Jump to content
Dogomania

Kasia77

Members
  • Posts

    4673
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasia77

  1. -udało mi się odpełznąc parę kroków, żeby złapać ich razem telefonem
  2. z podróży najchętniej bym sie wykręciła,tyle mamy na głowie, że nie wiadomo za co sie łapać:sad:, tylko, że zaliczka za noclegi wpłacona, rezerwacja - wszystko pod psy ustawione a wieźć nie ma kogo :sad:. Na Cezara przyszło mi skarżyć, bandyta z niego, im dłużej jest u nas , tym jest gorszy zbój. Agresor do dzieci- doświadczyliśmy niebezpiecznego spotkania Cezar - dzieci i gdyby zdążył do nich dopaść, prawdopodobnie zrobiłby krzywde. Straszny dominator ,nabuzowany emocjami, nadpobudliwy, Miodzia sprowadza do parteru non stop, Kazan sie tak nie daje i pokazuje mu rogi, ale najgorsze bo niebezpieczne, ze Zbój jest nieprzewidywalny- w jednej chwili głaszcze się, jest przymilny, fajny a w innej ni z gruszki ni z pietruszki chapie za ręce . Nigdy nie wiadomo, kiedy mu coś zaświta, mojego męża poznał tydzień temu, na początku uznał za najgorszego wroga i tak traktował, potem było niby lepiej, niby zachowywał sie z grubsza przyzwoicie, ale jest masa momentów mniej bezpiecznych, kiedy coś robimy, np. grzebaliśmy przy ogrodzeniu, Cezar przy Nas sie kręci az w jakims momencie rzuca sie do rąk, bez powodu, albo ktos z domowników idzie sobie po prostu a on biegnie za człowiekiem i zaczyna łapać za ręce, właściwie nic nie można robić przy nim, każdy ruch może uznać za powód do ataku. To nie są póki co jakieś groźne ataki, krew sie nie leje i wszystkie palce u rąk są jak były, ale można się wystraszyć, bo nie wszystkie jego " zaskoki" niewinnie wygladają, potrafi wyskoczyć z paszczą dosc agresywnie a porządnych zębów mu nie brakuje. Najgorsze jest to, że jak wczoraj zobaczył idącą Elize(szła w kierunku Igi - pobierała poranna lekcje mycia zasikanego Igusiowego futerka), Cezar podbiegł do niej naszykowany do gryzienia , ona zostaje z psami przez te kilka dni a po tym co dzisiaj pokazał ,nie wiem jak sobie z nim poradzi. Widuje ją systematycznie od m-ca, nigdy tak nie reagował, im dłużej jest u nas, tym zachowania ma gorsze, jedynie przy mnie zachowuje sie znośnie, do wszystkich innych - tych w domu i tych których tylko słyszy za płotem, włącza mu się agresor. To nie jest tak, ze konkretne ruchy, gesty czy sytuacje wywołują u niego bzika, po prostu podbiega i zaczyna atakować ręce a jak dojrzy z większej odległosci tak, jak Elize wczoraj albo kiedys dzieci(sioistrzenca i bratanice), to zaczyna biec w kierunku "wroga" i ujadać/atakować jak groźny pies obronny, charakter to musiał mieć x lat wczesniej... Dziś wszystkie futra dostały wędzone nogi, Cezar obgryzał swoją i atakował sam siebie- gryzł się po łapach Przejrzałam wszystkie robione ostatnio zdjęcia i albo rozmazane, albo jakieś koślawe ,wklejam kilka zebranych : Miodzio Pani przy Iguni, to i Ząbek na kolanach:)
  3. [quote name='iwna5702']Troszke tu cicho, ale może to dobrze, nie ma zadnych złych wiadomości, wszyscy korzystaja z lata :)[/QUOTE] wieczorkiem postaram sie napisać parę słów i pokazać Miodzia
  4. [quote name='Martika@Aischa']Tosiek żyjący w zgodzie z kurakami bo padnę :cool3: wprost nie do uwierzenia :lol: chyba malutka ma na niego tak dobry wpływ :lol:[/QUOTE] i z kotkiem ! niesamowita przemiana :) Antoni piękny jak zawsze :)
