Jump to content
Dogomania

joanna83

Members
  • Posts

    2380
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanna83

  1. [quote name='kaszanka'] Jedno z drugim sie nie wyklucza. Pies podwórkowy bez człowieka to ten który uwiaązany na łańcuchu dostaje podsuwaną patykiem michę z jedzeniem. Jaka jest więź w mieszkaniu z człowiekiem który pracuje 8 godzin na dobę i 1 godzina to dojazd do domu ??? A ten sam czas spędzony na podwórku to zupełnie inna bajka.[/QUOTE] Kontakt z psem nie polega na mijaniu go wchodząc i wychodząc z domu. To codzienna praca. Jeśli ktoś po 8 godzinach pracy nie ma na to ochoty, czy siły, to psa mieć nie powinien. Pies sam się nie wychowa, nie nauczy, a jak zacznie szukać sobie zajęć na własną łapę, to nie pozna się domu czy ogrodu.
  2. [quote name='kaszanka']Nie wiem jak wy ale ja uważam, ze ślepy pies miałaby o niebo lepiej na ogrodzonym podwórku - niż w zastawionym różnymi kanciastymi przedmiotami domu. W mig zapoznał by sie z podwórkiem i nauczył go na pamięć a to pozwoliłoby mu szybciej się zaklimatyzować. Futro u Borysa prawie jak u malamuta - ciepła buda ciepłe żarcie i pies bedzie w raju.[/QUOTE] Pies mieszka teraz w domu i chce w nim być, chociaż ma do dyspozycji również podwórko. Niewidomy pies NIE MA problemów z poruszaniem się, bo natura wyposażyła go w taki wynalazek jak nos. Pani Basia od razu powiedziała, że nie odda Borysa do budy i ja się z nią w 100% zgadzam. To mit, że psu do szczęścia trzeba ogrodu. Psy podwórkowe mają prawie zawsze problemy emocjonalne (bieganie wzdłuż płotu i dziamgotanie na wszystko co się rusza), bo pies potrzebuje człowieka, jego czasu i uwagi. Pies zostawiony sam sobie w ogrodzie nudzi się i szuka sobie innych zajęć. Nie wierzę w coś takiego jak pies za duży do mieszkania. Nawet dog niemiecki, czy bernardyn będzie szczęśliwy w kawalerce, jeśli właściciel zapewni mu atrakcyjne zajęcia i odpowiednią ilość ruchu.
  3. [quote name='Hanover']no i mamy za swoje, 1 rozlew krwi za nami. Pies dostał od najstarszego kota i ma draśnięte ucho. Krwi było pełno a że ma duże uszy to zaczął nimi trzepotać i miałam zmywanie ścian do 1,5 metra... Strachu się najedliśmy, bo pobrudził sobie pół mordy i nie wiadomo było skąd krwawi. Wet go opatrzył i nic mu nie bedzie, akurat żyłę drasnął kot i dlatego tak sikało. A pies - nic sobie z tego nie zrobił po minucie z krwawiącym uchem do kota biegł... chyba wyglądało straszniej dla nas niż go bolało. Nie dostał nauczki, a ja się boję że następnym razem może być gorzej nos, albo oko. Szczeniak nie robi uników... gapi się jak głupek... Co Wy robiliście w takich sytuacjach? Nasze koty już są zmęczone, a na psa nie działają żadne nasze prośby, nagradzanie za spokojne zachowanie przy kotach ani karcenie... nic załamałam się dzisiaj....[/QUOTE] I znowu panika ;) Szczenior wyrośnie z ganiania kotów. A koty odpoczywają przecież jak psa nie ma w domu. Wychodzicie już pewnie na spacery, wieć zawsze te kilka godzin dziennie psa nie ma w domu. Moje koty miały okropną traumę jak przyszły do nas psy, ale my się nie wtrącaliśmy w ich rozgrywki. Pies dostał łapą po pysku i w końcu nabrał respektu. Kot może leżeć na środku dywanu, a pies omija go łukiem. Śpią w jednym łóżku, bo w końcu pańcia tylko jedna, więc każdy chce być blisko ;) Duży problem był z kuwetą. Mama zanosiła kota do kuwety i zamykała drzwi od łazienki, żeby mógł się załatwić i tak 3 razy dziennie. w końcu wstawiła kuwetę do kuchni, a pies ma zakaz wchodzenia tam. Czasem koty zamyka w kuchni jak wychodzi, albo psa w przedpokoju i jest dobrze. Dodam, że jeden kot jest od kociaka, a drugi z odzysku jako 4 letni mieszkający całe życie w kawalerce ze straszą osobą, więc przez pierwszy miesiąc jak zaczęły pojawiać się psy, kotów nie było widać. Psy się zmieniały, ale koty w końcu przywykły. Będzie dobrze, tylko musicie się odprężyć i w to uwierzyć! :)
  4. [quote name='gops']jesli ma taka odleglosc od pach to nie sa zle :) tylko widze tendencje do za malych szelek norweskich wlasnie , ciezko dobrac romziar jednak , i zamiast wygody psu obcieraja pachy[/QUOTE] Czyli jaka powinna być odległość od pach? Właśnie chcę zamówić szelki norweskie mojej psiarni i zastanawiam się ile cm trzeba dodać do długości tego paska piersiowego? Czy to zależy też od wielkości psa?
