Jump to content
Dogomania

Kasia77

Members
  • Posts

    4673
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasia77

  1. [quote name='sonica']Antoniusz ma przewlekłe zapalenie spojówek i dostaje oftipan, i maxitrol, ale dzielnie pozwala zakraplać oczka mój bohater, ogólnie jest super muszę wkleić zdjęcia w jakich pozach Antek śpi z moim mężem no cóż trzeba to wreszcie przyznać mąż wymienił mnie na inny model widocznie milszy w przytulaniu:evil_lol:[/QUOTE] Antoś, jak tam twoje śliczne oczka? zdrowiejesz chłopaku?
  2. [quote name='awaldi']Kasiu, a czemu te sterydy tak przeklinasz? Wiem, że mają skutki uboczne, niemniej są pewnie lepsze od pozostawienia choroby własnemu losowi. Ja dziś zaczęłam swojemu owczarkowi (lat 13) podawać steryd, bo pies prawie nie chodzi a przeciwbólowe niesterydowe już nie działają (braliśmy je półtora roku). Serce mi się kroi, jak na niego patrzę, dlatego się zdecydowałam. Jak nie będzie sterydów, pies zalegnie i już nie wstanie.[/QUOTE] nie przeklinam sterydów, ja sie ich boje, po doświadczeniach swoich i nie tylko... Dużo zależy od psa- od sytuacji - od choroby i od samych sterydów, wiadomo, ze nie leczą ,poprawa jest zwykle krótkotrwała, na jedno pomagają, ale niszczą co innego i jest jeszcze gorzej niz bez nich - mam bardzo złe doświadczenia, ale tak jak piszę- to wszystko zalezy od tego na co choruje pies, w jakim jest stanie ogólnym, jakich zmian dzięki danym lekom mozemy oczekiwać itd . U Tarki boje się wody w płucach, która lubi zbierać sie po sterydach , niby sterydy ratują, niby pomagają a w ułamku sekundy potrafią odebrać życie, zdarza się, ze w okrutny sposób. Sterydami między innymi stawiałam na łapy staruszeczka owczarkowatego, byłam przeszczęśliwa kiedy zobaczyłam Zorana z powrotem na łapach (wszelakie leki juz nie pomagały),poprawa była, bardzo chwilowa, szybko przyszło ogromne załamanie. Przedłużyłam Zoranowi życie na siłę o kilka dni, ale jeszcze raz podkreśle- co pies, to inna historia.. Póki co Tarcia dostała dzis drugi zastrzyk, mam dużą nadzieję, że dziś cokolwiek zje. W jej przypadku plusem jest to, ze ogólne wyniki Tara ma dobre, wątroba, nerki - w porządku.
  3. odwiedzam Cię Cezarku , wszyscy czekamy na wiosnę, tak bym juz chciała rozłozyć na ogrodzie kocyki i zobaczyć na nich wygrzewającą sie na słoneczku Igunie :)
  4. [quote name='awaldi'][COLOR=#000000]Tu wkleję, co pies z tamtego wątku dostaje. Z tym, że on ma jeszcze zaatakowaną nerkę i guza na jądrze. Został zdiagnozowany bodajże w Gdańsku na Łąkowej. Mimo wszystko, jest bardzo dzielny. FORCID 1000 1/2 tabletki 2 razy dziennie przez siedem dni[/COLOR] [COLOR=#000000]ENCORTON 20 MG 1 tabletka raz dziennie[/COLOR] [COLOR=#000000]RANIGAST 150 1/4 tabletki 2 razy dziennie[/COLOR] [COLOR=#000000]FUROSEMIDUM 40 MG 1 tabletka 1 raz dziennie 5-6 dni[/COLOR] [COLOR=#000000]ENARENAL 20 MG 1tabletka 2 razy dziennie[/COLOR][/QUOTE] Ogarnęłam wątek Kłopotka, on też kaszlał , jak większośc psów z nowotworem płuc o których czytałam, u Tarki nie ma takich konkretnych, jasnych objawów, czy przy nowotworze płuc zawsze występuje kaszel?