  5. [quote name='iwna5702']Malgosia B mowila mi, ze przesyla 50,- zl na nasze psiaki no i Beata - 120,- - jak proponujesz to rozpisac, ktore dziury najpierw zalatac ?[/QUOTE] Nie zaglądałam do wpłat, ale jak piszesz, ze przesłane, to na pewno są :), Na trocoksil wziełam fakturę, wyslę jutro i skan na meila według instrukcji, jakie dostałam ;) [COLOR=#000000][FONT=Verdana][FONT=Verdana] Poza trocoksilem, który poszedł na fakturę wszystkie wizyty/badania i leczenie Cezara i Miodka wyniosły łącznie 449 zł . Zaraz po ich przyjeździe na leczenie wpłynęło 200 zł + 50 i 120 o których mowa powyżej , czyli od 449 - 370 wpływów = 79 zł - tyle zostaje do zwrotu dla mnie, jesli chodzi o pieniądze załozone za leczenie .[/FONT] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR]
  6. [quote name='toyota']A to takie śliczne i pocieszne czarne z białym krawacikiem, to Twoje ?[/QUOTE] a nie :), to sąsiad z za płotu do którego co dzień chodzą bawić się moje potwory :) sąsiada Fredzia zgarnęłam w zeszłym roku w czerwcu z siostrą z ulicy, u Nas na wsi ktos go wywalił i siedziało takie to bidne w wysokiej trawie w rowie i czekało na cud... , miał około roku a u mnie same ledwo chodzące, więc zamieszkał za płotem- u siostry, najpierw tymczasowo, potem dzieci sie przyzwyczaiły, pies jeszcze bardziej no i został , nudno mu nie jest, bo po drugiej stronie ma 11 tkę kolegów i koleżanek :)
  7. [quote name='Beat2010']mam podobnie z kotem bezdomnym, tak mu grało w płucach i nosku, że myślałam,że długo nie pociągnie, tylko troszkę miał kataru,głownie dusiłsiei kichał, ale rtg był OK, stwierdzono zapalenie zatok, po pierwszej kuracji było slabo ( też dostawał theovent), teraz dostał 2 tygodniowy antybiotyk -convenia, dziś powinien jechać na powtórkowe badania ( przedtem wyszło sporo leukocytow) i ew.kontynuację antybiotyku, a go nie ma:mad:, jest wyraźnie lepiej, zobaczymy co powiedza veci,, jeżeli nie pomoze antybiotyk to potem endoskopia, bo musze wiedzieć co mu przeszkadza w oddychaniu :). Może sprawdzić MIodka pod tym kątem, tj zapalenie zatok, jaka przeszkoda w nosie ( jak mi mówili np przesunięcie kostek po uderzeniu), ew. polip, na końcu , najgorsze, czyli nowotwór ( choć, jak mowia, z nowotworem to KIchotek tyle by nie żył)[/QUOTE] dopytam ;) , Miodek praktycznie cały czas jest na antybiotykach, miał zmieniane, bo te co brał pierwszy tydzień cudów nie czyniły, Theovent mam wrażenie , że przynosi jakąś poprawę, tylko problem w tym, ze rano za żadne skarby nie mogę wcisnąc w niego tabletek, bo o ile kolacje zjada z apetytem (jeden dzień miał bardzo na nie, poza tym apetyt na kolacje bez zarzutu), o tyle do kolacji, czy to rano czy póxniej, odmawia jedzenia, można prosić, błagać, próbować kiełbas, parówek, mokrej karmy, pasztetów, mięsa różnego kalibru - jednym słowem Nic, nie chce wziąc do pyska i koniec! , więc jak nie tknął w sobote rano tabletek a upał koszmarny Nas zabijał i Miodek 60% gorzej trzeszczał, to wysłałam dzieciaka do Alwetu po wczesniej umówione telefonicznie zastrzyki, żeby mieć go czym wspomagać, jak tabletek nie chce . Poza tym kondycja bardzo dobra, Miodek biega z maluchami, bawi się, póki co prócz tych koszmarnych problemów z płucami/oddychaniem, nie wygląda na takiego, co wybiera sie na tamten swiat z kolegą Fredziem [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/46/46bd9c4adf38bc29med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/46/a07f451012c99c14med.jpg[/IMG][/URL]
  8. Paragon za trokoksil ze zdjęcia powyżej , nie dość że cena powala, to jeszcze widzę, że guzik pomaga :( [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/46/a6f7cfa077bccee7med.jpg[/IMG][/URL] A to nasza Gajeczka, zwana pieszczotliwie Galotkiem :loveu: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/47/441daf8deac54f62med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/47/b6266fd00f89f0cfmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/46/dc3112fbde2f3b7amed.jpg[/IMG][/URL]
