Jump to content
Dogomania

LACRIMA

Members
  • Posts

    903
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by LACRIMA

  1. [quote name='zuzlikowa']Dalacin- 44,20pln suplement dr Niedzielskiego-87pln ---------------------------------- Odliczam ...[/quote] Nic nie odliczaj. Ja to kupiłam za własne pieniądze. Dużo przyjemności zawożę Stefanowi i reszcie załogi. Inne Ciotki, gdy przyjeżdżają też. Jeśli małemu będzie cokolwiek brakowało na pewno będzie to miał. Bez przedłużających się dyskusji tutaj, czy jest to jemu potrzebne czy nie. Gdyby skrupulatnie podliczyć wszystko, co zostało kupione dla Stefka przez różne osoby to dług byłby dość duży. A jeśli gdzieś przy Twoich podliczeniach nie będzie się zgadzało jakieś 10 zł to ja chętnie to wyrównam.
  2. Bico, żeby mnie sprowokować musisz się bardziej postarać.
  3. Ulv, musiałam tę sprawę tak rozwiązać, ponieważ przez telefon zagroziłaś mi, że jeśli nie zostawię Ci Luny, to mi ją ukradniesz. Parę razy to powtórzyłaś i zapytałaś: "Czy naprawdę tego chcesz?". Dla mnie to nie brzmiało jak żart. Potem rzuciłaś słuchawką. Pies jest pod moją opieką, na podstawie dokumentów przekazania przez Lecznicę Weterynaryjną. Pojechał do Ciebie na tymczas, został zabrany i koniec. Wobec tego typu gróźb uprzedziłam Klinikę o ewentualnych Twoich zamiarach. Ja nie widzę potrzeby roztrząsania tego na wątku. I nie robiłabym tego, ale powoli tracę cierpliwość. Nic nie obiecywałam; miałyśmy jak pamiętasz kilka koncepcji. Jedną z nich było, że pojedzie do mnie. Ty po prostu od początku chciałaś tego psa dla siebie, a ja od początku studziłam Twoje zapędy. Widać robiłam to zbyt delikatnie. I podtrzymuję to, co powiedziałam Tobie bezpośrednio: powierzyłabym Ci swoje psy, gdyby zaszła taka konieczność. Mam duży szacunek do tego, co robisz. Ale tutaj nie ma już takiej konieczności. Nic więcej na ten temat pisać już nie będę. Czasami, gdy emocje biorą górę nad rozumem, można sprawić komuś przykrość.
  4. [quote name='Finetta']Co Ty na decyzję jakieś Anonimowej Ciotki czekasz? Dała na bernardyna Karola,ale może być na innego bernardyna w potrzebie.[/quote] Ok. [SIZE=4][COLOR=Red][B]Ciotki. Mam wolne 160 zł. Dla bernardyna.[/B][/COLOR][/SIZE]
  5. Nie mam jeszcze deklaracji Anonimowej Ciotki odnośnie połowy pozostałej z Karola kwoty (160 zł). 80 zł mogę przekazać dowolnemu bernardynowi w potrzebie.
  6. Ukonkretniam: koszt Dalacin wg paragonu - 44.20 zł. Zakupu dokonałam w aptece w łódzkiej Manufakturze, przy ul. Karskiego dzień po przyjeździe z Wrocławia. W kolejny dzień wszystko przeznaczone dla Stefka zostało jemu dostarczone w godzinach południowych.
  7. Nie utwierdzajcie Ulv w przekonaniu, że myśli słusznie, jeśli nie posiadacie wystarczającej wiedzy. Większość z Was nie widziała ani psa, ani nie była u Magdy. To, co piszecie nie jest tym samym obiektywne. Jeśli Chcecie, żeby takie było jedźcie do Wrocławia i zapoznajcie się ze szczegółami sprawy. Do mnie również zapraszam. Tylko wtedy to, co piszecie będzie miało jakikolwiek sens. Bo, gdy emocje już opadną Magda zostanie sama. Nie wpychajcie Jej kolejnego psa, jeśli nie idzie za tym bardzo realna i konkretna pomoc. To jest manipulowanie czyimiś uczuciami. Łatwo, będąc w wirtualnym świecie dogo wydawać osądy. Potem wyłącza się komputer i odcina od problemu. Ale on istnieje w realnym życiu. Tylko, że Was już nie dotyczy.
  8. Telefonem nie wyjdzie, za długi pies :evil_lol: Toż to cała sesja. Pogadam z synem. On ma sprzęt. Ale chyba jednak nie. Bo zje mi dziecko :placz: [SIZE=1]jakoś się zrobi[/SIZE]
  9. Być może. Ale ja muszę podjąć decyzję. I musi być ona racjonalna.
  10. [B]Biafra dopilnuj tylko tej sterylizacji.[/B] Ja wiem od Magdy, że teraz jeszcze nie można. Tzn może i dałoby radę, ale skomplikowane i ryzykowne. Fajnie, że się udało, bo gruba już nie mogła się doczekać. Mosii mówiła mi, że musi znaleźć sposób na Ramzesa. Wg niej pies powinien zmienić otoczenie. Bez psów. U mosii ze zrozumiałych powodów jest to niemożliwe. I albo jakiś kameralny tymczas, blisko z człowiekiem, albo szukać odpowiedniego domu. Ramzes do ludzi bardzo łagodny, ostry do psów (nawet bardzo) i lęk przed smyczą, sznurkiem itp. Żadna obroża. Ma chłopak jakieś koszmarne wspomnienia. Monika będzie próbowała z szelkami.