  5. [B]Dreag[/B] gratuluję zatem dopsienia się ;) Przypominam wszystkim o adresówkach. Mam nadzieje, że wszystkie psiaki mają je przy obrożach :)
  6. [quote name='karjo2']Dziekuje za wyklad ;). Nie ja wspominalam o wyeliminowaniu zajec, cyt.'W związku z tym wszelkie formy pobudzania muszą zostać chwilowo wyeliminowane.' A widzialas psa, ktorego wyjscia w nowe miejsca nie pobudzaja (pomijajac slepe i gluche staruszki z uposledzonym powonieniem) ;). A co sie stanie jak pies sie wyciszy na krotki spacerach, potem raptem dostanie dluzszy wypad w nowa okolice? Jak myslisz, jak sie zachowa? Pomijajac drobiazg, ze pies przygotowywany do adopcji, wiec i tak musi sie obyc ze zmieniajacym sie otoczeniem (ba, idac dalej, mozna zaryzykowac zalozenie, ze w kazdym nowym domu podobnie bedzie odreagowywal stres). Skoro pies w domu wykonuje polecenia, todalej cwiczymy bezpieczna wersje domowa, czy opanowujemy komendy poza domem? Mozna sie odwrocic, mozna poczytac gazete, jak pies skacze ;). Tu na razie metody nie zawodza, jak zabawa w szukanie, to sensowniej jest uczyc psa szukania i podania zabawki/pudelka ze smakiem czlowiekowi i od niego nagrodzenia, zamiast zarcia smieci z podlogi.[/QUOTE] [B]Karjo2[/B] behawiorystka, która spędziła z Bajka sporo czasu na konsultacji ma naprawdę ogromne doświadczenie z takimi psami. Sama ma zresztą sukę, która trafiła do niej z podobnym problemem. Nie widzę, więc powodów, żeby podważać jej opinię zwłaszcza nie widząc psa na oczy. Zabawa z tutkami ma uczyć psa szukania i rozładowywać jego energię w okresie, gdy nie można jej "wyszaleć" w inny sposób. To jest tylko pierwszy krok w pracy z Bajką. Kiedy już na znanym terenie poczuje się bezpiecznie (przecież pobudzenia są także pod blokiem-inne psy, samochody, hałasy), zacznie ufać człowiekowi, wtedy dostaniemy wskazówki jak dalej z nią pracować. W między czasie Bakteria ma co kilka dni dodać do spaceru kolejną ulicę, aby pies poznawał nowe miejsca, ale musi to odbywać się malutkimi kroczkami. To nie jest tak, że z sunią nie ma żadnego kontaktu. Ona w domu pracuje całkiem nieźle, ale na zewnątrz poziom stresu jest tak wysoki, że suka nie reaguje na komendy, nie bierze smaków. W Białymstoku jest kilka szkół i szkółek. Nam zależało na opinii DOBREGO szkoleniowca, behawiorysty, więc wybierałyśmy go uważnie. Myślę, że on wie co robi. Co do szukania jedzenia rozłożonego po domu, to uważam, że to rewelacyjny sposób na rozładowanie energii psa. Robiłam z moim też nadpobudliwym (i dodatkowo strachliwym) psem dokładnie to samo i sprawdzało nam się o wiele lepiej niż nakręcające go bez końca rzucanie piłeczki, czy szarpanie. I pies nigdy w życiu nie wziął żadnego śmiecia na podwórku.
