Jump to content
Dogomania

Nanhoo

Members
  • Posts

    266
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nanhoo

  1. jeszcze jedna b. ważna uwaga : Jowita/Kiki ma straszną traumę pozostawienia jej i utracenia domu. Zauważyłam to po tym że nasza uciekinierka nie ma najmniejszych problemów z tym żeby latać sobie luzem jeśli tylko widzi że idziemy do domu (jest pierwsza pod drzwiami) lub do samochodu (kojarzy jej się z powrotami do domu). Nie wiem czy można tak interpretować, ale jej ucieczki po spuszczeniu na spacerze itp. to jakby paniczna chęć powrotu w bezpieczne miejsce jakim jest dom!!! Do tego stopnia, że kiedy się zabiera ją samą (np. wyjazd do wet-a) to nie chce wyjść z domu i muszę ją na rękach znosić po schodach. Dlatego bardzo ważne jest żeby ludzie chcący ją adoptować zapoznali się ze wszystkimi problemami suni i była to naprawdę świadoma decyzja. Każda kolejna nieudana adopcja będzie powiększać jej traumę !!! Bardzo proszę osoby formułujące tekst ogłoszenia o nieupiększanie i rzeczowe informacje. Nie chcemy za wszelką cenę "sprzedać" tej ślicznej suni tylko znaleźćjej bezpieczne miejsce na ziemi.
  2. witam :D jesteśmy w domku. Jowitka/Kiki bardzo ładnie zachowywała się podczas jazdy samochodem. Również na miejscu korzystała z wolności jaką oferował olbrzymi dobrze ogrodzony ogród mojej mamy. W związku z tym parę uwag dla potencjalnych domków stałych : jeśli Kiki ma korzystać z ogrodu MUSI on być bardzo dobrze ogrodzony. Jako pierwsze Kiki sprawdza możliwości opuszczenia go (bramki, płot do sąsiadów, brzeg jeziora). Nie wykazuje chęci podkopania się lub wspinania na ogrodzenie, nie lubi również wody (działka mojej mamy ma linię brzegową jeziora, Jowita/Kiki ostrożnie podchodziła do brzegu i nie wykazywała chęci skorzystania z kąpieli, również nie kiedy Mała Mi wskoczyła za kaczką do wody). Jowitkę/Kiki nie interesują kompletnie koty, są bo są, gonić ich nie będę :D. Jowita/Kiki świetnie dogadała się z dość trudną suką mojej mamy (schroniskowy mieszaniec rottka z onkiem) która nie wszystkie psy toleruje, nie będzie więc miała problemu z dogadaniem się z psem rezydentem. Dodatkowo chciałabym zaznaczyć że Jowitka/Kiki : nauczyła się co oznacza słowo "FE" i reaguje na nie bezbłędnie wypluwając nawet na odległość coś co próbowała zjeść bardzo potrzebuje swojego człowieka, nawet mając możliwość przebywania ciągle na zewnątrz woli co chwilkę sprawdzać czy pańcia się nie ulotniła, a odpoczywa zawsze w pobliżu pańci utrzymuje czystość w domu mając wybieg i psy do towarzystwa/zabawy nie było mowy o jakimkolwiek niszczeniu, nawet kiedy zostały same w domu na kilka godzin absolutnie nie powinna być psem który będzie trzymany wyłącznie na dworze !!! świetnie dogaduje się z innymi psami, zwierzakami itp. absolutnie nie nadaje się do małych dzieci (poniżej 7-6 lat) !!! wymaga konsekwentnego prowadzenia, jeśli dotrzymywane są ustalone reguły jest wspaniałym psim towarzyszem który uwielbia swojego człowieka, oczekuje jego bliskości i odwdzięcza się bezgranicznym oddaniem (jako jedyna z całej 5 moich obecnych psów towarzyszy mi nawet pod przysznicem układając się na chodniczku w łazience) pomimo swoich tendencji do dominacji w przypadku silnych charakterem psów należy ją umiejętnie prowadzić, szybko daje się zdominować do tego stopnia, że obawia się nawet jeść w towarzystwie dominującej suki/psa, koniecznie trzeba zwrócić na to uwagę !!! wymaga pracy nad chodzeniem bez smyczy, najwyraźniej ma jakiś potworny uraz, bo puszczona luzem na nieogrodzonym terenie zaczyna panicznie uciekać i nawet jeśli wraca reagując na swoje imię to podchodzi na odległość ręki płaszcząc się do ziemi, a kiedy próbuje się ją złapać ucieka w panice, mam wrażenie, że albo ktoś ją kiedyś gonił, albo tak się z nią bawił, albo została odłowiona i ma taką traumę. Pracujemy nad tym, ale jest to na razie nie do opanowania, więc spacery wyłącznie na długiej lince. Tyle uwag z mojej strony i teraz najważniejsze : BARDZO PROSZĘ O PILNE OGŁASZANIE JOWITKI/KIKI. Nie dlatego że chcę się jej pozbyć, ale dlatego że ona coraz bardziej się do nas przywiązuje i będzie to kolejny dramat w jej życiu jeśli znowu zmieni dom :( co może zaowocować ponownym regresem zachowań, bo jest to BARDZO wrażliwa psychicznie suczka.