  11. Dom stały u Ulv nie zaspokaja potrzeb psa i jednocześnie odbiera jemu szansę na znalezienie właściwego. Nie będę pisała, co ja mogę psu zapewnić, gdyż nie jestem tutaj konkurencją. Szukam domu dla Luny. Nie jest moim zamiarem branie psa na tymczas, a tym bardziej na stałe. Pomagam bernardynom i każdy kolejny u mnie w domu to przede wszystkim dodatkowa ciężka praca, czas i pieniądze. W przypadku Luny trzeba być przygotowanym na wszystko. Jednak jeśli do chwili opuszczenia przez małą kliniki nie znajdzie się właściwe miejsce, będę musiała zaopiekować się nią. Mam warunki ku temu, wiedzy i doświadczenia też mi wystarczy. Lekarza udawać nie będę, są od tego specjaliści. Przyjeźdżają do mnie na każde wezwanie przez całą dobę. To oni właśnie uratowali Lunę. Jeśli odłożymy na bok emocje i zostawimy zdrowy rozsądek to zostanie mimo wszystko jedynie małe mieszkanie w centrum dużego miasta pełne zwierząt, wiele schodów do pokanania, duchota spalin, jakiś trawnik, jakieś wyjazdy za miasto i zdesperowana opiekunka. Gdybym wiedziała, że tak to wszystko się potoczy nigdy nie powierzyłabym bernardynki Ulv. Dzisiaj długo na ten temat rozmawiałam z drem Niedzielskim. Utwierdził mnie w przekonaniu, że myślę słusznie. Dla Doktora pewne sprawy nie podlegają dyskusji.
  12. Nie mogę inaczej. Nie ma to nic wspólnego z chęcią postawienia na swoim. Jestem dorosłą osobą i wystarczająco już w życiu na swoim stawiałam, żeby teraz upierać się bez powodów. Zajęłam się psem od pierwszego dnia, od chwili gdy otrzymałam telefon od lekarza z pytaniem "co dalej?". Mogłam zrobić wszystko, również nie ruszyć palcem. Ale ruszyłam i ponoszę odpowiedzialność za psa. Zajmowałam się nim przez 7 dni, potem pojechał na tymczas (12 dni). Teraz jest po operacji, w szpitalu i trzeba się zastanowić co dalej. Nie ma jeszcze domu stałego. Jeśli Magda wyraża chęć takim być, to wg mnie nie jest to dobrzy pomysł. Właśnie ze względu na warunki i specyfikę sytuacji. Magda jest tymczasem dla wielu zwierząt i nadal będzie. Pies na stałe zajmuje u niej miejsce i zajmuje czas potrzebny innym. Po prostu. O uczuciach nie będę pisała, rozchwianie emocjonalne w tym wypadku nie jest dobre. Pomyślcie proszę również o psie, nie tylko o uczuciach Magdy. Nie zauważyłam, żeby Luna psychicznie była uzależniona od miejsca czy osoby. Poszła ze mną, poszła z lekarzem, pielęgniarką. Za bardzo była obolała i cierpiąca. A skąd wiecie, że ja również nie jestem zakochana w Lunie? Dlatego, że o tym nie piszę? Może właśnie dlatego, że nie piszę o swoich potrzebach, ale wyłącznie o psie jest to przejaw ogromnej troski o niego? Bądźcie proszę ostrożne w swoich skrajnych osądach, szczególnie jeśli osobiście nie uczestniczycie w sprawie. Psu będzie również dobrze po mostem z kochającym go człowiekiem. Ale Luna ma wybór.
  13. Ale jakie zrobić? Tomcio przylepa, Tomek demolka, czy Tomasz tu rządzi?
  14. W Glorii u Magdy zakochała się pewna rodzina. Jutro będę wiedziała więcej. Wiem tylko, że wiedzą o jej przeszłości i nadal zachwyceni.
  15. Mocne słowa Magda. Przykro mi, ale nie mogę postąpić inaczej. Cenię Twoje doświadczenie i bezgraniczne oddanie zwierzętom. Wiem, że dla Luny zrobiłabyś wszystko, co w Twojej mocy. Ale to za mało. Trzeba zrobić wszystko, co należy. Pewnych spraw nie przeskoczysz. U Ciebie Luna znalazła schronienie tymczasowe, na czas zdiagnozowania jej stanu. Bardzo jestem Ci za to wdzięczna. Nie było ono idealne, ale jedyne jakie wchodziło w grę. Tymczas zaproponowały od razu również mosii i Biafra, do których zwróciłam się o pomoc. U mnie Luna mógła zostać również. Pies pojechał do Ciebie ze względu na bliskość lekarzy. Ale pojechał do małego mieszkania w bloku, na wysokim drugim piętrze, do innych psów i kotów. To nie są dobre warunki nawet dla zdrowego bernardyna. Luna jest bez łapy. Nie mogę postąpić inaczej. Szanuję Twoje uczucia i żałuję, ze to jednak nie Ty będziesz się opiekowała małą. Szukam innych rozwiązań. Jeśli nie znajdę lepszych Luna pojedzie do mnie.
