Jump to content
Dogomania

Alekssandra

Members
  • Posts

    559
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alekssandra

  1. [quote name='Awit']Teraz ludzie raczej mało o psach myślą.....[/QUOTE] coś w tym jest, niestety.
  2. To jest bardzo cieżkie, że na ogłoszenie oddam psa do adopcji często dzwonią do mnie ludzie, "mam psa do oddania" " bo skoro już się pani tym zajmuje" qr...co za ludzie Nie dość, ze Lusia wróciła, Kosma ma raka i ludzie też rozpatrują zwrot do schroniska, to jeszcze dzwonia zupełnie mi nie znane osoby, ta konkretna pani ma psa a wprowadziła sie do pana z kotem " i wie pani, no coś z tym fantem muszę zrobić" . Laska nie była nigdy w schronisku, zaprosiłam ją do schroniska a ona, ze się boi i nie przyjedzie. Czy ona myślała, że ja do niej pojadę i wezmę jej psa i oddam do schroniska :pissed: Ponoć się rozmyśliła ale mam do niej telefon i do niej zadzwonię.
  3. Finansowo to ci Państwo wyglądaja lepiej niż my wszystkie razem wzięte ( willa w dobrej dzielnicy ) ale poinformowali mnie, że wydali już 80 zł na leczenie psa ... więc chcą go oddać bo dzieci się przyzwyczaiły. Powiedziałam, że dla dzieci ich ukochany pies i tak zniknie, tylko przysporzą psu bólu a i dzieci otrzymają życiową lekcję, że jak ktoś choruje to trzeba go wyrzucić, odsunąć się. Na tą chwilę udało mi się ich przekonać ale jaka ja w ogóle mogę mieć pewność w przewidywaniu zachowań, które są mi aż tak odległe?
  4. Właśnie się dowiedziałam, że sunia, którą dałam do adopcji w wakacje, ma raka i przekonuję właściceli, zeby nie oddawali jej do schroniska :-( :shake: :-( Argumenty właściceli: bo dzieci się przyzwyczaiły i co jak pies umrze. Ja: I tak umrze, tylko w gównach, w bólu, na betonie, w depresji, bez Państwa. Właściciele: finanse Ja: niech Państwo chociaż spróbują Dzięki Bogu jestem z nimi w kontakcie, bo pies od tygodnia byłby w schronisku, czekali na moją opinię. Jezu... co za tydzień
  5. Właśnie ktoś dzwonił do Asi ale znowu po młodego labradora i warunki podwórzowe daleko od W-wy, dlatego niestety nie robię sobie dużych nadziei. Z wielka przykrością stwierdzam, że często ludzie do mnie dzwonią pozbyć się psa wlasnego, jednej pani dziś wytłumaczyłam jak wygląda pobyt psa w schronisku, jakie są warunki: beton, hałas, niedojadanie, pogryzienia, chłód, szok, choroby, osamotnienie, opowiadałam o konkretnych sprawach, pani postanowiła szukać po rodzinie i znajomych domu dla swojego psa. Powiedziałam pani, że jeśli odda psa do schroniska, wszystkich okłamując że pies nie jest jej, do końca życia może się czuć jak g.... A nawet jeśli w trakcie pobytu w schr swojego psa znajdzie mu dom, to pies może już być bez ucha, łapy albo nie do adopcji. Mam nadzieję, że dotarło.