  3. witam :D jestem z dziewczynami (Jowitka/Kiki i Mala Mi) w Berlinie u mojej Mamy. Poniewaz jest tu olbrzymi ogrodzony teren dziewczyny smigaja po ogrodzie caly dzien, na razie nie widac pasji nieszczycielskiej Jowity/Kiki. Bede sie kontaktowac z osobami ktore mi IVV podala jak wroce do Krakowa, do wtorku sie tutaj wczasujemy :D. Pozdrawiam.
  4. witam :D IVV widziałam Twój odnośnik tylko ja do takich specyfików podchodzę raczej z rezerwą. One mogą skutkować jeśli pies upodobał sobie np. jeden przedmiot, lub własną skórę ale w tym wypadku trzeba raczej szukać przyczyn bo ciężko mi będzie spryskać bibliotekę składającą się z 10 regałów pełnych pod sufit książek spryskać bitter apple :shake: pomijając koszt takiej akcji. W przypadku Jowity/Kiki nie ma jakiejś reguły. Pomimo ok. 10 psich pluszaków, 5 gumowych kostek, jeżyków, piłek itp. oraz normalnych kości i surowej marchwii dostępnych moim psom bez ograniczeń praktycznie cały dzień Jowita/Kiki z upodobaniem kradnie przedmioty kompletnie dla niej nieprzeznaczone (wczorajszy bilans z samotnego (w towarzystwie psów) pobytu Jowity/Kiki przez 1,5 godz.: 2 skarpety mojej córki, przedwojenne niemieckie wydanie książki kucharskiej, 2 reklamówki i pokrywka z urządzenia do ubijania mleka Nespresso, pokrywkę ukradła wskakując na blat kuchenny na wys. 91 cm z podłogi !!!). wszelkie metody wychowawcze mnie znane owszem skutkują, ale wyłącznie kiedy ja jestem obecna, Jowita/Kiki uważa że jeśli ja znikam z horyzontu wszelkie reguły przestają obowiązywać. Dodatkowym problemem jest, że nie da się Królewny spuścić na spacerze ze smyczy żeby mogła poszaleć z psami, bo wedle humoru raz wróci na zawołanie, a raz pójdzie w siną dal głucha na wszelkie wołania. Jest przekochanym psem do głaskania, miziania, ale jest niesamowicie zazdrosna o każdego innego psa (wpycha się na kolana, pod rękę itp. lub zaczyna innego psa gryżć, podszczypywać itd.), z Małą Mi moją drugą tymczasowiczką reguralnie rozpętuje awantury, z resztą stada również. Może ktoś ma jakiś pomysł, bo ja myślę, że to niszczenie ma jakieś nerwowe podłoże ponieważ np. kiedy ja jestem w domu Jowita/Kiki nie ma takich zachowań. Szczerze powiem, że jej zachowania przekraczają moje wiadomości na temat dziwnych zachowań psów, więc będę wdzięczna za każdą wskazówkę.
  5. witam, bardzo dziękuję za propozycję książkową :D chętnie skorzystam, chociaż akurat ten egzemplarz miał wartość unikatową, był z autografem Grzesiuka, ale to nic :D gdyby ktoś jeszcze miał słownik naukowo-techniczny polsko-niemiecki to też chętnie skorzystam :D księżniczka dziś w nocy stwierdziła, że na cholerę mi takie ciężkie dzieło, w postaci drobnych ścinków może się lepiej przydać np. do upiększania podłogi :D w końcu pańcia może się zająć innymi rzeczami niż zarabianiem na chleb tłumaczeniami nie? jak tak dalej pójdzie przerobi moją bibliotekę na makulaturę zanim się obejrzę :angryy: a ja nie mam możliwości zamknięcia jej, bo to otwarty we wszystkie strony salon zastawiony od podłogi po sufit regałami z książkami :shake: i wszystkie gumowe, materiałowe, skórzane, marchewkowe gryzaczki są beeee należy się w nocy zająć lekturą książek Pańci, no bo co :cool1: poza tym Królewna rozkoszna jak zawsze, właśnie odsypia popołudniowy spacer na kanapie :cool3:
  6. witam. nasz "Skarbeczek" daje konkretnie popalić :( wczoraj postanowiła się dokształcać literacko, wyciągnęła z półki i zjadła sygnowany egzemplarz Grzesiuka "Na marginesie życia". Miałam ochotę ją zapakować w paczkę i wysłąć do Ciebie IVV :D podaj adres na wszelki wypadek :D z około 800 książek które posiadam ta zołza bezbłędnie trafiła w jedną z najcenniejszych :/ i to nie żeby stała na niskiej półce, nie królewna stanęła na oparciu fotela i wydarła ją z półki tak ok. na wysokości 1,5 m :/ miałam żądzę mordu w oczach jak to zobaczyłam. Poza tym panienka czuje się doskonale, nadal z jedzeniem jest wybredna, na spacerach tylko na smyczy (jak nagle coś w nią wstąpi leci na oślep bez opamiętania przed siebie). Intensywnie szukam domku dla Kikusi :D mam nadzieję że szybko się znajdzie :D