  16. Obrzęk, krwiak i inne to pooperacyjne powikłania kikuta po amputacji. Jest kilka jednostek, które mogą wystąpić.
  17. Rozmawiałam przed chwilą z Kliniką. Jest obrzęk, spuchło. Luna słaba. Dostaje silne leki. Psychicznie w porządku, radzi sobie na trzech łapach, potyka się , ale nie zniechęca. Trudno powiedzieć kiedy będą wyniki histo. Może potrwać nawet trzy tygodnie, ale mogą być wcześniej.
  18. Jestem w stałym kontakcie telefonicznym z domem Karola. Właściciele sami dzwonią, ja dzwonię też. Wszyscy zadowoleni, Karol rozpieszczany. Z drugim psem trzymają już sztamę. Karol został przez niego wprowadzony w zwyczaje panujące w Rodzinie, a w zamian nauczył szczekania przy ogrodzeniu. Piją wodę zgodnie z jednej miski. Karol lubi czesanko, dostał w prezencie nowiutką, specjalnie zamówioną budę i śpi w niej na werandzie, obok swojej koleżanki. Zostało kilka złotych z Karola. Zapytam darczyńców co dalej z tymi pieniędzmi.
  19. Ja dam. Przeleciałam wątek trochę tu, trochę tam i serducho drgnęło. Dajcie nr konta i ile potrzebujecie.
  20. Marta, telefon do Kliniki Dr Niedzielskich 713 605 190.
  21. Dasz tymczas? Tz szaleje nadal czy poddaje się powoli?
  22. Tak sobie myślę, że mimo tego tasiemca to właściwie może iść już do domu stałego. Zanim jakiś się znajdzie to te wszystkie metry wyjdą. Najlepiej żeby szedł jako moskiewski, bo ostry do obcych jak diabli. Nic nie dałam rady z tym zrobić. Nie jest już tak jak na początku, ale nadal w kontakcie z obcym będzie niebezpiecznie. Dotyczy swojego terenu i nieznanego. Nikt nie wejdzie na teren, tzn może wejdzie, ale na pewno nie wyjdzie. To wcale nie jest żart. Bardzo czujny. Agresja do innych zwierząt, być może toleruje niesterylizowane suki. Posłuszny swojemu właścicielowi, bardzo karny. Jest inteligentny i szybko się uczy. Nie do domu, będzie gryzł i niszczył co się da. Bardzo prawdopodobne, że dlatego stracił poprzedni dom. Przyuczony do kojca, ale źle znosi dłuższą separację z właścicielem. Najlepiej czuje się, gdy jest blisko, wystarczy mu, że widzi przez szybę. Towarzyski, chętny do zabawy, lubi wodę, nie kopie dołów, nie niszczy roślin. Dwie osoby zaakceptował w swoim otoczeniu (mnie i męża), trzeciej (syn) już nie. Innych chętnych do bliższej znajomości nie mogę jakoś przekonać. Wymaga doświadczonego opiekuna, konsekwentnego ale koniecznie sprawiedliwego. Silnego.Jest jeszcze młody i być może ma przed sobą okres młodzieńczego buntu. Kastrowany.
  23. Asia super!!! Widzisz Małgosia jakie to może być proste. Czekam na login i mail. Buziaki Asia, przerzuciłam Ci sms to, co dostałam od Gosi.
  24. Nasza Małgosia, która jest wirtualną opiekunką Lunki walczy dzielnie z dogo. Nie poddaje się i wciąż próbuje się zarejestrować. Nie wiem, jak jej pomóc. Za moim pośrednictwem przekazuje swój post: "...w pełni zgadzam się z tym, że Luna nie może mieć po prostu właściciela, ona musi mieć opiekuna: kochającego, odpowiedzialnego i cierpliwego. O takiego będzie trudno, ale warto szukać. Do tego czasu ja będę wspierała finansowo Lunę. Moja sześcioletnia chrześnica Zuzia też przejęła się losem suni i zaoferowała pieniążki ze swojej skarbonki; to pewnie jakieś złotóweczki, ale cieszę się, że od najmłodszych lat uczy się szanować zwierzęta i chce pomagać. Pozdrawiam." (i znalazł się sposób, żebyś Gosia była tutaj z nami :loveu:)
  25. Wczoraj na konto Luny wpłynęło: 1. Randa - 50 zł Dziękujemy Ciotka! Bardzo! :loveu::loveu::loveu:
×
×
  • Create New...