  5. Dziękuje za wszystkie posty , zaraz wszystko spiszę , poczytam i przy kolejnej wizycie, będą "męczyć" weterynarke Piszecie o sterydach- jeszcze niedawno obiecywałam sobie, ze nie dam już żadnemu psu sterydów , nigdy nie było z nich nic dobrego:sad::sad:, ale kiedy wczoraj rozmawiałam o Tarce i p.kasia - weterynarka, zaproponowała sterydy , nie odmówiłam, z jednej strony bardzo sie ich bałam po wczesniejszych, różnych doświadczeniach , z drugiej strony nie mogłam odbierać Tarce szansy na poprawę, nawet chwilową, więc wczorajsze zastrzyki które Tarcia dostała do domu, to sterydy właśnie, przy czym bardzo pilnie ją obserwuje i jeśli tylko cos sie zacznie zmieniać na gorsze, zacznie gorzej oddychać, natychmiast stawiamy sie w klinice (na bardzo wszelki wypadek, dostalismy furosemid w ampułkach- boje się że sterydy zadziałają w "drugą stronę" -woda w płucach, no a do weterynarza było nie było mamy kawałek drogi) Po pierwszej dawce nie dzieje sie wiele, poza tym, ze widzę Tarke dziś nad miską z wodą- sporo piła a i z tym było już źle ostatnio. Póki co steryd nie wywarł żadnego wpływu na nie jedzenie....:sad: to już trzeci dzień, jak Tara nie je nic, poza tym kontakt jest z nią cały czas taki sam, dziś wściekła się na Amona , bo przebiegł sie po jej legowisku. Zdjęcia RTG mogę mieć na płycie, poproszę żeby mi zgrali. Dziś podamy drugi steryd, bardzo licze na to, że zacznie jesć i nic nie zacznie się dziać złego. A żeby nie było za lekko, to mocno pogarsza się Iga, strasznie słabnie jej tył, chodzi znacznie gorzej i mniej :( Nie wiem czy bonharen coś pomoże...powinnam kupić jej co nieco, pokończyło Nam sie wszystko, ale te lepsze suplementy przechodza w tak ogromne kwoty, że.....niemożliwe do dźwignięcia. kwas hialur. Igi : [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/1957/ce180d532f9adcebmed.jpg[/IMG][/URL] A to paragony Tarki z wtorku, do wczoraj zapłaciliśmy za Tarkę , za wszystko, jedynie 100 zł , za wczorajsze sterydy na razie nie płaciłam nic. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/1973/9933e5ee03970d7dmed.jpg[/IMG][/URL]
  6. [quote name='iwna5702']Kasiu, zmagasz sie okropnie, najgorzej, ze caly czas masz głownie Ty problem natury powiedzmy duchowej, ale też musisz podołać fizycznie opiece nad naszymi dziadulkami. My możemy tylko pisać, byc z Toba na wątku...[/QUOTE] co trace nadzieję, to łapie się następnej...nie chce żeby cierpiała, ale tak trudno być pewnym, ze to w tej czy innej chwili zaczyna się cierpienie. To najtrudniejsze decyzje jakie mogą się przydarzyć- powiedzieć Stop/odebrać życie. Byłam z Igulcem w klinice, jesteśmy po pierwszej dawce Bonharenu, za 7 dni kolejna dawna a potem następna itd. Rozmawiałam o Tarce, wetka ucieszyła się, ze nie dzieje się gorzej, czyli nie doszedł żaden kaszel, dusznosci, gorszy oddech, jest bez zmian, ale nie jest dobrze, ze niunia nie chce jeść... żebysmy tak jeszcze wiedzieli dlaczego nie chce?, czy nie je bo coś boli (chociaz wydaje mi się, że Tarcia bólowa nie jest) , czy nie je bo juz nie chce walczyć , czy ... nie wiadomo dlaczego... dostaliśmy jeszcze inne zastrzyki -spróbujemy....nic nie pozostało, tylko czekać co przyniesie czas...., cierpieć Tarce nie pozwolimy.