  7. witam, mam na DT taką śliczną i mądrą młodziutką sunię z Zamojskiego schroniska http://www.dogomania.pl/threads/205786-Zjawiskowa-Jowita-szuka-swego-cz%C5%82owieka nie potrafię wstawiać zdjęć :( Może ktoś jest chętny na tą wyjątkową pieszczoszkę. wiek : ok. 1 rok szczepienia : tak odrobaczenie : tak sterylizacja : tak chip : tak kontakt w sprawie adopcji : 512004784
  8. [quote name='handzia']Jeśli chodzi o ogłoszenia to zamierzam jej wykupić pakiecik. Ale w nast. tygodniu, bo na razie nie dam rady :)[/QUOTE] :D znam to niestety :D ja tylko wspominam, Kiki ma dosyć specyficzny charakterek :D
  9. Niunia ma się dobrze. Pomijając fakt zjedzenia skarpetek mojej córki to jest doskonale. Jej kupy są normalne, z biegunką daliśmy radę. Martwi mnie brak jej marne jedzenie i że nie przybiera na wadze tak jak powinna według mnie. Mam odżywkę kaloryczną dla psów którą kupiłam w niemczech dla moich frecich rekonwalescentów i będę jej po trochu dosypywać, zobaczymy co da efekt. Z badaniami może się wstrzymać na razie, bo nie ma żadnych niepokojących objawów, jest żywa, ma ładną sierść, bawi się itd. Bardzo proszę o intensywne szukanie domku, bo Jowita/Kiki coraz bardziej się do nas przyzwyczaja i może być ciężko w porozumieniu pomiędzy Niunią a nowymi właścicielami.
  10. pytalam mojego to mi powiedzial : proby watrobowe, adalat i mocznik, rownie dobrze mogl mi powiedziec : ching-czang=czong tyle z tego rozumiem. Nie chce robic tego u niego, bo on to i tak wysle do laboratorium chow-chow i trzeba bedzie doplacic jego narzut. jesli myslicie ze to ok to tak robimy
  11. koszt badania krwii bezpośrednio w lab. weterynaryjnym "Chow-Chow" (najtaniej) : 18,00 zł morfologia + 9,00 zł za każdy odczyn tutaj proszę o pomoc bardziej biegłe ode mnie cioteczki : jaki odczyn należałoby zrobić? zakładam że trzustka jest ok. bo Jowitka/Kiki nie ma biegunki stałej.
  12. witajcie Cioteczki. Owszem Jowitka/Kiki też trochę niszczyła u nas, ale to nie było nic nietypowego biorąc pod uwagę, że ma dopiero ok. roku i całkiem zwyczajnie psoci, jak podrostek. Nawet moja 8-letnia suka, seniorka potrafi nabroić jak jej się coś poprzestawia, tak że Kiki nie była tu jakoś wyjątkowo "niszcząca". Niestety ja nie mogę za oczekiwania ludzi, niech będzie piesek młody, jak najmłodszy, ale niech zachowuje czystość, nie psoci, nie rozrabia, zostaje 10 godzin w domu i uwielbia dzieci, koty i krokodyle ;), sorry takie czary to nie ze mną. Domek wydawał się ok, ale okazało się że wyobrażenia o piesku napotkały na barierę w postaci rzeczywistości, panie uważały że po dwóch dniach Kiki będzie wychowana i będzie funkcjonować według ich wyobrażeń, chociaż ostrzegałam i informowałam. Dodatkowo zignorowały moje prośby o nieprzestawianie Kiki na puszki, bo ona ich nie zna, więc wróciła do mnie z mega-biegunką.Trudno, ale lepiej, że do mnie niż do jakiegoś schronu lub na ulicę. A teraz moje przemyślenia na temat Kiki : 1.) po głębszym zastanowieniu i analizie jej zachowań ośmielam się twierdzić, że jest ona mieszanką yorka z jakimś psem pracującym typu PON, ośmielam się tak twierdzić po dogłębnej analizie jej zachowania : ma niespożyte zapasy energii, jest bardzo czujna, uparta, samodzielna, chętnie współpracuje z człowiekiem. To pies który musi mieć zajęcie. I nie czarujmy się, tu nie wystarczy ogródek do wybiegania. To musi być albo psiak o podobnym temperamencie do wspólnych zabaw i spacery o dużej intensywności zajęć (bieganie za