Kasia77
Members-
Posts
4673 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasia77
-
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='paula_t']Kasiu i Ty zrezygnowałaś z podziału pieniążków z mojego bazarku? Nie ma opcji. To nie dużo, bo 40 zł, ale jutro będę robiła kolejny i uzbieramy, żeby te pieniążki chociaż nad Tobą nie wisiały. Wysyłaj numer konta! :calus: Paula , moje PW jest jak świętość... To co wydane, to już wydane, Zoranka nie ma, Mańkowi pieniądze bardziej potrzebne.... Ja połatam dziury pomału a te 80zł ma dostać wyłącznie Maniek Pieniądze zbierane były na leczenie,ale juz nie będzie leczenia.... za to leczenie Mańka dopiero sie zacznie. -
[quote name='Kasia77']Jest tu kto???[/QUOTE] nie ma .....
-
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Wisełka'] Ząbek u Kasi jest od 2 lat na DT... http://www.dogomania.pl/forum/threads/227545-Piłeczki-antystresowe-dla-ludzia-albo-dla-zwierzaka-)-dla-Ząbka-do-3-06-godz-22-00 W sierpniu miną 3 , Ząbek z pięciolatka stał się ośmiolatkiem Dziękuje Wisełko. -
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuje za wszystkie słowa... .....niewiele pomaga mi świdomość,nigdy nie pomagała, że miska przez krótki ostatni czas była pełna, że nie brakowało wody, ze ktos pogłaskał i starał się żeby jak najmniej bolało... Męczy mnie jego cierpienie,przed oczmi mam tylko wrak psa, którego zabierałam z ulicy, ledwo trzymający sie na zupełnie ugiętych łapach, przewieszony przez krawężnik, przy głównej , przeklętej wioskowej ulicy , worki foliowe, którymi się próbował ratować od głodowej śmierci i śmierć. Miałam sunieczkę, podobną do Zorana, dwa lata w schronisku zniszczyły ją strasznie, przyjechała w ogromnej depresji,bez kontaktu, ale przed schroniskiem całe zycie miała dobre, miała dom i ludzi, którzy o nią dbali zanim nie dopadła jej starość...., dlatego czas pozwolił jej się otworzyc, nie do końca, ale jednak czasem zamachała ogonem i umiała być radosna a Zoran ogromnie musiał byc skrzywdzony jeśli nie drgnęło w nim psychicznie nic. Kiedy Zoranek żył i ogromne były nadzieje, ze to sie nie zmieni, z masy solnej powstały figurki - przygotowywane były secjalnie na bazarek dla Zorana, na te już zakupione i kolejne zastrzyki. Nie zmieniam ich pierwotnego przeznaczenia , bazarek miał być i jest stworzony na rzecz Zoranka, Nie wiem czy mógłby być smutniejszy i bardziej przykry cel bazarku, ale winna jestem za ostatnią wizyte weterynarza 250zł , dlatego jeśli ktoś chcialby zajrzeć, to prosze -
Jest tu kto??? Przeglądałam tekst ogłoszenia z "Tablica" , informacja, ze Atos ciagnie na smyczy jest juz nie aktualna, Atos bardzo ładnie chodzi na smyczy, byłby idealnym psem dla ludzi którzy lubią biegać z psem. Atos uwielbia dłuuuugie spacery i nie łatwo go zmęczyć, a niestety odkąd uciekł, boje sie zostawiać go samego na ogrodzie, więc aktywnie spędza czas głównie na spacerach. Czy on ma tylko to ogłoszenie na "Tablicy"? , ogłaszajcie go prosze, może zmieniż tekst?, ten co jest juz się opatrzył, poza tym jest bardzo długi a ludzie są leniwi - nie chce im się czytać długich ogłoszeń
-
Jamnikowaty Ząbek od 2 lat w DT. Pomóżcie ogłaszać i szukać DS!
