Jump to content
Dogomania

Kasia77

Members
  • Posts

    4673
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasia77

  1. Wczoraj rano zanim pojechalismy do weterynarza, Nisia sama wyszła z legowiska i poszła dwór zrobic siusiu , więc miałam nadzieję, że jak przeciwbólowy zastrzyk zadziała, to i choć zje troszkę, ale odkąd pisałam ten wczorajszy post, ona juz tylko leżała, nie wstawała, nie jadła,wodziła tylko oczami za każdym kto przy niej był Pod wieczór stan gwałtownie się pogorszył, z chwili na chwilę zupełnie uchodziło z niej życie... Do weterynarza pojechała ze swoją ulubioną Panią z którą jeździła za kazdym wcześniejszym razem(miała taką osobę w rodzinie którą szczególnie sobie upodobała) i która do samego końca przy niej była. W ogrodzie na którym tak uwielbiała polować na świnki ma swoje miejsce, na zawsze...
  2. czy ta panna : [url]http://jamniki.eadopcje.org/psiak/367[/url] jest u Was w schronisku?, wiadomo coś o niej?, jak sobie radzi?
  3. [quote name='Marysia O.']Mam nowe informacje na temat naszej staruszki. Została zabrana ze schroniska i obecnie przebywa w hoteliku. Po wizycie u weterynarza jej wiek oceniono na 10 lat. Sunia znajduje pod opieką fundacji Mopsy w Potrzebie. Nie wiem niestety jaki jest stan jej właścicielki i czy sunia jest do adopcji czy cały czas czeka:([/QUOTE] Czy wiadomo jak potoczyły sie losy staruszeczki (ta z wystającym jęzorkiem ), czy wróciła do właściciela, czy ma lub szuka nowego domu? Na stronie Mopsów w Potrzebie jej nie ma, dlatego pytam tutaj
  4. Nie mogłam wysłać PW.... Wcześniej był Orijen, więc teraz dla odmiany smaków, można zamówić Maksiowi to: [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/taste_of_the_wild/taste_of_wild/177983[/url]
  5. Wróciliśmy od weterynarza. Już na oko weter. powiedział ze Nisia ma wodobrzusze , zrobili USG - jest masakra jak weter.sama powiedziała... od klatki piersiowej do pęchęrza nie widać nic prócz guzów ( tam gdzie powinien być pęcherz moczowy jest guz, pecherz jest zepchniety kawał niżej), ich kolor sugeruje ze jest w nich krew, nie widać narzadów wewnętrznych prócz kawałeczków pecherza otoczonego wodą, cały obraz USG gdziekolwiek by nie patrzeć, to guz. Weterynarz była bardzo zdiwiona, że taki mały organizm w ogóle radzi sobie jeszcze... ze nie ma krwawień i zaden guz nie pękł do tej pory. Wiem, ze i bez USG wiadomo, ze stan jest krytyczny, ale mysle że było ono potrzebne domkowi, Pani Nisi, mi i wszystkim którzy sie tu nia opiekują, zeby miec niezachwianą pewnosć, ze decyzja jest własciwa i to juz TEN czas... Niunia dostała zastrzyk przeciwbólowy, żeby ten ostatni dzień nie bolało.. Poprosiłam o założenie wenflonu, zeby następna wizyta była jak najmniej stresowa, nie chciałam zakładania wenflonu kiedy pojechałaby po ostatni zastrzyk, bo jest ryzyko ze przy jej stanie i biorąc pod uwage ze jamniki maja "pokręcone" żyłki , nie zawsze idealnie udaje się tak od razu wenflon załozyć, więc zeby wyeliminować niepotrzebe, nieprzewidziane sytuacje, wenflon juz Nisia ma, dalej wszystko będzie szybciutko i na 100% bezbolesnie . Nie podjełam decyzji "od ręki" bo nie chciałam podejmować ich sama. Być moze Olu, chciałabyś porozmawiać z vweterynarzem, podaje telefon do kliniki 59 7220172 - jakby co, poproś doktor Karolinę- to ona robiła USG i najdokładniej bedzie w stanie odpowiedziec na wszystkie pytania. Albo dzis wieczorem albo jutro trzeba pozegnać Nikusię , pomóżcie w decyzji