piłką, frisbee, bieg przy rowerze, za panem na rolkach itp.) albo spacery j.w. i praca typu agility. W każdym przypadku człowiek który nie oczekuje typowego "kanapowca". W innym przypadku Jowita/Kiki będzie niszczyć, uciekać itp. Jak skończy z 10 lat to jej minie :D. 2.) sunia ma charakter typowej suki ALFA i to powinien przyszły właściciel również wiedzieć i potrafić opanować. Po paru dniach aklimatyzacji (tak jak u mnie) będzie próbowała przejąć "stery". Nie wolno jej na to pozwolić, bo przestanie pies mieszkać u nas, a my zaczniemy mieszkać u psa. Kiki potrafi warknąć, skoczyć z zębami (do innego psa) itp. Wykluczone jest więc żeby oddać ją do innej dominującej suki, chyba że lubimy walki psów i krew lejącą się z naszych rąk. U mnie zaaklimatyzowała się w stadzie (dwie suczki i dwa psy + Jowita) ale to dlatego, że u mnie psy są raczej spokojne i wiedzą kto tu rządzi :D. 3.) nawiązując do punktu 2 jestem ostrożna do oddawania Jowity do domu w którym są małe względnie nieobyte z psami dzieci. U mnie moja trójka (7, 8 i 9 latek) nie mają z nią problemów, ale oni od urodzenia wychowują się ze zwierzętami (psy, fretki, papugi, jeże, myszki, świnki morskie, koty itp.). Natomiast dziecko które nie wie gdzie są granice i właściciele nie mający jeszcze ugruntowanej pozycji "przywódcy stada" mogą mieć problemy. Jowita/Kiki w sposób typowy dla psów pasterskich "szczypie" przednimi zębami, nie jest to więc groźne ugryzienie, ale dla dziecka może być bolesne. 4.) nie widzę natomiast problemów oddania Jowity/Kiki do domu z kotami i innymi zwierzętami, nie przejawia prawie wogóle typowego dla terrierów instynktu łowczego, wręcz przeciwnie, ośmielam się twierdzić (będę testować przy następnej wizycie u mojej koleżanki w Bochni), że Jowita/Kiki w sposób typowy dla psów pasterskich będzie chciała "zaganiać" gęsi lub kaczki w stado. Ale to jeszcze sprawdzę. Fretek się boi :D 5.) zostawanie w domu : Jowita/Kiki nie lubi być izolowana od swojego człowieka (nawet kiedy całe stado jest izolowane, np. w nocy zakaz wstępu do sypialni), ale po parokrotnym "nie, nie wolno" akceptuje i przestaje drapać w drzwi. Również samotne zostawanie w domu jest do wypracowania, wymaga jednak naprawdę chęci do pracy z psem. U mnie jest to niemożliwe, bo jeśli w domu zostaje to z całym lub częścią stada. Podstawą jest jednak "wymęczenie" suni na spacerze, żeby najnormalniej w świecie nie zaczęła się nudzić w domu. I tu znowu podkreślam moją teorię o psie pracującym w genach : kiedy po porannym spacerze mój owczarek i pozostałe psy jeszcze śpią rozwalone na kanapach, fotelach i legowiskach Jowita/Kiki od 30 minut próbuje zaczepiać mnie i psy do zabawy. Za chwilkę będziemy więc wędrować na południowy spacer. To również musi wiedzieć potencjalny domek. Jeśli znowu mi się coś "przemyśli" będę informować na bieżąco. Dodatkowo martwi mnie trochę powolne przybieranie na wadze Jowity/Kiki, chciałabym jej zrobić badanie krwi, ale ze względów strikte finansowych mogę sobie na to pozwolić dopiero po 20. tym. Aha i mam problem ze zdjęciami, nie potrafię ich zmniejszyć a wszystkie razem już w zip-owanym folderze mają ponad 8 MB czy ktoś może mi pomóc, bo ja je mogę wysłać ale przeważnie normalne skrzynki pocztowe ich nei przyjmują. Ja w tym jestem noga totalna. Aha i dziękuję Handzia za przelew, doszedł :D