Kasia77 replied to ana666's topic in Już w nowym domu
Bardzo dziękuje za pamięć o Ząbku -
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj późnym popołudniem już nie miał siły iść, po paru krokach kładł sie na trawie, większośc dnia przespał, dwa razy zjadł ,ale tylko troszkę, jedzenie wymagało od niego wielkiego wysiłku, nie miał siły gryźć i przełykać , taka straszna bidulka nasza :(:(:(: http://youtu.be/cV3TUFafs0Y http://youtu.be/Y6q7r_LbbTs Za każdym razem jak byłam u niego na dworzu , to żegnałam się z nim wracając do domu..... wiedziałam że zbiżamy się do końca ...:(:( O 20.40 poszłam z jedzeniem, miałam nadzieje że coś jeszcze zje, z daleka zobaczyłam, jak nienaturalnie ma wygiętą głowe,odwróconą mocno w strone ogona, jakby chciał zobaczyc co pod nim ma. Chwile później, kiedy to naprężenie puściło leżał zupełnie na boku, tak jak nigdy sie nie kładł, oddychał niespokojnie, oczka miał otwarte, myślałam ze to już....:(:( ale jeszcze zebrał siły, chciał się podniesć, więc poszliśmy do domku, położył sie na materacu, siedziałam przy nim , głaskałam, głaskałam, głaskałam.... aż nie zasnął mocno. Przeżył noc, los nie pozwolił mu odejsć samemu , rano żył ale to juz w ogóle nie było zycie, męczył się. Kupa po nocy czarna , więc "wysiadało" wszystko w srodku. Zadzwoniłam po weterynarza... Zanim weterynarz przyjechał , cały czas siedziałam przy nim, głaskałam tak jak lubił , Za każdym razem jak wychodziłam z domku na sekunde spojrzec czy weterynarz nie wjechał na podwórze, Zoran podnosił głowe i szukał mnie oczami, a kiedy raz wyszłam na dłuzszą chwile, to strasznie zaczął zawodzić, wołał mnie z takim rozżaleniem, położył głowe spokojnie dopiero, kiedy wróciłam ,siadłam i zaczęłam miziać. Nie chciał byc sam, niby żył w swoim świecie, nie nawiązywał żadnych głębszych więzi, ale chciał mieć kogoś przy sobie... Weterynarz przyjechał dziś rano , około 9.15, kiedy zobaczył Zorana powiedział, ze rzeczywiscie jest źle i że w tej sytuacji to była słuszna decyzja. Podał pierwszy zastrzyk i zostawił nas samych, i miziałam Zorana dopóki nie zasnął i stracił zupełnie kontakt ze światem, zasypiał bardzo spokojnie, tylko kiedy juz spał, zaczął mocno wymiotować, okazało się że krwawi z żołądka , to już była niewydolność wielonarządowa ,sterydy pomogły na bardzo krótko, bo organizm był zbyt wyniszczony i schorowany żeby poprawa mogła trwać dłużej. Nie udało się, nie udało mi sie wyprowadzić go z tego stanu w którym żył, te kilka m-cy u mnie zył pogrążony w swoim świecie, kiedy mógł chodzic to krążył i krążył w kółko, bez celu, a może miał cel? może gdzieś chciał dojść, wrócić? Tak czy inaczej ktos go w życiu okrutnie skrzywdził. Zabrałam go z ulicy w lutym, był w stanie strasznym, jak długo musiał sie błąkać w mroźną zimę po tych wsiach? nigdy nie zapomne worków foliowych i gumowych rękawiczek którymi się załatwiał - tym co jadł żeby prztrwać :(:(:(. Życze włascicielom Zorana wszystkiego najgorszego, za jego krzywde, za to do jakiego stanu był doprowadzony, za ból, za głód , za to że był tak wyniszczony, że tak niewiele mogłam dla niego zrobić. Tak mi przykro piesiu, tak przykro, nienawidze ludzi. Gruba Berta i Paula - bardzo Wam dziękuje za pomoc, za bazarki dla Zoranka, i proszę aby pieniądze które miał dostać Zoran, przeznaczone zostały w całości dla psiaków z którymi miał sie tą zebraną kwotą podzielić. Dziękuje wszystkim za pomoc, za to że byliście u Zorana, myśleliście o nim, pamiętaliście, dziękuje. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( -