  9. [quote name='APSA']Nie wiem, czy ta informacja w czymś pomoże: do paragonu fiskalnego w przeciągu tygodnia można poprosić o wystawienie faktury (oczywiście jeśli dana jednostka wystawia, ale lecznice wet. i apteki raczej wystawiają). Czyli z Alwetu za ten paragon na 100 zł powinni móc wystawić do dziś, a z apteki do pojutrza.[/QUOTE] Dzięki . Tak sobie myslę, ze przecież trocoksil Cezara jest nie zapłacony, wiec w razie co mogę powiedzieć, żeby fakture wystawili, za niego jest ponad 200 cie zł do zwrotu dla kliniki . Ja ostatnio opłaciłam tylko trocoksil Gajki a za Cezara nie dałam rady załozyć, bo to razem ponad 500 zł, masakra te leki :sad:
  10. Antoniusz chłopie, jak dobrze, ze nie trzeba się o Ciebie martwić ani nawet zastanawiać jak się masz, bo wiadomo, ze masz dom taki, jaki powinny mieć wszystkie psy. Pozdrowienia dla domku i całusy dla "naszego" cudaka:):):)
  11. [quote name='APSA']Mi też brakuje kilku psów... Miałam ostatnio zapytanie o Olcię! Niestety pani szukała pieska starszego, ale w dobrej formie, a Olcia w te upały już w dobrej formie nie jest. Ma lepsze dni, ale ma i gorsze. Poleciłam pani kilka innych starszych ale trochę młodszych suczek... i na tym kontakt się niestety zakończył.[/QUOTE] serce mi normalnie staje jak tu zaglądam...Kędziora trzymałam w głowie, mam nadzieję, ze się tylko gdzieś zapodział... A owczarek krzywagłówka , Rea ? Bunia, Beza, Rudolf , jak one ? Jezusie, nie wiadomo nawet o którego zapytać :(
  12. I trochę ostatnich rozliczeń, paragon dotyczy uregulowania kosztu wizyty Cezara o której mowa w poscie 159 , paragon wystawiony na 100 zł z czego Cezara jest 67 żł za zastrzyki , które dostał podczas wizyty w klinice + cały zestaw zabrany do domu na kolejne dni i te na zdjęciu - dodatkowe ,dobrane póxniej (w sumie same zastrzyki, bo ani dwa rtg nie policzyli ani usg) reszta to leki Misi, tylko weterynarka z rozpędu nabiła na jeden paragon. Tego samego dnia Miodek dostał recepty na leki, na drugim zdjeciu leki są już wykupione, na paragonie jest wliczona zasypka dla Igi, sam Miodek to koszt 20 zł, czyli razem 87 zł i bohater wątku ;) gryzę sobie kopytko : a taką robie ładną minkę, jak mnie kasia głaszcze po szyjce:
  13. [quote name='DONnka']A hotelik wystawia rachunki ? Jeśli nie, to proszę o dokładne namiary Hotelik jest płatny z góry czy z dołu ? Kiedy powinniśmy dokonać płatności ?[/QUOTE] Ja nie jestem normalnym hotelikiem, mam 11 psów bezdomniaków w tym wiekszosć starych i chorych i w tych 11 stu dwa, które za siebie płacą , kwoty również są dalekie od tych płaconych w zwykłych hotelach. To co zostaje po odjęciu kosztów utrzymania płatnego Cezara i Kazana, pomaga urzymać pozostałe psy,na tle wydatków i potrzeb to są grosze, na wiele nie starczają, więc o rachunkach nie ma mowy. Psy płacą za siebie jak mogą, w ratach, w całosci, jakkolwiek- wtedy jak mają uzbierane.
  14. [quote name='Beat2010']to czekamy i mamy nadzieję na poprawę czy Miodek już mniej kaszle?[/QUOTE] ciężko to nazwać nawet kaszlem, on charczał jakby się miał zaraz udusić , w płucach mu grało, nie trzeba było nawet osłuchiwać, tak mu "chodziła" klatka piersiowa, ze z "kilometra" było widać i słychać jak całe płuca trzeszczą. W upały było gorzej, na pewno chłód przynosi ulgę, tabletki mają na Miodzia zbawienne działanie, nie jest najgorzej, na pewno lepiej niż było.