  6. Nika nie je, wczoraj wcisnęli w nią cudem kawałek kotleta, dziś byłam świadkiem jak stała rano nad miską, niby głodna, niby by chciała jesc, ale wszystko co się podetknie jedynie powącha i odwraca głowę. Tylko piła wode, ale już i pić teraz nie chce :sad::-( Ból wymalowany ma na mordce... Maleńka główka, maleńkie łapeczki ,ogromny brzuch w którym juz nie miesci sie guz i te smutne oczy:sad::-( Boże... za co te psy tak cierpią? nie ma sprawiedliwosci na tym świecie... Dziś tylko już leży, nie ma siły chodzić. Nie mozna podać jej przecibólowych tabletek, bo nie je, więc nie ma jak. Nie dałam rady zabrać jej wczoraj do weterynarza, ale zabiore jutro, chce zeby ja poprostu zobaczył i ocenił... Może to i głupie, bo przeciez Ja nie wierze w takie tam różne..., ale śniła mi sie trzy dni temu moja Zorka, biegła do mnie ścieżką biegła taka radosna, w podskokach ,taka bardzo roześmiana i wesoła , taka jakiej nigdy nie widziałam (myśle że własnie tak wyglądała jako kilkuletni, zdrowy pies) . I tak patrze na nią i po chwili pomyślałam że to nie moze być Zora z okresu kiedy u mnie mieszkała bo przeciez ja jej takiej nie znałam i nigdy takiej nie widziałam, - takiej zupełnie zdrowej i szczesliwej . Skąd przyszła i co mi chciała powiedzieć - to każdy moze sobie zinterpretować po swojemu..., Tej nocy ,przyśniła mi sie też Niki, Niki chora, z wielkim brzuchem. Strasznie ciężko mi to pisać, strasznie ciężko... patrzeć na cierpienie i zadawać w kółko to samo pytanie bez odpowiedzi - Dlaczego?!:-(:-( Chciałabym żeby Nisia poprostu zasnęła i nie otworzyła już oczek, żeby los sam zdecydował i nie trzeba było podejmować tych strasznych decyzji, ale jeśli tak się nie stanie , to myślę , że Nisi trzeba pomóc odejść, tak będzie dla niej lepiej , powinna dołączyć do Zorki i być jak ona, z powrotem zdrowa, radosna i szczęśliwa ,uwolniona od tego piekła na ziemi...
  7. [quote name='daśka']Kasiu bardzo Cię proszę trzymaj miejsce dla Sunieczki.Mnie w ciągu tygodnia ciężko dograć transport.Dzwoniłam do Cioteczki od transportu,ale muszę napisać na maila,ponieważ tel nie odpowieda,a może mogłaby pojechać w weekend.[/QUOTE] ok, jak coś, to dzwońcie na telefon :)
  8. [quote name='danka1234']okropne wieści u Was,choróbstwo zamiast zaprzestać, rozprzestrzenia się i atakuje kolejnego psiaczka. Oby wreszcie psiaczki wyzdrowiały i wszystko wróciło do normy. Podaj konto,JS wesprze jeszcze dług Pinesi kwotą 100zł ,jakieś paskudne fatum wisi nad tą psinką, co raz kolejne choróbstwo atakuje. Kasiu co u Misienki? guz wycięty , kazałam wysłać do badania histopatologicznego. Źle bardzo Misia znosi to wszystko, bardzo źle, bardzo jest cierpiąca, w oczach sam ból. dzis na zastrzyki jedziemy, a ona potwornie boi się weterynarza, co ona wyczynia w klinice .... Pineska wczoraj miała zdjęte szwy, zagoiło sie wszystko dobrze. Zdjęcia z przed kilku dni, jeszcze z zawiniętą łapą (..... i wiem ze pina jest gruba, ale ciągle sie odchudza :) )
  9. [quote name='nescca']Kasiu.... nie pozwolimy Mu cierpieć. Jeśli tylko zdecydujecie ,że Maksiowi trzeba ulżyć to proszę...zróbcie to w najmniej bolesny sposób. Wiesz sama..... dużo ketaminy dopiero potem morbital dożylnie. Matko....tak mi Go żal.Kasiu....a może Max by teraz wolał puszki? Zaraz po niedzieli wyślę pieniążki.[/QUOTE] Maksiu boi się bardzo kliniki, on boi sie w ogóle obcych miejsc, bardzo boi sie ulicy, hałasu, spacer na smyczy chodnikiem przy ulicy(mimo ze wiejska i spokojna), to dla niego straszna kara Dziś jade z nim na zastrzyki- przeciwbólowe i antybiotyk. Biedny, leciała mu ta krew wczoraj z pyszczka, ale tak miało byc, bo przeciez pocięty taki... Najbardziej boje się, ze on bedzie miał wielka chęć, siłe i wole zycia a nie bedzie mu wolno pozwolic żyć, bo czekałaby go śmierc głodowa , w najgorszym miejscu rozprzestrzenił mu sie ten nowotwór, w najgorszym. I Pani szkoda, bo Maksiu to takie oczko w głowie, tylko rok miał normalnego życia, tylko jeden, głupi, krótki rok! Pani mu gotuje, Maksiu kocha mięso, zresztą on w ogóle kocha jeść, jedzenie to jego pasja, jego życie, i tak go los urządził... Puszki tez lubi, byle dużo mięska, ale jak na chrupki ma cheć, to idzie do worka z karmą, lubi sobie "mamlać" to suche, mimo wszystko woreczek czegoś dobrego moznaby kupić.