  7. [quote name='APSA']Z pierwotnym zlokalizowanym w płucach nie, ale z przerzutami tak - ch...owo :-( U Rudzi jeszcze na bank były przerzuty w innych narządach, przez które było jeszcze gorzej. Same guzki w płucach jej akurat tak bardzo nie przeszkadzały, jak zaczęła mieć problemy, dostała theospirex (odpowiednik theoventu i paru innych) i było lepiej. Jak się zmagałam z nowotworami, na innym forum pisałam [URL="http://www.psiesprawy.pl/viewtopic.php?f=45&t=1578&hilit=+"]i o nich[/URL], i o [URL="http://www.psiesprawy.pl/viewtopic.php?f=44&t=1385&hilit=+"]dietach p.nowotworowych[/URL]. Co źródło, to inna opinia. Jedno jest pewne, jak to draństwo już siedzi w narządach i się odzywa, to koniec bliski :( Czy ona ma jeszcze cokolwiek pozytywnego z życia..?[/QUOTE] Dzięki Apsa. Tarka odkąd przyszła, była wycofaną sunią, kompletnie inną niz pozostała dwójka, tamtym potrzebny był człowiek, Tarce potrzebny był święty spokój, chodziła swoimi drogami, stroniła od kontaktu z człowiekiem, nie wiem czy taka jest- czy taka starość, czy może coś jednak siedzi w głowie... - tego sie nie dowiemy, bo to trzeba by robić tomograf. Nie wiem jaka ona była kiedyś, więc trudno powiedzieć czy obecne życie ma dla niej jeszcze jakis sens... rano wstaje, chce wyjść tak jak to robi odkąd jest u nas, zachowuje sie z grubsza tak jak zawsze, poza tą różnicą, że nie chce jeść... Dziś jade z Igą do weter. bo doszedł już Bonharen (trzymajcie kciuki, żeby zadziałał), będę rozmawiała o Tarce... Diety dla nowotworowców znam(chociaz wiedzy nigdy za wiele w tym temacie) bo moja jamniczka walczy od dawna z nowotworem złosliwym:( , więc faszeruje ją wszystkim co nie pozwoli się temu dziadostwu rozwijać.
  8. rano wyszła , na chwilkę, ale nie chciała jeść, kiedy wchodzi do środka, to chodzi po legowiskach, na każdym zatrzymuje się na chwile, jakby nie wiedziała które wybrać, nie wygląda ani lepiej ani gorzej, ta decyzja... czy to już czas.... czy dzwonic po weterynarza teraz, za kilka godzin, jutro czy kilka dni, jest koszmarem :(, to nieustanne bicie sie z myslami i własnymi emocjami ...to wszystko jest takie straszne, niesprawiedliwe i wcale nie pomaga mi to, ze umiera w lepszych warunkach niż schroniskowe,taka była przez te m-ce wycofana, nawet nie zdążyła otworzyc się na to lepsze życie:placz: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/1963/6a61f15f2ef8648bmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/580/556960ff9e9823b2.jpg[/IMG][/URL] A co do Amona i Igi - Amon bez zmian, rozkrzyczany, rozbiegany , rządziciel - przegania po kątach biednego małego Jazgotka. Iga- coraz gorzej jest z tylnymi łapami, chyba wrócimy do trocoksilu , chociaz i na niego juz nie reagowała tak jak na początku. Jedzie do nas Bonharen zakupiony w Czechach , nasza ostatnia deska ratunku , oby pomógł, oby tylko pomógł.....
  9. [quote name='iwna5702']Na razie cisza u Kasi ....[/QUOTE] siedze i grzebie w internecie- czytam wszystko o raku płuc co wpadnie mi w oczy ... Wczoraj wszystko wydawało mi się prostsze, ale czas mija i jest coraz trudniej....- nie wiem co robić, co mysleć Szczególnych zmian nie ma, wczoraj zjadła co nieco, dzis niestety w ogóle:( , cały dzień chodziłam z miskami, za każdym razem z inna kiełbasą w środku, wieczorem nawet wykazała zainteresowanie- polizała, złapała malusi kawałek w zęby i "zgubiła" po chwili i tak kilka razy.... Oddycha bez zmian, ani lepiej, ale tez nie gorzej, rano wyszła na siku i w południe drugi raz. Może znacie kogos kto miał psa z nowotworem płuc?, ciekawa jestem czym inni weter, leczą w takich przypadkach, jakie leki podają? Boje sie jutra, tak bym chciała żeby było lepiej...
