Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/8305/zgjalponemnakanapie.jpg[/IMG]
  2. właśnie jestem u Łucji w odwiedzinach. Bardzo się ucieszyła na nasz widok, ale jakoś nie wygląda na zżeraną tęsknotą. No i dobrze. Na okoliczność cieczki wypożyczone jej zostały szelki Soni i okazuje się, że parówa z trudem się w nich zapina!
  3. Poszukuję osoby która potrafi uprząść wełnę z psich wyczesków (wszystko jedno gdzie)
  4. Brak mi parówy, ale moją tęsknotę koją takie widoki [IMG]http://img189.imageshack.us/img189/2418/sodkiepocaunki.jpg[/IMG]
  5. Mam cały wór takich wieeelkich starych obrusów, jakieś inne szmatki też się znajdą, koleżanka ma sie rozejrzeć u siebie i ewentualnie dorzucić jeszcze. Proszę o priv gdzie i komu mogę podrzucić - może nie jutro, bo to trochę leżało, wypada przez pralkę przepuścić - ale ogólnie w każdej chwili może być, Rozumiem że to w Krakowie - mogę podwieźć gdzie trzeba.
  6. [quote name='majuska']Wam głupio, a pomyślałaś co czuje ten biedny zakochany kundel spod płota z Twojego wiersza ( bo rozumiem , że to autentyczna postać jest ;) )[/quote] No wiesz...z autentycznością tego kundla pod płotem to jest skomplikowana sprawa.Pojawia się on od lat, więc jest poniekąd zawodowym adoratorem - przyłaził jeszcze zanim Flo została wysterylizowana. Jest to kundel - zjawisko. Nazywamy go "Biały cmentarny" - kręci się w okolicach cmentarza i bez względu na porę roku i pogodę ma śnieżno białą sierść, nawet gdy świat cały ocieka błotem. A jeśli czasem pojawia się w postaci brudnej i ubłoconej, jak na wiejskiego psa przystało - to jakby wyraz pyska ma inny i jakby trochę mniejszy jest. Więc my mamy na jego (ich, właściwie) temat teorię: ten co się nie brudzi to jest ciało astralne tego drugiego, co się brudzi normalnie. No bo nic innego nie tłumaczy tej nieskalanej bieli. Więc trudno powiedzieć, czy to postać autentyczna, no bo jak on jest astralny... Ale chuć go męczy autentycznie - to widać.
  7. No to teraz ja mam Sonieczkę... zamieniłam się z mamą, na Łucję. Tak na chwilkę, bo Łucja ma cieczkę i Jego Wysokości zaczęło odbijać. A Sonieczce się chyba podoba, bo przecież ona Gjalpa wielbi bałwochwalczo. A ona jednak jest kangur, o zobaczcie: [IMG]http://img80.imageshack.us/img80/2637/noprzeciekangur.jpg[/IMG] bardzo demoniczny kangur, zresztą: [IMG]http://img265.imageshack.us/img265/1914/strasznasucz.jpg[/IMG]
  8. a kto to kupi? Biedna Łucja została wydalona z domu - zaczęło się robić zbyt "romantycznie". Pojechała do rodziców, dostała gnacik na pocieszenie...ech, głupio w domu bez parówy. Będziemy ją odwiedzać.
  9. serenada zakochanego kundla: Łucjo, leżę pod płotem Robię z siebie idiotę Ach, ta chuć, ach miłosne męki Łucjo, do Ciebie wzdycham Bo wyglądasz jak kicha Pasztetowa, więc mnie kuszą Twe wdzięki Łucjo, znów Cię widziałem Twoje ciało jak wałek Ach, jak kręcą mnie takie wałki Łucjo, wznoszę westchnienie Chociaż jedno spojrzenie Moje serce pęka w kawałki Łucjo, dzielą nas drzwi Grube mury, płot i Podły człowiek co mnie stąd przegania Łucjo, ja wrócę, ach I wysikam na drzwiach Najpiękniejsze miłosne wyznania
  10. spokojnie, Beciu. Moja rodzina zna parówę jak zły szeląg :cool1:. Chociaż się zastanawiam...chyba jej szelki kupię, zanim ją odstawię. Trudniej z szelek wyleźć niż z obroży, a parówa robi się podejrzanie chętna do amorów...zadem zarzuca, ogon na bok nosi. A w domu atmosfera się zagęszcza - pracowałam sobie, Łucja leżała pod krzesłem, przylazł Gjalpo, obwąchał Łucję wnikliwie i wszechstronnie i...jak nie siknie znienacka na nogę od krzesła i wykładzinę! Więc biedna paróweczka pójdzie na wygnanie, nieodwołalnie. Im szybciej tym lepiej.