  13. witam Cioteczki :D Jowitka od wczoraj została w nowym domku. Domek jest w Krakowie, został znaleziony za pośrednictwem p. Basi która już wiele lat działa z przytuliskiem Chorbutowice i fundacją Zwierzęta Krakowa. Domek skromny ale pełen miłości i serdecznego podejścia do zwierząt, mieszka tam Starsza Pani, jej ok. 11-letni syn i Młodsza Pani z 3,5 letnią córeczką. Jest to pierwszy piesek Młodszej Pani, Starsza Pani miała już kiedyś, ale dawno pieska. Może ktoś mnie skrytykuje, ale miałam bardzo pozytywne wrażenie w domku i spodobał mi się intuicyjnie. Dlatego zostawiłam tam Jowitkę vel Kiki od razu. Umówiłam się na wizytę na początku przyszłego tygodnia żeby sprawdzić jak sobie radzą, myślę jednak, że p. Basia która mieszka dokładnie po drugiej stronie ulicy będzie miała czujne oko na naszą ślicznotkę cały czas i to do niej zwrócą się nowi właściciele z pytaniami gdyby coś się działo. Biorąc pod uwagę temperament naszej ślicznotki mam nadzieję, że nie narozrabia za bardzo :D. Bardzo proszę ściskać kciuki żeby domek i Jowitka/Kiki się dopasowały i były szczęśliwe, bo mają na to naprawdę duże szanse. Dodam, że p. Basia (ok. 60-letnia poważna kobieta) wydawała przykazania co do spacerów, karmienia i wychowania psiaka stanowczym, wręcz wojskowym głosem, a nowa rodzina Jowitki/Kiki prawie na baczność słuchała i przyjmowała je z wielkim przejęciem, widać było, że cieszy się ona u wszystkich obecnych dużym autorytetem. Zdjęcia będą już z nowego domku w przyszłym tygodniu. Pozdrawiam wszystkie cioteczki i idę się jeszcze troszkę posmucić za naszą ślicznotką która z zamiłowaniem kradła i zjadała skarpety, obgryzała nogi od stołu, zabawki pluszowe, moją wyjściową torebkę, buty, czapkę itd. Jak przy każdym tymczasie cieszę się że znalazł się nowy domek a jednocześnie smutno mi za kudłatą przytulaską.
  14. witam, niestety po przeprowadzce zostalam bez sieci i obecnie jestem goscinnie u sasiadow. zeby nie bylo za wesolo zepsul mi sie telefon i kontakt ze mna obecnie to chyba najlepiej za pomoca listow :( jutro powinnam byc znowu osiagalna telefonicznie wiec skontaktuje sie z Handzia. Na wszystko wyrazam zgode, cokolwiek planujecie w kontekscie adopcji Kiki-Jowitki. Mala ma sie dobrze, szwy sciagniete, po sterylce zero sladu :D.
  15. witam, Jowitka czuje się dobrze, wczoraj próbowała utylizować kubraczek :razz: sterylizacja kosztowała wraz z wizytą pooperacyjną na wyjęcie szwów 150 zł. Jak uda mi się gdzieś zeskanować paragon to poproszę o wstawienie. Za tydzień Jowitka będzie gotowa do adopcji bardzo proszę o intensyfikację ogłoszeń itd. Po weekendzie będę próbowała umówić się ze znajomym na plenerową sesję zdjęciową do ogłoszeń.
  16. [quote name='Asior']a czy ta fryzjerka to nie Soema vel Karina?????[/QUOTE] Aśka a skąd ja to mam wiedzieć :D zapytam dziś wieczorem :D
  17. korzystam gościnnie z netu i na szybciutko piszę : na razie ja wykładam pieniążki za Jowitkę vel Kiki która w tej chwili rozwala się u mojej koleżanki na kanapie :D jakbyście ją do siebie zaprosiły to proszę się nie dziwić, dziewczyna prostym skokiem zajmuje strategiczną pozycję na kanapie :D jakby tu mieszkała od lat. Jak wszystkie koszta zostaną zamknięte przekażę wam paragony i faktury i wtedy się rozliczymy dobrze? Bo nie chcę się rozdrabniać a takie kwoty mnie nie zabiją :D. Wizyta u psiego fryzjera wyszłą nam zupełnie przez przypadek, stojąc w korku zobaczyłam wielki billboard z reklamą nowootwartego fryzjera psiego u mnie w okolicy, więc zadzwoniłam. Ponieważ ja nigdy z takowego nie korzystałam walę prosto z mostu, że kundelek, że ma potencjał yorka i terriera tylko wymaga intensywnej pielęgniacji i ile to będzie kosztować, dziewczyna mnie się zapytała skąd pies, więc mówię że mój tymczas, do adopcji itd. a ona na to że jest wolontariuszką krakowskiego schronu, od stycznia prowadzi tam kącik groomerski dla psiaków i otworzyła też własny salon i dla bezdomniaków do adopcji to ona robi usługi za darmo, taki jej wkład w adopcję :D ucieszyłam się bo zobaczycie jaka piękność nam się tu okaże, a dodatkowo nie będziemy się musiały martwić finansami. Tyle wrażeń na dziś, zabieram piękności moje na spacer i dalej biorę się za pakowanie moich książek.