  10. [quote name='sonica']i co żadna z cioć nie jest ciekawe co tam u Tośka?[/QUOTE] jako to nie ciekawe :) jeszcze jak ciekawe :):) Opowiadaj Antoś, coś "nabroił " :)
  11. [quote name='Beat2010']Nie o Tarce, ale wpiszę , bo nie wiedziałam: doczytałam się w gazetce "Moj pies" lub podobnej, że wynikiem długotrwałego zarobaczenia moze tez być zapalenie mózgu, u nas Sara i Barry to miały...[/QUOTE] Jest źle, bardzo źle... wczoraj kiedy byłam u nich po 21szej , wyprowadziłam Tarkę na siku , wszystkie szły bo to ich pora na ostatnie wyjscie, cofnęłam się do środka na kilka sekund a kiedy wyszłam Tarka leżała na ziemi jak nieżywa, poleciałam po koc ,zabrałam ją z powrotem do domku, główkę podnosiła - kontakt ze światem miała, ale oddychała ciężko - głęboko. Posiedziałam przy niej....przed 24tą poszłam sprawdzić- spały, Tara zmieniła pozycję, oddychała spokojniej, ale i tak nie miałam pewnosci co zastane rano... Rano było lepiej, sama wstała i chciała wyjśc na dwór, pochodziła troszkę, na 10 tą bylismy w klinice. Została na dwie godziny i pod lekką narkozą miała zrobione dokładne prześwietlenia i niestety :( Tara ma rozległy nowotwór, między zdjęciem z piątku a tym dzisiejszym róznica jest bardzo duża, czyli postępuje szybko :( stąd ten cięzki oddech. Trudno powiedziec dlaczego nie je, weterynarka mówi, że albo dlatego że jedyne nad czym się skupia , to oddychanie, albo są gdzieś przerzuty, których nie widac na usg- często tak sie zdarza... Bardziej mi to pasuje pod drugą wersje, bo Tara apetyt traciła od dawna - dawno temu pisałam że karmie ją z ręki bo nie bardzo chce jeść a po oddechu za nic ni dałoby sie wtedy podejrzewać choroby a już na pewno nie takiej... Dziś brałam ją na ręce, stawiałm u weter, na stół, miała zakładany wenflon i żadnej reakcji - nie gryzie, nic nie mówi, jak nie Tarka :( Tak więc dobre wyniki nic czasem nie znaczą, któryś z kolei raz przekonuje sie o tym i to zawsze w przypadku nowotworu (a najgorzej jak są podejrzanie ZA dobre) Weterynarkla mówiła o rozerwanych pęcherzykach powietrza i........- poprosiłam żeby przesłała mi opis meilem, bo i tak niewiele będe w stanie powtórzyć, więc jak tylko go dostanę, to wkleje. Nowotwór nie ma struktury guzowatej, nie ma konkretnych guzów, zmiany są rozlane i dlatego że takie są , uczepiliśmy sie ułamku procenta nadziei, że te zmiany to takie ogromne zapalenie płuc - szanse praktycznie zerowe, ale dostaliśmy antybiotyk w zastrzykach na kilka dni, to i tak nie zaszkodzi a może zdarzy się cud?... Wróciliśmy do domu i nawet Tarcia zjadłą troszkę szynki i troszkę saszetki kociej - dostała wszystko czego nie powinna, ale co to teraz ma za znaczenie, nakupowałam różnych wędlin (normalnie w domu - dla ludzi nie mam takich rzeczy, bo mięsa nie jemy) , saszetki z karmą w róznych smakach i spełniła się moja wielka nadzieja, ze zje chociaż troszkę, zobaczymy jak będzie dalej.... Weter. mówiła, że to kwestia kilku tygodni a może dni- tego nie da sie przewidzieć,ale jeśli zacznie się Tarce pogarszać , weterynarz przyjedzie na telefon. Nie lubie kiedy psy odchodzą w lecznicach, one napewno by tego nie chciały.