  6. Dziękuję Koosiek i wszystkim Zaangażowanym !!!!
  7. Pani Artusia jest super, mało kto chce przygarnąć starszego psiaka, Pani wykazała sie słownością, wrażliwością i dała mu dom, w ktorym malec najwyraźniej dobrze się miewa. Jest wreszcie u siebie :)
  8. Oj, przepraszam za niezrozumienie :) Lala jest w takim samym niebezpieczeństie jak inne psy w schronisku, tzn jesli do klatki obok wrzucą niebezpiecznego psa to on moze okaleczyć każdego psa, jeżeli Lala będzie szła na spacer z kimś niuważnym koło domkow w ktorych bywaja psy niebezpieczne i ten ktoś jej niedopilnuje moze zostać pogrzyiona nawet przez kratę, jeśli ucieknie pies niebezpieczny i "wpadnie" na Lalę to tez będzie ona w dużym niebezpieczeństwie. W schronisku zdarzaja się rożne historie, czasem psy przeskakuja do siebie górą, czasem zrobia podkop, nasi podopieczni traca łapy, ogony, uszy. Wiele rzeczy jest naprawianych, budowane sa nowe klatki, wielu opiekunów bardzo dobrze pracuje ale wystarczy jeden "pracownik roku" żeby zrobić tragedię, jeden zwiedzający, który rzuci mięso między głodne psy. W kontakście przepełnionego schroniska trudno mowić o bezpieczeństwie.
  9. Brawo za Artusia, jego Pani jest super :)
  10. Dziękujemy za ogłoszenia !!!!!!!!!!
  11. Mówię i staram się utrzymać kontakt, proszę też żeby nie podnosić gwałtownie psa, dać psu czas na aklimatyzację, być delikatnym, wychodzić na jak częstsze spacery, żeby pies załapał, że ma możliwość załatwiać się poza domem i dzwonić jak tylko będą watpliwości. Właśnie uświadomiłam sobie, ze pastwo, którzy adoptowali mix amstafa od nas nie dali jeszcze znaku życia. Jak ktoś dzwoni z ogl to jest o tyle łatwiej, że ja mam numer, w schronisku to ja daje numer, czasem ludzie daja mi do siebie ale nie zawsze.
  12. Takie miłe psie skarby i nic :shake: Jedno zapytanie ale mąż pani dzwoniącej ostatecznie nie zgodził się na adopcję psa ze schroniska.
  13. Teraz w schronisku będę w sobotę bo do tego czasu intensywnie pracuję, jak uda mi sie wczesniej pojechać to napiszę, na sobotę umówiłam się z państwem, ktorzy odpowiedzieli na ogłoszenie Mike'a ale chcą młodszego psa , niestey to dosyc powszechne nastawienie.
  14. Kochane jest pierwszy telefon od wiarygodnych ludzi, jestem umówiona na sobotę ale problemem jest wiek Mike'a, państwo chcą jak najmłodszego psa w typie czarnego labradora, także Mike wypromował kolegę.
  15. Bardzo pięknie dziękuję za ogłoszenia i nie rozstaję się z telefonem :)
  16. :laola: Dziękujemy bardzo. Z chęcią wyślemy Mike'a do domu, za dużo klatki i betonu było w jego życiu. To, że przeżył 6 lat w schronisku, nie stracił ucha, ogonka czy łapy wiele mówi o Mike'u, dogaduje się z psami i suniami :) Dziękujemy
  17. :roll: No własnie Lalunia i Mike powinny znaleźć domy jak najszybciej. To są wspaniałe psy, bezpieczne dla ludzi i posłuszne ale człowiek też musi być ok, bo ludzie którzy się nie nadają do wziecia psa potrafią największy skarb wykopać na ulicę :shake: tak jak Lusię.
  18. Dokładnie tak, śpi w trakcie najgorszego hałasu, na szczęście w pokoiku z małym okienkiem jest już sam, wcześniej był z białą energiczną sunią i czesto był cały zaplątany w smycze a podłoga z kafelków, dwa razy bardziej zasikana, ostatnio musiałam rzucić im koc bo leżaly w moczu a jak uklęknęłam, zeby je odplątać to nie było mi do śmiechu.