  15. [quote name='Beat2010']Czy wyniki krwi Miodka wskazują, że nie ma nowotworu?[/QUOTE] wyniki nie są złe, gdyby opierać sie wyłącznie na nich, wychodziłoby na to , że nowotworu nie ma, cały szkopuł w tym, że ani wyniki ani rtg nie pasują do tego co po Miodku widać i w Miodku słychać w srodku i na zewnątrz, więc Miodek to trochę taka zagadka. Weterynarka mówi, że często przy rozległych nowotworach, wyniki z kwi są aż za dobre(niestety znam to z doświadczeń), no ale zobaczymy jak dalej będzie, odpowiedź dałby tomograf, który jest niedostępny na miejscu i rujnujący finansowo, pozostaje obserwować Miodka i czekać.... Miodek wybrał wszystkie zastrzyki, od tej pory jest na samym Theovencie i Furosemidzie + wczoraj dostał recepte na Doxycykline, czyli pełen "zestaw płucny". Miodzio jest grzeczny, spokojny, cichutki, świetny pies. Przez pierwsze dwa, trzy dni dość zdystansowany, potem zaczął sie otwierać i jest milusiński i zadowolony na widok człowieka, jak i cała reszta :)
  16. [quote name='iwna5702']Jest cudny z tymi zabawkami :) - udalo sie uratowac troche talku Iguni?[/QUOTE] nie zdążył rozpracować Igowej zasypki - całe szczęście, bo nie mielismy akurat zapasowej a Iga uzywa tego sporo, robi pod siebie, więc nieustannie trzeba ją czyscić i pilnować, żeby była sucha i zabezpieczona przed ewentualnymi odparzeniami (póki co, nie dorobiła sie najmniejszego i tak musi trzymać :) )
  17. [quote name='APSA']Możecie też się zwrócić do skarpety im. Tallcott - na pomoc dla starych psów (chyba max 120 zł i trzeba potem część zwrócić). Te upały z ostatnich dni były zabójcze... dosłownie - wczoraj musiała zostać uśpiona Hania i pies koleżanki, dwa schorowane staruszki totalnie się "posypały" :( Kasiu, a jak Twoje stadko?[/QUOTE] Bądź szczęśliwa Haniu tam gdzie teraz jesteś....:(:( Upały były koszmarem dla psów, życie dla samego przetrwania, dosłownie :sad: , zwłaszcza dla Igi, która jest w 100% zależna ode mnie, przez wekend nie miała w sobie grama sił, wszystkie ratowane był wodą, a jak zmoczone futra wyschły, to były moczone od nowa aż doczekaliśmy deszczu, w skajnosci w skrajnosć, bo jak sie wczoraj rozpadało tak leje i leje
  18. [quote name='Beat2010']podziwiam, że udało się go przebadać:), zawsze te kłopoty z kupami :( Jak to pani doktor do niego mówiła jak sie szczerzył i burczał - "cicho być" ! i robiła co trzeba :lol:, na stół żeby zrobić RTG wrzuciłysmy go we dwie, zdjęcia miał dwa i w obu pozycjach (na boku i na żabę) nie podobało mu się baaardzo ,co się naodgrażał to jego, ale nie jest taki Cezar najgorszy, bałam się, że będzie gorzej;) Wczoraj: Cezar lubi zabawki, wczoraj próbował rozprawić się z kaczką, którą mu dałam na wymianę po tym jak gwizdnął puder-zasypke Igi, którą akurat Ige pudrowałam i nie zdążyłam zabrać z trawy. Dzisiaj: Siedziałam przy Idze, to i Cezar blisko, chodzi za mną jak Amon, tyle, ze po schodach nie wejdzie, więc zostaje pod schodami jak ide do domu. Pozwala sie czesać , głaskać , zaglądać pod ogon, myć, zastrzyki na biegunke też sobie pozwala robić, wystarczy parówka na zachętę przed zastrzykami, po zastrzykach i w trakcie na widoku na wyciągnięcie psyka i można kłuć . Kupy ma w tej chwili całkiem normalne , ale widać że cały czas zadek boli, bo czasami zagryzłby sam siebie jakby dało radę. Z Kazanem dalej toczą wojny, ale w każdym razie krew się nie leje , jak trzeba to do porządku przywołuje dziadków a jak po dobroci nie dociera , to strachem - mówię że zaraz odwiozę do Warszawy i na razie skutkuje :lol: Temperatura koszmarna, Cezar jest mokry,wszystkie zwierza traktuje cały dzień wodą, inaczej się nie da żyć