  12. [quote name='Beat2010']Kasiu, a na usg jamy brzusznej nic nie wyszło, jakies przeszkody w połykaniu? rok temu tak umierał mój Rudy kot, jadł coraz mniej i mniej, leczyli go weci na zapalenie gardła, a to musiało być cos innego, do tej pory nie wiem na co chorował, a umarł na moich rękach na kroplówce po podaniu lekarstw na które miał alergię . W RC są preparaty witaminowe w saszetkach , do rozpuszczania w wodzie, może to Tare wzmocni choć odrobinkę. Czy przypadkiem witamina B12 lub jakaś inna nie sprawia, że chce się jeść? spróbuj może z karmą dla kotów ( tylko na próbę, bo psom nie wolno) , jeżeli tego nie ruszy to już nie wiem... Kasiu, tak teraz odchodzi mama mojej znajomej, 94 lata, od świąt prawie nic nie je.....organizm nic już nie trawi[/QUOTE] Dziękuje za wszystko co piszecie. Chce wykluczyc na 100% problem w połykaniu- jakies przeszkody w gardle, chociaż jak już zjada choćby te dzisiejsze plasterki wędliny, to połyka niby normalnie, tylko wszystko robi w zwolnionym tempie i z zupełnym zobojętnieniem. Na pewno zabiore ją w tym tygodniu do kliniki, niech sprawdzą dokładnie wszystko jeszcze raz . Szkoda, że nie mamy tu neurologa, przy takich staruszkach, często gęsto neurolog przydałby się najbardziej
  13. [quote name='iwna5702']Kochana Kasiu, przepraszam za ciszę - walcze z moja corka o dostep do kompa - teraz udalo mi sie na chwile z pracy dorwac. Zrobilam przelew na 200 zl. w tym 150 Amonek zaliczkowo i 50 zl z bazarku na Tare. Z Tarą faktycznie wygląda dziwnie - bo wyniki krwi niby dobre a sunia jak piszesz ledwo, ledwo :( Psiaki schroniskowe generalnie maja chyba cos w przewodach i te nawroty gorszej qoopy to raczej standard. Igulec - dzielny - a wygladała najgorzej z tego towarzystwa[/QUOTE] Igunia wyglada cudnie , futro takie mięciutkie, tylko głaskać. Weterynarka na ostatnim zastrzyku miziała i miziała Igowe boczki:) Po zastrzykach- antybiotykach widze poprawe w przednich łapach, ta sztywna łapa- najgorsza, jest bardziej ruchoma, całkiem inaczej nią Iga przebiera, zgina stópke normalnie, wczesniej cała łapa , od końca do końca była sztywna. Niestety tylne łapy są słabieńkie ,dzieje się tak głównie za sprawą rozgruchotanego kręgosłupa a kręgosłupa nie naprawimy :( Mam nadzieję, ze pomoże Idze Bonharen -kwas hialuronowy, staram sie własnie, aby jak najszybciej do nas dotarł.
  14. jak pusto u naszych biedoczków:( Wcisnęłam dziś w Tare 4 plasterki wędliny, wiem ,ze psom nie wolno wędliny, ale wszystko mi juz jedno, byle jadła cokolwiek, bo za chwilę pozostanie nam tylko do podania kroplówka... Ona mi niknie w oczach, dziś jej wygłaskałam cały łepek, w ręce brałam uszy, "tarmosiłam" a ona nic, żadnej reakcji, czyli jest źle, bo normalnie zostałabym bez palców . Jak ją wyprowadze z domku, to stoi przez 5 minut w bezruchu, w końcu robi pare kroków, ale zaraz chce wejsc do środka . Jakieś pomysły, co jej może być, co mam robić, co jeszcze sprawdzić, zbadać? , tak myślę, żeby powtórzyc to rtg, tam wyszły zacienienia, moze tam cos sie kryje?.... i żeby dokładniej sprawdzić gardło, bo co prawda wetka zaglądała do paszczy, obejrzała zęby, ale tam głębiej moze cos siedzi.... chyba, ze to wszystko to mogć być zmiany neurologiczne?, ona ostatnio bezwiednie często macha ogonem, wiec na pewno pogłębiają się, tylko aż tak żeby całkiem odmawiac jedzenia? I jeszcze Amon dziś bawi sie w brzydką kupe....
