Jump to content
Dogomania

LACRIMA

Members
  • Posts

    903
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by LACRIMA

  1. Weszłam w link. Serce pęka. Wziąć nie mogę, ewentualnie jakiś tymczas w wakacje. Ale mogę podrzucić jakieś pieniądze chociaż na jedzenie, jeśli ktoś wziąłby na DT, ale boi się, że nie wykarmi, bo to duży pies.
  2. Dziękuję Wam Kochani za ciepłe słowa, ale to przede wszystkim Wam należą się ogromne podziękowania i szacunek, za to co robicie. Wasza bezinteresowność i poświęcenie sprawiają, ze człowiek sam czuje się lepszy. Gdyby nie Wy Bartka nie byłoby dzisiaj u mnie, nie byłoby Lusi. Czy wiecie, jak wielu ludzi uszczęśliwiliście, jak wiele psiaków dzięki Wam jest szczęśliwych? Jak wielu psom uratowaliście życie? Cóż ja? Po prostu kocham bernardyny. Ja pomogłam jedynie kilku świadomie wybranym psom, a Wy pomagacie im wszystkim. I z reguły jesteście często ich ostatnią szansą.
  3. [quote name='Maupa4']Zobacz tu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f80/fotki-zmiana-regulaminu-objasnienie-zmian-instukcje-prosimy-o-zapoznanie-sie-74179/[/URL] w trzecim poście jest dość jasno pokazane co i jak "krok po kroku" ...;)[/quote] Ja chyba mało inteligentna jestem. Jutro pogadam z synem. Na razie przesłałam ANETTA prywatnie kilka dzisiejszych zdjęć psiaków. Jeśli pomoże mi podrzucić któreś tutaj to będę b.wdzięczna. Zdjęcia trochę przypadkowe, psy trochę upaćkane.
  4. Powiedzcie, jak dodać tutaj zdjęcia?
  5. [LEFT]Cześć. Wczoraj tyle Wam napisałam, ale coś nie chciało mi przejść. Przede wszystkim wszystkiego co w duszy gra dla Wszystkich z okazji Świąt. U nas sielsko i b. rodzinnie. Nasze zwierzaki oczywiście dopieszczone i wymiziane. Teraz, po zimie, mają naprawdę dobrze: duży ogród, las, staw i mój mąż prawie stale gdzieś obok na dworze coś tam majsterkujący. Mąż b. kocha zwierzęta, a Bartka od pierwszej chwili otoczył troskliwą opieką. Bartek w ogóle ma u nas na razie duże fory. Robi się coraz bardziej ruchliwy. Wszędzie go pełno. Chodzi z nosem blisko ziemi i poznaje. W kuchni żadne gotowanie nie może być bez niego, zagląda do szafek, sciąga jedzenie z bufetu (przednie łapy na blacie), zapach jakiejś kiełbasy powoduje staranowanie wszystkiego po drodze, a jakie przepychanki, bo ja kiełbasy nie daję. Już nie jest tak żarłoczny i łapczywy, ale na początku szorował miską i warczał, że było strach, dziewczynki chowały się po kątach. Trochę w życiu musiał głodować. Na razie karmię go trzy razy dziennie po trochu ( raz ręką) i dużo małych przękaseczek z ręki w ciagu dnia. Dobrze kojarzy i zrobił się delikatniejszy. W stosunku do nas wielka maskota, z przewalaniem na grzbiet, mizianiem brzucha itd. Dziewczynek już nie straszy, ale i nie dostrzega. Goni mojego starego kota Zygmunta. W ogóle jest b.źle albo wcale wychowany. Próbuje wchodzić do łóżek. Śmiesznie jest i on wie, że to wygłupy. Dziewczynki są chyba trochę zniesmaczone takim zachowaniem. Niech sobie będzie taki wariat. Nam to wcale nie przeszkadza, a [COLOR=black][FONT=Arial]on jest szczęśliwy. Chyba zaczyna nam ufać. Zaopatrzyłam się w dostepną w księgarniach literaturę na wszelkie tematy zwiazane z psami i doszkalam się teoretycznie. Dobrze się podeprzeć. Mało jest o niewidomych. Wczoraj podjechał weterynarz obejrzeć bartkowe jajka po kastacji i dać D3 Lusi (walczę z krzywicą)[/FONT][/COLOR]. Bartek pokazał pełne uzębienie, a jajka mnie. Lekarz poradził, żeby za jakiś czas, gdy pies bardziej wyciszy się ściągnąc do niego jakiegoś ludzkiego okulistę z przyrządami i dokładnie zbadać oczy. Ponoć zasady oka takie same, a u nas łatwiej o dobrego okulistę ludzkiego, niż psiego. W zalezności od diagnozy albo W-wa albo dać spokój. Lekarz pochwalił mnie (az spuchłam z dumy) i powiedział, że Bartek trafił z piekła do nieba. Ja mam tutaj zespół czterech b. dobrych weterynarzy i w każdej chwili mogę zadzwonić i się poradzić, co też robię, czasami aż za często. To chyba tyle, bo znowu się rozpisałam. Podpowiedzcie mi dobrą karmę (suchą) dla bernardyna seniora, raczej bez problemów alergicznych. Pozdrawiam gorąco. W razie problemów transportowych kolejnych bid proszę o kontakt. Pa. (Lacrima to po łac. łza, po stracie Kasi) [/LEFT]