  19. zapiszę sobie, żeby mi staruszki "nie uciekły", będę zaglądać do Was ;)
  20. Wczoraj Cezar był u weterynarza. Pozwolił się poczyścić, poczesać i zapakować do samochodu (obyło sie bez sponiewieracza), za to u weterynarza co sie nawrzeszczał i nakłapał....:razz: ,łatwo nie było wrzucić bandytę do góry do RTG, przy USG tez sie odgrażał , W domu daje sie ustawiać najmniejszym rządzicielom Łatce i Zabkowi, ale już do ludzi różnie, chyba nie koniecznie lubi dzieci, jak widzi 6cio letniego siostrzeńca po drugiej stronie płotu, to chce go przez kratki w siatce wciągnać i nie chodzi mu na pewno o zabawę:diabloti:. A co u weterynarza poza pokazywaniem zębów ? - usg ładne ,tyle co jelita rozwalone i wymęczone biegunkami, silny zanik mięśni w tylnych łapach , rtg tak jak można było sie spodziewać - stawy biodrowe rozgruchotane, ogólne silne zwyrodnienia co daje efekt taki, jaki u Cezara widać. Jeśli o sam ból chodzi, to najbardziej bolało go chyba dupsko, bo to głównie przy próbie dotyku pod ogonem reagował agresywnie , weter. powiedziała, ze straszne ma otarcia -poobcierany zadek, bolesny, czyli sprawcą bólu Cezara poza bólami zwyrodnieniowymi były biegunki. Na szczęście po zastrzykach jest lepiej, kupa coraz przyzwoitsza. Za wczorajszą wizytę nie zapłacilismy na razie, będzie do uregulowania, póki co w pierwszej kolejnosci najważniejszay jest dług za trocoksil- 234 zł bądź 243 zł (- skleroza:mad:) . Miodzio i Cezar łącznie na dziś 362 zł + 234 zł trococsil (załóżmy ta niższą kwote) = 596 zł 596 zł - 200 zł, które wpłynęło na leczenie = 396 zł na minusie , do tego dojdzie około 100 zł za wczorajszą wizytę.
  21. [quote name='Kasia77'] Na minusie - 162 zł + trocoksil Cezara do opłacenia, czyli razem około 300 zł , komputer sie weterynarce zawiesił i nie znam dokładnej ceny trococsilu, Gajce tez kupowałam , tyle że 95 mg , za oba mam zapłacić w przyszłym tygodniu.[/QUOTE] Sama siebie zacytuje, bo nie trafiłam kompletnie z kosztem Trocoksilu :roll:, wczoraj byłam z Cezarem u weterynarza, dopytałam o cenę, troche mi sie pokićkała, ale trocoksil 75mg dla Cezara kosztuje albo 234 zł albo 243 zł (kolejnosci cyferek nie pamiętam) . Taki drogi jest ten pierwszy m-c leczenia, bo po dwóch tygodniach Cezar musi dostac drugą tabletkę, dwie tabletki to własnie to ponad 200 zł , potem juz po jednej na m-c, czyli koszt zmniejszy sie o połowę. A żeby Wam w wydatki Miodkowi nie było samotnie, to będę lepsza i napiszę ile kosztował trocoksil dla Gai - 290 zł a do tego trocoksil dla Igi taki sam jak dla Cezara i mam do oddania ponad 500 zł a to tylko same tabletki przecież :sad: U Miodka lepiej było przez 1,5 dnia, potem wszystko wróciło :sad::sad:, może jeszcze nie z taką siłą jak na początku, ale wcale dobrze nie jest. Do zastrzyków weter. dodała Miodkowi Theovent i Furosemid. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/21/13e37fe272d2ae1dmed.jpg[/IMG][/URL] Samopoczucie póki co ma dobre, apetyt też. Jego największą radoscią jest towarzystwo maluchów- bardzo się cieszy na widok Łatki, Ząbka, Fredzia , od razu ogon ma rozmachany i uśmiech na pysku. Nie wiem co dalej będzie, biedny Miodzio....a te upały co nas nawiedziły, to jak walka o przetrwanie, dla wszystkich zresztą, Igunia też wymęczona strasznie [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/21/4d889f109e6e117emed.jpg[/IMG][/URL]
