-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jasza
-
Jestem na zaproszenie Jotpeg.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Nie zawsze można się fajnie, dobrze zachować...:-( Kiedy ostatnio jechaliśmy do Wisły, zatrzymaliśmy się na jakiejś stacji benzynowej, na chwilkę.. Damian poszedł coś kupić, ja oczywiście od razu zauważyłam jakiegoś małego psa krążącego nieopodal. Miał obróżkę, był zadbany, ale właściciela ani widu, ani słychu..:-( Moje ogony się rozszczekały okrutnie jak próbowałam go zawołać. Pies się spłoszył. Zamknęłam psy w samochodzie i pod choinkami, w cieniu, nasypałam mu wątróbkowych, psich ciastek. Podszedł dopiero, kiedy ja się odsunęłam z powrotem na bezpieczną odległość. I pojechaliśmy.:oops: Była piękna pogoda, ciepło, sama siebie pocieszałam i sama sobie mydliłam oczy... Pamiętam go cały czas bardzo wyraźnie. Mam nadzieję,że trafił na kogoś lepszego i jest zdrowy i szczęśliwy teraz.... Nie zawsze wiem jak, nie zawsze potrafię, mogę zareagować..:oops: -
Cudo podobne do rosyjskiego- szczęśliwe u Anitki :)
Jasza replied to iwonamaj's topic in Już w nowym domu
Czekamy na zdjęcia :-) -
Ryża Sonia i jej dzieci już mają domy - dziękujemy za okazaną pomoc
Jasza replied to buniaaga's topic in Już w nowym domu
Pani się odezwała? -
Zajrzyjcie jaki Rocki jest szczęśliwy w swoim własnym domu :D
Jasza replied to magda222's topic in Już w nowym domu
Trzy akwarelki dla Rockiego :loveu: Zapraszam serdecznie. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/233568-Trzy-ptasie-akwarelki-dla-Rockiego-Do-22-pażdziernika-do-20-00-Zapraszam-)?p=19814502#post19814502[/URL] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Pobudki przed czwartą...tak jakoś...:roll: Ale wszyscy byli bardzo mili.:loveu: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Aniu, jak ja sie cieszę cały czas, że to nie wyrzucona, zabłąkana sunia... Już mialam w głowie tysiac planów, juz w myslach zakladalam wątek na Dogomanii, kłóciłam sie z mężem, dzwoniłam do schroniska, uspokajalam swoje psy, robiłam posłanie z koca w łazience...sama nie wiem. Boże, jak się cieszę, że to się tak skończyło..:modla: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Za to dzisiaj w nocy.. Około wpół do trzeciej obudziło mnie szczekanie psa. Na dworze, jednak gdzieś tuż pod naszymi oknami. Cieniutkie, wątlutkie popiskiwanie, wycie, jazgocik. Cisza i od nowa. Po dziesięciu minutach byłam całkiem obudzona, z walącym sercem, szeroko otwartymi oczami. I tysiąc myśli. Skąd? Może ktoś wyrzucił psa na rondzie pod naszym blokiem? Może to szczeniak? Może leży potrącony.... Po kolejnych pięciu minutach wstałam, poszłam do łazienki zastanawiając się co robić...i wszystko ucichło. Czekałam. Dziesięc minut. Cisza. No, myślę sobie, okej, idę spać. Wszystko dobrze. Uspokajałam samą siebie. Położyłam się do łóżka. I oczywiście szczekanie, jeszcze bardziej cieniutkie i natarczywe, przerywane skomleniem.. Wyskoczyłam z łóżka z trzęsącymi się rękami. Dwa słowa do Damiana. Kurtka na piżamę, buty na gołe nogi. Lecę. W myślach już wizje, plany, gdzie zadzwonić, co robić, może ręcznik, może powinnam jedzenie zabrać.. Wychodzę przed blok, szczekanie jeszcze głosniejsze, tuż obok, za rogiem, pod nocnym sklepem, 20 metrów od mojej klatki schodowej. Zimno i mokro. Jest. Stoi. Nie wiem czy sunia czy pies, ratlerkowe chuchro z główką jak piłeczka tenisowa. Ogonek pod pupą. Płacze. Trzęsie się. Podchodzę. Na mój widok milknie i podnosi przednią łapkę. Przykucam. - Na rączki? - pytam. Wskakuje sama. Nie ma obrózki. Jest trzesącą się kupką mokrej sierści. Ma siwiuteńki pyszczek i wielkie spłakane oczy. Przytulamy się mocno. Ja mam sto stopni, ona - bo macam pod brzuszkiem, że to sunia - chyba zero, zero nic. Panika. W ogóle nie potrafię myśleć logicznie. Jestem o wpół do czwartej nad ranem