejsce na środku łąki /pola gdzie chyba Jędruś spędza czas . Otóż kilka dni temu jak chodziłam za Jędrusiem to chodziłam tez po łąkach a nawet poszłam na budowę drogi tzn do jakiejś bazy drogowców . Na środku łaki leżała duża beżowa kurtka . Wtedy nie bardzo zwróciłam na nia uwagę . Potem, wczoraj czy przedwczoraj zobaczyłam że kurtka zmieniła miejsce o kilka metrów i sposób ułożenia a do kurtki dołączył jakiś plastikowy pogryziony pojemnik . Dziś juz wiem na pewno : to Jędruś tu dokazuje ! Dziś kurtka była pogryziona i poszarpana z wywleczona otuliną a do tych Jędrusiowych skarbów dołączyły pogryzione rękawiczki chyba jakiegoś " drogowca" i pogryziony patyk . Postanowiłam tu zostawić troche jedzenia . Na takiej otwartej przestrzeni lepiej będzie można go namierzyć w razie czego . Dzis zdjęcia są liche bo było już ciemno ale jutro rano sfotografuję to dokładnie Martwię sie o tego łobuza :( Zimno juz w nocy przeokropnie :(
-
Myślę Inko że to niezły pomysł :) A ten filmik rewelacja ! Szkoda tylko że Jędruś nie podchodzi chociaz tak jak ten piesio :( Leżałabym na trawie i czołgała się ile by chcial ;) A co tam .... w śniegu i błocie też bym sie czołgała ...dla dobra sprawy ;)
-
Mnie też tak mówił przez telefon ale to w naszym przypadku wychodzi bardzo dużo a jak nie złapie Jędrusia to i tak spora kwota byłaby do zapłaty :(
-
Istar ... nawet nie wiesz jak tego chcę :(
-
Ciociu kochana ... nie pisz proszę w ten sposób :( Będę robiła wszystko żeby tego niesfornego Jędrzeja ujarzmić ale tak jak pisałam na początku : wcale nie musi być tym razem happy end :( Też już bym chciała żeby to się szybko rozwiązało oczywiście z korzyścią dla Jędrusia .
-
Raczej wątpię Malagos :( Co by robił nocami w krzakach na mrozie ? Ale nawet jeżeli istnieje jakis procent szansy że Jędrzej ma dom to co to za dom? Nie wiem jak to wytłumaczyć ale czuję że musimy mu pomóc.
-
Na razie nie ma zasuwy więc nic się nie złapie ;)
-
Dziś po południu widziałam Jędrusia w lesie . To znaczy początkowo zobaczyłam go na tej bocznej drodze ale jak tylko zatrzymałam samochód to uciekł w las . Pobiegł tak głębiej . Choć muszę przyznać że były momenty że przystawał i chwilę na mnie patrzył ja próbowałam delikatnie go nawoływać i rzucałam a w zasadzie to upuszczałam mięsko . Widział to ale i tak pobiegł w las . Wróciłam do samochodu i odjechałam kawałek ale tak żeby widzieć to miejsce gdzie rzucałam mięsko . Wrócił i zjadl :) Niestety nie miałam wtedy aparatu . Wieczorem już go nie widziałam a jedzonko w klatce nie tknięte :( Bardzo martwię się o tego biedaka ...gdzie on śpi w taki mróz ? :( Dziś jadę już do Kielc bo jutro muszę być bardzo wczesnie w pracy . Będę myslała o Jędrusiu ale dojadę do niego dopiero koło 16 :(
-
Dzwoniłam dziś o jakąs radę do Jamora . No cóż , przez telefon nic nie wskórałam :( Dowiedziałam się tylko jakie są koszty jego interwencji ( pisał już o nich Hendra) Opowiedziałam z grubsza Jamorowi co i jak ma sie z Jędrzejem a on powiedział że las nie jest najtrudniejszym miejscem do łapania .
-
Niestety zrzutka pl na klatkę się nie wiedzie :( a Jędrusiowe przysmaki faktycznie nie rosną na drzewie :(
-
Cholewcia drogo ten dojazd w obie strony :(
-
Ciociu Poker a w którym to miejscu " tak zdecydowanie" go oceniłam ??? Napisałam że mam mieszane odczucia . Nie znam tego Pana osobiście . Napisałam tylko to co wiem od znajomej . Olena jak widzę też napisała ze swojego doświadczenia i Marysia opisała swoje . Zresztą nie ma o czym mówić . Zadłużyłam się na klatkę i absolutnie nie mam pieniędzy na interwencje Jamora , czy to udaną czy nie . Mogę zadzwonić do niego i zapytać o jakąs radę
-
No spróbuję ... ale Jędruś nawet nie chciał podejść do mojej konstrukcji z płyt i starych kurtek :(
-
No , nic nowego :( Własnie wróciłam od Jędrusia . Zjedzone do klatki :( Myślę że Jędruś jest już bardzo głodny bo nie zostawiam dużo przed klatką :( Niestety w klatce jedzenie przymarzło . Dołożyłam świeżego
-
Cavalliaa w środku nie wiem czy widać na zdjęciu nasypałam liści i mchu. Spróbuję jutro tak jak radzisz tylko nie wiem czy takiej wielkiej konstrukcji sie nie wystraszy :(
-
Przed chwilą byłam u Jędrzeja i tak jak myślałam , zjedzone do klatki :( dołożyłam jeszcze trochę ale juz staram się skupiać bliżej klatki .
-
Marysiu jak nastawiam zasuwę to jeżdże w nocy sprawdzać :) tak mniej więcej co 2-3 godziny
-
To chodzi o ilośc jedzenia i sposób jego " zamontowania" Zabierając zasuwę i dosłownie zawalając klatkę jedzeniem chciałam skusić Jędrusia różnorodnością i intensywnością zapachów już od początku klatki a nawet przed nią . Jędruś musi zobaczyć że w klatce , nawet na końcu jest pyszne jedzonko . Gdy zastawia się zasuwę to jedzenie ( szczególnie przy wielkich klatkach) trzeba przywiązać na końcu klatki . A wiadomo wiele na sznurku nie uwiąże się :( Do klatki i na początku tylko kilka kęsków się wrzuca.
-
A mnie się nie raz udało złapać psa na klatkę pułapkę . Kiedyś musiała tydzień stać klatka w polach zanim weszła do niej dzika sunia . Potem z Krzysiem wiele razy pomagaliśmy łapać psy u Słodkokwaśnej i prawie zawsze na klatkę . Nawet u nas w Białogonkowie mamy taka większą kocią na którą Krzysiu próbuje złapać kota z drutem na szyi . Klatka ciągle stoi , kot nie złapany ale małych psów to juz tam mieliśmy kilka ;) Co do Jamora to mam mieszane odczucia . U nas w Kielcach znajoma poprosiła go o przyjazd i złapanie bardzo wycofanej suczki Lamisi którą nasze schronisko wyadoptowało do osoby bez doświadczena z takimi psami . Sunia oczywiście uciekła z tego domu i ponad miesiąc nie udawało się ja złapać . Przyjechał Jamor , suni nie złapał a kasę wziął .... i to nie małą , chyba 350 zł . Za ok tydzień udało się sunię zapędzić na zamknięty teren i ja złapać . Oczywiście jak jeszcze przez jakiś czas Jędruś nie wejdzie do klatki to zadzwonię zapytać Jamora jakie widzi szanse dla takiego psa na takim terenie