  11. Musztarda będzie po obiedzie, oczywiście... (dobre imię dla psa, nawiasem mówiąc...albo kota..., tak , dla kota) P.S. Jeśli chodzi o znajdowanie czasu dla zwierząt - nie będę się upierać, że 3,5 psa + 2 dochodzące, 1,5 kota i królik na dokładkę są [U]mniej [/U]absorbujące niż pojedynczy zwierz, ale z pewnością są absorbujące [U]inaczej[/U]. One się w gruncie rzeczy głównie zajmują sobą wzajemnie, a ja tylko sprzątam...
  12. Albiemu,to...no nie wiem... takie trochę dłuższe haiku - jest super! Łucji grozi eksmisja, niestety. Czasowa. Bo póki co Gjalpa nie rusza, ale Lucek, mimo że nieletni już się nią mocno interesuje. Jak się Gjalpo zacznie interesować to będzie absolutny koniec świata, bo nie ma takich drzwi i zasieków których nie pokona zdeterminowany mastif tybetański, a mój egzemplarz jest szczególnie zdeterminowany... No więc jestem zmuszona zamienić się psami z mamą na parę dni - ona dostanie Łucję, a ja Sonieczkę. Smutno mi będzie bez parówy, ale siła wyższa...
  13. odwiedziłam wątek Leopolda, Zozol piękny! Leopold też, dużo szczęścia życzę obu chłopakom. Wątek parówy ma to do siebie że goszczą tu różne zwierza, niektóre wcale nie moje też - Łucja nie ma nic przeciwko chyba, ma inne priorytety - kanapa, micha, dziura w płocie. Więc ja pozaśmiecam, bo znalazłam takie stare fotki moich zwierzaczków: [IMG]http://img170.imageshack.us/img170/8777/odpieprzsi.jpg[/IMG] królik to Lukrecja, a kot to moja cudna Amelia [IMG]http://img229.imageshack.us/img229/6046/amelkailukrecja.jpg[/IMG] Przyjaźń międzygatunkowa jest możliwa!
  14. Majuska, nie załamuj się, proszę. Tym razem nie wyszło, ale ile razy wyszło? Dzięki działalności takich osób jak Ty wiele psów znalazło jednak prawdziwe domy. We wszystko w życiu wliczone jest ryzyko - małżeństwo może się nie udać, dzieci mogą nas rozczarować, a co dopiero taka sytuacja - nie znasz ludzi, nie masz możliwości ich poznać - możesz się pomylić. Może pocieszy Cię myśl, że to Ty jesteś bardziej rozczarowana niż Beza - ona przynajmniej nie ma świadomości, że to nieudana adopcja, nie wie, że miała tam zostać na zawsze, tylko się głupim ludziom odwidziało. Dobrze przynajmniej, że skoro nie wyszło, to tak szybko o tym wiesz - pies się nie zdążył przyzwyczaić, gorsze są "zwroty" po kilku miesiącach, a i to się przeciez zdarza. Trzymaj się i całuj Bezę w nos. To nie była przecież jej ostatnia szansa - będzie dobrze!!!
  15. a co mi tam, wkleję: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f99/lux-ubranka-dla-yorka-zestaw-do-sake-bizu-inne-cuda-na-tuptusia-bez-oka-141499/[/url]
  16. oj, wykończy nas, wykończy... tak się złożyło, że dziś musieliśmy wstać o jakiejś nieludzkiej porze typu 6.00. W związku z czym Łucja w nocy miała sensacje żołądkowe. Między 1 a 3 budziła mnie w odstępach półgodzinnych, żądając wypuszczenia. Na zewnątrz rzucała się pożerać trawę, jak wygłodzona koza. Za ktorymś razem znikła mi z oczu i uslyszałam tylko chrzęst żwiru po którym się oddalała, wpadłam do domu po słynną czołówkę i buty, ale na szczęście nie musiałam ruszać w pogoń - Gjalpo się sprawdził jako pies pasterski i przygnał parówę do domu. Od 3 do 4.30 Łucja budziła Adama co pół godziny. O 4.30 Adam ogarnięty bezradnością obudził mnie, a ja wyrzuciłam Łucję z łóżka i z sypialni. Około 5 Łucja wróciła, skrobała w drzwi i poszczekiwała, żeby ją wpuścić. O 6.00 jakimś cudem nie udusiłam Łucji...
