Kasia77
Members-
Posts
4673 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasia77
-
[quote name='Secia']oj to nie dobrze jak zaczyna boleć. leki przeciw bólowe niepomagają? A brzunio wielki z guzami :-( Kasiu mam nadzieję, że będziecie wiedzili, kiedy podjąć decyzję.[/QUOTE] przeciwbólowe na razie pomagają, Nisia bierze w sumie od niedawna, i tylko wtedy jak widać ze czuje sie źle, ale ogólnie jest jeszcze w porzadku(o ile mozna tak w ogóle napisać) , ma jako tako apetyt, poluje na prosiaki, jest aktywna i uwielbia mojego tymczasa Borysa- jaka ona jest szcześliwa kiedy przychodzi do mnie w odwiedziny i dopada do Borysa :) , może cos jej sie kojarzy, Borys to duży czarny pies. Dziś musze kupić kolejne tabletki, bo ten carprodyl co miała juz sie skończył. Przydałby sie mały zapas czegos przeciwbólowego. Cierpieć jej nie pozwolimy.
-
Jamnikowaty Ząbek od 2 lat w DT. Pomóżcie ogłaszać i szukać DS!
Kasia77 replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='ana666']Napisałam do Maupy prośbę o zmianę tytułu wątku bo ten jest nieakutalny. Kasiu a jaki będzie koszt szczepień?[/QUOTE] komplet z 60-70 zł chyba, sama wscieklizna 25zł ? - nawet nie wiem ile w tej chwili kosztuje dokładnie Prosiłabym o pieniażki na chocby wsciekliznę samą, jak ktos moze grosz na jedzenie tez proszę... Mam w tej chwili bardzo trudny czas- poważnie chorą jamniczkę - moją osobistą , prócz tego drogo chorującą tymczasowiczkę- jamnikowata Pineskę, , niedawno odeszła moja tymczasowiczka, leczenie pochłonęło mocno obciążony budżet ([url]http://www.dogomania.pl/threads/132566-Piekna-psia-dusza-odesz%C5%82a-w-ramionach-swojej-Pani.-Do-zobaczenia-Zorko!/page30[/url]) dlatego nie jest dobrze... -
SONIA po roku znów wraca z adopcji :(((. Pomocy !
Kasia77 replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='daśka'] sunia coś przeczuwa,ponieważ od dwóch dni jest grzeczniutka jak owieczka[/QUOTE] biedna, z ciepłego, suchego domku do kojca. Oby lekko to zniosła.... Numer konta i wszystko inne potem, zaraz wioze swoja jamniczke na operacje , podejrzenie- mięsak... , nie mam głowy ... -
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
Kasia77 replied to nescca's topic in Już w nowym domu
[quote name='Sarunia-Niunia']Zaglądam do Maksia po urlopie... Co tam słychać u Kochanego zucha? Jak dziąsełko? Czy to tylko zapalenie, czy coś innego? Przytulaski i mizianeczka dla Maksiunia...:):):)...