  15. [quote name='Beat2010']na stronie schroniska powiększa się fotograficzna baza psów : tu link do tych najdłużej w schronisku, które jeszcze zyja [URL]http://www.paluch.org.pl/index.php?do=animals&what=2&posted=1&all=1&kategoria=PIES&podkategoria=-----&plec=2&waga=-----&data_dzien=--&data_miesiac=--&data_rok=--&datak_dzien=--&datak_miesiac=--&datak_rok=--&od_lat=&do_lat=&idz=&page=42[/URL] jak strona sie nie otworzy to trzeba wejsc na bazy zwierząt, to jest strona ostatnia, 42 [/QUOTE] cofnęłam się o 10 stron i wszędzie staruszki :(:( Zdjęcia tylko kiepskiej jakości, albo to u mnie tak dziwnie się otwierają
  16. [quote name='APSA']SzaraDuszka adoptowana :multi: Wczoraj do adopcji poszedł też Maciek - spory, szary, tłusty i już praktycznie niechodzący (chyba nie było go tu na wątku) :)[/QUOTE] Jakie dobre wieści!! Długiego, szczęsliwego życia Duszeńko :) i Maćkowi również :)
  17. Dzisiejszy dzień bez zmian... Dostaliśmy wczoraj 4 zastrzyki przeciwbólowe w razie gdyby Tara dalej odmawiała jedzenia i nie można było podac jej tabletek, dzis z pierwszego skorzystałam. Jesc nie chce jak nie chciała, mam nadzieję, że ten zastrzyk jakoś na nią wpłynie. Zanosze jej już wszystko, ale na miski reaguje obojętnie, skubnęła dwa kęski karmy puszkowej i tyle. Na dwór nie chce wychodzić, jak zostaje sama w domku to chodzi dookoła po legowiskach, nie uspokoiły mnie wcale te dobre wyniki, w ogóle nie pasują do jej zachowania i samopoczucia:sad:
  18. Byłam dziś z Igą na zastrzyku i rozmawiałam z weter. o Tarce , wet. dokładnie omówiła wyniki z krwi i tak jak pisałam wyżej, wyniki są całkiem fajne, kreatynina odrobinke zaniżona, ale mocznik dobry, więc tym sie w ogóle nie przejmujemy, jedyne do czego można sie przyczepić to zaniżona Wolna Tyroksyna - wynik 6.63 przy normie 12-22 , w związku z czym Tara od dziś będzie dostawała 2 razy dziennie po jednej tabletce Euthyroxu 200 - dostałam recepte, ale nie trzeba kupować , bo mam całe opakowanie po innej suni. Byc może przez tarczyce, Tarka ma taki nijaki apetyt, zobaczymy za jakiś czas , na szczęście tabletki sa malutkie i połknęła dziś pierwszą dawke w kawałku mięsa. Zapłaciłam jak na razie za carprodyl, płaciłam za zastrzyk Igi, więc chciałam chociaz sprawe leków mieć zamkniętą, zostały do opłacenia badania-usg i rtg.
  19. [quote name='toyota']Kasiu, dziękuję Ci za rozmowę, to była moja Pusiunia: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/223766-Pusia-w-DS-)-Pusia-umarła-dzisiaj-w-nocy-na-moich-rękach-(((((((((/page13[/URL][/QUOTE] Nie ma za co , u Pusinki byłam, ale nic nie napisałam, bo niczego w tej sytuacji nie mogłam wystukać :(.... Widać, ze maleńka była szcześliwa i faktycznie przez jasne kolorki nie było widać po niej wieku . Miała dobrą śmierć Asiu, trzeba się tym pocieszać, to ogromna ulga kiedy przeżyje się i doświadczy różnych śmierci... Trzymajcie się , Ty i Julcia.
