-
Posts
4601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pinkmoon
-
Jeden z najpiękniejszych w schronisku-Nikifor.Sprzedany.
pinkmoon replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Fiks, widzę że dzisiaj miałaś dzień filmowania i zapał reporterski ;) -
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
pinkmoon replied to kell46's topic in Pogryzienia
Jakie diabełki :evil_lol: ciotki, dlaczego Balbina ma bana, ktoś kojarzy? przed chwilą zauwazyłam i tak to mnie zaintrygowało... :razz: -
Najcudowniejszy amstaff w Polsce. Walenty.Pokochany!
pinkmoon replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
A pokaż nam też tekścik, ciotka :razz: -
Domowa Punia i bezdomość.Ponury żart losu :(Dąbrówka PUNIA MA DOM!!!
pinkmoon replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
biedna Punia :( jedna noc w domu i z powrotem w schronisku... a nie można się było zastanowić nad stanem zdrowia przed adopcją? -
[quote] i [COLOR=green]jego kulki są gotowe do działania.[/COLOR] [/quote] nieprawda, toż to kastrat :evil_lol::evil_lol:
-
Najcudowniejszy amstaff w Polsce. Walenty.Pokochany!
pinkmoon replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
trzecie zdjęcie najpiękniejsze, jak mu musi być dobrze :) dawać resztę! :diabloti: -
Nie żeby mnie ktoś posądzał o cynizm, ale do tego żeby prowadzić fundację, schronisko, przytulisko, cokolwiek, nie wystarczy mieć dobre serce i pragnienie przygarnięcia szczeniaczków, bo inaczej zginą. Pomagajmy, ale pomagajmy rozsądnie, z głową. W prowadzeniu działalności od serca ważniejszy jest rozum, planowanie, podejmowanie decyzji z zimną krwią. Sterylki, usypianie ślepych miotów, eutanazja nieadopcyjnych lub cierpiących z powodu nieuleczalnych chorób zwierząt - do podjęcia takich działań "miękkie" serce jest wręcz niewskazane, w walce z bezdomnością trzeba być twardym i czasem niestety bezkompromisowym. Oczywiście nie jest to jedyna strona medalu, przy całej tej twardości trzeba być również wrażliwym na krzywdę, mieć dużo empatii - ale sama empatia nie wystarczy. Za dużo się słyszy ostatnio o "schroniskach", prowadzonych przez "psie matki boskie" jak nazwał je artykuł w Polityce - panie typu Bożena Wahl czy Violetta Villas, gdzie zamiast pomagać długofalowo, ludzie biorą na siebie za dużo - z litości - a potem się w tym wszystkim gubią. Dlatego, przyznaję, nie mam już teraz kompletnie zaufania do osób, które wychodzą z założenia, że sama litość i dobre chęci wystarczą. Bo potem kończy się to tak, że sprawa potrafi ich przerosnąć. Oczywiście nie zamierzam atakować personalnie autorki tego wątku, być może to tylko moje czarnowidztwo i dmuchanie na zimne, byłabym bardzo szczęśliwa gdyby okazało się że moje obawy są na wyrost, i rośnie nam tutaj przyzwoita fundacja :) Niemniej jednak w tej chwili, bazując tylko i wyłącznie na wypowiedziach Majkath na tym forum, moje podejście jest bardzo, bardzo sceptyczne. Chętnie zmienię zdanie, gdy tylko pojawią się pozytywne efekty jej działalności.
-
a Natalia wszystko ustaliła z tym panem?
-
wspaniale! :multi::multi:
-
jak to, już ciachnięty? :crazyeye: zwolniło się miejsce na hotelu?
-
Najcudowniejszy amstaff w Polsce. Walenty.Pokochany!
pinkmoon replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Na przykład taki Drops, też w schronisku nieadopcyjny, jego udało się wyciągnąć... [url]http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=2891&sid=11d97d9fe58b4c751cb50ed42bcfa140&start=0[/url] co prawda nie wiadomo jeszcze jak to sie skończy :p ale jestem zdania, że nawet jeśli (odpukać) w hotelu u behawiorysty okaże się, że z psa nic nie będzie, ma zjechaną psychikę i czeka go igła, to i tak lepsze rozwiązanie niż powolna śmierć w schronisku, gdzie mógłby spędzić resztę życia bez szans na jakiekolwiek zmiany... -
noo to jeszcze lepiej - mamy nową nazwę rasy, unikatową bo jest tylko jeden egzemplarz :lol: już nie żaden mix amstaffa tylko Borujanin Kościelny :evil_lol:
-
Najcudowniejszy amstaff w Polsce. Walenty.Pokochany!