  10. [quote name='danka1234']Kasiu zaszczep Bąbla kompletem szczepień by nie złapał jakiejś choroby. Podaj po szczepieniu cenę i konto kliniki to zrobie przelew bezpośrednio do nich.[/QUOTE] Świetnie Danusiu, dziękuje, zabiore go zaraz po niedzieli, bo dziś i Maksiu i Misia i Niki do pokazania w klinice...
  11. kotom dała spokój, znudziły jej się, za duzo ich wszędzie, więc przywykła, ale fakt faktem ze słabnie bardzo, zarzuca ja czasami jak idzie, strasznie dużo ma tego guza do dźwigania. Dziś jade z jej kolegą Maksiem na zastrzyk(Maksiu po operacji,nowotwór zaatakował juz w całym pyszczku, niewiele czasu zostało...), zabiore Niki , tak kontrolnie, niech weterynarz na nią spojrzy. Wczoraj nic nie jadła, na nic sie nie skusiła chociaż Pani cuda wymyśla zeby w nia coś "wepchnąć", bo jak nie je to nie można dać jakichkolwiek tabletek. Moze dzis bedzie lepiej, moze nadrobi wczorajszy dzień
  12. Co z przyjazdem Sońki? , wybiera się do mnie czy nie? , nie chciałabym blokować wolnego miejsca gdyby mogło sie przydać innemu psu a Sonia miałaby jednak nie dojechać. Proszę o informacje.
  13. Nisia przywykła do świnek i juz nie reaguje na ich widok z tak zaciekle jak wczesniej, poza tym widać na filmiku ze siły Nisie opuszczają - szczeka słabiutko, ale ma tą swoją radosc kiedy moze sobie prosiaki poogladać (na koty nie reaguje juz w ogóle, kompletna obojetność) http://www.youtube.com/watch?v=Yniqn0jP5Ac A taką robi mine jak ktoś karze odejsc jej od świnek -
  14. [SIZE="3"]odebrałam pół godziny temu Maksia z kliniki, weterynarz miał straszne wiadomosci... To co sie dało usunąć Maksiu ma usunięte, czyli zmiany z całej żuchwy - wyskrobane do kości , było ich na żuchwie kilka:-(:-( ale prócz tego nowotwór "rozlał" sie już na gardło i pod język :placz: Weterynarz mówi, ze nawet jesli mięsak odrosnie na żuchwie, to nastepna operacja nie ma sensu, bo już nic nie da, za rozległe Maksiu ma przerzuty w całym pyszczku. Dopóki bedzie mógł jesć i nie bedzie cierpiał bólu, bedzie żył, ale przyjdzie moment, prawdopodobnie bardzo szybko, że przerzuty beda na tyle przeszkadzały ze Maksiu nie bedzie mógł jesć, bedzie stał nad miską, bedzie głodny, bedzie chciał jesć ale nie bedzie mógł!!! :placz::placz: Czy to nie jest okrutne?......, ten mięsak zaatakował go w miejscu najgorszym z mozliwych- w pysku, nawet jak pies bedzie miał siły i chec do życia to nie bedzie mógł jeść, i co wtedy?[/SIZE]...........
  15. [quote name='nescca']Kasiu..... pisz co potrzeba. Zadzwonię do Cb i pogadamy. Mój maleńki. Trzymaj się!!![/QUOTE] domek prosi o woreczek bez zbożówki , skończyła sie Maksiowi, domek nie da rady kupić a Maksiu lubi "dopchać" brzusio chrupkami, więc jak dałoby rade cos kupić to domek będzie wdzięczny. Operacja jutro o 12tej. Biedny Maksiu, jak on sie trzęsie na widok kliniki, strasznie się broni przed weterynarzem.
  16. Delma jest taka "jakaś" , ma coś w sobie... i jak na kundelka z wiekiem nie jest najgorzej. A czy o tym usuniętym guzie wiadomo cos więcej - czy był złośliwy? czy nie był wysyłany do badań? Czy owczarek ma wątek?