[/QUOTE] Maksiu, Maksiu... Tamta zmiana była niby zapaleniem, ale jest już następna, duuuża, jeszcze dziś zabieram go do weterynarza. Ostatecznie z preparatów nad którymi myslałam zamówiłam ten : [url]http://www.sklep.vetfood.pl/pl/oferta/dla_psa/choroby_nowotworowe/[/url] i tym Maks jest wspomagany. Póki co jego samopoczucie i ogólna kondycja nie uległy zmianie. Maksiu jest jaki był - zakochany w Pani i z nadmiarem tłuszczyku :) Pieniędzy z jamniczej skarpety juz Maksiu nie ma a potrzebuje karmy, skończył mu sie Orijen, karma starcza mu na długo, bo Maksiu jada ją jedynie dodatkowo, ale jada, bardzo lubi, więc bardzo proszę o woreczek Orijena albo innej dobrej bez zbożówki -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Napisze troche wiecej póxniej, teraz tylko pare słów, bo jade zawiexć moją jamniczkę Misię na operacje - usuną guza Za zabieg Pineski- amputację 170zł + dojazdy do weterynarza RAZEM 200zł antybiotyk i- tabletki i zastrzyki które dostawała przed antybiotykami w tabletkach około 100zł - 300zł długu + 40zł prześwietlenie RTG kontrolne ropnia Niedawno odeszła moja tymczasowiczka, leczenie pochłonęło mocno obciążony budżet, dlatego serdecznie dziekuje za pamięc o Pinesce . Cykloida - dziekuje za wpłate dla Pineski - 30zł Przepraszam że dopiero teraz ją wypisuje, ale to był dla mnie ciężki czas... : http://www.dogomania.pl/threads/132566-Piekna-psia-dusza-odesz%C5%82a-w-ramionach-swojej-Pani.-Do-zobaczenia-Zorko!/page30 -
Dziękuję Wszystkim którzy byli obecni na wątku Zory, pomagali i wspierali Nas. Dziękuje za wsparcie finansowe, dziękuje za każde dobre słowo. Szczególnie chciałabym podziękować wyjątkowej osobie która była dla mnie ogromnym wsparciem w chorobie i po śmierci Zory - dziękuje Pani Elżbieto [SIZE="1"]na stronie 29tej uzupełniłam wszystkie wpłaty które wpłynęły w ostatnim czasie a które nie były wypisane - bardzo Wam dziękuje za wsparcie
-
[quote name='Secia']Co tam u naszej pięknej jamnisi słychać? dawno nie było wiadomości.[/QUOTE] Różnie , bywają gorsze dni, widać że boli, zwłaszcza jak sie Nisia kładzie to guzy przeszkadzają, brzusio wielki- tym razem juz nie od normalnego przybierania na wadze... Postaram się niedługo wlepić jakieś zdjecia, nie wiem kiedy, strasznie chorowity mam czas u swoich psów, strasznie.....
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Sarunia-Niunia']I co? Dalej ten ropień "nie rusza"? Biedna ta Pinesia, jeszcze złamany paluszek - w sumie dobrze, że kulenie nie ma innej przyczyny...[/QUOTE] palec miał się zrosnąć, powinien, ale po jakims czasie bardzo spuchł, widac było ze w srodku siedzi ropa, okazało sie ze prócz tego ze peknięty, to Pineska ma naderwany w tym palcu pazur. Dostało antybiotyki, najpierw jedne, potem inne-takie które sa najskuteczniejsze w takich przypadkach, ale ani antybiotyki ani codzienne opatrunki i moczenie w mydlinach nic nie pomogły, przedwczoraj Pineska musiała przejsc amputacje tego palca, jutro jedziemy na zmiane opatrunku, wiec będziemy wiedzieli jak to sie wszystko goi -
Jamnikowaty Ząbek od 2 lat w DT. Pomóżcie ogłaszać i szukać DS!