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zoranek jest bardzo słaby, juz wczoraj po południu kiedy go podnosiłam, to robił kilka kroków i nie miał siły iść, prawie cały czas spał, wieczorem go wyczyściłam, umyłam z tyłu całe boczki, zapudrowałam, wyczesałam całego a on jak nigdy w ogóle nie protestował, że "szoruje" mu tył szczotką , przespał większą część tego co przy nim robiłam . Dziś od rana prawie cały czas śpi, łapy go nie chcą nieść, nie ma sił, po zastrzykach, jest chyba tak jak mówiła weterynarka - te pierwsze trzy dni, to była krótkotrwała poprawa:-(. Zoran miał zawsze ogromny apetyt, jedzenie to była jedyna rzecz która sprawiała mu przyjemnosć, ale wczoraj wieczorem nie bardzo chciał jeść, zachęcałam go do zjedzenia tak długo, aż troszke pojadł , dziś na razie tez nie chce , jeszcze nic nie zjadł. Wiem, że nie jest dobrze........:-( Strasznie mi źle, przykro, starałam się dać mu kawałek szcześliwego życia, robiłam co mogłam i .... nie ma szczęśliwego zakończenia:-(. On całe długie zycie spędził na pewno upalowany przy nędznej budzie, u jakiegoś dziada na wsi, i kiedy go zabrałam z tej ulicy i próbowałam pokazać lepsze zycie, to on już nie miał na nie sił, nie umiał sie cieszyć ,ktoś go okrutnie skrzywdził...:-( Nie umiałam sprawić, żeby choc raz, choć jedyny raz zamachał ogonem, żeby "się usmiechnął", nie udało się, strasznie mi przykro piesku :placz: Opieka nad Zoranem dała mi jedno - jeszcze większą wyniszczającą świadomość i wyobraźnie,w jakim cierpieniu umierają psy takie jak on - i na tej wsi z której go zabierałam i na innych nie jeden jest "Zoran" , który kona w bólu, oblepiony we własnej kupie, w odleżynach , na łańcuchu... Teraz śpi, nasza bieda :sad: -
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuje serdecznie wszystkim za to że zajrzeliście do Nas:) , od razu Nam raźniej :):):) i głupio :oops: - tyle pochwał , Ja tylko robie, to co trzeba a i tak nie moge go uratować:-( yunona- o cetylu duzo czytałam, niestety i takie opinie, że nie zadziałał, ale wiadomo jak to jest, na jednego zadziała na drugiego wcale, dlatego na początek postawiłam na Corta-Vet Ha - ma największą ilość kwasu hialuronowego w kapsułce, czyli troche jakby taka alternatywa dla zastrzyków dostawowych ,też drogi bo 200zł bez paru groszy,ale....czasem chyba jest tak, ze żaden preparat juz nie pomaga...:-( Zoranek jest już teraz ciągnięty na sterydach,od trzech dni trzymają go jako tako na łapach, ale jak długo to potrwa, nie wiadomo...weterynarka mi dziś mówiła, żeby nie cieszyc sie poprawą,bo to może być bardzo krótkotrwała poprawa A ten Cetyl, to i tak bym kupiła, to zawsze nadzieja, mimo wszystko...tylko na razie nie mogę... To spanie o którym pisze keakea, widziałam kiedyś i....gdybym mogła...przydałoby sie wypróbować zwłaszcza na noc . Zoran ma w domku sporo miejsca, przemieszcza się to tu, to tam, a zeby "wykładał się" na miękkim a nie na podłodze, ma pościelone na noc trzy legowiska ( i wszystkie zazwyczaj rano zafajdolone w kupie i mokre) Dziś kupiłam zastrzyki na 5 kolejnych dni, kazdy dzień to 20zł, czyli z tymi dotychczasowymi- 8dni/160zł a to tylko 8dni.... (w piątym woreczku, strzykawki puste, bo zastrzyki już dziś zrobione) a tu coś przyjemniejszego- Zoranek odsypia, bez bólu, po pierwszych zastrzykach -