na pustym osiedlu, w piżamie, z psem pod pachą i kompletnie nie wiem co robić. Gdzieś z tyłu głowy kołacze sie myśl, że chyba ją znam, że czasami widuje gdzieś na drugim osiedlu, że biega luzem...jestem jedank w2 takim stanie, że nie potrafię pomysleć spokojnie. Stoimy tak. Wreszcie wpadam na oczywisty pomysł, żeby dostać się do sklepu nocnego i popytać. Zaćmienie umysłu jakby mija. Drzwi w sklepie okratowane. Wstawiam głowę w okienko i wołam.P Przychodzi ekspedientka. Tak, wiem jak wyglądam. W piżamie, zapuchnięta od snu, rozkosmana, z metrowymi sznurówkami ciągnącymi się za mną, z ratlerkiem na rękach. Po krótkiej rozmowie okazuje sęe, że być może jest to Czika, sunia Pani S. Ani ja, ani Pani nie jestesmy tego pewne, ale uczepiam się tej myśli jak koła ratunkowego. Dowiaduję się gdzie mniej więcej mieszka mała, o ile to jest ona. Idziemy. Głupio dzwonić do ludzi o takiej porze w niedzielę. No cóż. Dzwonię. Odbiera dziadek. Przepraszam, pytam. Nie, nie znają, nie mieszka tutaj nikt taki. Dzwonię do kilku jeszcze osób i wracam do sklepu. Kolejne konsultacje, aaa, to nie ten blok. Idziemy dalej. Malutka już sie ogrzała. Wącha moje uszy. Już się nie trzęsie. Następny budynek, domofony z kodem i numerami bez nazwisk. Dzwonię. Cisza. Trafiam za trzecim razem. - Yyy, bardzo przepraszam, ale czy mieszka tutaj, w tej klatce... Jest! Mieszkają pod czwórką, ale wczoraj byla impreza i nikt mi nie otworzy. No tak.:angryy: Pani przypomina sobie, że sąsiadka spod trójki czasem się malutka opiekuje. (O ile mam na rękach Czikę :roll:, ale w ferworze poszukiwań zapomniałam, że być może w/w śpi sobie w swoim własnym łóżeczku ).. Dziękuję. Dzwonię pod trójkę i od razu zostaję wpuszczona do środka. Otwiera babcia w piżamie, ROZPOZNAJE CZIKĘ!!! :loveu::multi::multi::multi:rozmawiamy, ciskamy gromy na imprezowiczów, którzy popili i zapomnieli o psie :angryy:) przekazuję przysypiająca maliznę babci, Czika leci od razu do sypialni :biggrina:) W tym czasie po osiedlu krąży już Damian z Misią i Reksem, zaniepokojony co tak długo robię. Zauważa mnie i widząc jak wygladam chce zlapać się za głowe, ale w każdej ręce dzierży smycz.. Wracamy do domu. Reksio niewzruszony wykorzystuje "spacer", żeby strzelić kupę. Usmiecham się od ucha do ucha. Napięcie opada. Tak się bałam... Pakujemy się do ciepłej jeszcze pościeli. Reksio zakopuje sie tuż przy moim brzuchu i wzdycha ciężko. Zasypiam. Nic mi się nie śni. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wymierzą :-) Jedne ubranko szyje moja Mama, jedno zamówili przez internet. Będzie miała szafę większą niż oni ;-) Wczoraj byliśmy na działce - ja z ogonami od wczesnego rana, bo Damian malował pokój, dołączył do nas wieczorem. Grzałam się w słońcu na tarasie, piłam grzańca, grabiłam liście pod bacznym okiem Misiowym ( pilonowała i kladła się na świeżo wygrabionym miejscu zmieniając pozycję i przenosząc się tam, gdzie własnie skończyłam ;-) ). No i malowałam trochę, piekłyśmy z Mamą jabłka na blasze, jadłyśmy żurawinę, Tata sadził drzewko pigwowe ( tu znowu Misia pilnowała, bo nawóz pachniał zniewalająco..:p). Ech, szkoda, że zima za pasem... -
Ryża Sonia i jej dzieci już mają domy - dziękujemy za okazaną pomoc
Jasza replied to buniaaga's topic in Już w nowym domu
Witam niedzielnie. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Tosia jest wielkości świnki morskiej, nawet weterynarz nie chciał wierzyć wpisowi w książeczce. -
Dora uciekła! .....piękna pół roczna Dora musi opuścić DT - szuka DS
Jasza replied to feliksik's topic in Już w nowym domu
Miałam dzisiaj maila w sprawie Dory. Odpisałam i poprosiłam, żeby zadzwonili. Mi się wydaje,że to jednak czyjś pies,wypuszczany bezmyślnie. Po akcji plakatowania ktoś/właściciel zauważył i przestał to robić. -