Kasia77 replied to ana666's topic in Już w nowym domu
Ząbkowi teraz-w sierpniu kończą się szczepienia, strasznie szybko mija ten czas... -
Wczoraj o godzinie 20tej Zora odeszła.... Do końca miałam nadzieje na cud, kupiłam kolejne preparaty na stawy i odbudowe mięśni, zamówiłam preparat dla koni podawany psom, miałam nadzieje że cokolwiek będzie mógł zmienić, że któregoś kolejnego dnia moja Fasola podniesie się i pokuśtykała jak wcześniej... Przez kilka dni nie mogła zrobić kupy, nic nie skutkowało, zadziałał dopiero czopek glicerynowy, od tych kilku dni przebieraliśmy pieluchy, z Zorki pociekało bezwiednie, jelita juz nie pracowały , wczoraj nad ranem siedziałam przy niej długo bo w jelitach "grało" , brzuch twardy, męczył ją ból, dałam tramal i dopiero ulżyło. Zorusia nie chciała już współpracować na dworzu - nie chciała iść, przednie łapy nie chciały juz iść, nie miały siły. Wczoraj rano kiedy ją zniosłam na ogród, miałam ostatnią nadzieje... ale nie zdarzyło sie nic , Zorka pokręciła się w kółko, ledwo, to był koszmarny wysiłek. Wieczorem przyjachała weterynarz , prosiłam żeby obejrzała Zore bo jeśli byłby jeszcze najmniejszy cień szansy na poprawe, że preparaty które jej podaje zadziałają , że ta walka ma sens, to będziemy walczyć, ale nie było nadziei, żadnej, najmniejszej nadziei. Weterynarz powiedziała że najchętniej powiedziałaby żeby karmic ją tymi wszelakimi preparatami i czekac na efekty i by uciekła, bo to poco przyjechała to najgorsze co musi w swoim zawodzie zrobić, ale to byłoby przedłużenie Zorze życia o kilka dni . Niunia nie miała już w ogóle mięśni w tylnych łapach. Weterynarz powiedziała że za żadne pieniądze nie będzie cudu, nigdzie i nigdy, nie ma miejsca na ziemi i poreparatów które mogłyby sprawić żeby cokolwiek było lepiej. Do tego przestały funkcjonowac normalnie jelita i sprawiały kolejny ból, z dnia na dzien byłoby tylko gorzej, coraz gorzej. Wczoraj Zorka miała spokojny dzień, z tych lepszych, ale wieczorem już z powrotem zaczynało przewracać sie w jelitach, noc byłaby bólowa, ale juz nie była....niunia odeszła w domu, na swoim legowisku, przy rodzinie. Wszyscy mówią że tak było najlepiej dla Zorki, ze tak trzeba było, ale.... jakie to zycie ma sens? Te 8 m-cy minęło za szybko, wszystko za szybko, za krótko była wesoła, za mało tych lepszych dni, za dużo obrzydliwego losu, jaki to wszystko ma sens Ostatnie dni mojej Fasolki : To zdjęcia zrobione po przyniesieniu Zorki do domu, na dworzu próbowaliśmy nakłonic ją do przejścia chociaz kawałka, ja trzymałam tył na szalikach, mąż prowadził za szelki, ale Zora sie zapierała, nie chciała, nie miała sił
-
SONIA po roku znów wraca z adopcji :(((. Pomocy !
Kasia77 replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='daśka'],jeżeli nikt jej nie zabierze,to zostanie zawieziona przez Adama do schroniska.[/QUOTE] Jakie schronisko jej grozi? Czy ta mordownia w Glinczu jeszcze na tamtych terenach działa? -
SONIA po roku znów wraca z adopcji :(((. Pomocy !
Kasia77 replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='toyota'] Udało mi się załatwić miejsce w hoteliku 300 zł za miesiąc z karmą, co jest prawie cudem, bo wszędzie są kolejki. Moja Mama deklaruje 30 zł miesięcznie stałej deklaracji. Ja mogę dać 20 zł od września. W tym miesiącu zapłacę za szczepienie Sonii i opłacę jej ogłoszenia u CatAngel (130 ogłoszeń za 15 zł). [/QUOTE] To u mnie suńka miałaby mieszkać gdyby miała uzbierane 10zł dziennie. To duzy pies, myślałam że jest mniejsza, ale sytuacja jest jaka jest,wiec mogłaby przyjechac za 300zł m-cznie, w tym karma oczywiscie, ale [B]musi[/B] miec pewne stałe deklaracje, mam 8 psów na swoim utrzymaniu, w tym psy chore, leczenie i utrzymanie ogromnie kosztowne, nie ma skad na to brać... dlatego suńka musiałaby miec zabezpieczenie finansowe, inaczej nie dam rady pomóc -