  20. oj Cezarek, Cezarek, obyś mógł jeszcze pocieszyć sie życiem, tak jak Nasz Zbój
  21. Byłam wczoraj z Tarą u weterynarza. Dowieźć Tare do kliniki i przetrwać całe badania to nie lada wyczyn :). Założyć obrożę , smycz i zapakować do samochodu, to juz jest wielkie coś,dla Tarci te wszystkie działania, to ogromny stres, ze stresu i samochód i Tara w kupie i wymiotach- taki to przejazd , u weterynarza namordnik obowiązkowy, żeby wszystkie ręce zostały w całości, gryzie na oślep, przy obcinaniu pazurków(skorzystałam z okazji i poprosiłam o obcięcie, bo w przednich łapach zdecydowanie były za długie) , z e stresu zrobiła siku pod siebie (droga z Gdańska, kiedy tak pięknie jechała, spała całą drogę w samochodzie i jak dała sie ten jeden, jedyny raz wzięc tamtego dnia na ręce przy pakowaniu do auta - to juz tylko wspomnienie), Zrobilismy ogólne badania: usg w normie, nie widac żadnych powaznych zmian. Na rtg , prócz ogromnych zwyrodnień kręgosłupa , na płucach są zacienienia w dwóch czy trzech miejscach, dla pewnosci najlepiej powtórzyc za jakis czas rtg . Weter. zakropliła uszy , bo uszy Tare pobolewają, przynajmniej takie sprawia wrażenie. Badania krwi dobre - nie ma się do czego jakoś szczególnie przyczepić(potem wkleje wyniki) , szczerze mówiąc az jestem zdziwiona, bardzo mnie niepokoił ten brak apetytu, ogólnie Tarka ostatnio jest mniej aktywna, cięzko ją czasem wyprosic z domku na siku (inna sprawa, ze zazwyczaj robi pod siebie, więc moze nie ma po co wychodzić), pewnie ból robi swoje, bo jeśli nie chce w niczym połknąc zawiesiny, to stawy i kręgosłup bolą a jak bolą , to nie ma ochoty na wstawanie i jedzenie i kółko sie zamyka. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/1951/cc1372cd66d1fd8cmed.jpg[/IMG][/URL] Z opłaty za hotelik styczniowy Tarze zostało 70 zł a więc opłaciłam z tego badanie krwi, reszte badań jest nieopłacona- zrobiona na kreskę, na kreske wzięłam tez listek Carprodylu ,zawiesiny juz Tara i tak nie ma i trzeba było cos kupić, więc wzięłam na próbę coś przeciwbólowego w tabletkach, moze tabletki łatwiej będzie jej wcisnąć... Kurier dowiózł dziś zamówione puszki, więc nowe smaki powinna zjadać chętnie i oby nie było jak z parówkami- jednorazowe mniam - z apetytem zjadła tylko pierwszy raz a jak dałam drugi raz , to skubała tak, jakby parzyły... Za nieopłacone badania i carprodyl będzie jakies 100zł, chętnie kupiłabym Amonowi i Tarce chociaż Iskial, bo tez juz nie ma , to jeszcze nie jest bardzo drogie a jednak fajnie na psy działa/wzmacnia odporność a jakby się dało, to i na stawy by się "coś" zamówiło ;) A wracając do jedzenia- nad Tarką trzeba sie naprawde napracować, żeby zjadła , za to Iga to szaleństwo:lol: - wczoraj Amonowi nie zdązyłam nałozyć dobrze a Igulec juz miał pustą miche a micha wcale nie była malutka. Iga zjadłaby całe wiadro gdyby mogła,zwłaszcza jak jej cos smakuje bardzo, problem w tym, ze nie wolno jej przytyć, waży 30,5 kg i jesli przytyje , kręgosłup nie da rady... Tara wagę trzyma, waży 22 kg.