  22. I znowu lek, paragon póxniej, bo to póki co " na kreskę" , muszę jakis bazarek wymęczyć, tylko opornie mi idzie strasznie [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images64.fotosik.pl/15/2fcec74ae31605d6med.jpg[/IMG][/URL]
  23. Na wątku Miodka, na zdjęciu z zastrzykami , mamy sedalin , żebym mogła przy nim zrobić wszystko dokładnie, dowieźć do weterynarza i mieć obie ręce w całości ;). Wydaje mi sie, ze u Cezara nie same łapy są problemem, caprodyl podany przedwczoraj przeciwbólowo mu nie pomógł, zrobimy mu usg, rtg i zobaczymy Wczoraj dostał trocoksil, na razie niezapłacony- wszystkie paragony i rozliczenie u Miodka. Cezar upodobał sobie wygryzionego krokodyla, nosi go w pysku, potem kładzie i pilnuje :) Kochany z niego dziadzio, ale charakterek ma , chociaż kto wie, czy Kazan nie lepszy :razz: :)
  24. [quote name='Pollyg']Biedny Miodzio, jak dobrze, że pojechał Ja się będę dokładać do leczenia Miodzia.[/QUOTE] Miodzio bardzo dziękuje ;) A na razie na zapas sie nie cieszymy, ale U Miodka jakby trochę lepiej, dostał zastrzyki na 6 kolejnych dni - wszystkie na zdjęciu, dostaje po 3 dziennie. Wyniki z krwi całkiem przyzwoite, nie wiem czy potrzeba wklejać?,w każdym razie kwalifikują Miodka do zabiegu nad którym trzebaby myśleć jak skończymy obecne leczenie. Rachunki i paragony za dotychczasowe wizyty i leczenie . Miodek i Cezar są na jednych paragonach, więc wszystko bedę wklejać tutaj. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/14/b6cbf7658acb2f25.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/14/025000ce650667b4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/14/565e7af15722c9e1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/14/65735eb9f65f757b.jpg[/IMG][/URL] Pierwsza wizyta Miodka z 21go - 75 zł pierwsze zastrzyki, które dostał w klinice i RTG (400zł to operacja Azy,za którą płaciłam dopiero teraz) Rachunek za badanie krwi - 67 zł Druga wizyta - zastrzyki na biegunkę Cezara,caprodyl dla Cezara, usg Miodka , zastrzyki Miodka podane w klinice - 75zł Trzecia wizyta- zastrzyki do domu na 6 dni - leczenie Miodka i sponiewieracz dla Cezara (strzykawka w woreczku) - 125 zł Na leczenie dziadków wpłynęło 200 żł Wydane łącznie 362 zł (w tym 20 zł dojazdy) Na minusie - 162 zł + trocoksil Cezara do opłacenia, czyli razem około 300 zł , komputer sie weterynarce zawiesił i nie znam dokładnej ceny trococsilu, Gajce tez kupowałam , tyle że 95mg , za oba mam zapłacić w przyszłym tygodniu.
  25. [quote name='Beat2010']Kciuki za Reksia, ma być dobrze i już no niestety, Panowie mają charakterki :), z tego słyną byle troszkę choć Cezarka podreperować, żeby nie bolało, może trzeba przejrzeć mu jelita, co go tam boli, czy to ból od łapek?[/QUOTE] Trzeba by Cezara dobrze przejrzeć , ale póki co muszę obmyślić plan jak sobie z tym kłapaczem poradzić. Jego wyniki z krwi obgadałam dziś z weterynarką- nie sa złe, glukoza niska, poza tym nie ma dramatu a to, że on tak szczeka sam na siebie a to brzmi dosć agresywnie, jakby mu na ogonie siedział ktoś, kogo nie trawi, weterynarka okresliła jako neurologiczne. Ogarnę Miodzia i zabiore się za zbója Cezara...
×
×
  • Create New...