koss- Zora siku robi pod siebie, ale na kupe chce na dwór, ona nie wstaje w ogóle, nie próbuje nawet się dźwigać, ja widze ze chce wyjsc bo widac w jej spojrzeniu albo robi taki ruch po którym widze ze chciałaby wstać, a kiedy mnie nie ma na widoku to głosno szczeka, wie ze jak szczeka to przyjde do niej a ja wiem ze ona wtedy chce wyjsć, tak jest i w dzień i w nocy. Na dworzu tył trzymam jej na szalikach, ona próbuje stawac w takiej pozycji jak do kupy, ale rzadko kiedy cos poleci z pod ogona, chciałaby tą kupe zrobic a nie moze , tam nie ma już czucia, nic nie pracuje normalnie. najgorsze sa właśnie te chwile kiedy "stoi", ona ma baaaardzo słabe przednie łapy, wygięte w pałąki, nie daje rady się na nich utrzymać, chwila takiego stania to dla niej potworny wysiłek, strasznie strasznie ja to meczy, mimo ze cały tył trzymam ja Czuje taką bezradność i taki żal potworny za to że tak ją ktoś skrzywdził- za te dwa lata w schronisku które były dla jej stawów zabójstwem, , ze los taki podły i niesprawiedliwy, wszystko jest bez sensu W takiej pozycji stoi , końcówki łap podwijają sie pod spód, przednie uciekaja całkiem do srodka Tu oczka bez bólu, patrzy co sie dzieje na ogrodzie
-
Dziękuje za wpis. Kiedy Zora dostała tego silnego bólu ( tego z filmu), to wtedy właśnie "poszedł" jej cały tył, kiedy atak przeszedł i wyniosłam ją na dwór to z jako tako samodzielnie chodzących tylnych łap nie zostało juz wiele, czucie jakies jeszcze ma, przebiera łapami kiedy podtrzymuje ja w pozycji stojącej ale weterynarz mówi ze to czucie jedynie powierzchowne Teraz, kiedy kojarze te jej silne ataki po kolei, to wiem, ze to własnie w takich momentach za kazdym razem "psuło sie" w Zorze cos wiecej Gdyby w momencie takiego bólu był obok weterynarz, to prosiłabym zeby jak najszybciej skrócił te cierpienia, ale potem , kiedy juz ból odpusci i tak jak teraz Zora jest na silnych lekach i nic nie boli albo przynajmniej mało dokuczliwie,nie jest tak łatwo, to najstraszniejsza sytuacja z która nie mozna sobie poradzić, ja nie umiem, bo pies wygląda normalnie, szczeka kiedy szczekają na cos inne, nastawia uszy, obserwuje otoczenie ,nawet je sama z miski kolację co w ostatnim czasie praktycznie sie nie zdarzało, i tylko jak chce sie podnieść i nie moze to tak patrzy na człowieka, piszczy bo cos chce, nie moze po psiemu sie załatwić, zastanawiam sie wtedy coby mi powiedziała gdyby mogła, coby wolała... Dziś byłam w klinice po antybiotyk dla Pineski, druga z przyjmujacych tam weterynarek zapytała o Zore po czym dała mi jasno do zrozumienia, że ją meczę , bo co to za zycie lezeć tak non stop To najgorsza sytuacja jaką mozna sobie wyobrazić - jeden powie tak jak dzis weterynarka ,ze pies sie tylko meczy, takie zycie to nie zycie, inny walczy bo , chociaż wie ze z czasem bedzie tylko gorzej Gdyby Zora miała chociaz silne przednie łapy które chciałyby i mogły ją nosić, a ona ma je takie słabe i powyginane , ze kiedy ja postawie i trzymam jej tył, to te przednie ledwo stoją, nie ma w nich w ogóle sił W tej chwili Zora dostaje zastrzyki Tramal i Nivalin -wykupiłam recepte Zapytałam przedwczoraj wetke, czy jest cokolwiek, jakikolwiek srodek za jakiekolwiek pieniadze (gdyby to od nich zależało) zeby była nadzieja, szansa ze moze być cokolwiek lepiej , powiedziała ze nie, taka starość, chyba ze odmłodzilibyśmy Zore o 10 lat.