Atos testuje moją wytrzymałość Jakiś czas temu otworzył sobie bramke i gwizdnął na moich oczach, fakt - była przez moment nie zamknięta na zasuwe,bo akurat chwile wcześniej na dworzu były psy przy których nie musze non stop mieć pozamykanej na pięć spustów bramki, inna sprawa że byłam tuz obok i nie spodziewałam się, że ucieknie w mojej obecności. Od razu biegnie na łąki, tam gdzie chodzimy na spacery , nie słucha sie za grosz, im bardziej go wołacie, tym szybciej ucieka a biegnie takim tempem, ze mozna sobie wszystkie flaki wypluć a i tak trzeba sie wtedy już tylko modlić, żeby go dogonić. Wczoraj odwinął ten sam numer, tyle że bramka zamknięta była na zasuwe, nigdzie żadnej dziury, płot do okoła 2 metry. Ledwo pusciłam go z kojca i weszłam na sekunde do domu, a słysze jak sąsiedzi krzyczą: Atos!!! , w pierwszej chwili myslałam ze się przesłyszałam, bo spojrzałam przez okno, bramka zamknięta, więc nie mógł uciec no bo jak?, ale wybiegłam, na ogrodzie go nie ma, więc powtórka z rozrywki- znowu na łąki i za psem a pies ma mnie gdzieś. Nie wiem jak uciekł, najprawdopodobniej wyskoczył ze schodów i przedostał sie jakoś przez tą siatke 2 metry, innej mozliwosci nie ma, chociaz żeby przedostać się w ten sposób trzeba być nie lada akrobatą Jemu jest potrzebna twierdza , nie daj boże dom z ogrodzeniem 1,5 metra, chyba ze nie będzie spuszczany z oczu, przy tym mocno wybiegany/wymęczony, tak zeby nie miał siły zwiewać. Bardzo proszę,o maksymalne ogłaszanie Antka, wychodzi na to , że w ogóle go nie moge zostawiać samego na dworzu a nie jestem w stanie pilnować go non stop.
-
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oj bywa..... Basieńko, on na szczęście nie reaguje na zastrzyki, przynajmniej na razie, jakbym ich nie robiła w ogóle. Paula, dziękuje za bazarek, jestem Wam ogromnie wdzięczna za pomoc, bo naprawdę jest ciężko -
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ciocia z sił opadła i nie dotarła nawet na wątki ... :) Daje mi sie we znaki czasem ta banda... Juz po pierwszych zastrzykach było troche lepiej, co prawda nie podnosił sie po nich sam, ale jak go podniosłam to chodził!! , nawet nie wiecie jaka to była radość i ulga, zobaczyć, że idzie, SAM idzie:):):) Wczoraj wieczorem zastałam go pod domem, więc są momenty, że jest w stanie sam się podnieść:) , był jakby bardziej "przytomny", kontakt z otoczeniem nico lepszy, za to z sikaniem ......, jest naokrągło mokry, wczoraj to juz w ogóle, jakby ktos kranu z wodą nie dokręcił, leciało i leciało, co go umyje , wygląda tak samo. Czyszcze, smaruje, zasypuje, ale i tak boje sie o skóre, bo jednak jak lezy, to mocz leci pod niego non stop. Najważniejsze, ze temperatura spadła , na dziś ma ostatnie zastrzyki, jutro rano pojade do weterynarza i zobacze co dalej -