  7. Blanka a może to Twoja sunia? [url]http://www.bialystokonline.pl/ogloszenia.php?catid=24&id=1541398&strona=1[/url]
  8. Bakteria ja zrozumiałam, że Bajka ma rozładować swoją energię szukając po domu ukrytego w tutkach od papieru jedzenia. Ma znaleźć, zabić tą tutkę i zjeść ofiarę. Ona zmęczy się tym o wiele bardziej niż szaleńczymi gonitwami, bo to praca umysłowa. To ma imitować naturalny proces polowania. Po 2-3 tygodniach powinno się udać ją przekonać, że nie musi wszystkiego sama kontrolować, że może zaufać człowiekowi i on zajmie się opieką nad stadem. Szkoleniowiec nie ocenił Bajki jako psa agresywnego do innych psów, tylko bardzo zestresowanego. W związku z tym wszelkie formy pobudzania muszą zostać chwilowo wyeliminowane. W chwili obecnej nie masz trudnego zadania. 3 spacerki dziennie po 15 min max wokół bloku i delikatne głaskanie w nagrodę za spokój. Musisz się tylko pozytywnie nastawić, bo Bajka to doskonale czuje, że jej nie lubisz;)
  9. [quote name='zachary']joanna83, we czwartek pani wetka ze Zwierzaka pytała o oczy Boryska.Powiedziałam,że King/zapomniałam,że on teraz Borys się nazywa/ był w stolicy u okulisty i co stwierdzono, ale nie wiedziałam co dalej z tym drugim okiem...A Ty piszesz,że do usunięcia pewnie...Jeśli pies ma cierpieć przez stany zapalne, to lepiej usunąć, ale to może stwierdzić weterynarz.Trzymam kciuki za kochanego Boryska![/QUOTE] Pani okulistka z kliniki dr Garncarza powiedziała nam od razu, że jest spore prawdopodobieństwo, że to oko ze stanem zapalnym trzeba będzie usunąć, bo infekcja może się odnawiać. Borys dostaje nadal leki, ale pomimo ich podawana co chwilę wraca stan zapalny. Problem z domem dla Borysa polega nie tylko na tym, że ludzie obawiają się wziąć niewidomego psa. My chcemy, że on bezwarunkowo mieszkał w domu, nie w budzie. Odpadają też mieszkania w bloku na wyższych piętrach. Ten pies spędził wiele miesięcy na betonie, nie mówiąc już o braku odpowiedniego odżywania, więc istnieje ryzyko problemów ze stawami w niedalekiej przyszłości (zwłaszcza, że jest dużym psem). Poza tym Borys nie wejdzie na wysokie schody. Oczywiście to jest do wypracowania jak już nabierze zaufania do ludzi, to pewnie można go będzie namówić i na to, ale zanim się to stanie jakoś trzeba z nim wychodzić z domu. Szukamy dalej. Najgorzej, że przez to nasza kotka Misia musi czekać w kiepskim domu:(
  10. Borys ma się dosyć dobrze. Niestety oko mu nadal dokucza. Chyba bez usunięcia się nie obejdzie :( W następnym tygodniu pojedziemy z nim do weta. Zobaczymy co powie. W sprawie adopcji nikt nie dzwonił. W tym tygodniu zapomniałam wysłać cokolwiek do pupili, więc chyba Borysa też nie będzie.:oops: [B] Podpiszcie proszę petycję o zaostrzenie kar dla oprawców zwierząt Tutaj jest link [/B] [url]http://www.petycje.pl/6464[/url]
  11. [B]Przepraszam za offa, ale to bardzo ważna sprawa. Podpiszcie proszę petycję o zaostrzenie kar dla oprawców zwierząt Tutaj jest link [/B] [url]http://www.petycje.pl/6464[/url]
  12. [B]Przepraszam za offa, ale to bardzo ważna sprawa. Podpiszcie proszę petycję o zaostrzenie kar dla oprawców zwierząt Tutaj jest link [/B] [url]http://www.petycje.pl/6464[/url]
  13. [quote name='dreag']No właśnie, pinda jestem, dwie pozostałe mają, a ona nie lubiła chodzić w obróżce, to jej nie zakładałam, chyba mnie szlag trafi:( Kaszanka dzięki, rozglądaj się, zresztą jak wszyscy. Właśnie drukuję ogłoszenia, może ktoś jeszcze mógłby porozwieszać, mogę przesłać na maila... [B]Tak sobie pomyślałam, że może powysyłać do jak największej ilości osób maila z prośba o rozglądanie się, a nuż ktoś zauważy...[/B][/QUOTE] Dobry pomysł. Może jeszcze smsa lub mmsa z fotką i informacją, że sunia zaginęła. Ja tak robiłam jak szukałyśmy Pixi. I trzeba poinformować schronisko. A i jeszcze zadzwoń może do tej pani, która ma Miśka na DT. Ona mieszka w tej okolicy, to rozpuści wici.