-
Nikt nie pomoze? kto moze powiedzieć cos na temat w.w weterynarzy?
-
[quote name='brazowa1']wiem,o co chodzi-tak było z Miką. Gorejący wzrok,sprawny pies do połowy i te przeklete tylnie nogi,które nie chcą trzymac psa. Nie wiem,jak moge Wam pomóc,poza wpłatą na kolejne zatrzyki :( Trzymaj się Kasiu. Zora jest na Tramalu ... Moze bedziecie mogli cos jeszcze poradzić, wiem, ze nie ma nadziei, ale muszę, to mnie trzyma jako tako o siłach.... http://www.dogomania.pl/threads/212155-Ortopeda-od-przypadk%C3%B3w-beznadziejnych-PILNE!!!?p=17360311#post17360311
-
Ortopeda od przypadków beznadziejnych potrzebny :-( , najlepiej z okolic Trójmiasta ale nie koniecznie , ważne zeby na 200% mozna było być pewnym diagnozy. Przegladajac fora natknęłam sie na : MADRESKI z GRUDZIĄDZA , ZALEWSKI Z GDAŃSKA ,KOPCZEWSKI Z GDAŃSKA, LEWANDOWSKI Z OLSZTYNA , w Warszawie pojawia się najcześciej Sterna, Janicki , ale moze ktos ma doswiadczenie z tymi z poza Warszawy. Pies z silnym zanikiem mieśni - tylne łapy , przednie słabe , silne zwyrodnienie kręgosłupa, potrzebuje wiarygodnej konsultacji, proszę o namiary na pewnych weterynarzy
-
nie wiem co bardzo a co nie bardzo, czopek miał byc dodatkowym ratunkiem gdyby zastrzyki nie pomogły, kiedy dzwoniłam do lecznicy o porade - spytać co moge jeszcze zrobic jesli zastrzyki nie pomogą(tego sie bałam), było juz zamknięte ,nie zdażyłabym dojechać choćbym nie wiem jak chciała, mieszkam kawał poza miastem, Zora była juz po dwóch przeciwbólowych zastrzykach a tu nie ma całodobowych klinik, wiec co jej miałam dodatkowo i wzglednie bezpiecznie podac sama w domu ? Niunia teraz śpi, zasnęła na szczescie..... Na filmiku chciałam pokazać jak to jest kiedy stan Zory sie załamuje, dziś mielismy własnie taki dzień. A zaczęło sie dziać źle od połowy czerwca -pisałam o tym 16go .06 , poprzednimi razy kiedy sie pogarszało i łapały ją takie nerwobóle dostawała zastrzyki i pomagało, bywały lepsze i gorsze dni ale jakoś mijały na tych zastrzykach i tabletkach(w zaleznosci od nasilenia bólu) dzis nie pomogło, jutro oczywiscie stawiamy sie w klinice i zobaczymy co dostanie... W tej chwili śpi spokojnie.
-
Zora czuje się źle, bardzo źle, cały czas pada, jest mokro,ona od dawna praktycznie w ogóle nie chodzi, tylko leży, a obecna pogoda sprawia ze Zora cierpi , nie opowiem Wam tego bo sie nie da opowiedzieć, filmik to tylko filmik- krótka straszna chwila ,ale zobaczcie... - http://www.youtube.com/watch?v=RlVvIUKE9go nie pomagają nawet zastrzyki, dostała dziś podwójną dawkę i nic nie pomogły, jedyne co bym mogła jej jeszcze podać prócz zastrzyków to czopki pyralginy (po konsultacji z weterynarzem) ale nie mam, nie ma nikt kogo pytałam, nie ma w aptekach do których dzwoniłam, a ona skowycze, patrzy błagalnym wzrokiem a ja nic nie mogę zrobić, nic nie moge, po ludzku z bezsilności wyje razem z psem Jeśli taki stan będzie sie utrzymywał...ona nie moze tak cierpieć. To jest straszne, pies do połowy całkiem zdrowy,żebyscie widzieli jej oczy, jak patrzy...