  18. witam kochane Cioteczki :D Asior napisała już właściwie wszystko co trzeba o Jowitce vel Kiki. Jest strasznie żywa :D to przede wszystkim, uwielbia być głąskana (pcha się pod ręce, na kolana, an place, dosłownie opędzić się od niej nie można). Jeśli trzeba potrafi innym psom pokazać ząbki, bywa zazdrosna o człowieka którego akurat "zajęła". Byłyśmy u KTOZ-owskiego lekarza, który zaszczepił Kiki na wirusówki i odrobaczył. Za całą tą akcję zapłaciłyśmy 30 zł, niestety bez paragonu, ale przy tej cenie głupio mi było jeszcze prosić o paragon :(. Jeśli nie rozliczycie tego to pokrywam z własnej kieszeni. Jesteśmy umówione na sterylkę na przyszłą środę tzn. 18.05.2011 o 15:00. Kiki gubi tony włosów, które wyglądają jak podszerstek, a zostaje jej okrywa górna, coś jak włos yorka. Jej wygląd i umaszczenie są cudne, po prostu każdy kto ją widzi się zachwyca. To młodziutka sunia, która ma typowe dla terriera pokłądy energii, zapędy do niszczenia (dwa buty + klapek poszły na jej konto), musi jeszcze się nauczyć w 100% czystości w domu (zasadniczo tak, ale zdarzają się jeszcze wpadki), ładnie w miarę chodzi na smyczy chociaż próbuje witać się z każdym, dosłownie każdym kogo spotka. Jest neisamowicie wręcz skoczna. I absolutnie nie nadaje się na jedynaczkę, nie ma mowy, nie chce zostać sama w domu, drapie w drzwi, skowyczy, szczeka, ze stadem nie ma problemu. Wogóle oddzielenie od "swojego" człowieka Kiki traktuje jak największą karę i np. drapie potwornie w drzwi, skowyczy itd. Jest bardzo wybredna jeśli chodzi o jedzenie, najlepiej poproszę o zlewki z ludzkiego stołu, ale pracujemy nad tym. Kiedy teraz do was piszę Kiki właśnie leży za mną i obgryza koc, którym się przykrywam. Spanie oczywiście wyłącznie w łóżku człowieka. Tak jak pisała Asior sunia bardzo dobrze wpasowała się w stado, olewa totalnie moje fretki (w klatkach) nie wiem co by zrobiła kotom, nie mam możliwości sprawdzić, może jak pojadę do Klaudii to stestujemy :D. Zdjęcia postaram się zrobić jeszcze dziś i przesłać do marty bo ja wklejać ich tu nie potrafię. Sorry za takie rzadkie wpadanie, ale mam na głowie 2 tymczasowiczki, dodatkowo Asior dorzuciła mi 2 fretki na DT no i jestem w środku przeprowadzki :D. Szybciej więc udzielę informacji telefonicznie niż tu na dogo.
  19. at PIRANHA : masz rację sytuacja jest przykra, a wiesz czemu? Bo wozi się adopcyjnego psa z jednego BDT na drugi BDT 277 km, bo taki jest kaprys, a w schronie Twojego miasta kochaniutka siedzi sunia która ma mniejsze szanse na dom (no ale nie jest morelkowym pudelkiem, choć gabarytowo niewiele większa) i nie ma dla niej DT, żadnego. I próbuję ją ściągnąć tutaj, bo może mieć szanse na dom. A do Lublina to tylko 87 km. I takie coś mnie do szału doprowadza. A co do moich psów, no cóż zapraszam, jak ci się któryś da "pociumkać" to grauluję, możesz z fretkami również spróbować, ostrzegam że nie mam ubezpieczenia i za zabrudzone ciuchy, tudzież pogryzione nosy nie zwracam. A co do mojego podejścia do psów nie będę się tłumaczyć, kto ciekawy wie, inni nie muszą. Ci którzy u mnie psy i fretki lokują na ich socjalizację nie narzekają.
  20. znam pod Krakowem DT który by ją może przyjął, ma wolne "moce przerobowe". Jeśli się zgodzi ja mogę suczkę jutro z Katowic odebrać i przewieźć. Mogę podać numer tel jeśli ktoś zainteresowany, resztę należy samemu dograć. DT sprawdzony, działa często dla KTOZ, pytajcie ASIOR z dogo o referencje. Ja spytam czy by ją przyjęła. To BDT tylko za wet-a należy płacić.