  6. Serdecznie dziękuję.
  7. Witajcie. Od pięciu dni jest w naszej rodzinie adoptowany ze schroniska niewidomy bernardyn, ok. 5 lat. Czy jest tutaj ktoś, kto ma doświadczenie z tego typu psami? Pies o charakterze dominującym, na razie zestresowany nowym otoczeniem.
  8. Dzięki za wsparcie. Dużo mi daje. Widzę, że są tutaj faktycznie ludzie, którzy posiadają i wiedzę i doświadczenie. Aktualnie Bartek nie dopuszcza do mnie nikogo, zasłania sobą. Dzisiaj był lekarz. Ogólny stan dość dobry, jajka ok. Po świętach badania w kierunku osteoporozy. Zwierzęta w schroniskach są często tak zestresowane, że trudno ocenić ich prawdziwy charakter. Bartek to wielki, dorosły, silny i piękny pies, który wie o tym. I ma swoje zdanie. Ale jest ślepy i już nie panicznie wystraszony. Mieszanka wybuchowa. Dobrze , że nie jestem strachliwa i całe życie mieszkałam z dużymi psami ( w dzieciństwie dwa owczarki podhalańskie samce). W każdym razie takie psy nie do domów z małymi dziećmi. Dzisiaj uprawiał ze mną ogródek. Zaczął sprawdzać dziewczynki pod ogonami. Luśka uciekła, Sonia była bardzo zainteresowana (spotkały się dwa kastraty). Lusia znowu antybiotyk w uszy.
  9. Z suniami radzi sobie aż za dobrze.. Chce nimi rządzić. One nie bardzo potrafią się jeszcze odnaleźć. Lusia od razu zaakceptowała nowego wodza, ale jest to podszyte strachem, Sonia (owczarek niem.) schodzi mu z drogi, ale powarkuje. Dogadają się. W każdym razie dziewczynki aktualnie zdecydowanie wolą przebywać na dworze, gdy Bartek jest w domu i odwrotnie. Trzymają z sobą sztamę (a wcześniej bywało różnie), są dzięki temu wybiegane i ostatnio nagrzane słoneczkiem, Lusia zaczęła więcej jeść, ą Sonia mam nadzieję, że troche schudnie (trudno utrzymać wagę owczarka przy bernardynach). Po swojemu się dogadają, na razie poprzestają na lekkim dystansie.
  10. Ja przy bernardynach głupieję. Gdy w ubiegłym roku przegrałam walkę o życie mojej kochanej bernardynki Kasi myślałam, że świat się zawalił. Nadal nie potrafię pisać o tym spokojnie. Dlatego jest Lusia, dziewczynka specjalnej troski, bardzo wrażliwa i delikatna, przez zaniedbania ludzi psychicznie i fizycznie skrzywdzona. Dlatego jest teraz Bartek, kochane wielkie psisko, które tak bardzo stara się przystosować. Zwróćcie uwagę, że z reguły to zwierzęta muszą się przystosowywać, nie my. Szanujmy zwierzęta, one będa szanowały nas. I kochajmy je. Po prostu. Pewnie, że miałam farta. Drugiego. Pierwszy fart chrapie pod telewizorem.