:diabloti: A jak reagują na sterty suchych liści, albo liście popakowane w worki i ustawione w dziwnych miejscach? Moje się skradają na ugiętych łapach, całe w strachu, a potem, jak już napięcie opadnie i widzą, że to nic takiego - obsikują z każdej strony :p
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Nie zazdroszczę takiej akcji ... Dobrze, że zdążyłaś złapać weta. Ja też kilka razy ściągałam weterynarza w niedzielę na przykład, jeszcze jak mieszkałam z rodzicami, ale On mieszkał dwa bloki dalej, więc wiedziałam gdzie w razie katastrofy biec. Twoje chodzą już w ubrankach? Mój brat zaczął teraz szukać dla Tosi czegoś i się okazuje, że muszą szyć na wymiar, bo takich małych nie znaleźli ;-) -
Pięknie! I jeszcze słońce dogrzewa mimo października.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Nas dzisiaj przywitał szron. Misia się od razu wytarzała, tak jak się tarza w śniegu. :loveu: Jaka szczęśliwa! -
Ryża Sonia i jej dzieci już mają domy - dziękujemy za okazaną pomoc
Jasza replied to buniaaga's topic in Już w nowym domu
A Pani ma w Szczecinie rodzinę? Może tam można się z Nią spotkać i porozmawiać? (Pani brzmi fajnie :-) ) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Aaaaa...JESTEM GŁODNA!!! [IMG]http://www.megapedia.pl/rp/1743/przepis-na-frytki-z-posypka.jpg[/IMG] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Zgłodniałam. :roll: Na remont chyba muszę poczekać do przyszłego roku... Za to w sobotę malujemy duży pokój i trochę go odświeżymy. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Patmol']frytki się bardzo szybko smażą :diabloti: i im bardziej przypalone -tym bardziej lubię:evil_lol:[/QUOTE] Szybko, to się robi tuńczyka z makaronem i pietruszką ;-) Tylko dwa pyszczki jeszcze chętne do jednego talerza. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Pegaza']Jaszo gdzie kupujesz ten płyn leśny bo ja nigdzie dostac nie umiem;) też lubię te chwile w wannie tak jak magda222 jestem po remoncie i mam również wannę z podłokietnikami;) M zrobił nastrojowe oświetlenie ledowe koloru niebieskiego i białego mlecznego, gaszę światło sufitowe i załączam led.. włączam radio, biore gazetę lub książkę i leżę hmm niedługo bo.. u mnie to cora się dobija, psy drapia po drzwiach a M to mi włazi by pogadac.. taa a najbardziej lubię posiedziec wieczorem kiedy już wszyscy śpią a ja mogę sama posiedziec pogladac tv ..poczytac czy posiedziec przy laptopie ale to też do czasu bo Livka zagląda nerwowo czy juz wstaję i idę z nią spac..;) więc jak widac takich chwil mam mało;)[/QUOTE] Płyn leśny kupuje Damian w Lidlu, taki zupełnie zwyczajny, miętowozielony, ale pachnie cudnie. Boże, jak ja marzę o takiej łazience....:modla: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Aaaa, w kuchni nie mam miejsca na pralkę, w przedpokoju też nie, mieszkanie chyba muszę zmienić... Jak się kąpię, to ogony z przerażeniem w oczach obserwują, że z własnej,nieprzymuszonej woli wchodzę do wanny pełnej wody :diabloti: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='magda222']Najlepiej wypoczywam w wannie z książką :) Jak remontowałam łazienkę każdy doradzał: "Do takiej małej łazienki najlepsza kabina prysznicowa". A ja się uparłam na wannę z podłokietnikami ;) Lubię też pójść chociaż na chwilkę do lasu. Mam do niego dosłownie kilka minut :) A w lesie stawy, ptaki... Uwielbiam... :)[/QUOTE] Ja planuję remont łazienki ( nie wiem kiedy..) bo mamy taką w rozsypce starutką...i też nie wiem co robić, bo uwielbiam wannę, a miejsca malutko... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Frytki lubię, tylko się je strasznie długo smaży. Ja jestem antykuchenna.:splat: Książki w czasie tygodnia to też ciężko, czytam w tej wannie, usadowiona w pianie, Damian mi wali w drzwi z częstotliwością trzy razy na pięć minut, po dwóch stronach oczy się zamykają, senno mi...i wychodzę, coby się rzeczywiście nie utopić.