  17. [quote name='Sarunia-Niunia']Będę w piątek pamiętać o Pinesi i mocno trzymać za Maksia (zaraz do Niego zajrzę, patrzyłam wczoraj, ale nie było mowy o żadnym zabiegu). Ale nie znam Misi. Czy ma wątek na dogo? Szkoda, że jesteś tak daleko... Tak bardzo przydałby się chociaż wolny kojec dla bardzo, bardzo krzywdzonego wyżła... Nie ma się kompletnie gdzie podziać... Misia nie ma wątku. Misia trafiła do mnie 3 lata temu, wtedy jeszcze nie znałam dogomani, była psem z interwencji, odebranym razem z 12ką innych psów, w tym kilka jamników z łańcuchów (psy trzymane były na rozród, po czym zostawione na pastwe losu na tych łańcuchach, właściciel przyjeżdżał na wieś na której je trzymał i karmił według sąsiadów, między innymi mrożonymi kotami). Po interwencji jamniki i umierający staruszek seter trafiły do mnie na DT, wszystkie znalazły cudowne domy, wszystkie prócz Misi. Misia została z nami na stałe i jest moją jamniczą radością
  18. Olu, leki nie doszły. Dzis sie upewniałam- pytałam Pani, ale nic nie dostali. Pieniadze na sierpień wpłynęły na konto, ale tabletki dla Nisi nie przyszły, dlatego pisałam ze nie ma , i faktycznie wczoraj jak byłam wieczorem w klinice z Maksiem( Maksiu w piatek jest operowany, mięsak dał wielki przerzut), to kupiłam Nisi dwa listki carprodylu 50-tki . Moze paczka z lekami jeszcze dojdzie , ta poczta nieszczęsna działa jak działa...
  19. o matko...:( Myślałam o tych biedulach wczoraj, tak sie zastanawiałam co u nich, jak sie mają..., często o nich mysle... Onek był śliczny, kawał cudnego psa... Juz nie będziesz więcej cierpiał piesiu...
  20. [quote name='Mysza2']Dzwoniłam do Kasi77, podesłałam link do wątku. Tylko to jest bardzo daleko. [/QUOTE] Do mnie bardzo daleko, cała Polska do przejechania. Taki duży piesio 12żł doba w tym karma oczywiście.
  21. a czy od Was cos przychodziło Olu? . Nisia je tego na razie nie wiele, dostaje przeciwbólowe tylko wtedy jak widac że ból doskwiera jej mocniej . Ja dlatego pisałam ze musze kupić carprodyl , bo skończył sie listek ( w listku było 5 tabletek) ten o którym pisałam 28.07 - pare postów wyżej , poza tym nic więcej nic Nisia przeciwbólowego nie miała i nie brała, tylko te kilka tabletek, dopiero wczoraj kupiłam na zapas dwa listki- 10 tabletek.
  22. Dziękuje Saruniu. A u Pinesi , palec goi sie dobrze, jeździmy co drugi dzien na zmiany opatrunków. To palec środkowy, Pince nie przeszkadza jego brak, normalnie chodzi. Narazie cały czas jest na antybiotykach zeby wspomagać gojenie. Dziękuje ze zagladacie do niej i pamiętacie Operacja mojej Misi przełożona piątek, Misia jedzie razem z sąsiadem -jamnikiem Maksiem który też będzie operowany i Pineską- Pinesia na zmiane opatrunku. Misia i Pinesia są w tym samym wieku, razem chodzą na spacerki, razem kopią doły na łakąch - poluja na myszy :) , bardzo sie dopasowały pod każdym względem , moje dwie kochane królewny...
  23. śliczna jest ta mała ,cały czas myslę ma duze szanse na adopcje A ogłoszenia to już Delma jakies ma?
  24. Dziś Sońka miała do mnie dojechać, wiec jak sprawa wyglada, przyjeżdża czy jednak nie ? jesli miałaby jechać, to prosze o informacje
  25. Maksiu po wizycie u weterynarza- ma wielki przerzut na dziąśle :(:(, ten mięsak wygląda jak kawał doczepionego do dziąsła postrzępionego mięsa z farfoclami. Prócz tego pod brodą ma wielką gulę - w dotyku jakby spuchnięty miał mocno podbródek :( , weterynarz mówi ze sa dwie ewentualnosci- albo ta gula jest stanem zapalnym albo drugim przerzutem , dostał zastrzyki i jesli to tylko zapalenie, to powinno się choc odrobine zmniejszyć... Tak czy inaczej na piątek Maksiu umówiony jest na operację, bo mięsaka z dziasła trzeba usunąć, inaczej będzie rósł i pies nie bedzie mógł nawet jesć. Weterynarz chce zrobic też RTG klatki zeby sprawdzic czy przerzuty nie poszły na płuca...
×
×
  • Create New...