Schorowany Staruszek Zoran - Zoranek za TM:(:(:(
Kasia77 replied to Kasia77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Te temperatury są dla niego mordercze,wczoraj było koszmarnie duszno, do 23ej krzyczał,chce sie podnieśc a nie może, więc krzyczy. Podnosiłam go co chwile i krążyliśmy w kółko, bo on tak chodzi właśnie jak go prowadzam - w kółko i w kółko,bez celu, jakby nie świadomy po co idzie i gdzie, a kiedy go puszczam, "pada". Rano pojechałam do weterynarza po jakąś pomoc, dostałam zastrzyki na trzy dni-trzy zestawy, w każdym zestawie jest steryd, jeśli to go "nie ruszy" , to juz raczej nie można liczyć, że cokolwiek pomoże (tak mówi weterynarka). Trzy dni zastrzyków - 60zł + 10zł autobus, tak wyszło, ze musiałam specjalnie jechać i to szybko w tą i z powrotem, bo go praktycznie w ogóle nie można samego zostawić, bo miske z wodą trzeba podstawiać pod pychol co chwile(nawet jak stoi obok to niedługo, bo zawsze przewraca) i podnosić jak chce wstać, albo przemiescić w inne miejsce jak słońce zaatakuje. W piątek wizyta u weterynarza, zobaczymy czy coś drgnie po tych zastrzykach i jak będziemy działać dalej. Dzisiejszy zakup: To niedziela, nieco chłodniejsza niż wczorajszy poniedziałek -
[quote name='keakea']Nie damy zginąć Heńkowi!!! niewiele o nim wiadomo,prócz tego, że stan zdrowia średni,ma dni,kiedy leży i nie chce wstawać,ale i są takie, że się ożywia i na spacerek idzie chętnie. Mieszka w pokoju z kilkoma innymi staruszkami. Dodatkowe informacje z SOS jamnikom - http://jamniki.eadopcje.org/psiak/689 : [FONT=verdana]"Heniuś to starszy, bardzo spokojny jamniczek. Trafił do schroniska z ulicy Pustynnej w Łodzi. Psiak jest bardzo łagodny, grzeczny i przyjacielski wobec otoczenia"[/FONT] [FONT=verdana]Ktoś chciałby założyć Heniutkowi wątek? [/FONT]
-
[quote name='keakea']Rito, Kasiu, dajcie znać, jak można pomóc Heniowi? Wydarzenie na fb, własny wątek na dogo? Czy macie na oku jakiś dt? Zrobimy, co się da - Heniutek wygląda tak żałośnie :([/QUOTE] Jak będzie więcej informacji, przydałby mu sie własny wątek,bo bez wątku szybko "zginie" po drodze, na wydarzeniach sie nie znam, ale im więcej ogłoszeń , tym lepiej.Oby Henio zdążył doczekać lepszego życia:( Kacper - trzymam kciuki chłopczyku, wiesz o tym ... ;)
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Gruba Berta']Kochana Pinesiu odwiedzaj czesto Kasie i swoj ostatni domek w ktorym bylas tak bardzo kochana ...[/QUOTE] Co dzień prosze żeby wróciła...:(:(:( -
[quote name='lika1771']Sytuacja patowa..bo gdyby nawet pojechac,zobaczyc potwierdzic ze z psem jest zle to co dalej? Co zrobimy?[/QUOTE] w tym schronisku niby zmieniają się pracownicy, tylko los psów nie bardzo się zmienia . W miejsce jednej znieczulicy przychodzi następna, juz nie mam nadziei, ze to będzie kiedyś miejsce przyjazne zwierzętom :(
-
[quote name='lika1771']Sytuacja patowa..bo gdyby nawet pojechac,zobaczyc potwierdzic ze z psem jest zle to co dalej? Co zrobimy?[/QUOTE] w tym schronisku niby zmieniają się pracownicy, tylko los psów nie bardzo zmienia się na lepsze. W miejsce jednej znieczulicy przychodzi następna, juz nie mam nadziei, ze to będzie kiedyś miejsce przyjazne zwierzętom :(