  17. No to ja się tu melduję. Dziś wieczorem (znaczy w nocy) postaram się zrobić lepsze fotki tych rzeczy, bo te co są pod linkiem to tak orientacyjnie i zrobię uczciwe szczegółowe opisy wszystkiego. Wysyłką się mogę zająć, acz trochę mnie to przeraża, bo jestem nieodpowiedzialna i cierpię męki jak mam się udać na pocztę - no ale czego się nie robi dla psów... Ale bazarku nie zrobię, bo nie umiem. Mam te nowe zdjęcia i opisy wrzucić w picassę ( tak jak te) czy komuś wysłać mailem? P.S. moja siostra też by się chciała włączyć i ofiarować jakieś rzeczy na bazarek, ale będę je mieć dopiero jutro.
  18. [quote name='koss']A MOZE JEMU CHODZI O ..PRAWDZIWE UCZUCIE:lol:[/quote] No to ja go rozumiem. Ale świat jest brutalny - najpierw papiery a potem uczucie. Przecież nie będę go zmuszać do reprodukcji bez miłości. Jak na razie skądinąd on jest zimny drań - przyjmuje hołdy i wyrazy uwielbienia, ale nie widać, żeby on skłaniał się uczuciowo ku komukolwiek.
  19. cóż - skończy się jej cieczka to idziemy się sterylizować. Może się po sterylce zrobi leniwa i ochota do uciekania jej przejdzie. Najlepsze jest to, że ona się strasznie cieszy jak ją znajdujemy i bardzo chętnie wraca do domu.
  20. No więc Łucja ma cieczkę... Na razie Gjalpo się nią nie interesuje, ale obawiam się, że będę tu miała niezły cyrk...:crazyeye:
  21. Te jej ucieczki tez mnie wkurzają, oczywiście, ale ostatnio (tfu tfu i odpukać w niemalowane drewno) zdarzają się sporadycznie. Wyprawa do baru miała miejsce pod naszą nieobecność i podejrzewam, że dlatego, że w czasie pościgu za kaczką została odkryta dziura w siatce za garażem - wcześniej nikt tam nie właził, Łucja tez nie, bo miejsce nieciekawe, a pozostałe dziury zostały uszczelnione. Przy nas nie uciekła już od dawna ( jak na jej możliwości). Poza tym wydaje mi się, że ona sama wraca ( o ile jej wcześniej nie znajdziemy). To pojętny , mądry pies, myślę że jesteśmy na dobrej drodze do całkowitej likwidacji problemu ucieczek.
  22. Popatrz Łucja, już nikt cię nie kocha...nie zaglądają do ciebie. Ale nie będziemy się tym martwić, prawda? W górę...kupry! [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/6772/kuprywgr.jpg[/IMG]
  23. [quote name='majuska']Florentynko, ja tak wtrące z innej beczki... nie masz może kogoś znajomego w Wadowicach lub okolicy?? Potrzeba sprawdzić domek dla Bezy , tej z mojego podpisu. :roll:[/quote] niestety, nikogo nie znam...przykro mi. Łucja dziś uciekła znowu - znalazła się w środku wsi pod wyjątkowo obrzydliwym barem "GOL". A potem się "zrehabilitowała" - przyjechał nasz kolega - reszta psów go zna, ale Łucja nie, My byliśmy gdzieś w głębi ogrodu, psiska pognały pod bramę i te co znały kolegę, uznały,że można wpuścić a Łucja...Łucja go pogryzła!Dzielny, obronny stróżujący pies.
  24. Ech, w takiej karmie jest wszystko, w tym różne rzeczy, które ona lubi, fasolka jest czasem, jako dodatek...cóż mam począć, jak się ugonię po całym mieście i nigdzie nie ma wersji bez fasolki? Kupuję z fasolką i czekam na zemstę królika.
  25. [quote name='majuska']Ja bardzo lubię króliczki Florentynko:lol:[/quote] A ja mam mieszane uczucia...Króliczek Lukrecja mieszka u nas na najwyższym piętrze - rodzaj poddasza. Jak dostaje karmę z dodatkiem fasolki (której nie znosi) to potrafi całymi tygodniami gromadzić fasolkę, żeby ją potem znienacka wysypać na łeb komuś kto się znajduje na schodach poniżej. Żadna przyjemność - oberwać kilogramem suchej fasolki...
×
×
  • Create New...