  22. [quote name='iwna5702']Zobaczymy moze to chwilowy kryzys u Tarci - albo niestety jakies powazniejsze sprawy. Tara jest strszym psiakiem - wiele lat przebywała w schronisku - to zostawia slad . Z bazarkami bryndza - to fakt - dużo dogomaniaków chce wspomóc swoje działania więc cieżko cos sprzedać. Ja spróbuje cos w niedzielę wymodzić .:)[/QUOTE] Oby to było przejsciowe- tego sie na razie trzymamy... Wczorajsze parówki okazały sie trafione , Tarka dawno nie zjadła takiej solidnej kolacji, Igunia i Amonik tez miały "dzień psa" ,jak wszystkie to wszystkie, zbyt okrutnie byłoby nie dać reszcie - za bardzo pachniało :):)
  23. [quote name='iwna5702']No, jest to pole do ciągłych inwestycji. Zwrot nakładów - w naturze. Uśmiecięte psie pychole :)[/QUOTE] pole do inwestycji ogromne, studnia bez dna :), gdyby tak mozna było zrobic badania, wyleczyc i koniec- jak Amonową biegunkę, a tu nie ma tak dobrze... Bazarki też nie bardzo idą, czas na kubraczki widać skończył się już tej zimy a wydatki znacznie ponad możliwości.... Jadąc wczoraj z Igą, miałam zabrac do weterynarza Tarę , ale do ostatniej chwili transport stał pod znakiem zapytania i pojechała ostatecznie sama Igunia , ale Tara obowiązkowo w tym tygodniu MUSI pokazać się w klinice... pisałam jakis czas temu, ze wybrzydza nad jedzeniem i je tylko z ręki - może i po trosze wybrzydzała, ale teraz w ogóle nie chce jeść, wyciągam juz z lodówki wszystko, byle tylko jadła. Poskubie to czego nie zna, ale tez bez szału, nawet leków przeciwbólowych nie mam jak jej podać, bo nawet jak weźmie w zęby pasztet w którym są schowane, to go i tak nie zjada. To nie wróży dobrze... coś niedobrego dzieje sie u Tary - obym sie myliła. Dzis kupiłam parówki drobiowe, może zje , wczoraj zamówiłam troche karmy w puszkach, różne smaki, żeby co dzień dostawała jakis inny, może w ten sposób uda sie nakłaniać ją do jedzenia normalnych porcji a najważniejsze przyjmowania leków.
  24. [quote name='iwna5702']No, jest to pole do ciągłych inwestycji. Zwrot nakładów - w naturze. Uśmiecięte psie pychole :)[/QUOTE] pole do inwestycji ogromne, studnia bez dna :), gdyby tak mozna było zrobic badania, wyleczyc i koniec- jak Amonową biegunkę, a tu nie ma tak dobrze... Bazarki też nie bardzo idą, czas na kubraczki widać skończył się już tej zimy a wydatki znacznie ponad możliwości.... Jadąc wczoraj z Igą, miałam zabrac do weterynarza Tarę , ale do ostatniej chwili transport stał pod znakiem zapytania i pojechała ostatecznie sama Igunia , ale Tara obowiązkowo w tym tygodniu MUSI pokazać się w klinice... pisałam jakis czas temu, ze wybrzydza nad jedzeniem i je tylko z ręki - może i po trosze wybrzydzała, ale teraz w ogóle nie chce jeść, wyciągam juz z lodówki wszystko, byle tylko jadła. Poskubie to czego nie zna, ale tez bez szału, nawet leków przeciwbólowych nie mam jak jej podać, bo nawet jak weźmie w zęby pasztet w którym są schowane, to go i tak nie zjada. To nie wróży dobrze... coś niedobrego dzieje sie u Tary - obym sie myliła. Dzis kupiłam parówki drobiowe, może zje , wczoraj zamówiłam troche karmy w puszkach, różne smaki, żeby co dzień dostawała jakis inny, może w ten sposób uda sie nakłaniać ją do jedzenia normalnych porcji a najważniejsze przyjmowania leków.
  25. a tu taki mini bazarek, bo wydatki ogromne a to jeszcze nie koniec [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/240144-Wieszaki-na-smycze-w-kszta%C5%82cie-ko%C5%9Bci-Do-24go-lutego[/url]
×
×
  • Create New...