  14. [quote name='magda7k']moja jedna niunia pojechała wczoraj do nowego domu:multi: fajny domek będzie miała, w bloku ale ja też swoje trzymam w bloku i jest git:evil_lol: [IMG]http://i54.tinypic.com/15z2igz.jpg[/IMG] no to zostały jeszcze 3...:oops:[/QUOTE] Czyli nic się nie oddało w weekend? Szkoda, bo strasznie fajne te Twoje puchatki :)
  15. [quote name='kaszanka']Czy Pan zdecydował się na którąś psia panienkę? Czy już oglądał?[/QUOTE] Tak,spotkaliśmy się w schronisku i Państwo wybrali Lajlę :) Dziś miała zostać wysterylizowana i w piątek pojedzie do domku.
  16. [quote name='ifka'] tylko jeden z nich, ma chyba nużeńca, bo zaczyna się wokół oka: [IMG]http://lh5.ggpht.com/_pbSoFg24wBw/TThoN4m1_aI/AAAAAAAAADQ/Fm61CoxhtD0/s512/Zdj%C4%99cie0033.jpg[/IMG] [/QUOTE] Ifka jakiej wielkości jest ten psiak? To chłopak?
  17. [quote name='ifka']] znajoma jest tutaj nowa, przygarnęła 3 potrzebujące zwierzaki i już dla tubylców otwiera schronisko!! masakra...no wiecie, fakt, że ona ich nie wyrzuci, po pierwszym porannym szoku, jak już przyjechałam wieczorem, to zadeklarowała że da im DT na dłużej, a jak nie pójdą, to pewnie zostawi, bo co ma zrobić, podrzucić komuś>? ? mówiła, że była kiedyś na paluchu w w-wie i ten obraz będzie ją prześladował do końca życia, ale nie chciałam znać szczegołów...!!dlatego do schroniska nie pójdą na pewno pytanie, czy nie będzie im za zimno w tym gosp., bo te jej dwa pokoje to i tak zasikane i opanowane przez małego potwora beagla-mixa i dwa kociaki dokazujące ochoczo, to miałaby zupełny młyn jeszcze z 4, no i choroby, dzieci...ale są stare ubrania, słoma, pudło platikowe, może ok?[/QUOTE] Brzuchy wzdęte pewnie od robali. Trzeba poprosić weta o tabletki, albo pastę (nie wiem co taniej wyjdzie). Maluchy przy dobrym ogłaszaniu znajdą domy. Tylko to może trochę potrwać (patrz Fiona u Moniki). Super, że znajoma zgodziła się je u siebie przechować. Raczej niech nie planuje zatrzymania na stałe, bo utrzymanie 4 dużych psów to naprawdę ogromne koszty. A ogłoszenia trzeba robić też w Internecie na stronach regionalnych i ogólnopolskich.
  18. Dziewczyny zróbcie maluchom ogłoszenia. Napiszcie tylko, że pieski będą średnie/większe, żeby nie wyleciały z domku, bo za duże urosły. Trzeba je oddać koniecznie z warunkiem sterylizacji/kastracji i określić (zwłaszcza w przypadku suk) kiedy ma być sterylka. Zresztą [B]ifka[/B] napisz może do Moniki, to Ci podeśle naszą umowę adopcyjną.
  19. [quote name='wenia41']Nie otwiera mi się ta strona z legowiskiem jest w archiwum czy cos tam takiego gdzie je mogę znaleźć i ile kosztowało. Ja chcę dla Donka kupić, czy są takie tez bez boczków tylko z tyłem?[/QUOTE] [B]Wenia41[/B] na Allegro jest pełno takich legowisk. Niestety te tańsze mają cieniutki materacyk lu poduchę w środku, więc duży i ciężki pies leży praktycznie na podłodze.