  21. ladySwallow, Piranha, Żunia : żeby było jasne : na dogo bywam spordycznie, bo ten portal jest często tak absurdalny jak jego aktywne "działaczki" i tu z całą świadomością was kochane "dziewczynki" tytułuję, bo często trzeba się zastanawiać czy wam na pomocy potrzebującym psom zależy czy na upublicznieniu własnych "zasług' i poświęceń" na polu pomocy zwierzakom. Moje opóźnienie w transporcie o całe 20 minut (!!!) niestety było niezależne ode mnie, jakby co to skargi do Dyrekcji Dróg Małopolski proszę składać, nie ma sprawy, p. Jola była poinformowana, że mam lekkie opóźnienie, nie zlinczowała mnie jakoś, a może powinna była, takie niedociągnięcie w terminie transportu z marszu i na cito, na przyszłość będę się bardziej starać, obiecuję, mam do niej zadzwonić czy lepiej wysłać kwiaty przez posłańca? co do braku miseczki, posłanka, smyczki i obróżki to strasznie mi przykro, gdybym wiedziała, że pies do Klaudii przyjechał "goły i wesoły" wzięłabym dla niego coś z domu, ale niestety to co miałam awaryjnie w aucie było niezbyt pasujące dla takiej kruszyny, osobiście posiadam większe gabarytowo psy, a biorąc pod uwagę sytuację Klaudii i liczbę psów które przewijają się przez jej dom jako DT to niezbyt ma możliwości każdego wyposażać zgodnie z waszymi oczekiwaniami, a ty Asior wiesz o tym najlepiej prawda? i również wiadomo że tak do Klaudii jak i do mnie dzwoni się o 22:50, o 7:10 lub innej wydumanej porze i umieszcza u nas psy "z drogi", śmierdzące, wystraszone, s***e po kątach, potrzebujące wet-a, zmaltretowane, gryzące, takie po które trzeba jechać 200 km, albo dowieźć 650 km i my nigdy nie mówimy NIE. Obojętnie droga ladySwallow czy psy są szybko adopcyjne, czy raczej bez szans, czy ładnie czy brzydko pachną, czy są "morelkowe" czy bure. U mnie jedynym ograniczeniem jest absolutna niemożność przyjęcia niekastrowanych i czarnych samców, a u Klaudii dużych psów, bo na nie miejsca nie ma. i może dlatego że obie po prostu jako takie "cito" funkcjonujemy wku***a nas, a przynajmniej mnie taka bezsensowna akcja przewozu psa z jednego BDT do drugiego BDT. Bo szkoda czasu i energii ładować w coś co właściwie było na miejscu zabezpieczone. I gwoli ścisłości powiem tylko że wcale nie paliłam się do brania Morelka na DT, bo mam szczeniaka od Biafry, bo czekam na Jowitę z Zamościa i na parę z 12-tu szczeniaków z Jamorozowizny. Ale obiecałam Klaudii, że jej pomogę, bo mam jeszcze możliwości i miejsce. I zależy mi na rozsądnym pomaganiu, niekoniecznie publicznym. a pomoc nie zależy w moim przypadku od ilości postów wystukanych na dogo, ale na konkretnych działaniach. a tak na marginesie : po raz pierwszy w moim 40-letnim życiu przeczytałam na tym wątku, że socjalizacja psa polega mu na fundowaniu jak największej ilości "domów" czyli bodźców, myślę że powinna to Pani udostępnić szerokiemu gronu, my wszyscy tutaj w przekonaniu, że psu najbardziej potrzebna stabilna sytuacja w jakimś koszmarnym błędzie żyjemy, przecież w tej sytuacji to najlepiej "zsocalizowanymi" psami są te które wielokrotnie z adopcji wracają, nie ma lepszych normalnie, ja nie wiem czemu ja tego do tej pory nie dostrzegłam, no niepocieszona jestem. I w tym chwalebnym dla was momencie pozostawiam was drogie Panie same z waszymi publicznymi zachwytami, żalami i ubolewaniami, licytacjami kto bardziej był chory i miał większą gorączkę jak psa brał, wiózł, odbierał, wałkował makaron czy umawiał wizytę u fryzjera (psiego) albo naprawiał niedociągnięcia poprzedniego DT. Same sobie najlepsze świadectwo wystawiacie. I powtarzam moje życzenia dla Morelka : niech szybko znajdzie swoją rodzinę w której będzie szczęśliwy na zawsze. Bo tylko to się liczy.