  11. A teraz przyszedł przy mnie się położyć, pocałowałam go w pyszczek, a on grzeje mi nogi.
  12. Witajcie Kochani. Melduję się dzisiaj, bo wczoraj padłam na posterunku. Bartek trzeci dzień w domu. To psisko jest bardzo mądre i kochane, ale też widać po zachowaniu, że sporo w życiu przeszło. Z boku ma dwie blizny po chyba śrucie. Radzi sobie całkiem dobrze, chociaż jeszcze sporo nadrabia miną. To jest pies z charakterem. W schronisku na pewno był wylękniony i stłamszony, ale nie jest to pies lękliwy. Mam w domu lękliwą bernardynkę, więc różnicę od razu zauważyłam. Postępujemy z nim bardzo łagodnie, starając się wczuć w jego sytuację, czyli po prostu akceptujemy go takim, jaki jest (to dorosły pies) i pomagamy przejść przez początki w nowej rodzinie. On bardzo się stara i co tu ukrywać: widać, że jest mu dobrze. Jest trochę reorganizacji. Pierwszego dnia po nocy przespanej w domu kategorycznie odmówił wyjścia do ogrodu (lęk przed nieznanym). Cały dom został zaskakująco obficie obsikany (bardzo dużo sika, podejrzewam problemy z pęcherzem). Ale przynajmniej podłogi porządnie pomyłam. Drugiego dnia wpadł do stawu (moja nieuwaga). Suszył się później namiętnie przed kominkiem, a ja dogrzewałam w wannie, bo oczywiście weszłam do stawu ratować to nieszczęście. Trzeci dzień, czyli dzisiaj był już lżejszy, Bartek wygrzewał się na słoneczku i większość dnia przespał. Psychicznie, jeśli będziemy w stosunku do niego łagodni i uporządkowani (stały rytm dnia i niezmienne otoczenie), on stopniowo również odnajdzie się. Ja bardzo obserwuję zachowanie swoich psów, dlatego mam nadzieję, że będzie jemu z nami dobrze. Tyle ogólnie o samopoczuciu. Fizycznie-zdrowotnie: odrobaczywiony, ostatnie pchły poległy wczoraj wieczorem, zabezpieczony na przyszłość, wyczyszczone 1/2 jednego ucha (brud jest chyba wrośnięty, cudem psisko ma zdrowe uszy), obcięte pazury, pobrany mocz do analizy. Dokładne oględziny weterynaryjne przełożyłam na czwartek. Niech on jednak poczuje bardziej nowy dom zanim przyjedzie lekarz. Nie chcę, żeby czuł się znowu dotykany i bezwolny przez przypadkowe osoby. On jest ślepy i stale muszę o tym pamiętać. Z tymi oczami to tak łatwo nie odpuszczę. Bartek nie miał na pewno robionych żadnych dokładnych badań w tym kierunku. Jest parę rzeczy, które mnie trochę niepokoi, ale ja jestem przewrazliwiona na punkcie psów, to lepiej niech wypowie się lekarz. Wszelkie dokładnie badania i tak zrobię. Tyle na dzisiaj, bo ja pisać mogę o psach bez przerwy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Zdjęcia dołaczę, jak będę umiała.
  13. Bartek, Bartuś, Bartusieczek właśnie zasnął. Na razie u mnie w pokoju. Wolę mieć go na oku te pierwsze noce. Później sam sobie wybierze swoje miejsce, w domu lub w ogrodzie. Jest przekochany i aż za grzeczny. Droga bez problemów, tylko b. długa. Zrobiłam ponad 600 km. Bałam się jego ślepotki, ale zupełnie niepotrzebnie. W ogrodzie radzi sobie doskonale, sam maszeruje odważnie, oddala się bez lęku. Trzeba jedynie mówić do niego, bo wyraźnie nasłuchuje i uspokaja się. W domu nie robiłam eksperymentów, bo wystarczy jemu na razie wrażeń. Pewniej czuje się na dworze i jeśli zechce może zająć jednen z psich domków, bo moje suczki raczej podziękowały. Zjadł jak przystało na bernardyna, wypił porównywalne ilości, siku i kupa imponujące. Moja bernardynka to jednak subtelna panienka. Albo od urodzenia nie widzi, albo coś jednak widzi, bo różnice w zachowaniu są właściwie niezauważalne. Na poniedziałek umówię lekarza, żeby obejrzał Bartka, pobrał krew do badań, itd standardowe działania. Od jutra zaczniemy poznawać teren i oczywiście siebie wzajemnie. A poza tym to jest piękny. Obiektywnie piękny, co zresztą widać na zdjęciach, które zrobiła Paulina_mickey. Dziękuję bardzo za nie. Niech żałują wszyscy ci, którym przy wyborze psa niewidomy bernardyn kojarzył się jedynie z problemami. Serdecznie wszystkich pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję. Koniec historii: NIEWIDOMY BERNARDYN POSZUKUJE DOMU!!!
  14. Witam wszystkich bardzo cieplutko i dziękuję za tego psiaka. Jeszcze go nie widziałam, a już go kocham. Ok. 7 rano ruszam do Lublina i zaraz go wymiziam za nas wszystkie. To jego ostatnia!!!!! noc w schronie. Po kastracji (dzisiaj po południu) czuje się ponoć dobrze. Mam nadzieję, że droga minie nam spokojnie. Przepraszam, że byłam taka wyrywna w działaniu, ale nie dałam rady dłużej czekać, wiedząc, że ten biedak tam siedzi. Skoro nie wyszło nam spotkanie przedadopcyjne, zapraszam serdecznie na poadopcyjne. Jutro wieczorem dam znać, jak nam poszło. Jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziękuję.
×
×
  • Create New...