  20. [quote name='monia3a']To już ja wiem co to za chłopak :) niedługo wybieramy się do niego z Asią :)[/QUOTE] Początek nr 696 ?? Jeśli to ten, to dajmy sobie z nim spokój. Strata czasu. [B]Dreag[/B] moja Niunia jak do mnie przyszła, to miała identyczny stosunek do mojego Tzta. Przez pierwsze trzy miesiące nie chciała wychodzić z nim na spacery w ogóle, nie pozwalała się dotknąć w domu i nie podchodziła nawet na wołanie. Była jak przyklejona do mnie. Później się wyluzowała trochę. Czasem jeszcze buntuje się co do spaceru i nie przychodzi na wołanie (no chyba, że na smaczka :cool3:) jak leży na moich kolanach, ale jest zdecydowanie lepiej niż na początku. Ale już zawsze będzie pieskiem pańci. Chodzi za mną nawet do toalety :oops:. Jak biorę prysznic, leży pod wanną. Jeśli zamknę się w jakimś pomieszczeniu bez niej-piszczy i drapie w drzwi. Myślę, że Mini też trochę przejdzie ten strach przed Tztem. Trzeba na to czasu. Musi nabrać zaufania. Może jakiś facet ją skrzywdził.
  21. [quote name='kaszanka']Widzisz bo ja jak myślałam, ze we środę się ją wysterylizuje to nie strach bedzie puścić do nowego domu, bo różnie to bywa. Ale w takim razie dobra - niech bedzie najpierw dom, a potem sterylka. I powiem wam tak Sonia moim zdaniem nadaje się na podwórko, bo jak podpatrzyła, że nasz Despero prosi o wypuszczenie na balkon - to teraz ona sama też prosi i sobie siedzi na tym balkonie czyli ciągnie ją na podwórko, szczególnie, ze siarczystych mrozów teraz nie ma a futro zimowe. Także jakby był domek z kotłownią :) to Sonię też można brac pod uwagę . A jak właśnie sprawa z tym domem w Sokółce - poszła tam jakaś psinka?[/QUOTE] [B]Kaszanka[/B] ja nie wiem, czy jak Sonia posiedzi trochę w domowych warunkach, to będzie można ją na podwórko oddać. Pies się szybko do dobrego przyzwyczaja... Pan z Sokółki przyjedzie w następnym tygodniu zobaczyć nasze podopieczne ze schronu Lajlę i Igę (wybrał te dwie z wszystkich propozycji). Mam nadzieję, że wybierze Lajlę, bo ona bardziej pasuje do tego domu :)
  22. [quote name='monia3a']Dziewuszki czy ja napisałam, że będę zabierać którąś?? Napisałam chyba wyraźnie, że się zastanawiam! Sunie od Magdy są sporo większe i nie chcę nikogo na siłę uszczęśliwiać większą sunią niż ten ktoś oczekuje, ja bym była bardzo nie zadowolona gdyby mi ktoś tak zrobił. Dziś dostałam info o małej suni z Michałowa i prawdopodobnie ona pojedzie.[/QUOTE] Skoro pani chce mała, to musi być mała i tyle. W sumie "mała" to pojecie względne ;) , ale p. Renata oczekuje raczej pieska bliże 5 kg niż 15 :)
  23. [quote name='Asencja']Psa przy dworcu w Sokółce nie było dziś widać jak go zlokalizuję to dam znać.Co do wizyty to przebiegła pozytywnie.Rozmawiałam przez telefon z Joanną i zdałam relację z wizyty,przedstawiłam swoją ocenę i wnioski.[/QUOTE] Asencja jeszcze raz Ci bardzo dziękuję. Czekam na wiadomość od pana kiedy może przyjechać i obejrzeć Lajlę i Igę. Mam nadzieję, że którąś weźmie. Fajne z nich dziewczyny :)
  24. [quote name='Korenia']Tu chodzi bardziej o wierzchnią warstwę, nie o podszycie. Z cienkim materiałem jeszcze szybciej Ci przemoknie... Poszukaj ortalionowego kombinezonka, ale impregnuj go. W sklepach sportowych są do kupienia takie saszetki z płynem do impregnacji kurtek przeciwdeszczowych, z wykorzystaniem nano-technologi - uszczelniają szwy i włókna. Trzeba w tym płynie wyprać daną rzecz i na jakiś czas spokój :)[/QUOTE] To naprawdę działa? Brzmi jak magia ;) Czyli kombinezon musi być uszyty tak jak "ludzkie" kurtki, żeby brzegi ortaliony zachodziły jeszcze pod spód. Bo w naszym polar i ortalion są zszyte w jednej linii, tzn krawędzie są równe. nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi?
  25. [quote name='Asencja']Właśnie dzisiaj idę do pana zobaczyć jakie warunki oferuje dla psa.Póżniej też mogę sprawdzić bo pan mieszka jakieś 15min. drogi ode mnie.[/QUOTE] Dzięki Asencja :) Wysyłam Ci PW.
×
×
  • Create New...