pinkmoon replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Masz rację że w żadnym wypadku Witek nie może trafić do "normalnego" domu, tzn. do ludzi, którzy mają dobre chęci i nic więcej. Myślałam bardziej o tym, żeby po prostu dać znać bullomaniakom że jest taki pies i potrzebuje pomocy, może ktoś miałby na niego pomysł? Nie wiem... Tyle astków jest w potrzebie, i do tego psów o fajnych charakterach, że taki nerwus z problemami pewnie będzie na szarym końcu, ale zawsze to jakaś szansa. Nie możemy uznać że pies jest nieadopcyjny i go olać, w takim wypadku bardziej humanitarne byłoby już uśpienie go. Albo szukamy dla niego pomocy, albo... no właśnie, co w innym przypadku? Postawić na nim kreskę, i niech siedzi w swoim boksie, bez jakichkolwiek widoków na wyjście z niego? On nawet na spacery nie wychodzi, bo nie dają go młodszym wolontariuszom. My też, przy jak najlepszych chęciach, nie wyciągniemy go tego typu zachowań. W każdym razie, trzeba choć próbować coś zrobić. Może, jeśli damy o nim znać na wątku ogólnym bullowatych, byłaby szansa na wyciągnięcie go i umieszczenie w hotelu pod okiem behawiorysty? Musiałby zdarzyć się jakiś cud żeby to było możliwe, ale nie możemy siedzieć z założonymi rękami. To prawda że w tej chwili wydanie go do zwykłego domu byłoby nieodpowiedzialne, jednak coś trzeba zrobić. Witek to naprawdę chyba najbardziej zapomniany przez wszystkich pies w schronisku :shake: on nawet nie miał imienia, dopóki tak go roboczo nie ochrzciłyśmy parę dni temu, wszyscy mówią o nim amstaff z lęborka. -
ale oczywiście jak ktoś chce być dokładny, to możemy powiedzieć że Billy zostanie nowotomyślaninem :lol::lol: a nie poznaniakiem :evil_lol:
-
Najcudowniejszy amstaff w Polsce. Walenty.Pokochany!
pinkmoon replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Tak o nim napisałaś po poprzedniej wizycie: [quote]Tak byłam z nim, ale niedługo. Pies generalnie boi się wielu nowych rzeczy, podniesiony kijek, piłka, sprawiło, że zmrużył oczy, skulił się nieco i ewidentnie czuł dyskomfort, iż jest na smyczy i nie może uciec. Co więcej przy początkowej korekcie, bardzo się wystraszył i chwycił odruchowo za smycz, by się uwolnić. Po chwili bardziej mi zaufał, początkowo nawet niechętnie dawał się głaskać, odsuwał pysk i widać, że było to dla niego bardzo niekomfortowe. Do swoich cieszy się, przytula... świetni sprawdziłoby się u niego szkolenie pozytywne... (którego zawziętym zwolennikiem wprawdzie nie jestem).[/quote] Co możemy dodać od siebie... W sumie nie ma co się rozwodzić. Boi się smyczy, boi się kiedy człowiek dyktuje mu gdzie ma iść, ewidentnie stresują go wszelkiego rodzaju ograniczenia. Lubi kontakt, ale na jego warunkach, kiedy widzi dokładnie co się dzieje dookoła - wtedy sam podchodzi, dopomina się o głaskanie, cieszy się do ludzi. Natomiast wszystkie bodźce z zaskoczenia - np. nagły odgłos czy gest, kiedy akurat stał do nas tyłem czy bokiem - są dla niego stresujące, w takiej sytuacji ma dość niefajny odruch odwinięcia się. Nie kłapie na szczęście, ale widać że mocno się spina. Nie próbowałyśmy jeszcze spaceru poza teren schroniska, na razie tylko wybieg - kiedy puszcza się go luzem, jest naprawdę bardzo fajnym przyjaznym psem. Tyle że nie można na nim polegać, czy akurat coś go nie zestresuje i czy nie zareaguje w nieprzyjemny sposób. To w końcu pies po przejściach, bity, straszony.