  22. nóż się w kieszeni otwiera :/ pies miał imię, na które ładnie reagował (sama sprawdzałam, bo to ja go przewoziłam z DT do Sidziny w celu podjęcia podróży do Lublina), przechrzczony został bo imię bardziej medialne czy żeby mu bardziej namieszać w głowie ? gdybym wiedziała, że cały ten cyrk z przewożeniem go na cito i godzinę służy tylko podróży do następnego DT mogłybyście go sobie koleżanki organizować same, bo uważam za kretynizm przerzucanie psa przez 4 ręce po to by na końcu trafił do DS z sieczką w głowie, szczególnie że tu na miejscu w Krakowie też by pewnie dom znalazł. Osobie odpowiedzialnej za psa tu na miejscu NINIEJSZYM DZIĘKUJĘ ZA OKŁAMANIE że pies jedzie do Lublina do DS. Żałuję, że dałam się w to wciągnąć i na pomoc z mojej strony szanowna Pani proszę nie liczyć. Sympatia i chęć pomocy dla DT z mojej strony pozostaje niezmienna. Aha i gdyby Pani Opiekunka przekazała obecnemu DT informacje które uzyskał poprzedni DT to byście wiedziały że Igor vel Morel ma świetny stosunek do dzieci, lubi koty, akceptuje inne psy i zwierzęta, lubi jeździć autem, jest spokojny w domu, reaguje na swoje imię, a jednocześnie boi się wszystkiego np. telewizora, telefonu, ruchu ulicznego itd. itp. A gdyby któraś z koleżanek się do tego zniżyła to może udzieli wyjaśnień czemu ta cała akcja miała służyć? Zaspokojeniu czyjejś ambicji? Chęci posiadania "adopcyjnego" pieska przez kogoś? Czy jeszcze jakimś innym celom mnie niewidocznym? A może w Lublinie psów w potrzebie brakuje? I uprzejmie informuję że jestem wkurzona bo co innego urywać się z pracy,inwestować swój czas i jechać 80 km (na swój koszt) by pomagać psu dotrzeć do DS lub BDT, a co innego zostać perfidnie wykorzystanym do takiej chorej akcji. Szczególnie, że pies miał tu na miejscu BDT. Igorkowi vel Morelowi życzę żeby szybciutko znalazł rozsądny DS w którym będzie przyjacielem a nie zabawką i objektem. Trzymaj się malutka słodka przytulanko :D
  23. [quote name='Joodith']Więc z Jowitką na przywitanie zrobimy sierściucha szczotkowanie ;) Pozdrawiam i dziękuję za cenne rady :)[/QUOTE] :p kochana Joodith, nie wiem jak zamojskie schroniskowe psiaki pachną, ale nasze krakowskie tak, że nie znam nikogo kto by dobrowolnie wytrzymał przez miesiąc ten aromat :placz: od trzech lat, kiedy pierwszy raz czytałam tą wskazówkę zastanawiam się jaki ignorant ją napisał, pomijając fakt wszelkiego robactwa, którego się w takiej kąpieli pozbywamy (częściowo, ciekawa jestem jakby ktoś to tą szczoteczką czy gąbką zrobił) to stopniowo usuwamy ten sympatyczny schroniskowy smrodek, który tak chętnie przenika siedzenia samochodu, koce, kanapy, płaszcze, kurtki, fotele, dywany, wykładziny i na którego całkowite usunięcie potrzeba np. przy kudłączach 2, 3 kąpieli :diabloti: :shake: jedno mogę zagwarantować autor/-ka tego tekstu nigdy, przenigdy nie wzięła do domu (= mieszkania) psa któy spędził więcej niż 24 godz. w schronisku, przesiąknął zapachem moczu leżąc w klinice, znaleziony został po miesięcznej tułaczce w lesie itp. :shake: :cool3: alternatywnie osoba pisząca to jest całkowicie pozbawiona węchu, mieszka na wysypisku śmieci, jest pustelnikiem, jej ulubionym daniem są stuletnie jaja po filipińsku ;) więc reasumując proponuję jednak przed podróżą z psem ze schroniska środkami komunikacji miejskiej tudzież koleją przeprowadzić stosowną kąpiel jeśli nie chcemy by Jodith wraz z Jowitą zostały przez współpasażerów zlinczowane lub wysadzone w lesie :evil_lol:
  24. moim skromnym zdaniem to po 1. lepiej niech sunia jedzie prosto ze schronu do Krakowa, może nie będzie zbyt ładnie pachnieć, ale sobie z tym poradzimy :) a unikniemy 1.) wydatków na hotelik i transporty w te i wewte, 2.) przechodzenia suni w ciągu 2 tygodni przez 3 ręce (ja ją biorę na BDT do DOMU nie do hotelu, kojca albo gdziekolwiek, znerwicowany bardziej niż po schronie pies naprawdę nie jest mi potrzebny) 3.) może IVV zgodzi się zamiast finansować hotelik na 2 tygodnie przeznaczyć finanse np. na sterylkę i szczepienia albo coś w tym rodzaju. Aha jeszcze jedno : czy schron zaszczepi sunię na wściekliznę? w moim okręgu takowa panuje i dobrze by było gdyby takowa szczepionka była wykonana.
  25. [quote name='Joodith']Ja również odrobinkę :) Moja propozycja wyjazdu 13 maja jest oczywiście aktualna. Niestety nie miałabym możliwości wstąpienia do Murków, ponieważ podróżuję pociągiem z samego Zamościa. W grę mogłoby wchodzić przywiezienie suni do mnie dzień wcześniej, ale w godzinach popołudniowych, ponieważ pracuję do 15. Mogłabym też rozważyć wyjazd po sunię do Janowa, ale tu musiałabym prosić kogoś o pomoc, gdyż nie posiadam samochodu ani uprawnień ;) dlatego tę propozycję składam w chwili obecnej jako niewiążącą.[/QUOTE] :diabloti: dobrze że nie tylko mnie to namieszało w głowie :diabloti: a już wątpiłam we własne władze umysłowe :eviltong: niech ktoś tu że tak powiem jednoznacznie nas oświeci jako osoby zainteresowane :loveu:
×
×
  • Create New...