  19. Sunia została znaleziona na ulicy. Straż Miejska przyjęła zgłoszenie 23 marca i przywiozła ją na Paluch. Straż była w miejscu podanym na umowie jako miejsce przebywania Lusi wraz z właścicielką i tam nikogo nie zastali. Awit masz świętą rację, właćicielka złamała większość punktów umowy adopcyjnej, na ktorej jest przecież adnotacja, że w przypadku łamania obowiązków po str adoptującego, schronisko odbiera psa. Lusia jest już w schronisku i to wzięta z ulicy, czyli właścicelka nie zapewniła jej: dachu nad głową, pożywienia, dostępu do wody, bezpiecznych warunków, nie traktowała jak członka rodziny ( punkt pierwszy obowiązków adoptującego) i nie zgłosiła w ciągu 7 dni zaginięcia. Także Awit logika, wiedza i prawo nie mają tu zastosowania. Schronisko wysyła listy polecone do właścicielki. Na moje oko potrwa to miesiąc i tak Lusia ma to szczęscie, że ma mnie a ja będę dopytywać, drążyć i szukać domu.
  20. Dla ludzi Lala jest bezpieczna, kocha ludzi. Co do innych psów, to żyje w klatce z psem i z sunią więc towarzystwo innych psów jest dla niej ok. Niestety w wyniku pogryzień ( wielkokrotnych ) Lala nie da się już tak łatwo pogryźć i jeżeli uzna,że musi to też ugryzie ale tylko innego psa, człowiek to dla niej źródło szczęścia i w stosunku do ludzi jest jak labrador.
  21. Lalunia jest chodzącą radością, która coraz bardziej się do nas przywiązuje, ten kto ją weźmie będzie miał super psisko. Lala mieszka z czarnym duzym psem i wilkowata sunią, która właśnie miała sterylkę aborcyjną, dalszy komentarz chyba niepotrzebny.
  22. Wieści o Lusi są średnie. Kiedy zapytałam o nią w biurze, usłyszalam przecież pies ma właścicela tzn dokładnie przecież pies jest "nie do adopcji". Powiedziałam, ze znam psa i jego sytuację, że ktoś ją wykopał na ulicę i przecież ten ..... wlaściciel zlamał umowę w większości punktów i pies powinien byc mu odebrany. Wtedy pani przyznała, że dopiero wyslali pierwszy z dwóch listów poleconych do właściciela, dopiero po tym czasie przeznaczą Lusię do adopcji. Takze na tą chwile nikt jeszcze nie dzwonił w jej sprawie ale jesli ktos zadzwoni kto chce sunię miłą na "JUŻ" to ja takie sunie mam i dobiorę na miejscu. Cięzko dziś było i niewiele adopcji i Lusia nie wyszła na spacer bo musiała "odstąpić" swój czas psom w większej potrzebie, także bedę musiała jeszcze raz przyjechać.
  23. Na pewno ma problem ze słuchem czy kompletnie nie słyszy to już powinien się vet wypowiedzieć a ten nie zauważył tego w trakcie 3 miesięcy pobytu psa w schr.
  24. Mike był dzisiaj na spacerze oraz u lekarza bo złapał kleszcza. W schronisku oczekiwanie na lekarza, pomoc w adopcjach pochłaniają bardzo dużo czasu ale są najważniejsze, czasem pomagamy też ludziom, którzy, krótko mówiąc marnują nasz czas, niestety możemy być w schronisku tylko 4 godziny i ten czas nie jest wystarczający żeby wyprowadzić wszystkie nasze psy, dzis nie wyszedl też mój ukochany Charlie ale za to wyszły psy, które np. wrocily ze szpitala po pogryzieniach i psy, które dawno nie były jak również takie, które nie byly nigdy ( mix on od 2 lat w schronisku ! ). Karmimy też duży obszar schroniska, klatka, po klatce. Nie wyszła też Lusia ale musiałam ją najpierw odszukać oraz dowiedzieć się o jej status w schronisku ( o czym napiszę na jej wątku ) malutka dostała tylko jedzonko i głaskanie przez kraty, czas się skończył. Nie wyszły też ukochane psy Asi, tak zwane "łasuchy". Jest to klatka psów z której Asia zaadoptowala swojego psa, wszystkie "łasuchy" są w schronisku bardzo długo.
×
×
  • Create New...